Antoni Marianowicz urodził się w 1923 roku jako Kazimierz Berman, w zasymilowanej rodzinie żydowskiej wyznania ewangelickiego. W czasie II wojny światowej przez 18 miesięcy był w getcie warszawskim potem ukrywał się. Opisuje ten czas w książce "Życie surowo wzbronione". Po wojnie ukończył Szkołę Dyplomatyczno-Konsularną przy MSZ. W latach 1946-1948 był dyplomatą w Brukseli.
W "Pchlim targu" opisuje lata szkolne, wspomina Antoniego Słonimskiego (był mężem jego ciotki), Jana Brzechwę, K.I. Gałczyńskiego, J. Tuwima a także I. Czajkę-Stachowicz do której Gombrowicz napisał: "Droga Bellu. Moja rada, żebyś wsiadła do pociągu opanowanie, pojechała do miejscowości opamiętanie i zamieszkała w pensjonacie oprzytomnienie". Marianowicz zaś stwierdza, że była ona bardzo męczącą osobą z powodu gadulstwa.
Opisuje pracę w "Szpilkach" (i nie chodzi o wysokie obcasy), dyplomacji, kabarecie "Stańczyk", podróżach czyli tak jak na pchlim targu - dla każdego coś miłego.
Książka jest ilustrowana zdjęciami opisywanych osób i dedykacji z ich autografami.
Czytałam ją z przyjemnością bo mimo okropnego PRL-u autor miał barwne życie. Jak za to zapłacił - nie wspomina.