Forum Kobiet - NETKOBIETY.PL

Witaj na pierwszym niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tu wsparcie użytkowniczek forum oraz fachowe porady naszych Ekspertów!

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

Serdecznie zapraszamy do lektury naszych redakcyjnych blogów Od kuchni oraz Po godzinach Szczególnie polecamy : Psychologia Uroda Miłość Wychowanie Polityka Samotność

#1 2008-06-23 12:30:06

Becia52
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2008-06-23
Posty: 1

Praca na czarno za granicą zmarnowała mi życie

Do Niemiec zaczęłam wyjeżdżać jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Na początku pracę znajdowali mi  zawsze znajomi – to były najczęściej sprzątania, prasowanie, prowadzenie komuś domu i tego typu różne czynności. Po jakimś czasie miałam już grupkę stałych klientów, którzy polecali mnie dalej i tak się to wszystko toczyło. Pięć lat temu zaczęłam się opiekować osobami starszymi.  Wbrew obiegowym opiniom praca opiekunki nie jest wcale taka łatwa. Ma swoje zalety i wady. Owszem -  z jednej strony  dostarcza wiele satysfakcji i gdy przypominam sobie pełne wdzięczności spojrzenia osób, którymi się opiekowałam to łza kręci mi się do dzisiaj w oku. Z drugiej strony - jest to ciężki kawałek chleba.  Bariera językowa, wiele czynności pielęgnacyjnych typu mycie czy ubieranie takiej schorowanej osoby, wymaga czasem odrobiny sprytu i siły. Często takie starsze osoby mają też „swoje humory” czy „gorsze dni” – oczywiście człowiek stara się cały czas pamiętać, że są to osoby starsze i chore, które nie mają wpływu na swój nastrój – ale czasem i najbardziej doświadczonym opiekunkom siadają nerwy. Tak czy tak – nigdy nie narzekałam finansowo. Tu coś wpadało, tam coś wpadło i tak zawsze wychodziłam na swoje.  Na ogół w ostatnim dniu pracy robiłam wielkie zakupy i przywoziłam rodzinie mnóstwo prezentów. Tak mijały lata. Trafiałam na różne niemieckie rodziny. Raz były lepsze raz gorsze. Miałam chyba  dosyć dużo szczęścia w tym wszystkim, chociaż były dwie rodzinki , które zapamiętam do końca życia – tak mi dały w kość. Jedna rodzina z okolic Hannoveru długo mi się jeszcze będzie śniła po nocach. Zaczęłam tam pracę w styczniu 2007 roku. Babcia Inga, którą się opiekowałam była w porządku – ale jej córka Suzanna była oszustką jakich mało. Wszystko było pięknie, ładnie, umówiliśmy się na 1300 Euro i wydawało mi się wtedy, że chwyciłam Pana Boga za nogi. Pamiętam, że jak opowiadałam koleżankom z autobusu ile będę zarabiać to rzedły im miny z zazdrości. Harowałam dzień i noc. Dom babci był zapuszczony, babcia wymagała stałej opieki i specjalnego gotowania – bo była na diecie. Myłam okna, sprzątałam strychy, piwnice i jeszcze zawsze w piątki sprzątałam mieszkanie tej córki a w soboty i niedziele robiłam obiady dla całej rodziny. Pomyślałam sobie – korona mi z głowy nie spadnie, a oni tak dużo płacą, że w ten sposób się im odwdzięczę. Wszystko wyszło przy pierwszej wypłacie, kiedy Suzanna, po miesiącu wręczyła mi 300 euro. Ja się jej pytam za co te 300 Euro a ona, że za moją pracę. Odpowiedziałam jej, że  przecież miałam dostawać 1300 Euro, bo na tyle się umawiałyśmy. A ona mi się w twarz wtedy zaśmiała i powiedziała , że chyba ją źle zrozumiałam jak się umawiałyśmy bo ona mówiła, że 300. Aż mnie ciarki przeszły. Spytała jeszcze bezczelnie gdzie mam to zapisane, że ma mi płacić 1300 wiedząc dobrze, że nie miałyśmy  umowy. Ręce mi opadły i tylko się popłakałam.  Zdałam sobie sprawę, że nie mam żadnej możliwości odzyskania moich ciężko zarobionych pieniędzy. Na szczęście znajomi znaleźli mi szybko inną rodzinę i opuściłam tych niewdzięczników.  Te wszystkie nerwy spowodowały, że  w tym czasie siadło mi trochę zdrowie. Wydałam fortunę na lekarzy i odczułam na własnej skórze co to znaczy nie mieć ubezpieczenia zdrowotnego w Niemczech.  Co zarobiłam  - to od razu poszło na lekarskie wizyty i leki. Ze względu na stan zdrowia - ciągłe migreny i kaszel, postanowiłam wracać do Polski – powiedziałam o tym rodzinie w której pracowałam, ale moja decyzja nie znalazła zrozumienia. Zaczęli na mnie krzyczeć, że „przecież im obiecałam, że zostanę, dłużej”. W ogóle nie chcieli słyszeć o moim powrocie. Wtedy opadły mi klapki z oczu i zobaczyłam, że traktowali mnie jak swojego niewolnika. Jak pracowałam – byli mili i kochani. Ale jak tylko podupadłam na zdrowiu od razu mieli pretensje i szukali dziury w całym.  Taka szarpanina trwała kilka dni.  W końcu tak się pokłóciliśmy,  że spakowali moje walizki i wystawili je za drzwi. Był środek nocy kiedy wylądowałam na dworcu w Monachium.  Dopiero o 6:00 nad ranem miałam pierwszy pociąg do kraju więc tę noc spędziłam z bezdomnymi. Najadłam się też tej nocy strachu co niemiara bo akurat były na dworcu kontrole policyjne, a ja nie miałam żadnych dokumentów, że jestem w Niemczech legalnie co mogło się dla mnie skończyć deportacją do kraju i więzieniem. Na szczęście  ukryłam się za filarem w poczekalni dworcowej i policja mnie nie zauważyła. Tym razem miałam szczęście,  ale już w czasie podróży do kraju zaczęłam się zastanawiać po co mi, pięćdziesięcioletniej kobiecie takie stresy jak jakiemuś najgorszemu przestępcy. W czasie pobytu w domu, miałam jeszcze  spotkanie z koleżanką, która pracuje legalnie w jednej z polskich agencji. Słuchałam jej opowieści jak bajki. Katarzyna, miała pełne ubezpieczenie w Niemczech,  nigdy nie zdarzyło jej się mieć jakichś problemów z wypłatą wynagrodzenia, a co najważniejsze lata pracy w Niemczech liczyły jej się do  emerytury w Polsce. Nagle zdałam sobie sprawę z tego, że zarabiając nielegalnie, nie odkładam niczego na moją przyszłość.  Człowiek czasem w tym pędzie za pieniędzmi nie pomyśli o wszystkim. Wydaje nam się, że jak zarobimy ponad tysiąc Euro to wszystko jest w porządku.  A nie jest. Jak teraz pomyślę ile kobiet wyjeżdża tak w ciemno i pracuje na czarno nie troszcząc się o swój los to mi ich po prostu żal. Chciałabym im głośno wykrzyczeć : „Dziewczyny ! Zastanówcie się co robicie !”  Pracując na czarno same sobie szkodzicie. Ja od roku pracuję w firmie InterKadra i jestem przeszczęśliwa. W końcu mam pewne zarobki, odkładam na godną emeryturę, a co więcej skończyły się stresy związane z pobytem na czarno bo pracuję całkowicie legalnie. Poza tym to ja określam warunki współpracy. Nikt mnie już do niczego nie zmusza. Chcę pracować dwa miesiące to pracuje dwa, chcę cztery to pracuję cztery . Przed wyjazdem wiem zawsze gdzie jadę i za ile.  Dlatego apeluję do wszystkich kobiet, które pracują na czarno ! Nie dajcie się dłużej wykorzystywać ani oszukiwać ! Na własnym przykładzie wiem, że obietnice dużych zarobków są tylko – obietnicami bez pokrycia. Żadne praca na czarno nie jest warta rezygnacji z emerytury, godności i bezpieczeństwa.

Offline

#2 2008-06-23 23:27:14

elwira38
Gość

Re: Praca na czarno za granicą zmarnowała mi życie

Też tak jeździłam jakiś czas jak ty ale już więcej tego nie zrobię. To trwało 3 lata  i kiedy wracałam do domu czułam się już niepotrzebna. Szczególnie dzieci mnie zaczynały ignorować. Takie częste wyjazdy oddaliły mnie od męża, zaczął być mi obcy, wspólne sprawy przestawały powoli istnieć. Wróciłam i zrezygnowałam z takich wyjazdów żeby ratować moją rodzinę. Zarabiam mniej- ale w kraju. Mówi się trudno - pieniądze to nie wszystko. Najważniejsza jest rodzina.

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson