Witaj na niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...
Nie jesteś zalogowany.
Witam, jestem tu pierwszy raz, ale sama nie daje juz sobie rady wiec prosze Was o pomoc. Otoz od pol roku jestem z chlopakiem, na poczatku bylo cudownie, sielanka, rozmarzone oczy, az w koncu zaczeło sie prawdziwe zycie. Moj chlopak nie chce sie spotykac z moja paczka i moja rodzina, nie pozwala mi sie malowac ani ubierac chociazby bluzek na ramiaczkach - tlumaczy sie tym, ze nie lubi jak ktos patrzy na jego kobiete, zmusił mnie do zmieny numeru telefonu i zerwania jakichkolwiek kontaktow z osobami ktore Jemu nie odpowiadaja. Sa wakacje ale on nigdzie nie chce ze mna pojechac, nawet nie ma mowy o jeziorze czy morzu bo on tego nie lubi. Zawsze musimy robic to co podoba sie Jemu. Ponadto nie moge nigdzie sama wychodzic, nie moge miec swojego zdania. Uwaza i mowi mi to, ze ja nie mam mozgu, ze jestem niedopowiedzialna mala dziewczyna i musi myslec za mnie, bardzo czesto mnie poniza i nie szanuje. Nie wiem po co ze mna jest skoro nic mu nie pasuje, chociaz twierdzi ze mnie kocha. Boje sie, ze to moja wina, ze to ja sobie na to pozwoliłam dlatego tak mam. Chciałabym odejsc od niego, ale boje sie byc sama, kocham go i chce byc jego kobieta, ale nie chce zeby mnie tak traktował, nie ma dnia kiedy sie nie poklocimy, nie ma dnia kiedy przez niego nie placze. Pomozcie:(
Offline
Wiesz wydaje mi się, że powinnaś z nim porozmawiać na spokojnie bez żadnych nerwów, bo podwyższona atmosfera nic nie daje. spokojna rozmowa pozwoli wam bez żadnych negatywnych emocji mam nadzieje dość do konsensusu. Rozmowa wiele daje, ale szczera rozmowa...pamiętaj o tym. A że tak spytam ile masz lat?? ....
Offline
Mam 20 lat. Problem jest w tym, ze ja chciałam z rozmawiac z nim nie raz, bardzo spokojnie i bez nerwów, ale on zawsze cos znalazł zeby mnie za cos opieprzyc i zeby posadzic ze zachowuje sie jak male dziecko. I z kazda kolejna rozmowa gdy chce mu wytlumaczyc jak sie czuje to jest coraz wiekszy krzyk, coraz wieksze nerwy i slysze, ze jak mi nie odpowiada to mam sobie znalezc innego. Myslisz ze mozna zmienic kogos skoro ma taki charakter?
Offline
Wydaje mi się, że on dobrze wie, jak go kochasz i dlatego mówi coś takiego,że jak ci nie odpowiada to masz sobie znaleźć innego, bo wie, że nie odejdziesz i tak.
Myślę, że kogoś takiego nie zmienisz już. Choć czasem też postaw na swoim-niech zrozumie, że Twoje zdanie też się liczy. Związek polega na wzajemnym szanowaniu siebie a tego w Twoim związku nie ma, bo Twój partner nie szanuje Ciebie.
Ostatnio edytowany przez kaśka 22 (2008-07-09 20:17:10)
Offline
Ale gdy ja mam postawić na swoim i pokazać, że mam inne zdanie niż on to muszę przygotować się na tydzień kłótni. Wiec po prostu wole, zgodzić sie na to co on chce żeby tylko był spokój trochę dłużej. Na prawdę próbowałam już wszystkiego i z każdej strony podejść do tej idiotycznej sytuacji, ale nie ma możliwości, żeby on to zrozumiał lub przyznał mi racje, o jakichkolwiek przeprosinach nie ma mowy, on zmienił we mnie wszystko, już nie jestem tą samą osoba, już nie robie to co kocham, jestem całkowicie podporządkowana jemu- nie podoba mi sie tak i nie chce tego, ale już chyba nie ma odwrotu, już chyba zawsze tak będzie musiało być.
Offline
Ale wiesz jak mówią," tego kwiatu jest pół światu". Czasem trzeba postawić wszystko na jedną kartę niż "męczyć się" psychicznie i emocjonalnie, bo to tylko wpływa na Ciebie destrukcyjnie. Fakt - w związku bywa raz lepiej, raz gorzej i jest to normalna kolej rzeczy. Ale zastanów się, czy z takim chłopakiem jesteś szczęśliwa????? i czy warto poświęcić się, aż do tego stopnia??? powiem Ci, że czasem trzeba okazać się egoistą i zadbać o własne szczęście, bo z tego co widzę to przejawiasz tylko postawę altruistyczną....
Offline
Tak, wiem że jest ich połowa świata, ale ja BYłAM pewna, że on jest tym jedynym, najlepszym...
W naszym związku nie było raz lepiej a raz gorzej - pierwszy miesiąc był cudowny, później było tylko gorzej....
Nie jestem z nim szczęśliwa - jeżeli miałabym wybrać odejście z tego świata albo Jego to wybrałabym to pierwsze.
W tym związku nie mogę być egoistką, bo moje potrzeby nie są realizowane nawet w 1%.
ale JA GO KOCHAM(!!!!) ![]()
Offline
kochana kkk123 czytam to i jestem przerażona jak możesz pisać ze juz chyba zawsze tak będzie, przecież jesteś młoda nie możesz tak dawać sie poniżać musisz mieć własne zdanie!!! Niewolo zyc w poczuciu winy i zastraszeniu, Masz prawo byc szczęśliwa z człowiekiem który będziesz szanował twoje zdanie. A co do tego ze facet sie zmieni to ja raczej w to nie wierze niestety doswiadczesnie mnie nauczyło ze faceci sie nie zmieniają i rzadko kiedy wyciągają wnioski z swoich błędów. Związek polega na partnerstwu jesteś na tyle młoda ze znajdziesz sobie kogoś kto cie będzie odpowiednio traktował bo na to zasługujesz!!!!
Offline
kkk123 jesli nie jesteś z nim szczęśliwa to nie trwaj z nim w tym związku. Jesteś młodą dziewczyną dopiero wkraczającą w dosrosłe życie. Wiem, że decyzja o rozstaniu boli, bo sama to przezywałam. Myślałam podobnie jak Ty, ale wiesz co?? pomyslałam sobie, że kiedyś będzie zazdrosny o mnie, że stracił tak fantastyczną dziewczyne i zerwałam z nim.
Tobie radzę podobnie. Nie zaprzeczę, że bolało, bo to jest normalne.
Offline
Ale tak bardzo mnie przeraza ze bede znowu sama. Czasami nawet mysle, ze wole takie traktowanie niz bycie samemu, nikomu niepotrzebna.
Moje wlasne zdanie konczy sie zawsze tak samo - jak jego nie powiem to jest spokoj, jesli powiem jest wojna.
Poza tym jest jeszcze jeden problem - od wrzesnia mielismy razem zamieszkac bo razem idziemy na studia... ale boje sie tego, skoro gdy spotykamy sie teraz na 5h dziennie i jest ciagle zle to teraz całe dnie beda takie?
Nie chce podejmowac decyzji pochopnie, ale w tym przypadku czas mnie nagli, bo jezeli podpisalibysmy umowe o mieszkanie to zmuszeni bylibysmy na siebie przez pewnie cały rok.
On twierdzi, ze zagluguje na takie traktowanie, ostatnio nawet usyszałam, ze przed pierwsze 2 miesiace bycia razem nie zaslugiwałam na niego. n/c
Offline
do kaska 22 -> i jak to zniosłaś? byłaś i jesteś pewna, że zrobiłaś dobrze? ani chwili nigdy nie żalowałaś?
Wiem, ze jestem młoda, że wszystko przede mną. ale ja już byłam pewną, ze to właśnie on będzie najlepszy i uchyli mi nieba.
Offline
Ponadto życzę więcej wiary w siebie. Zapamiętaj sobie, że każda dziewczyna jest wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Każda zasługuje na szczęście. pozdrawiam:)
Offline
Kochana,moze to zabrzmi brutalnie-ale ten czlowiek sie nie zmieni.Wie jak bardzo go kochasz,wie,ze jestes uzalezniona od niego,jest pewien tego,ze chocby nie wiem jak Cie upokarzal i ranil Ty bedziesz przy nim trwac.A to niestety zadnym zmianom nie sprzyja bo on Cie nie szanuje.Sadze,ze gdyby bal sie,ze moze Cie stracic nie pozwalal by sobie na tyle wobec Ciebie,ale to tez nie powinien byc jedyny powod aby szanowac osobe,z ktora sie jest i ktora sie podobno kocha.W zwiazku jest sie po to aby zylo nam sie lepiej a nie gorzej,milosc ma dawac szczescie,bezpieczenstwo,spokoj,poczucie bycia szanowana.Zastanow sie czy kiedykolwiek bedziesz mogla to od niego otrzymac.
Mowie z doswiadczenia,poniewaz bylam w podobnym zwiazku,tez na poczatku bylo super ale im bardziej ja przywiazywalam sie do niego tym mniej on sie staral i tym mniej mnie szanowal.Mnie rowniez wydawalo sie,ze nie porafie zyc bez niego,ze gdzies pod tym calym chamstwem musi byc jeszcze moj misiek,w ktorym sie zakochalam.On rowniez twierdzil,ze mnie kocha.Wierz mi,zrobilam wszytko zeby ratowac ten zwiazek,zwlaszcza,ze mamy dziecko.Ale jesli tylko jedna strona sie stara,tylko jedna chce cos zmienic,jesli nie ma juz zrozumienia,nie ma normalnej,spokojnej rozmowy,to nie ma juz czego ratowac.Odwazylam sie-zerwalam.I mimo bolu po rozstaniu odzylam.Przypomnialam sobie kim jestem,odkurzylam swoje zainteresowania,marzenia,ktore wczesniej przeslonil mi on.Odpoczywam psychicznie.I wiem,ze zrobilam dobrze bo on odwiedzil synka tylko raz po czym zniknal z naszego zycia.Pokazal ile bylismy dla niego warci...Teraz wiem czego potrzebuje w mezczyznie,czego bede od niego wymagac i co bede mogla z siebie dac.Odzyskalam siebie.
Dlatego smialo mowie Ci-nie boj sie zycia bez niego,dasz sobie rade!Zaslugujesz na szacunek i prawdziwa milosc.On dostal od Ciebie wiele ale w ogole tego nie docenia.Przemysl to co on wnosi do twojego zycia i czy to jest to czego naprawde chcesz,czy z takim czlowiekiem chcesz kiedys zalozyc rodzine i byc.czy bedziesz miala wsparcie.To wszystko co moge powiedziec a decyzja i tak jest Twoja.Pozdrawiam
Offline
Powiem Ci, że na poczatku się wahałam i myślałam podobnie, ale powiedziałam sobie, że zasługuję na kogoś o wiele lepszego, bo życie z kims takim nie ma sensu najmniejszego. I zerwałam z nim. Teraz tego nie żałuję, bo uwolniłam się od niego przynajmniej i się wreszcie uśmiecham i mam chęć do życia. Innymi słowy kamień spadł mi z serca:)
Offline
Kochane jestescie!
Ale... moze tak jeszcze dac mu troche czasu? Moze byc bardziej oziebla i chlodna i sprawdzic czy bedzie chociaz troche sie starał o mnie?
On zawsze był bardzo pewny siebie, a ze mna bylo odwrotnie, wykorzystał ten fakt i doprowadził do tego, że poczułam sie zupelnie bezwartosciowa, bo to on pokazał mi, ze ze on jest wszystkim, ja nikim.
On nigdy nie bedzie sie bał, ze mnie straci, wiesz? Przeciez jesli mowie, ze mam dosc i juz nie wytrzymuje to jest slynne powiedzenie" znajdz sobie innego" -> slysze je juz chyba codziennie.
I czy myslicie ze mozna wszystkie sytuacja "podpinac" pod schematy? Moze on bedzie inny...
Wiem, ze pewnie wedlug Was mowie bzrudy, ale chyba kazdy miał kiedys klapki na oczach...
Offline
skarbie mi się wydaje ze on się tobą bawi. on dobrze wie ze go kochasz i sprytnie to wykorzystuje. kurcze, przepraszam, ze tak piszę ale on chyba cię nie kocha. a związek, gdy ty codziennie przez niego płaczesz to, chyba nie ma szans. dziewczyno powinnaś cieszyć się zyciem a nie być za facetem, który wszystkiego ci zabrania no.... chyba sama wiesz ze jest coś nie tak,skoro tu piszesz.
jeśli chcesz z nim nadal być to spróbuj go "wychowywac". stawiaj zdecydownie na swoim, jesli on nie chce iśc do kina to idź sama, on nie chce poznać twoich znajomych to ty się nie spotykaj z jego znajomymi. ja wiem ze to trudne ale jesli cię kocha to w końcu zrozumie....... mam nadzieję ze tak. .....
Offline
To chyba takie przerazajace: rozstaje sie z nim - > kamien spada mi z serca...
Ja tez chciałabym podjac ta decyzje , ale za kazdym razem gdy juz chce Jemu to powiedziec, to dzieje sie tak jak napisałam w poprzednim poscie- mysle "a moze dac mu jeszcze jakis okres na poprawe"?
Ale ten okres ciegnie sie od dlugiego czasu...
Offline
do ania84-> wiem, ze zwiazek kiedy ja codziennie placze nie ma szans i ja wiem o tym doskonale, ze kiedy byłam sama bylam o wiele szczesliwsza...
ale jak ja mam go wychowywac? przeciez ja sie jego boje, boje sie ze cos zle powiem, ze cos zle zrobie, ze on bedzie mial inne zdanie.... 30ego czerwca miałam urodziny i nawet bałam sie powiedziec, ze przyszła do mnie moja przyjaciolka z kwiatkami...poza tym ostatnio podczas klotni robi sie coraz bardziej agresywny a nigdy taki nie był, rzuca wszystkim, trzaska, a w poniedziałek przestraszyłam sie, bo juz myslałam ze chce mnie uderzyc tak sie zachował - ale obiecał mi, ze nigdy tego nie zrobi i dotychczas nie zrobił.
Offline
wiesz,my nie powolujemy sie na schematy tylko na wlasne doswiadczenia i oceniamy sytuacje na podstawie tego co piszesz.Oczywiscie,ze mozesz jeszcze sprobowac sprawdzic czy mu zalezy metoda "na zimna rybe".Chociaz tak jak mowilam strach przed rozstaniem jesli w ogole sie u niego pojawi nie jest jeszcze dowodem milosci.Chcesz zrobic wszystko co mozliwe,rozumiem Cie bo robilam tak samo,wyprobowywalam kazda mozliwosc ratunku dla naszej "milosci".Jednak sadzac po tym co piszesz on nie jest zadnym wyjatkiem,bo osoby ktora sie kocha tak sie po prostu nie traktuje.Moja milosc byla slepa,ale kiedy przejrzalam na oczy zyskalam sile by poradzic sobie z cierpieniem po rozstaniu.Jesli mowisz o swoich klapkach na oczach to najwyrazniej zdajesz sobie sprawe,ze idealizuje go tylko Twoja milosc,a o nim samym swiadczy niestety jego postepowanie.Nie jestes nikim,jestes wspaniala kobieta,ktora zasluguje na szacunek,milosc,uczciwosc i spokoj.Ten czlowiek nie jest w stanie Ci tego dac.Juz Ci to niestety udowodnil.
Offline
Dziewczyno skoncz to poki nie jest za pozno...Wiem cos na ten temat...Mam kolezanke o podobnym problemie.Ty sie od tej krzywdy z jego strony uzalezniasz. Młoda jestes nie marnuj zycia dla jakiegos gnoja ktory traktuje cie jak swoja własnosc a co waze nie szanuje Cie!!! A jak do tego dojda rekoczyny???Pomysl.....Bedziesz wtedy bezradna bedziesz sobie na to pozwalac bo go kochasz....Sorry za szczerosc.
Moim zdaniem on sie nie zmieni tylko bedzie coraz gorzej.Pozdrawiam:)
Offline
no...... kurcze szczerze mówiąc to nie wiem co napisac, bo chyba ja tez bym się bała. wiesz wyjścia sa dwa, albo blefuj, że się go zupełnie nie boisz i jak podniesie reke na ciebie to nie dawaj mu satyswakcji, i go nie pros zeby cię nie bił, bo on czuje wtedy przewagę, raczej powiedz mu cos w rodzaju, ze jak mu brakuje inteligentnych argumentów to niech cie uderzy, jak nie potrafi rozmawiac. tylko wtedy moze spier... bo ty nie jestes workiem do bicia. wiesz musisz mu pokazac ze jesteś silna psychicznie i się go nie boisz . drugie wyjscie to zerwij z nim jak najszybciej bo mam jednak wrazenie z tego co piszesz ze on jakis jest nieobliczlny.
Offline