Mąż kolejny raz zapił-po roku czasu.Wtedy moje życie staje się koszmarem.Lęk,strach i to ogromne uczucie bezsilności.Nie ukrywam chcąc chronić syna kombinowałam jak pozbtć się ''ochlaptusa" z domu.Zadzwoniłam do szpitala psychiatrycznego usłyszałam -nietrzeżwych nie przyjmujemy, zadzwoniłam na policję -nikt nie odbierał.Zadzwoniłam po pogotowie.Przyjechali na sygnale.Chcieli go zabrać ale powiedział że nie chce.Palneli mowe że na siłe nie mogą go zabrać Poprosili męża o podpisanie papierka iż został poinformowany o grożbie utraty życia ale nie wyraża zgody na leczenie szpitalne.Facet był tak pijany że nie mógł utrzymać długopisu w ręce. Człowiek który od kilku dni moczył mózg w wódzie ma decydować czy potrzebuje pomocy czy nie -to jest chore.Tak duzo mówi się że alkoholizm jest chorobą ,więć dlaczego tak trudno jest uzyskać pomoc od słuzb i ludzi którzy się tym zajmują.Mówią takie prawo,więc może czas to prawo zmienić.Prędzej zmiotą pijaka z centrum miasta ale w domu może wyprawiać co się żywnie podoba.
Twój mąż ma bardzo poważny problem i nie powinnaś tego tak zostawiać. Porozmawiaj z nim i niech on idzie się leczyć jeżeli nie będzie chciał to go do tego zmuś, nie boisz się, że on któregoś dnia zrobi coś tobie lub twojemu dziecku??
witaj wiem co to znaczy poniewaz sama mam ojca alkoholika przez 10 lat sie z nim meczylismy, mama mu pomagala ile mogla wysylala na leczenia i wogule starala sie go ratowac niestey bez skutkow powniewaz zmecal sie nad nami, psychicznie i fizycznie, znam to uczucie kiedy czlowiek chcial by sie obudzic i zeby o wszytkim zpomniec niestety tak sie nie da, uwierz mi musisz pozbyc sie meza poniewaz ja nie wieze ze ci ludzie sie zmieniaja moze jestem zle nastawiona do takich ludzi, ale nie dziw mi sie zycie z pijakiem jest bardzo ciezkie zreszta sama wiesz nie marnuj zycia swojemu dziecku ani sobie bo on nie jest tego wart.. moja mama zrozumiala dopiero za 4 razem kiedy ojciec chcial ja zabic, diopiero przejzala na oczy i pozbyla sie go z domu. prosze nie doprowadz do tego zeby w twoim domu stala sie jakas tragedia zebys dopiero wtedy przejzala na oczy, nie ma na co czekac trzeba dzialac. musisz sie dowiedziec bo jeezeli on sie nad wami zmeca to i dzownisz na policje to i wnosisz oskarzenie to sad moze go wyslac na przymusowe leczenie, jezeli to nie poskutuje zuć go i ułoz sobie zycie na nowo;)
Dario i tu masz racje, bo ja tez tak próbowałam, bo bałam sie ze sie wykończy w domu. Szpital, pijanego nie przyjął, policja nie przyjechała bo nie był agresywny. Tylko ja bardziej po złosci to robiłam, chciałam mu "pokazać" jak jestem silna, itd.
Skończyło sie tak: wyrzucenie z domu, rozmowa, prosił mnie bym mu pomogła, powiedziałam dobrze, ale nie wpuściłam Go do domu, zawiozłam Go na detoks, podpisał papierek (pijany), pózniej po niego pojechałam, w ciągu tygodnia sam sobie załatwił leczenie, teraz siedzi w zamkniętym ośrodku.
Rok czau to dużo, co sie stało że znowu zapił??
musisz być stanowcza, musisz mu dać solidnego "kopa" żeby go coś opamiętało w końcu bo tacy ludzie potrafią wykorzystać każdą chwilę dobroci, zamalować nasze oczy pięknym widokiem ,że to sie już nie powtórzy, a dlaczego zapił? bo chciał, bo chciał to znowu poczuć, jestes slina kobietą i na pewno znajdziesz w sobie tyle siły aby postawić na swoim, i pamiętaj , że masz syna , który może tym przesiąknąć i co wtedy?
Zgłosiłam go na przymusowe leczenie.Była rozprawa w sądzie ,motywowanie do leczenia przez sędziego,piękna mowa że z tą chorobą da się żyć-i mąz dostał kuratora -na rok.I jeszcze pomoc w wychowaniu mojego syna w osobie kuratora do osiemnastego roku życia.I tak naprawdę ten kurator w niczym mi nie pomaga.W rozmowie ze mną rozmowa wygląda zupełnie innaczej a zupełnie innaczej gdy przychodzi do nas do domu.Pomoc w wychowaniu dziecka -na czym do cholery ma to polegać.Syna kolejny raz zawiozłam do babci aby nie patrzył na to dziadostwo a na tego pijaka nie ma sposobu.
Może macie jakieś doswiadczenia je śli tak to prosze podzielcie się doswiadczeniem....Dziekuje!
daria68.........
to ,że nie pije przez rok to cud........
........samo nie picie to dopiero poczatek dlugiej i nie łatwej drogi.
Drogi albo we dwoje , albo samotnej twój mąż jak sie domyslam tylko nie pił przez ten rok a gdzie terapia , spotkania grup AA a i ile ty wiesz na ten temat jako osoba współuzalezniona? zadbaj ty o siebie idź po pomoc ..dla siebie! to i twoje dziecko skorzysta może wtedy i twój mąż .A jak on nigdy nie przestanie to co wtedy ...........
Dario, poszukaj w swojej okolicy klubu AA. Może tam otrzymasz realną pomoc i wsparcie?
Leczenie w ośrodku zamkniętym nie pomoże, na tyle ile byśmy chcieli. Jeśli Go kochasz, i widzisz w nim dobrego człowieka w trzeźwości i chcesz mu pomóc, zgłoś się do AA jako osoba współuzależniona w czasie jego leczenia w ośrodku. Tam opowiedz o wszystkich swoich lękach, spytaj sie jak masz z nim rozmawiać, i co masz robic w czasie jego głodu alkoholowego.
Tak,chodziłam na spotkania AA i dzieliłam się tą wiedzą z mężem(on sam uważa że nie są mu potrzebne takie spotkania).Wiem,że sam nie da rady.Nie kocham go,bo jak można kochać kogoś kto ciągle kłamie i oszukuje.Już wiem że on nigdy nie będzie chciał się zmienić,zawsze będzie zadufanym bęcwałem,który z własnych błędów nie wyciąga żadnych wniosków.Winni są inni ale nie on.
Niestety , ale w zyciu nie jest wcale tak rozowo i kolorowo.Ciagle zmagania sie z problemem alkoholizmu to wrecz heroiczna walka. Powiem szczerze czesto skazana na niepowodzenie.Bezsilnosc wobec problemu alkoholizmu jest zatrwazajaca. Wszyscy od ktorych cos zalezy , z uporem maniaka mowia , ze nic nie moga bo ograniczaja ich przepisy. To jest jakas kpina i szalenstwo.Ciagle ustawodawca akuratnie w tej konkretnej kwestii zamiata pod przyslowiowy dywan i uwaza , ze problem zostal jakos przepisami nieskutecznymi opanowany..Szczyt glupoty i nieodpowiedzialnosci wobec tych ktorzy zostali zostawieni sami sobie majac wlasnie w rodzinie osoby uzaleznione od alkoholu. Sa bezradni , naprawde bezradni.Wiem to z doswiadeczenia,ze taka bezsilnosc nie prowadzi do niczego dobrego. Czasami smierc ,badz inny przykry splot wydarzen konczy sprawe osoby uwiklanej alkoholowo. A zwyczajnie mozna by bylo pomoc takiej osobie i jego czesto gnebionej rodzinie gdyby nie BEZSILNOSC na ktora ci od ktorych powinno sie oczekiwac prawnych rozwiazan powoluja sie wlasnie na BEZRADNOSC. Dziwne i bardzo niezrozumiale to dla mnie.