Hej ! Mojej koleżance oświadczył się chłopak. Problem polega na tym, że tylko ona Go "lubi". Kiedy oznajmiła w domu nowinę, to nikt sie nie ucieszył, usłyszała jeszcze, że nie chcą przyjść na wesele. Najbliższe kuzynki nawet jej nie pogratulowały. Zrobiłam to tylko ja pomimo, że ja wiem najwięcej
To mi się zwierzała ze wszystkiego. Jak zdradził ja w burdelu, jak bał się że ma hiv, jaki był nieprzyjemny i jak ona płakała. Nikt o tym nie wie, tylko ja. Boję się, że poprosi mnie na świadka. Nie powiedziałam jej co myslę o tych oświadczynach bo nie chce jej bardziej ranić, wystarczy że rodzina się wypowiedziała. Widzę ją usmiechnietą i całą w skowronkach, że się oświadczył bo ona go kocha pomimo , oj bardzo pomimo ... Głupio to może zabrzmi ale nie chce być świadkiem i przykładać do tego ręki
Nie chce żeby było tak jak u dziewczyn , które tu piszą swoje historię jak ich życie wygląda po ślubie ... Co mam zrobić ? Mam jej to wszystko uświadomić ? Obrazi się, dołoże jej zmartwień. Juz i tak delikatnie sugerowałam czy to przemyslała ... A jak będę świadkiem podpisze ten papierek w kościele ( a ja jedna mogłabym najwięcej argumentów podać przy pytaniu : czy jest ktoś kto się sprzeciwia temu małżeństwu... ) a potem bedzie miedzy nimi źle to nie bedzie w tym mojej winy ?
A może lepiej nie sugerować jej tego delikatnie tylko wyłożyć kawę na ławę póki jest jeszcze czas. Lepiej żeby wszystko zostało powiedziane przed ślubem, a nie już po. Skoro jesteście koleżankami weź jeszcze pare, tych najbliższych spotkajcie się z nią i pogadajcie, ale tak od serca.
Jak was nie posłucha odpowiedzialność weźmie tylko na siebie i będziecie mieć tzw czyste sumienie (wiem, że trochę to brzmi głupio, ale teraz też cie to męczy). Jak małżeństwo się uda, to przyznacie się do pomyłki, a jak nie to zawsze będzie mogła się do was zwrócić. Może po prostu trzeba jej coś uświadomić i tylko tak brutalnie do niej to dotrze. Działajcie póki jest czas!!
Ona ma tylko tak naprawdę dwie koleżanki. Mnie i jeszcze jedną ( naszą wspólną !). Jednak wiem, że tamta nie chce z nią na ten temat rozmawiać
Ma zdanie takie samo jak ja ale stwierdziła, że nie będzie się wtrącać. Musiałabym sama wyłożyć kawę na ławę
To w sumie spowoduje tylko, że będę mieć czyste sumienie dokładnie tak jak napisałaś, bo wiem, że ona go nie zostawi. Więc może właśnie dlatego powinnam milczeć ?
A może odezwać się dopiero wtedy jeśli rzeczywiście mnie poprosi bym była jej świadkiem ? Szkoda mi jej bo zupełnie nie widzi tego co się dzieje ... To ona wozi wszędzie swojego faceta, to ona płaci i szczerze mówiąc to kredyt na ślub na pewno też ona weźmie, nie on
On nie dostanie ... a że wiem, że nie mają żadnych oszczędności i już myślą o kredytach to tak to pewnie bedzie wyglądało ... Ciągle wszystkich okłamuje, a chyba nie na kłamstawch ma się opierać związek ?
aż dziw , że tak się jej udaje z tymi kłamstwami i ani znajomi ani rodzina nigdy niczego sie nie dowiedzieli ! Jest rozliczana z każdej minuty, której nie spędzaja razem. Nawet z naszych spotkań urywa się jak najszybciej, bo musi być już w domu żeby zadzwonić do niego i powiedzieć że juz jest ...
4 2010-09-27 16:55:50 Ostatnio edytowany przez november (2010-09-27 17:01:45)
Dla mnie ten ich związek jest chory...
Przede wszystkim wtrącają się obcy, nie rodzina, czy przyjaciele. Myślę, że skoro to Ty wiesz najwięcej o prawdziwym obliczu tego związku, to Ty właśnie powinnaś porozmawiać z nią. Jeśli łączy Was silna relacja, to z pewnością ona nie odbierze tego źle. Po prostu musisz powiedzieć jej, że życzysz jej jak najlepiej, ale martwisz się o nią, bo nie dostrzega tego, co widzisz Ty i inni znajomi. Spytaj czy ona w ogóle zwróciła kiedyś uwagę na to jakie koszty ponosi w związku? Że to ma się nijak do partnerstwa, że ponosi całą odpowiedzialność finansową? Że facet nie ma przyszłości, bo się nią nie interesuje i nie dba o to co będzie? Na dodatek kłamie i traktuje swoją dziewczynę jak zamkniętą w klatce? Powiedz, że to nie rokuje dobrze i spytaj, czy ona ma świadomość, że to jest układ, który wróży źle - na zwykłą ludzką logikę.
Fakt, serce nie sługa a i dziewczyna być może ma niskie poczucie wartości. Nie mniej jednak, tylko rozmową możesz coś zdziałać. Jeśli ona z całą świadomością powie, że to jej odpowiada... cóż, nie Twoja wina, że koleżanka jest niestety naiwna i zaślepiona.
Są rzeczy, których nie dostrzegają niestety ci najbardziej "zainteresowani". Na dłuższą metę może się jednak okazać, że się pomylili.
Moim zdaniem koniecznie musicie pogadać. To przecież nie chodzi o brak urody, czy krzywy nos, bo to są rzeczywiście sprawy, które są najmniej istotne (a nawet jeśli są, to tylko dla partnera/partnerki). To jest kwestia obiektywnego spojrzenia na to co się dzieje, na role, na to, jaki powinien, a jaki nie powinien być związek. I Ty to wiesz.
Osobiście chyba nie chciałabym być druhną w takiej sytuacji.
Najbardziej zbuntowała się jej siostra, jest od niej starsza i powiedziała dokładnie co myśli. I tym samym jest już wrogiem dla mojej koleżanki, bo każdy kto powie coś negatywnego jest zły. Jak pisze mi o jakiejś sytuacji, którą on jej wykręcił to ja staram się jej pokazać co jest nie tak. Zawsze się wtedy denerwuje i jest zmiana tematu
Może ona lubi być dziewczyną na zawołanie, kontrolowaną na każdym kroku i pracującą w tym związku za dwoje
tylko czemu potem mówi, że jej przykro ?
Jak ona coś zorganizuje na ich rocznicę, jakies bilety na imprezę lub do kina to on mówi, że jemu się nie chce iść poza tym uważa że to bez sensu iść we dwoje
a rocznica to przepraszam święto ilu osób jest ?
I rok w rok lądują w rocznicę na pizzy bo to jedyne co On potrafi zaproponować. Wybaczyła mu wiele kłamstw, zdradę a do tego przechodziła z nim okres kiedy istniało podejrzenie, że zaraził się wirusem HIV podczas tej zdrady. Myslę, że zrobił naprawdę dużo aby przekonała się jaki on jest a tu proszę ... Przeszczęśliwa, że się pobierają ! Wiem, że ona ma wyobrażenie, że po ślubie mnóstwo się zmieni. Mówiłam jej, że na jakieś rodzinne uroczystości to bedzie musiała chodzić sama, bo on z nią nie pójdzie. No ale ona to wie, mało tego ona go nawet rozumie ( przecież jej rodzina go nie lubi więc dlaczego on ma chodzić do niej). I tak też wcale się u niej nie spotykają. To ona jeździ do niego, to ona zostaje u niego na noc a jemu nawet nie zależy by sie postarać i ułożyć sobie jakoś relacje z rodziną. Jak twierdzi ma swoją dumę
Jeszcze ma do niej pretensje, że nie potrafi przygadać odpowiednio tacie itd. Spotykają sie tylko z jego znajomymi. Ile razy proponowałam jej żebyśmy spotkali się w wiekszym gronie. Ale zawsze jej chłopak ma coś innego do roboty i tak przez 3 lata nie udało się nam nigdy spotkać. Już nie wspomnę o tym, że i ja sam na sam się z nią rzadko widuję, bo on nie bardzo jej na częste spotkania pozwala. A jak już dochodzi do spotkania to dzwoni do niej i pyta konkretnie gdzie jest, gdzie siedzi i co je !!!! Ona się cieszy że on jest zazdrosny. Dla mnie to już nie zazdrość tylko zaborczość chora !
Gdyby wszystko było ok to wszyscy by się z nią cieszyli. Rodzina, znajomi ... wszyscy. A tak każdy widzi jaki on jest i atmosfera jest w ogóle niewesoła
a przecież tak nie powinno być, to fantastyczne chwile : zaręczyny, przygotowania do ślubu, ślub ...
Skoro też uważacie, że powinnam z nią porozmawiać to zrobię to. Przynajmniej będę wiedziała że nie przeszłam wobec tego obojętnie. A ona (odpukać) nigdy nie powie mi nie że próbowałam jej ostrzec.
Bo kiedyś gdy miała innego chłopaka, też trafiła na taki typ. Nikomu sie on nie podobał. Rzucił ją a ona mi się wypłakiwała a wtedy chcąc ja pocieszyć powiedziałam, że on mi się od początku nie podobał a wtedy usłyszałam od niej : to dlaczego nikt mi nie powiedział o tym wcześniej, wszyscy widzieli jaki on jest a nikt mi nie powiedział nic ... zadałam jej wtedy pytanie, na które nie otrzymałam odpowiedzi : a posłuchałabyś nas wtedy ?
teraz dużo osób już jej powiedziało co mysli i nic to nie dało ... żeby chociaż zastanowiła się nad tym wszystkim ... chociaż na chwilkę.
Ja myślę, że ona jest uzależniona od niego, to raz, a dwa - jest ślepo zakochana. Świadczy o tym fakt, że jego wady do niej nie trafiają i jest zapatrzona w niego jak w obrazek.
Nie wiem czy rozmowa z nią cokolwiek da, skoro już tyle osób mówiło jej, że to nie jest odpowiedni facet. Możesz po raz ostatni przestrzec ją, ale.... ona chyba musi w najgorszy sposób przekonać się jaki jest i że to był błąd brać ten ślub.
7 2010-09-28 13:28:19 Ostatnio edytowany przez november (2010-09-28 13:29:53)
O, widzisz, skoro pamiętasz taką Waszą rozmowę, koniecznie przypomnij jej to!
Jak widać dziewczyna nie do końca chyba zdaje sobie sprawę nie z tego, jak wygląda jej związek, tylko jak powinien wyglądać związek w ogóle.
Jesteś w trudnej sytuacji, skoro ona ma gdzieś nawet rady rodziny. Tym bardziej, że rodzinie jesteśmy na ogół skłonni wybaczyć więcej.
To co nam napisałaś, ubierz w odpowiednie słowa, ale też nie owijaj w bawełnę. Zaznacz, że dla Ciebie się liczy Wasza znajomość i ona, i nie będziesz jej nic dyktować. Upewnij się tylko, czy ona zdaje sobie sprawę i czy w pełni świadomie akceptuje to, jaki jest związek.
Wiesz, z pewnej strony podziwiam Cię. Ja już chyba dawno nie wytrzymałabym takiej sytuacji, i powiedziała co myślę bez względu na to, jak koleżanka by zareagowała. Przecież nie kierujesz się zawiścią ani egoizmem, tylko jej dobrem. Fakt, mówi się, że robienie czegoś "dla czyjegoś dobra" to przykrywka dla faktycznego niezrozumienia potrzeb danej osoby, ale w tym wypadku sądzę, że ona postępuje źle. Ta relacja jest po prostu destrukcyjna, i tyle.
Na koniec: jeśli tak jak powiedziała a_normalna rozmowa nic nie zmieni, z resztą też mi się tak niestety wydaje, nie pozostanie Ci nic innego, jak zachowywać się w stosunku do niej tak, jak ona Ci to podyktuje. Jeśli obrazi się albo powie, że się wtrącasz, daj sobie na wstrzymanie przez kilka tygodni. Może zmądrzeje.
Dzięki Dziewczyny ! Właśnie nie wiedziałam czy się wtrącać czy nie. Głównie dlatego, że swoje już usłyszała od rodziny. Jestem jedyną osobą, która w sumie wie o niej jak najwięcej. Nic nigdy twardo nie mówiłam ale dlatego, że przestałaby mi się zwierzać. Zostałaby sama, bo wiem, że zamknęłaby się w sobie. Chociaż już zaczyna mi się mniej zwierzać a to dlatego, że ktoś jej kiedyś napisał na NK że jej facet zdradził ją w burdelu i że zrobi to znowu. Podejrzenie padło na mnie , no bo on jej tak powiedział, że to pewnie ja jej tak napisałam bo przyznała mu się, że ze mną o tym rozmawiała. Chciała iść na policję by znaleźli tą osobę, która chce ich zniszczyć
Wtedy ją trochę przyprowadziłam do porządku, no bo co by powiedziała ? Ośmieszyła by siebie. Ktoś ją ostrzegał a nie zastraszał
Co by jej policja powiedziała ? No ale jak chodzi o niego to ona własnie jak w amoku działa ... Szkoda, że ona nawet nie przemyśli tego co mówią inni, tylko zaraz robi sobie dłuższą listę wrogów ( jej wrogów bo to są ludzie którzy chcą dobrze i Ci na których może liczyć ). No ale teraz wszyscy są skreśleni, bo mają jakieś "ale". A on ? no cóż wygrał los na loterii
Może zabrzmi to źle ale daty jeszcze nie wyznaczyli a ja mam nadzieję, że może wydarzy się jeszcze coś co do niej dotrze ![]()
Tak sobie myślę, że nawet jakby zobaczyła na własne oczy nagranie, na którym on uprawia seks z jakaś ina, to i tak by nie uwierzyła.
Wątpię żeby Ci uwierzyła.
Ona go nawet wypytywała jak wyglądała ta kobieta z burdelu
a on jej powiedział, że była podobna do niej ![]()
No nie wiem z jednej strony : czego oczy nie widza tego sercu nie żal ! Paradoksalnie fajnie by było mieć takie nagranie ![]()
Chciałam pokontynuować tę historię. Moja najlepsza kumpela planuje teraz ślub. Jej facet jak już wcześniej wspomniałam zdradził ją w burdelu. Raz ma prace raz jej nie ma ogólnie jest tak, że to ona płaci za wszystko. Teraz nie dość, że mają wydatki co do ślubu to On wymyślił sobie remont swojego mieszkania gdzie zamieszkają po ślubie. Moja kumpela wzięła kredyt i za jej pieniadze jest ten remont. To ona też będzie bardziej finansować ślub niż on. Jej rodzina chyba już machnęła na to ręką bo co robić ? Jest dorosła nikt jej niczego nie zabroni. Ona ma żal do rodziny, że jej nie wspierają, On ją jeszcze podburza przeciwko nim. Ciężko na to patrzeć ale moje sugestie też przechodzą koło niej nic nie trafia bezpośrednio do niej. Żal na to patrzeć bo wszyscy wokół widzą w co się pakuje. Między mną a nią relacje się popsuły właśnie dlatego, że delikatnie powiedziałam co o tym myślę : teraz ja też jestem ta zła
Patrze tylko jak On uzależnia ją od siebie, jak ona traci kontakt ze wszystkimi pomału. Pewnego dnia się może obudzi i zobaczy, że jest sama ... Wiem, że on ją oszukał w kilku sprawach i mam na to dowód ale ona mi nie wierzy tylko jemu. Teraz ja sama już się od niej odsuwam bo to nie ma sensu. Tyle razy mi się żaliła ... zawsze mogła na mnie liczyć ! Ja niestety jak się okazało nie mogę na nią liczyć bo kiedy ja potrzebowałam rozmowy to niestety nie mogła się ze mną spotkać , bo ON nawet rozmowe przez telefon kończyła żeby On mógł się dodzwonić
Zastanawiam sie na dzień dzisiejszy czy z jej strony to w ogóle przyjaźń kiedykolwiek była ? Ja też jestem w związku i nie raz miałam wrażenie jak by chciała rywalizować : jej związek kontra mój
nie wiem takie odniosłam czasem wrażenie. Poza tym bardzo się zmieniła. Wyśmiewa się z chłopaków naszych wspólnych koleżanek, jej żarty są naprawdę płytkie i w kiepskim tonie : staje się taka jak jej narzeczony
Tęsknie za tamtą kumpelą chociaż nie wiem już sama czy ta przyjaźn to z obu stron była, jest ? Co myślicie ?