Jestem przerazona swoimi wlasnymi odczuciami ... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Jestem przerazona swoimi wlasnymi odczuciami ...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Jestem przerazona swoimi wlasnymi odczuciami ...

Postaram sie  zaczac od poczatku ...

Wyszlam za maz chyba z zauroczenia, ale milosc szybko minela. Malzenstwo bylo gehenna. Strach i bol towarzyszyly mi caly czas. Bylam workiem treningowym dla mojego meza, gwalcona i poniewierana caly czas.
Maz - totalny psychopata, czerpiacy radosc i zadowolenie ze znecania sie nade mna.

Marzylam o dziecku. Potem marzylam, aby nie zajsc w ciaze.
W koncowym okresie naszego malzenstwa okazalo sie jednak, ze bede matka. Malzenstwo bylo juz skreslone, ja martwilam sie, czy urodzic czy nie.  Wszystko przewazalo na NIE.

Rodzice moi jednak starali sie za wszelka cene odwiezc mnie od takich mysli. Rozmawiali, tlumaczyli, ze moja niechec wynika z tak nieudanego malzenstwa, traumatycznych przezyc . Prosili, abym zmienila zdanie, ze dziecko to moze byc kiedys moja wielka radoscia i podpora w zyciu.
A ja ?  A ja sie balam. Balam sie, ze bedzie takie samo jak ten tyran, ze odziedziczy wszystkie jego cechy.
Kiedy okazalo sie, ze to bedzie dziewczynka, dopuscilam do siebie mysli, ze moze byc inaczej, ze wychowujac ja sama i z pomoca moich kochanych rodzicow, w domu cieplym i zyczliwym, wszystko moze byc lepsze.

Chyba nawet potem cieszylam sie ,  pokochalam corke.  Przez wszyskie lata rodzina, znajomi, przyjaciele i otoczenie uwazali mnie za wzor matki. Podziwiali ile jestem w stanie dac corce tyle ciepla i milosci , zapewnic rozwoj, edukacje, szczesliwe dziecinstwo, kontakt z rowiesnikami , mile wakacje.  Ona byla zawsze na pierwszym miejscu w moim zyciu.
Stracilam duzo w zyciu, nie chcialam utracic tej istoty, dla ktorej w zasadzie chcialam zyc.

Corka jednak od urodzenia byla dla mnie dziwna. Juz w szpitalu po urodzeniu zauwazylam, ze reaguje placzem na kazda probe przytulenia czy usciskania. Nigdy nie dala sie pocalowac. Reagowala prawie obrzydzeniem.
Tlumaczylam to sobie dziecinnymi fanaberiami.

Dzisiaj jest juz dorosla, a ja nie wiem czy ja kocham.  W zasadzie to napewno kocham jako matka, ale nie wiem, czy mam w sobie te cieple dla niej uczucia jakie powinnam miec.
Nasze obecne zycie jest pelne wzajemnej niechceci. Corka nienawidzi mnie za wszystko i o wszystko. Jest ze mna, bo sama nie dalaby rady sobie poradzic , bo ma zapewniony byt  ( tak powiedziala ).
Gdzie rozmylo sie to cale moje uczucie milosci do niej ?  Czy nic z tego nie dotarlo do corki ?  Czy byla to walka z wiatrakami ?

Sprawdzilo sie to, czego obawialam sie te 19 lat temu.  Mam obok siebie mlodsza wersje mojego ex-meza. Te same zachowania, ta sama agresja , ta sama nienawisc  ( juz w wieku przedszkolnym widzaialm to zachowanie, wszyscy jednak tlumaczyli mi, ze to typowe dla takich maluchow ).
Tak samo obwinia wszystkich i wszystko wokol siebie za swoje niepowodzenia,  jak to robil jej ojciec.
Tak samo nigdy nie okazala odrobiny ciepla, wdziecznosci czy radosci  - tak jak jej ojciec.
Nigdy nie pamieta ( czy tez nie chce pamietac ) o moich urodzinach, imieninach, swietach ( rowniez dotyczy to innych czlonow rodziny ) - nigdy nie dostalam zyczen , czy zwiedlego kwiatka. A ja przecizez zawsze o jej uroczystosciach pamietam. Zawsze staram sie ja zaskoczyc czyms milym, niespodziewanym , nietypowym. Ja tak - ona nigdy.
Martwialm sie szkola , latalam do nauczycieli, staralam sie pomoc corce w dodatkowych lekcjach.  Ona nie chciala zadnej pomocy , odrzucala ja w wulgarny sposob. Dzisiaj obwinia mnie, ze nie ma szkoly.
Przykladow jest tak duzo, ze az pisac sie nie chce....

A mnie brakuje juz sily , radosci.
Miala byc moim szczesciem i podpora..... a ja zastanawiam sie, czy faktycznie cos do niej czuje.
Przrazilam sie, ze nie. Przerazilam sie swoich mysli i odczuc.

Jak dalej z tym zyc ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jestem przerazona swoimi wlasnymi odczuciami ...

twoja córka jest po prostu niewdzięczna. Mama to najważniejsza osoba w zyciu. wszyscy mogą się od ciebie odwróć, ale Mama zawsze zostanie.
być może za bardzo chciałaś wynagrodzić córce to, że nie ma pełnej rodziny i wspólnie z bliskimi rozpieściliście ją... teraz nie umie docenić tego co ma. a z tego co piszesz to dostała bardzo dużo. nie tylko wykształcenie, fajne wakacje czy rzeczy materialne, ale przede wszystkim miłość.
rozumiem, że jest Ci ciężko, ale może w końcu pomyśl o sobie. o swoich potrzebach. Ty też jesteś ważna!!! córka jest dorosła, poradzi sobie. trochę samodzielności nikomu jeszcze nie zaszkodziło.

3 Ostatnio edytowany przez goddess (2010-08-23 11:42:46)

Odp: Jestem przerazona swoimi wlasnymi odczuciami ...

Emily bardzo smutny jest Twój post ale wierze ,że kochasz córkę a ona kocha Ciebie tylko może nie potrafi okazać swoich uczuć a Ty jesteś po prostu rozgoryczona życiem.Nie wiń siebie za taki stan rzeczy,zrobiłaś wszystko jako matka.Córka jest obecnie w takim wieku,że sama nie wie co czuje.To normalne.Sama mam dorosłego syna i wiem,że relacje z nastolatkami potrafią być czasem bardzo bolesne zwłaszcza dla samotnie wychowującego rodzica.Przede wszystkim zacznij żyć swoim życiem,przeszłaś dużo,odchowałaś córkę i teraz czas pomyśleć o sobie i swoich potrzebach,zdystansować się trochę.Córkę traktuj jak przyjaciółkę,nie obwiniaj o to jaka jest.Ona nie rozumie jeszcze pewnych spraw bo jest za młoda,musi do tego dorosnąć poprzez popełnianie własnych błędów.Czasem nie da się nic z tym zrobić,trzeba przeczekać nie naciskać.Na pewno dobrym rozwiązaniem będzie rozmowa z córką o Waszej relacji,ale nic na siłę bo może jeszcze bardziej się oddalić,poczuć się kontrolowana.Z doświadczenia wiem ,że jeśli rozegrasz to z głową to minie i Wasze relacje się poprawią ale musisz się postarać ją zrozumieć bo ona na pewno nie rozumie Ciebie.Cofnij się do czasów,kiedy Ty byłaś w jej wieku,jak się wtedy czułaś,jakie miałaś podejście do rodziców i co od nich oczekiwałaś,może to pomoże Ci zrozumieć całą tą sytuacje.Wychowanie dzieci wcale nie jest takie proste jak się to co niektórym wydaje i ciężko jest sprostać ich oczekiwaniom.
Trzymam za Was kciuki.
Powodzenia!

4

Odp: Jestem przerazona swoimi wlasnymi odczuciami ...

Naprawde  ( !!! ) staralam sie rozmawiac z corka wiele, wiele razy ( od przedszkola ) , ale bez wielkiego sukcesu. Jestem zwolenniczka komunikowania sie, omawiania, podejmowania wspolnych decyzji, nawet jezeli sa to sprawy przykre czy trudne ( takie byly wlasnie moje ralacje z rodzicami i byly one poprostu piekne ).
Niestety napotykam na straszny mur, to tak jakbym starala sie go przebic, ale nie daje rady.

Corka jest bardzo w sobie zamknieta  ( zawsze zreszta taka byla ) , a ja juz nie wiem sama czego ona ode mnie oczekuje. Kiedy straram sie jej pomoc, poradzic, porozmawiac o radosciach, problemach, zyciu, pracy, szkoly , wolnego czasu , itp - corka reaguje agresja, arogancja. Nie pomagaja zadne prosby, blagania i tlumaczenia.

Kiedy nie robie nic myslac, ze moze faktycznie ona musi sama wziac los w swoje rece  - slysze potem pretensje , skargi i gorycz, ze ja sie nia nie interesuje, ze jestem podla matka, ktora nie dba o corke, ze ja  zostawiam, itd itd

Czuje sie jak na karuzeli, tak zle i tak nie dobrze. Tak bardzo chcialabym jej oszczedzic wielu rozczarowan i bolesnych doswiadczen, ale mam wrazenie , ze corka nie chce mojej pomocy w ogole.
Sama nie mialam latwego zycia, musialam bardzo szybko dorosnac w wieku 14 lat. Wiem, co to znaczy byc zostawionym samemu sobie , znam to straszne uczucie. Dlatego za zadne skarby nie chcialabym, aby i moje dziecko mialo w sobie taka gorycz. Nie wiem jednak jak do niej dotrzec.
Coraz czesciej borykam sie z myslami, ze nic nie zmienie. Corka jest prawie w stu procentach podobna do swojego ojca. Moja walka - to walka z wiatrakami.

Nie wiem, czy ona jest faktycznie niewdzieczna. Nie wiem co mysli i czuje. Moze tak jak i ojciec , nie ma zadnych uczuc .
Ja nie wiem, czy w ogole jej jest ktos potrzebny.
Nie mowie tutaj o nadopiekunczosci, bo daleko mi do tego. Uwazam , ze sa granice, ktorych nie mozna przekraczac. Chodzi mi jednak o jakies bardziej ludzkie uczucia, szacunek dla innych, pamiec o nich, jakies mile slowo, spotkanie, zyczliwosc.
Tego wszystkiego jednak nie dostrzegam , pomimo, iz corka miala i ma przeciez wzorce.

Moze i powinnam zaczac myslec wiecej i wiecej o sobie. Czy jednak nie popelnie bledu ? Czy jezeli nasze relacje ulegna pogorszeniu, czy nie bede siebie kiedys obwiniac, ze sie poddalam i nie walczylam do konca ? Czy bede potrafila z tym zyc ?  Przeciez to wlasnie dla niej chcialam zyc....

Moze ona nie potrafi sama sobie pomoc, moze zdaje sobie sprawe z tego jaka jest i to jest wlasnie taka jej "samoobrona " ?

5

Odp: Jestem przerazona swoimi wlasnymi odczuciami ...

Emily,

nie wiem czy jeszcze czytasz ten wątek. Czuję jak bardzo skomplikowana jest twoja sytuacja.

Jest taki rodzaj naprawiania stosunków w rodzinie, kontrowersyjny ale według mnie skuteczny, widziałam wiele razy jak to działało.
Nazywa się konstelacje rodzinne, albo terapia systemowa rodziny wg. Berta Hellingera.
Nie będę się szczegółówo rozpisywać o co w tym chodzi, ale pomaga właśnie w takich szczególnie skomplikowanych hisztoriach, kiedy wszelkie racjonalne działania są bezskuteczne.
Napewno znajdziesz informacje o tym w necie.

Gdybyś potrzebowała konkretów, takich jak gdzie konkretnie to się robi - odezwij się.
Trzymam kciuki i życzę Ci z całego serca poprawy relacji z córką.

6

Odp: Jestem przerazona swoimi wlasnymi odczuciami ...
polsza napisał/a:

twoja córka jest po prostu niewdzięczna. Mama to najważniejsza osoba w zyciu. wszyscy mogą się od ciebie odwróć, ale Mama zawsze zostanie.
być może za bardzo chciałaś wynagrodzić córce to, że nie ma pełnej rodziny i wspólnie z bliskimi rozpieściliście ją... teraz nie umie docenić tego co ma. a z tego co piszesz to dostała bardzo dużo. nie tylko wykształcenie, fajne wakacje czy rzeczy materialne, ale przede wszystkim miłość.
rozumiem, że jest Ci ciężko, ale może w końcu pomyśl o sobie. o swoich potrzebach. Ty też jesteś ważna!!! córka jest dorosła, poradzi sobie. trochę samodzielności nikomu jeszcze nie zaszkodziło.

JESTEŚ W WIELKIM BŁĘDZIE !!!!!! Chyba zupełnie nie pojmujesz tematu i powagi sytuacji

Moje relacje z matką przez wiele lat były równie napięte, wręcz naszpikowane agresją, brakiem miłości itd itp NIE Z BRAKU WDZIĘCZNOŚCI. Z braku miłości i ciepła, z braku obecności matki w moim życiu. Mama ciężko pracowała, dbała o dom, urządzała mi pokój, pamiętała o uroczystościach... a mimo wszystko nie potrafiłam przekonać się do jej miłości. Nie pieniądze, kwiatki ani życzenia sa ważne w życiu dziecka JUŻ MÓWIĘ DO CZEGO DĄŻĘ

PRZECZYTAJCIE JESZCZE RAZ SAM POCZĄTEK LISTU.... GDZIE MATKA PISZE, IŻ NIE CHCIAŁA DZIECKA I CIĄGLE MYŚLAŁA O USUNIĘCIU CIĄŻY!!!!!!
TU JEST WŁAŚNIE PRZYCZYNA
Dziecko już w brzuchu matki czuje brak miłości i odrzucenie. Tylko naiwniaczki sądzą, że dopiero po urodzeniu dziecko zaczyna odczuwać... Dzieci niechciane nie potrafią odwdzięczyć się miłością. Takich przykładów znam masę - niestety ;////

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Jestem przerazona swoimi wlasnymi odczuciami ...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024