Sytuacja bez wyjścia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Sytuacja bez wyjścia

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1 Ostatnio edytowany przez Szymanek (2010-08-23 20:35:00)

Temat: Sytuacja bez wyjścia

ll

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Sytuacja bez wyjścia

Zrobiłaś błąd , a teraz przyszło za niego zapłacić . Jeśli nie chcesz iść do psychologa , to musisz wsiąść się za siebie. Mając tak wspaniałą rodzinę , jak pisałaś powinnaś teraz im wszystko wynagrodzić , a nie myśleć z powodu faceta z którym wiedziałaś , że nie będziesz , myśleć o samobójstwie. Samobójstwo to nie rozwiązanie problemu , to ucieczka przed samą sobą , a kto będzie cierpiał ? Oczywiście ci co zostaną sami bez ciebie . Będą się głowić i myśleć , że to przez nich . Chcesz obarczyć ich swoimi grzechami ? Weź się w garść i ciesz się , że masz dla kogo żyć , a o tamtym facecie zapomnij , bo twoje życie jest przy mężu i dzieciach , tak postanowiłaś wiele lat temu , więc teraz nie tchórz tylko  bierz się za życie z podwojoną siłą .

A co do tych myśli samobójczych , to z tego co wiem większość ludzi w myślach planuje swoje zabójstwo , lecz dzięki Bogu się nie zabijają , choć mają czasem większe zmartwienia niż ty .

3

Odp: Sytuacja bez wyjścia

Zgadzam sie z moja przedmowczynia, ma racje.Wybij sobie z glowy czarne mysli.Trzeba umiec podniesc sie po upadku

4

Odp: Sytuacja bez wyjścia

Czy to w ogóle prawda, że czas leczy rany? I ile czasu musi upłynąć? Staram się zapomnieć, zaangażowałam się w pracę, ale to chyba nie jest możliwe. Codziennie powtarzam sobie, że to był niewarty mnie tchórz i hipokryta. I nic to nie pomaga. Łykam jakieś tabletki, żeby chociaż zasypiać. Zobojętniałam na wszystko. Mam nawet dosyć mojego kochanego męża, który jest święcie przekonany, że ja mam do niego jakieś pretensje (nigdy żadnych nie miałam). Powiedział, że stara się jak najbardziej schodzić mi z drogi. I tak jest. Wcale prawie nie rozmawiamy, widujemy się rzadko, a w sypialni mam obok siebie nieruchomą kłodę. Właściwie zawsze tak było. Dawno pogodziłam się z tym, ze mój mąż nigdy pierwszy mnie nie dotyka. Jeśli chcę czegoś więcej, to ja muszę się postarać, żeby w ogóle miał ochotę. Najbardziej przeszkadza mi ta obojętność i schodzenie z drogi. Nie chcę, żeby był obecny-nieobecny. Po co w ogóle jestem mu potrzebna?

5

Odp: Sytuacja bez wyjścia

a mowilas mu to?? on uwaza ze jak bedzie schodzil ci z drogi to to jest najlepsze co moze zrobic, wyprowadz go z  bledu jesli tak nie jest. powiedz ze potrzebujesz teraz duzo duzo ciepla.
tak sie zastanawiam...mysle zupelnie inaczej niz kolezanki, mysle ze warto zyc w zgodzie z wlasnym sercem, nie wierze ze mozna kochac obu na raz a wiec ktory jest wazniejszy? rozumiem ze maz to pewnosc, stabilizacja a milosc? 
dla tego afceta tez sie nei dziwie, ma rackje ze to moze oststni gwizdek zeby zyc tak jak sie chce a nie tak jak wypada-nawet se nei wuobrazasz jak wtedy jest lekko.
musisz wsluchac sie w siebie czego chcesz, co czujesz. piszesz o nim jak z nim mialas wspanial euniesienia i mam wrazenie ze to  z nim jestes a maz..tak mi to wyglada ze to dodatek do mieszkania i dzieci.
a samobojstwo co by mialo zmienic? myslisz ze skonczylyby si etwoje meki z wyborami? mysle ze jest kara za odebranie sobei zycia nawet jesli ejstes nie wiezaca to pomysl myslisz ze to cos po tem traktuje tak samo ludzi dobrych i zlych? tych co sobei odbieraja zycie i tych co przezyli je cale walczac o kazdy dzien?
tak bardzo chcialabym pomoc, mysle musisz przemyslec co ty tak wlasciwie chcesz, niechcesz odejsc od meza,, ale dlaczego??

6

Odp: Sytuacja bez wyjścia

Każdy krok który doprowadził do tej sytuacji to wina zarówno Twoja jak i mężą. Sypiące się małżeństwa w większości wypadków to po prostu brak umiejętnego postępowania zaróno jednej jak i drugiej strony. Samo to że się pogodziłaś iż mąż Cię tak traktował a nie inaczej już o tym świadczy, że nie dołożyłaś odpowiedzich starać.
Do psychologa nie chodź, absolutnie  - to konowały, nic Ci nie pomogą. Lepiej tutaj z nami pogadaj, domorosłymi doświadczonymi pocieszycielami.
Kobieto otrząśnij się. Twój kochanek zrobił najlepszą rzecz jaką mógł. Jeśli nie widział, nie umiał, nie chciał znaleźć rozwiązania dla swojej sytuacji postanowił się rozwieść. To była jego decyzja. Nie ma zamiaru Cię pociągnąć za sobą, bo nie chciał brać decyzji za doprowadzenie innej rodziny do rozpadu. Może i czeka na Ciebie, ale nie naciska i mądrze robi. Jeśli Ty byś się zdecydowała na podobny krok, nigdy byś mu w wypadku Waszych przyszłych ewentualnych niepowodzeń, oskarżać go o rozpad, że mogłaś inaczej itd. Przecież on CIę nie wykluczył całkowicie ze swojego życia.
Samobójstwo to poddanie się, raz juz się poddałaś i co Ci to dało, do czego doprowadziło. Przesatałaś walczyć o rodzinę starać sie dla niej w sposób by przyniosło efekty. Jeżeli się starałaś a nie wychodziło jak chciałaś, to tak jakbyś sie wogóle nie starała. Jeśli nie widzisz szans w swoim związku dlaczego w nim twkisz. Może Twój kochanek widzi więcej niż Ty chcesz zobaczyć.
Nie oceniaj go surowo, swojego kochanka, przecież skoro chłop zrozumiał, że bycie w takim chorym układzie jest tym czego nie che w zyciu, że jest to dla niego ostatni dzwonek by sobie poukładać inaczej zycie, to jedynie zerwanie z Toba dało mu na to szansę. Myślałaś że będzie czekał. Ten krok to załatwienie 3 rzeczy na raz - nowa ścieżka życia dla siebie, dla jego rodziny i możliwość dla Ciebie.
Masz 6 letnie dziecko. Myślisz o samobójstwie? A może gdybyś przestała w końcu myśleć o sobie i zaczeła myśleć o innych o dzieciach i kochanku, dojdziesz do wniosku że Ci ludzie też mają swoje życie. Nie wiesz co zrobić? Zapytaj męża. Przyznaj mu się do wszystkiego, on podejmie za Ciebie decyzję. Albo będzie o Ciebie walczył - wtedy macie jeszcze na cokolwiek szanse, albo też sobie inaczej ułoży życie. Zastanów się, czy i jemu nie należy sie możliwość ułożenia życia z wierną mu kochającą kobietą, która będzie w przeciwieństwie do Ciebie umiała do niego dotrzeć i wyzwolić w nim umiejętność okazywania uczuć. Zastanów się na co skazujesz siebi i jego? Czy on ma jakiekolwiek szanse u Ciebie, gdy wciąż patrzysz w kierunku byłego kochanka?
Jeśli jeszcze myślisz o samobójstwie to zastanów się co by dzieci pomyślały gdybyś to zrobiła. Co by było gdyby wyszedł na jaw Twój cały układ potem. Jak one by się poczuły. Co by pomyślały - nie ważne co Ty o tym myślisz, ale co one by pomyślały - mame zostawił kochanek to się poddała, a co z nami, czy my byliśmy niczym, mniej warci od jakiegoś faceta , którego mama znała przez 4 lata? Mama odsunela się on taty, od nas? chcesz ich zostawić z takim poczuciem, porzuconych - tylko dla własnej wygody.
I do ciężkiej cholery, idź do tego psychologa!!! On Cię nie zje!!! Może masz depresję, a to choroba i to się leczy, on może być w stanie Cię odpowiednio pokierować. Rodzina też zapewne Ci pomoże.

7

Odp: Sytuacja bez wyjścia

Dziękuję Wam za słowa i rady.
Nie mogę powiedzieć o byłym kochanku mojemu mężowi. Nie chcę. Nie mogłabym też od niego odejść. Zostawić go, to właściwie tak samo, jak zostawić dzieci. To moja najbliższa i jedyna rodzina. On jest dla mnie jak matka i brat. Zawsze imponował mi swoja inteligencją i wiedzą. Pomiędzy nami nigdy chyba nie było kłótni. Pamiętam kłótnie pomiędzy moimi rodzicami i brak szacunku do siebie. Zawsze bałam się, żeby tak nie wyglądało moje małżeństwo. I mam właściwie to, czego chciałam. Poza tym, że brakuje mi bliskości, rozmowy. A teraz, kiedy zobaczyłam jak może być w łóżku, okropnie brakuje mi seksu. Mój mąż o tym wie. Mówiłam mu o tym wiele razy. On jest jak kot, który chodzi własnymi ścieżkami i nie lubi kiedy ktokolwiek mówi mu, co ma robić. Skupia się zresztą głównie na sobie, nie zauważając często dzieci ani mnie, ani naszych potrzeb. To zawsze bolało mnie najbardziej. Ale co mam zrobić?
A mój kochanek? On dawał mi dokładnie to, czego brakowało mi w małżeństwie. I coś jeszcze. Mam milion szalonych pomysłów na sekundę. On nie tylko ich nie gasił, ale wręcz podsycał. Chciał je ze mną realizować i to robił. Mój mąż w takich sytuacjach patrzy na mnie z politowaniem. I na tym się kończy. Tak trudno pogodzić mi się z tym, że On odszedł. Zrobił to w momencie, kiedy gotowa byłam dać mu wszystko. Odszedł - nie odszedł. Czasem dzwoni. Rozmawia ze mną tak, jakbyśmy nigdy nie byli sobie bliscy. Jak to ktoś wcześniej powiedział, mężczyźni są prości. Jeśli odszedł, to znaczy, że nie chce ze mną być. Dlaczego więc ciągle dzwoni? Wie, jak bardzo go kocham i każdy jego telefon jest dla mnie jak nóż w serce. Jak mam o nim zapomnieć?

8 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-17 09:57:16)

Odp: Sytuacja bez wyjścia

Jesteś zapatrzona w swój punkt widzenia kompletnie nie potrafisz wyciągać wniosków z sytuacji w jakiej się znalazłaś jesteś w dodatku egoistką (czemu akurat to ostanie, to tego Ci tłumaczyć nie będę). Przeczytaj swoje posty od początku, bo dla mnie to wszystko jest jak na dłoni.
1. realizujesz z kochankiem swoje marzenia, seks, podnieca Twoje pragnienie powoduje, że przy nim czujesz się jak przy nikim inny, napędza Cię sobą i pozwala na samorealizację, jeździł 300 km żeby się z Tobą spotykać.
2. postanowił odejść od swojej rodziny, powiedział, że jest gotowy na nowe, życie chce to zrobić dał Ci wyraźny sygnał, bo wyczuł moment, że Ty jesteś na to samo gotowa - łapiesz czy trzeba czegoś więcej jeszcze?
3. nie chce naciskać na to, skoro jestes gotowa,, oczekuje że to teraz Ty zrobisz krok, on zrobił juz co mógł, rozłożył przed Tobą dywan, wystarczy że na niego wejdziesz - czego Ty tutaj nie rozumiesz???
Za To Ty:
1. kochasz, ale nie jesteś gotowa rozpocząć nowego życia
2. nie zostawisz rodziny
3. chcesz realizować swoje potrzeby
4. chcesz mieć dokładnie to czego nie masz w małżeństwie
5. myślisz nieperspektywicznie - jak o nim zapomnieć, a może czas pomyśleć co zrobić by u Ciebie w małżeństwie było lepiej?
Zadajesz sobie głupie pytania, jak głupia baba, co z dwóch prostych zdań buduje niewybrażalną teotrię  - napisałaś jeśli odszedł ro znaczy że nie chce być z Tobą - a pytałaś się o to ???? Zamiast snuć beznadziejne dyrdymały porozmawiaj z nim - ale nie Ty zadając takie pytanie boisz się prawdopodobnie prawdy - bo Ty chcesz mieć dwie rzeczy na raz - małżeństow i kochanka - a on tak nie chce, powtarzam daje Ci szansę, której Ty nie chcesz dostrzec, bo się boisz konsekwencji - zostawienia rodziny --- dla Twojego ostrzeżenia - przeczytaj temat - "jak żyć"..... tam jest opis, jak pewnej mężatki, zostawiła męża poszła za kochankiem, z którym zaszła w ciążę, sąd przyznał jej mężowi opieke nad dwójką ich dzieci - która się odsuneła od matki, zasądził alimenty. Jej wina strzeliła sobie dziecko z kochankiem, odeszła od rodziny i myślała że będzie miała wszytko... he he , ale się uśmiałem z takiego myślenia - to jest życie to jest wybór. Nie bądź dzieckiem zobacz co Cię może czekać nie da się mieć takich dwóch rzeczy na raz.
Właściwie to tu trzeba by było się zatrzymać, bo przez długi czas miałaś i rodzinę i męża i dzieci i kochanaka, który realizwoał to wsztko czego pragnełaś - teraz koryto się urywa, gość wyciąga do Ciebie rękę owszem robi gest w Twoją stronę - a Ty go najnormalniej zawodzisz.... bo chcesz mieć wszystko. Ale wiedz że ten układ może się co najmniej jednej z zainteresowanych osób nie podobać, zgadnij której.

Wiele kobiet wkurza się na tym forum na facetów, że najpierw uwadzą, rozkochują, a potem mówią, że przez dzieci , albo inne rzeczy nie odejdą od żon bo coś ich tam trzyma. Stanowisz ewidentny dowód na to, że kobiety sa równie niezdecydowane jak mężczyźni, może bardziej i równie mocno chcą mieć dwie rzeczy na raz dla swojej wygody.
Czego Ty wogóle chcesz od życia?
Nie odejdziesz od męża - bo to jedyna i najbliższa rodzina - tak jak dzieci - co wcale nie przeszkadz Ci go walić w rogi i wzdychać do innego faceta za jego plecami, jak myslisz co by go bardziej raniło? Ale co tam, dla Ciebie to nieistotne, ten aspekt Cię nie interesuje, wiesz o nim, ale wyrzucasz go z gowy. Z drugiej strony chesz mieć kochanka, wspaniały z nim seks, bo od niego dostajesz te wszystkie przymioty których byś chciała dostać. Chcesz mieć wszystko - zamieszkajcie wszysce razem - jakoś się dogadacie.
No to Ci wytłumaczę, podsycanie tych wszystkich rzeczy i pokzywanie jaki to on jest wspaniały dokonuje się na odległość, on CIę w ten sposób zdobywał, znam ten mechanizm, kochanek nie musiał zbyt wiele inwestować, mówił Ci to co chciałaś usłyszeć, sama zapewne mu pewnie o tym mówiłaś, on tylko to powtarzał, miał czas by słuchać Ciebie, bo to była jego inwestycja, waliło mu się w rodzinie, przygotowywał sobie grunt na nowy związek. Ale przynajmniej zachował się do końca fair- na tyle na ile wogóle można by o tym tak pisać. brrrrr
Przy okazji wcale nie uważam, że nie ma w tym winy Twojego męża, że Ci tego nie dawał, zakładam, że to co o nim piszesz to prawda i że to on pozwolił w dużej mierze, że Wasze oddalenie się od siebie doprowadziło do tej sytuacji. Ponosi za to znakomitą cześć winy. To  że z nim rozmawiałaś, najwyraźniej nie umiałaś trafić do niego, a to akrat jest Wasz wspólny problem, że nie potraficie znaleźć odpowiedniego języka - jak Wy się wcześniej dogadywaliście.
Podsumuję to.
Poznałaś kochanka, ponzałaś to jak mężczyzna potrafi się zachowywać wobec kobiety - ogólnie - zdobyłaś wiedzę, czego Ci potrzeba czego oczekujesz - wykorzystaj to dla swoich potrzeb. Zostaw kochanka, skup sie na mężu, on też potrafi być pewnie cudowny, tylko jeszcze o tym nie wie, albo stracił motywację, bo przesałaś się dla niego starać. Przestałaś się starać być dla niego łakomym kąskiem, za którym będzie biegał. Pewnie oczekiwałaś by Cię traktował jak na początku, ale zapomniałaś o tym że Ty też powinnaś się tak zachowywać. Idźcie do poradni - nratujcie wasz związek. Wzbudź w nim zazdrość, potrząśnij nim. Przestań przed nim udawać - to też Twój wkład w tą sytuację, powiedz mu jak naprawdę jest w Waszym związku, to że mówiłaś że jest źle, że czegoś Ci brakuje , to tylkoczubek góry lodowej - powiedz mu całą prawdę, niech on też się postara, niech poczuje cień tego Co w sobie nosisz, - że między wami juz nic nie ma - że jeżeli nic nie zrobi to nie d się tego potam posklejać. Samo to że szukałaś u innego faceta tych wsyzstkich rzeczy - to to jest obraz tego jak w waszym związku jest źle, a nie tylko to że Ty uważasz że jest źle.Przecież on to słyszy ale nie widzi - nie pokazujesz mu prawdy - Ty z nim tylko o tym rozmawiasz - a rozmawiać a zobaczyć to zupełnie co innego. W dodatku to co pisałem wcześniej Ty teraz dokładnie wiesz czego chcesz - doznałaś tego - opisz to mężowi, pokaż mu taki seks - może jemu tez się spodoba i się odmieni. Ostatecznym rozwiązaniem jest powiedzeni mu o tym , że zakońćzyłaś romans - jeśli kocha Cię to będzie o Ciebie walczył, Ty mu w tym pomożesz i zmieni sie na lepsze. No chyba, że jego wiąże z Tobą tyle samo co Ciebie z nim - w takim razie możecie życ jescze dla dzieci... wiesz zawsze mu możesz podsunąc pomysł żeby sobie znalazł kochankę, tak jak Ty kochanka, może ona mu pokaże jak dobrze może być w łóżku i po tym wszystkim dostaniesz to co tak lubisz sama. Jest jescze trzecia opcja, że jesteście sibie warci i on ma kochankę i daje jej to samo co Ty dosawałaś od swojego a przez to już nie ma dla Ciebie tego czegoś.... to by się nawet jakoś tak ułozyło w logiczny układ... wtedy już tylko wystarczy że zamieszkacie we czwórkę.

9 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-08-17 10:41:17)

Odp: Sytuacja bez wyjścia

Oczywiscie,że nie możesz nic powiedzieć mezowi,jeżeli powiesz może ruszyć lawina, która pogrązy Twoje małżeństwo, niewielu mezczyzn radzi sobie z bolem zdrady i całkiem możliwe,że mąż Cie porzuci.
Masz dobre małżeństwo i dobrego męża, niestety nie dobraliście się pod względem fizycznym, tak bywa, ale uwierz ,że po paru latach seks z kochankiem też będzie inny, kiedy opadnie ta niesamowita chemia miedzy Wami.Kochanek też inaczej przy Tobie się zachowuje niż w domu, spotykacie się sporadycznie  nie znacie codziennosci ze soba,w takich spotkaniach każdy pokazuje sie z jak najlepszej strony, nie znasz go tak naprawdę
A Twój mąż wie czym jest dobry seks? Poznał to? Lepiej żeby nie poznał, bo bardzo duzo zależy tu od fruwających feromonów i partnerki i nie mów ,że on ma inne potrzeby bo za duzo kobiet się na taki mysleniu przejechał, seks jest ważny dla każdego faceta o ile ma odpowiednią partnerkę, od Ciebie tu bardzo duzo zależy.
To co się dzieje w Twoim małżeństwie to skutek Twojego oddalenia, mąż wyczuwa,że coś jest nie tak dlatego schodzi Ci z drogi ale uwierz,żaden facet nie bedzie zył w chłodzie emocjonalnym na dłuższą metę masz przykład swojego kochanka, opamietaj sie, przestań mysleć tylko o sobie i skup się na mężu bo rozwalisz sobie życie.I nie mów,że znasz męża i wiesz jak się zachowa, nie wiesz tego.
Chcesz  zapomnieć ? zerwij całkowicie kontakt z kochankiem, uwierz to jedyna droga przechodziłam przez to samo, kolega Dunkis nie ma tu racji, to,że powiesz mężowi nie zmieni tego,że będziesz mysleć i kochanku i tęsknić za nim,to kwestia uczuć tego się nie da wyłączyc, ale brak kontaktu, codziennosć, wzajemne starania o siebie spowodują,że powoli zaczniesz się odcinać od romansu,pozostaną wspomniena ale bez wielkich emocji, niestety mówię o latach, nie tygodniach, romans to jak pakt z diabłem, zabiera kawałek duszy, jeżeli zdecydowałaś się zostać z rodziną powinnaś przez to przejść sama. Owszem, to nieuczciwe, zabierasz mężowi mozliwosć wyboru,ale też oszczędzasz mu potwornego cierpienia.Wiem ,że cierpisz, ale wchodząc w spisek romansu za plecami męża, decydując się na milczenie, straciłaś mozliwosć sprawdzenia jak wielkim Twoim przyjacielem jest mąż, naważyłas piwa, wypij je sama, rodzina na tym nie może stracic.
Niestety romans to silny narkotyk, musisz przejść odwyk a to jest niestety bolesne.
Współczuje, bo wiem przez co przechodzisz, ale uwierz da się z tego pozbierać, tylko wyrzuć kochanka raz na zawsze ze swojego życia, to jedyna droga, przeciez nie da się zyć w kłamstwie do końca zycia, tak to sobie wyobrażałaś? Romans ma to do siebie,że się kończy i albo jestes z kochaniem albo z mężem, to i tak kiedys musiało się skończyć, powinnaś to zrozumieć i pogodzić się z tym, kochanek nie może skazywać się na samotnosć i czekać na Ciebie do końca zycia, aż tak za Tobą nie jest, Twój mąż oddaje Ci najlepsze lata zycia, przemyśl to.
Mąż nie jest spontaniczny? A Ty jesteś ? Chodzisz po domu jak ćma bo cierpisz, ta wygląda Twoja spontanicznosć.
Nie masz racji źle osądzając kochanka, nie każdy radzi sobie z podwójnym zyciem,nie każdy potrafi na dłuższą metę być tchórzem i hipokrytą, widocznie w jego małżeństwie było rzeczywiście nie najlepiej, romans całkiem to rozwalił, odsuń się od niego, może przemysli i wycofa się z decyzji, pomysl jakie to okropne zostawić zonę po tylu latach i co zrobiłas tej kobiecie skoro jej maż posmakował dobrego seksu z Tobą,tej namietnosci.Przeżył z zoną tyle lat i by był  z nia dalej gdybyś się w to nie wmieszała. Facetowi całkiem odwaliło. A krzywda jaką zrobił kochanek Twojemu mezowi i Tobie? Skoro meżczyznę i ojca swoich dzieci nazywasz.. bratem, matką. To nie jest Twój brat!! To facet, lepiej sie otrząśnij i zacznij to zauważać, zanim inna to zauwazy. Nie sztuka jest przezyć z meżem 15 lat, sztuką jest utrzymać jego pozadanie, tu również jest dużo Twojej winy, nie kręcisz męża i tyle.Oboje tu oklapliscie jak staruszkowie.
.Mimo,że tego nie chciałaś nababrałaś w  zyciu kochanka i to bardzo, skoro nic nie masz mu do zaoferowania daj mu spokój, to wygodny układ mieć męża i kochanka, ale on tak nie potrafi.
Zerwij kontakt z kochankiem i zadbaj o to co masz, mąż jest jaki jest, ale to dobry człowiek, pomysl co by było gdyby go zabrakło? Skup się na rodzinie, to najcenniejsze co masz a o tamtym człowieku zachowaj miłe wspomnienia, tego nikt Tobie nigdy nie zabierze.

10

Odp: Sytuacja bez wyjścia

Maja widzę , że znów nasze wypowiedzi się uzupełniają, i też niestety wyczuwasz to co je - że autorka egoistycznie podchodzi do swojej sytuacji ... opamiętaj się, przestań myśleć o sobie ...
JA tylk opowtórzę za Mają, doznałaś olśnienia w łóżku kochnka, to pokaż to samo mężowi, naucz go tego. Maja, ja myślę że autorka wciąż ma nadzieję że jej kochanek się dla niej poświęci a ona będzie księżniczką na zamku i będzie miała dwóch chłopów na raz - jednego do wychowywania dzieci i zarabiania na dom, a drugiego dla spełniania zachcianek. A to se tak ne da. Szymanek podkreślę to co napisała maja84, nie zostawiłaś swojemu mężowi cienia szansy na to by się poprawił. Skupiłaś się na drugim mężczyźnie i nawet gdyby Twój mąż stanął na głowie i tak byś nie była w stanie tego dostrzec. Nie chciałabyś tego i odrzucała, bo intuicyjnie czułabyś że to tylko miesza Ci obraz kochanka w którego jesteś zapatrzona.

"Kiedy kobieta kocha, przebacza wszystko, nawet zbrodnie; kiedy nie kocha, nie przebacza niczego, nawet cnot."

Faceci w gruncie rzeczy też nie są ślepi i potrafią wyczuć że coś jest nie tak.

Może tak się do niego zbliżyłaś bo czułaś że on potrzebuje wsparcia gdy mu się waliło w życiu i ta cała Twoja miłośc to tak naprawdę pocieszania się nawzajem:
"Ku naszemu wiecznemu wstydowi nigdy kobieta nie jest tak do nas przywiązana, jak wówczas, kiedy cierpimy."

A co do seksu ...
"Nie ma nic na świecie ponad oddanie mężatki. Jest to coś, o czym żaden mąż nia ma pojęcia."

11 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-08-17 12:02:33)

Odp: Sytuacja bez wyjścia

Ja nie wyczuwam, ja to wiem, bylam w takiej sytuacji jak autorka no może w lepszej bo moj mąż wiedział, to znaczy sam się dowiedział, jestesmy tu niestety  egoistami, tchorzami i hipokrytami, nie mowi się mezowi chyba ,że się chce od niego odejść.
Ja wierzę ,że autorka cierpi i to bardzo, nie da się nie mysleć, uplywają na tym całe noce, godziny lecą jak sekundy, jakby to bylo świadomoscią a cała reszta, mąż , codziennosć, podswiadomoscią. Źle ,że jest z tym wszystkim sama, ale taką drogę wybrała.
Szymanek to da się przejść, ale niestety potrzebny jest czas, zerwij z NIM KONTAKT to jedyna droga, otrząśnij sie i wracaj wreszcie do domu.
Ja już to mam za sobą i jestem na etapie wyrzutów sumienia, długo ich nie było bo przecierz robiłam wszystko zgodnie ze swoimi uczuciami, ale one dopadną każdego , przyjdą na pewno jak się " obudzisz" jak opadnie ten egoizm,to taka jakby sprawiedliwosć dla zdradzonych  i tych , którzy wiedzą i tych co nie wiedzą, ale nie bój sie tego, taka refleksja jest dobra.
Szymanek mąż , to nie jest twój brat czy matka myslac tak dosłownie go kastrujesz, chyba Woody Allen coś na ten temat powiedział ale aforyzm był o przyjacielu, nie przekreślaj meża bo to co poznałas to tylko chemia miedzy kochankami, nie wiem ilu miałaś partnerów, ale na poczatku zawsze tak jest ta niesamowita chemia a potem to zwyczajnie powszednieje bo takie jest zycie i uwierz, nie ma w tym nic wyjątkowego, wyjatkowa jest Twoja rodzina o której sama napisałaś ,że jest wpaniała, kobieto zejdź wreszcie na ziemię i sie otrząśnij, żałuję, że ja nie miałam nikogo kto by mna potrzasną i powiedział kobieto co ty wyprawiasz!!
Otrząśnij sie i nie rób z meża głupka, już wyczuwa ,że jesteś inna, jak facet złapie trop to pójdzie za nim jak pies i dowie się prawdy, takiego romansu nie da się tak ukryć, ludzie swoje widzą, opamietaj się jesteś matką a ryzykujesz rodzinę.

12

Odp: Sytuacja bez wyjścia

Maju, wiem, że tak powinnam zrobić. To próbuję zrobić...
Najgorsze jest to, że choćbyśmy nie chciały, i tak powtarzamy błędy naszych matek. Niby wiem co jest nie tak, obieram inną drogę, a finał i tak jest taki sam. Jak w filmie "Wehikuł czasu". I powtórzą to pewnie moje dzieci, chyba, że nie dostarczę im przykładu. Czasem myślę, że tak byłoby lepiej. Właściwie, po co ktokolwiek miałby wiedzieć o tym wszystkim? Tylko tu mogę anonimowo, swobodnie o tym opowiedzieć. Jestem egoistką. OK. Jeśli się z tego wszystkiego wypiszę, odejdę, po co ktokolwiek miałby się zastanawiać, czy stało się to przypadkiem, czy celowo? Po co ktokolwiek miałby się obwiniać? Cokolwiek nie zrobię, i tak będzie źle.

13

Odp: Sytuacja bez wyjścia

Muszę jeszcze dodać, że to nie jest tak, że kiedykolwiek odpuściłam sobie w małżeństwie. Że przestałam się starać. Cały czas bardzo się starałam, walczyłam, dbałam... ciągle sama. Sama i samotna. Nie potrafię zrobić nic więcej. Nie umiem. Już nie chcę i  nawet nie wiem, po co? Najgorsza jest ta samotność. Samotność mimo, iż rzadko bywam sama...

14

Odp: Sytuacja bez wyjścia

Szymanek, do Ciebie to nadal nie dociera, niby piszesz że wiesz, o co biega, a za chwilę zupełnie co innego.
Piszesz - że jesteś egoistką i ok, ale żadnej z tego nauki nie wyciągasz. Rozumiem, że napisałaś tu tylko po to by ktoś Cię pocieszył, ale pomocy nie oczekujesz żadnej, tak? Próbujemy Toba potrząsnąć, maja już napisała że jej wcześniej trzeba było i żałuje,  że nie było nikogo takiego. Za to Ty gdy masz nie próbujesz tego nawet spóbować zrozumieć. To tak jak byś czytała wyrazy, a nie wiedziała zdania.
Oczywiście, że cokolwiek nie zrobisz będzie źle - i właśnie zdanie o tym potwierdza, że pasuje Ci rola egoistki i nic nie chcesz z tym zrobić. Może warto pomyśleć inaczej - a nie tylko o sobie, co? Zatem pomyśl, pomyśl i weź pod uwagę innych = co zrobić by było jak najmniej szkód, co zrobić by nie było szkód, że jak już coś zrobisz, to tak, by rodzina nie ucierpiała, mąż, dzieci... chyba że wciąz myślisz o kochanku. Wtedy wogóle nie mamy o czym rozmawiać.
Do Ciebie chyba nadal nie dotarło, że jeżeli nawet o tym wszystkim nikomu nie powiesz, to to i tak już się stało. A skoro się stało, to wywarło wpływ na Twoją rodzinę? Rozejrzyj się dookoła, wtedy zrozumiesz. I nie oszukuj się też w sprawie dzieci, już dostarczyłaś im przykładu, tylko  że może one jeszcze o tym nie wiedzą. Ciągle się oszukujesz, ale wiedz, że oszukujesz siebie nie kogoś innego takim podejściem do sprawy. Ciężko Ci, myślisz że Ci naprawdę ciężko? Że ciężko jest osobie, która zdradziła, gdy stoi na rozdrożu dzieci, kochanek, czy dobrz zrobiłam itd..., gdy ma poczucie winy, gdy waha się .... to się mylisz. Ty jedynie ponosisz konsekwencje tego do czego doprowadziłaś, ciężko to będzie Twojemu mężowi gdy prawda wyjdzie na jaw, Ciężko będzie Twoim dzieciom. Cholera, szkoda słów. Maja kopnij mnie w kostkę proszę, jeśli przyjdzie mi jeszcze na myśl napisanie tu jeszcze o czymkolwiek.

15 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-08-17 13:55:55)

Odp: Sytuacja bez wyjścia

Nie, rodzina to bardzo dobry wybór, to to co masz najcenniejszego, wiem czym jest romans i jak ci cięzko, sama przeszłam załamanie nerwowe,ale mogłam wypłakać się na ramieniu męża( co za egoizm!)Ty w tym jesteś sama ale odradzam Ci mowienie o tym mężowi, nie wiadomo jak się zachowa.Ty stasznie tu ryzykujesz, masz za duzo do stracenia, kochanek rzeczywiscie kontaktując sie z Toba daje ci sygnał na rozpoczęcie wspólnego zycia, ale ty juz wybrałaś, wybrałaś rodzinę i mimo,że to on " zerwał' dokonałaś wyboru. Zerwij z nim kontakt bo cokolwiek zmieni sie w jego życiu to wstrząśnie Tobą nawet po latach, lepiej nie wiedzieć co u niego dzieje.
Zachowaj wspomnienia ale zejdź na ziemię juz czas, to teraz jest u Ciebie jeszcze świerze,jesteś w szoku po rozstaniu, ale z czasem będzie lepiej, niestety tego czasu potrzeba wiele, niech to na zawsze pozostanie tajemnica, bo sa sprawy o których mężczyzna nie powinien się NIGDY dowiedziec a wspaniały seks z kochankiem jest jedną z nich, po takiej prawdzie facet się nie pozbiera, zrób wszystko by sie maż nie dowiedzial i zerwij kontakt z kochankiem, skoro wybrałaś rodzinę to dotrzymaj słowa.
Romans to ambrozja ale niszczycielska, nawet jak posklejasz ten dzban jakim jest twoje małżeństwo zawsze pozostanie rysa, przeżyłaś coś pieknego ale tak naprawdę bardzo się skrzywdziłaś, niestety trzeba przez to przejść, poczytaj forum jak cierpią zdradzeni, być może też żona kochanka, która nie wie czemu mąż ją opuszcza, jednak jesteś po tej "lepszej" stronie i pomysl co to za człowiek, który po tylu latach chce zostawić zonę z którą wychował trójkę dzieci...bo wygasła namiętność, zrzuć różowe okulary i zobacz jego prawdziwą " spontanicznosć.
Tym razem nie będę Cie powstrzymywać Dunkis, bo to co piszesz jest tu potrzebne, ja po prostu wiem,że nie da się o tym nie mysleć, że trzeba po prostu czasu by przejsć " żałobę", wiem ,że czasami szlak Cie trafia gdy czytasz niektóre wypowiedzi,ale tak my zdradzacze myslimy, wiem że jej bol to jest nic wobec bolu zdradzonego, ale popatrz na to inaczej to jest zagubiona kobieta i matka dwójki dzieci, która zgubila drogę do domu, ona cierpi tylko inaczej, pozwól niech się tu wypowie, bo to jest jak terapia.
Pamietasz Dunkis w jakimś poscie pisałeś ,że nie trzeba mysleć o tym co będzie tylko starać sie o siebie codziennie, czerpać radosć z codziennosci bycia sobą ( nie zacytuje tego dosłownie bo nie pamietam), mimo,że nie powiem napsułes mi krwi, to tą radę wykorzystałam, bo zawsze się zastanawiałam jak to się stało,że tak szybko skleiłeś małżeństwo po zdradzie, nie mysle już o tym co bedzie.Jeżeli możesz pomóz autorce, ale nie wymagaj braku myslenia o kochanku bo to wymaga czasu, to są emocje, to jest taki jej krzyż...to będzie jakiś czas wracać.
Mysle,że tajemnica sukcesu tkwi w tym pieknie codzienności zycia z rodziną, ale z meżem trzeba rozmawiać i to tak by coś wreszcie zaczęło do niego trafiać jakoś nim potrząsnąć.
To forum jest dobre, jak widzisz Szymanek nikt Ciebie tu nie rozszarpał na strzępy ale nie miej pretencji,że ktoś nazywa Cie egoistką bo tak jest, romans to czysty akt egoizmu i myslenia o sobie i nikt mi nie wmówi,że bedac z kochankiem ktoś mysli o rodzinie, mysli sie tylko o chwoli i zyje chwilą bez wzgledu na ryzyko.
Poczytaj to co Ci piszą inni, nie znamy Cię ale wszyscy jak najlepiej zyczymy Twojej rodzinie, ta zdrada bardzo się na stosunach Twoich i męża odbiła a raczej zmienila Twój stosunek do męża i nie mów,że wpadłaś w ramina kochanka bo czułaś chłod emocjonalny, to usprawiedliwienie Twojego kochanka , Twoje małżeństwo było dobre po prostu zakosztowałaś czegoś innego i to tęksnota za kochankiem sprawia ,że czujesz się samotna w związku, nie obwiniaj męża. To ty się odsuwasz, nie on , on jest taki sam jak był. Popatrzna wszystko realnie.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Sytuacja bez wyjścia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024