Witaj na niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...
Nie jesteś zalogowany.
jestem tutaj nowa,postanowilam poszukac forum by poradzic sie ludzi pewnie bardziej doswiadczony ode mnie,ludzi ktorzy wiele przeszli i iwedza jak uporac sie z cierpieniem.ze swoim chlopakiem bylam 5 lat.od 3 lat mieszkalismy razem az do niedawna.Michal(tak ma na imie)w mlodzienczym wieku uwielbial byc adorowany przez kobiety.wygladem zwabial dziewczyny.po paru latach bycia razem czasami zdarzalo mu sie pisac z jakimis obcymi laskami co chialy poznac nowych "kolegow",wypady potajemnie z kumplami do pabow itd.nigdy mnie nie zdradzil jestem tego pewna.podczas gdy on sie dobrze bawil ja siedzialam w domu i plakalam.twierdzil ze chce pobyc troche zkumplami a nie wszedzie ze mna.mnie nie bylo wolno wyjsc.pare razy zdarzalo sie ze od niego oberwalam.nikomu nic nie mowilam:(jego obelgi rzucanie mna i krzyki-wszystko mu wybaczylam.pare dni temu zrobilam mu awanture o pisanie z jakas malolata.obrazil sie,zabral czesc rzeczy i wyjechal.wyjechal i nie wrocil...potrzebuje kogos kto mnie wyslucha i pomoze dojsc do siebie.kogos kto naprawde umie mi pomoc
prosze o kontakt byc moze na skype bysmy sie umowili
z gory dziekuje
Offline
Jesli choc raz Cie uderzyl ...to ja bym go definitywnie skreslila ........ Po tej krotkiej wypowiedzi sadze, ze niezle ziolko z niego... Ja bym mu podziekowala, ze to , ze sie wyprowadzil. Tez przezylam zwiazek z takim "adonisem" co to jak zapewnial - nigdy mnie nie zdradzil. Niestety z czasem powychodzily rozne kwiatki...
Offline
powiedz prosze jak sie z tym uporalas?ja nie mam nikogo,mieszkam sama.pozbawil mnie wszystkich kontaktow.musialam dla niego zrezygnowac.nigdy wczesniej tego nie przezylam.powiedz jak moge zalagodzic bol i smutekpo tym jakimiobelgami mnie obrzucal
?
Offline
Nie bede owijala w bawelne cierpialam straszliwie....mialam wyjete z zycia prawie 1,5 roku ...do tej pory czase o nim mysle....idealizuje, pojawia sie zal,ze odeszlam ....mysli ze wyolbrzymilam wszystko,a wlasciwie to bylo moja wina .. itd.itd...cala masa zludnych, dreczacych mysli... Ja radzilam sobie z tym w taki sposob,ze gdy tylko pojawialy sie mysli o nim, wspomnienia...to zaczynalam, intensywnie i gorliwie powtarzac "Przeszlosc nie ma najmniejszego znaczenia w moim zyciu, bo to co najlepsze jest dopiero przede mna". ..powtarzalam to tak dlugo az te uporczywe mysli odeszly.Poza tym mialam forum , na ktorym moglam sie wygadac do "bolu" i wysluchac porad i opinii obiektywnych osob.
Ja tez zostalam sama...bo dla niego opuscilam rodzinna Łodz i przyjaciol...gdy sie rozstalismy wrocilam... czula ze jestem sama... ale tak naprawde bylo wokol mnie wielu zyczliwych ludzi...ktorych ja sama odtracalam, bo lepiej bylo mi samej.Dasz rade, przejdziesz,przez to, ale to wymaga czasu... Jedno czego moim zdaniem mozesz byc pewna , to tego, ze rozstanie bylo NAJLEPSZA decyzja .
Ostatnio edytowany przez cinimini (2008-07-10 21:59:12)
Offline
Mi też się tak wydaje - że rozstanie to była najlepsza decyzja ... Pomyśl - jesli teraz tak Cię traktował , co by było za 5 albo 10 lat ? Wtedy prawdopodobnie nie miałby już żadnych hamulców - doszło by małżeństwo , dziecko itd i już nie byłoby tak łatwo się rozstać ... Myślę, że powinnaś to potraktować jako swoją Wielką Szansę od Losu - wiem ,ze teraz może Ci w to trudno uwierzyć ale myślę, że tak w Twoim wypadku jest, czy też raczej może być ... wyjdz do ludzi, napisz do znajomych, zacznij myśleć o sobie o tym co chcesz robic, jak się rozwijać , odnajdź ponownie ukryte pasje, znajdź dobre hobby - pożyj trochę bo życie jest piękne i nie warto żeby jakis cham Ci je dalej chrzanił !Nie warto własnego życia poświęcać dla miłości .. zwłaszcza gdy była tak egoistyczna i krucha i polegala na upokarzaniu drugiej osoby jak ten Michal to robil ...
Offline
nigdy nie wierzylam w jakies tam fora a teraz?Dziewczynyjestescie dla mnie nadzieja,coraz wiecej jest jej we mnie...czuje sie troche lepiej niz wczoraj ale wiem po sobie,ze najgorsze to bedzie za 3 dni,bo zawsze tak jest po tygodniu.mam was i wiem ze mi pomozecie.dziekuje za tyle slow i za to ze pomagacie bo inni by mnie wysmiali ze pisze o moich sprawach tutaj.ale komu mam sie wygadac? dziekuje :*
Offline
Ja tez nikomu ze znajomych nie mowilam,ze mam takie czy inne forum...to jest kawalek mnie...moj prywatny.
wiem ze w takim miejscu moge sie wyzalic i znajde wsparcie. Jesli chcesz zapoznac sie bardziej z moja historia, poczytac o przezyciach i o tym co mi pomoglo to przeczytaj moj temat "zycie skazone przeszloszcia".
Od mojego rozstania minely dwa lata...a dzis np.znow mialam sen z nim w roli glownej . Snilo mi sie,ze mial przyjechac do mnie w odwiedziny ze swoja nowa dziewczyna...tak bardzo sie balam .... Juz mieli wchodzic do mojego domu i wtedy zadzwonil budzik....
Takie przezycia niestety odbijaja sie echem w naszym zyciu przez dlugi czas...ale musimy byc silne i pamietac o tym, ze to my musiemy same o siebie dbac i same siebie traktowac z szacunkiem, bo nikt inny tego za nas nie zrobi.
Offline
Dziewczyno radzę Ci nie wybaczaj mu nawet wtedy gdy wróci i będzie obiecywał poprawę. Gdy ktoś raz uderzy to na tym nie poprzestanie. Z czasem byłoby coraz gorzej. Już żyłaś jak w celi. Wiem, że to nie jest łatwe, bo go zapewne bardzo kochasz.
Postaraj się wyjść do ludzi. A może rodzina?
Jeśli nie masz prawdziwych przyjaciół to możesz się tu wygadać. Może wejdziesz na czat. Ja tam poznałam swoją wielką miłość.
Każda z nas ma problemy i życiowe doświadczenia. Poczytaj trochę naszych historii, może Ci trochę pomogą.
Offline
Ja myślę,że jego wyprowadzka była od dawna zaplanowana.I czekał tylko na moment w którym zrobisz według niego coś nie tak.I to że z kimś pisałaś było dla niego tylko pretekstem.Ale pewnie przyjdzie jeszcze taki moment kiedy się spotkacie.Musisz być wtedy silna.Nie pozwól się więcej krzywdzić,nie jesteś jego własnością.