Witam,
nigdy nie sadzilam, ze bede dzielila sie swoimi watpliwosciami w necie, ale moze anonimowo i przed nieznanymi osobami jest latwiej? Co mnie trapi? Ano mam taka sytuacje, ktora frapuje mnie od okolo roku (z przerwami).
Od okolo roku jezdze mniej wiecej o jednej godzinie rano do pracy tramwajem. Bardzo czesto widuje tych samych ludzi, w tym bardzo fajnego chlopaka. No i tak sobie jezdzimy, czesto - a nawet bardzo czesto widujemy sie takze w drodze powrotnej - z pracy do domu. Albo jedno, albo drugie omal karku sobie nie skreci, zeby dokladnie sprawdzic, czy druga osoba jedzie w tymze tramwaju. Siadamy lub stoimy mniej wiecej w tym samym miejscu, patrzymy sie na siebie i.... no i na tym praktycznie koniec. Niesamowicie to dziecinne, przyznaje. Ale tak naprawde to niemal jak bez slow rozmowa. Usmiecham sie do niego, no i czekam az sie odezwie. Sie chyba nie doczekam? Prawda jest, ze jestem kilka lat od niego starsza. Takze sposob ubierania mamy zdecydowanie odmienny - ja najczesciej w garniturze, a on zdecydowanie luzno. Myslalam sobie, ze moze to jest dla niego bariera? Sama nie wiem. Trywialne byc moze to wszystko, ale daje Wam slowo, kiedy zbliza sie przystanek, na ktorym wsiada, slysze jak serce mi bije, a gdy staje obok mnie - resztka zdrowego rozsadku uswiadamiam sobie, ze musze zaczac oddychac... usmiech, ktory mu posylam od jakiegos czasu niemal trenowalam przed lustrem
))) i choc z usposobienia jestem osoba niesamowicie otwarta i kontaktowa, tak w tym przypadku - wielka gula rosnie mi w gardle i za nic w swiecie nie jestem w stanie wydukac slowa. Horror. Choc niektorzy mowia, ze to niemal rozmantyczne. Niemal uzalezniona jestem od jego obecnosci porannej w tramwaju i nie najlepszy mam humor, gdy akurat jakiegos dnia nie uda nam sie zobaczyc.
Oczywiscie nic o nim nie wiem, nawet nie znam jego imienia. Nie wiem, czy ma zone, dzieci, moze dziewczyne, a moze jest gejem? Troche to chyba chore, nie? Mam ponad 30 wiosen, a zachowuje sie, jak nastolatka. zwariowalam ![]()
Ale tak sobie pomyslalam, ze moze tutaj ktos podpowie, poradzi - co zrobic? Moze ktos z Was mial podobne przezycia? Dzieki za propozycje.
Pozdrawiam, Maria
w szkole kiedys mialam to samo, tez ciagle spojrzenia i to przez dlugi czas..ale mialam wtedy z 16 lat.
nikt nic nie zrobil, szkola sie skonczyla i skonczylo sie widywanie. a bylo tak przyjemnie.. ![]()
moze zagadaj do niego? najlepiej o jakas blahostke..a moze rozmowa sie juz sama potoczy.
ja bym teraz juz nie stala z zalozonymi rekami ![]()
czesc,
dzieki za wiadomosc. Tak, wiem, ze to bardziej przypomina sytuacje pomiedzy nastolatkami, a (chyba) niestety - nastolatka od dluzszego czasu nie jestem
, on z reszta tez nie
.
w myslach przeprowadzilam z nim milion rozmow, zaczynajacych sie od najrozniejszych slow, sytuacji, ale w realu - za nic w swiecie nie mam odwagi. Ostatnia cecha, jaka moznaby mi przypisac, to niesmialosc, a jednak...
postaram sie cokolwiek wydukac, choc latwo na pewno nie bedzie. zobaczymy co z tego wyjdzie?
na zmiane smieje sie z samej siebie i po czesci jestem soba zalamana!
pozdrawiam i dzieki
powodzenia ![]()
nie warto tego dokladac, albo w jedna albo w druga strone to pojdzie..i nie bedziesz juz myslala i myslala ![]()
wiadomo rozne sa sytacje moze ktores z was przestanie w koncu jezdzic tym tramwajem i bedzie wtedy za pozno na cokolwiek.
wiec nie ma co tracic czasu ![]()
A ja mam wrażenie, że to, co dla was jest takie pięknej w tej "znajomości" to to, że jest taka idealna. Każde z was wyobraża sobie jaka jest druga strona, idealizuje ją i chyba podświadomie nie chcecie przerywać tej pięknej i romantycznej chwili. To jak z jakiejś bajki - patrzycie sobie w oczy, czas i miejsce wokół nie istnieje, zastanawiacie się kim jest ta druga strona... jakbyście zaczęli rozmawiać to mogłoby przyjść wielkie rozczarowanie. A tak wszystko zostaje w sferze fantazji i piękna.
Skoro chcesz, to po prostu powiedz "cześć". Albo się przedstaw.
Dzieki wielkie za Wasze zainteresowanie moja sprawa.
Prawda jest oczywiscie, ze z tylu glowy siedza mysli - domysly (marzenia?), jaki on jest.
Mam tez swiadomosc, ze ta cala sytuacja, jest jak zamek z piasku, ktory moze sie rozsypac w przeciagu chwili...
czy chce przejsc na dalszy stopien znajomosci? Bardzo chce
tylko odwagi mi brak, no i jeszcze ta "stara" szkola wychowania, ze to mezczyzna jest osoba inicjujaca znajomosc. Tyle, że cierpliwosci mi juz brak
. Postaram sie nie stchorzyc nst razem i po prostu - wyartykulowac w miare wyrazne "czesc". zobaczymy, co z tego wyjdzie. o ile w ogole?
oj mezczyzni, bez nich kiepsko, ale z nimi tez nie zawsze z gorki
))
dzieki i pozdrawiam
Ah właśnie przeczytałam xd
Czekam niecierpliwie jak to się potoczyło ![]()
wstyd sie przyznac, ale nie mialam odwagi sie odezwac.
jak zawsze siedzielismy wpatrzeni w siebie i usmiechnellismy sie, choc nie wiem, czy to aby nie jest po prostu smiech z calej tej dziwacznej sytuacji?
No nic. tchorz ze mnie i tyle. pozostaje sfera marzen.
dzieki za zainteresowanie, pozdrawiam,
Marysia
p.s. jesli (!!!) cokolwiek sie zmieni, odezwe sie