Czy kobieta spełniona to kobieta, która odniosła sukces na polu zawodowym, zrobiła w swoim życiu prawdziwą rewolucję pnąc się po szczeblach kariery? Czy kobieta spełniona to może jednak ta zadowolona z siebie i wcale niekoniecznie pracująca zawodowo? Bo przecież można świetnie robić konfitury, perfekcyjnie prowadzić dom i właśnie na tym polu się realizować. A może to taka, która potrafi pogodzić obowiązki zawodowe z wychowywaniem dzieci i jeszcze realizować swoje pasje?
Jestem ciekawa Waszych opinii na ten temat.
Spełnić można się na różne sposoby.Wszystko zależy od tego,co dla kobiety znaczy być ''spełnioną".
Spełnienie to np.spróbowanie wielu rzeczy w życiu...Poczucie,że nie zmarnowało się swojego czasu.
Moim zdaniem nie ma kobiet spełnionych , bo albo można być super matką i gospodynią domu ,która marzy o karierze zawodowej , ale niestety na to czasu brak , albo kobieta która spełniła się zawodowo i marzy o domu z mężem i dziećmi , tylko że się nie poświęci bo szkoda jej kariery .
Kiedyś ktoś napisał , że ( pewno kobieta , bo faceci to i tak twierdzą że baby nic nie robią ) kobieca doba musiała by mieć 34 godziny , albo i więcej by mieć czas na spełnienie się zawodowo i rodzinnie . A przecież każda z nas chciał by być idealną matka , żoną i na dodatek pracować w swoim wymarzonym zawodzie . Więc kżda z nas spełnia się jak może i gdzie może , w miarę swoich możliwości !
Ja myślę, że dla każdej kobiety spełnienie znaczy co innego. Dla niektórych jest to gromadka odchowanych dzieci, dla niektórych kariera zawodowa, dla niektórych ciągła edukacja i zdobywanie wiedzy a dla jeszcze innych osiągnięcie dóbr materialnych(extra samochód, dom z basenem i nie wiadomo jeszcze co). Każda z nas oczekuje od życia czego innego tak na prawdę.
Mi się wydaję, że będę kobietą spełnioną jak po prostu ustatkuję się finansowo ![]()
A serio - jak będę mieć pracę, dzięki której będę mogła kupić mieszkanie na kredyt, wyjechać raz w roku na wakacje i utrzymać się na lepszym poziomie.
Buuu... do tej pory uważałam, że spełnię się w pełni jak ukończę studia i zdobędę pracę, gdzie będę zarabiać więcej niż najniższa krajowa i nie będę musiała robić wszystkiego od księgowości po sprzątanie w firmie. Będę miała męża, dziecko i swój kawałek miejsca, gdzie mogę mieszkać. No.... do 40-stki udało mi się to osiągnąć. Minęła 40-stka i co? Ciężko pracowałam w swoim życiu, wymagałam od siebie wiele, spinałam się, harowałam, żeby spełnić oczekiwania swoje i otoczenia, i co???? G....no! mam wrażenie, że balon za chwilę pęknie. Nie ma recepty na spełnienie ....
7 2013-10-26 11:38:54 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-10-26 11:40:01)
Czy kobieta spełniona to kobieta, która odniosła sukces na polu zawodowym?(...)
Czy kobieta spełniona to może jednak ta zadowolona z siebie i wcale niekoniecznie pracująca zawodowo? Bo przecież można świetnie robić konfitury, perfekcyjnie prowadzić dom i właśnie na tym polu się realizować.
A może to taka, która potrafi pogodzić obowiązki zawodowe z wychowywaniem dzieci i jeszcze realizować swoje pasje? ...
A jeśli WSZYSTKIE powyższe opcje dają prawo do takiego zakwalifikowania?
Każdemu według potrzeb?
Buuu... Nie ma recepty na spełnienie ....
Ano RECEPTY może i nie ma. Jest za to POCZUCIE ![]()
Jeśli człowiek czuje się spełniony... to się czuje
Analogicznie - czuje się szczęśliwy... Czy odczucie TRZEBA uzasadniać?
Jeśli już, to raczej bym się zastanowiła nad trybem... czy aby JUŻ tryb DOKONANY (i osiąść na laurach)
czy jednak "w drodze" (póki życia) ![]()
Ja tam pozwalam swoim odczuciom dojść do głosu... i choć UZASADNIENIA nie mam i z boku może wyglądać, że "nie mam powodów" po temu, ale CZUJĘ się szczęśliwa. Tudzież SPEŁNIAM się na co dzień. wciąż od nowa i z dziką przyjemnością ![]()
A jeśli WSZYSTKIE powyższe opcje dają prawo do takiego zakwalifikowania?
Każdemu według potrzeb?
Ależ dokładnie tak, każdemu według potrzeb. Jedna kobieta spełni się robiąc karierę, inna dbając o rodzinę, a przy tym rodząc i wychowując gromadkę dzieci, a jeszcze inna działając bezinteresownie i pomocowo. Najważniejsze to wyznaczyć sobie w życiu priorytety, wiedzieć czego tak naprawdę chcemy i potrzebujemy, aby poczuć się same ze sobą i w życiu dobrze.
Buuu... Nie ma recepty na spełnienie ....
Ano RECEPTY może i nie ma. Jest za to POCZUCIE
Jeśli człowiek czuje się spełniony... to się czuje![]()
Analogicznie - czuje się szczęśliwy... Czy odczucie TRZEBA uzasadniać?
Jeśli już, to raczej bym się zastanowiła nad trybem... czy aby JUŻ tryb DOKONANY (i osiąść na laurach)czy jednak "w drodze" (póki życia)
Bardzo dobrze napisane. Spełnienie się czuje. Niezwykle często nie da się tego zdefiniować i nazwać słowami.
A co do drugiej części, to jedna z nas będzie za nim gonić przez całe życie, inna w którymś punkcie uzna, że już jej wystarczy i pójdzie w innym kierunku. Sądzę też, że osiadanie na laurach może okazać się zgubne, bo nie tylko zatrzyma rozwój, ale też po jakimś czasie może spowodować spory, wewnętrzny dyskomfort.
...
A co do drugiej części, to jedna z nas będzie za nim gonić przez całe życie, inna w którymś punkcie uzna, że już jej wystarczy i pójdzie w innym kierunku. Sądzę też, że osiadanie na laurach może okazać się zgubne, bo nie tylko zatrzyma rozwój, ale też po jakimś czasie może spowodować spory, wewnętrzny dyskomfort.
THANKS ![]()
Dodałabym jeszcze, że priorytety i "spełnienia" TEŻ się zmieniają w trakcie życia.
Otóż jako matka JUŻ "mam pozamiatane" - dopiero by był dramat, gdybym nie zaprzestała realizowania się w tej dziedzinie w obliczu dorosłości dziatków
by mnie pewnie znienawidziły.
Podobny wewnętrzny dyskomfort, nazwany "konfliktem ról" przeżywałam onegdaj, gdy nie potrafiłam pogodzić wszystkich ról w sposób zadowalający moje wymagania...
Teraz mam luksus oddzielania owych ról od siebie (co też mych dorosłych dzieci nie zachwyca... bo jakaś taka nazbyt samowolna się zrobiłam... jakby mało "babcina"
).
Niemniej POCZUCIE i szczęścia i spełnienia posiadłam w stopniu (mnie) zadowalającym ![]()
Niemniej POCZUCIE i szczęścia i spełnienia posiadłam w stopniu (mnie) zadowalającym
I o to właśnie chodzi. Poczucie szczęścia czy spełnienia zawsze jest odczuciem subiektywnym, którego otoczenie ani nie może na nas wymusić, ani tym bardziej oczekiwać. Ono albo jest, albo go nie ma. Chociaż nie, czasem jeszcze bywa
.
Podejrzewam, że nigdy nie będę czuła się spełniona, bo za każdym razem kiedy osiągam coś, co od dawna planowałam albo na co długo pracowałam, wymyślam sobie coś nowego do osiągnięcia. I uwielbiam to!
Gdybym miała jeden cel w życiu i osiągnęła go, dajmy na to, w połowie życia, to za Chiny nie wiedziałabym, co zrobić z tą drugą połową i chyba bym się po prostu położyła i umarła... z nudów ![]()
W sumie z tego, co napisałam powyżej wynika, że spełniona czuję się dążąc do wyznaczonych samej sobie celów, a więc jest to niezły sposób na czucie się spełnioną przez całe życie ![]()
...
W sumie z tego, co napisałam powyżej wynika, że spełniona czuję się dążąc do wyznaczonych samej sobie celów, a więc jest to niezły sposób na czucie się spełnioną przez całe życie
DOKŁADNIE
Jedno 'zaliczone" - bierzemy się za następne... Byle nie "osiadać" na tych laurach? Jakieś one szkodliwe... Zrzędliwość, BYWA, że budzą, niedosyt czasem...
Czyżby chodziło o to "by gonić króliczka, a nie go złapać"? ![]()
Nieeeee....
Króliczka trzeba złapać. I rozglądać się za następnym. A może sarenka tym razem?
Dla mnie spełnienie to DROGA. Dążenie do realizacji kolejnych celów i założeń. Droga, będąca źródłem satysfakcji, dająca radość i przyjemność. Żaden cel nie będzie spełnieniem, jeżeli za nim już nic nowego nie będzie. To się ze śmiercią bardziej kojarzy niż z byciem spełnionym ![]()