Co sadzicie na temat podzialu finansow w malzenstwie?
Nie jestem osoba, ktora chce byc utrzymywana przez meza ale do jasnej cholery sa chyba jakies granice.
Nie mieszkamy w Polsce, mam 28 lat on 38. Mamy dziecko 3 lata. On pracuje, dobrze zarabia. Ja 1,5 roku siedzialam w domu z corka. Kiedy mala dostala miejsce w przedszkolu, postanowilam poszukac pracy. Nie jest latwo, tym bardziej bez znajomosci jezyka. Ucze sie, ale w miedzyczasie nie mam szans na super prace. Pracuje kilka razy w tygodniu. Zarabiam jedna trzecia tego co maz. W domu robie wszystko. Gotuje,prasuje, sprzatam, zajmuje sie dzieckiem. On wraca po 8 godz pracy, wszystko ma pod nos podane.
I tu zaczyna sie problem.
Rachunki na pol- prosze bardzo, place. Nie zostaje mi juz prawie nic pieniedzy po oplatach. Mamy /przepraszam on ma/ 2 samochody. Ja nie moge jezdzic zadnym bo to jego. Chodze do pracy po kilka kilometrow czasem bo nie moge dotknac samochodu. Czasami dobrodusznie mi pozwoli jechac ale tylko jak ma humor dobry. Najchetniej powiedzialabym mu wtedy, zeby wsadzil sobie w d.. ten samochod, ale zaciskam zeby bo musze zdazyc odebrac dziecko z przedszkola a bez samochodu nie da rady. Mowi, ze bede mogla jezdzic ciagle jak bede oplacala ubezpieczenie i podatek drogowy /tu sie placi/ o paliwie juz nie wspominam.
No pewnie moglabym placic gdyby tylko cos mi zoatawalo z wyplaty.
Jedzenie kupuje glownie ja. Jak on idzie do sklepu to musze mu oddac nawet za glupi jogurt bo to dla mnie jogurt.
Ciagle kloci sie o pieniadze, wiecznie mu malo. Do jasnej cholery mam wrazenie, ze powinnam mu placic za to, ze ze mna mieszka.
Nie rozumiem o co mu chodzi. Jestem ladna mloda kobieta, mysle, ze dobra zona, zajmuje sie domem i dzieckiem, wiec do cholery czy on mnie nienawidzi?
Nie ma dnia bez klotni o pieniadze. Mieszkamy nad rzeka, wilgoc w mieszkaniu jest straszna. Teraz robi sie zinmo i w sypialni wychodzi straszna plesn na scianie. Z tego powodu postanowilismy zmienic mieszkanie. Znalazlam idealne. Do przedszkola blisko. No super. Niestety trzeba zaplacic kaucje za 3 miesiace z gory. On oczywiscie na to ma. Ale twierdzi, ze i tak wiecej pieniedzy daje i ja mam zaplacic. Stanela na tym, ze z malym dzieckiem bedziemy mieszlac w tym zagrzybialym domu bo ja nie mam na kaucje. No do cholery dziecko ma cierpiec bo ja nie mam pieniedzy.
Mialam ostatnio problemy zdrowotne, potrzebowalam pieniedzy na lekarza. Dal mi owszem / najpierw musialam sie prosic a on mial satysfakcje, ze ma nade mna przewage/ ale zapisal w swoim czarnym notesiku ile jestem mu winna. Bo owszem notesik ma i wszystko co od niego pozycze tam wlasnie zapisuje.
Nie mam juz sily, jestem wykonczona psychicznie, ciagle mi wypomina, ze on wiecej zarabia, ze nie bedzie mi pieniedzy dawal, ze nie jest moim sponsorem itp. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Ja nie jestem typem cichej myszki, ktora spusci glowe i nie bedzie sie odzywala. Wiec codziennie awanturka gotowa. Zawsze myslalam, ze w malzenstwie nie ma podzialu twoje moje. Ze bedziemy robic cos dla nas, zeby nam i dziecku bylo lepiej. No ale przeliczylam sie.
On twierdzi, ze mnie kocha. To dlaczego w klotni zarza mu sie podniesc na mnie reke w nerwach. Nie uderzy mnie bo sie powstrzyma ale szarpnie owszem.
Mam wrazenie, ze gdyby ktos mu zaproponowal odpowiednia sume to sprzedal by mnie bez mrugniecia okiem. Ciagle tylko kasa i kasa. Gdyby byl inny mogloby byc super. Ja w koncu bede miala wiecej pracy bo wszystko sie u mnie ukladac zaczyna, on zarabia dobrze. Ale on chce wszystko dla siebie. Odbija sie to na dziecku, ktore slucha naszych klotni no i na naszym malzenstwie /jesli mozna to malzenstwem nazwac/. Zero seksu, nigdzie razem nie chodzimy, nawet nie rozmawiamy ze soba. Kazda rozmowa, nawet na zupelnie neutralny temat konczy sie awantura o pieniadze.
Mam juz dosc. I tu moje pytanie- czy ja jestem nienormalna? czy tak powinno byc?
Bo on twierdzi, ze jest super idealny.
Myślę, że Twój mąż jest poważnie chory - problemy wewnętrzne to również choroba. A chorobę należy leczyć.
Podział finansów w małżeństwie to coś, co dwie strony ustalają ze sobą. Jedni mają osobne konta, inni wspólne, jedni dzielą się rachunkami pół na pół, inni robią to jeszcze inaczej. Ale uważam, że to, co wyprawia Twój mąż to już nie jest normalny podział, tylko przemoc finansowa.
Jeżeli prosisz go o pieniądze na lekarza albo w grę wchodzi wyprowadzka z zagrzybiałego domu to Twój małżonek powinien stanąć na wysokości zadania i nie powinno być to żadnym problemem.
Nie dziwię się także, że mąż nie chce przyznać się do własnego problemu, on go najprawdopodobniej w ogóle nie widzi, a to, co robi z Waszym związkiem i jakby nie było rodziną to zagrywka podświadoma, odwet za coś, co go spotkało w przeszłości albo czego był świadkiem. Jak wygląda kwestia finansów w jego rodzinnym domu? Rozmawiałaś kiedyś o tym z teściową...?
Moja subiektywna opinia, twój mąż jest nienormalny bo skoro ma więcej od ciebie nie powinien mieć problemu z dzieleniem się.
Jesteście małżeństwem, nawet jeśli ci nie ufa, nie powinien dusić każdego grosza, przecież żyjecie razem. Może skoro on taki,
powinnaś udać się do poradni małżeńskiej lub ewentualnie jeśli nie chciałby, kazać mu płacić za swoje usługi. Gotowanie, sprzątanie.
Chodź to głupie w mojej ocenie, co on robi z tymi pieniędzmi które zostają ?
U niego w domu nie bylo raczej takiego problemu, rodzice pracowali, moze nie bylo im lekko ale pieniadze byly wspolne. Jego ojciec byl typem czlowieka, ktory po wyplacie oddawal pieniadze zonie i ona nimi dysponowala.
Jestesmy razem 10 lat, 3 lata po slubie. Poznalam go jak mialm 18 lat, wiec bylam jeszcze glupiutkim dzieckiem. Gdybym wtedy myslala tak jak dzisiaj pewnie nie zwiazalabym sie z nim. Juz wtedy moznabylo zauwazyc, ze cos jest nie tak, ale bylam za mloda, za glupia no i zakochana. Powoli zaczelo wszystko wychodzic. Po slubie to juz na dobre zaczelo sie psuc.
Tak sobie mysle, on jest strasznie zazdrosny. W przeszlosci jego zwiazki konczyly sie glownie zdrada ze strony partnerki. Z tego powodu on z gory zaklada, ze ja napewno pewnego dnia zostawie go. Nie ukrywam, ze mam powodzenie i on to widzi. Jest tez miedzy nami roznica wieku. Moze on sie asekuruje- po co inwestowac w cos / w tym przypadku we mnie/ skoro i tak go zostawie. Nie wiem juz co o tym myslec. Kocham go /jeszcze/ ale moja cierpliwosc juz sie konczy.
Jezeli chodzi o to , co on robi z pieniedzmi /swoimi/ to wlasciwie nic. Nie wydaje na glupoty, jest oszczedny, chowa je w przyslowiowej skarpecie.
Wyobrazcie sobie, ze przez 10 lat naszego zawiazku nie bylismy nigdzie na wakacjach. Nawet raz. Sylwestra co roku spedzamy w domu. Bo po co wydawac pieniadze?
Doceniam to, ze jest dobrym ojcem dla naszej corki, ale ja tez chce cos miec z tego malzenstwa. Dzieci rosna, maja swoje zycie. A co zostanie dla mnie?
Ostatnio corka miala zdjecia w przedszkolu. Trzeba bylo zaplacic. Wychodzac z domu powiedzialam mu, zeby mi dal bo mam przy sobie tylko kilka koron i nie bede szla do bankomatu o 7 rano. Dal mi owszem ale tylko polowe. Po drugo musialam jednak isc do bankomatu.
No i co zrobic z takim czlowiekiem?
Pisze poradnia małżeńska, bo skoro dwóch dorosłych ludzi pozostawionych samym sobie, nie dają rady się dogadać. Potrzebny wam jest mediator czyt. Psycholog.
Jeśli chodzi o to inwestowanie w związek, tak mógł robić gdy byliście zwykłą parą a nie małżeństwem.
Rozmowy na ten temat, nie dają efektu ? muszę nauczyć się od niego postawy, bo ja tam robiłem co moja miła kazała wyjazdy itp itd
Teraz jestem sam ![]()
Ciezko zaciagnac do psychologa kogos, kto uwaza, ze nie ma problemu. Probowalam rozmawiac, ale nie ma efektow. Kazda rozmowa konczy sie klotnia i stwierdzeniem, ze skoro ja mam problem to ja sie powinnam leczyc.
Mamy tez inne problemy, tzn jego agresja w stosunku do mnie. A po alkoholu to juz calkiem. Tzn on pije alkohol sporadycznie, ale potrafi po nim zrobic taka awanture, ze starczy na 3 nastepne lata. Jak widze te jego pelne zawisci oczy i ten wyraz twarzy to mam wrazenie, ze mnie nienawidzi. Podczas klotni absolutnie nie przebiera w slowach, nawet teraz moglabym przytoczyc dziesiatki jego tekstow, ktore naprawde mnie zabolaly i pamietam je do tej pory. Ze co ja w ogole mam, jaki ja mam majatek, ze on mnie sponsoruje i daje pieniadze na moje zachcianki. O Boze ja juz nawet nie pamietam co to sa zachcianki!
Jak tak dalej pujdzie to zostowie to wszystko, spakuje siebie i dziecko i wroce do polski.
Co Ty jeszcze robisz z tym człowiekiem??? Jesteś nieszczęśliwa i żyjesz w strachu o dobro dziecka. Nie czekaj na poprawę bo jej zapewne nie będzie. Nie chcę prorokować ale ten związek raczej nie ma przyszłości. Rozumiem, że miłość jest silna i czasami ciężko przemóc się w sobie i powiedzieć, że zasługuje się na coś więcej. Dzielić wszystkie opłaty na pół i zapisywać długi w notesiku...to chore. Chore i upokarzające. Związek to nie biznes i nie powinno się z niego rozliczać. Tym bardziej jeśli piszesz że jesteś dobrą żoną i mimo wszystko dbasz o dom i męża, opiekujesz się dziećmi. Ja wcale nie mówię, że kobiecie powinno się płacić za obowiązki domowe ale niedoceniona i upokarzana kobieta nie ma szans na szczęście. Szczególnie jeśli chodzi o kwestie finansowe...bo przecież nie prosisz na kino czy spa. Dla mnie to nie do pomyślenia. W związku powinno dążyć się do tego żeby dawać z siebie jak najwięcej a Twój mąż obawia się, że nie będzie po równo. Jest mężczyzną do cholery. Nie potrafi wziąć odpowiedzialności za rodzinę. Jesteś matką jego dzieci i powinien nosić Cię na rękach a już przede wszystkim zadbać o to żeby niczego Wam nie brakowało. Nie tylko dzieciom ale Tobie również. Porozmawiajcie. Powiedz mu o swoich odczuciach. Bądź spokojna i stwórz poważną sytuację. Nie krzycz i bądź opanowana. Niech wie, że sytuacja jest poważna i nie chcesz tak dalej żyć.
Sama tak naprawdę wiesz co masz zrobić, stawiasz sprawę jasno. Poradnia albo odchodzisz, nie jestem kobietą, ale ja bym tak zrobił. Tylko może się okazać, że on nie będzie miał problemu i każe ci się wynieść
, jeśli uważa że jest w porządku.
ane82, im dalej czytałam twój post, tym bardziej rosła we mnie złość!!!! a teraz nawet nie potrafie opisać jak mnie to wkurzyło!!!
jak wogóle on tak może???-a drugie pytanie, to jak wogóle ty nadal wytrzymujesz z takim facetem??? ja tez mieszkam zagranicą i wiem jak to jest!!! i w 100% cie rozumiem nawet co do mieszkania! też mieszkam (nie nad rzeką) lecz właściwie 100metrów od plaży nad morzem! i tez nie raz zmienilam mieszkania z powodu wilgoci - ale w zyicu nie wyobrazam sobie takiej sytuacji z mezem jaką ty masz!
Mój mąż oddaje mi co miesiąc wypłatę, do tego ja też od niedawan zaczęłam prace, więc jakieś pare groszy już przyniose do budżetu domowego, ale nigdy mi mąż nie wypomnial niczego, nigdy za nic nie kazal płacić! to jest jakiś horror i powiem ci więcej, ty go zostaw w cholere samego, niech sobie żyje jak chce, a ty ułożysz sobie życie bez niego i będziesz o wiele szczęśliwsza!!!!poprostu jak myśle o tym co napisałaś to miałabym ochotę porządnie kąpnąć tego twojego męża-sadystę w d*** i powiedzieć co myśle o takich facetach jak on!! Dziewczyno, nie znam Cię, ale wręcz błagam Cię - zostaw tego faceta i wracaj z dzieckiem do Polski, bo lepiej napewno nie będzie! a tym bardziej ze jestes zagranicą! po co ty masz cierpieć?? i za co?? jestes młoda i całe życie przed tobą!! podziwiam cie i tak że długo z takim kolesiem wytrzymalaś, ale pakuj sie i poprostu odejdz od niego!!!!!!! to moja rada.... ![]()
Twój mąż ma skłonności sadystyczne, to, co Cię spotyka to przemoc psychiczna i finansowa. Być może ma podłoże w tym, że on odgrywa się na Tobie za rozczarowania, jakie go spotkały ze strony kobiet (został upokorzony zdradą, więc odpłaca upokarzaniem Ciebie). Ale niezależnie od tego, z czego bierze się jego agresja, jest agresywny i wszystko dzieje się w Twoim domu, na oczach dorastającego dziecka.
Kocham go /jeszcze/ ale moja cierpliwosc juz sie konczy.
Nic dziwnego. "Miłość wszystko zwycięży" sprawdza się tylko w kinie i w literaturze, w życiu liczy się dojrzałość psychiczna i pewnego rodzaju stabilność pozwalająca stworzyć rodzinę bez patologii. Możesz wychodzić ze skóry, ale nie jesteś w stanie pomóc mężowi, który robi sobie z Ciebie worek treningowy (i nie musi się to wcale odbywać w sensie fizycznym).
Masz także 100% racji mówiąc, że psycholog ma sens jedynie wtedy, gdy obie strony sporu chcą rozwiązać problem. Nawet przymuszony partner, a więc pozornie "przekonany" nie będzie mógł pracować nad sobą tak długo, jak nie zrobi tego z własnej woli.
No i co zrobic z takim czlowiekiem?
Pytanie, co masz zrobić ze sobą? Jak na tą chwilę przystajesz na jego warunki. Płacisz połowę, robisz zakupy, bierzesz odpowiedzialność także za sprawy, które powinny być wspólne i na Twoich słowach (kłótni) się kończy. Zastanów się, ane, czy chcesz, żeby tak wyglądała reszta Twojego życia?
Postaw mu ultimatum: albo pójdzie się leczyć i zmieni swoje zachowanie albo straci Was obie. Nie pozwól się terroryzować, bo zrobisz ogromną krzywdę nie tylko sobie, ale i dziecku.
weź dziecko i wróć na trochę do polski,do jakiejś rodziny. Niech on radzi sobie sam. Jestem przekonana, że podczas twojej nieobecności zrozumie jakim jesteś skarbem. A nawet jeśli nie zrozumie, to będziesz mogła ułożyć sobie życie z kimś, kto będzie Cię szanował i dbał o Ciebie. On jest jakiś chory.
No teraz to juz koniec. Mam dosc. Postanowilam, ze porozmawiam z nim dzisiaj na spokojnie i postaram sie wytlumaczyc, co moin zdaniem powinien zmienic w swoim zachowaniu. Wlasnie jestem po tej rozmowie a efekt jest taki-
1- powiedzial, ze on mi wszystko zapewnia i powinnam byc wdzieczna
2- ze samochodem to ja moge sobie jezdzic jak sobie kupie
3 - ze jak chce to mam sie wyprowadzic i robic sobie co chce
4 - powiedzial tez, ze on mnie oczywiscie kocha a ja chcialabym niewiadomo co / mimo ze to nie ja sie domagam pieniedzy ciagle tylko on, ja jestem z nim od 10 lat, a nie raz bylo ciezko i nigdy zlego slowa mu nie powiedzialam/
5 - na koniec machniecie reka i poszedl sobie
Moja decyzja
Znajde wiecej pracy i wyprowadze sie od niego. Nie chce wracac do Polski, przyzwyczailam sie juz do tego miejsca, dziecko ma tu przedszkole.
A i jeszcze jedno- on niedlugo jedzie na tydzien do polski, chcial klucze od /naszego mieszkania w polsce/ wiec po raz pierwszy zachowalam sie tak jak on i powiedzialam, ze niestety nie dostanie kluczy bo akurat to mieszkanie jest tylko i wylacznie moje / po tacie/ nawet nie jest tam zameldowany.
Jeszcze troche wytrzymam i niedlugo bede wolna. Nie ma co sie meczyc. Jeszcze sobie zycie uloze. Dla siebie i dla dziecka! A ON NIECH ZALUJE!
Bravo. Budzi się w Tobie odważna, świadoma swojej wartości kobieta. Oby tak dalej!
Ane czy ty przypadkiem nie mieszkasz w Norwegii? Skad u niego taka mania gromadzenia pieniedzy?Ja rozumiem ze trzeba oszczedzac, no ale nie na dziecku. Moze tak jak napisalas,boi sie ,ze go zostawisz, a jedynie w taki sposob ma nad toba przewage, ze jestes od niego zalezna. A moze tak jak napisaly dziewczyny, rzeczywiscie ma jakies problemy ze soba, moze powinnas go namowic na wizyte u jakiegos psychologa? Albo solidnie nim wstrzasnac to znaczy pokazac mu ,ze dasz sobie rade bez niego. Choc na pewno to nie bedzie latwe.Duzo sily ci zycze.
Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji ,ja z moim facetem a mamy wspólną kasę, nigdy się nie rozliczamy miedzy sobą a nie jesteśmy jeszcze małżeństwem.Nie ma tu moje twoje , jest tylko nasze.Jak ja nie miałam pracy nigdy mi niczego nie wypominał, tak samo jak ja mu gdy on stracił swoją a pracowała tylko ja. Przecież najlepiej się wydaje jak się wydaje wspólnie ![]()
Bardzo ci współczuje takiej sytuacji , to jest czyste skąpstwo i tyle ![]()
16 2010-10-19 04:44:38 Ostatnio edytowany przez voxi (2010-10-19 04:53:10)
ane82, wielkie gratulacje za odwage!!! najbardziej podoboa mi sie w twojej wypowiedzi punkt 3 i 5 hehe.
Ogólnie jesteś na wygranej pozycji, bo jak wspomniałaś masz w Polsce mieszkanie!!! a to bardzo dużo jak dla kogoś, kto chce zacząć wszystko od nowa. Nie wiem w jakim kraju jesteś, i co ci sie tam podoba, ale uwierz, że mimo wszystko w Polsce będzie ci lepiej. I przede wszystkm nie będziesz oglądać gęby swojego męża. Przedszkole też w Polsce znajdziesz, bez obaw i wydaje mi sie że szybcej staniesz na nogo choćby psychicznie, bo będzies z daleka od niego.... a jak narazie nadal bedziesz z nim mieszkac...
maja76, takim typem faceta nie da sie wstrząsnąć, mają swoje zdanie i koniec! a jak mu powie żeby poszedł do psychologa to ją wyśmieje i jeszcze ją wyśle do tego psychologa, powie że ona ma nie równo pod sufitem. Takiego faceta trzeba poprostu zostawić!!, bez żadnych skrupułów odejść i tyle. Nie można dać się facetowi, żeby nami rządził, owszem uważam że faceci powinni mieć swoje zdanie, nie koniecznie musi sie ono zgadzać z naszym zdaniem - ale pomimo wszystko szacunek nam kobietom sie należy.
A u niego, meża ane82 zasada jest prosta, zamiast wszystko wspólne to jest "to co moje to nie ruszaj"
17 2010-10-19 06:48:57 Ostatnio edytowany przez yvette (2010-10-19 08:25:29)
boze skad ja to znam .....mam ten sam problem i powiem ci ze niczego nie zmienisz nie chce cie buntowac bo sama jestem w takiej sytuacji i tez nie wiem co zrobic tak jak ty nie jestem cichą myszką i nie podkulam ogona tylko sie dre jak opętana ale to niczego nie zmienia ....tez mam problem z jezykiem wiec na razie nie ma mowy o lepszej pracy i tez zostaje mi niewiele na jedzenie na szczescie daje mi samochod bo postraszylam go ze jesli mi nie da auta to nie pojde do pracy pojde do adwokata rozwiode sie z nim i jeszcze bedzie mi musial placic alimenty .....wiem jak to jest bez auta nie wiem gdzie ty mieszkasz ja w niemczech bez auta nie dalabym rady trzeba do pracy a i dziecko do przedszkola zawiezc......nie wiem jak ty czy chcesz z nim byc i czy jestes na tyle silna i postwaisz wszystko na ostrzu noza albo woz albo przewoz .....ja tak zrobilam po 3 latach dluzej juz nie wytrzymywalam i jest lepiej .....jesli mieszkasz w niemczech to moge ci poradzic co mu powiedziec moze sie przestraszy i sie zmieni ....nie chce ci pisac ze masz go zostawic bo uwazam ze tak dlugo jak sie da nalezy walczyc o zwiazek ale mozesz go tak solidnie przestraszyc podejrzewam ze on tak robi bo mysli ze sobie bez niego nie poradzisz chociazby ze wzgledu na to ze nie umiesz dobrze jezyka i nie wiesz gdzie sie udac moj myslal podobnie dopóki wlasnie tutaj dowiedzialam sie co i jak gdzie i co ,,,,byl w szoku wie ze teraz jak cos to zawsze sobie poradze a jeszcze on to bedzie musial w czesci finansowac ...trzymaj sie
laurola, mówisz ane82 że na ile to możliwe ma walczyć o związek??? nawet taki w którym facet ją źle traktuje??? bo nie uważam tego za dobre traktowanie!!! miłość miłością, ale na Boga są jakieś grance chyba tak?? a ten facet to jakiś sadysta wiec o co dziewczyna ma walczyć?? ma myślec ze on się od tak zmieni?? no proszę Cię - takie typy na zawsze pozostaną już tacy! ja nawet od takiego pomocy finansowej bym nie przyjęła, żadej pomocy!! skreśliłabym go z mojego życia na dobre, za takie traktowanie! no dajcie spokój co to wogóle jest? oddawanie kasy za jogurt który kupiła dla siebie?? dwa samochody w domu a ona żadnego nie może ruszyć?? i co? nadal ma walczyć o ten związek tak?? przecież to CHORE I poje****!!! tak mnie wkurzył ten temat że szok!!
Nawet pokazałam to mojemu mężowi i z niedowierzaniem czytał jak facet może tak traktować kobiete!! jest oszczędny ok, ale bez przesady! nie wyobrażam sobie nie móc kupić nowej bielizny czy jakichś ubrań, bo mąż mi na to "nie pozwala". Poprostu jak czytam to sie we mnie wszystko gotuje, jak mozna byc takim człowiekiem?? życze mu żeby jego kiedyś ktoś potraktował 100razy gorzej niż on teraz traktuje ane82....
Dzieki za slowa wsparcia,
staram sie teraz na spokojnie ocenic sytuacje bo wiadomo,ze w nerwach mozna zrobic cos glupiego.
Wczoraj po tej naszej klotni rozmawialismy jeszcze raz. Zdziwilo mnioe troche to co od niego uslyszalam. Powiedzial, ze on potrzebuje sexu i dal mi jasno do zrozumienia, ze jak tylko grzecznie bede mu dawala to bede miala co chce.
No niby to moj maz i sex malzenski to rzecz oczywista ale jakos tak jestem strasznie zniesmaczona tym wszystkim.
Jestem mloda i wiadomo, ze potrzebuje sexu jak kazda kobieta, ale to ze w naszym zwiazku go niem ma to wlasnie wina mojego meza. Pisalam wczesniej jaki on jest i jakos nie bardzo mam ochote na jakiekolwiek czulosci z takim czlowiekiem. Inna sprawa to to, ze jak juz raz na kilka miesiecy sie przelamie to on zrobi swoje i idzie spac. Ja z tego zadnej przyjemnosci nie mam. To ze unikam sexu z nim to fakt ale mam do cholery powod. Nie potrafie po klotni /w trakcie ktorej on za kazdym razem doprowadza mnie do placzu swoimi tekstami/ po prostu udawac ze nic sie nie stalo i isc z nim do lozka. Poza tym to jest najnormalniejszy w swiecie szantaz.
I co ja mam z tym zrobic?
Chcialabym zeby miedzy nami bylo normalnie, jak kiedys. Ale z drugiej strony jak sobie pomysle, ze stawia mi takie ultimatum, ze on bedzie inny jak bedzie mial sex na kazde skinienie to az sie we mnie gotuje!
Kim ja mam byc? To prostytutce sie placi za sex a nie zonie. Tym bardziej, ze ja nie chce zeby on mi placil za cokolwiek, tylko zeby mnie traktowal jak partnerke rowna sobie.
Dziewczyny ratujcie bo glowa mi peka. Mamy dziecko wiec nie moge myslec tylko o sobie. Chce zeby moja corka miala ojca.
Olac faceta? Czy zeby zacisnac, dac mu co chce i zobaczyc co dale bedzie?
Nie wiem czy ja normalna jestem, ale cos sobie postanawiam, obiecuje zsobie ze tym razem to z nim powaznie porozmawiam, powiem co o tym mysle i nie dam sie przegadac ale podczas kazdej klotni on tak skutecznie maci mi w glowie, ze zaczynam myslec, ze to jednak moja wina i ze mna jest cos nie tak. No w czoraj to zrobil ze mnie oziebla stara babe. On niby wierny kochajacy maz i ojciec a ja nawet nie spelniam swojego malzenskiego obowiazku.
Co o tym myslicie?
ja zdania nadal nie zamieniam!!!! dalej mysle ze ten twoj maz to skonczony d****. To ewidentny szantaz, bedzie ze mna upraawiac seks, dam ci wszystko! no hola hola, jak wogole tak mozna powiedziec? ja wiem ze masz dziecko i myslisz rowniez o nim, ale wiesz co? ja na twoim miejscu wolałabym zeby moje dziecko mialo tylko matke niz takiego ojca. Ale to moje zdanie....
W zadnym wypadku nie powinnac zacisnac zebow i robic to co on chce!!! to ty jesteś kobietą i to ty masz decydować jak ma wyglądac twoje zycie! i nigdy w zyciu nie daj sie facetowi. Bo jak dasz sie raz, tak już bedzie przez całe życie.... postaw sie mu koniecznie, niech wie z kim ma do czynienia, niech nie bedzie taki pewny siebie jak jest teraz...
woxi......nie twierdze ze za wszelką cene jednak tak jak napisalam do póki sie da wiem ze to chore co on wyprawia tak jak pisalam ja przechodzilam przez to caly czas i wlasciwie jeszcze przechodze jednak juz nie w takim stopniu jak kiedys ale sa znaczne zmiany i jest coraz lepiej ......jestem o tyle w gorszej sytuacji ze to ja mam dwoje dzieci ale nie z nim i ciagle slyszalam ze mam bachory a on na nie miusi lozyc ze mieszkamy u niego ze to on placi za czynsz lodowka na pol jego polka i moja z dziecmi dzieci nie mogly ruszyc nic co on kupil samochod jego malo tego mlodsze dziecko nie moglo sie bawic w pokoju dziennym bo to jego pokoj wylączal mi prad bo on za niego placi wylączal mi internet bo to on za niego placi za czesto sie kąpiemy za czesto robie pranienie mialam dostepu do konta wiec nawet nie moglam wyciagnac pieniedzy zawsze bez grosza bo nawet moja wyplata przychodzila na jego konto a on uważal ze ona mu sie nalezy itd itd a jak sie buntowalam i mowilam ze to owszem on za wszystko placi ale to ja w tym domu sprzatam piore gotuje a on przychodzi na gotowe to slyszalam ze robie to dla dzieci a dla niego tylko przy okazji nawet jak zjadl to zostawil talerz i nie mial ochoty wstawic go do zmywarki itditd wiec pieklo awantury bo naturalnie sie buntowalam i tak przez prawie 4 lata w koncu postawilam sprawe na ostrzu noza dowiedzialam sie co i jak jakie mam prawa bedac tutaj i powiedzialam mu o tym zaczelam szukac mieszkania ostentacyjnie przy nim mimo ze kalecze ten jezyk wydzwanialam przy nim umawialam sie na ogladanie mieszkan ...ponieważ mnie jednak kocha i w koncu dotarlo po jakiejs kolejnej awanturze ze ja nie zartuje i ze przesadza ze traktuje mnie nie jak kobiete tylko jak jakoms wywloke po malutku po cichutku przestawal zaczelam zauwazac te zmiany i doceniac wiadomo facet nigdy nie przyzna sie do winy tak od razu przeciez meskie ego summa sumarum jest dobrze mam juz dostep do konta jezdze samochodem dzieci mogą jesc co chcą wiec zmiany sa widoczne .........dlatego napisalam ze do póki sie da trzeba walczyc bo odejsc jest bardzo latwo i mozna to zrobic zawsze ale to musi byc ostateczne rozwiazanie nie chce tutaj bronic tego drania ale moze on po prostu tak jak moj maz nie widzi w tym nic zlego nie dociera do niego ze robi cos zle faceci to prymitywy no niestety malo skomplikowani z nimi trzeba w prost bez ogrodek bo niczego nie zrozumie jeden z drugim jak chcesz zeby cie przytulil musisz mu o tym powiedziec a nie na okolo bo nie zrozumie i tak moze byc teraz ....dlatego pytalam sie gdzie mieszka i jesli w niemczech moge podpowiedziec tej biednej dziewczynie co zrobic co powiedziec gdzie sie udac w razie czego bo widze ze nie wiem co ma zrobic i nie ma podstawowych wiadomosci tak jak ja kiedys nawet nie wie ze kalcjie nie trzeba placic od razu za mieszkanie naturalnie jesli mieszka w niemczech jednak mi nie odpisala wiec nie wiem z tego co pisze nie jest zaka sklona od razu sie rozstac wiec moze moje rady by jej pomogly a jesli nie to moge podpowiedziec jak zrobic zeby sie mogla wyprowadzic bo wydaje mi sie ze bidulka tego nie wie i moze tez dlatego to znosi bo nie wie gdzie ma sie udac
Prawdę mówiąc czytałam niektóre twoje wypowiedzi po kilka razy i oczom nie wirzyłam.
Co wogóle znaczy ja mam tyle ty tyle i każdy sobie rzepkę skrobie. To nie małżeństwo - przepraszam Cię bardzo ale to patologiczny związek nie oparty na żadnych uczuciach ,tylko na mieszkaniu razem i posiadaniu dziecka.
Małżeństwo to wspólna praca na rzecz rodziny: czasem mąż zarabia, a żona pracuje w domu i wychowuje dziecko i to jest jej wkład w dobro rodziny. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego bo w moim wypadku (8 lat nie pracowałam zawodowo) umarłabym z głodu - ale nie było czegoś takiego żeby mąż mimo że było bardzo trudno z jednej pensji (i chorym dzieckiem) przeżyć miesiąc kiedykolwiek powiedział nie kupisz bo nie zarabiasz, owszem kiedy puszczałam wodze fantazji - co też można by było kupić - delikatnie sprowadzał mnie na ziemię, że owszem kupimy ale nie w tym miesiącu bo jeszcze trzeba to czy tamto. I momo że nie specjalnie umiałam gospodarować pieniędzmi szczególnie na początku małżeństwa to wydatki planowaliśmy razem a cała pensja była do naszej wspólnej dyspozycji.
Powiem ci tak jeżeli twój M uważa że powinnaś zarabiać to niech on znajdzie taką pracę, żebyście się wymieniali przy opiece nad dzieckiem, niech on też wypierze, ugotuje gdy ty będziesz w pracy.
A jeśli to nie jest możliwe to ja osobiście nie widzę żadnej przyszłości dla waszego współnego życia, chyba że jesteś wstanie wytrzymać kilka lat aż dziecko podrośnie i będzie bardziej samodzielne a ty będziesz mogła iść do pracy.
Co do sexu - jak on jest taki (pi...... nie wolno używać wulgaryzmów) to powiedz mu że skoro on wylicza każdy grosz to ty chcesz zapłaty za konkretne "usługii" bo musisz z czegoś żyć i wypal konkretną cenę. Może go zaszokujeszi coś do niego dotrze.
Zyczę powodzenia
laurola - niestety nie mieszkam w niemczech. Tu trzeba placic dwu lub trzymiesieczna kaucje za mieszkanie plus za miesiac z gory , jak juz pisalam troche pracuje, ale starcza mi tylko na pol oplat, ktore mi wylicza i jedzenie. Nie jestem w stanie zaplacic za wynajecie mieszkania.
Jesli chodzi o to zeby placil mi za to co ja w domu robie to owszem powiedzialam mu to, ale stwierdzil, ze ja nie musze nic dla niego robic. Nie musze mu prac, sprzatac i gotowac. Powiedzial nawet, ze moze wynajac sprzataczke skoro to dla mnie taki problem i ze woli zaplacic obcej osobie za sprzatanie.
Nic do niego nie dociera, twierdzi,ze on wszystko idealnie robi i jeszcze ma pretensje, ze ja nie odkladam pieniedzy. No ale jak mam odkladac skoro moja wyplata ledwo mi wystarcza na zycie.
Wszystko co powiem obraca sie przeciwko mnie. Mowi, ze ja nie mysle o niczym, ze nie obchodza mnie rachunki / wyliczylam mu jak tumanowi na kartce, ze place polowe za wszystko/, nie wiem co on by jeszcze chcial.
Kiedys tak nie bylo, wszystko bylo wspolne. Wszystko sie zmienilo kiedy wyjechalismy za granice. Troche mu odbilo jak zaczal wiecej zarabiac. Jak bylo malo to nasze. Jak jest duzo to jego.
Zadne moje grozby do niego nie docieraja. Mowie,ze sie wyprowadze- to sie wyprowadz. Mowie, ze zloze pozew rozwodowy - a to sobie skladaj. Mysle, ze on zdaje sobie sprawe, ze nie poradze sobie finansowo sama i wykozystuje to. Taki typ czlowieka, musi czuc przewage.
Ale ja znajde wiecej pracy i wtedy sie wyprowadze, zobaczymy jak szybko mu sie odmieni
jak czytam to co piszesz to przysiegam ze jak bym czytala o sobie i nawet jak przeczytalam twoj pierwszy post sprawdzilam chyba kilka razy czy czasem ja tego nie pisalam teraz tak samo co ci moge poradzic chyba nic nie wiem w jakim jestes kraju w niemczech jest tak ze poszlam do adwokata i dowiedzialam sie jakie mam prawa jesli chodzi o kaucje to wydaje mi sie ze zawsze mozna ja placic na raty pozatym instytucje ktore pomagajom wiem niemcy to kraj socjalny i jest latwiej niz gdziekolwiek ...to ze ci mowi ze jak chcesz sie wyprowadzic to prosze bardzo chcesz rozwodu prosze bardzo tak tylko gada bo wie ze nic nie zrobisz zmieknie jak zaczniesz dzialac ...albo i nie a skoro nie to znaczy ze jest dupkiem i nie warto na kogos takiego tracic czas nowobogacki sie znalazl ......nie wiem co ci poradzic bo nie wiem jakie masz mozliwosci skoro sie zdecydowalas odejsc od niego powinnas zaczac od adwokata ktory mowi po polsku jesli masz peoblem z jezykiem on ci wszystko wyjasni co i jak jakie masz prawa za co bedzie musial ci placic maz na jakie alimenty mozesz liczyc na siebie i na dziecko itditd ...wtedy zacznij dzialac poradzilabym ci nie dawac mu polowy za rachunki niech placi sam a ty odkladaj co zrobi nie zaplaci ?? bedzie musial mieszkanie prad internet telefon napewno jest na niego wiec bedzie sie bal nie placic w obcym kraju to nie polska zacznij go oszukiwac zeby sobie odlozyc i sie wynies powiec ze ci w pracy nie zaplacili albo ze mniej i nie masz albo cos innego wymysl ty go znasz musisz wiedziec w co ci najszybciej uwierzy nawet bym mu wykrzyczala ze oddam ci jak mi zaplacom wiesz to moze wredne i podla co teraz napisze ale nawet bylabym sklonna dac mu sie wybzykac zeby tylko jaknajszybciej uzbierac kwote ktora mnie zadowoli uspic jego czujnosc udawac ze sie zgodzilas na jego warunki i zbierac zbierac a potem go kopnac w najmniej oczekiwanym momecie zaboli najbardziej a zemsta jest rozkoszom bogow .....wiem to ciezkie ale my kobiety jestesmy silne musimy byc wyrachowane czujne musimy wiecej znosic niz ci samcy ale robimy to w koncu nie tylko dla siebie ale dla dzieci .....duzo sily opanowania zycze
Poszukujemy do programu telewizyjnego par, małżeństw, których głównym problemem w związku są pieniądze, a dokładnie podział na dwa osobne konta. Nie możesz jej kontrolować na co idą jego/jej pieniądze? Może za dużo wydaje na błahostki a nie możesz temu zapobiec? Myślisz, że ma kochankę, dlatego też nie masz dostępu do jego konta? Jest sknerą i nie pozwala Ci korzystać z jego konta?
Zgłoście się już teraz ! Czekam na Twój kontakt
Monika Rybak 509150611
Witam
Jestem z facetem 7 lat od roku jesteśmy małżeństwem on ma 37 a ja 26 lat i dopiero nie dawno mąż kupił mieszkanie i zaczeły SIĘ PROBLEMY !!!!!!!!!!
Od mies. jestem bezrobotna, mam syna który ma 600 zł alimentów A MÓJ Mąż bardzo dobrze zarabia w firmie która sam stworzy.
Wszystkie koszty utrzymania mieszkania ja mam ponosić !!! Umeblowaniem i remontem też ja mam sie zająć ponieważ on już w życiu tyle OSIĄGNĄŁ !!! PRZECIEŻ KUPIŁ MIESZKANIE
Jak już mówie że nie mam za co kupić mebli itp to ciągle powtarza że mój wkład jest zerowy i nic nie osiagnełam w zyciu.
Więc on kupuje meble itp i nie pyta czy mnie o zdanie czy wogóle mi się podobaja RATUNKU !!!!!
Dojdą koszty utrzymania mieszkania, jedzienia i pójde chyba z mostu skoczyć z braku pieniedzy !!!
Szukam pracy i jednocześnie szpachluje pokój
On nic nie robi
A JA CO MAM ZROBIĆ BY TEN KOSZMAR SIE SKOŃCZYŁ ??
27 2013-12-10 15:46:33 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-12-10 19:05:00)
Witam
Jestem z facetem 7 lat od roku jesteśmy małżeństwem on ma 37 a ja 26 lat i dopiero nie dawno mąż kupił mieszkanie i zaczeły SIĘ PROBLEMY !!!!!!!!!!
Od mies. jestem bezrobotna, mam syna który ma 600 zł alimentów A MÓJ Mąż bardzo dobrze zarabia w firmie która sam stworzy.Wszystkie koszty utrzymania mieszkania ja mam ponosić !!! Umeblowaniem i remontem też ja mam sie zająć ponieważ on już w życiu tyle OSIĄGNĄŁ !!! PRZECIEŻ KUPIŁ MIESZKANIE
Jak już mówie że nie mam za co kupić mebli itp to ciągle powtarza że mój wkład jest zerowy i nic nie osiagnełam w zyciu.
Więc on kupuje meble itp i nie pyta czy mnie o zdanie czy wogóle mi się podobaja RATUNKU !!!!!
Dojdą koszty utrzymania mieszkania, jedzienia i pójde chyba z mostu skoczyć z braku pieniedzy !!!
Szukam pracy i jednocześnie szpachluje pokój
On nic nie robi
A JA CO MAM ZROBIĆ BY TEN KOSZMAR SIE SKOŃCZYŁ ??
sytuacja jest ekstremalna, Twój mąż zachowuje się źle.. w kwestii kłótni o pieniądze polecam artykuł : Post edytowany ze względu na złamanie zasad regulaminu.
Jeśli chcesz się podzielić informacjami, skopiuj fragmenty tekstu i podaj źródło - nie wklejaj linków