Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:) - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2010-07-22 23:55:46

Noelle
Przyjaciółka Forum
Wiek: rocznik 87
Zarejestrowany: 2009-02-04
Posty: 4440

Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Postanowiłam założyć ten wątek ku poradzie i przestrodze osób które zamierzają wybrać się do Wielkiej Brytanii w celach zarobkowych, życiowych smile

Ja mieszkam w West Yorkshire, prawie od roku, wcześniej dwukrotnie spędziłam wakacje w Walii, więc już jakieś doświadczenia i spostrzeżenia mam wink i chętnie się nimi z Wami podzielę.

Generalnie, czego możecie spodziewać się po Anglii... To mieszanka kulturowa. W zasadzie spotkacie tu mieszkańców całego świata. Obecnie najczęściej zauważa się Azjatów, i mieszkańców Europy Zachodniej-Litwinów, Łotyszy i oczywiście Polaków. Ale mieszkańcami wysp są naprawdę ludzie z całego świata wink

Co w Anglii jest innego niż w Polsce? Począwszy od wyglądu miast i wsi.. W miastach rzadko widzi się typowe bloki, czy wieżowce. Większość ludzi mieszka w domkach jednorodzinnych, najczęściej szeregowych, tych wolnostojących jest znacznie mniej (jako ich cena jest znacznie większa). Jednakże, minusem znacznym jest to iż rzadko spotkamy się z ogródkami przydomowymi, generalnie częściej widzi się betonowe płyty wielkości 2x2 które służą jako taki właśnie ogródek. Do tego dochodzi, inna niż w Polsce budowa domów. W  Anglii spotkacie się z wysokimi domami, stromymi schodami, po których trudno cokolwiek wnieść na górę. Zazwyczaj Angielskie domy posiadają okna z małymi lufcikami, które nie otwierają się a co za tym idzie należy myć je z zewnątrz. Jednak nie myślcie sobie że ktoś tak robi-zazwyczaj przyjeżdża firma która zajmuje się myciem okien, czyli np raz na trzy tygodnie, pan z drabiną przychodzi i za jednym zamachem myje okna wszystkim mieszkańcom jednej ulicy. Koszt tego to w zależności od firmy ok 20 Ł.  Co jeszcze jest inne niż w Polsce to często spotykany brak przedsionka-czyli wchodzi się bezpośrednio do domu z podwórka. Nic komfortowego-mówię Wam smile Poza tym z ciekawostek- W angielskich domach, takich właśnie typowych szeregowcach nie ma skrzynek na listy, a są takie dziury w drzwiach, przez które "wciska się" listy do domu. Uwierzcie mi że można się nieźle wystraszyć gdy ogląda się tv a nagle coś, np reklama albo list wskakuje do salonu smile  Kolejna ciekawostka to krany-może rzecz błaha, ale ważna-przyjeżdżając do UK nie zdziwcie się gdy zobaczycie dwa krany smile tzn, osobno jest woda ciepła, osobno zimna-jest to strasznie niepraktyczne, gdyż nie można ustawić sobie jednej temperatury, tylko trzeba kombinować wink Aha- wejście do kontaktów i wtyczki są inne w UK-nasze europejskie nie będą pasowały więc lepiej od razu zaopatrzyć się w przejściówkę by móc ładować telefon, czy komputer.
Co do wsi..Natomiast wsie to nie te, które kojarzymy z Polską-czyli stodoła, pies na łańcuchu, brud i ubóstwo. Tutaj takie gospodarstwa są naprawdę zadbane, i zdecydowanie różnią się od naszych polskich. Tak samo różni się forma uprawy zboża, czy warzyw.. Ostatnio widziałam pola pełne takich malutkich domków dla świń (nie wiem jak się to nazywa) i wyobraźcie sobie że każda świnka miała swój własny domek, czyli przeciwnie do polskiego gospodarstwa gdzie zazwyczaj buduje się chlew i tam trzyma się trzodę.

Ok, pora na transport smile Generalnie jest świetnie rozwinięty, w każdym większym mieście znajdziecie naprawdę wiele połączeń autobusowych, w Londynie, jest metro-czyli generalnie z dojazdami nie ma problemu( oczywiście wszystko zależy od miasta). W ogóle wszędzie są informacje, można pytać pracowników o pomoc, jest wiele udogodnień dla np niewidomych, czy ludzi na wózkach. Nie ma dyskryminacji, i naprawdę każdy znajdzie opcję dla siebie. Jedyny minus jeśli chodzi o transport to zima wink Anglicy zimą są totalnie bezradni, w tym roku zima dopisała więc generalnie autobusy były opóźnione, albo w ogóle nie jeździły, koszmar wink nie polecam. Jeśli ktoś ma autko, to dobra opcja, jeśli chodzi o dojazdy do pracy np ale wybierając się do centrum miasta, nie polecam. generalnie wszędzie są płatne parkingi, w zasadzie ciągle oblegane więc trzeba mieć mnóstwo cierpliwości by się w tym wszystkim odnaleźć wink

Jeśli chodzi o pracę.. to zależy od okresu, od wielkości miasta, od sytuacji, od tego czy zna się angielski, czy ma się doświadczenie.. generalnie jest tak, że Polaka/Polkę spotkacie wszędzie. Nie ma chyba banku, sklepu, agencji pracy itd gdzie nie pracowałby jakiś z naszych rodaków.. Przyjeżdżając do Anglii w celu zarobkowym należy liczyć się z tym, że na wstępie trzeba mieć ze sobą jakieś pieniążki, ale o tym za chwilę smile

Kolejna sprawa o której chciałam napisać to zachowanie Anglików, i innych narodowości w UK- ludzie są naprawdę pomocni i serdeczni. W zasadzie nie spotkałam się jeszcze z sytuacją żeby ktoś się nie uśmiechnął, nie powiedział "thank you" czy coś takiego smile co w przypadku Polski jest nie do pomyślenia. Idąc do sklepu czy banku w UK, nie musisz obawiać się że osoba która będzie Cię obsługiwać będzie naburmuszona czy nieprzyjemna. Tutaj każdy zapyta Cię jak się masz, podziękuje, pomoże. Naprawdę miło załatwia się tu jakiekolwiek sprawy smile Co na początku było szokujące to to, że zwracając się do kogokolwiek zazwyczaj używa się określenia "Darling", "Love", "Mate", "Honey" itd. co w przetłumaczeniu na język polski raczej by nie przeszło-bo czy wyobrażacie sobie wysiadając z autobusu w Polsce powiedzieć do pana kierowcy "dziękuję kochany"? big_smile tak więc generalnie można być mile zaskoczonym postawą mieszkańców wysp smile (no, może jedynie Polacy są niemili dla siebie nawzajem ale nie o tym chciałam pisać)

Sklepy.. generalnie mnóstwo, szał!! na ulicach jest kolorowo, bajecznie, każdy ubiera się jak chce i nikogo  to nie razi. Ludzie mają mocne makijaże, tatuaże ale tu nie ma dyskryminacji czy nietolerancji, nikt nie spojrzy się krzywo na nikogo, nie ma obgadywania czy oceniania kogoś po wyglądzie. tutaj każdy może puścić wodze fantazji i być sobą bez obaw że zostanie wyśmiany czy obrzucony błotem. Dla mnie każda wyprawa do miasta to wypad na rewię mody, szczerze mówiąc zazdroszczę Angielkom, ich stylu, i otwartości smile co do marek to znajdziecie tutaj wiele bardzo fajnych i tanich stosunkowo sklepów z ciuchami : Primark, New Look, Peacocks, Matalan. Zara, Debenhams, River Island, i dużo dużo innych smile  Jeśli chodzi o drogerie to najpopularniejsze są Boots, Superdrug i Body Shop. Oj zresztą o sklepach nie będę pisała bo to trzeba samemu odwiedzić i zobaczyć smile

Teraz wspomnę może o tym jak wygląda życie w UK od strony formalnej- czyli tak, przyjeżdzając musicie mieć ze sobą dowód osobisty albo paszport, najlepiej mieć ze sobą te dwie formy ID i już tłumaczę dlaczego. Zaczynając pracę dla jakiegokolwiek pracodawcy, musicie na początek zarejestrować się w tzw Home Office-żeby władze angielskie wiedziały że tu jesteście i pracujecie legalnie, bez tego, pracodawca może dostać karę pieniężną a Wy w najgorszym przypadku możecie zostać wydaleni z UK. Żeby zrobić HO, należy wypełnić odpowiedni papierek, dolączyć fotografię i właśnie oryginał paszportu albo dowodu. A wiadomo,że z pocztą różnie to bywa, więc lepiej w razie czego mieć drugi dokument przy sobie. Na chwilę obecną wyrobienie HO kosztuje 90Ł... troszkę dużo jak na start, ale rejestrujecie się tylko raz-w razie zmiany pracodawcy, wysyłacie ten sam papierek ale już bez dokumentu tożsamości, i nie płacicie. Czas oczekiwania na HO to ok miesiąca.
Zanim jednak znajdziecie pracę, będziecie musieli wyrobić sobie NIN-czyli National Insurance Number, czyli krótko mówiąc numer ubezpieczenia które przyda się Wam w razie wizyty w szpitalu czy w razie wypadku. Żeby wyrobić NIN, należy umówić się telefonicznie na spotkanie w JOB CENTRE PLUS (taki angielski pośredniak). Podczas takiego spotkania będziecie musieli podać dane-adres zamieszkania, historię zatrudnienia (jeśli pracowaliście bez NIN), podać datę przylotu do UK itd. Na spotkaniu istnieje możliwość posiadania tłumacza, czyli można poprosić o polskiego pracownika JCP, albo można wziąć kolegę, chłopaka, kogoś znajomego kto zna angielski smile po takim spotkaniu otrzymacie listownie numer ubezpieczenia, a następnie kartę (która jest niewymienialna więc lepiej jej nie gubić). Warto wiedzieć że NIN wyrabia się raz na całe życie smile więc może jest to troszkę zamieszania ale potem macie już spokój na długi czas. Czas oczekiwania na NIN wynosi ok 2 tyg, na kartę czeka się około miesiąca.
Po przyjeździe do UK należy też założyć konto w banku-czyli bierzecie dowód w rękę i idziecie do banku. Nie jestem pewna jak jest teraz, ale chyba jest potrzebny jakiś dokument o zatrudnieniu, albo o adresie zamieszkania. Generalnie najzwyklejsze konta w banku są prowadzone za darmo, karty też dostajecie na darmo. Barclays, Loyds TSB, Natwest (współpracuje z PKO), Bank od Scotland i inne.

Jeśli chodzi o mieszkanie-w Anglii nie ma czegoś takiego jak zameldowanie, tutaj potwierdzeniem zameldowania jest rachunek na Wasze nazwisko, a rachunki to przede wszystkim rachunki za gaz,elektryczność, i council tax czyli rachunek za wywóz śmieci, i służby miasta. Jeśli chodzi o gaz i prąd, to można spotkać się z tzw tokenami, czyli w domu jest automat na tokeny, które kupuje się w sklepie, na poczcie i wrzuca się do maszyny-taki jakby automat smile generalnie nie jest to zbyt ekonomiczne, no chyba że ktoś chce bardzo oszczędzać i po prostu z tego nie korzysta.. Natomiast wysokość council taxu zależy od dzielnicy w której się mieszka, wartości domu i tego czy nie jest zadłużony...  Do tego dochodzą inne rachunki np podatek od oglądania tv (  w Anglii bardzo ścigają za oglądanie tv, a nie płacenie podatku). Często namierzany jest sygnał, i wtedy wiedzą że ktoś ogląda tv a jego domu nie ma w bazie opłat. Wtedy wysyłają listy w których proszą o zapłatę, w przypadku nie płacenia, przychodzi pan z tv i sprawdza czy ogląda się tv czy nie, i za to grozi kara do 1000 Ł.. tak więc nie polecam na tym oszczędzać smile

W Anglii są dostępne różnego rodzaju benefity, czyli zapomogi np dla samotnych matek,dla dzieci,  dla osób z niskimi dochodami, dla bezrobotnych, dla osób starszych... Jest tu naprawdę szeroka gama opcji, z jakich można skorzystać. Oczywiście nie od razu po przyjeździe bo jednak trzeba wiedzieć co i jak ale naprawdę można otrzymać pomoc. Niestety wielu naszych rodaków nadużywa tych opcji, i często oszukują Angielskie władze.. smutne ale prawdziwe.. Znam kilka osób, które niestety tak robią i szczerze mówiąc w takich sytuacjach wstydzę się za to że też jestem z Polski..

Służba zdrowia w UK.. no cóż, na szczęście póki co nie miałam zbyt wielkiej styczności z tutejszymi lekarzami (na forum znajdziecie mój wątek dotyczący wizyty u ginekologa) ale generalnie wrażenia są pozytywne-tak jak pisałam, ludzie są sympatyczni pomocni smile co prawda idąc do lekarza nie myślcie że wszystko jest takie proste-zanim pójdziecie do specjalisty najpierw traficie do swojego lokalnego GP ( musicie się zapisać do przychodzi w Waszym rejonie). GP to lekarz pierwszego kontaktu, zazwyczaj wszechstronny, i to on decyduje czy skierować Was na dalsze badania do specjalisty. Ogólnie wiele badań jest tu dokonywanych szybciej niż w Polsce, bezpłatnie i bezproblemowo.. Jedyne co mnie przeraża to porody smile tutaj, kobiety mają rzadko usg, a po jednym dniu albo nawet tego samego dnia którego mają poród wychodzą do domu!! Tym byłam zszokowana smile

Generalnie to chyba na razie tyle co na gorąco jestem w stanie opisać Wam. Postaram się zastanowić się i dopisać to o czym zapomniałam smile Chciałabym żeby ten opis pomógł komuś, a może macie swoje poglądy na temat życia w UK-chętnie się z nimi zapoznam smile

Jeśli wątek się spodoba to postaram się go rozbudować i uzupełnić informację o bardziej detaliczne sprawy jak np ważne numery telefonów czy adresy smile ale póki co musi wystarczyć to co tu jest.


"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho

Offline

 

#2 2010-07-23 11:59:21

GetReal
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2010-05-24
Posty: 184

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Zapomnialas napisac o wykladzinie w lazience (czasami tez na wannie) i dywanach w wielu pub'ach big_smile big_smile


-Musicie sami myslec! Wszyscy jestescie jednostkami!
-tak wszyscy jestesmy jednostkami!
-kazdy z was jest inny!
-tak, kazdy z nas jest inny!

Offline

 

#3 2010-07-23 22:46:21

Mój magiczny ogródek
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2010-05-30
Posty: 14

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

I o zlewie w pokoju, zapomniałaś napisać smile
I o tym, że antykoncepcja jest darmowa smile
I, że z jednej pensji mogą przeżyć dwie osoby i jeszcze troche pensa odłóżyć smile

Offline

 

#4 2010-07-24 15:23:12

Noelle
Przyjaciółka Forum
Wiek: rocznik 87
Zarejestrowany: 2009-02-04
Posty: 4440

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

O tak, zgadzam się z Wami dziewczyny smile

To prawda-często zdarza się że w łazienkach znajdziecie dywan.. co moim zdaniem jest obrzydliwe.. same sobie wyobraźcie plamy kolo muszli klozetowej.. Okropność. W pubach to samo-dywany, dywany, dywany...

Jeśli chodzi o puby i kluby to fajną sprawą jest to, że jest zakaz palenia wewnątrz, czyli idąc na imprezę nie musisz się obawiać że prześmierdniesz zapachem nikotyny, co w Polsce jeszcze niestety nie weszło wszędzie w życie. Poza tym w pubach i klubach, normalnym jest, że większość ludzi stoi! tzn. rozmawiają, spotykają znajomych itd. Nie ma takiej nasiadówki jak u nas smile jest totalny luz i spontaniczność. Co podoba mi się, to ochrona klubów, pubów- selekcja na wejściu. Warto dodać, że Angielki nie mają zahamowań jeśli o stroje smile Na ulicach spotka się naprawdę roznegliżowane dziewczyny, "odstawione" na maksa smile w zasadzie w UK weekend to najważniejsza część tygodnia i tutaj ludzie spędzają wieczory piątkowe i sobotnie poza domem.

Teraz przypomniało mi się coś o służbie zdrowia jeszcze- stomatolog. Owszem, znajdziecie w UK stomatologa, ale zapłacicie ogromne, naprawdę ogromne kwoty za leczenie.. W zasadzie przy leczeniu np kanałowym, bardziej opłaci się kupić bilet do Polski i odwiedzenie swojego lekarza w Polsce, niż leczenie w UK. Leczenie stomatologiczne w UK jest drogie, i naprawdę lepiej korzystać z usług dentysty podczas pobytu w Polsce.
Poza tym, tak jak napisała Mój magiczny ogródek-antykoncepcja jest darmowa-czyli tabletki, implanty dostaje się za darmo. Prezerwatywy też można dostać za free smile

Co jeszcze.. O! Już wiem- starsze i młodsze pokolenia w UK smile Jeśli chodzi o starsze osoby mieszkające na wyspach, to bardzo fajnym jest fakt iż przeciwnie do emerytów w Polsce, Anglicy są aktywni, wyjeżdżają za granicę, podróżują, bawią się, spędzają czas poza domem. Słyszałam o wielu osobach które na stare lata sprzedają domy, a płacą tylko minimum za ich wynajem, za resztę pieniędzy spełniając swoje młodzieńcze marzenia smile Bardzo fajna sprawa!
Jeśli chodzi o młodzież.. no, tu jest gorzej... Generalnie nie polecam towarzystwa młodych Anglików. Zazwyczaj są bardzo hałaśliwi, niekulturalni, chamscy i nie wolno im zwracać uwagi (nie radzę nawet próbować). Rażący jest makijaż młodych dziewczyn-co ja mówię-dziewczynek-tu każda 10 latka ma pełny makijaż, wyprostowane włosy i nikogo to nie zaskakuje... Dzieci dorastają tu szybciej, może przez to, że często skazane są na same siebie-Anglicy nie są zbyt odpowiedzialnymi rodzicami-można spotkać się z sytuacjami, gdy zimą, temperaturą ledwo powyżej zera, małe dziecko skacze w samych spodenkach w fontannie-wdziałam coś takiego i byłam zaszokowana.. Generalnie Anglicy wychowują swoje dzieci inaczej niż Polacy, pozwalają im na dużo więcej, nie ucząc kultury czy ciszy. Poza tym, tutaj jest normą , że 16 latek zaczyna pracę, wyprowadza sie z domu. Edukacja na uniwerkach nie jest taka popularna, może z racji kosztów-tutaj niestety można spotkać darmowy college, ale za naukę na uniwersytecie trzeba słono zapłacić, ewentualnie ubiegać się o pożyczkę studencką czy dofinansowanie.. Stąd wiele młodych osób, bardzo wcześnie zaczyna naukę, i żyje na własną rękę.

Teraz, jeśli chodzi o Irakijczyków, Pakistańczyków, Hindusów i inne narodowości to generalnie można stwierdzić, że zasypali Anglię. Tzw "Ciapatych" (niechlubna i pogardliwa nazwa używana przez Polaków mieszkających na wyspach, określających właśnie "ciemne" narodowości-jednak nie dotyczy murzynów) spotka się wszędzie! Są "królami" biznesu taksówkowego, właścicielami "take-away'ów", Euro-store'ów -czyli generalnie zajmują się wszystkim i świetnie sobie radzą. Do tego, jak wiadomo, posiadają bardzo liczne rodziny, więc dominują w populacji miast takich jak to w którym ja mieszkam. Wielu z nich zna Polaków, zaopatruje swoje sklepy w polskie produkty, właściwie na każdym osiedlu znajdziecie sklep z polskimi produktami, którego właścicielem, nie będzie Anglik, ani nawet Polak! Bardzo często spotkacie się z zainteresowaniem Hindusów,czy Pakistańczyków-oni uwielbiają Polki, są bardzo bezpośredni i chętni do związków, randek smile Często jest to krytykowane przez Polaków, zwłaszcza mężczyzn, którzy twierdzą iż taka Polka, będąca w związku z Hindusem, jest z nim tylko dla kasy bądź jego "męskości". Nie wiem jaka jest prawda-więc tego nie oceniam... Mam za to koleżankę, która jest w związku z Pakistańczykiem, wychowuje jego dwie córki i widać u niej niestety wpływ jego kultury na jej codzienne życie.


"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho

Offline

 

#5 2010-07-27 01:01:12

Mik3
Netchłopak
Wiek: 18
Zarejestrowany: 2009-08-23
Posty: 33

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

noelle napisał:

...Czas oczekiwania na HO to ok miesiąca...

czyli jak przyjade(przylece) do UK to skladam do HO i mam miesiac nie pracowac czy jak????

Offline

 

#6 2010-07-27 09:33:50

Noelle
Przyjaciółka Forum
Wiek: rocznik 87
Zarejestrowany: 2009-02-04
Posty: 4440

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

możesz pracować (o ile od razu znajdziesz pracę stałą-a nie będziesz skakał po agencjach, bo z każdą nową pracą należy wypełniać papiery do HO). Chodzi o to że jak już tę pracę będziesz miał to musisz upomnieć się (jeśli pracodawca jest porządny to sam da Ci papiery do wypełnienia) i wtedy wypełnić papierki, załączyć czek, albo wpisac nr konta, dodać zdjęcie, swój dowód osobisty lub paszport. I od momentu otrzymania przez nich papierów mija zazwyczaj miesiąc-nim Cię zarejestrują, itd.

Żeby zrobić HO musisz mieć pracę smile więc spokojnie możesz szukać i jak znajdziesz to wtedy działaj.


"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho

Offline

 

#7 2010-07-27 11:32:56

mulina
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2010-05-25
Posty: 34

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Bardzo fajny topic smile Sama mieszkałam na wyspach (Sevenoaks, i Bristol) i bardzo mi się podobało, tylko nie wiem dlaczego ale sami mieszkańcy, a miałam do czynienia tylko z Anglikami jakoś średnio mi do gustu przypadli, To chyba kwestia różnic kulturowych i tego gdzie akurat mieszałam. Sevenoaks to mieścina typowych milionerów - domy itp wyglądają i sa mniejsze niż przeciętny w Polsce ale przy każdej okazji znajomi których poznałam nie omieszkali wspomnieć że ich dom kosztował 3 mln funtów a inny 1 smile Troszkę to prymitywne a znowu Bristol jako miast genialne, studenci, tętni życiem ale też klimat jakiś taki nie ten, już mieli jakieś inne podejście do życia ale szaleństwo pracy, pracy i pracy udzielało się wszystkim, nie wiem jak wy ale ja po godzinach pracy nie jestem w stanie iść na miasto, później spać, do pracy, na miasto itp....nie dla mnie tryb życia a jak się nie chodziło na kolacje czy na miasto to się z obiegu wypadało całkowicie smile Ale jak dla mnie ogólnie, chodzenie po złej stronie jezdni, pogoda i wielokulturowość sa jak najbardziej na plus smile

Offline

 

#8 2010-07-28 20:32:57

Noelle
Przyjaciółka Forum
Wiek: rocznik 87
Zarejestrowany: 2009-02-04
Posty: 4440

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Odnosząc się do tego co napisała Mulina- nie twierdzę że wszyscy Anglicy są mili i sympatyczni, bo to wychodzi zazwyczaj "w praniu" ale ogólnie są raczej tacy towarzyscy i zaczepialscy smile Niestety pozostawia wiele do życzenia ich zachowanie względem całej społeczności, a nie konkretnych ludzi. Chodzi głównie tu o podejście do kwestii pracy (bardzo wiele osób nie pracuje i żyje jedynie z benefitów), i ogólnie o sposób bycia-kłótnie, rozstania, awantury.. policja, przemoc...
Widać to nie tylko naocznie, u sąsiadów:) ale głównie o udział w programach typu talk shows-tutaj nieustannie ludzie publicznie "piorą brudy" czyli historie rodem z "Mody na sukces"-3 dzieci, każde z innego ojca, bądź nałogi, problemy...

Poza tym, jeśli jestem już przy programach tv smile będąc w Anglii zobaczycie w angielskim telewizorze programy a cyklu talk shows np "Jeremy Kylie Show" czy amerykański "Jerry Springer Show", poza tym wszelakie programy dotyczące celebrytów-obecnie na topie są Katie Price i Peter Andre tongue poza tym wszelkie programy typowo życiowe czyli np poszukiwania pracy "Fairy Job Godmother", historie nieudanych operacji plastycznych "The Ugly Face of Beauty", programy kryminalne i policyjne dokumenty, a także dokumenty o pracy na granicy np "Car Crime UK", "Street Wars". Nie jestem w stanie wymienić wszystkiego, ale naprawdę znajdziecie tu szeroką gamę dziwnych historii-wczoraj był np program o.. otyłych domowych zwierzakach ;-) powodzeniem cieszy się program "Four Weddings". Brytyjczycy uwielbiają wszelkiego rodzaju programy o talentach czyli "The X factor", "Britain's got Talent", "Britain's Next Top Model". Oj za dużo tego zdecydowanie smile Ale oglądanie angielskiej telewizji ma ogromny plus-można nauczyć się mnóstwa słów i zwrotów. Co więcej, bardzo popularne są tu tzw TV box-y, tzn dekodery, ale można ustawić sobie opcję z napisami, więc można jednocześnie słuchać i czytać (często jednak pojawiają się błędy i różnice w transkrypcji, więc trzeba traktować to z przymrużeniem oka:) )

Przypomniałam sobie jeszcze coś o czym chciałam napisać smile chodzi o kanalizację smile mianowicie, tutaj rury przez które woda spływa do studzienki kanalizacyjnej, czy ściekowej, znajdują się na zewnętrznej ścianie domu, czyli idąc między domkami, usłyszycie czy ktoś bierze kąpiel bądź odkręcił wodę w zlewie ;-) mało tego, możecie to czasem zobaczyć tongue tzn wodę zobaczyć a nie kogoś (choć i to się zdarza tongue)


"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho

Offline

 

#9 2010-07-28 22:29:26

Gix
Na razie czysta sympatia
Wiek: 23
Zarejestrowany: 2010-07-28
Posty: 25

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Co do lekarzy- ja mam wielkie zastrzeżenia- moja siostra uderzyła się w kolano w pracy- poszła z tym do lekarza w Anglii, on oczywiście przepisał PARACETAMOL i zimne okłady- miną tydzień i żadnej poprawy. Poszła do niego drugi raz- chciała skierowanie na prześwietlenie- owszem przepisał, ale zapewniał, że nie jest potrzebne więc dał jej prześwietlenie na tarczyce ! i za 3 tygodnie... Więc przyjechalam po siostre- po przybyciu do Polski pojechaliśmy do szpitala- okazało się, że ma zakrzepice w żyle....
Ostatnio przeczytałam, że dziewczyna bardzo źle się czuła, poszła do szpitala przepisali jej oczywiście PARACETAMOL- na drugi dzień zmarła...

Offline

 

#10 2010-07-29 00:21:23

Mik3
Netchłopak
Wiek: 18
Zarejestrowany: 2009-08-23
Posty: 33

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

ja zamierzam wyjechac za 2lata do szkocji na studia, jak myslisz udaloby mi sie jednoczesnie uczyc i pracowac i czy bede w stanie sie ubrac,wyzywic,oplacic mieszkanie[na spolke z kolega,kolegami] itd. i czy sie orientujesz w wymaganiach na brytyjskie uczelnie(jakie wyniki z matur itd.)

Ostatnio edytowany przez Mik3 (2010-07-29 00:24:19)

Offline

 

#11 2010-07-29 09:49:44

Noelle
Przyjaciółka Forum
Wiek: rocznik 87
Zarejestrowany: 2009-02-04
Posty: 4440

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Niestety nie orientuję się jak sprawa wygląda w Szkocji...

Co do studiowania i pracowania.. studiując będziesz mógł pozwolić sobie jedynie na pracę part-time, czyli teoretycznie pieniążków będzie mniej niż na full time. No chyba że będziesz pracował w nocy a w dzień studiował, w weekendy spał smile choć to może wykończyć...
Co do przyjęć na uczelnię-sama dowiadywałam się co i jak, i wiele zależy od uniwerku, w każdym mieście są inne zasady. Ale ogólnie jest tak, że można iść na studia w UK, tylko:

po 1 nie zawsze akceptują polską maturę, i wtedy trzeba podejść do specjalnych egzaminów w UK (z tego co wiem są to A-level exams), można przygotować się do nich przez rok, albo podejść do nich od razu, wszystko zależy od umiejętności i znajomości języka

po 2 studia w UK są strasznie drogie.. (co mnie osobiście zniechęciło). Na przeciętnym kierunku, u mnie w mieście płaci się ok 1800 w górę za semestr... z perspektywy osoby utrzymującej się z pracy part-time, trochę to mało realne, no chyba że wynajmujesz jakieś zapyziałe mieszkanko, jesz zupki z proszku i inne tanie produkty, oszczędzasz na ubraniach i kosmetykach, o używkach nawet nie wspomnę... Oczywiście, każda uczelnia oferuje pomoc finansową dla studentów, i najczęściej jest to kredyt studencki, na okres studiów, na zasadach podobnych jak w Polsce (po skończeniu studiów, bodajże rok od końca studiów, dany kredyt musisz spłacić) Jednak jeśli dobrze pamiętam, osoby o niskich dochodach, czyli takie które mimo skończonego uniwerku nie zarabiają więcej niż 16000 tyś Ł rocznie, kredytu spłacać nie muszą.. (ale pewna nie jestem)

Najlepiej poszukaj info na stronach uniwerku.

Studiowanie w UK, to fajna sprawa, aczkolwiek bardzo kosztowna i wymagająca wielu poświęceń, i oczywiście znajomości angielskiego(choć są specjalne kursy angielskiego dla obcokrajowców-studentów)


"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho

Offline

 

#12 2010-07-29 12:40:28

Mik3
Netchłopak
Wiek: 18
Zarejestrowany: 2009-08-23
Posty: 33

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

tz jesli chodzi o szkocje to jako jedyna nie wprowadzila drozszych czesnych nadal wynosza ok 1770 funtów/rok i jeszcze rzad za nie placi a potem sie oddaje lub nie, co do kredytu na wyzywienie to sa dostepne dla osob mieszkajacych od 4lat w UK, mi glownie chodzilo wlasnie o ta prace part time czy dalbym sie wyzyc, az tak cienko placa ze nie da sie na part time wyzywic?? ja wymagajacy nie jestem ale myslalem ze moglbym sie za sama wyplate part time wyzywic /// mam jeszcze pytanie. czy to prawda ze mlode angielki 15/16lat masowo sobie dzieci robia aby panstwo dalo im mieszkanie i utrzymywalo ich?

Offline

 

#13 2010-07-29 17:18:36

Noelle
Przyjaciółka Forum
Wiek: rocznik 87
Zarejestrowany: 2009-02-04
Posty: 4440

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Wiesz, tak jak napisałam musisz na bieżąco sprawdzać stronę swojego wybranego uniwerku. Wiesz w ciągu dwóch lat wiele może się zmienić!!
Ja czytałam o moim uniwerku, i tutaj niestety nauka kosztuje, i rząd nie pokrywa kosztów studiów, jedynie osobom w specjalnej sytuacji, ale generalnie istnieją te kredyty-czyli właśnie takie wsparcie od uniwersytetu, jednak też nie każdy to dostaje od tak sobie. Musisz dołączyć całą dokumentację, zarobki itd. Potem będzie na pewno jakieś interview i Twoja sytuacja zostanie oceniona. Spójrz na to z tej strony-gdyby nauka była tu za darmo, większość Anglików miałaby dyplomy, i specjalnie znajdywali by kiepsko płatne prace by nie musieć oddawać długu... Ja sama myślałam że mam szanse dostać się na uniwerek jednak rzeczywistość pokazała mi coś innego!

Natomiast jeśli chodzi o nastolatki, które zachodzą tu w ciąże.. Nie tylko nastolatki. Tutaj ogólnie bardzo dużo osób, w tym także Polaków, ma wielodzietne rodziny, i opiera swoje dochody właśnie głównie o benefity. W tym roku rząd brytyjski wprowadza jakieś cięcia budżetowe, więc pieniążków ma być mniej. Co do mieszkań-owszem, w trudnej sytuacji finansowej, jest szansa na otrzymanie mieszkania komunalnego-trzeba się zarejestrować w swoim councilu, i zgłaszać co tydzień które mieszkania z oferty by się chciało. Jednak chętnych jest tyle, że bez gromadki dzieci i niskiej płacy nie ma na co liczyć smile Mało tego, najczęściej mieszkania komunalne są w bardzo złych dzielnicach, zazwyczaj wymagają remontu i wkładu.. Jedyny plus to taki, że po chyba 4 latach (nie jestem pewna) możesz ubiegać się o wykupienie takiego lokalu na własność.

Ciąże nastolatek nie wynikają z chęci pobierania benefitów, ale z głupoty i nieodpowiedzialności! Mimo iż antykoncepcja jest w Anglii darmowa, sypianie z kim popadnie i byle kiedy niesie w konsekwencjach niechciane ciąże.

Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, to słucham smile

aha. o part time-to zależy. Wyobraź sobie że pracujesz na part-time, 20 godz w tyg, za minimalną stawkę 5.80 Ł. czyli na tydzień zarabiasz 116 Ł, z tego odciągną Ci tax i NIN, więc na rękę będzie ok 90 Ł. Wynajmując pokój jednoosobowy, w średniej dzielnicy zapłacisz ok 50 Ł za tydzień, plus pewnie do tego rachunki. Czyli jakieś 60-70 Ł tygodniowo. Zostaje Ci więc 20 Ł na rękę-ale pamiętaj, musisz dojeżdżać więc autobusy tygodniowe to ok 15 Ł, plus jedzenie, karta do telefonu żeby mieć jak się kontaktować z kolegami...

Oczywiście do szacunkowe koszta, bo wszystko zależy od miejsca do którego trafisz, i pracy.

W moim mieście bilet tygodniowy kosztuje 18 Ł, przeciętny pokój w średniej dzielnicy ok 80 Ł tygodniowo z rachunkami, jedzenie ok 15 Ł tygodniowo. Zawsze do tego dochodzą jakieś dodatkowe koszta.. a to zachce Ci się nagle piwka,albo zachorujesz i będą potrzebne leki.. Takie sytuacje są nieuniknione!!


"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho

Offline

 

#14 2010-07-30 01:36:18

Ema
Przyjaciółka Forum
Wiek: 29
Zarejestrowany: 2010-01-22
Posty: 5855

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Noelle,Ja mieszkam w Irlandii i co do twojego wstepu to wszystko jest tak samo jak u ciebie. Z tym ze transport..hmm..ja mam zastrzezenia. Mieszkam w malej wiosce <1000 ludzi> w ciagu dnia sa 4 autobusy tylko. Jeden o 8.33 drugi o 13.25 trzeci o 16.08 czwarty o 20.45.  Niby ok...ale nie do konca. Czasem pracujac,naprawde trudno sie zorganizowac aby zdazyc na autobus. Do tego, powrotnego z miasta nie ma po godzinie 20.00 wiec jak wrocic kiedy ktos pojechal do miasta tym autobusem o 20.45 ?? Bilet w jedna strone autobusem kosztuje ok.5 euro. Taksowka do miasta lub z miasta,ktora pokonuje ta sama trase co autobus kosztuje 25 euro !
Jesli chodzi o zime,to tu ten sam problem,oni nie maja opon zimowych.Parkingi tutaj sa ok. zawsze sie miejsce znajdzie.
O pracy,u mnie to samo.
Co do zachowania u mnie identycznie.
Sklepy.. podobnie. Najbardziej zaskoczylo mnie to,ze apteka jest polaczona z drogeria. Polska apteka jest bardzo,ze tak powiem ,,wyjaowiona''-tylko leki,a tutaj to ciekawe polaczenie lekow z roznosciami. MOzna kupic wszystkie kosmetyki,zele pod prysznic,balsamy do ciala,gumki do wlosow i cal areszte tego typu rzeczy wlasnie w aptece. Tak jak w sklepie samoobslugowym. Rzecz jasna na leki jest specjalne stanowisko,ktore obsluguje aptekarka,ale mi chodzi o to polaczenie w jednym pomieszczeniu.
Co do ubioru to rzeczywiscie tutaj jest luz totalny ! I to jest super. Dziewczyny chodza w dresach do tego eleganckie buty i jest cool big_smile Smiesznie to wyglada ale tutaj nikt na to nie patrzy. Tak jak mowisz o tym wlasnie ty Noelle.
Marki ktore sie tu lansuja to miedzy innymi ; Nike,puma,Boots,Elverys sport,Atmosphere,Name it,Next,A-look,Sacha,Diesel,Monsoon,Ayanapa,Londsday<czy jakos tak,nie wiem jak sie to pisze> Shoe zone,River Island i wiele wiele innych.
Kiedy przyjezdza sie do Irlandii,chcac pracowac nalezy wyrobic  PPS number,do ktorego potrzebny jest dowod lub paszport.

Reszte przeczytam jutro i bede kontynuowac swoj post..juz dzis nie mam sily. hmm  Ale jeszcze dopisze...  PARACETAMOL  na wszystko hahahaha Do zobaczenia jutro.

Ostatnio edytowany przez Ema (2010-07-30 01:38:59)


- Powinnam podziekowac wszystkim ktorzy mnie w zyciu zawiedli,dzieki nim wiem jakim czlowiekiem nigdy nie chcialabym byc -

Offline

 

#15 2010-07-30 14:21:11

Noelle
Przyjaciółka Forum
Wiek: rocznik 87
Zarejestrowany: 2009-02-04
Posty: 4440

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Ema, bardzo się cieszę że dołączyłaś się do tego wątku smile

Wiesz, zanim zamieszkałam tu, gdzie mieszkam teraz, to w okresach wakacyjnych mieszkałam w małej miejscowości w Walii.. i tam wyglądało to podobnie do tego o czym piszesz smile zwłaszcza jeśli chodzi o transport-autobusy co godzinę, lub dwie, w dodatku do miasta w którym jest supermarket jest godzina drogi.. czyli dwie godziny w ciągu dnia na sam dojazd się traciło...

Marek nie wymieniałam bo za dużo tu tego smile ale te właśnie najbardziej kojarzone z UK i Irlandią to właśnie Atmosphere, New Look, Tk Maxxx, Lonsdale i Everlast, LaCoste i inne... smile

Mnie jakoś apteka nie zdziwiła, może dlatego, że uważam to za bardzo wygodne rozwiązanie-jestem przeziębiona, idę po leki i od razu kupuję sobie lakier do paznokci albo krem na poprawę nastroju smile


W ogóle to może jeszcze wspomnę o tym, gdzie opłaca się robić zakupy.

Jeśli chodzi o artykuły spożywcze to ja kupuję większość rzeczy w Lidl'u, w Morrison's kupuję mięso, w Iceland kupuję mrożonki (mega wygodna sprawa-zwłaszcza że mam osobną zamrażarkę więc kupuję gotowe i dużo tańsze niż w innych sklepach mrożonki). Od czasu do czasu wybieramy się do ASDY, ale różnie to bywa, bo niektóre produkty nie są smaczne, choć kuszą ceną.

Co do artykułów kosmetycznych i chemicznych to ja kupuję głównie w Wilkinsonie. Mają naprawdę spory asortyment, i wiele promocji-przykładowo, za szampon Dove w Superdrug'u kasują ponad 2 funciaki, a ja kupiłam taki sam w Wilkinsonie za 97 p smile więc zdecydowanie opłaca się sprawdzać ceny i porównywać.

Nie polecam kupowania w polskich sklepach, gdyż ceny są wygórowane, i naprawdę można stracić mnóstwo pieniędzy na polskie produkty, jeśli można się zaopatrzyć w produkty angielskie za połowę ceny. Oczywiście smak jest inny, ale sama myśl że mam wydać ponad funciaka za wodę Żywiec zdrój Niegazowaną,  Volvic jest w supermarkecie za 50p od razu zmienia moje rozumowanie smile Ja w polskim sklepie zaopatruję się jedynie w śmietanę, twaróg i od czasu do czasu w przyprawy (jak mama nie zdąży mi przysłać big_smile).


"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho

Offline

 

#16 2010-07-30 17:46:44

Mik3
Netchłopak
Wiek: 18
Zarejestrowany: 2009-08-23
Posty: 33

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

noelle napisał:

aha. o part time-to zależy. Wyobraź sobie że pracujesz na part-time, 20 godz w tyg, za minimalną stawkę 5.80 Ł. czyli na tydzień zarabiasz 116 Ł, z tego odciągną Ci tax i NIN, więc na rękę będzie ok 90 Ł.

tz jesli o to chodzi to podobno studenci nie placa podatkow, dostaja kwote brutto na reke a miasto do ktorego chce jechac jest dosyc bogate i ma duzy niedobor pracownikow podobno troche bardziej atrakcyjnie placa w tamtym miescie(chodz jest drozsze mieszkanie)
w kazdym razie na stronie univ pisze ze powinienem miec ok 5,700funtow/rok a w dodatku moglvbym pracowac full time w kazde wakacje,ferie wiec moze by udalobymi sie wyzywic? podobno wszystkie przerwy w nauce trwaja w predziale 16-20tyg wolnych to bardzo duzo na prace full-time czyli 2x wieksza wyplata

ps. a co do wypicia piwka to mi nie grozi bo nie lubie alkoholu ;P

Ostatnio edytowany przez Mik3 (2010-07-30 17:47:18)

Offline

 

#17 2010-07-30 18:22:15

Noelle
Przyjaciółka Forum
Wiek: rocznik 87
Zarejestrowany: 2009-02-04
Posty: 4440

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

nie chce Cie w zaden sposob zniechecac:) i faktycznie jest wiele znizek dla studentow np. na council tax,bilety,w niektorych sklepach tez dostaniesz discount. poza tym pomysl, znajdziesz dobra prace na part time i co,na czas wakacji czy ferii rzucisz te prace by dorobic?ja sama obecnie szukam pracy i mimo ze znam angielski,mam wyksztalcenie wyzsze,rozne doswiadczenia za soba nie ma dla mnie pracy... wiec to nie jest takie latwe. wracajac do tematu- przede wszystkim zacznij odkladac kase na wyjazd,i nie oczekuj ze Szkocja bedzie czekala na Ciebie z otwartymi rekoma!takich ludzi jak Ty,z marzeniami i aspiracjami  na studia w UK sa setki,i to nie tylko z Polski.

przepraszam jesli brutalnie sprowadzam Cie na ziemie, ale sama sie przekonalam ze "ogromne miasto,pelne fabryk,przedsiebiorstw, ze swietnym uniwerkiem" jest pelne ludzi takich jak ja a zycie nie jest takim jakim widzialam je z perspektywy widzianej w komputerze,gdy bylam jeszcze w Polsce..

aha,nic mi nie wiadomo o tym ze studenci nie odprowadzaja podatkow od zarobkow. o to musialbys zapytac jakiegos pracujacego studenta w UK. Podatku generalnie nie odprowadza sie jesli tygodniowy zarobek nie przekracza jakiejs kwoty-chyba mniej niz 100£ ale to tylko mniej wiecej,bo nie pamietam;-)

Poszukaj informacji na forach polskich imigrantow w UK.

O mniej formalne sprawy mozesz pytac mnie smile chetnie podziele sie swoimi wiadomosciami i opiniami!


"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho

Offline

 

#18 2010-07-30 23:29:32

Ema
Przyjaciółka Forum
Wiek: 29
Zarejestrowany: 2010-01-22
Posty: 5855

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Oto kontynuacja mojego posta smile Od teraz bede tu chyba codziennie,poniewaz Ty Noelle tak duzo piszesz w jednym poscie,a ja sie chetnie wypowiem co do nich,a na to czasu trzeba lol

Dziekuje za przywitanie smile

Na czym to ja skonczylam ? Aha na PPS number ( Personal Public Service Number ) Potrzebny jest do podjecia pracy .Dodam ze wyrobienie tego numeru jest darmowe.Tym numerm poslugujemy sie potem poprostu wszedzie.
Jesli chodzi o ubezpieczenie zdrowotne,ja mam aktualnie Full medical card co oznacza,ze mam pelen zakres darmowych uslug lekarskich,jesli tak moge to nazwac wink  MOge napisac ze wizyta u dentysty na przyklad bez tej karty kosztuje 60-70 euro,z karta nic. Istnieje takze GP medical card ktora nie jest full i to znaczy ze posiadacz takiej karty ma zapewnione tylko podstawowe leczenie jakby co.
Dziwne to,poniewaz w PL karte do lekarza ma sie od urodzenia,a tutaj kiedy ktos jest bogaty,ma firme lub poprostu ma pieniadze nie dostanie takiej karty poniewaz stac go na leczenie . Podoba mi sie tutaj to,ze starsi ludzie sa pod naprawde troskliwa opieka medyczna,maja wydzielonych wolontariuszy,ktorzy chodza z nimi na spacer i sprawdzaja czy wszystko jest w porzadku,za to placi Panstwo. Maja takze darmowe bilety autobusowe i wiele innych takich.
Ja nie mam konta w banku narazie,ale moj facet ma. Zauwazylam ze czesto w bankach i w roznych urzedach wystarczy pokazac tkz. Rent booka-ksiazeczka ktora wypisuje landlord<wlasciel domu ktory wynajmujemy> w niej jest pelen zapis oplat czynszu,nasze dane i adres. To jest dla nich potwierdzenie.
Poczty sa tutaj brzydkie,takie stare i zaniedbane fujjj

Mieszakanie Tutaj takze nie ma meldowania. Naprawde tyle spraw formalnych jest o tyle prostszych niz w PL !
Wprowadzasz sie,placisz masz swojego Rent booka,placisz za prad i cala reszte<rzadko tu spotkasz gaz> kontrakt na rok,potem albo przedluzasz albo sie przeprowadzasz jesli masz ochote na zmiane. Najpiekniejsze jest to,ze nie ma absolutnie zadnego problemu ze znalezieniem i wynajeciem domu. One sa wszedzie,tylko w roznych cenach. Ogrzewanie jest centralne lub olejowe.Olejowe polega na tym,ze na ogrodku stoi wielki baniak 1000 litrow,trzeba zamowic olej,gosc przyjezdza i tankuje powiedzmy 500 litrow palcisz jakies 300 euro,z tym bywa roznie bo cena skacze i masz spokoj na jakies 3 miesiace,w zaleznosci jak grzejesz dom.

Ja osobicie mieszkam juz w trzecim domu,ale mam zamiar juz zostac tu gdzie jestem hehe.Na miesiac palcimy rentu<czynszu> 500 euro i to jest normalna stawka. Mamy 4 sypialnie,kuchnie,3 lazienki,ogrod.Znajoma wynajmuje apartament za 450 euro,gdzie ona ma tylko 2 sypialnie,kuchnie i 1 lazienke,a ogodek ? Piekna plyta betonowa lol 

Jak tu przyjechalam bardzo mnie dziwilo to,ze zaslony w oknach sa jednostronne ? Zal im materialu czy co ? lol Albo te idiotyczne krany..wiecie o czym mowie. Dywany w lazienkach fujjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjj !! Brak firanek...ale teraz to w sumie coraz wiecej domow juz je ma. Oczywiscie kontakty big_smile te domy wszystkie takie same lol I wiele wiele innych napewno,ale teraz nie pamietam.


Noelle napisał:

W Anglii są dostępne różnego rodzaju benefity, czyli zapomogi np dla samotnych matek,dla dzieci,  dla osób z niskimi dochodami, dla bezrobotnych, dla osób starszych... Jest tu naprawdę szeroka gama opcji, z jakich można skorzystać. Oczywiście nie od razu po przyjeździe bo jednak trzeba wiedzieć co i jak ale naprawdę można otrzymać pomoc. Niestety wielu naszych rodaków nadużywa tych opcji, i często oszukują Angielskie władze.. smutne ale prawdziwe.. Znam kilka osób, które niestety tak robią i szczerze mówiąc w takich sytuacjach wstydzę się za to że też jestem z Polski..

W Iralndii jest tak samo. Zapomoga dla samotnej matki,dla dzieci,dla starszych,i cala reszta co napisalas a ponad to,mozna uzyskac pieniadze w zimie na wegiel,powiedzmy 20 euro na tydzien. Jest tego mnostwo.
Takze ubolewam nad tym,ze Polacy bardzo ale to bardzo wykorzystuja te opcje,jak tak niektorych slucham gdzie byli i co zalatwili to naprawde wielki wstyd mnie ogarnia ze jestem jedna z nich ! Ja odkad tu jestem <prawie 4 lata> nie staralam sie jeszcze o zadna zapomoge. Mieszkam w malej wiosce jak wspomnialam,tutaj jest taki maly office ktory sie zajmuje zasilkami i zapomogami,oni doskonale znaja juz wiekszosc polakow,poniewaz laza tam i biora kase tylko,zamiast sie za robota rozejrzec !! No masakra.. szkoda slow..wiesz jak jest..

Służba zdrowia.... Nienawidze lekarzy brrr ani tu ani nigdzie ha ha. W Irlandii mialam okazje sie przekonac jak wyglada wizyta u GP,u dentysty,u okulisty i w szpitalu..chyba nic nie ominelam.. Bylam w twoim watku o ginekologu i jak dobrze pamietam wypowiedzialam sie tam nawet,dawno temu smile Bylam zszokowana ze nie chca zrobic mi cytologi bo mialam tylko 24 lata hmm
Wszedzie u lekarza jest taka ciekawa ,,obrobka pacjenta'' chodzi mo o to,ze w PL lekarz cie wymaca,podotyka i wogole. A tutaj dotknie cie dopiero kiedy uzyska zgode od pacjenta. Kiedy bylam w szpitalu < zapalnie pecheza moczowego> lekarz nawet pytal czy moze mnie zlapac za reke w celu pobrania krwi ! A potem czy moze dotknac brzucha. W Pl nie do uwierzenia.
U dentysty ok..wszystko super,,zawsze wyjasniaja dokladnie co zmierzaja zrobic big_smile i uspokajaja pacjenta..a mnie trudno uspokoic bo ja sie BARDZO boje dentysty !! TYlko siadam na fotel i juz jestem cala spocona i rostrzesiona..bliska omdlenia..brrr
Okulista w porzadku smile GP takze. Tylko ten Paracetamol hmm    Ale uzyskalam darmowe tabletki na bolesna menstruacje smile Zawsze bralam ibuprom,bo jako jedyna tabletka mi pomagal,a tutaj dostalam ,,Ponstan''500mg   Boze jak to dziala ! haha Ibuprom poszedl w kat.I moge zawsze przyjsc po nowe.
MOj facet poszedl do lekarza,powiedzial ze chce rzucic palenie,dostal recepte na tabletki za darmo ! Normalnie kosztuja ok,200 euro.
Nie pali !! big_smile
Co do porodow...tez bylam w szoku po tych informacjach . Wiec nie jestes sama smile Dziwi mnie tylko,ze na porodwke gdzie leza dzieci ktore maja 1 godzine zycia,wchodza sobie wszyscy i przynosza kwiaty,pluszaki i to jest ok.. A moze to PL przesadza z czystoscia ? Nie wiem..Znam kilka kobiet ktore tu rodzily i wrazenia sa rozne..Jedna stwierdzila ze lazienka w szpitalu byla zawsze bardzo brudna..to jak kobieta po porodzie z otwarta rana ma skorzystac z wc !! ? ehh rozne sa opowiesci.. szok.

Noelle napisał:

Jeśli chodzi o puby i kluby to fajną sprawą jest to, że jest zakaz palenia wewnątrz,

Tak tak to jest superrrrr !!

Co do pubow.. uwielbiam je !! One maja magiczny klimat smile Tutaj pierwszy raz usyszalam muzyke irlandzka na zywo i pokochalam ja od razu. Every weekend is life music... w pubach...panowie siedza na krzeselku,graja na gitarze<ktora kocham> i spiewaja...ale jak oni spiewaja...i jakie to sa piosenki ! Ahh uwielbiam smile Nie chce sie stamtad wychodzic smile
To prawda ze luz totalny w pubach smile Identyko u mnie. Czasem piwo ktos postawi  smile
Bylam w wielkim klubie w wielkim miescie ... co tam sie dzialao ! Taki wielki klub a tak trudno sie tam wcisnac..miejsc brak ! taki ruch. Pozatym trzeba przyznac,ze w weekend PUBY ZYJA OJ ZYJA !!!
Dziewczyny prawie nagie latwo tu spotkac tazke ale te tapety jakie one sobie klada na buzie to przekracza wszelkie normy ! Jak bys podeszla do takiej to szpachelka mala na sciagniecie tego ! bleee a potem w pubie gdzie goraco to sie topi fujjjj

Ze weekend to nakjwazniejsza czesc tygodnia nie mam watpliowsci lol Tutaj tez.

Napisze jeszcze o POlskich sklepach w Irlandii..to co ONI oferuja Polakom swoim rodakom to sie w glowie nie miesci ! CENY Z KOSMOSU !! Wole isc do Lidla albo tesco i tam kupic co potrzebuje.. NP.w pl sklepie kawa za 4.89 gdzie w lidlu zaplace za to samo 1,49 !! Roznica porazajaca .A pozatym obsluga w polskim sklepie jest OKROPNA  !! Jakby kazali im za kare tam byc ! Nie to co w innych Irlandzkich sklepach,zawsze milo i pomocnie z usmiechem na twarzy do klienta smile Az milo. zawsze mozna o cos spytac nie obawaiajc sie,ze popatrza na ciebie z byka.. W Pl shop kupuje tylko przyprawy i kremy do ciast. TYLKO. MOJ kupuje tam kiebase i chleb,bo uzalezniony big_smile

Pamietram sytuacje w tesco,kiedy byla jedna wielka sciana z plytami CD..chcialamwziac jedna do reki aby poczytac,i cala sciana runela !!! Wyobrazcie sobie ten halas ! Ten balagan ! I mnie w tym wszystkim !! Myslalam ze sie spale ze wstydu,choc to nie byla moja wina..bo widocznie zle bylo umocowane.. A tu co ? Czterech facetow przyszlo i zaczeli ukaladac wszystko,ja mowie ze pomoge albo co,bo glupio mi bylo !! A oni ze nic sie nie stalo ze moge sobie isc oni to zrobia..roboty na 2 godziny bynajmniej hmm  haha  Milo i uprzejmnie bez pretensji.

"Jerry Springer Show"nienawidze tego show hmm

A te rury na zewnatrz domow tutaj takie same tongue Nie dosc ze to wyglada brzydko to jeszcze w zimie niebezpieczenstwo zamrozenia i pekniecia. Niby tutaj nie ma mroznych zim,ale rok temu to tak przypillo mrozem ze rury popekaly i nie bylo wody !!

Dobrze ze tego Paracetamolu nie przepisuja jeszcze na zapobieganie ciazy lol Malo brakuje.

Tk Maxxx,tez tu jest smile

Zakupy robie takze w LIdlu najczesciej,czasem wchodze do tesco,ale nie lubie bo tam zawsze zimno i non stop zmieniaja miejsca produktow co  mnie doprowadza do szalu !Warzywa i owoce kupuje w Fruit market,mieso moj kupuje ja tego nie lubie kupowac lol Rybe na obiad czasem zlowi smile

Do Asdy mamy daleko..trzeba specjalnie jechac do Irlandii polnocnej.

Jesli chodzi o kosmetyki to jest taki sklep Show's w nim jest wiele znanych marek i ceny atrakcyjne ..ja tam kupuje moj staff wink
Aha i lubie sklep ,,Everythig for 2 euro '' big_smile Wszystko za dwa euro ..Masz cos takiego u siebie ?? smile

Jejku...alez ja sie rozpisalam !!!  Przepraszam smile

Ostatnio edytowany przez Ema (2010-07-30 23:33:56)


- Powinnam podziekowac wszystkim ktorzy mnie w zyciu zawiedli,dzieki nim wiem jakim czlowiekiem nigdy nie chcialabym byc -

Offline

 

#19 2010-07-31 00:12:50

Noelle
Przyjaciółka Forum
Wiek: rocznik 87
Zarejestrowany: 2009-02-04
Posty: 4440

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Bardzo fajnie ze przylaczylas sie do tego watku;)
siostra mojego chlopaka mieszka w Irlandii,wiec co nieco slyszala mwink generalnie to zyje sie podobnie ale czasem zdarza sie info ktore zaskoczy tak jak np to Twoje o dotyku i badaniu przez lekarza:) ja generalnie slyszalam duzo roznych opinii,wiec mniej wiecej wiem czego sie spodziewac...bardzo podoba mi sie traktowanie starszych ludzi tu-z szacunkiem, troska...
co do sklepow to oczywiscie tez mamy tu tzw. funciaki czyli wszystko za funta,i czasem mozna kupic naprawde fajne rzeczy do domu,czy artykuly chemiczne do sprzatania.

o wygladzie Angielek nie bede sie wypowiadala-moze tylko tyle ze za dnia paraduja w pizamach i kozakach po ulicach natomiast w nocy ukrywaja sie pod tonami pudru,wszystkie z wyprostowanymi wlosami i w ubraniach wiecej odkrywajacych niz zakrywajacych smile

mysle ze tez prawo jazdy jest wazna kwestia ale o tym jutro,bo teraz pisze na smartphonie mojego chlopaka-i juz mi sie chce spac ;-) tak wiec jutro next chapter-driving in UK..


"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho

Offline

 

#20 2010-07-31 01:10:25

Ema
Przyjaciółka Forum
Wiek: 29
Zarejestrowany: 2010-01-22
Posty: 5855

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Tutaj tez sie zdarza,ze Irlandkii podjezadzaja samochodem,wychodzi taka w spodniach od pizamy w kapciach i jakas bluza zarzucona..chwila mija,wychodzi z zakupami i juz jej nie ma lol Ale zeby ona sie chociaz uczesala haha   A wieczorem ? Ubrana w mniej niz wiecej 7 kg tapety i jazda na balety ! Po kilku godzinach wyglada okropnie. Nie dosc ze pijana,to rozmazana i spocona blee big_smile

Ja Wlasnie robie sobie prawo jazdy,jestem w trakcie smile Ale po polsku.  Jest taka opcja. Bylam na teoretycznym,nie zdalam,braklo mi 4 pytan. Czekam na nowy termin.

Jutro napewno zajrze,jesli bede na forum smile Pozdrawiam I DObranoC smile


- Powinnam podziekowac wszystkim ktorzy mnie w zyciu zawiedli,dzieki nim wiem jakim czlowiekiem nigdy nie chcialabym byc -

Offline

 

#21 2010-07-31 10:26:12

Noelle
Przyjaciółka Forum
Wiek: rocznik 87
Zarejestrowany: 2009-02-04
Posty: 4440

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

No więc o tym prawku... Jeśli masz prawo jazdy zrobione w Polsce, to możesz na nim jeździć w UK, jednak tylko chyba 3 lata, potem należy wymienić na prawo jazdy angielskie.

Jeśli nie masz prawda jazdy to też nie problem, bo można zrobić sobie prawko tutaj smile co prawda kosztuje, znacznie więcej niż w PL ale wiele osób się na to decyduje. Przykładowo 5 godzin jazdy to 60 funtów. Dokładnie nie wiem jak wygląda sam egzamin, jest możliwość jazdy z tłumaczem, ale za to się płaci dodatkowo na egzaminie.

Można też jeździć bez egzaminu, tzn bez praktycznego smile Trzeba wypełnić papiery i zgłosić że chce się otrzymać provisional driving licence, czyli prawo jazdy tymczasowe, gdy przyślą to wtedy można praktykować, uczyć się jeździć samochodem w obecności osoby która ma min 21 lat i prawko ma od min 3 lat (czyli z mężem, chłopakiem, ojcem itd). Wtedy na samochód przykleja się literkę L, na przód i tył samochodu by zasygnalizować innym kierowcom, że dopiero się uczysz. Z literką "L" nie wolno wjeżdżać Ci na autostrady. Co więcej, osoba ucząca się musi być ubezpieczona i jej imię musi figurować na polisie ubezpieczeniowej osoby z którą uczy się jeździć.

Istnieje oczywiście okres podczas którego musisz zdać egzamin teoretyczny. W UK wynosi 2 lata. Egzamin teoretyczny to oczywiście pytania-trzeba odpowiedzieć poprawnie na 30 z 35. Po zdanym egzaminie teoretycznym, należy zapisać się na egzamin praktyczny. Nie ma określonych zasad, mówiących co na pewno musi pojawić się na egzaminie. Tylko od woli egzaminatora zależy czy będziesz musiał jechać po łuku, czy wjechać pod wzniesienie. Trasa jazdy po mieście jest wcześniej ustalana z kursantem. Koszt egzaminu praktycznego to ok 25 Ł.

Po zdanym egzaminie można jeździć autkiem, i tak jak w Polsce można nakleić sobie na autko naklejkę sygnalizującą że jest się nowym kierowcą. W Polsce nakleja się liść klonu, w UK zieloną literkę P.

Jeśli chodzi o koszt utrzymania samochodu-wszystko zależy od marki, od tego ile lat ma auto. I co ważne- w UK ubezpiecza się osobę, nie auto. Czyli osoba nie ubezpieczona nie może poruszać się czyimś autem na terenie Wielkiej Brytanii.

Ceny samochodów w UK są zróżnicowane-można kupić jakieś stare ale w dobrym stanie autko za 500 Ł, tak by mieć jak dojeżdżać do pracy czy na zakupy.
Poza tym, w zależności od zarobków, opłaca się kupować auta w salonach-za naprawdę małe miesięczne raty! np. nowe autko za 60 Ł miesięcznie, na 6 lat smile


"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho

Offline

 

#22 2010-07-31 15:56:24

koska
Mój jest ten kawałek podłogi
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2009-11-18
Posty: 74

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

ja chce wyjechać z chłopakiem do pracy w gastronomii w Anglii. nie orientujecie sie czy dużo jest pracy w tej dziedzinie i czy dużo można zarobić. bo chcieliśmy kupić sobie w Polsce mieszkanie ale z takimi zarobkami to nigdy nie kupimy wiec chcemy wyjechać i czy rok by wystarczył żeby uzbierać odpowiednią kwotę odkładając jedną pensję ??

Offline

 

#23 2010-07-31 16:02:12

Noelle
Przyjaciółka Forum
Wiek: rocznik 87
Zarejestrowany: 2009-02-04
Posty: 4440

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Pisząc w gastronomii jaki rodzaj pracy masz dokładnie na myśli?
Jakie miasto rozważacie? Macie znajomych na miejscu by mieć się gdzie zahaczyć??


"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho

Offline

 

#24 2010-07-31 16:14:11

koska
Mój jest ten kawałek podłogi
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2009-11-18
Posty: 74

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

jako kucharz lub pomoc. a miasta nie wybraliśmy bo zastanawiamy sie między  Anglią, Niemcami  bo tam mamy znajomych no i Włochy też wchodzą w grę. i na razie sie rozglądamy żeby sie zdecydować

Offline

 

#25 2010-07-31 17:01:02

Noelle
Przyjaciółka Forum
Wiek: rocznik 87
Zarejestrowany: 2009-02-04
Posty: 4440

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

nie orientuje sie w zarobkach w gastronomii. jednak mozecie zrobic prosta kalkulacje i na jej podstawie, zdecydujcie. w uk minimalna stawka wynosi 5.80£, zazwyczaj pracuje sie 37godzin tygodniowo. im wiecej zarabiasz tym wiekszy podatek placisz czyli przykladowo zarabiajac 220£ tygodniowo na reke dostaniesz 180£. wynajem domu 2pokojowego to kwestia 400£ plus gaz,prad,internet,tv,woda,council tax,to kolejne 200£. wynajmujac pokoj placisz ok 250 £ plus rachunki. trzeba liczyc sie z kosztami dojazdu do pracy, zakupami jedzenia,srodkow chemicznych itd. czyli teoretycznie odkladajac jedna cala wyplate czyli np minimalne 880£ przez rok uda sie Wam odlozyc ok 10 tys £ czyli na chwile obecna ok 50 tys zl. sporo prawda? tylko ja mowie Ci ze rzeczywistosc jest inna i trzeba naprawde niezle sie starac zeby zaoszczedzic bo zycie na wyspach jest bardzo drogie, a do tego od czasu do czasu warto cos kupic i zwiedzic a to nie jest darmowe;)

co do pracy w gastronomii to pubow i restauracji jest wiele,ale tak jak napisalam nie wiem jak jest z praca.

i jeszcze jedno-znacie angielski? to na pewno ulatwi Wam start..


"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho

Offline

 

#26 2010-07-31 19:07:06

koska
Mój jest ten kawałek podłogi
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2009-11-18
Posty: 74

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

ja znam angielski nie perfekcyjnie ale mogłabym sie dogadać. i dziękuje za odpowiedz

Offline

 

#27 2010-07-31 21:49:50

Ema
Przyjaciółka Forum
Wiek: 29
Zarejestrowany: 2010-01-22
Posty: 5855

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

To moze ja o prawku troszke w Irlandii smile

Prawo jazdy w Irlandii,o ilo sie tutaj zyje i pracuje wychodzi o wiele taniej nic w POlsce. Bo nie jest latwo z POlskich zarobkow odlozyc na prawko. Test teoretyczny sklada sie z 40 pytan z czego nalezy odpowiedziec na 35 aby zdac. Czas 45 minut,to az nadto smile  Mozna bez zadnego problemu zdawac test z tlumaczem.
Test praktyczny jak sie odbywa to jeszcze nie wiem wink Ale wiem natomiast,ze jest podobnie jak u ciebie Noelle. Po zdanym tescie teoretycznym,otrzymuje sie tymczasowe prawo jazdy i ,,L'' i mozna juz jezdzic,oczywiscie z kierowca doswiadczonym ,nie samemu.I tez nie mozna na autostrady wjezdzac. Przez ok,pol roku jest czas na nauke,a potem nalezy pobierac lekcje praktyczne w agencji. Jak sie zda test,jezdzi sie z ,,L'' dwa lata. Aha jednorazowy test teoretyczny kosztuje tutaj ok.35 euro. Praktyczny nie wiem.

Co do samochodow.Oplaty zaleza od wielkosci auta,a dokladniej mowiac od wielkosci silnika,o ile nic nie pochrzanilam wink Im wieksze auto tym wiecej placisz. Sa trzy oplaty,ktore widnieja na przedniej szybie samochodu,takie krazki papierowe.Zawsze na widoku,wiec oplat trzeba pilnowac. Sa to NCT <przeglad> Insurance <ubezpieczenie> oraz Tax <podatek drogowy> .
Kupowanie aut to tez nie problem. Jest specjalna gazeta,albo w necie mozna szukac. Uzywane i w dobrym stanie kolysza sie od 250 euro w zwyz. Za cene ok.500-600 euro kupi sie juz naprawde dobre auto.

Koska,ja sie nie orientuje jak z praca w Anglii,ale w Irlandii jest kiepsko..Ten kraj aktualnie jest zatopiony w kryzysie,zdaje sobie sprawe ze to czesciowo przez obcokrajowcow,ktorzy przybyli dla lepszego zycia. Naprawde bezrobocie jest wysokie.Zarowno wsrod obcokrajowcow jak i Irlandczykow.  Jesli w tym momencie ktos przyjedzie tutaj szukac pracy w ciemno i ja znajdzie to mozna go okreslic wielkim szczesciazem ! Ten kto mial prace kilka lat temu,nadal sie jej trzyma. Kilka firm oglosilo plajte..Nowi nie maja czego tu szukac narazie.. No chyba,ze jakas rodzina juz trzyma posadke big_smile

Przeliczajac ile zarobisz w ciagu roku,rzeczywiscie moze sie zdawac ze bedzie kupa kasy i rtok straczy.Ale niestety realia sa inne ..Naprawde. Tutaj tez bedziesz musiala jakos zyc prawda? Placic za dom,za rachunki,zakupy i cala reszte. To sie tylko tak wydaje,ze co tydzien masz kase i odkladasz...ale kasa wyplywa z rak szybciutko...oczywiscie da sie odlozyc co nie co,ale ja planujac tylko rok za granica nie liczylabym na zbyt wiele.

To takze powany blad myslenia ludzi,ktorzy sa w Polsce(powiedzmy rodzina i znajomi osoby ktora jest za granica) ,otoz mysla oni w zly sposob.  Mysla ze my tu mamy high life..a tu tez jest zycie..OK dostajesz wypate co tydzien i to porzadna,piekne to jest oczywiscie,Ale co tydzien trzeba cos placic. Zrobic zakupy. A wypada takze gdzies pojechac i cos zobaczyc...Byc tu i nic nie widziec ?!
NIE PRZELICZA SIE wypaty irlandzkiej na polska..to nie ma sensu..to nie tak dziala..TU jest Irlandia a tam jest POlska.
POdam przyklad.Prawo jazdy-tutaj jest tansze z zarobkami irlandzkimi,ale nie z polskimi ! Ehh
Tak wiec powiedzmy dostajesz 400 euro na tydzien. 120 euro na mieszkanie,ok 50-80 euro na zakupy,trzeba samochod oplacic,prad,i rozne rachunki.Ok rachunki placi sie raz na miesiac lun raz na dwa w przypadku pradu tutaj. Ale tak czy siak kase musisz na to odlozyc. A na koncie takze musi cos byc,jakies zabezpieczenie. Oczywiscie lepiej sie chodzi na zakupy niz w PL,poniewaz bierzesz 50 euro idziesz do lidla i caly kosz nawalony. A w PL masz 50 zl i nic za to.. z tym sie zgodze.Ale to tyle..

W Irlandii najmniejsza stawka wynosi 8,65 e.  W Irlandii NIE  placi sie za zimna wode.  Co do wynajmu pokoju to tez zalezy z iloma osobami mieszkasz. Im wiecej tym taniej,ale to przyjemne nie jest.

Noelle napisał:

tylko ja mowie Ci ze rzeczywistosc jest inna i trzeba naprawde niezle sie starac zeby zaoszczedzic bo zycie na wyspach jest bardzo drogie, a do tego od czasu do czasu warto cos kupic i zwiedzic a to nie jest darmowe;)

I to sa swiete slowa ! Prawda i jeszcze raz prawda.

Angielski napewno ulatwia  smile Bardzo bardzo..  ja przyjechalam bez angielskiego kompletnie,nigdy sie nie uczylam. Siedzialam w domu 4 miesiace zanim cos znalazlam. Teraz potarfie anglika i caly czas sie ucze,bo do perfectu daleko...a ogolnie nie mam z tym problemu,dogaduje sie.

Noelle o czym jeszcze pogadamy ?? smile smile POzdrawiam.


- Powinnam podziekowac wszystkim ktorzy mnie w zyciu zawiedli,dzieki nim wiem jakim czlowiekiem nigdy nie chcialabym byc -

Offline

 

#28 2010-07-31 22:20:40

Mik3
Netchłopak
Wiek: 18
Zarejestrowany: 2009-08-23
Posty: 33

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

mozecie jeszcze napisac cos o mentalnosci ludzi,edukacji,możliwosciach,poszukiwanych zawodach tam,o kulturze ludzi,zachowania itd. wink

edit: zapomnialem.. moglabys opowiedziec mi o A levels(wiem o co chodzi) ale czy sa trudne, czy warto zdawac to jesli matura pojdzie za slabo aby dostac sie na univ, jak dlugo trwa nauka do tego, i ile trzeba przedmiotow wybrac i jakie sa do wyboru i czy przecietny polak co zda mature z paroma rozszerzonymi ma realna szanse na zdanie a lvls

Ostatnio edytowany przez Mik3 (2010-07-31 23:23:16)

Offline

 

#29 2010-08-01 15:25:02

fammefatale
Przyjaciółka Forum
Wiek: 23
Zarejestrowany: 2010-08-01
Posty: 1700

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Fajny temat wink Tym bardziej ze ostatnio zastanawialam sie nad wyjazdem do UK najpierw moze na wakacje a pozniej kto wie smile Tylko jest problem bo nie mam tam znajomych i obawiam sie ze bez tego trudno raczej bedzie zaczepic sie gdzies (chodzi mi np o mieszkanie) Nie wiem czy dobrym pomyslem jest wynajecie mieszkania tam bedac jeszcze w Polsce przez internet?zapewne nie


♪-my only love

Offline

 

#30 2010-08-01 22:53:46

Noelle
Przyjaciółka Forum
Wiek: rocznik 87
Zarejestrowany: 2009-02-04
Posty: 4440

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Mik3- już pisałyśmy obie jacy są ludzie, jak się zachowują smile generalnie są sympatyczni, ale są też tacy którzy zajdą za skórę.. Do tego Anglicy są strasznymi brudasami i bałaganiarzami... naprawdę, gdzie coś jedzą tam wyrzucają papierek... w domach ogólnie bałagan straszny.. Oczywiście nie u wszystkich ale Anglicy mają luźne podejście do sprawy smile często spotkasz dzieci biegające na boso, kobiety w piżamach i kapciach w sklepie...

O przypomniało mi się coś-tatuaże smile tutaj nieważne w jakim zawodzie pracujesz, możesz mieć tatuaże co w Polsce spotkałoby się raczej z krytycyzmem...

Anglicy są bardzo hałaśliwi, czy to na ulicy czy w autobusie.. są otwarci i sami często zagadują smile

jesli chodzi o edukację to tak jak pisałam, obowiązek nauki trwa do 16 lat, potem to już każdy sam decyduje czy chce się uczyć dalej.. czyli wybiera college albo uniwerek. Generalnie są to kosztowne sprawy więc nie ma aż tylu chętnych co w Polsce.

Jeśli chodzi o zawody w UK, tu tak naprawdę jest ogromna różnorodność, ludzie tak jak wszędzie pracują w biurach, szkołach, fabrykach.. generalnie w każdym miejscu jest ogromna różnorodność wiekowa- czyli są ludzie pracujący całe życie w jednym miejscu-wiele osób mając lat 18 zaczyna gdzieś pracę i trzyma się jej aż do emerytury.. Bardzo popularne jest tu to, że całe rodziny pracują razem w jednej firmie-czyli spotkasz w jednym miejscu matkę, córkę, brata itd

Anglicy przeklinają na ogromną skalę smile jednak wydaje mi się że tutaj jest to jakieś łagodniejsze- słowa które w przetłumaczeniu na język polski, są bardzo obraźliwe, tutaj nie mają aż takiego nacisku, i często są używane jako zabawne, czy zaczepialskie ale nigdy nie są odbierane dosłownie. Jednak oczywiście między znajomymi, a nie obcymi ludźmi.

Co do A-levels, musiałbyś dowiedzieć się bezpośrednio na wybranym uniwerku czy zaakceptują polską maturę, bo może się okazać że nie będziesz musiał robić dodatkowych egzaminów. Wszystko zależy od uniwerku. Same A-levels nie wiem jak wyglądają, organizują je chyba jakieś specjalne szkoły, generalnie nauka do A-level trwa 2 lata, można też zrobić kurs w ciągu roku, w trybie przyspieszonym. Podstawą jednak jest perfekcyjny angielski, bez tego ani rusz. Aaaa, i składanie papierów na uniwerek zaczyna się rok wcześniej, czyli musisz w miarę szybko sie zdecydować co i jak.

Famme-jeśli nie masz znajomych to będzie dość trudno... Ja pierwszy raz przyjechałam do UK przez agencję pracy w Polsce (mogę Ci podać nazwę na maila), załatwiłam wszystkie formalności u nich, i przyjechałam do Anglii do pracy załatwionej przez nich. Mieszkanie i pracę miałam od razu. Na następny rok przyjechałam już prywatnie, gdyż mialam znajomości i pracodwacę który chciał mnie znów zatrudnić bez pośrednictwa agencji.

Wynajmowanie mieszkania na odległość to zły pomysł-po pierwsze nie wiem jaka agencja by się na to zgodziła, poza tym, wynajmowanie bez obejrzenia to zły pomysł.. kolejna sprawa-nie znasz miasta, okolicy... a nie chciałabyś zamieszkać gdzieś między Hindusami.. nie polecam! Możesz poprzeglądać sobie polskie fora w UK- i mniej więcej sprawdzić ceny, opinie.. ja sama też korzystam z takiej opcji, i forum dotyczącego mojego miasta w UK

Czekam na kolejne pytania smile


"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho

Offline

 

#31 2010-08-01 23:13:28

fammefatale
Przyjaciółka Forum
Wiek: 23
Zarejestrowany: 2010-08-01
Posty: 1700

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Spodziewalam sie wlasnie tego ze bez znajomosci bedzie ciezko umowmy sie tak ze jesli bede zainteresowana powazniej to zgloszenie sie do Ciebie po kontakt do tej agencji dzieki wink


♪-my only love

Offline

 

#32 2010-08-02 01:31:46

Ema
Przyjaciółka Forum
Wiek: 29
Zarejestrowany: 2010-01-22
Posty: 5855

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Hejka smile

TYpowa sytuacja w pracy w Irlandii- kelnerka ktora pracuje na dinning roomie,jak wiadomo musi wchodzic do kuchni i jezeli na podlodze bedzie kaluza wody lub soku,bo ktos wylal,to ona bedzie tamtedy przechodzic 10 razy a i tak tego nie sprzatnie. POniewaz to nie nalezy do jej obowiazkow,bo ona pracuje w innym pomieszczeniu lol  Ale jak sie poslizgnie i polamie to beda smiechy i chichy haha

Albo jak oni sie spozniaja!! Tu jest luz totalny...dziewczyna ma byc na 8.00 a przychodzi kwadrans po i jest ok smile Nikt jej zlowa nie powie. A umow sie z Irlandczykiem gdzies...powiedzmy na 18.00  oj naczekasz sie ! Trzeba liczyc przynajmniej godzine plus.

A co do godzin.. Tutaj jest czas 12 godzinny..to znaczy = Kiedy jest 16.00 ich 4.00pm kiedy jest 18 ich 6.00pm .Uzywaja tylko czas od 1 do 12 a jak wybija 13 to pisze sie ze to 1.00 i tyle .am lub pm  w zaleznosci czy to rano czy poludnie.

Duzo Irlandczykow jest brudasami i balaganiarzami,ale znam sporo Irlandzkich domow,gdzie jest naprawde czysciutko. Ale jak maja balagan w domu to uwierzcie,ze to nie jest taki sobie balagan...to jest burdel !! haha

Albo podjezdza gosc autem pod sklep..wchodzi na zakupy,auta nie zamyka ! Czasem drzwi na oscierz otwarte..i nikt sie nie dotyka smile

Wiekszosc Irlandczykow takze jest bardzo przyjaznie nastawiona i pomocnie bym rzekla do ludzi smile Zawsze sie usmiechna i zagaduja smile

Noelle ma racje nie ma co ryzykowac fammefatale. Moje znajome przyjechaly do Irlandii na dwa miesiace do pracy,mieszkanie zalatwialy przez neta wlasnie. MIal byc maly apartament z ogrodkiem i blisko do pracy,a co sie okazalo? Stary roszypujacy sie dom,w ktorym smierdzialo jak w starej altance ..ogrodek ? Krzakory takie ze nie bylo gdzie nogi postawic.. Do pracy......czy to blisko 4 km ?!  Dziewczyny zlatwily sobie rowery,aby dojezdzac do pracy..Zostaly w tym domu,bo nic innego nie bylo w poblizu do wynajecia..

Nie polecam takich eksperymentow.

Ostatnio edytowany przez Ema (2010-08-04 19:58:56)


- Powinnam podziekowac wszystkim ktorzy mnie w zyciu zawiedli,dzieki nim wiem jakim czlowiekiem nigdy nie chcialabym byc -

Offline

 

#33 2010-08-08 14:11:46

Kath
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2010-01-09
Posty: 38

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Jeśli chodzi o prawo jazdy to oprócz egzaminu teoretycznego i praktycznego jest jeszcze jeden Hazard Perception Test. Polega on na obejrzeniu filmiku i w trakcie jego trwania, zaznaczania kliknięciem myszy sytuacji, które są lub mogą być dla Ciebie niebezpieczne.

Właśnie się uczę, tylko że po angielsku. Nie jest źle smile

Offline

 

#34 2011-02-11 19:42:30

Noelle
Przyjaciółka Forum
Wiek: rocznik 87
Zarejestrowany: 2009-02-04
Posty: 4440

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

No to może nowa dawka informacji związanych z życiem w UK-mam nadzieję że nie powielę jakichś informacji (jeśli tak będzie to przepraszam).

Chciałam się tym razem podzielić z Wami moimi odczuciami po przebytej ostatnio awarii, która niestety nawiedziła moją okolicę.
Otóż pewnego pięknego dnia, zabrakło prądu-okazało się że przy całej naszej ulicy go brakuje, zatem nie było powodu do obaw że to tylko u nas smile
Ale zanim się o tym dowiedziałam postanowiłam zadzwonić do dostawcy prądu i zapytać co i jak. I tu po prostu byłam ogromnie zaskoczona. Ja, jak to ja, przygotowałam sobie wszystkie nr i dane gdyby były potrzebne, a ku mojemu zdziwieniu.. odebrała maszyna big_smile na początku myślałam że przełączy mnie na jakąś inną linię, gdzie będę mogła porozmawiać z kimś z biura obsługi klienta. Okazało się że nie-automat zapytał mnie o adres, czyli "podaj swój kod pocztowy" i cisza podczas której muszę podać kod, po chwili automat powtarza, i musimy potwierdzić. I tym sposobem należy podać cały adres, automat na końcu odczytuje cały, potwierdzamy i wtedy informuje nas co jest nie tak, a że u mnie chodziło o jakąś ogólną awarię to usłyszałam że prąd wróci za ok 3 godziny, że inżynier w drodze i takie tam. Moje zdziwienie było ogromne, jako, że ja-Polka, z akcentem polskim zostałam zrozumiana przez angielski automat smile i  w ogóle byłam pełna podziwu dla techniki, z jakiej korzystają-myślę że to spore ułatwienie! Co najlepsze-nie podałam swojego nr z którego dzwoniłam, a mimo to, tego samego dnia dostałam smsy z podziękowaniem za zgłoszenie awarii, oraz potwierdzenie jej usunięcia, a także wyjaśnienie co było nie tak (jakiś bezpiecznik czy coś takiego się przepaliło i spowodowało zwarcie tongue). I powiem Wam, że byłam naprawdę pod wrażeniem. Bo pomyślałam sobie, jak wielki zasób technicznych możliwości ma ta machina-przecież w UK mieszkają setki osób, zatem nigdy nie wiadomo kto będzie dzwonił, a maszynka jest tak zaprogramowana by zrozumieć każdego. No szok po prostu smile

I kolejna sprawa-karty lojalnościowe.
Od zawsze osoby obsługujące w sklepach pytały się mnie przy kasie czy mam a to kartę Tesco, a to Boots (angielska drogeria). Nigdy się tym nie interesowałam. Ale w końcu któregoś razu pani w Boots szerzej wyjaśniła mi o co chodzi i wyrobiłam sobie taką kartę-jest zupełnie darmowa i działa jak każda inna karta lojalnościowa-robisz zakupy-dajesz kartę przy kasie-dostajesz punkty (4 punkty za każdego wydanego funta) i po jakimś czasie uzbierane punkciki możesz wymienić na jakiś kosmetyk. Także bardzo fajna sprawa, zwłaszcza że Boots ma w swojej ofercie wiele ciekawych promocji i ja sama często robię tam zakupy-więc dlaczego by nie skorzystać? smile

Promocje w sieciach komórkowych.
Nie będę tu się rozdrabniała na poszczególne sieci, bo niestety ale do tej pory korzystam tylko z usług sieci 02, ale chciałam Wam tylko napisać, że mają dość fajne promocje w przypadku telefonów na kartę. Ja generalnie doładowuję swoje konto średnio raz w miesiącu-zazwyczaj za 15 funtów. I w sieci 02, po doładowaniu otrzymujemy specjalny kod który po wpisaniu na stronie internetowej sieci, umożliwia nam zagranie w grze gdzie do wygrania są wszelkiego rodzaju nagrody. Głównie jakieś darmowe smsy, minuty ale można też wygrać jakieś materialne sprawy. Mi w ten sposób udało się zdobyć perfumy Diesel dla mojego chłopaka, a także darmowy wydruk 65 zdjęć smile Zatem warto-bo przecież konto doładować trzeba, a przy tym można dostać jakąś fajną nagrodę smile także polecam!


"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho

Offline

 

#35 2011-02-21 02:25:18

Ema
Przyjaciółka Forum
Wiek: 29
Zarejestrowany: 2010-01-22
Posty: 5855

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Noelle fajnie jest być tak pozytywnie zaskoczoną smile

Co do kart lojalnościowych sama posiadam trzy big_smile Jedna do Tesco,druga do sklepu z ciuchami i żywnością i trzecia do mojej ulubionej kawiarni.

Nie wiem czy już była o tym mowa tutaj i nie wiem czy w Polsce też jest taka opcja już,ale chcę napisać o ,,gift card'' i ,,gift voucher''.

,,gift card''

Fajna sprawa . Jak brakuje nam pomyslu na prezent na urodziny dla kogoś,można teraz już prawie w każdym sklepie zakupić taką karte.

Powiedzmy kupujemy ją za 50 euro,karta jest ładnie zapakowana,wręczamy prezent i ta osoba z tą kartą idzie do danego sklepu i ma te 50 euro do wydania na przyjemnosci smile Karta jest zazwyczaj ważna pół roku . Użuwa się ją zazwyczaj w sklepach odzieżowych, tymi z rzeczami do domu i paru jeszcze innych sklepach.

,,gift voucher'

Ta forma polega na tym samym co ,,gift card'' z tym,że jest to bardziej jak zaproszenie (wcześniej już przez kogoś opłacone) do restauracji,kawiarni,kosmetyczki ,SPA czy fryzjera smile

Moim zdaniem świetna sprawa big_smile


- Powinnam podziekowac wszystkim ktorzy mnie w zyciu zawiedli,dzieki nim wiem jakim czlowiekiem nigdy nie chcialabym byc -

Offline

 

#36 2011-02-21 08:01:32

Zabcia80
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2011-01-05
Posty: 41

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Tak jak jest w Anglii, z tego co widzę, jest również w wielu innych zamożnych krajach europejskich. Ja myślę szczególnie o Niemczech. Wzorce bardzo podobne, zachowania, mieszkanie, i życie również.

Offline

 

#37 2011-04-12 08:35:23

amberr003
Niewinne początki
Wiek: 25
Zarejestrowany: 2011-04-12
Posty: 1

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Nie chciałam zakładać nowego tematu, postanowiłam poradzić się tutaj.

Planuję wyjechać za pracą do Anglii, ale nigdy jeszcze tam nie byłam i kompletnie nie wiem jak to zorganizować. Zacznę od tego, że nie mam tam żadnych znajomych ani innych znajomości, nie mam też z kim się do Anglii wybrać. Pierwsza myśl to pośrednictwo - trafiłam parę dni temu na pośrednika o nazwie WorkUK (czy też TEE). Jeśli któraś z was miała styczność z tą agencją, mogłaby powiedzieć coś więcej bądź doradzić inną/lepszą?

Czy korzystanie z takich firm to dobry pomysł? (bo jechanie na własną rękę właściwie odpada). Bardzo przydałyby mi się wszelkie wskazówki/porady na start. Z góry bardzo dziękuję smile

Offline

 

#38 2011-04-29 14:21:21

MagiQ
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2011-01-30
Posty: 16

Re: Realia Wielkiej Brytanii-czyli moje spostrzeżenia po roku na wyspach:)

Ja byłam na Wyspach tylko przez 3 miesiące i przyznam szczerze, że moje optymistyczne oczekiwania mocno się rozmyły w obliczu realiów Londynu. Najbardziej zabawne było dla mnie to, że w organizacji, w której byłam na stażu pracowałam z Polakami, w domu sami Polacy i polska telewizja, a w pobliżu polskie sklepy. Byłam w szoku smile

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013