Od jakiegoś czasu nie potrafię cieszyć się życiem. Nie wiem dlaczego, ale zastanawiam się czy życie w ogóle ma sens. Nie mam na nic ochoty, czuje się przygnębiona, sama nie wiem dlaczego. Nic mnie już nie cieszy i to bez żadnego powodu. Po prostu budze się rano przygnębiona i taka kładę się spać. Przez to zaniedbuje swoje obowiązki. Czy to może być depresja? Jak mogę sobie z nią poradzić? Proszę Was o pomoc.
Witaj
zrob sobie test "czy to depresja". Wrzuc w Google i wyskoczy. Bedziesz miala ogolne pojecie co tak naprawde Ci dolega.
A pozniej do lekarza. To bardzo wazne. On dopiero stwierdzi juz na pewno czy to chwilowe tylko zaburzenie nastroju czy juz choroba. Potem skieruje Cie - jesli to depresja - na terapie i przepisze leki.
Nie przejmuj sie - wazne ze zauwazylas ze cos jest nie tak i szukasz pomocy. Wiele osob zyje lata z niezdiagnozowana depresja i nie wiedza jak sobie pomoc. Wpadaja tylko w jeszcze wieksze dolki.
Powodzenia ![]()
Dzięki na pewno sprawdze w googlach. Bywają dni że jestem szczęśliwa ale coraz częściej są takie że jestem przygnębiona. Czasem może dobrze jest o tym porozmawiać. ![]()
Często mam podobnie, ale nie sądzę, że to nerwica ![]()
Też czuję się przygnębiona, nic mi się nie chce, nie mam na nic ochoty i nie chcę nigdzie wychodzić, albo się z kimś spotykać.
U mnie jest to tak, że nagle czuję się w czymś gorsza, albo mam wrażenie, że jestem beznadziejna i w ogóle.
ja nie wiem co to jest ale nie radze sobie ze soba
nie chce mi sie zyc ! moj chlopak wraca z zagranicy za 2 tyg i jakos nie umiem sie cieszyc z tego powodu,ale go kocham. mialam dzisiaj dzien probny w pracy ale zamiast spokojnie wytlumaczyc to denerwowali sie na mnie i bylam smutna, plakac mi sie chcialo. teraz mam dola ... pewnie nie dostane tej pracy. czuje sie jak starsza pani, zmeczona zyciem , bez energii. pracowalam caly sierpien po 12 godz , mam 0 rozrywki, zaczynam glupiec! nie mam czasu na nic , tesknie za czasami gdy chodzilam do szkoly . wtedy to mialam czas dla siebie a teraz nawet jak mam czas to nie umiem go wykorzystac zeby gdzies wyjsc do ludzi ... czuje sie jak jakas poza krawedzia. dzisiaj to tak zyc mi sie nie chce i w ogole nikt o tym nie wie ze mam takie zalamania nerwowe co jakis czas. czy to choroba ?dodam ze moj ojciec mnie nie akceptuje tez ![]()
Od stawiania diagnoz są specjaliści -nie google ;/
Przyjaciółka nie musisz nazywać swojego stanu -jeśli z jakiegoś powodu źle Ci ze sobą i źle Ci z ludźmi-poszukaj pomocy w gabinecie lekarza.
Smutek, przygnębienie, zniechęcenie-to emocje, wobec tego skieruj się do specjalisty "od emocji"->psychologa bądź psychiatry.
Zgadzam się z tosią w 100%. Koniecznie porozmawiaj z psychologiem, zwłaszcza jeżeli nad stanami przygnębienia nie masz kontroli. Taki stan może być po prostu jesienną chandrą, ale lepiej zapobiegać czemuś gorszemu. A w dzisiejszych czasach nader chętnie uważamy się za specjalistów w każdej dziedzinie, opierając swój autorytet na świętym googlu.
Ja nie wiem czy mam depresję, ale często jestem smutna albo płaczę, tak bez powodu, przecież mam pieniądze i wszystko jest OK a wszyscy zawsze mi powtarzali, że ja nie uśmiecham się, nie wiem dlaczego nie uśmiecham się, mam taki poważny wyraz twarzy.
To raczej nie jest depresja, a zniechęcenie. Fajnie jest wtedy zmienić coś w swoim życiu, np. pracę, czy gdzieś wyjechać. Małe przyjemności bardzo pomagają. Mi też pomaga pyłek kwiatowy gal, biorę go codziennie od pół roku i jest ok
https://www.youtube.com/watch?v=eHz5YN78kaw Na poczatek polecam przesluchac
. Mega pozytywne
. A co do tematu - mow to co myslisz i od razu lepiej sie poczujesz
. A na smutki najlepsza jest odrobina szalenstwa - ja np lubie wtedy parkour, skoki przez barierki, wbieganie po murkach (3 metrowe np xd) i wogole, fajny ubaw jest bo mam z kim biegac tak
. Ale rownie dobrze mozesz cos sama wymyslic ![]()