Witam.
Postaram się pisać krótko, zwięźle i na temat.
Dwa miesiace temu rozstałam sie z chłopakiem. Ostatnio czesto imprezowałam. Na kilku imprezach 'podbijał do mnie' kolega mojego byłego. Raz lekko, drugim razem go poniosło. Fakt faktem- powiedziałam kilku osobom ze on mi się podoba, ale tak tylko czysto teoretycznie.
Tak jak mówiłam wczesniej za drugim razem go poniosło, gadał na prawde straszne rzeczy, ze mnie pragnie i tak dalej. Nawet nie bede tego wypisywała.
Po wszystkim, przemyslałam sprawe, stwierdziłam, ze musze powiedzieć byłemu o tym- niech wie jakich ma kolegów.
Doszło miedzy nimi do konfrontacji słownej, pozniej i ja sie do tego dołączyłam i wiecie co? Owy kolega wszystkiego się wyparł, baaa zgonił wszystko na mnie, że to ja go wyciągałam wciąz i tak dalej. Haha. Były chłopak oczywiscie uwierzył jemu.
Powiem tak- nie mam sobie nic do zarzucenia. Nie zrobiłam nic złego- jak mi tak gadał to za każdym razem go pognałam.
Teraz dodatkowo ktoś z mojego otoczenia powiedział byłemu, ze ja powiedziałam, ze on mi się podoba. A to było na poczatku imprezy kiedy on do mnie nawet jeszcze nie podszedł, bo jak to zrobił to od razu wiedziałam z jakim typem człowieka mam do czynienia.
No i co ? Chciałam byc lojalna a jak mi to wyszło ? Wszyscy o tym wiedzą, ja wyszłam na zwykłą kur...
Co powinnam zrobic? Zastanawiam się czy nie porozmawiać z tym jego kolegą o tym co myślę na jego temat, ze sie tak zachował.