czym naprawde sa nasze relacje - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » czym naprawde sa nasze relacje

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1 Ostatnio edytowany przez olaola (2010-08-05 23:20:50)

Temat: czym naprawde sa nasze relacje

Forum to chyba najlepsze miejsce zeby opisac jak wyglada to wszystko tak naprawdę i otrzymac bezstronną opinie.

spotykamy się jako para od dopiero pół roku, widzimy się naprawdę często, odbiera mnie z pracy, przyjezdza wieczorami, chociaz zawsze sie spóźnia. W tym roku stała przed nami koniecznosc wyboru gdzie pójdziemy na studia. Aj cudowne były plany o wspólnym studiowaniu w Łodzi, niestety ja sie nie dostałam, wychodząc do Niego wieczorem, godząc się z tym, że dzielić Nas będzie ponad 200km bo dostałam sie na inny uniwersytet zostałam totalnie zaskoczona stwierdzeniem "wycofałam papiery, nie chciałem żeby było Ci smutno", ale nie, nie byłam szczęśliwa, marzył o tym, mówił o Łodzi ponad 3 lata, a tu nagle taka decyzja, ale mówił, że jest pewien tego co robi. A może poprostu nie poszedł tam  bo dostał sie na budowe maszyn a nie budownictwo, a powiedział mi tak, bo to lepiej brzmi...Odległość zmniejszyła się do 100km. Wiele razy pyta mnie jak to będzie, czy będę wierna, czy chce z nim byc, czy nie dam sie obejmowac innemu, tak,odczuwam niepokój w jego pytaniach.Czy nie strace zapału, czy wystarczy jeśli będziemy się spotykac 2 weekendy w miesiącu lub 1, albo co jesli ni bedę mogła zostac u niego na noc... Będąc razem z jego kolegami w miescie gdzie rozpoczne studia jeden z nich powiedział czemu nie idziemy do jednego miasta,na to drugi, przeciez nie bierze sie drzewa do lasu, my idziemy na studia a nie się uczyć, a mój M. na to "nie no co Wy, ja juz mam swoje drzewo..i jest najfajniejsze". i było by pieknie gdyby...on nie rezygnuje dla mnie z imprez, dzis kazał mi wybrac czy przyjezdza dziś do mnie a w piątek idzie z kumplami czy dzis wychodzi a w sobote idzie sam na impreze. nie chce mnie tam zabierac, bo po ostatniej wspolnej do,ówce w tym towarzystwie mielismy do siebie za duzo pretensji..był zazdrosny o to, że gadałam z jego kolegą, podczas gdy ja ni łaziłam za nim krok w krok by bawił się swobodnie,  gdy zapytał kolegi dzie jestem on w zartach powiedział, że "zabawia sie z P. w pokoju" strasznie nim to ruszyło. Ktoś innynie znając Naszej sytuacji zaczął mu zarzucać, że mnie nie docenia skoro idzie na studia tak aleko ode mnie, że mnie zaniedbuje, że czemu teraz nie stoje przy nim...wtedy powiedział, mysląc, że im sie skarżyłam, żebym szukała sobie innego skoro mu nie odpowiadam. Był pijany. Wracałam sama do domu. Na drugi dzien, po tym jak zobaczył mnie w barze z kolegami, chciał mnie odwiesc do domu i powiedział, że nie chce innej, że nie potrafi mnie zostawić, Podobno wtedy gdy poszłam, po tej imprezie, a łasciwie gdy trwała, siadł z kumplem, wypalił 5fajek i powtarzał, że jest idiotą i miał świeczki w oczach, powiedział mi to Nasz wspólny kolega, który był przy tym..

no tak, niby jestesmy razem, ale nie ma go teraz ze mną, dał mi pieniadze i powiedział, zebym poszła gdzies z kolezankami, ale pech chciał, że dzis każda zajeta i siedze teraz i myślę co robi, czy są tam jakies dziewczyny...nie odzywa się...czy to, że chowa treść wiadomości za każdym razem oznacza, że poprostu ceni sobie prywatność... czy to, że nie chce mnie zabierać na imprezy z tymi ludźmi oznacza tylko, że nie che żeby ktoś wtrącał się w Nasze zycie..

Ostatnio mówił, że jest inaczej ni na poczatku ale nie potrafi okreslic czego mu brakuje..zapytałam wprost czy chce mnie zostawić, bez wahania powiedział, "że nie to powiedziałam"... w skali 1 do stu zalezy mu na 70%, tak to określił po moim pytaniu...jak ożywic nasze relacje...?

wczoraj chociaz wiedział, zę nie chce żeby to robił pociagnał 1 bucha marihuany...nie odmówił, choć wiedział, że będę smutna. On robi co chce, jezdzi gdzie chce, wybiera gdzie pójdziemy a gdzie nie. Nigdy mu niczego nie zabraniałam, przez co jak to wiele osób stwierdza, rozpieściłam go. Dałam za duzo swobody, jedzie gdzies z kumplami a potem spóźnia sie do mnie...

Czy ja w ogóle mam na niego jakiś wpływ...

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

olaola-Wydaje mi sie ze dałas mu za duzo swobody-Ja mam podobny problem z swoim facetem poprostu rozpiescilismy ich jak małe dzieci i teraz oni myslą ze tak ma byc ze im wolno wszystko a nam nic..
To ze nie zabiera Cie na imprezy gdzie sa tylko jego koledzy to nie ma nie pokoju do obaw ,,w koncu co bys tam sama robiła w towarzystwie tylu kolegów a Twój facet chyba z zazdrosci powtórzył sytuacje z wspólnego wyjscia,moze nie chce Cie na to narazac albo poprostu zwyczajnie chce abyscie czasami pobyli osobno w koncu liczy sie zaufanie.Chociaz powiem Ci szczerze ze gdyby mój facet chciał wyjsc z kolegami sam i to do pabu tez bym siedziała i myslała co robi??z kim??i czy duzo jest fajnych dziewczyn..to jest normalne jak sie kogos kocha..tym bardziej ze wiadomo jakie są dziewczyny na impreazach troche wypiją i podrywają facetów jak popadnie a Ci pod wpływem alkoholu tez pozwalaja sobie na podrywanie siebie innym laska,,no ale tak jak mówie to jest tylko taka opcja najwaznoiejsze jest zaufanie..
To ze chowa przed innymi tersc wiadomosci to faktycznie chce miec troche prywatnosci po co ma kto kolwiek wiedziec co mu tam napisałas..:)
Z tą maryhuaną to faktycznie nie wporządku zrobił ,,mój dwa lata temu zjadł pare grzybów halucogennych,,i choc wiedział ze stanowczo mu zabroniłam tego to mimo wszystko wział bo koledzy tez wzieli i zeby było fajnie wszystkim to on wziął..Ale na drugi dzien załował przepraszal do dzis trzymam jego smsa z przeprosinami..Juz wiecej tego  nie zrobił bo postawiłam mu ultimatum albo Ja albo grzyby i inne swinstwa..
ale wracając do tematu Ja tez przechodziłam taką euforie ze wszystko musiało byc tak jak on chciał ale ostatnio sie postawiłam i zaczełam uzywac słowa NIE"-jezli on o czyms decyduje a mnie to nie pasuje to mówie Nie zrobimy inaczej itp..Troche sie stawia bo mu sie nie bardzo podoba to ze Ja sie przeciwstawiam ...Tobie radze zrobic to samo zacznij mu sie opierac i przeciwstawiac niech ostatnie słowo nalezy do Ciebie..
Jezeli on wybierze miejsce gdzie chce isc to mu powiedz Nie tym razem pójdziemy tam gdzie jeszcze nie bylismy..itp..

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada.

3 Ostatnio edytowany przez olaola (2010-08-05 23:46:51)

Odp: czym naprawde sa nasze relacje
Lidzia napisał/a:

To ze chowa przed innymi tersc wiadomosci to faktycznie chce miec troche prywatnosci po co ma kto kolwiek wiedziec co mu tam napisałas..:)

chodziło mi o to, że chowa telefon przede mna podczas gdy pisze do niego ktos inny...tu też wchodzi  w gre zaufanie, no ale...niepokoi mnie to, fakt, raz pozwolił mi zobaczyc skrzynke i nic tam nie było, ale pogniewał sie na mnie bardzo, ze mu nie ufam...ale skoro np pisze do Niego Adam, to czemu to zakrywa...

a co do tamtej imprezy, to nie było tam samych chłopaków, to była spora impreza, rozmawiałam z chłopakami i dziewczynami, chciałam dac mu swobode, a ktos zarzucił mu, że mnie olewa...

jest 24, pojechał ode mnie po 19 i do tej pory nawet nie zapytał z kim idę i gdzi..odciął się zupełnie.

a i była bym zapomniała...

po 2.5 miesiacach powiedział mi ze mnie kocha, po 4 powiedział, że chyba sie z tym pospieszył, ze NIE WIE czy to jest to, ze nigdy nie był zakochany..kazdego dnia na to czekam, kazdeo wieczoru. Cholernie boli gdy mówie mu kocham Cię, a po wszystkim słysze ciszę, albo "wierzę Ci" ;( to tak jak dac ręke a potem poucinać palce...wyrwał mi swoje uczucie okrutnioe..i nie wiem czy kiedys przyjdzie... nawet nie poznałam jeszcze jego rodziców...

Reklama

4

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

olaola-Kochana wiesz z facetami jest troche inaczej niz z nami kobietami,,tak jak mówisz skoro pisze do niego np.Adam a on chowa przed Tobą tel.to moze mają swoje sprawy o których nie chce Ci powiedziec albo umawiają sie na cos np.na piwo..na mecz..itp..Faceci zazwyczaj sa skryci i lubią miec tajemnice..Ale jezeli nie daje Ci to spokoju to poprostu zapytaj go oto czemu tak robi???
Co do wspólnych imprez jezeli bedzie chciał isc sam to powiedz wprost ze idziesz z nim bo i tak nie masz z kim bo kolezanki juz sa poumawiane a sama nie pójdziesz a tym bardziej nie bedziesz sama siedzała w domu..Jesli powie ze nie, ze idzie sam wiec mu powiedz ze albo razem idziecie albo wogóle i zobacz jak sie w tej sytuacji zachowa..Jezeli dalej bedzie sie upierał przy swoim to zapytaj gdzie idzie i idz za nim ale tak zeby o tym nie wiedział wtedy bedziesz wiedziała czemu nie chce abys z nim poszła,,tu nie musi wcale chodzic o to ze nie chce sie pokazywac przed innymi laskami ze ma kogos aby miec lepsze polot albo ze umawia sie z inną moze poprostu zasmakowało mu palenie Marychy i nie chce aby o tym wiedziała aby sie nie denerwowac..

Moze nie chce Pisac abys nie pomyslała ze Cie kontroluje albo tak swietnie sie bawi ze zapomniał o Bozym swiecie?/ale to są tylko moje przypuszczenia moze sie za bardzo upił i juz nie jest wstanie nic zrobic i nie ma sił utrzymac tel.w rece..Bądz co bądz zapytaj go jak sie odezwie czemu sie odciał i nic nie napisał..???

Co do słowa kocham Cie to Ja miałam to samo..tylko ze po dłuzszym okresie czasu...Zawsze twierdził ze kocha az któregos dnia jak był pijany i zadzwonił to zaczelismy sie troche kłócic a gdy zapytałam czy mnie jeszcze kocha??odpowiedział ze NIEWIE...
Zabolało mnie to ale nie pytałam juz nawet czemu tak mówi olałam to..
Ja tez zawsze sie 1sza wyrychlałam i mówiłam Kocham Cie a zawsze usłyszałam Ja Ciebie Tez,,albo Ta,,albo wiem...
I przestałam pierwsza mówic ze go kocham,,jezeli sam sie z tym uchyli to odwazajemniam choc rzadko sie to zdarza aby on 1szy od siebie mi to napisała a co dopiero mi o tym powiedział..

Ja tez jeszcze nie poznałam rodziców mojego faceta a jestesmy z sobą 2,5 roku..Moze jeszcze sami nie sa gotowi na taki krok chociaz to ich nie usprawiedliwia albo sie boja reakcji rodziców tego sie juz nie dowiemy..Niewiem jak jest u was ale rodzice mojego mieszkaja w Sandomierzu on mieszka w krakowie a Ja w katowicach ale mysle ze to chyab nie jest zadna przeszkoda aby jechac i ich poznac tym bardziej ze busy,,pociągi jezdzą..

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada.

5 Ostatnio edytowany przez olaola (2010-08-06 00:59:46)

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

Mieszkasz w Katowicach:) to własnie tam wybieram sie na studia:) jakby nie było troche dodaje otuchy to co piszesz zwłaszcza to, że Ciebie i twojego faceta dzieli podobna odległość jak mnie nie długo bedzie dzieliła z M...

ostatnio chciałam go troszkę sprawdzic, nie umawilalismy sie, jego, a właściwie Nas wspólny juz kolega robił impreze, M sie nie odzywał, więc pojechałam tam sama, po ok3h dzwonił, ja nie odbierałam, a gdy juz to zrobiłam był na miejscu po pół godziny...

zapytałam go kiedyś kiedy poznam jego Mame, powiedział, że gdy wytrzymamy tą odległość rok, że on wie, że przypadała bym jej do gustu, a on by słuchał tylko jaka ja jestem dobra i podsmiewała by się z niego mówiąc o ślubie. "zadręczyła by mnie ta twoja fajnością". Często tez mówi, ze jestem do Niej podobna, co troche mi pochlebia;) faceci podobno wybieraja kobiety podobne do swoich matek;) może to wymysł, ale mi pasuje..nawet na imie mamy obie tak samo;)

Reklama

6

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

To Ja Ci powiem cos ciekawszego..;)
Mama mojego K ma na imię Maria wiec on do mnie czasami sie zwraca Maryska:)I niewiem czy tak mnie nazywa bo jest bardzo zwiazany z mamą czy dlatego bo I Ja mam na imie Maria z tym ze to jest moje 3cie imię po bierzmowaniu..;)
Podobno tak mówią ze kazdy facet szuka kobiety z podobnymi cechami jego mamy ale czy to prawda??nie mam pojecia..;)
Wiesz faceci juz chyba tak mają ze nie chca przedstawiac swoim matką dziewczyn z którymi nie sa pewni ze z nimi beda,,chcą byc pewni ze przedstawią rodzica juz moze nie jako swoją kobiete a raczej juz jako przyszłą zone..:)

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada.

7 Ostatnio edytowany przez olaola (2010-08-06 01:21:55)

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

Jeszcze 15 min temu lezałam na lóżku, patrząc na tel chociaż wcale nie wyciszyłam dźwieków, ale wiesz, może mnie coś omineło...bezskutecznie. M. milczy, więc milcze i ja...i jak tak lezalam i ogladałam romantycny, sentymentalny, lzawy film to dostałam napadu bezsensowności....że przed nami 3 lata samego mojego licencjatu..jak to będzie, czy ja jestem tą dla której zrzygnuje z pokus, oprze sie innej...ale musze nazbierać siły i wiary, będzie co ma być, na siłe go nie utrzymam, może gdybyśmy byli razem dłużej  Nasz zwiazek miałby większą siłe..może gdyby nie szczędził mi wyrazania tego co czuje...70% siły tego, że mu zalezy to ani dużo ani mało...może będąc realnie ode mnie to 100km, mając w pokoju wieczorem kumpla a nie mnie, doceni to co mamy, bo jak napisze mi jak to zwykł robić, "może się spotkamy tam gdzie zwykle" to ja nie będę za godzine w parku. A koleżanka to chyba będzie mnie musiała pasami do wyra przywiązywać, żebym nie oszalała z tęsknoty i zmartwień w każdy weekend gdy bedziemy w swoich miastach a co gorsza on na jakiejś imprezie...

8

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

Nikogo na siłe sie nie zatrzyma przy sobie ani tez nikogo sie nie zmusi aby nas kochał..Niestety ale zycie daje nam po kosciach i to odczuwalnie..
Tego chyba nikt z nas nieiwe jak to bedzie dalej..czy bedzie lepiej??czy bedzie gorzej??kazde z nas zastanawia sie bedac w związku ile jeszcze bedziemy razem??ile jeszcze razem przezyjemy i czy wogóle bedziemy juz do póznej starosci z sobą..ale jak to mówią człowiek mysli a Pan Bóg kresli..dlatego nie ma co sie zastanawiac co by było gdyby bo gdybanie nic tu nie da jedynie nie potrzebne nam zmartwienia i mysli..
Ja jestem z swoim K 2,5roku dzieli nas odległosc,czasem jest pod górke a czasem z górki..Teraz tez nie jest za dobrze  bo dopadła go jakas depresja a Ja jestem bezsilna bo nie mogę mu pomóc realnie,,nie moge go przytulic porozmawiac z nim w cztery oczy,,jedynie moge go wspierac poprzez rozmowe tel.albo przez sms-y bądz duchowo ale wiadomo ze to nie to samo co rozmowa w realu..
Stał sie milczący,,zamkniety w sobie,,dąsa sie we własnych myslach,,nie chce mi konkretnie powiedziec co sie z nim dzieje dowiedziałam sie tylko tyle ze ma dosc zycia,,dosyc ludzi i ogólnie wszystkego..Przechodze cięzke chwile bo martwi mnie to ,,ale musze byc silna dla siebie i dla niego,,daje mu wypocząc nie pisze do niego jezeli on nie napisze,,nie chcąc byc natrętna zeby nie pomyslał ze nie daje mu pobyc w samotnosci..
Niewiem moze i ten Twój ma jakies zachwiania emocjonalne???
Cos go gryzie i nie chce Ci o tym powiedziec ucieka w towarzystwo kolegów aby za duzo nie myslec..????
Masz racje nie pisz do niego 1sza,,poczekaj az sam sie odezwie..
Aj kochana chyba kazda kobieta chciała by na codzen usłyszec od swojego faceta cos miłego,,my wiemy ze miłe i czułe słowa umacniaja zwiazek i utwierdza nas w przekonaniu ze jestesmy kochane,,ale faceci nie potrzebują az tylu miłych słów nam mówic bo twierdzą ze co za duzo to nie zdrowo..

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada.

9

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

"gdy mówię wyglądasz ślicznie, jak królewna z bajki,
to przeważnie wtedy myślę, kiedy kurwa ściągniesz majtki" tekst z kawałku rapu który przytoczył mi jak mu powiedzialam, ze mógłby czesciej poplesc czułe słówka dla mojej przyjemnosci troszke.

Twierdzi, że uczucia wyraza się w gestach, zachowaniu.."jakby mi nie zależało to bym codziennie nie chciał się z Tobą widzieć"..ale jak dal mnie to jedno drugiego nie wyklucza, za to jak coś chce to słodzi aż miło..ale to jak cos chce albo przeprasza...

eh, pewnie napisze jutro około 13 jak siie wyśpi;) ale niech się troche pomartwi jak mu też od razu nie odpisze;) po co ma wiedzieć, że wieczór mi sie nie udał, chociaż lubie swoje towarzystwo;)

10

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

Zawsze mozesz mu powiedziec gdyby pytał jak sie udał wieczór w ten sposób troche ironiczny z okruszkkiem zalu..
Było swietnie:)bawiłam sie jak nigdy a towarzystwo jeszcze lepsze..jednego trzymałam wciąz w swoich rekach a w drugiego sie wpatrywałam chociaz wydawał mi sie troche nudny..a na trzecim lezałam az mnie plecy bolą chyba mam odlezyny juz .....zapewne jak bedziesz mu o tym mówiła to zdębnieje i nie bedzie wiedział o co chodzi...zeby nie pomyslał ze byłas otoczona facetami z którymi zgrzeszyłas to powiedz ze palce Cie juz bolą od przerzucania kanałów..oczy bo w sumie nic ciekawego nie leciało a plecy??bo znudziło Ci sie siedzec wiec sie połozyłas...:)

Tak skas to znam Mój K zawsze powtarza ze nam kobietą nie powinno sie za duzo pokazywac bo pózniej im na głowe wchodzimy a czym więcej nam dawają czułosci i miłych słów tym jeszcze więcej ządamy..A gdy jakiegos dnia zapomną nam napisac czułego słowa to potem suszymy im głowe ze napewno kogos mają ze zapomneli..Ja oczywiscie sie nie zgadzam z tym co mówi mój K ale wiem z własnego doswiadczenia ze im bardziej nalegam i napieram to tym bardziej on jest uparty i mówi słów które Ja chciałabym czasami usłyszec bądz przeczytac..

Taki juz maja mechanizm czasami wydaje mi sie ze oni sa inaczej skonstrowani niz my...A czasem jest tak ze mówi a mało wam jeszcze dalismy od siebie??nasze zebro wam nie wystarcza???I cóz Ja mam z tym począc??:)oddac mu to zebro zeby nie czuł sie okradziony:)

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada.

11

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

I Tu maz racje.:))
chyba kazdy facet potrafi sie cudownie przymilic do kobiety i prawic jej cudone komplementy jak cos chce..wiadomo oco chodzi)..:)
I Tu miał racje gdyby mu nie zalezało to by sie z Tobą codziennie nie spotykał....a pamietaj ze i częste spotkania prowadza do monotonni i rutyny..czasami dobrze robi kilkudniowa rozłąka aby sie nie widziec i pozwolic sobie zatesknic..
Cos wiem na ten temat bo Ja nie mam takiego szczescia aby widziec sie codziennie z moim K..
Widzimy sie raz na dwa-trzy mies,..:(
Niestety jego praca nam na to nie pozwala aby widywac sie częsciej..
wiec ciesz sie kochana z tego co masz bo inni nie mają takieg przywileju..choc chcieliby..:)

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada.

12

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

z tego co przeczytalam wynika ze Twoj facet jest typem dominata.on uwielbia zeby wszystko bylo po jego mysli. ale to ze nie bierze Cie na imprezy to juz chamstwo z jego strony! czy on nie ma uczuc? przeciez powinien zdawac sobie sprawe ze Ty siedzisz wtedy w domu, nudzisz sie i myslisz co on robi. a poza tym zauwaz ze zmienil sie odkad nie udalo Ci sie z tymi studiami.mi sie wydaje ze ten zwiazek sie razpadnie z paczatkiem pazdziernika.bardzo mi przykro ale takie sa fakty. facet powoli Cie odrzuca ze swojego zycia.teraz imprezy a potem przestanie pisac lub dzwonic bo wymysli sobie ze ma nauke, brak czasu.... ja te meskie zachowania juz znam. przechodzilam to w poprzednich zwiazkach...moj byly potrafil mi 2 dni przed powiedziec ze mnie kocha jak to mu zalezy itp a za 2 dni cisza... i potem cisza przez nastepne dni az w koncu koledzy mi jego doniesli ze on juz 2 tyg ma inna panne.

13

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

Co do tych imprez..Czy ty sama chciała byś żeby ktoś mówił, że "traktujesz swoją dziewczyne jak śmiecia", że " nie interesujesz się nią i masz go w dupie i jak to wygląda, że siedzę teraz i zabawiam się z jego kumplem", pomyśl, że jego też to ruszyło. Chodź to nie prawda... wczoraj powiedział, ze zajrzymy tam oboje ale na chwile do tego kumpla albo poprostu posiedzimy w domu. I on nie chce mnie zabierać na impezy tylko z tymi ludźmi, którzy tak mówią, albo tam gdzie będzie maryha(tak jak wczoraj) a co do wczorajszego wieczoru to napisałam, że zapytał czy mam co robic, ale kolezanki mnie wystawiły... i nie wiem cy odrzuca mnie ze swojego życia i czy to chamstwo...dotąd widzimy się codziennie po parę godzin

14

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

olaola-Hej I co wyspał sie królewicz???odezwał sie juz??:)

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada.

15

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

wyłączyłam tel w nocy:P nie zapytał gdzie poszłam wczoraj, więc niech się teraz zdrowo pomartwi.włączę ok 15;)

16

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

Upsss...no ale w gruncie rzezcy jak potrzymasz go w nie pewnosci przez troche to nic sie nie stanie...:)
Kurcze Mój k dzis jedzie do brata na grilla gdzie bedzie duzo ludzi,,z tego co mówił to zostanie tam na noc bo nie bedzie miał czym potem wrócic wiec wróci dopiero jutro rano..Nie usmiecha mi sie to bo róznie moze sie to skonczyc..

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada.

17

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

ja bym się nie martwiła aż tak bardzo bratem, gorzej by było jakby tak jak mój pojechał do bandy kumpli z których tylko on ma dziewczyne...ciekawi mnie czy cos napisała, ale jak włącze tel to dotanie raporty i po zabawie;)

a znasz tego brata?? Bo ja to np mama tak, że jeśli wiem, że on w jest jakimś towarzystwie, takim które juz mnie lepiej zna, zna Nasz zwiazek, że zalezy mi na nim, to nie dopuscili by zeby jakaś się do niego przystawiaała, zaraz były by komentarze z ich strony do tej dziewczyny, że on jest zajety albo poprostu jemu truli by 4litery co wyrabia, przeciez mam mnie itp, gorzej jak właśnie jedzie do tych kumpli co wczoraj, ja znam tylko 3, którym by zwisało jakby cos robił...

a po 2,5roku takiego związku to chyba wyrobił sobie u Ciebie wieksze zaufanie;) Ty juz masz doswiadczenie..dla mnie i mojego organizmu taka rozłaka to bedzie straszny szok...

a co do tego, że mnie odrzuca, to wczoraj powiedział, heh, podobno pokłócił się ze swoja mama, której było przykro, że odmówil jej i nie chce z Nia jechać na wakacje, jego tata nie może a ona nie chciała jechać sama...a to by oznaczało, że nie widzielibyśmy sie dwa tygodnie...

18

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

No włąsnie nie znam jego brata osobiscie ani jego bratowej..z tego co mi wiadomo to bedą tam koledzy brata i kolezanki bratowej..
Tym bardziej jestem zaniepokojona bo wiadomo jak działa alkohol na ludzi,,do tego on ma jeszcze depresyjne emocje martwie sie ze pod wpływem alkoholu ulegnie jakies..;(
Włącz tel..bo sama jestem ciekawa czy cos napisał..;)
Moze faktycznie nie chce jechac z mamą bo dwa tyg.bez Ciebie było by dla niego nie lada wyzwaniem,,faceci nie potrafią tak zniesc łatwo rozłąki z kobietami jak mocno kochają oczywiscie jak My kobiety..My jestesmy bardziej silne psychoicznie niz oni...

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada.

19 Ostatnio edytowany przez olaola (2010-08-06 13:46:48)

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

poczekaj jeszcze troszkę;)chociaż pół godzinki:P  może szkoda tych 2tyg bo sporo rozłąki jeszcze przed nami.

20

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

Ja Cie podziwiam Ja nie mam w sobie tyle cierpliwosci..;)
czasami sama wył.tel.ale co chwile mnie korci aby go wł.i chociaz zerknąc czy cos napisał zeby go ponownie wył..:)
No czekam czekam..:))

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada.

21

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

To, że ich nie znasz nakręca jeszcze bardziej, ja polecam film i papieroska na spanie, ale twój to pewnie jak będzie tam to zadzwoni lub napisze co tam i jak tam impreza;) jesteście od siebie daleko, ty pewnie gdzieś tam wychodzisz i on też rozmyśla;) ja zazwyczaj wtedy gdy on gdzieś idzie mówię, że wychodze gdzieś, że założe mini i ogólnie sie odstoję, żeby nie będąc z nim godnie sie prezentować jako jego dziewczyna;) i nie odpisuje od razu na esy..byc moze wtedy mniej moze skupic sie na czyms innym tylko zastanawia sie czym jestem zajęta i zazdrość go zrzera chcoiaz do tego sie nie przyzna;)

22

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

Nie nie,,włąsnie to jest to ze Ja nigdzie nie wychodze do zadnych pubów,,dyskotek,itp..zresztą na poczatku mu powiedziałam i dałam słowo ze bez niego nigdy nie pójde sama do pubu lub na dyskoteke..Do Przyjaciółek owszem posiedziec pogadac itd..o czym go zawsze informuje ze wychodze np.do Moniki..
A watpie zeby rozmyslał jak wychodze do kolezanek co robie i kto jeszcze z nami siedzi...to nie jego w stylu tym bardziej ze on nie jest wylewny w uczuciach a juz tym bardziej twierdzi ze zazdrosc to głupota..

Takze sama widzisz ze nie jest mi łatwo..

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada.

23

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

Ja ide cos zrobic,,posprzątac pozmywac itp..bo takie siedzenie i myslenie mnie dobija i odbiera mi siły...
A Ty w razie czego napisz jak sie odezwie i co Ci napisał..:)
Ja jak wejde pózniej to przeczytam i napisze..;))
3maj sie..buzka:*

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada.

24

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

Czyli ma podobne podejscie jak mój, zazdrosc jest bez sensu bo i tak zrobisz co  bedziesz chciała...jeszcze 22min i włącze tel...chociaż miało być do 15;)

25

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

3 esy..tylko..co robie, co tam porabiam i jak minął wieczór i czemu się nie odzywam.po 12,13 i po 14

26

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

swietnie....
WIESZ????tak coraz bardziej dochodze do wniosku ze związki są do du*y!!!!!
Niewiem jak Ty ale Ja mam dosyc ciągłego zamartwiania sie o co kolwiek,,Ja dostałam tylko ska ze jedzie juz na tego grilla...
Kon by sie usmiał a Ja niewiem czy mam sie smaic czy płakac...ale płakac juz nie bede bo od wczoraj w sumie nic innego nie robie jak tylko sie martwie,,rozmyslam,,płacze,,głowe mam pełną mysli...
Niech sie dzieje co chce!!!Ja postanowiłam ze skoro on rzekomo zle sie czuje bo ma depresje choc coraz bardziej wydaje mi sie ze nie zle sie trzyma jak na kogos kto ma depresje i mimo iz rozmawiałam z nim rano chwile przez tel.to mu powiedziałam ze wszystko to co mnie martwi i co mnie boli nawet posunełam sie do tego ze mu powiedziałam ze  przestał dbac o mnie jak i o zwiazek i ze mam dosyc bo wszystko zaczeło mnie przerastac wiec doskonale wiedział ze nie za dobrze sie czuje i co..???nawet nie dostałam słowa pocieszenia nic..Grill przeciez jest wazniejszy więc jezeli tak ma to wszystko wyglądac to zaczynam go traktowac jak dobrego kumpla,,bez czułosci,,bez miłosci,,bez jakich kolwiek współczuc,,zrozumienia itp...
Skoro Ja musze sama sobie poradzic z bólem psychicznym to on tez moze,,I chociaz bardzo go kocham to litosc to zbrodnia!!!
Nie ma co sie litowac nad facetem który nie docenia naszych staran którzy prócz własnego czubka nosa nie widzą nic ,,,chcą brac nie dawając nic w zamian...

Od dzis bede go trzymac na dystans jak napisze to ok..odpisze mu ...Bo zauwazyłam ze to Ja popadłam przez niego w depresje a nie on z powodu pracy!!Bo to Ja siedze w domu,,nic mi sie nie chce,,nawet odmówiłam pójscia znajomej na piwo...bo sie nie czuje na siłach..
A on??-leciał jak na skrzydłach i to nie oto chodzi ze poszedł ale oto ze poprostu nie dał mi zapewnienia ze nie mam oco sie martwic nie dał mi słowa które mogło by zabic we mnie te okropne mysli..

Ale za to dał mi zapewnienie ze bedzie sie dobrze bawił tak odczułam to,,dlatego dosyc!!!!!
Musze wziąsc sie w garsc i olac to wszystko...na chwile obecną jestem w takim stanie ze mogę stwierdzic ze mam go gdzies!!!!!
niech robi co chce i zkim chce!!!!
A Ty sie kochana nie martw bo widze ze ten Twój tez zbytnio sie nie wysilił w skach....

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada.

27

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

o jo joj..teraz tak piszesz ale myslę, że ciężko będzie Ci podjąć radykalne kroki, chociaz i ja wiem, że jakbym go kopła w cztery litery to może by sie ogarnął, ale nie potrafię...gubie się czasem kto jest ważnijszy...teraz na Niego czekam... może sie zgodzisz, że jak juz będę w Kato to ustawimy się na piwko;)

28

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

Ola a wiesz ze dzis o tym samym pomyslałam:)zeby sie spotkac na piwku jak juz bedziesz w katowicach..:))
swietnie pomysł jest super--jak najbardziej nie ma problemu..;))
Tak wiem ze emocje biorą góre i gadam a wiem ze nie potrafie tak zrobic chociaz bym chciała:((
Kurcze a Ty jak tam???pisałas mu cos??

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada.

29

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

napisałam mu to co mi poradziłas, przyjechał, pojechalismy w tróję(jeszcze z jego kolegą) pograc w bilard do pabu a potem troszke porozmawialiśmy, juz u mnie....


wysłałam Ci w emailu nr gg;) napisz to pogadamy;)

30

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

Napisałam do Ciebie na gg:)

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada.

31

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

Czy jemu zależy??!!

Czy takie zachowanie świadczy o tym, że z tego może być cos poważnego??

Zrezygnował z ponad 200km rozłąki "bo nie chciał zeby było mi smutno" wybrał studia 100km ode mnie, bo to najblizsza opcja by studiował to co chciał a blizej mnie..

czasem jest mily i kochany a czasem nazwie mnie  (niby w żartach) głupia, a jak widzi, że mi to nieodpowiada to przeprasza i tłumaczy dlaczego uwaza moje zachowanie za głupie jakby chcial udowodnic racje

czasem gdy chce go pocałować to on się odsuwa i mówi, że teraz nie ma ochoty ale to nie jest tak, że ja sie na nim wieszam i wymuszam..czasem wystarczy zwykłe cmokniecie w policzek

czasem pisze mi na dobranoc mile słowa, ostatnio prawie wcale, a gdy go o to prosze pisze "nie chce mi się pisać. narazie,pa"

gdy był na imprezie na która ja nie mogłam dotrzeć i napisał, że były jakies dziwczny których nie znał a gdy zapytałam go czy żadna gonie podrywała to napisał "daj mi spokój. Czyjak będziemy na studiach to codziennie go będę o to pytała, przeciez na poczatku każda będzie obca"

gdy podczas spotkania w parku był juz tak nie przyjemny, że powiedziałam, że wracam sama do domu, nie pozwolił mi odejśc, złapał za rękę i chiał pocałowac, ale tym razem to ja mu na to nie pozwoliłam, odwiózł mnie i chial pocałowac, ale zapytałam ironicznie "taka głupia a chcesz mnie całować" i zamkłam drzwi bo machnął rękom. Napisałam mu pózniej sms'a, ze dawno nie sprawił mi nikt takiej przykrości, że nie rozumiem wahań jego nastrojów i czasem odnoszę wrazenie, że juz ma mnie zupełnie dość... odpisał, że jeśli mi nie odpowiada to żebym go zostawiła i czasem rzeczywiście momentami ma mnie dośc"
Wtedy napisałam czy wolał by żebyśmy się rozstali niż żeby zacząoł byc taki jaki być potrafi, nie odpisał...

Potem chciał mnie podwieść do kosmetyczki, pózniej odwiedzić w domu, jakby nic sie nie stało..


a ja juz nie wiem co mam o tym mysleć. potrafi być taki zimny i obojetny;( jak go zmienić;( jak wierzyć, że przetrwamy tą rozłąkę;( czy my jesteśmy wogóle dla siebie;( czemu ja kocham a on o tym nie mówi;( po kocham słysze cisze...

kiedys zapytał czy jeśli nie powie mi, że mnie kocha a zapewni, że chce ze mna być to czy będziemy razem, czy poczekam cierpliwie...

a czasem mam wrazenie, ze jest ze mną dopóki nie pozna kogos nowego, a przeciez na tym się związku nie zbuduje, tak się mozna zadręczyć, ciagle martwiąc się, że ktoś, na jakiejś imprezie, domówce, pabie, gdziekolwiek, to 100km ode mnie go uwiedzie;(

i ja juz nie wiem co mam robic;(

zostawić żeby potem bolało mniej jak juz wyjedzie?? na samą myśl pęka mi serce;(

Proszę o rady

32

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

a może powinnam się od Niego odsunąć na jakiś czas?? Może czuje się zbyt pewny siebie??
Nie wiem...:(

33

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

Post przeniesiony:

olaola napisał/a:

Czeka nas rozłaka, ta która kiedys nie wydawała się być problemem, przedwczoraj stała sie dla Niego przeszkoda jakby nie do pokonania, nie wybrał miasta ponad 200km ode mnie, zaczyna studia oddalone o nie cała godzine drogii ode mnie, jakies 100km i chociaz kiedyś cieszyliśmy się, że będziemy mogli odwiedzać się w weekendy, kilka dni temu zapytał jak to bedzie. Teraz widujemy sie codziennie, po kilka godzin, po 6 a nawet spedzamy 8 godzin dziennie razem, a teraz wyjedziemy, kazde do innego miasta i ma nam wystarczyc 2 weekendy razem i tak przez 3lata, będzie ciężko, spojrzał na mnie i powiedział, że jestem najwspanialszą dziewczyną jaką zna i tylko ja będę jego Misiem... te słowa nie dodały mi otuchy, to brzmiało jak rozstanie a na koniec opowiedział mi historię..."miałem kiedys psa, byłem mały i znałem go 9 lat, ten pies się rozchorował i w koncu zdchł, strasznie płakałem, pierwszego dnia najbardziej, drugiego nie miałem ochoty na zabawe, a trzeciego już było lepiej, po tygodniu juz zapomniałem, że go nie ma i zajołem się czymś innym"..wtedy rozpłakałam się jak bóbr;( przytuliłam go mocno i powiedziałam, że kocham go najmocniej na świecie i nie chce żeby ktoś inny był na moim miejscu i będąc w szczęśliwym związku poddac sie przez jakąś tam odległość i zapytałam co mam robić, czy przygotowywać się na rozstanie, ale tego bym chyba nie zniosła i chociaz powiedział, że nie chce mnie zostawić, że nawet by nie potrafił mi powiedziec tego w twarz i sam tego nie chce ale może być bardzo trudno. Inni znajomi, oddzielne studenckie imprzey...ale zna takich którzy to pogodzili...i jakby miał mnie zostawić to chyba musiał by odejśc w milczeniu;( inie wiem co o tym myśleć, zwłaszcza dlatego, że powiedział, że jego uczucia do mnie gwałtownie wzrosły i i co lepsze chyba sie zakochuje tak naprawdę...a ja codziennie odliczam dni do końca tych durnych wakacji i wyjazdów do innych miast i chyba serce mi pęknie jak to wszystko się skończy. Związek niemal bez wad, wszystko dało sie wyprostować, tyle godzin spedzonych razem i tyle dni od początku związku, który trwa ponad pół roku ale przy codziennych spotkaniach jest niemal uzależnieniem;(tyle piosenek które kojarzą się ze wspólnymi chwilami. Kiedys puszczalismy sobie różne kawałki i każde mówiło z którym wspólnym momentem sie kojarzy;( gdybym miała zostać sama to chyba serce mi pęknie, bo jak cos może się tak poprostu skończyć, a on nawet nie wie, że ja codziennie teraz płacze, nawet przy myciu zębów gdy usłyszałam "naszą piosenkę";(

... Mam serce w ogniu i niewiele mam w tym życiu czasu, by żałować czegoś...

REGULAMIN Forum Netkobiety.pl - przeczytaj smile

34

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

ktos mi niedawno powiedział ze nie ma miłosci bez zazdrosci... ale baz przesady... ale jak im to wytłumaczyc... mój facet kiedy ja gdzies wychodze a on siedzi w domu nigdy nic nie napisze... wtedy ja musze sie odzywac dzownic... a kiedy on wychodzi a ja spedzam czas w domu on mi pokazuje dzwoniac , czasem nawalony ze mu brakuje mnie ... tak na zmiane ... tez go rozpiesciłam , mieszkamy od siebie 300km i jak przyjezdza do mnie tzn do swojej babci zawsze on ustala czas miejsce spotkania ... wkurza mnie to ... ale ostatnio było inaczej... szłam do sklepu i po drodze mijalam dom jego babci i on tam siedział i sobie piwwwo pił z kumplem ...juz była 17 a na 19 bylismy umówieni... i bałam sie ze sie spozni bo mielismy isc do mojej mamy na grila ... mama nie mieszka ze mna. i szłam do tego sklepu i jak go zauwazyłam pow mu tylko czesc i sie usmiechnełam jak obojetnie ... wracałam i znowu siedział... zawołałam go i powiedziałam ze przykro mi bedzie jesli sie spozni , on dał buziaka i poszedł ja tez poszłam... wybiła 19 i dzwoni ze jest pod domem...
nie złosc sie na niego jak sie spoznia , tez pokaz rogi czasem i tez pokaz ze tez sie potrafisz spoznic...a jesli bedziesz na niego czekac 15 min a jego nadal nie bedzie , napisz mu esa ze czekałas ale idziesz juz do domu bo ile mozna czekac... jesli mu zalezy , nastepnym razem tego nie zrobi.... najwazniejsza w zwiazku jest rozmowa, chocbys sama miała cos mówic a on  by nawet nie przytakiwał , uwierz ze wezmie sobie pewne sprawy do siebie ... nie za pierwsza rozmowa a za druga , trzecia.... jesli bedziesz widziała jakies rezultaty tych rozmów , moze byc juz tylko lepiej... ja od pol roku pisałam do swojego pamietnika jak do pamietnika , ale dało efekty... bo jesli mu pisąłam czemu nie odpisuje czemu to jest tak itp. on mi pisał  ze lepiej jak bede pisac co ja robie niz pytac cały czas co on ...

Cierpliwosc i rozmowa przede wszystkim ... smile z nimi jak z dziecmi , za raczke i do baruuu wink

35

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

Słoneczka odpowiadajcie na ostatni post...:(

36 Ostatnio edytowany przez olaola (2010-08-30 21:37:44)

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

Ja chyba oszaleje, wczoraj miał przyjechać, ale kolega do niego zadzwonil zeby podjechal na chwilę, niby mówił, że do 22 przyjedzie, ale potem zadzwonił, że kolega zwołał reszte kumpli i troche posiedzi i przyjedzie, potem mial ich poodwoził, było po 23, zadzwoniłam i usłyszałm damski głos, załamałam się, juz ja sobie potrafę nawkręcać, przyjechał, chciałm posłuchać co ma mi do powiedzenia, powiedział, ze ten głos, ale oczywiście najpierw był zaskoczony, że go usłyszałam, należał do dziewczyny kumpla, chciał niby mi powiedziec, że zaraz będzie, ale pijani koledzy narobili hałasu i nic nie słyszał, więc odłożył suchawkę, byłam zła, ale obiecał, że dziś przyjedzie napewno.
Popołudniu też się widzieliśmy, od tak w przelocie, załatwiłam co miałam załatwic i mysłałam, że pójdziemy gdzieś razem, ale powiedział, że jedzie do domu na obiad, zdzwiło mnie to bo było po 15 a obiad ma zwykle ok 17, paranoja niby, ale miałam racje, napisałam mu o 16 co robi, napisał, że widził się z kumplem i teraz jedzie do domu na obiad, zapytałam, czemu więc spieszyło mu się tak i tak szybko mnie odwiózł skoro miał czas, odpowiedział, że chciał sobie z Nim pogadać(ale użył imienia kumpla z którym ostatnio nie zwykł się spotykać od tak)...
nie mogłam się doczekać wspólnego wieczoru, ale o 19 zadzwonił, że musi jechać po jakieś częsci do znajomego, teraz napisał, że musi czekać i efekt taki, że go dzis tez nie ma.

Przepraszał niby, że jutro mi to wynagrodzi, że będzie juz napewno,że przyjedzie choc bym nie chciała, że niedługo wyjedziemy na tydz razem, ale cholera co z tego, jak ja mam obawy... że jest ktoś jeszcze. Dzwonił dziś do mnie mój kolega(inny niz ten u którego jest) czy jestem z M. bo ma do niego sprawę ale nie odbiera telefonu teraz.

i co robić, jak rozmawiac. Czy byc tak perfidną żeby zapytać od tak tego kolei co tam słychać, wymyslic cos i sprawdzić czy rzeczywiście widział sie dziś z moim M?? A jeśli powtórzy mu?? Nie zwykłam gadac od tak z tym kolega a tu nagle takie sprawdzanie?? nie wiem co myśleć, teraz się nie odzywa, czekam do 23 bo mówił, że tak jakoś wróci bo to dośc daleko...ale co dalej, jak nakierunkowac rozmowę, jak doprowadzic zeby sam sie "wkopał"

37

Odp: czym naprawde sa nasze relacje

i szkoda ze kontynuowane wątki nie zwracają na siebie uwagii i cięzko uzyskać opinie

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » czym naprawde sa nasze relacje

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018