narzeczony odszedł - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » narzeczony odszedł

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 228 ]

Temat: narzeczony odszedł

Dziewczyny, nie będę się wielce rozpisywała... Zostawił i nie wróci... Czasami mam wrażenie, że umrę z tego bólu. Odkochał się, nie chce mnie... Tak bardzo go kochałam. Myślę o nim codziennie. Patrzyłam na niego jak na "tego jedynego", a on odszedł sad Jak się pozbierać? Trafiłam na terapię, ale to za mało, biorę leki uspokajające (jak narazie ziołowe), ale to też za mało.
Nie wierzę już w miłość, nie wierzę już w deklaracje dozgonnej miłości- jak dalej żyć? Jak się zakochać, jak być z kimś innym?
Cały czas płaczę, nie jem, nie śpię. Wykończę się sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: narzeczony odszedł

Twój zysk jego strata, musisz niestety przejść przez wszystkie etapy po rozstaniu, na początku bedziesz rozpaczała i zyła wspomnieniami, staraj sie jednak brać pod uwagę i te niemiłe wspomnienia z nim związane bo na pewno i takie były, bedziesz cierpiała, czuła smutek, ból, potem rozczarowanie, złość, wściekłość że wszystko spieprzył choć miało być tak dobrze, po dłuższym czasie obojetność i tak sie to bedzie przeplatać jakiś czas, wychodź z domu, spotykaj się ze znajomymi, rozmawiaj z rodzinką, zacznij czytać różne wątki na tym forum, szczególnie polecam - dlaczego zdradzani są głupi - tam są bardzo mądre posty róznych kobiet i zdradzanych i opuszczonych, to pomaga bardziej niz terapia u psychologa, musisz przez to przejść jak przez ospę, niestety.

3

Odp: narzeczony odszedł

Szczerze współczuje...niestety ból po rozstaniu musi sam minąć, a na to trzeba czasu. Postaraj się normalnie żyć, na tyle na ile możesz, nie zamykaj się w 4 ścianach sama z myślami, szukaj odskoczni- rozmowa z przyjaciółką, spacer, film- tak by zająć czymś myśli. Trzymaj się ciepło.

4

Odp: narzeczony odszedł

Nie wierzę już w miłość, nie wierzę już w deklaracje dozgonnej miłości- jak dalej żyć? Jak się zakochać, jak być z kimś innym?
Cały czas płaczę, nie jem, nie śpię. Wykończę się



akurat w tej chwili to normalne że w miłośc nie wierzysz, ja w maju przechodziłam to co Ty teraz przeżywasz, i każda z nas która tutaj jest czuła bądź czuje w tej chwili to samo, żal gniew, brak sensu zycia, cos strasznego...
nie wiem jak to przezyłam ale przeżyłam i z perspektywy czasu z mojej wielkiem miłości zostały zgliszcza które tlą się nienawiścią,

aktualnie przeżywasz niesamowicie trudną żałobę inic nie ukoi Twojego bólu sad i jedyne co możemy Ci poradzić to wpdadj tu tak często jak potrzebujesz aby sie wypłakać i wygadac ... bo zawsze znajdziesz tutaj wsparcie

5

Odp: narzeczony odszedł
karmelka24 napisał/a:

Dziewczyny, nie będę się wielce rozpisywała... Zostawił i nie wróci... Czasami mam wrażenie, że umrę z tego bólu. Odkochał się, nie chce mnie... Tak bardzo go kochałam. Myślę o nim codziennie. Patrzyłam na niego jak na "tego jedynego", a on odszedł sad Jak się pozbierać? Trafiłam na terapię, ale to za mało, biorę leki uspokajające (jak narazie ziołowe), ale to też za mało.
Nie wierzę już w miłość, nie wierzę już w deklaracje dozgonnej miłości- jak dalej żyć? Jak się zakochać, jak być z kimś innym?
Cały czas płaczę, nie jem, nie śpię. Wykończę się sad

Bardzo mi Cie żal, choc w sumie Ci zazdroszczę....byłas przed slubem,nie masz z nim dzieci...zapomnisz,zakochasz się,zaczniesz nowe zycie.Ja...hmm mam najpiekniejsze dziecko swiata, najukochańsze, ale juz zawsze bedzie mi Go przypominało...i te cudowne dni i złe.Zmarnował mi wiele lat.Ty jestes młodziutka...dasz rade wink
Głowa do góry!..pamietaj...lepiej wczesniej..niz później...w tym przypadku.

6

Odp: narzeczony odszedł

Ten ból, który teraz czujesz minie. i choc pewnie teraz w to nie wierzysz tak będzie. Doskonale Cię rozumiem, i wiem przez co przechodzisz. ja byłam ze swoim chłopakiem 9 lat, 3 lata mieszkaliśmy razem. Był dla mnie całym światem. Kochaliśmy się jak wariaci, były zaręczyny, przepiekny pierścionek a potem najcudniejszy okres- wybieranie sukni, kościoła, fotografa... i gdy już wszystko było gotowe, goście zaproszeni, on przyszedł po pracy i bez emocji, bez drżenia powieki powiedział, ze to koniec, że juz mnie nie kocha, że poznał inną dziewczynę i z nią chce teraz być. zabrałam swoje rzeczy następnego dnia. przepłakałam kilka tygodni, uczyłam sie każdego dnia żyć na nowo, zostałam sama!!!! wszystkich znajomych odemnie odsunął, nie miałam nawet koleżanki żeby powiedzieć co czuje. a jego widywałam z tą dziewczyną, śliczna, wysoka, zupełne przeciwieństwo mnie.
To bedzie trudny czas dla ciebie, ale dasz radę, teraz wiem że kobieta nigdy nie powinna płakać i cierpieć przez faceta, głowa do góry trzymam kciuki.

7 Ostatnio edytowany przez gothka (2010-10-15 12:59:01)

Odp: narzeczony odszedł

,,Co nas nie zabije, to nas wzmocni..." karmelka24 dasz rade! Chodzisz na terapię. Piękny i zdecydowany krok ku lepszemu życiu. Teraz może być już tylko lepiej.
Czas będzie mijał i leczył rany. Za niedługo zdobędziesz na tyle siły, by pokazać swojemu ex, że na nim świat się nie skończył. A potem uwierzysz w miłość od nowa wink Nie warto zamykać się na ludzi, bo przez jednego idiotę możemy stracić szansę na coś całkiem wyjątkowego...
Ja poznałam mojego mężczyznę kilka miesięcy po rozstaniu z facetem, który zniszczył moją wcześniej mocno nadszarpniętą psychikę do końca. Poniekąd w momencie, kiedy zaplanowałam swoje samobójstwo. Gdybym nie zaufała na ślepo, dziś mogłoby mnie tu nie być.

Rada specjalna ode mnie wink : pisz pamiętnik. Sama zobaczysz, jak bardzo pisanie pomaga poukładać sobie te wszystkie myśli w głowie.

8

Odp: narzeczony odszedł

hej, postanowiłam również napisać, bo jestem na straju wyczerpania... po 8 latach bycia razem, zostawł mnie narzeczony... mieliśmy wzloty i upadki, ale zawsze starałam się walczyć o to by było dobrze... w lipcu w hiszpanii oświadczył mi się, deklarował poczucie bezpieczeństwa i dozgonną miłość... miesiąc później było już po wszystkim.. powiedział, że dłużej tak nie może, że się męczy.. ze musi wszystko przemyśleć... cios prosto w serce... przez ten czas starałam się o niego walczyć... bezskutecznie, miało to odwrotny skutek... wczoraj ostateczne rozmówiłam się z nim... powiiedział, że to nie ma sensu.. że mnie kocha ale nie chce być ze mną, bo się wzajemnie niszczymy.. zrzucał winę na mnie, że jestem zazdrosna, zaborcza itp... a tak naprawdę, i biegiem rozmowy powiedział, że czuje, że nie dawał z siebie wszystkiego, że wisiało mu to czy się staram, że oświadczył mi się bo wszyscy naciskali.... potem powiedział, że po co ma tworzyć ze mną paologiczną rodzinę, że nie chce wiecznie zastanawiać się czy o jest to.........czuję się oszukana... już od jakiegoś czasu czułam ze się nie stara, że mu nie zależy.. dlatego się kłóciliśmy.. o zaręczynach nie chciał rozmawiać ze znajomymi, bo się spinał... byłam 8 lat z człowiekiem, który najwidoczniej grał przy mnie, marnując przy tym mój czas.. bo już od dawna czuł, że to się nie uda... po co  w takim razie mówił, że potrzebuje czasu??? nie rozumiem tego... rozstaliśmy się w wielkim gniewie, wyrzucając sobie najwieksze brudy... ale wiem teraz jedno, że cokoliwek bm robiła, to i tak nic by to nie dało.... wczoraj powiedział, że wyprowadza się od rodziców.. najlepiej.. uciec od problemów.. moim zdaniem tchórzy............ a kiedyś imponowało mi to , że jest taki odpowiedzialny i dorosły jak na swój wiek.....

9

Odp: narzeczony odszedł

Witajcie dziewczyny, czytam i właściwie nie wiem co myśleć. Niecały miesiąc temu świętowałam z moim najukochańszym narzeczonym 6 lat naszego związku. Byliśmy 5 lat zaręczeni, jakoś nie spieszyło mu się do ślubu ale wyjaśniał to, tym że musimy mieć swoje mieszkanie, samochód a i ślub kosztuje. W kwietniu podpisaliśmy dokumenty i wzięliśmy wspólny kredyt, kupiliśmy mieszkanie i zaczęliśmy spłacac 30letni kredyt. Brakowało nam samochodu, ale Ł. dobrze zarabia od niedawna i w sierpniu kupił nowiutki w salonie. Poznaliśmy się jeszcze przed moimi studiami, tego samego dnia w którym się poznaliśmy stwierdziliśmy, że jesteśmy parą i tak było wiele lat. Pisaliśmy do siebie listy, wiersze, kupował kwiaty i całował co noc na dobranoc mówiąc, że mnie kocha. 3 tygodnie temu, facet, w którym jestem obłednie zakochana i któremu we wrześniu planowałam powiedzieć, że bardzo chcę żebyśmy mieli już dziecko. W końcu mam prawie 26 lat, pracuję w szkole. Zaczyna mi brakować kogoś jeszcze w naszej "rodzinie".... Przyszedł dokładnie w miesiąc po naszej rocznicy do domu po pracy i powiedział, że mnie nie kocha. Nie ożeni się ze mną i potrzebuje czasu, żeby przemyśleć pewne rzeczy. Nie wiedziałąm co robić, przestałam spać, jeść. W pracy nie myślałam. Codziennie błagałam go żeby to przemyślał. skąd ten pomysł. Przecież nic się nie stało!? On kochał się ze mną przez dwa tygodnie prawie każdą noc i mówił potem, że nie kocha mnie. Ostatnio mówił, że to tylko fizyczność i "że próbuję go uwieść"! Nie wytrzymałam już tego, wychodził z domu i wracał nocami, żeby mnie nie oglądać. Wzięłam tydzień wolnego i teraz siedzę w domu u rodziców. Jem tabletki uspokajające i czytam smsy, jak chodzi na imprezy i prowadzi beztroskie życie. Traktuje mnie z takim obrzydzeniem. Nie rozumiem zupełnie dlaczego. Problem polega na tym, że nie jest mi  łatwo w Warszawie znaleźć mieszkanie, gdzie mogę wynająć pokój. Ale chyba to się juz nie uda. Jestem naiwna i chciałabym zasnąć, obudzić się i żeby było tak, jak miesiąc temu. Czuję się bardzo samotna, nie wiem co zrobić z życiem.

10

Odp: narzeczony odszedł

kochana! rozumiem twój ból... nic nie zapowiadało tego nieszczęsciaa. wygląda na to, że poczuł potrzebę wyszalenia się, ponieważ do tej pory był tylko z tobą... tak samo uważam ze było  u mne... 8 lat razem, ja 22  lata ale zdążyłam się za gównarza wyszaleć, on nie miał tej okazji..dziś mając 25 lat, stwierdził ze nie wie czego chce, że nie wyszalał się w życiu...Anna jeśli chcesz zrobić szalony krok do przodu, a nie masz gdzie się zatrzymac, zapraszam do gdańska, wesprzemy się razem:)

11

Odp: narzeczony odszedł

Bardzo! bym chciala ale pracuje w Warszawie. Nie moge tak nagle wyjsc.

12 Ostatnio edytowany przez noelle (2010-10-17 13:49:49)

Odp: narzeczony odszedł

też  chciałam dziecka, mimo swojego wieku młodego... on też kocha dzieci i w zasadzie się nie zabezpieczaliśmy, bo gdybym zaszła w ciążę, to nic złego by się nie stało... mam małe problemy zdrowotne, związane z tarczycą co zawsze jest małym utrudnieniem jeśli chodzi o ciążę...a nagle zaczął mi wyżygiwać o patologicznej rodzinie, o tym czy wogole mogę mieć dzieci że nie ma zamiaru jeżdzić całe życie ze mną po lekarzach...itp.. jak jakis opętany..facet który jeszcze w lipcu zapewniał mnie o swojej miłości i byciu razem aż do śmierci... jak można być takim zakłamanym??

gdybyś jednak nie dawała ady i potrzebowała zmiany w swoim życiu- wal śmiało:) pracę też znajdziesz na pomorzu, a zawsze będzie nam raźniej:)albo chociaż na weekend wpadaj.. pokażę ci uroki pomorza:)troszkę zapomnisz

13

Odp: narzeczony odszedł

Czas leczy rany i to on będzie tu najlepszym lekarzem. Musisz poczekać to minie, minie cała miłość do niego, smutek i ból z tego powodu, że odszedł. Nie był wart miłości i nie jest wart cierpienia po nim skoro odszedł.

14

Odp: narzeczony odszedł

Kochane! Jak ja Was tak czytam to widzę podobieństwa w swoim związku.
Musimy się wspierać i przejść przez to. Ja mam straszne załamania, zwłaszcza wieczorami. W ciągu dnia niby jest dobrze, ale wieczorem mogę usiąść i wyć jak wilk do księżyca.
Czujemy się oszukane, pełne żalu i goryczy. Ważne by starać się nie pielęgnować tych emocji, by iść dalej. Łatwo napisać, trudniej zrobić.
Jak sobie radzicie z chęcią kontaktu z waszymi "Już-Byłymi"? Chciałabym czasem do niego zadzwonić by usłyszeć jego głos... chociaż tyle...

15

Odp: narzeczony odszedł

ja tez mam problem. byłam z mezczyzna 6 lat. od 2mcy nie jestesmy razem... odszedł. tak nagle. zakochał sie w innej. 13lat mlodszej od siebie. slub planowalismy od dawna,mial byc w tym roku.myslelismy tez o dziecku,staralismy sie ale za pierwszym razem sie nie udało poronilam. to było pół roku temu. a teraz tak nagle rzucił wszystko. wyprowadził sie..zostawił mnie nagle i bez odpowiedzi na tyle pytan. nie wiem dlaczego to sie stało. wszyscy uwazali nasz zwiazek za idealny... nie kłócilismy sie prawie wcale. utrzymujemy jako taki katakt. strasznie go kocham. zawsze mu mówilam ze jak mnie zdradzi to koniec nie bedzie powrotu... ale teraz tak nie mysle. wyczekuje dnia kiedy przyjdzie i bedzie prosił o wybaczenie(choc nie wiem czy taki nastapi). całe dnie czekam na smsa czy telefon. tak bardzo tesknie ze az czasami sie dusze. chwilami jest dobrze. ale czesciej jest zle. bardzo zle. usmiecham sie,a za chwile wybucham placzem. ide z kolezanka na spacer a puzniej przez kilka dni nie wychodze nigdzie. wiem czasami ponizam sie proszac go o spotkanie....bo gdy odpowiada ze nie moze , bo jest z nia.... to jest masakra. mam ochote zamknac oczy i nie wiem... skonczyc to cierpienie...ten dran jest dla mnie wszystkim. zapewniał o miłosci. ze ja i tylko ja... a co zrobił?? kurde.czasami pyta czy umiałabym mu to kiedys wybaczyc... pyta czy jesli bysmy sie zeszli to byłabym w stanie zaufac mu jeszcze raz... nie wiem co mam myslec,bo na drugi dzien potrafi powiedziec cos zupełnie odwrotnego. troche miesza mi w głowie. nie daje sobie rady... juz nie wiem co mam robic...po tym co zrobił kocham go jeszcze bardziej... teraz jak go straciłam...nie wiem czy to jest miłosc czy to jest głupota...ale czekam..
to jest prawda. dzien jako tako leci ale wieczory sa tragiczne.... ja nawet wczoraj mu pisalam ze chce zerwac kontakt ze pewnie bedzie mi łatwiej... ale jak dzisiaj zadzwonił... odebrałam

16

Odp: narzeczony odszedł

ja jeszcze popoludniu byłam silna... teraz mam ochotę napisać do niego i prosić o kolejną szansę.. ja ryczę w łóżju, on jest na imprezie.//

17

Odp: narzeczony odszedł

Pszczółka nie pisz będziesz niepotrzebnie później tego żałować, już lepiej płakać i wypłakać wszystko co trzeba, w końcu będzie lepiej

18

Odp: narzeczony odszedł

nie wiem ile jeszcze zdołam znieść... napisałam mu ze go nienawidzę, za to jak mnie oszukiwał... spać nie mogę, ciągle ryczę.. a najgorsze ze dalszego zycia sobie nie wyobrażam

19

Odp: narzeczony odszedł

Każdej z nas po stracie faceta wydaje się, że to już koniec świata. Ale ku naszemu zdziwieniu życie płynie dalej.
karmelka nie dzwoń. Nie jest tego wart. Wiem łatwo powiedzieć, ale dziewczyny nie możemy się poniżać, dzwonić, prosić jeżeli on odszedł. Każda strata człowieka boli. Ale trzeba przez to przejść. Najgorsze są pierwsze fazy, tj. "szok, żal, rozczarowanie, pytania - dlaczego?, co ze mną nie tak" niestety ale to trwa bardzo długo. W tym okresie trzeba z kimś rozmawiać, nie można zamykać się w domu, jeżeli potrzebujecie się wypłakać to płaczcie. Jak te pierwsze uczucia (tego żalu, szoku itd.) minął to będzie już tylko lepiej. Powoli każda z Was oswoi się ze stratą. "Pogodzi" z odejściem ukochanego.
Dlaczego porzucone kobiety zawsze szukają winy w sobie, uważają, że to ich wina, że on odszedł. Ale to jest złe myślenie. Z Wami jest wszystko dobrze, nie zrobiłyście nic złego. To w nich tkwi problem.
pszczolka - niektórzy faceci nie potrafią radzić sobie z problemami i nie potrafią się bardziej postarać żeby coś osiągnąć (mam na myśli problemy z zajściem w ciążę). Są niestety takie przypadki facetów co po prostu są za słabi na to aby zawalczyć. Co jest tylko dowodem na to, że są nic nie warci. Jak można być z kimś kto nawet nie chce podjąć próby starania?!

Jeszcze raz powtórzę, że nie można obarczać siebie za rozstania. Jeżeli narzeczony odszedł to po prostu nie był wart tego by zostać mężem. Dobre w złym jest to, że odszedł przed a nie po ślubie, gdy np. byłabyś w ciąży. Ja wiem, dobrze pisać komuś kto nie jest w takiej sytuacji. Ale tak naprawdę jest.

Przede wszystkim musicie mieć oparcie w rodzinie czy najbliższych. Nie można zamykać się w sobie...

20

Odp: narzeczony odszedł

pszczółka,edde, dziewczyny zastanówcie się przez chwilę, Wy cierpicie a oni swietnie się bawią i mają Was gdzieś, czy warto po kimś takim płakać? zobaczcie same co zrobiłyście ze swoim życiem że piszecie że świata za nimi nie widziecie? gdzie jesteście Wy, Wasze sprawy, zainteresowania, pasje, Wasze życie? Dlaczego dałyście się tak omamić i zmanipulować? Dlaczego wszystkie wątki które tu czytam mają taki sam schemat? Wielka miłość paruletnia, zdrada, rozstanie i odejście do innej, dlaczego faceci tak nie cierpią, w każdym razie zdecydowana mniejszość. Ciągle przeraża mnie jedno, że spalamy się w związkach na 100%, na maxa, dając z siebie wszystko, faceci mają to co chcą podane jak na złotej tacy,jesteśmy za dobre, za miłe, za bardzo kochamy, za bardzo pomagamy a potem za bardzo cierpimy, może już pora aby to zmienić? Bo facet otrząśnie się w ramionach innej i pójdzie dalej zaliczać jeszcze kolejne laski, a nam dojście do siebie zajmuje wiele miesięcy, często wydajemy kasę na psychologów, terapie indywidualne i grupowe i bierzemy leki na uspokojenie a może trzeba po prostu zmienić myslenie i się tak nie poświęcać.

21

Odp: narzeczony odszedł

Cytat:

"Czasami boję się tego..... że kocham Cię za bardzo"

idealnie pasuje do wszystkich porzuconych kobiet

22

Odp: narzeczony odszedł

Tak to pasuje do 90% kobiet które napisały tu swoje dramatyczne historie, ja też jestem jedną z nich ale już swoją lekcję odrobiłam i wiem jakie błędy popełniałam, właśnie takie że byłam "za" - za bardzo kochałam, za bardzo wspierałam, za bardzo pomagałam, za bardzo ufałam, za bardzo żyłam jego zyciem i tak jak większość dostałam za to kopa, więc odpowiedzmy sobie na pytanie - Czy tak warto robić?

23 Ostatnio edytowany przez noelle (2010-10-17 13:50:41)

Odp: narzeczony odszedł

to był tez mój bład. wszystko robiłam ''za bardzo'' za bardzo sie starałam... ale chciałam tego. wiezyłam mu w kazde słowo. nawet teraz jak pisze ze wszystko sie ułozy... to przez kilka godzin sie ciesze mam nadzieje... a puzniej do mnie docieraz ze on znowu mnie omamia... owinał sobie mnie wokół palca. wiem za tak było. ale tak jak pisałam nie załuje zadnej chwili z tych wspólnych lat... ale facet jest zdobywca. zdobył mnie cała... i poprostu mu sie znudziło. teraz zdobywa inna i tak to sie bedzie krecic.... jestem słaba. wiem ze nawet jesli przyjdzie do mnie po roku... i powie ze chce wrócic to ja głupia wróce. ale nie to jest najgorsze. wiecie co jest najgorsze- ze on tez to wie!!!. chyba musze isc do jakiegos specjalisty... bo sama sobie nie poradze. chwilami mam ochote zbesztac go z błotem a czasmai... wtulic sie w niego i nie puscic.cały czas go kocham ... a nie nawidze tylko chwilami... jak to zmienic?? nawet umówiłam sie z jednym chłopakiem. pierwsze spotkanie ok, drugie tez w miare... ale na kolejnym miałam ochote... opowiadac mu o moim byłym..... brak mi słów do mojego zachowania.... dlaczego

anna rozumiem cie... u mnie bylo podobnie.. z tym ze on twierdzi ze nadal mnie kocha ze on nie wie dlaczego to zrobił. poswiecił 6 lat wspólnego zycia dla 2-tygodniowej znajomosci z gimnazjalistka. facet 29-letni. szczerze to wam powiem ze mam taka cicha nadzieje ze to tylko zabawa. taka przygoda w jego zyciu... nie umiem sie z tym pogodzic. on prosi zebym narazie traktowała go jak dobrego przyjaciela... ale ja nie umiem i nie chce. chce zasypiac w jego ramionach.. chce budzic sie przy nim. gotowac ,mu obiady i chodzic na spacery... troche sie obwiniam. moze za bardzo mnie to pochłoneło. praca, dom, sprzatanie, gotowanie i tak dzien w dzien. wieczorami padałam i bylam nie do zycia. ale chciałam zeby wszystko miał...a teraz co ... ja nie mam nic... no moze serce pelne smutku miłosci zalu troche złosci... jest tak przepełnione jakby miało peknac za chwiole

24

Odp: narzeczony odszedł

Z gimnazjalistką ?? przecież to zahacza o kryminał

25

Odp: narzeczony odszedł

mne napisał, że tu nie chodzi o kogoś innego... ale o monotonię... ale wiem, że jest typem człowieka, który nie umie żyć w samtności i bez towarzystwa kobiet,...czyli wiem, że będzie szukał pocieszenia bądź odskoczni... a ja nie przeżyję faktu, że z kimś innym sypia, że kogoś innego całuje, że kogoś innego trzyma za rekę...( byliśmy dla siebie pierwszymi, w każdej dziedzinie... )

Odp: narzeczony odszedł

dziewczyny nie myslcie w ten sposob.. a mianowicie ze jest wam ciezko... ze cierpicie..... faceci sa beznadziejni .. nie maja uczuc ... doskonale klamia.... mialam chlopaka 5 lat bylam dla niego wredna , czesto sie klocilismy, ale kochalismy sie nade wszystko.... 8 marca  przyniosl mi wielki bukiet i zapewnial o sowjej milosci a tydzien pozniej okazuje sie ze ma nowyą a ja ide w odstawke...... teraz mialam nowego chlopaka nie chcialam popelniac tych samych bledow .... zrobila bym dla niego wszystko... doslownie wszystko .. by go zadowolic.... i wiecie jaki tekst od niego po pol roku uslyszalam? - ze jestem latwa....a ja bylam po prostu zakochana ... zerwal ze mna czemu? bo nie wie czy to ze mna chce byc do konca zycia.... czy to nie jest chamskie???? oni juz tacy sa... tez cierpie....ale nie uzalam sie nad soba.... bo to on jest kretynem .....i szczeze co mam robic by nastepny zwiazek byl doskonaly.. bo byc dobrym zle .. olewac. tez zle.....ale moze trafie na takiego ktory bedzie gotow zrobic dla mnie wszystko- a ja na pewno to docenie.....

27

Odp: narzeczony odszedł

zrezygnowałam ze studiów magisterskich, bo nie jestem na siłach narazie się uczyć... chcę odsapnąć... dojść z sobą do ładu.. najgorsze jest to , że nie mam siły wstać z łóżka...

28

Odp: narzeczony odszedł

tak ona chodzi do gim ale 2 razy nie zdała. ma 17 lat... mi tez cos mówił o monotonnii. cos ze za duzo nas róznilo np to ze on lubi jajecznice z cebula a ja nie... takie głupie wymówki. masakra

29

Odp: narzeczony odszedł

bo facet nie mysli glowa tylko jajami. niech spadaja. mam nadzieje ze znajde w sobie tyle siły zeby z tym cierpieniem sobie poradzic. ze przyjdzie kiedys na kolanach bedzie prosil o wybaczenie a ja mu wtedy powiem.. ''narazie''. tak bym chciala sie zemscic... tylko czy bede umiała

30

Odp: narzeczony odszedł

wiem cos o tym pszczółka tylko ja w ostatniej chwili sie ocknełam. z tym ze nie chodziło o szkole tylko o prace. chciałam ja zucic ale naszczescie mam wyrozumiała szefowa. z mieszkania zrezygnowałam... i tego zaluje. wróciłam do rodziców ale nie moge sie tu odnalesc... musze cos wynajac. nie potrzebnie wypowiedziałam umowe... ale cóz na błedach sie człowiek uczy... choc w sumie wszystko w tym mieszkaniu by mi go przypominało. teraz nawet omijam sklepy gdzie chodzilismy razem

31

Odp: narzeczony odszedł

Dziewczyny, znowu mam załamanie, tak bardzo bym chciała żeby ktoś utulił ten ból... ;(

32

Odp: narzeczony odszedł

Ja z kolei skontaktowałam się w sprawie wynajmu mieszkania, założyłam dzisiaj własne konto w banku. Co mam zrobić skoro on z dnia na dzień "zmienił zdanie"???!!!

Mam w portwelu pierścionek zaręczynowy od niego. On robi uniki, nie chce mnie widzieć i nie chce rozmawiać, jestem pewna, że ma inną kobietę, chociaż zaprzecza. Ale jak inaczej wytłumaczyć taką sytuację? Gość wraca do domu i jakby nigdy nic oświadcza, że mnie nie kocha! Nie ma nikogo - ale potrzebuje być sam... Sam?? Codziennie lata na jakąś imprezę i wraca wykończony do domu, kiedy dzwonię nie odbiera telefonu. Ostatnio nawet powiedział, żebym nie dzwoniła "bo mu wstyd przed kolegami" (!) A to... skur****** - pomyślałam sobie..

33 Ostatnio edytowany przez noelle (2010-10-17 13:51:40)

Odp: narzeczony odszedł

karmelka24 wiem co czujesz.. bo ja też od samego rana płaczę , a serce mi z rozpaczy chyba pęknie.. ale spójrz przez okno, zobacz jaka piękna pogoda i pomyśl ze ból kiedyś minie.. i wtedy zostanie tylko ulga.. i radość przed popełnieniem życowego błędu.. :*

Anna nie martw się, nie jest wart twojej miłości.. faceci doskonale grają.. tu mówią ci, że kochają cię pod niebiosa, a zaraz traktują jak zwykłego śmiecia.. ale jedyne co mne motywuje to fakt, że kiedyś się otrząsną, ale będzie już za późno i to oni będą cierpieć... a my tylko cieszyć się z faktu, że dobrze, że tak się stało:) podaję moje gg gdyby któraś potrzebowała się wygadać 28383210

34

Odp: narzeczony odszedł

Masz nie dzwonić bo mu wstyd przed kolegami? Że co proszę?!
Co za frajerzy... Jedyne czego im życzę to tego, żeby kiedyś to oni znaleźli się w takiej sytuacji.

35

Odp: narzeczony odszedł

wczoraj znajoma wyciągnęła mnie do siebie.. nie miałam ochoty zwlec się z łóżka, ale namówiła mnie. I bardzo jej dziękuję, bo chociaż na chwilę zapomniałam o moich problemach.. dziś mam trochę lepsze samopoczucie, mimo, że chwilami mam napady tęsknoty i wspomnień! ale musi być dobrze- o tyle ze mną dobrze, że nie obwiniam się za rozpad tego związku:)

36 Ostatnio edytowany przez noelle (2010-10-17 13:48:58)

Odp: narzeczony odszedł

ja tez mimo wszystko jestem dumna ze do konca byłam uczciwa. czasami sie obwiniam ale wiem ze zle robie. to on powinien miec poczucie winy. w sumie zapewniał mnie ze mnie nie zdradził ''fizycznie''. ze dopiero po tym jak odszedł poszedł z nia do łózka... brak słów ale co. trzeba to przełknac. ja jak wyjde gdzies ze znajomymi to tez pozniej sie lepiej czuje. płacze... tak cały czas ale takie wypady nawet na piwo bardzo mi pomagaja. duzo mysle i te mysli sa rózne... ale chyba dam mu czas. troche go oleje... zobaczymy. chciałabym zeby wrócił. bo jak mówia co nas nie zniszczy to nas wzmocni. byc moze bedzie lepiej... choc dzisiaj napisałam do niego co porabia. jeszcze nie odpisał ale pewnie dlatego ze jest z nia. jestem pewna ze wieczorem zadzwoni. bo jego niunia ma czas do 22.00 (przyp ma 17 lat) wiem ze wiek nie ma znaczenia zabardzo. ja tez miałam 17 lat jak sie poznalismy ale on miał wtedy 23 a nie prawie 30 heh. chce go odzyskac. bede walczyc ale małymi kroczkami. dam mu czas... albo sie ułozy albo nie. znam duzo takich przypadków wsród znajomych... najsmieszniejsze jest to ze to ja zawsze pomagałam... a teraz sama potrzebuje pomocy. bedzie dobrze dziewczyny. najwazniejsze zeby sie nie załamywac. nawet jesli nie widzicie szans zeby wam sie ułozyło...trzeba zyc dalej. bo trzeba patrzec zeby tobie było najlepiej i dazyc do tego zeby przezyc zycie jak najlepiej. pozdrawiam i całuje mocno!!!

tak mi smutno.. ale co wam bede pisac... same wiecie  najlepiej. najgorsze jest to ze nie umiem go znienawidzic. wiem ze do konca bedzie w moim sercu chocby nie wiem co sie wydarzyło. jutro jade do jego rodziców... az sie boje. nie byłam u nich odkad sie rozstalismy. najbardziej boje sie pytan... ale musze sie przełamac. oni w koncu tez sa jakac czastka mojego zycia i nie moge sie odwrócic. wiem ze on tez omija swoich rodziców jak tylko moze. odwiedza ale rzadko. strach... wstyd... napewno cos w tym jest. ale co niech sie wstydzi dran hehe. chciała bym chociaz na kilka dni przestac o nim myslec. połozyc sie spac i nie płakac albo wstac rano i cieszyc sie z dnia a nie wyobrazac sobie jak to było jak siedział obok i dawał buziaka na dzien dobry. NIKOMU TEGO NIE ZYCZE!!!  koncze bo jak zaczne wspominac to zów mnie dopadnie cos heh. papa

37

Odp: narzeczony odszedł

EDDE zrozum to nie warto się tak poświęcać dla nikogo. Jemu sie znudziło, nie szanuje Cie. dbaj o siebie a facet bedzie dbał o Ciebie, szanował i kochał.

38

Odp: narzeczony odszedł

ale wiecie co... koniec. jutro ide na solarium do fryzjera i na zakupy. pełna metamorfoza. to pomaga dziewczyny.

39

Odp: narzeczony odszedł

Do użytkowniczek edde i pszczolkaa1988: Proszę o NIE pisanie posta pod postem! jest to niezgodne z naszym forumowym regulaminem i prowadzi do zbanowania konta!

Proszę o używanie opcji "edytuj"

40

Odp: narzeczony odszedł

byc moze nie warto ale spróbuje... nie wiem jak to sie skonczy. wiesz utrudnieniem jest to ze mieszkamy teraz 15 km od siebie. bo on dla mnie przeprowadził sie kiedys do mojego miasta... a po rozstaniu wrócił do siebie. ale ja wiem ze on wróci czuje to. coraz czesciej pyta jak by to było. kocham go nad zycie i musze spróbowac zeby nie załowac...

41

Odp: narzeczony odszedł

edde wiem ze go kochasz, ale robisz źle czekając na niego i walcząc.. on cię olał i robi co mu się podoba- bo sama na to pozwalasz

42 Ostatnio edytowany przez czarna0809 (2010-10-17 15:05:27)

Odp: narzeczony odszedł

Nie wniosę tu nic nowego.. Wszystko powiedziały poprzedniczki.. I zgadzam się z nimi, także 4miesiące temu zostawił mnie tak nagle. Nic na to nie poradzisz, jedna miłość umiera, by druga mogła się zrodzić smile Musisz przejść przez ten okres żałoby, wychodź do ludzi, nie daj się zamknąć, bo to niczego Ci nie da..
Ja wyjechałam do pracy za granicę, aby go nie widywać i zacząć terapię odwykową.. Minęło tyle czasu, a ja dalej go kocham, a jednocześnie nienawidzę ;/ ale.. nie płaczę, to już przyzwyczajenie.
Widuję go z nową dziewczyną, ale nie wzbudza to we mnie łez.. Twierdzę, że ja zyskałam, a on stracił i sobie też tak wmawiaj smile
Przejdziesz przez to, ja sama nie wiem jak ja to zrobiłam, że dałam radę.. Ale jednak jestem smile
Zobaczysz, wszystko się ułoży! Głowa do góry..
Pozdrawiam

43

Odp: narzeczony odszedł

Witam i przepraszam wszystkie uczestniczki wątku za takie wtargnięcie.

Może to nie na miejscu, albo dziwne, nie wiem, co sobie pomyślicie, ale chciałbym was przeprosić w imieniu tych, którzy tak was potraktowali, bo wiem, że oni tego nie zrobią, że im na tym nie zależy.

Ja nigdy nikogo nie miałem i marzę, że kiedyś to się zmieni, ale po 26 latach samotności wiem, jak cenna jest druga osoba u własnego boku.

44 Ostatnio edytowany przez pszczolkaa1988 (2010-10-17 22:46:43)

Odp: narzeczony odszedł

ja zaczynam myśleć, czy nie lepiej żyć w samotności... przynajmniej nikt nie zdoła mnie skrzywdzić. własnie usłyszałam najgorsze słowa w życiu- nie kocham cię już....

45 Ostatnio edytowany przez karmelka24 (2010-10-18 17:53:43)

Odp: narzeczony odszedł

napisał smsa, że chce dzisiaj klucze odebrać, jestem w rozsypce ;(

Był, nawet z klasą nie potrafił się rozstać, na wstępie żądał już pieniędzy, znowu podopierdalał, a ja stałam jak taki osiołek myśląc o tym jak bardzo go kochałam. Napisał mi maila, że mam mu oddać pieniądze ("w dobrym smaku..."). Pobił mnie, na koniec wieczorem wziął do łóżka opowiadając jak bardzo mnie kocha, nazajutrz przyjechał do mojej pracy by powiedzieć, że to koniec! I "w dobrym smaku..."!!!!

46

Odp: narzeczony odszedł

Kobitki jestem z Wami...ja już od marca się męczę jak facet rzucił mnie dla innej po 4 latach i zaręczynach sad...jest ciężko... nie mam pracy, szukam i nic (też powód że mnie rzucił) czuje się beznadziejnie...a on z nowa laską i jej dzieckiem...(z innym) są razem happy i pracują u niego w pracy...zatrudnił ją...nie mnie...:( a ja tak szukałam pracy...

47

Odp: narzeczony odszedł

ja ma nawet głupie myśli.. bo po co cierpieć, jak można sobie ulżyć... a ten ból nie minie, tylko przyzwyczaimy się do niego

48

Odp: narzeczony odszedł
pszczolkaa1988 napisał/a:

ja ma nawet głupie myśli.. bo po co cierpieć, jak można sobie ulżyć... a ten ból nie minie, tylko przyzwyczaimy się do niego

minie ale za dobrych kilka miesięcy (lub nawet kilkanaście)

wiem to z autopsji niejednej smile

za moija pierwszą miłością płakałam równe 2 lata!!! a teraz jak sobie przypomnę ile czasu straciłam na ten płacz i cierpienie to mi sie jeszcze gorzej płakać chce że taka głupia byłam hahaha

ale wycierpieć swoje trzeba, ja po tym zdarzeniu też myslałam żę juz na zawsze będe sama, oj głupiutka byłam, głupiutka smile)

a wy dziewczyny jesteście w samym centrum tego tornada które zgotowałi wam faceci i zanmi to ucichnie to minie sporo czasu, jeszcze wiele łez zostanie wylanych, ale uwierzcie mi, pewnego dnia wyjrzy dla was słońce tak jak dla mnie parę lat temu i aktualnie, bo tez jestem po rozstaniu od maja smile

49

Odp: narzeczony odszedł

kasian i jak się czujeszo upływie tych miesięcy

50

Odp: narzeczony odszedł
karmelka24 napisał/a:

napisał smsa, że chce dzisiaj klucze odebrać, jestem w rozsypce ;(

Był, nawet z klasą nie potrafił się rozstać, na wstępie żądał już pieniędzy, znowu podopierdalał, a ja stałam jak taki osiołek myśląc o tym jak bardzo go kochałam. Napisał mi maila, że mam mu oddać pieniądze ("w dobrym smaku..."). Pobił mnie, na koniec wieczorem wziął do łóżka opowiadając jak bardzo mnie kocha, nazajutrz przyjechał do mojej pracy by powiedzieć, że to koniec! I "w dobrym smaku..."!!!!

Jak łatwo zaocznie kogos oczernić...a pożyczonych pieniędzy się nie oddaje, wiadomo....

51

Odp: narzeczony odszedł

kobietki a ja niedość że nadal w dołku to jak na złość były dziś własnie sie odzywa do mnie (nie wiem jakim cudem znalazł mnie w necie na mojej osobistej stronie moje hobby) i pisze do mnie tam...ja sie nie odzywam, ale o boli dlaczego on to robi? ma swoja kochana stazystke a po takiej ciszy znow sie do mnie odzywa i pisze ze mnie pozdrawia

52

Odp: narzeczony odszedł

czasami mam ochote ulzyc sobie od tego bólu... to tak boli,nie moge chwilami... cierpicie nawet po 2 lata... ja tyle bym nie dala rady zniesc... w niedziele dzwonił... strasznie płakał.... nie mógł wydusic słowa... pytał czy jestem w stanie mu wybaczyc to co zrobił... ze pogonił ta swoja malolatke...a ja mu powiedziałam ze to nie jest rozmowa na tel. dzisiaj sie spotkalismy... powiedział ze mnie kocha,ze chce wrócic ze znów marzy o dziecku... ale .... no własnie jeszcze spotyka sie ze swoja ''kicia'' i zebym mu dała jeszcze troche czasu zebt to skonczyc i znow zaczac wspólne zycie. tak go kocham. on odjechał z usmiechem na twarzy a ja płacze teraz przed komputerem. juz nie odpisuje mi na smsy... i jeszcze podczas rozmowy dodal zebym przez ten czas (co prosił zebym mu go dała) nie pisała do niego smsów. dopiero wtedy gdy on sie odezwie... jeszcze stawia mi warunki... a ja je spełaniam. co jest ze mna nie tak. chciałabym isc spac i nie obudzic sie juz. wszystkim było by lepiej... ja bym nie cierpiała on nie musiałby cierpiec.... chwilami mysle ze ja potrzebuje pomocy gdzies wyzej bo...nie wiem

53

Odp: narzeczony odszedł

źle mi dzisiaj znowu. znajomi podnoszą mnie na duchu, ale jest mi ciężko. i jeszcze ta pyskówka o pieniądze.

54

Odp: narzeczony odszedł

hmm... widze ze mamy takie same humory...

55

Odp: narzeczony odszedł
edde napisał/a:

czasami mam ochote ulzyc sobie od tego bólu... to tak boli,nie moge chwilami... cierpicie nawet po 2 lata... ja tyle bym nie dala rady zniesc... w niedziele dzwonił... strasznie płakał.... nie mógł wydusic słowa... pytał czy jestem w stanie mu wybaczyc to co zrobił... ze pogonił ta swoja malolatke...a ja mu powiedziałam ze to nie jest rozmowa na tel. dzisiaj sie spotkalismy... powiedział ze mnie kocha,ze chce wrócic ze znów marzy o dziecku... ale .... no własnie jeszcze spotyka sie ze swoja ''kicia'' i zebym mu dała jeszcze troche czasu zebt to skonczyc i znow zaczac wspólne zycie. tak go kocham. on odjechał z usmiechem na twarzy a ja płacze teraz przed komputerem. juz nie odpisuje mi na smsy... i jeszcze podczas rozmowy dodal zebym przez ten czas (co prosił zebym mu go dała) nie pisała do niego smsów. dopiero wtedy gdy on sie odezwie... jeszcze stawia mi warunki... a ja je spełaniam. co jest ze mna nie tak. chciałabym isc spac i nie obudzic sie juz. wszystkim było by lepiej... ja bym nie cierpiała on nie musiałby cierpiec.... chwilami mysle ze ja potrzebuje pomocy gdzies wyzej bo...nie wiem

Dziewczyno daj sobie z nim spokój,chce wrócić ale jeszcze jest z tamtą? to jest miłośc do Ciebie? takimi ochłapami się zadowalasz? 100% kobieta tak robi?  no wybacz ale to jest chore!!!!

piszesz: ja bym nie cierpiała on nie musiałby cierpiec...

on cierpi? on sobie nzyka młode jędrne ciało i gdyby chciał ją zostawić to by ja tak zostawił jak dla niej zostawił Ciebie,a  skoro tego nie zrobił , bo nadal z nia jest, to to jest ok wobec Ciebie?

i pewnie prosił abys do niego nie pisała bo będzie z tamtą którą chce chronić przed Tobą

chce złapać 2 sroki za ogon smile

zgadzacie się ze mną dziewczyny??

ja bym mu powiedziała: tam są drzwi i zamknij je z drugiej strony.



co do mojego cierpienia po rozstaniu, cierpiałam 2 lata podczas którzych błagałam go prawie na kolanach aby wrócił, i pewnego dnia powiedział do mnie: iesz co Ty w ogóle nie masz honoru, co z Ciebie za kobieta??? jakbym w twarz dosta ła, ale miał racje, bo tak było
teraz po majowym rozstaniu tez błagałam, też prosiłam, płakałam, pisałam smsy dzwoniłam i chłopak mi powiedział że im bardziej jestem natrętna tym bardziej on jest na nie, nie dawałam mu odpocząć, zatęsknić, tylko go utwierdzałam w przekonaniu że jestem desperatką, że nie jestem silną kobietą smile głupia byłam,
nadal tęsknię ale wierzę że na świecie jest tyla samotnych serc że w końcu któreś na mnie trafi smile

wkurzyłam się sama na siebie że taka byłam, że błagałam, bo gdy się postawiłam na jego miejscu i wiem że gdy za mną pewnien chłopak tak latał i błagał, to nabrałam do niego obrzydzenia że taki laluś i że przy takiej ciocie życia mieć nie będę bo wiecznie będzie płakał smile

na chwile obecną mam gdzies facetów smile uczę się miłości do samej siebie i gdy już pokocham się na maksa wtedy może łaskawie pozwolę komuś się pokochac bo to ja jestem ważna i to o mnie mają się faceci bić a nie ja przez nich płakać

więc do góry głowy, wypłakać żal, złość i smutek i wierzyć , wierzyć że to minie bominie smile

56

Odp: narzeczony odszedł
karmelka24 napisał/a:

źle mi dzisiaj znowu. znajomi podnoszą mnie na duchu, ale jest mi ciężko. i jeszcze ta pyskówka o pieniądze.

karmelka24 jest cięzko i będzie jeszcze ciężej bo zanim wyjdziesz z tego stanu to minie dobrych kilka miesięcy więc się uzbrój w cierpliwośc, tak już ten świat jest skonstruowany, że albo kochasz i esteś kochana, albo kochasz ale bez wzajemności,

mój stan po rozstaniu to:
nie jem,
pale paczkę dziennie (normalnie nie palę )
nie dbam o siebie
płaczę
nie śpię
biorę mnóstwo leków na uspokojenie i na sen
ciągle zadręczam znajomych szukaniem powodu rozstania, zadręczam się
wydzwaniam i piszę smsy do eks
nie daję mu zyc co sprawia że on już mną żyga smile

masakra nie?


dobrze że masz przyjaciół, ja zostałam sama gdy mnie pierwszy chłopak opuscił, nagadał na mnie znajomym i wszyscy mu uwierzyli, dopiero po latach mnie przeprosili że uwierzyli osobie którą ja tak kochałam a która aktualnie siedzi w więieniu za dragi,
a ja? studiuję , pracuję, wyprowadziłam sie do miasta i staram się budowac swoją przysżłość spotykając na swojej drodze wartych uwagi mężczyzn, bo świat to nie tylko parę ludzi na wiosce i on ten jeden, świat to cała masa facetó, wolnych z sercem na dłoni, trzeba się tylko dobrze rozejrzeć smile

57

Odp: narzeczony odszedł

ja go nie błagam i nie prosze. ani razu nie poprosilam... on sie pogubił. nie wiem czy do niego wróce. dzisiaj bym to zrobiła na pewno. ale co bedzie jutro... za tydzien albo za mc.. nie wiem. to on mnie prosi.. o sile...zebym wytrzymała. kto jak kto po tym co napisalas powinnas mnie rozumiec. prZeszłas przez to takze wiesz jak jest. to mineło niecałe 2 mce.... tesknie i nic tego teraz nie zmieni. ty cierpiałas 2 lata jak napisalas... czekałas prosiłac błagałas. wiec o czym mowa.  ja nie latam za nim. nie prosze nie błagam. jak pisze to tylko sms w stylu ''co u ciebie'' i to on zaczyna czesciej dzwonic on zaczyna mowic o przyszłasci nie ja. mysle ze sie pogubił. prawie 2 mce nie powiedział slowa ''kocham'' dzis go uzył ptrzytulił. widziałam jego wzrok. niby sie usmiechał ale to nie był ten człowiek. mam przynajmniej taka nadzieje. nawet jesli sie nie zejdziemy bo byc moze tak bedzie wiem ze bedziemy utrzymywali kontakt. najbardziej czego brakuje to czas...

58

Odp: narzeczony odszedł

edde masz rację chyba za bardzo się wczułam, przepraszam smile

ale uważam że chłopak powinien zostać sam ze sobą i przemysleć sprawę a nie nadal tkwić w raminach innej....
jesli naprawdę tak kocha to co nadal robi z tą drugą?

a Ty powinnaś definitywnie uciąć kontakt z nim, niech mysli, niech sobie przeżywa, zasłuzył na to!! wtedy dopierozrozumie, doceni co stracił, bo teraz to z jedną jest a do drugiej chce wrócić....co to za polityka?

59

Odp: narzeczony odszedł

ja też mam dziś załamanie.. cały czas słyszę te słowa- nie kocham cię już.. wyobrażam sobie głupie rzeczy.. że niedługo sylwester- ze on bedzie się bawił, bzykał z panienkami, pił.. a ja bedę za nim tesknić, bo od 8 lat sylwestra spędzaliśmy razem... tak samo przerażają mnie walentynki.. grr.. on z nową miłością, kolacyjka, czułe słówka.. a ja rycząca w poduchę

60

Odp: narzeczony odszedł

kasian nic sie nie stało. tak zrobiłam. powiedziałam mu ze wszystkiego nie mozna miec. ka katakt utrzymujemy jako taki . jesli musimy bo jednak pewne sprawy nas łacza po tak długim okresie wspólnego zycia. chociazby kredyty. wszystkie były na mnie i nie moge powiedziec bo mi pomaga to spłacac. nie wykreca sie. powiedział mi tez ze nie jest z nia tak jak był na poczatku. zauroczenie juz mu przeszło małolatka. widuje sie z nia ale nie sa razem jako para. dlatego prosił o czas... zeby pozbierac mysli i ja tez tak wole. niech uwolni sie całkowicie od tego chorego ''uczucia'' do niej bo inaczej nie ma powrotu. wczoraj wieczorem smiac mi sie chciało bo napisał mi co porabiam i takie tam... dobranoc i te sprawy a ja mu nie odp. to sie denerwował hehe wystarczyło 10 min ze nie odpisałam. a ja odpisalam mu tylko po godzinie''dobranoc'' facet nie moze wyczuc zabardzo ze ci na nim zalezy. on o tym wie ze strasznie go kocham tesknie i mu to wybacze, ale moze zmieniajac zachowanie na takie troszke olewajace zrozumie ze to nie ja straciłam tylko on. tak kocham tego drania...

61

Odp: narzeczony odszedł

Drogie Dziewczyny. Nie myślałam, ale i ja dołączyłam do klubu Kobiet, których opuścił facet. To straszne. Odkryłam, ze flirtuje z dziewczynami w necie. Może niektórym wydaje się to nic, ale ja już go przyłapałam w marcu tego roku. Przepraszał, obiecywał, ze już nie będzie więcej tego robił, a ja naiwna mu wierzyłam. Od 1,5 miesiąca jest na zwolnieniu lekarskim. I przypadkowo dokładnie 13 października, kiedy on był na treningu, ja otworzyłam historię w komputerze i zobaczyłam co piszą. Szok, niedowierzanie. 06.08.2011r. to nasz dzień ślubu. Wszystko załatwione, zarezerwowane. Owszem przepraszał, a na pytanie dlaczego to zrobił odpowiedz: bo się nudził w domu przebywając na L4. Jeszcze wieczorem cała rodzina mnie żałowała i była wściekła na niego ( mieszkałam u niego ), ale następnego dnia już to ja byłam ta najgorsza. Że kłótliwa, ze gadałam na jego rodzinę ( to prawda, mieszkając z nimi widziałam i czasami mu mówiłam, ale myślałam, ze to zostanie tylko i wyłącznie między nami, a tu proszę wszystko powiedział rodzinie ), ze zazdrosna ( przecież wszędzie go puszczałam, z wyjątkiem dyskotek ), sobie nie kupowałam nowych ciuchów a jemu albo spłacałam jego dawne małe długi. Następnego dnia się wyprowadziłam. Odczekałam dwa dni, emocje opadły, dzwonię do niego czy możemy sobie dać kolejną szansę, ze przecież planowaliśmy ślub, rodzinę, a on na to: po co dzwonię, ze to już koniec, że nie mamy sobie nic do powiedzenia. Zupełnie obcy, lodowaty facet. Jestem wrakiem człowieka, łykam Pramolan, na noc Stilnox i non stop płaczę. Wróciłam do pracy tylko dlatego, ze zbliża się koniec roku i mam dużo pracy. Ja go nadal bardzo kocham, gdyby tylko zechciał wybaczyłabym mu wszystko, dałabym mu kolejną szansę. Gdyby chciał, ale on nie chce. Teraz wyjechał do Krakowa odreagować i pobawić się. A ja za nim płaczę. Boję się, ze do szpitala mnie zamkną. Rodzice też boją się o mnie. Pozdrawiam

62

Odp: narzeczony odszedł

carol79 faceci tak maja jak sa kogos pewni i ktos za nimi płacze to mają to gdzieś, ale w momencie jak dowiadują się, ze zaczynamy zyć dla siebie to im sie gały otwierają, że moga stracić nas bezpowrotnie. Zacznij życ dla siebie, a wtedy sam wróci o ile Cię kocha.

63

Odp: narzeczony odszedł
7mona9 napisał/a:

carol79 faceci tak maja jak sa kogos pewni i ktos za nimi płacze to mają to gdzieś, ale w momencie jak dowiadują się, ze zaczynamy zyć dla siebie to im sie gały otwierają, że moga stracić nas bezpowrotnie. Zacznij życ dla siebie, a wtedy sam wróci o ile Cię kocha.

monuś, gdyby mnie kochał, to tak wrogo ze mną by nie rozmawiał, wszyscy mi na około mówili, ze jestem za dobra, że zatraciłam siebie, ale ja wychodziłam z tego założenia, ze jak moge komuś pomóc, zrobić soś dla drugiej kochanej osoby i nic mnie to nie kosztuje to czemu by nie. Ale się przeliczyłam. Szczerze myślałam, ze damy sobie kilka dni, ale pamietam jak mówił, ze jak cos postanowił to choćby się waliło i paliło nie odwoła swojej decyzji. Ja odeszłam a on dostosował się do sytuacji. Przed chwilą czytałam objawy depresji. Wpisz wymaluj takie jak u mnie. Ale nie stać mnie na drogie porady czy seanse. Jestem bardzo słaba psychicznie, całkowicie oddaję swój świat facetowi, którego kocham. Zbyt szybko i naiwnie obdarzam miłością.

64

Odp: narzeczony odszedł

carol to nie prawda. moj tez jak sie rozstawalismy powiedzial mi bardzo duzo przykrych słów. na mnie i na moja rodzine. to było straszne jakby mnie policzkował i to z kazdym słowem mocniej. a po jakims czasie jak go zapytałam dlaczego mi wykrzyczał te słowa to powiedział dlatego ze inaczej nie umiał sie ze mna rozstac. wierze ze nie mowił szczerze bo on tez był zwiazany z moja rodzina. tak poprostu było mu łatwiej... wiem to głupie ze go bronie... ale tak jest. to jest miłosc... boze

65

Odp: narzeczony odszedł

i jest tak jak napisala 7mona9. jak zobaczy ze sobie radzisz to otworza mu sie oczy. u mnie tez tak było. jak płakałam przy nim to był zimny. teraz sie smieje (pozory) i jest ionny. chce wrócic ale potrzebuje na to czasu. czasami okłamuje go ze gdzies ide ze znajomymi a on puzniej wydzwania po nocy. raz jak poszłam na dyskoteke to dzwonił regularnie co godzine sprawdzic czy wszystko ok. nawet chciał przyjechac i zabrac mnie z tamtad. ale powiedziaam ze nie ze dobrze sie bawie,ale wcale tak nie było. prawie cała dyskoteke przesiedziałam. wczoraj nawet zauwazył ze zmieniłam fryzure. wczesniej musiałam mu sama pokazywac co sobie kupiłam co zmieniłam. teraz zauwazył i nawet powiedział ze bardzo  ładnie wygladam. mam nadzieje ze wszystko sie ułozy. chce tego. na ta chwile. powiem ci nawet ze dzisiaj wyłaczyłam 2 telefony. jestem pewna ze ze zdenerwowania co sie dzieje bedzie sobie włosy wyrywał hehe. i dobrze. niech sie martwi tak jak ja to robiłam jak znikał na noce przed rozstaniem.puznym wieczorem włacze i zobaczymy heh. trzymajmy sie dziewczyny. musimy byc silne !!! w koncu jestesmy ta piekniejsza i madrzejsza połowa hehe

Posty [ 1 do 65 z 228 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » narzeczony odszedł

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024