Zdradziłam czy nie? Skomplikowane.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

1 Ostatnio edytowany przez oczko_w_glowie (2010-09-16 16:27:33)

Temat: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Myślałam że opowiem bez szczegółów albo tylko to co teraz się dzieje ale jednak musze wszystko, żeby nie było wątpliwości.
Prosze o rade i ocene sytuacji....Więc:

Mam 21 lat facet 6 lat starszy. Po studiach. Między nami po niespełna 2latach związku zaczęło się psuć. Ciągle kłótnie, czepianie się o coś, raz ja raz on i tak ciągle. Razem nam było dobrze ale przez tel sporo wyniknęło między nami nieporozumień. Ja studiuję, zaczęłam częściej bywać na imprezach z koleżankami (bez niego również, on a tygodniu pracował więc nie dawalo rady). Pominę to że przed prawie każdym moim wyjściem (czasem szłam na max 2h gdzieś z kumpelami, wracałam o 1 do siebie i jeszcze dzwoniłam do niego że jestem już żeby się nie martwił) był prawie zawsze foch. Z czasem mniej fochów, bo skoro mu mówiłam gdzie ide a to już sie tak nie unosił bardzo o te wyjścia. Czułam się trochę jak w klatce, nigdzie sie nie mogę ruszyć bez niego... Za to w weekendy widywaliśmy się razem, spędzaliśmy czas współnie. On rzadko bardzo z kumplami gdzieś jeździł, wolał być ze mną. A ja z nim:) było naprawde super zawsze, tylko te ciagle pretensje że ide gdzieś bez niego. Plus nasze kłótnie. No i nie obyło się bez problemu. Jakoś na początku tego roku zaczął do mnie pisać jeden koleś, strasznie sie chciał kumplować, zapraszał na imprezy itp. Od razu zaznaczyłam że mam faceta, z resztą zdjęcie w ramce stało w pokoju i sam je widział. On na to że po prostu mnie polubił i że lubi mieć fajnych przyjaciół wokół siebie, wiedziałam też z resztą żę on widuje się z jakąś blondynką, życzyłam mu powodzenia bo kiedyś wspomniał że 6lat miał panne która potem go zostawiła.... Czemu nie wiem, mówił że niby ona stwierdziła że nie pasują do siebie ale po tym wszystkim co przez niego przeszłam myśle że moglo być inaczej i wciskał mi kit po prostu.
Kiedyś tam (w kwietniu) moja kumpela (z piętra w akademiku na którym on też mieszkał) miała urodziny i mnie zaprosiła, X (nazwijmy tak kolege) też tam był - znał chyba 3/4akademika, był znany. I najlepsze.... Nigdy nie miałam czegoś takiego jak kac po % czy urwany film. Tego wieczoru film mi się urwał po zaledwie 2piwach i kilku kieliszkach.... Bywając na innych imprezach nie twierdze że piłam nie wiadomo ile, ale taka dawka nie była nigdy dla mnie zabójcza aż tak żeby nic nie pamietać. Obudziłam się rano nie w swoim łóżku bez spodni, z ogromnym bólem głowy i żołądka. W czyim łóżku? Pana X. Jakby nie to że nie miałam spodni na sobie i bolało mnie krocze (:/) nigdy bym nie pomyślała że coś się stało. A tak.... nawet nic nie pamietałam. Nie chce sie wybielać, ale nie rozumiem jak można czegoś takiego nie pamiętać, w ogóle jak mogłam zrobić to przecież mimo kłótni i nieporozumień mój chłopak to dalej mój chłopak i kocham go jak nikogo. Na moje pytanie co sie stało on stwierdził że nie pamięta wiele ale że nie poszliśmy na kontynuowanie imprezy do klubu tylko wylądowaliśmy w łóżku, i że mało co pamięta z tego. Ja od razu po przebudzeniu zadzwoniłam do mojego faceta, okazało się że on dzwonił do mnie ja nie odbieralam tel (to było w czasie jak już spałam z tamtym...) i mój tel sam się odebrał, i on to wszystko słyszał co się dzieje, słyszał jakieś sapania i jęki ponoć itp sad wyzwał mnie od szmat i stwierdził że mnie nie chce znać. Byłam zrozpaczona, nie wiedziałam co robić chciałam przede wszystkim tego żeby mnie mój TŻ nie zostawił.... A X stwierdził że przecież ja go znam, że przecież on też się spotyka z jakąś panną i że wiem że ciągle coś czuje do swojej byłej do której próbuje wrócić od 1,5roku ale ona nie chce go. I że nie mógłby nic zrobić wbrew mojej woli. Powiedział też że jeżeli już nie chciałby wiedzieć o tym że jego dziewczyna go zdradziła.... I żebym lepiej sie wypierała wszystkiego i powiedziała że spałam u koleżanki obok. I tak zrobiłam. Głupia ja. Nigdy sobie nie wybacze żę posłuchałam tego dupka. Ale było mi okropnie wstyd że zrobiłam co zrobiłam, brzydze sie teraz siebie jak pomyśle że ten h*j wylądował między moimi nogami.... Po tej calej akcji skupiłam sie na tym żeby mój chłopak mnie nie zostawił. Cały czas wypierałam sie tego, twierdziłam że to nie ja i to niemożliwe żebym go zdradziła. Wmawiałam to sama sobie, może ciut lepiej mi tak było jak nic nie pamietałam z tej nocy. No ale w końcu nie umiałam już patrzeć na siebie, on mi to wybaczył. Było niby lepiej... Ale tak naprawde, potem dotarło do mnie to co zrobiłam. I nieważne że nic nie pamietałam. Nikt poza mną i X o tym nie wiedział, nikomu sie nie mogłam wygadać. Ciągle z X widywałam sie na imprezach, jego panna z którą chodził często też bywała tam... Cały czas widziałam wine w sobie, bo jak mi mój chłopak powiedział "jak suka nie da pies nie weźmie". Zmieniłam sie, chciałam by było między mną a Tż ok ale tak nie było. Cały czas chciałam sie przyznać ale nie potrafiłam, widziałam że to bedzie koniec zwiazku. Że juz nie bedzie nigdy jak kiedyś. Niestety nie umiałam być taka egoistka jak niektórzy zdradzajacy, którzy by uznali że po alko to nie zdrada.... Ja zdradziłam przede wszystkim siebie, to, w co sama zawsze wierzyłam i co było dla mnie najważniejsze w zwiazku - wierność i szczerość. Zdradziłam + okłamałam że spałam u koleżanek. Po 3tyg od tego zdarzenia powiedziałam Tż że chce sie rozstać, bo ciagle sie kłócimy i chce byc sama teraz bo sobie nie radze ze soba. Tż widziałam że od 2miesiecy sie starał zeby miedzy nami bylo ok, zrezygnował i uznał że to juz koniec naprawde miedzy nami. Ja sie nie przyznałam do tego co zrobiłam... Bo miałam nadzieje ze sobie sama poradze z tym wszystkim i może bedzie dla nas szansa kiedyś. Po miesiacu spotkalismy sie bo miał mi oddać książki. Mówił że nie umie o mnie zapomnieć, ale też spotyka się z innymi dziewczynami. Kolejny raz jak sie widzielismy za tydzien, te odgłosy w telefonie które wtedy słyszał nie dawały mu spokoju i zapytał się o to. Ja wiedziałam dobrze że to pytanie predzej czy później padnie, ale uznałam że już kłamać nie mam zamiaru i przyznałam sie do tego bo w kłamstwie nie zamierzałam żyć jeśli nasz związek by kiedyś miał istnieć jeszcze. Powiedziałam wszystko mu. On chciał jechać do X, żeby mu przyłożyć. Powiedziałam żeby dał spokój, że ja już do tej sprawy nie chce nigdy wracać, że chce o tym jak najszybciej zapomnieć a nei rozdrapywac to. No i ok, ale za 2dni sie widzimy i tym razem wystawiłam mu X i coś tam sie szarpali... to był koniec czerwca wtedy. Potem sie 2tyg z Tż nie widziałam, wyjechał na wakacje z rodziną. Jak wrócił mówił że sobie wszystko przemyślał, że najważniejszy jest on teraz i nie wie co z nami bedzie. Minął miesiac, spotkania srednio raz na tydzien (odległość) i nie za bardzo widziałam... Po miesiącu zaczęły sie kłótnie że on mi tego nie potrafi wybaczyć że zawsze bedzie o tym pamiętał itp. Że jakbym mu przyznała się od razu to sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej. Jakoś te jego humory, wyzywania mnie od dziwek kurw i szmat przeżyłam, to że mnie nienawidzi i nie kocha (wszystko mówione w złości) też, ale strasznie mnie te słowa bolą i będą boleć cały czas. Tym bardziej że nie wskoczyłam temu X do łóżka świadomie... Zdrada nigdy by mi na myśl nie przyszła, wiem jak ona boli bo w swojej rodzinie jej doświadczyłam niestety. W końcu było w miare ok, Tż powiedział że mnie kocha i daje nam szanse...pojechaliśmy na wakacje, 10dni, było jak za dawnych czasów. Jedna poważna kłótnia była, znów jeden i ten sam temat, ja go uderzyłam w twarz bo mnie znów obraził, tym razem nie wytrzymałam a on mi oddał.... Popłakalam sie (całe wakacje przepłakałam z resztą...) ale jego to nie ruszyło. Potem jakoś tam pogodzilismy się, robiłam wszystko żeby go przeprosić ciągle za tamto, żeby widział że się staram itp. Wysyłałam mu masy różnych miłosnych listów, często w nich też pisałam co czuje itp... Sporo tego było. Sam stwierdził że widzi jak ja bardzo się staram ale on nie jest pewnien czy to ma sens.....
Wczoraj byłam u niego. Ten temat nie daje mi spokoju, sama sobie ze sobą nie umiem poradzić po tym co zaszło wtedy na imprezie, brzydzę się siebie i czuję odraze do siebie. Pytałam sie Tz co z nami bedzie, powiedział że sam nie wie, że daje nam szanse, ale nie jest w stanie mi powiedzieć nic na 100%. Minęły już niecałe 3miechy jak się o tym dowiedział. Powiedział że jak ze mna nie był spotykał się z innymi dziewczynami ale nic z tego nie było. Potem powiedział że on nie wie, czy to ja jestem ta jedynam, że może musi sie przekonac z inna dziewczyną że jednak mnie kocha.... Powiedziałam mu że jeśli chce próbować z inną to niech mi da spokój, bo sie strasznie męczy już i jestem naprawde wyczerpana psychicznie sad płacze codziennie, przed snem i rano. Pisze pamietnik, bo mamie nie bede sie 4x dziennie żalić na to czy tamto, ona chociaż zna sprawe od podszewki ma też swoje problemy a nie ciagle ja.Tz jednak twierdzi, że to ze mną chce sie spotykać, a nie z inna, ze teskni za mna. Teraz miedzy nami jest ok, piszemy, gadamy codziennie na gg i przez tel ale ja naprawde jestem w takim zawieszeniu nie wiem co mam robic, czy moze nic nie robic i czekac na rozwój wypadków? Pytając go kiedyś czy wierzy że między nami będzie dobrze jeszcze kiedys powiedział że tak i że wierzy żę nawet moze byc lepiej.... Ale po kilku dniach mnie zwyzywał, ja go przepraszałam.... Obiecałam mu że zrobie dla niego wszystko jestem w stanie zrobic wszystko on jest miloscia mojego zycia, a zdaje mi sie ze po tej "zdradzie" ja cierpie 3xtyle co on sad


co moge dodać...te niecałe 2 lata razem, nie wliczając końcówki gdy zaczęły się kłótnie był bardzo udane. Zero większych sprzeczek, kryzysów.... Byłam pewna że TO TO. I o też. Wprawdzie ślubu nie chciała jeszcze, cieszyłam się tym co mam (on sie chciał zaręczyć co troche mnie przestraszyło szczerze, jego mama tez naciskała na nas...). Teraz naprawde nie radze sobie sama ze soba, nie wiem jak mogłam zrobic cos takiego swojemu facetowi... Już 100 razy mu mówiłam, że jakbym go zdradziła z premedytacją to bym nie liczyła na szanse u niego bo by mi było wstyd prosic.... Teraz nie wiem co robić, czuje sie podle, z jednej strony jest miedzy nami cosraz lepiej, tak jak wtedy gdy mi wybaczył za pierwszym razem gdy mu powiedziałam że spałam u kolezanki. Póki o niego walczyłam, całą uwage skupiałam na nim nie na tym co sie stało. Nie dopuszczałam do siebie tej mysli. A teraz.... Jest lepiej, im lepiej tym bardziej to do mnie wraca dlaczego?

Możecie mnie zgnoić, że jestem nic nie warta takiego faceta, że zdradziłam go i powinnam sie cieszyc ze mi dał nadzieje... Kiepskie tlumaczenie że nie chcicałam tego, ale tak było i niestety nie umiałam kłamać caly czas, chyba musiałabym nie mieć sumienia żeby ukryć to a potem kiedys tam przysiegac milosc i wiernosc sad


wybaczcie za chaos w wypowiedzi.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....
oczko_w_glowie napisał/a:

Teraz naprawde nie radze sobie sama ze soba, nie wiem jak mogłam zrobic cos takiego swojemu facetowi... Już 100 razy mu mówiłam, że jakbym go zdradziła z premedytacją to bym nie liczyła na szanse u niego bo by mi było wstyd prosic...

skoro znalazłaś się u niego w łóżku to znaczy że się zgodziłaś na to aby iść z nim do niego a to już jest działanie celowe, bo gdyby było inaczej i byłaś nieprzytomna a on Ciebie zabrał do siebie to wtedy był to gwałt i sprawa powinna trafić do sądu. więc dla mnie to jakby nie patrzeć było działanie celowe, szłaś na imprezę gdzie się upiłaś i przy okazji udałaś się z innym do jego pokoju, to nie było działanie przypadkowe a celowe.

oczko_w_glowie napisał/a:

Zdrada nigdy by mi na myśl nie przyszła, wiem jak ona boli bo w swojej rodzinie jej doświadczyłam niestety

podobno jak matka czy ojciec zdradza to szansa że dziecko zrobi to również jest dość wysoka i jak widać to się nawet potwierdza.

a wracając do sprawy zamiast ukrywać trzeba było powiedzieć od razu tym bardziej że on słyszał co nieco więc trzeba było powiedzieć i mieć to z głowy, a tak dałaś mu pokaz tego że nie wolno Tobie ufać bo mimo że zdradziłaś to jeszcze to ukrywałaś, więc że facet Tobie nie ufa się nie dziwię, bo także bym nie zaufał, co innego kiedy prawda wyszła szybko od osoby winnej ale nie kiedy ona wychodzi po czasie.

poza tym co to za facet który wyzywa kobietę i jeszcze na nią rękę podnosi?

3

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Nie stwierdziłam że mama czy tata sie zdradzili... Chodziło mi o kogo innego.

Jak znalazłam się u niego w łóżku nie wiem, ale wiem że jeśli bym chciała żeby do czegoś doszło nawet po pijaku raczej bym nie miała problemów potem usiedzieć na wykładzie... Z bolącą pewną cześcia ciała.
Nie chce sie wybielać. Ale nigdy bym Go nie zdradziła. Na impreze nie szłam się upić, pierwszy raz film mi sie urwał, w ogóle sama nie pojmuję jak można sexu nie pamiętać...

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Hmm... powiem tak. Wydaje mi się, że jeśli zostaniesz w tym związku, to zawsze będziesz czuć się winna i będziesz próbowała swojemu facetowi wynagrodzić swoją zdradę.
Nie wygląda na to, aby to stało się wbrew Tobie, po prostu nic nie pamiętasz, ale nie możesz być pewna, czy tamtej nocy nie udzieliłaś jakiegoś przyzwolenia temu koledze, a poza tym nikt Ci alkoholu do ust nie wlewał, bo pewnie sama sobie z tym poradziłaś. Ponadto popełniłaś kardynalny błąd okłamując swojego chlopaka, to według mnie była gorsza zdrada.
Co do Twojego faceta, skoro stwierdził, że Cię kocha, że dajecie sobie szansę, to nie powinien wciąż "wywlekać" tej sprawy, albo wybaczył, albo nie. To jasne, że go to boli i ma prawo czuć się skrzywdzony, a nawet zdradzony, ale nie ma prawa Cię bić. A tak poza tym, to co to jest teraz za związek skoro ciągle się kłócicie, wypominacie, potem przepraszacie i tak w kółko.

5

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

On mnie za nic nie przeprosił. Za żadne przykre słowo które wypowiedział.... Jak ja go przeprosiłam za to że go uderzyłam, zapytalam dlaczego on nie przeprosi za to że mi oddał i to nie raz jak ja jemu w twarz, ale kilka razy? To odp: "przepraszam za to że Ci oddałem bo sama mnie pierwsza uderzyłaś..." sad

A to że poszłam z nim do łóżka... Racja nie wiem czy wtedy nie dałam mu przyzwolenia, ale on sam sie z kimś spotykał, wiedział że mam faceta opowiadałam mu o nim i naszych planach nie raz poza tym nigdy nie wyobrażałam sobie siebie i jego w łóżku, więc nie rozumiem dlaczego po pijaku wylądowalam tam gdzie nie powinnam? hmm

6

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Dziewczyny, a słyszałyście o czymś takim jak "pigułka gwałtu"? Bo strasznie rzucacie tymi kamieniami "upiłaś się więc dałaś przyzwolenie"...

Oczko - bardzo możliwe, że dobrowolnie z nim w łóżku nie wylądowałaś. Ale jest za późno, żeby to ustalić. Teraz powinnaś skupić się na wyjaśnieniu sytuacji - albo w lewo, albo w prawo. Porozmawiaj z chłopakiem, zapytaj się go czy potrafi i chce Ci wybaczyć bez wypominania, bo Ty doskonale wiesz jaką krzywdę mu wyrządziłaś i słuchanie o tym z jego ust przez najbliższe 40 lat wcale Ci tego lepiej nie uświadomi. Jeśli w praktyce okaże się, że nie radzicie sobie z sytuacją - lepiej się rozstać niż męczyć wzajemnie.

7

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

a ja uwazam ze dziewczyna nie powinna nic nikomu mowic, powinna o tym w koncu zapomniec, potraktowac to jako solidna nauczke i sprobowac zbudowac normalny zwiazek.
wiele ludzi ma wiele grzeszkow na sumieniu, partner nie musi wiedziec o wszystkim.
nie mowie tego z pozycji osoby, ktora by byla sklonna tak zrobic. mowie z pozycji osoby, ktora zostala zdradzona, a ktora wolalaby sie tego nigdy nie dowiedziec, bo niewiedza jest blogoslawienstwem.
dla tej dziewczyny wystarczajaca kara bedzie to, co przezyla i to jak sie czuje. naprawde uwazam, ze nie trzeba do tego dorzucac widoku potepienia w oczach partnera...

8

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Ja nie byłam tego skłonna zrobić, a zrobiłam sad i w życiu bym nie pomyślala że zrobie tak.
A partner już wie. Co jak co, ale zbrukalam to co dzieliłam tylko z nim, on był tym pierwszym i chciałam żeby był nim zawsze już zawsze... Jakbym umiała zapomnieć o tym to bym nie przyznała się ale nie potrafię może jakiś czas na początku chciałam to ukrywać wlaśnie ze względu na to że wszędzie gdzie czytałam na różnych forach każdy radził nie mówić nic... No nie utrzymałam języka za zębami. To nie jest niewinne niedopowiedzenie prawdy, które nikomu nie szkodzi.... Szkodziło przede wszytskim mi, nie umiałabym kłamać całe życie.
Może ktoś to uzna za egoizm bo sie nie licze z uczuciami partnera... Żałuje ale nie potrafie tak zdradzać i kłamać na prawo i lewo jak sporo ludzi sad a ta umiejetnosc by sie przydała teraz.

9

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

czyli mu powiedzialas...?
no i jak zareagowal

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Cóż, po pijaku robi się różne rzeczy, których z pewnością nie zrobiłoby się na trzeźwo, a do tego często się ich potem żałuje i ponosi ich konsekwencje. Między innymi dlatego jestem przeciwniczką alkoholu.
Odnośnie tego znajomego, to kto wie, czy on też wiedział, co robi, skoro twierdzi, że też nie za wiele pamięta... A może od początku miał na Ciebie "ochotę" (przepraszam za sformułowanie, ale nic lepszego nie przychodzi mi do głowy).

Tak jak wcześniej napisałam wydaje mi się, że Wasz związek dawno się juz rozpadł, a Wy próbujecie żyć jeszcze jego cieniem. A jeśli chcesz trwać w tym związku, to nie możesz dawać swojemu facetowi przyzwolenia na takie zachowanie. Wytłumacz mu jasno, że bardzo żałujesz tego, co się stało, ale czasu nie wrócisz, jeśli nie jest w stanie Ci wybaczyć, cóż trudno, przynajmniej będziesz miała jasną sytuację, a nie tkwiła w takim "zawieszeniu". A jeśli Ci wybaczy to niech skończy z wypominaniem, bo Ty nie możesz go wciąż przepraszać. On w tym momencie wie, że czujesz się winna i wykorzystuje to jako usprawiedliwienie swojego postępowania, ale jeśli naprawdę Cię kocha (jak to wcześniej oświadczył) skończy z tym. Oczywiście nie da się całkowicie zapomnieć, ale nie można wciąż odgrzewać starych kotletów.

11

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....
vinnga napisał/a:

Dziewczyny, a słyszałyście o czymś takim jak "pigułka gwałtu"? Bo strasznie rzucacie tymi kamieniami "upiłaś się więc dałaś przyzwolenie"...

Oczko - bardzo możliwe, że dobrowolnie z nim w łóżku nie wylądowałaś. Ale jest za późno, żeby to ustalić. Teraz powinnaś skupić się na wyjaśnieniu sytuacji - albo w lewo, albo w prawo. Porozmawiaj z chłopakiem, zapytaj się go czy potrafi i chce Ci wybaczyć bez wypominania, bo Ty doskonale wiesz jaką krzywdę mu wyrządziłaś i słuchanie o tym z jego ust przez najbliższe 40 lat wcale Ci tego lepiej nie uświadomi. Jeśli w praktyce okaże się, że nie radzicie sobie z sytuacją - lepiej się rozstać niż męczyć wzajemnie.

O syt. wie jeszcze moja mama i też coś mówiła że może coś miałam dosypane.... Ale nie wiem tego i nigdy sie nie dowiem.
A z późnijeszego zachowania X jak sie dowiedział o tym że zerwałam z Tż wywnioskowałam po czasie że chyba liczył na bis, zapraszał mnie do siebie itp.

Ja chce bardzo spróbować, kocham go bardzo... Umiałabym życ bez niego, ale co by to było za życie?

Od 3tydogni jest ok, nie było spięć.... Wcześniej 2x na tydzien były, i to poważne, on chciał juz to zakonczyć. Teraz jest ok wiec chyba pozostaje mi czekać....

12

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....
ScarletO'Hara napisał/a:

czyli mu powiedzialas...?
no i jak zareagowal

Chciał wiedzieć wszystko. Powiedziałam. Potem stwierdził, że od początku sie domyślał... Był nawet w humorze bo "miał racje". Potem jednak stwierdził, że nie wie czy jest w stanie zaakceptować to co zrobiłam.... I pojechał. Na gg pisaliśmy, wyżył się na mnie. Potem sie spotkaliśmy, rozmowa była o tym itd. Początki były okropne, ale jest coraz lepiej.... Wiem że on mi tego nie zapomni nigdy, sama sobie tego nie wybacze chyba. Tyle że najgorsza jest ta niepewność.... raz on chce, i jest oki.... wierze w nas. Potem mu odbija, wyzywa mnie, mówi że ma do mnie żal że sie nie przyznałam od razu.

13

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

oczko w glowie a powiedzialas mu o tych przypuszczeniach ze koles cos ci dosypal...?
mowilas mu o tych wszystkich swoich uczuciach...?

widzisz, ja mialam mojego eks faceta tez takiego troche porywczego. tylko ze lubil sobie wypic. no i on ubzdural sobie wrecz, ze kogos mam. nie daj Bog jak spalam u kolezanki. ale przejdzy do meritum- on wlasnie, na trzezwo traktowal mnie w sumie ok, choc z dystansem. jak wypil- chocby jedno piwo, zaczynalo sie wyzywanie mnie od najgorszych.

zastanow sie nad tym wszystkim bo moze to jest taki typ faceta, ze nie zapomni, tylko bedzie cie dreczyl bo bedzie chcial cie specjalnie skrzywdzic... sa mezczyzni ktorzy takich rzeczy nigdy nie wybacza...
z reszta- chyba nic nie godzi tak w meska dume jak zdrada.. i to ta ich duma jest najgorsza

14

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Poruszaliśmy ten temat, tzn nawet nie ja a on go poruszył...
Wiem, że jeśli sie nam układać nie bedzie ewidentnie to nie będę się męczyć, jeśli mu zależeć bedzie naprawde to skonczy z tym kiedyś. Jeśli nie to to nie było to. Póki co czasem coś powie głupiego ale to taki odruch widzę....
Chciałabym wrócić do tego co było kiedyś, naprawdę. Nawet za cene budowania tego od nowa, chociaż nie wiem czy się da....

15

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

oczko w glowie, pogadaj z nim od serca, przegadajcie caly ten temat raz a dobrze i juz nigdy wiecej pozniej do tego nie wracajcie... to nie bedzie proste, ale wydaje mi sie ze w waszym wypadku to jest koniecznosc...

16

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Gadałam z nim już, ale to nie takie proste... nie zawsze mówię dokladnie to co wcześniej chciałam mu powiedzieć, mimo iż wcześniej sobie to ułożyłam. Rozważałam też napisanie do niego listu... Jeszcze jedna sprawa jest, on chce koniecznie dać temu chłopakowi X popalić, tzn. spotkać się w wiadomych nieprzyjaznych celach z nim... Ja mu powiedziałam żeby dał spokój, nie wracał, że ja pragne zapomnieć....ale on powiedział że mu ulży jak to zrobi więc powiedzialam że "jak chce to ok..."

17

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

skoro chlopak chce wyladowac frustracje, to lepiej na tym kolesiu niz na tobie.
a pomysl z listem w momencie kiedy nie wiesz co powiedziec, to dobry pomysl, ale ma jeden mankament... a mianowicie taki list moze byc pozniej, kiedys tam, dowodem przeciwko tobie....

18 Ostatnio edytowany przez mirabi (2010-09-16 19:12:26)

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

oczko_w_glowie mi to wygląda, że zostałaś wykorzystana przez tego kolesia i chyba rzeczywiście coś Ci dosypano do alkoholu. Być może mylnie oceniasz sytuację i się obwiniasz o coś czemu w ogóle nie jesteś winna. Myślę, że może powinnaś się udać do psychologa i pogadać o całej te sytuacji, bo sobie w ogóle z nią nie radzisz.
A co do Twojego związku z chłopakiem, to co to za związek, że on Cię wyzywa, przecież nie ma prawa tego robić, nic nie usprawiedliwia jego zachowania, do tego wzajemnie podnosicie na siebie rękę....koszmar jakiś.

oczko_w_glowie napisał/a:

Ja mu powiedziałam, żeby dał spokój, nie wracał, że ja pragne zapomnieć....

Wydaje mi się, że tak łatwo o tym nie zapomnisz i będziesz się cały czas obwiniać całą sytuacją, Twój chłopak też sobie nie radzi z tym co zaszło.

19

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Dlaczego dowodem przeciwko mnie? Raczej myślałabym o tym żeby mu go dać do przeczytania, bo zwykle jak mówię o tym co mnie dręczy tak strasznie już od ponad 4miesiecy zaczyna mi sie zbierać na placz...

A na mnie już wyładował się dość, słowa ranią bardziej niż czyny... sad

20

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....
mirabi napisał/a:

oczko_w_glowie mi to wygląda, że zostałaś wykorzystana przez tego kolesia i chyba rzeczywiście coś Ci dosypano do alkoholu. Być może mylnie oceniasz sytuację i się obwiniasz o coś czemu w ogóle nie jesteś winna. Myślę, że może powinnaś się udać do psychologa i pogadać o całej te sytuacji, bo sobie w ogóle z nią nie radzisz.
A co do Twojego związku z chłopakiem, to co to za związek, że on Cię wyzywa, przecież nie ma prawa tego robić, nic nie usprawiedliwia jego zachowania, do tego wzajemnie podnosicie na siebie rękę....koszmar jakiś.

oczko_w_glowie napisał/a:

Ja mu powiedziałam żeby dał spokój, nie wracał, że ja pragne zapomnieć....

wydaje mi się, że tak łatwo o tym nie zapomnisz i będziesz się cały czas obwiniać

ja na niego nigdy wcześniej ręki nie podniosłam... On na mnie też. To był pierwszy raz, kłótnia taka mega, po raz kolejny zaczął mi wypominać to i mowić same przykre rzeczy. Więc uderzyłam go w twarz, wiem że może i sama zaczęłam ale dlaczego mi oddał? Wiedział za co oberwał. A ja sie nie dam upokarzac aż tak.... sad

21

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

niepokojace jest to, ze on sie nie poczuwa do winy ze cie uderzyl... nie zaluje, dla niego nie ma problemu...

22 Ostatnio edytowany przez mirabi (2010-09-16 19:21:52)

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Aha ok, źle zrozumiałam, myslałam, że wy tak co jakiś czas w kłótni się bijecie. W pewien sposób dobrze, że go zastopowałaś gdy Cię wyzywał, bo nie miał do tego prawa. Może odpocznijcie od siebie na jakis czas, spróbujcie to sobie poukładać, ale osobno.

23

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

właśnie też o tym myśle... wczoraj wróciłam od niego, ale z rozmowy mojej nic nie wyszło, jakoś nieskładnie zaczęłam mówić że jeżeli nie wie co do mnie czuje itp to nie bedziemy sie jakis czas spotykać... Bo wcześniej za wszelką cenę tylko JA dążyłam do spotkań. To wtedy powiedział żę tęsknił za mną przez ten tydzień jak się nie widzieliśmy, i że chce się spotykać... Ale nie jest pewien co do tego bo nie wie czy bedzie w stanie mi zaufać i nie da mi znać na pewno za tydzień dwa ale później. Ja mu na to że nie zamierzam czekać pół roku na niego, i być w stanie takiego zawieszenia.... On powiedział że na pewno nie potrwa to tak długo.... więc wtedy ogłupiałam, uznałam że ok...ale już nie wiem sama.... hmm
Nigdy sie w czasie kłótnie nie bijemy, to był pierwszy i ostatni raz mam nadzieje. Jak sie to powtórzy nie bede taka pobłażliwa...

24 Ostatnio edytowany przez _Ramzes_ (2010-09-16 19:39:52)

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Cały temat prześledziłem. Cóż, przykre. Nie chcę tu przewidywać ale oboje sobie chyba z tą sytuacją nie do końca radzicie. Czas pokaże.

Z przekazywaniem takich wiadomości należy uważać, wszystko zależy od tego drugiego człowieka i jego wrażliwości.
Czy ja wolałbym coś takiego usłyszeć, czy żyć w niewiedzy? Z jednej strony usłyszeć, szczerość przede wszystkim! Albo się to przetrawi albo nie. Wtedy człowiek powinien mieć świadomość co jest ważniejsze dla niego/nich i czy to jest/było TO. Z drugiej strony po co wiedzieć, denerwować sie i tracić zdrowie?
Ja jednak obstaję przy tym pierwszym ale pewnie dlatego, że jestem dość wnikliwy. Prawda boli ale wolałbym wiedzieć z kim mam do czynienia i mieć możliwość podjęcia jakiejś decyzji. Prawda zresztą i tak prędzej czy później wychodzi na jaw, często inną drogą niż by sobie kto tego życzył.

Jeszcze kwestia chęci "potraktowania" tamtego osobnika przez Twojego chłopaka.
Jestem oczywiście w stanie zrozumieć z jakich pobudek działa. Ale czy warto do tego wracać po tak długim czasie, w taki sposób? Inaczej gdyby zrobił to od razu (choć cos pisałaś, że się "szarpali"). Może mieć jeszcze przez to niemałe problemy. No chyba, że zrobi to mądrze i po cichu...
Zawsze można gościowi trochę nosa utrzeć poprzez inwigilację czy też infiltrację, zebrać stosowne informacje, by potem go ośmieszyć (np. internet). Są te inne mozliwości, trzeba pogłówkować.
Na dodatek może po drodze coś jeszcze wyjść interesującego, a Ty nie okazać się jedyną, potraktowaną w ten sposób. Wtedy sprawa jasna co zrobić! Lecz to już tylko moje przypuszczenia.
Pozdrawiam

25

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

czym innym jest odzyskanie zaufania na ktore trzeba pracowac naprawde dlugo, a co innego traktowanie cie bez tej calej pretensji i z szacunkiem... nie myl tych dwoch rzeczy i niech on takze tego nie robi

26

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....
_Ramzes_ napisał/a:

Cały temat prześledziłem. Cóż, przykre. Nie chcę tu przewidywać ale oboje sobie chyba z tą sytuacją nie do końca radzicie. Czas pokaże.

Z przekazywaniem takich wiadomości należy uważać, wszystko zależy od tego drugiego człowieka i jego wrażliwości.
Czy ja wolałbym coś takiego usłyszeć, czy żyć w niewiedzy? Z jednej strony usłyszeć, szczerość przede wszystkim! Albo się to przetrawi albo nie. Wtedy człowiek powinien mieć świadomość co jest ważniejsze dla niego/nich i czy to jest/było TO. Z drugiej strony po co wiedzieć, denerwować sie i tracić zdrowie?
Ja jednak obstaję przy tym pierwszym ale pewnie dlatego, że jestem dość wnikliwy. Prawda boli ale wolałbym wiedzieć z kim mam do czynienia i mieć możliwość podjęcia jakiejś decyzji. Prawda zresztą i tak prędzej czy później wychodzi na jaw, często inną drogą niz by sobie kto tego życzył.

Jeszcze kwestia chęci "potraktowania" tamtego osobnika przez Twojego chłopaka.
Jestem oczywiście w stanie zrozumieć z jakich pobudek działa. Ale czy warto do tego wracać po tak długim czasie, w taki sposób? Może mieć jeszcze przez to niemałe problemy. No chyba, że zrobi to mądrze i po cichu.
Zawsze można gościowi trochę nosa utrzeć poprzez inwigilację czy też infiltrację, zebrać stosowne informacje, by potem go ośmieszyć (np. internet). Są te inne mozliwości, trzeba pogłówkować.
Na dodatek może po drodze coś jeszcze wyjść interesującego, a Ty okazać się nie jedyną potraktowaną w ten sposób. Wtedy sprawa jasna co zrobić! Lecz to już tylko moje przypuszczenia.
Pozdrawiam

Ja też obstawiam, że lepsza najgorsza prawda od niewiedzy... Wolałabym się dowiedzieć teraz na jego miejscu niż po ślubie... Gdzie indziej czytałam że "kłamstwo niszczy przyjaźń, prawda zabija miłość" coś w tym chyba jest, bo coś się bezpowrotnie traci...
Właśnie dlatego nie chciałam wracać do tego by na nowo tego znów nie przeżywać, ja i on... Bo pewnie tak bedzie. I też byłam za opcją by zepsuć mu opinię a nie bić go.. .Bo z pobiciem może iść na policje, już tak ciekawie nie bedzie... ale mojego chłopaka nic nie przekona niestety do zmiany zdania dlatego odpuściłam...

27 Ostatnio edytowany przez _Ramzes_ (2010-09-16 20:08:26)

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

"Kłamstwo niszczy przyjaźń, prawda zabija miłość." Wszystko zależy do tego jak ludzie do tego pochodzą. Jeden przetrawi zdradę ale będzie o tym zawsze pamiętać, inny nieprzetrawi. Pewne rzeczy są do wybaczenia ale jest to bardziej złożony problem, a sytuacja wymaga niekiedy czasu. Natomiast jeśli fakty wychodzą na jaw po dłuższym czasie, wtedy bardzo marnie to wygląda. Nie mówiąć o stosunku do samego siebie. No chyba, że ktoś nie ma skrupułów.

Przedstawiłaś wcześnie sytuację (choć też trochę późno) i żałujesz swojego błędu/wpadki (bo oficjalnie właśnie to miało miejsce), jest to wyczuwalne. Może Twój facet się zastanowi i przejrzy na oczy.
Jeśli Ci zależy na nim, to nie mów w kółko, że pół roku nie będziesz czekać, bo tego akurat nie wiesz (czasami się tak żyje ze sobą, a jednak obok). Jedno się mówi, drugie robi. Po prostu napomknij mu, że sytuacja taka nie może trwać wiecznie, bo Cię to psychicznie wyniszcza. Jeśli Cię ta sytuacja już bardzo zmęczy i będziesz miała dość, zakończ to.

28

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Nie mówie w kółko, że nie bede czekać pół roku na niego... Wczoraj taka rozmowa pierwszy raz zaszła. On sam stwierdził, że dla niego pół roku takiego nie wiadomo co też będzie za długo. Mówiłam mu że już nie daje rady, że mi strasznie źle z tym. I że jak chce spróbować z inną, to nie bede go zatrzymywać, tylko niech wtedy nie robi mi nadzieji na coś tylko odejdzie.... On stwierdził że chce być ze mną... Ale ciągle jest jakieś "ale".
Póki co 3tygodnie (odpukać) nie doszło do żadnych kłótni na ten temat... tzn wczoraj gdy o tym rozmawialiśmy, znów zaczął podnosić głos i to czy tamto mówić w złości na mnie, ale już nie rzucał obraźliwymi słowami, nie mówił że mam mu dać spokój i nie chce ze mną być.... Mam nadzieje że to wszystko zmierza ku lepszemu, jednak ciągle tkwie w tej niepewności, nie wiem w sumie co jutro przyniesie i to jest najgorsze.

29 Ostatnio edytowany przez _Ramzes_ (2010-09-16 20:26:26)

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....
oczko_w_glowie napisał/a:

Nie mówie w kółko, że nie bede czekać pół roku na niego... Wczoraj taka rozmowa pierwszy raz zaszła.

Ok. Tak tylko zasugerowałem, na przyszłość. To może zniechęcać.
Choć musisz być stanowcza też. Jeśli trwa ten stan zbyt długo to pięknie się żegnasz i odchodzisz, jak już wyżej napisałem.
Tymczasem musisz przeczekać i wybadać sytuację sama. Życzę powodzenia smile

30

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Dziękuję Ramzes
Mam wielkie nadzieje że jeszcze bedziemy razem szczęśliwi... Z dnia na dzień są one coraz większe, widzę że on też zaczyna się starać, dzwoni, pisze, widze że ciekawi go co u mnie... Mam nadzieje że ten stan potrwa i trwac bedzie, z drugiej strony okropnie się boję że nagle mu się odwidzi sad
Staram sie z całych sił i dalej bede... Starałam się sama ponad 2 miesiące, On totalnie wręcz mnie zniechęcał... potem mówił mi że sprawdzał, ile potrafię znieść i czy naprawde go kocham... Teraz mniej sie boje jutra ale.... wlaśnie się ze mną umówił na wypad w weekend smile smile smile

31 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-09-17 04:26:48)

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Oczko w glowie...
no coz... zaimponowalas mi dziewczyno mlodsza ode mnie o polowe big_smile
Jestes madra... choc glupio sie stalo...
Zdrada to zawsze zdrada i nie bede mowic, ze jest inaczej... (podejrzane, ze nic nie pamietasz)

Zdania ktore wywarly na mnie wrazenie:

oczko_w_glowie napisał/a:

mimo kłótni i nieporozumień mój chłopak to dalej mój chłopak i kocham go jak nikogo

...bo rozumiesz, ze klotnie i nieporozumienia nie zawsze swiadcza o braku milosci a czesto o braku porozumienia.. i nie wciskasz nikomu kitu ze te klotnie Cie do tego pchnely

oczko_w_glowie napisał/a:

Po tej calej akcji skupiłam sie na tym żeby mój chłopak mnie nie zostawił. Cały czas wypierałam sie tego, twierdziłam że to nie ja i to niemożliwe żebym go zdradziła

.. bo potrafisz uczciwie ocenic fakty bez dopisywania sztucznych usprawiedliwien, albo pomijania swoich niegodziwosci w swojej opowiesci po to  by nadac jej inny charakter

oczko_w_glowie napisał/a:

Cały czas chciałam sie przyznać ale nie potrafiłam, widziałam że to bedzie koniec zwiazku

... bo mowisz prawde o sobie i swoich emocjach

oczko_w_glowie napisał/a:

uznałam że już kłamać nie mam zamiaru i przyznałam sie do tego bo w kłamstwie nie zamierzałam żyć jeśli nasz związek by kiedyś miał istnieć jeszcze.

.. bo wiesz co jest wartoscia w zyciu

oczko_w_glowie napisał/a:

a zdradziłam przede wszystkim siebie, to, w co sama zawsze wierzyłam i co było dla mnie najważniejsze w zwiazku - wierność i szczerość.

.. bo jak wyzej

oczko_w_glowie napisał/a:

Jakoś te jego humory, wyzywania mnie od dziwek kurw i szmat przeżyłam, to że mnie nienawidzi i nie kocha (wszystko mówione w złości)

... bo madrze i z pokora oceniasz wypowiedzi wyrzucane z siebie w bolu emocjonalnym

oczko_w_glowie napisał/a:

nie umiałam kłamać caly czas, chyba musiałabym nie mieć sumienia żeby ukryć to a potem kiedys tam przysiegac milosc i wiernosc

... no bo cholera! po raz pierwszy widze u zdradzajacego kregoslup moralny!

Wielu zdradzajacych snulo tu swoje opowiesci. Zaden nie dorasta Ci do piet.

32

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

eh... i co z tego że mam ten cały "kregosłup"? Nagiął się strasznie... I do tego cierpi i mój partner i ja. Myśle nawet że ja bardziej, ciągle o tym myśle, całe wakacje straciłam na myśleniu o tym i rozpamiętywaniu co by było gdybym od razu powiedziała mu... Kampanie wrześniową mam za niespełna tydzień a nauka nie ruszona sad nie umiem sie skupić na niczym ciągle myśle już nawet nie o tym że nam nie wyjdzie ale o tym co zrobilam jak mogłam i dlaczego...
Nawet myślałam co by było gdybym nie powiedziała ale zaraz uznaję że i tak bym to kiedyś wyrzuciła z siebie albo by nic nie było dalej bym nie umiała patrzeć mu w te jego oczy słyszeć od niego kocham a być taką.... sad

33

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Lubie Cie Ty moje oczko w glowie.
Prostuj sobie prostuj ten kregoslup. Wazne, ze go masz.
Niektorzy nie maja nawet struny grzbietowej...

34 Ostatnio edytowany przez oczko_w_glowie (2010-09-17 22:42:57)

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Jak czytam na forum o zdradach, jak faceci umieją skrzętnie je ukrywać albo w ogóle sie nie przyznają i sobie jadą na dwa fronty eh z jednej strony szkoda że tak nie potrafię, tyle bólu mogłabym zaoszczędzić mi i mojemu S. Tyle sie naczytałam na necie że przyznanie się do zdrady to zwykły egoizm, że chcemy ulżyć swojemu sumieniu obarczając ciężarem tej zbrodni partnera. Z drugiej strony była riposta, iż egoizm kończy się właśnie gdy do winy się przyznamy, bo nie myślimy tylko o sobie i o tym żeby nam było dobrze i fajnie i żeby związek sie nie rozpadł.... Ja jednak obstaje za szczerością eh w mojej rodzinie bywały kryzysy rodzice się kłócili ale są razem i przeszli wiele, wprawdzie nie zdrade ale separacje krótką mieli... Tak że wiem że bez szczerości (nie)stety sie nie obejdzie.

Teraz zamiast skupiać się na całkach i macierzach czytam sobie te tematy tutaj. Masakra, ile ludzi zdradza, i jak zdradza. Wiem że nie jestem lepsza i może nawet na 2gą szanse nie zasługuje, ale wiem jedno żałuje bardzo mojemu S. obiecałam że % już nie tkne a jeżeli już to tylko w jego obecności nie bedzie to dla mnie problemem żadnym.

35

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

tez wg. mnie dziwna sprawa z tym,że po dwóch piwach Cię zmiotło i nic nie pamiętasz . Mogło naprawdę dojść do tego ,że ten chłopak Ci coś dosypał do piwa a później zabrał do siebie i teraz udaje idiotę ,że niby też nic nie pamięta. Nie takie rzeczy się zdarzały a te środki nie są wcale trudno dostępne. Nawet w sklepie z dopalaczami widziałam coś na podobę pigułek gwałtu. ( nie biorę tego świństwa po prostu poszłam zobaczyć bo mi przed blokiem ten szit otworzyli ). Tak na moje oko to ja bym temu X w żadne słowo nie wierzyła. Może popytaj kolezanek , przecież nie byliście sami na tej imprezie , warto wiedzieć czy ktoś widział ,że np. zachowywałaś się nieswojo czy coś w tym stylu.

Pozdrawiam

36

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Wiem jedno, na niejednej imprezie w akademiku juz byłam i nigdy mnie tak nagle nie zmiotło... to nie powód do chwalenia, ale bywały takie na których piłam więcej niż tam. Koleżanek nie pytałam, one by zapytały czemu nie poszłam z nimi do klubu na kontynuacje imprezy, musiałabym sie przyznać co robiłam co gdzie z kim i moje podejrzenia co do tego że nie wiem co sie wtedy działo.... A wstyd było sie przyznać sad
Może to dziwne głupie i smieszne że nie chciałam o tym mówić ale nawet nie pytałam X o szczegóły tej nocy, po prostu uznałam że zapominam o tym, z resztą on mnie też przekonywał "zapomnij, nic nie powiem nikomu" "po co sobie bedziesz robić problemy u chłopaka przecież on cie kocha a na pewno ci tego nie wybaczy" albo "na jego miejscu wolałbym nie wiedziec"... Posłuchałam go.
i żałuje jak nie wiem co...

37 Ostatnio edytowany przez oczko_w_glowie (2010-09-20 15:06:28)

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Jestem po spotkaniu z nim i co? Skończyło się kłótnią. Spędziliśmy niedziele razem, kolo 15 byłam u niego wieczorem pojechaliśmy potańczyć i o 24 już byłam u siebie. Byli też tam jego znajomi, ja znałam jednego z nich. On stwierdził że rano musi wstać chce być o przyzwoitej porze w domu i jedzie. Zawsze puszczał mi sygnała jak był w domu - ok puścił. To za jakieś 10min dzwoni pożegnać sie ladnie jak zawsze na dobranoc a tu nic. Za 10min drugi raz - nic. Pisze mu smsa że jest kłamczuchem i niech mi da znac jak bedzie w domu - wiedziałam gdzie jest (dyskoteka ze znajomymi). Zadzwonił po 2 jak spać nie umiałam... Napisalam mu esa że jak przyszło co do czego (w samochodzie sie kochalismy wieczorem..) to umie być miły i ok a tak ma mnie w dupie. To dzwoni on i mówi że nie chciał mi mówic, bo bym robiła problemy niby że jedzie sam i że bym go zatrzymywała i że już robie problemy. Odwrócił kota ogonem, ja po prostu byłam zła na niego że okłamał mnie.... A on powiedział że powinnam się w ogóle cieszyć że się ze mną spotyka, bo mu taki numer wykręciłam - wtf? Powiedziałam że nie chce jego łaski żeby się spotykać i że jak nie chce to nie musi. Nie skomentował tego... Sam dał nam szansę, powiedział że wierzy w nas, rozmawialiśmy wczoraj cały dzień o kolejnych miesiącach i widziałam że jest jak kiedyś, że mamy znów wspólne plany itp i myślałam że jest lepiej. Było. Ja wiem, że źle zrobiłam, przyznalam się i cierpie przez to bardzo teraz. Mało co śpie, jade na samej kawie praktycznie i ciągle płacze.... Czuje sie wykonczona psychicznie przez niego. Ciągle coś mu nie pasuje, dogryza mi też czasem jak twierdzi - bo jestem paskuda napaskudziłam i musze teraz to przeczekac. Ale juz tak czekam ponad 2miechy sad i naprawde przykro mi bardzo jak sie czasem do mnie odnosi, moja samoocena tak drastycznie spadła że już praktycznie nie wierze wcale że coś mnie jeszcze dobrego w życiu spotka sad

Zastanawiam sie nad tym czy mu nie powiedzieć żeby sie wyszalał bezemnie, że może jak będzie tęskinił to znów się za jakiś czas zaczniemy spotykać, jeżeli będzie chciał bo ta sytuacja strasznie mnie męczy... Może zatęskni za mną? Teraz ma pewność że ja z nim nie zerwe na pewno, jeżeli już to on ma ostatnie słowo, pare razy już było takich sytuacji że każda normalna dziewczyna (czyt. nie tak zakochana jak ja) zerwałaby po takich słowach które ja usłyszałam... A ja głupia daje sobą pomiatać, jak jakaś ostatnia... sad Niby znajomi i rodzina wiedzą że jest juz ok miedzy nami mniej więcej ale ja już nie wytrzymuje. Co radzicie? sad Walczyć czy odpuścić, poczekać aż zatęskni jeśli naprawde kocha czy nie? Bo ja już zrobiłam tyle żeby było dobrze znosiłam tyle upokorzeń że sama siebie nie poznaje, zawsze wesoła i uśmiechnięta teraz tylko siedze i sie użalam nad sobą.

Nawet mój tata stwierdził, że On źle mnie traktuje i lekceważy, że ja za przeproszeniem "wchodze mu bez mydła do dupy" i plaszcze przed nim a on niby tego nie widzi i lekceważy mnie. A zauważyli to podczas 20minutowej rozmowy po wspólnych wakacjach ja + on kiedy wydawało mi sie że wszystko jest na dobrej drodze i on też tak mowił.... Z jednej strony kocham go strasznie ale nie wyobrażam sobie życia przy facecie którego musze przepraszać za to że mi się nogi w tańcu poplątały i on sie złości na mnie sad
teraz akurat mam doła i przywołuje te złe chwile, ale tych dobrych też jest bardzo dużo... Dlatego nie mam pojęcia kompletnie jak się zachować, on wybiega w przyszłość niedaleką co prawda ale jednak czasem i mówi że np kiedyś tam zrobimy tak i tak i widze ten błysk w jego oczach...  sad help

38

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Błagam niech ktoś mi pomoże i doradzi bo jestem zrozpaczona sad

39

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

http://www.kobieceserca.pl/

40

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Zazdrosc...dziękuje za linka, ale akurat wolałabym zeby sie mół ktos szerzej wypowiedziec.. sad

41

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....
oczko_w_glowie napisał/a:

Zazdrosc...dziękuje za linka, ale akurat wolałabym zeby sie mół ktos szerzej wypowiedziec.. sad

no ta moja wypowiedz byla tak szeroka, ze za duzo by pisac... moglam tylko odeslac do tego zbioru zlotej prawdy, ktora jest Ci potrzebna. Bo to o Tobie tam pisza. big_smile

42

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Jeżeli on dając Ci szansę cały czas wypomina Ci to co zrobiłaś i na każdym kroku chce Cię ukarać to to nie ma najmniejszej szansy żeby przetrwać.

43

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

wypomina mi to jak sie sprzeczamy... nie zawsze, nie wiem czy mam czekać aż to minie, czy dać mu czas, jak zatęskni to wróci...

Jakis miesiac temu jeszcze przy okazji kłótni rzucał we mnie mięsem, wczoraj przez tel powiedział mi że mu nie zależy już chyba i że to nie ma sensu. Skończyłam rozmowe. Potem znów rozmawialismy, przeprosił mnie za to co powiedział że wcale tak nie myśli jak mówił i chce się dalej spotykać i jeszcze sobie nie radzi po prostu z tym całkiem.
Troche mnie to podbudowało, bo X dni temu pewnie by mnie zwyzywał i nie chciał powrotu. A tu nagle chce... I ja teraz nie wiem czy tkwić tak w tym, przeczekać to, czy faktycznie odseparować się na jakiś czas... Niby jak mamy być razem to będziemy, ale wiadomo jacy są faceci, nieugięci, kobiety zdecydowanie częściej wybaczają z tego co tutaj czytam na forum, im na to honor nie pozwala chyba....dlatego boje sie ze jak go zostawie sam na sam z jego myslami to sam sie nie odezwie cokolwiek postanowi sad

44

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

ja powiem tyle- jednego w zyciu zaluje. ze nie posluchalam rodzicow- mamy i juz niestety swietej pamieci taty jak mi doradzali swego czasu, ze koles jest nie dla mnie, ze zle mnie traktuje i inne haselka...
i co?
i to, ze rodzice widzieli doskonale na co sie zanosi a ja mialam gumiaki na oczach, zakochana i nic nie widzialam... nie posluchalam rodzicow dostalam za to szkole zycia, bylam bita, ponizana, wyzywana, jedno dziecko urodzilam w wieku lat 17 drugie poronilam jak mialam 18....
zniszczylam sobie psychike i zycie na wlasne zyczenie.
nie popelniaj podobnych bledow.
nie ma sensu byc z kims kto cie nie szanuje, a po tym co napisalas wnioskuje, ze on jest typem faceta, ktory nie zapomni i nie wybaczy. i on cie bedzie gnoil zawsze. zaszlabys w ciaze to by poddawal w watpliwosc czy to jego...
zastanow sie naprawde czego chcesz. nie warto na szali klasc wlasnego honoru i godnosci, z powodu- zeby chcial ze mna byc...

45

Odp: Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Moi rodzice to samo mówią... żeby robiła tak, żeby potem nie żałować. Że na miłość zawsze jest czas. Że jestem młoda itp. Tyle że on mnie przed całą tą sytaucją na rękach nosił sad dawał mi wszystko, byłam całym jego światem, on moim, nigdy złego słowa nie usłyszałam od niego.... Dziś sie widziałam z nim, było normalnie, dokładnie tak, jak zawsze bywało gdy sie z nim spotykałam rok temu... nie wracalismy do tematu i było ok.
Naprawde ciężko podjąć decyzje jak sie kogos tak kocha a z drugiej strony nie wie czy za jakis czas mu sie nie odwidzi sad wiem jedno, jeżeli jeszcze raz kiedyś bedzie mi cos wyrzucał, wypominał to dam sobie spokój, dam mu odejść...

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradziłam czy nie? Skomplikowane....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024