Co o tym sądzicie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Co o tym sądzicie?

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 197 ]

1

Temat: Co o tym sądzicie?

Hej. Wpadłam ostatnio na Reddit na wątek o seksie/ zgodzie na seks.

W poście ktoś zapytał czy to byłby gwałt/ assault w tej sytuacji:

“Leżysz z partnerem na łóżku, przed snem a on chce zainicjować seks, Ty mówisz “dzisiaj nieee” a on nalega i całuje cię dalej i schodzi niżej i
1 tobie zaczyna się to podobać i zaczynasz mieć ochotę i brać w tym udział. Jest fajnie i dochodzi do stosunku. Czy to nadużycie/ gwałt?

2. Schodzi niżej ale po twoim stanowczym nie odpuszcza.


Rzadko kiedyś miałam tak, że jak partner był bardzo napalony a ja nie miałam ochoty  to od razu odpuszczał. Zazwyczaj jeszcze chwilę próbował namówić.

Na forum ang. wszędzie, ze tak to gwałt i w ogóle ale przecież czasami jest tak, że całuje sie z facetem, mowię kochanie nie dziś a on dalej całuje i mi to zaczyna się podobać i przechodzimy dalej.

Co o tym sądzicie?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-02-20 19:00:05)

Odp: Co o tym sądzicie?

Gdzie tu gwałt jak wraz z rozwojem sytuacji nabierasz ochoty i finalnie zgadzasz się na seks?
Przecież bywa nie raz i nie dwa, że niekoniecznie masz ochotę ale wystarczy trochę mizianka i ochota już rośnie.

3

Odp: Co o tym sądzicie?
Solaris napisał/a:

Gdzie tu gwałt jak wraz z rozwojem sytuacji nabierasz ochoty i finalnie zgadzasz się na seks?
Przecież bywa nie raz i nie dwa, że niekoniecznie masz ochotę ale wystarczy trochę mizianka i ochota już rośnie.

W sensie powiedziałam “nie” a on kontynuował pomimo tego

4 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-02-20 19:22:29)

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:
Solaris napisał/a:

Gdzie tu gwałt jak wraz z rozwojem sytuacji nabierasz ochoty i finalnie zgadzasz się na seks?
Przecież bywa nie raz i nie dwa, że niekoniecznie masz ochotę ale wystarczy trochę mizianka i ochota już rośnie.

W sensie powiedziałam “nie” a on kontynuował pomimo tego

Jest nie, nie i nie. Zależy od okoliczności i sytuacji. Nie popadajmy w paranoję. Gwałt to przemoc. Jeśli leżę sobie w lozku ze swoim facetem i on się do mnie dobiera a ja nabieram ochoty mimo, iż wczesniej powiedzialam, że jestem zmęczona i idę spać, to on mnie gwałci? Bożesz, co za czasy nastały.
Myślę, że każdy średnio rozgarnięty czlowiek rozumie co znaczy stanowcze i definitywne nie i jesli mimo Twojego wyraźnego oporu wymusza seks to jest to gwałt.

5

Odp: Co o tym sądzicie?

Gdzie to teraz ferie?

6

Odp: Co o tym sądzicie?
Legat napisał/a:

Gdzie to teraz ferie?

Raczej nie, bo autorka nie od dzisiaj ma taki dylemat. To nie pierwszy jej wątek. Obsesja?

7

Odp: Co o tym sądzicie?
wieka napisał/a:
Legat napisał/a:

Gdzie to teraz ferie?

Raczej nie, bo autorka nie od dzisiaj ma taki dylemat. To nie pierwszy jej wątek. Obsesja?

Faktycznie jej cytat z 2015 r.

nunnka napisał/a:

b. sie boje byc zgwalcona choc nie wiem czemu

8 Ostatnio edytowany przez Samba (2026-02-20 20:34:44)

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:

Na forum ang. wszędzie, ze tak to gwałt i w ogóle ale przecież czasami jest tak, że całuje sie z facetem, mowię kochanie nie dziś a on dalej całuje i mi to zaczyna się podobać i przechodzimy dalej.

Co o tym sądzicie?


Sądzę, że to jeszcze nie gwałt, ale na pewno brak poszanowania tego co mówisz. Być może on nie wie, że ma szanować twoje zdanie, bo często je zmieniasz i on przywykł do tego, że uda mu się coś tam od ciebie wyłudzić.

9

Odp: Co o tym sądzicie?

Nie widzę tu próby gwałtu... Gwałt mógłby być wtedy, kiedy Ty dalej mówisz "Nie", nie odczuwasz żadnej przyjemności z jego dotyku, a po czasie bierze Cię siłą, gdy Ty się z nim szamotasz, bo nie chcesz. Gwałt nie może nastąpić wtedy, kiedy zaczyna Cię swoim dotykiem rozgrzewać i nabierasz ochoty, a więc dajesz mu przyzwolenie, bo Twoje "Nie", brzmi jak "Tak". Gwałt to jest zmuszenie do obcowania płciowego, gdy druga strona NIE MA W TYM ŻADNEJ PRZYJEMNOŚCI. Wystarczy przeczytać w internecie definicje Gwałtu.

10

Odp: Co o tym sądzicie?

Nie ma slowa "nie" o trzech różnych znaczniach. Masz na myśli consent, czyli zgodę na seks. Tak, w niektórych systemach prawnych brak consentu, brak wyraźnej zgody to gwałt, wcale nie musi być przemocy, zresztą ofiara gwałtu nie zawsze krzyczy i broni się, bo może być zamrożona (sparaliżowana) stracchem.
W polskim prawie, w związku z nowelizacją Kodeksu karnego (art. 197), gwałtem jest doprowadzenie innej osoby do obcowania płciowego bez jej świadomej i dobrowolnej zgody. Kluczowym czynnikiem przestępstwa jest brak wyraźnego "tak" lub czynny sprzeciw, a nie użycie przemocy czy groźby. Podejście "Only Yes means Yes" oznacza, że każda niechciana czynność seksualna to przestępstwo.

11

Odp: Co o tym sądzicie?
Noble napisał/a:

Nie ma slowa "nie" o trzech różnych znaczniach. Masz na myśli consent, czyli zgodę na seks. Tak, w niektórych systemach prawnych brak consentu, brak wyraźnej zgody to gwałt, wcale nie musi być przemocy, zresztą ofiara gwałtu nie zawsze krzyczy i broni się, bo może być zamrożona (sparaliżowana) stracchem.
W polskim prawie, w związku z nowelizacją Kodeksu karnego (art. 197), gwałtem jest doprowadzenie innej osoby do obcowania płciowego bez jej świadomej i dobrowolnej zgody. Kluczowym czynnikiem przestępstwa jest brak wyraźnego "tak" lub czynny sprzeciw, a nie użycie przemocy czy groźby. Podejście "Only Yes means Yes" oznacza, że każda niechciana czynność seksualna to przestępstwo.

Ja tu tylko podałam przykłady, nie będę przecież całej definicji gwałtu tu podawać, dlatego zaznaczyłam że wystarczy o tym poczytać, by się dowiedzieć o tym kiedy następuje gwałt, a kiedy świadome przyzwolenie na stosunek. A nie, że ma tylko trzy znaczenia ^^ O takie rzeczy w ogóle nawet nie trzeba pytać, zresztą tak jak mówiłam, jeśli jej się zmienia bo nagle odczuwa przyjemność i jej Nie, brzmi jak Tak, a w ostatecznym rozrachunku okazuje partnerowi, że zmieniła zdanie, to jak to może być gwałt? A autorka jakby o to pytała.

12

Odp: Co o tym sądzicie?
Noble napisał/a:

Nie ma slowa "nie" o trzech różnych znaczniach. Masz na myśli consent, czyli zgodę na seks. Tak, w niektórych systemach prawnych brak consentu, brak wyraźnej zgody to gwałt, wcale nie musi być przemocy, zresztą ofiara gwałtu nie zawsze krzyczy i broni się, bo może być zamrożona (sparaliżowana) stracchem.
W polskim prawie, w związku z nowelizacją Kodeksu karnego (art. 197), gwałtem jest doprowadzenie innej osoby do obcowania płciowego bez jej świadomej i dobrowolnej zgody. Kluczowym czynnikiem przestępstwa jest brak wyraźnego "tak" lub czynny sprzeciw, a nie użycie przemocy czy groźby.
Podejście "Only Yes means Yes" oznacza, że każda niechciana czynność seksualna to przestępstwo.

Tak chodziło mi o consent. I idąc tą drogą to wszystko prawie można podciągnąć pod “assault” czyli przestepstwo, molestowanie.

1. Spotykam sie z kimś, czasami jest seks czasami nie. Sytuacja: siedzimy i on chce zainicjować seks, ja mówię nieee dziś nie ma ochoty a on dalej mnie całuje czy próbuje zachęcić - wg wielu kobiet z Reddit to już sexual assault, bo wszystko po “nie” jest przestepstwem.

2. Leżałam sobie na łóżku z moim byłym po kąpieli, w bieliźnie. Przeglądałam coś w telefonie. On też był rozebrany w samych bokserkach. Widziałam, że chciał coś więcej bo przyszedł i zaczął mnie tam miziać swoim. Mówię kochanie nie mam dziś ochoty i dalej przeglądałam w telefonie rzeczy. A on dalej tam się bawił i w końcu włożył. Ale dla mnie to było w sumie trochę obojętne, wiedziałam, że w każdej chwili mogę przestać, powiedzieć dosadniej czy coś. Wg mnie nie było to nadużycie czy przestepstwo a wg innych kobiet poważne przestepstwo bo do czegoś doszło po moim “nie”

To czym jest w końcu przestepstwo seksualne. Znam definicję oczywiście, ale wg was? Co by było dealbreakerem?

13

Odp: Co o tym sądzicie?

Nie jest gwałtem/ przestępstwem, jeśli zgadzasz się na kontynuację pieszczot, samo nie mam ochoty, do facetów za bardzo nie dociera, a stanowcza odmowa powoduje w najlepszym przypadku foch.
Mówię tu o związku, w sumie to nie można się im dziwić, bo nie po to są w związku, żeby mieć seks reglamentowany.

Ja myślę, że ty boisz się gwałtu, jak stanowczo odmówisz i dlatego masz taki dylemat stale w głowie. W związku to się raczej nie zdarzy, żeby partner wziął cię siłą.
Czyli ty boisz się konsekwencji, jeśli stanowczo odmówisz, musisz sama spróbować jak się zachowa akurat twój partner, bo każdy reaguje inaczej, wtedy będziesz miała szansę pozbyć się tego strachu gwałtu.

14

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:

2. Leżałam sobie na łóżku z moim byłym po kąpieli, w bieliźnie. Przeglądałam coś w telefonie. On też był rozebrany w samych bokserkach. Widziałam, że chciał coś więcej bo przyszedł i zaczął mnie tam miziać swoim. Mówię kochanie nie mam dziś ochoty i dalej przeglądałam w telefonie rzeczy. A on dalej tam się bawił i w końcu włożył. Ale dla mnie to było w sumie trochę obojętne, wiedziałam, że w każdej chwili mogę przestać, powiedzieć dosadniej czy coś. Wg mnie nie było to nadużycie czy przestepstwo a wg innych kobiet poważne przestepstwo bo do czegoś doszło po moim “nie”

To czym jest w końcu przestepstwo seksualne. Znam definicję oczywiście, ale wg was? Co by było dealbreakerem?


To nie zauważyłaś, że ci ściąga majtki i wkłada? Może twoje "nie" było mało wyraziste. Wg mnie ta właśnie sytuacja pod gwałt podchodzi.

15

Odp: Co o tym sądzicie?
Samba napisał/a:
nunnka napisał/a:

2. Leżałam sobie na łóżku z moim byłym po kąpieli, w bieliźnie. Przeglądałam coś w telefonie. On też był rozebrany w samych bokserkach. Widziałam, że chciał coś więcej bo przyszedł i zaczął mnie tam miziać swoim. Mówię kochanie nie mam dziś ochoty i dalej przeglądałam w telefonie rzeczy. A on dalej tam się bawił i w końcu włożył. Ale dla mnie to było w sumie trochę obojętne, wiedziałam, że w każdej chwili mogę przestać, powiedzieć dosadniej czy coś. Wg mnie nie było to nadużycie czy przestepstwo a wg innych kobiet poważne przestepstwo bo do czegoś doszło po moim “nie”

To czym jest w końcu przestepstwo seksualne. Znam definicję oczywiście, ale wg was? Co by było dealbreakerem?


To nie zauważyłaś, że ci ściąga majtki i wkłada? Może twoje "nie" było mało wyraziste. Wg mnie ta właśnie sytuacja pod gwałt podchodzi.

Zauważyłam ale było mi to w sumie wtedy obojętne. Nie czułam się zgwałcona bo wiedziałam, ze to ja mam kontrolę, widziałam co się dzieje. Poza tym nie zrobił tego od razu więc czułam wszystko. Chodzi mi tylko o to, że powiedziałam nie a on nie przestał więc wg norm to jest przestepstwo choć ja tak nie uważam

16

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:

Hej. Wpadłam ostatnio na Reddit na wątek o seksie/ zgodzie na seks.

W poście ktoś zapytał czy to byłby gwałt/ assault w tej sytuacji:

“Leżysz z partnerem na łóżku, przed snem a on chce zainicjować seks, Ty mówisz “dzisiaj nieee” a on nalega i całuje cię dalej i schodzi niżej i
1 tobie zaczyna się to podobać i zaczynasz mieć ochotę i brać w tym udział. Jest fajnie i dochodzi do stosunku. Czy to nadużycie/ gwałt?

2. Schodzi niżej ale po twoim stanowczym nie odpuszcza.


Rzadko kiedyś miałam tak, że jak partner był bardzo napalony a ja nie miałam ochoty  to od razu odpuszczał. Zazwyczaj jeszcze chwilę próbował namówić.

Na forum ang. wszędzie, ze tak to gwałt i w ogóle ale przecież czasami jest tak, że całuje sie z facetem, mowię kochanie nie dziś a on dalej całuje i mi to zaczyna się podobać i przechodzimy dalej.

Co o tym sądzicie?

Świat zwariowal

17

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:

Zauważyłam ale było mi to w sumie wtedy obojętne. Nie czułam się zgwałcona bo wiedziałam, ze to ja mam kontrolę, widziałam co się dzieje. Poza tym nie zrobił tego od razu więc czułam wszystko. Chodzi mi tylko o to, że powiedziałam nie a on nie przestał więc wg norm to jest przestepstwo choć ja tak nie uważam


Po tym, co piszesz, wydaje mi się, że w waszym wewnętrznym systemie komunikacji twoje "nie" znaczy "tak" lub "może". Czyli wracamy chyba do tego, co wyzej Solaris pisała o różnych wersjach "nie". Więc ok, nie jest to gwałt. (Ale, jeśli zamienić ciebie na twoją pijaną wersję, to wyszłoby, że gwałt.)

18

Odp: Co o tym sądzicie?
Samba napisał/a:
nunnka napisał/a:

Zauważyłam ale było mi to w sumie wtedy obojętne. Nie czułam się zgwałcona bo wiedziałam, ze to ja mam kontrolę, widziałam co się dzieje. Poza tym nie zrobił tego od razu więc czułam wszystko. Chodzi mi tylko o to, że powiedziałam nie a on nie przestał więc wg norm to jest przestepstwo choć ja tak nie uważam


Po tym, co piszesz, wydaje mi się, że w waszym wewnętrznym systemie komunikacji twoje "nie" znaczy "tak" lub "może". Czyli wracamy chyba do tego, co wyzej Solaris pisała o różnych wersjach "nie". Więc ok, nie jest to gwałt. (Ale, jeśli zamienić ciebie na twoją pijaną wersję, to wyszłoby, że gwałt.)

Raczej nie było tak, że nie znaczy tak. Ale skoro było “nie” tzn że nie było zgody. A jeśli nie było zgody tzn. że gwałt?
O co chodzi z pijaną wersją mnie?


P.s czytałam wątek na Reddit o coercion - przymuszaniu. Była tam ciekawa dyskusja o mężu, który wrócił z pracy zmęczony a jeszcze miał jakieś obowiązki i odmówił żonie seksu. A ona go przekonywała kilkukrotnie i on zgodził się pomimo braku ochoty ale tylko po to żeby nie było fochów itp itd. I większość twierdzi że to przestepstwo ze strony żony.

19

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:
Samba napisał/a:
nunnka napisał/a:

Zauważyłam ale było mi to w sumie wtedy obojętne. Nie czułam się zgwałcona bo wiedziałam, ze to ja mam kontrolę, widziałam co się dzieje. Poza tym nie zrobił tego od razu więc czułam wszystko. Chodzi mi tylko o to, że powiedziałam nie a on nie przestał więc wg norm to jest przestepstwo choć ja tak nie uważam


Po tym, co piszesz, wydaje mi się, że w waszym wewnętrznym systemie komunikacji twoje "nie" znaczy "tak" lub "może". Czyli wracamy chyba do tego, co wyzej Solaris pisała o różnych wersjach "nie". Więc ok, nie jest to gwałt. (Ale, jeśli zamienić ciebie na twoją pijaną wersję, to wyszłoby, że gwałt.)

Raczej nie było tak, że nie znaczy tak. Ale skoro było “nie” tzn że nie było zgody. A jeśli nie było zgody tzn. że gwałt?
O co chodzi z pijaną wersją mnie?


P.s czytałam wątek na Reddit o coercion - przymuszaniu. Była tam ciekawa dyskusja o mężu, który wrócił z pracy zmęczony a jeszcze miał jakieś obowiązki i odmówił żonie seksu. A ona go przekonywała kilkukrotnie i on zgodził się pomimo braku ochoty ale tylko po to żeby nie było fochów itp itd. I większość twierdzi że to przestepstwo ze strony żony.

Świat zwariował

20

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:
Samba napisał/a:
nunnka napisał/a:

Zauważyłam ale było mi to w sumie wtedy obojętne. Nie czułam się zgwałcona bo wiedziałam, ze to ja mam kontrolę, widziałam co się dzieje. Poza tym nie zrobił tego od razu więc czułam wszystko. Chodzi mi tylko o to, że powiedziałam nie a on nie przestał więc wg norm to jest przestepstwo choć ja tak nie uważam


Po tym, co piszesz, wydaje mi się, że w waszym wewnętrznym systemie komunikacji twoje "nie" znaczy "tak" lub "może". Czyli wracamy chyba do tego, co wyzej Solaris pisała o różnych wersjach "nie". Więc ok, nie jest to gwałt. (Ale, jeśli zamienić ciebie na twoją pijaną wersję, to wyszłoby, że gwałt.)

Raczej nie było tak, że nie znaczy tak. Ale skoro było “nie” tzn że nie było zgody. A jeśli nie było zgody tzn. że gwałt?
O co chodzi z pijaną wersją mnie?


P.s czytałam wątek na Reddit o coercion - przymuszaniu. Była tam ciekawa dyskusja o mężu, który wrócił z pracy zmęczony a jeszcze miał jakieś obowiązki i odmówił żonie seksu. A ona go przekonywała kilkukrotnie i on zgodził się pomimo braku ochoty ale tylko po to żeby nie było fochów itp itd. I większość twierdzi że to przestepstwo ze strony żony.

Sama zacznij myśleć i nie sugeruj się tym co kto myśli czy pisze, ważne jakie ty masz zdanie na ten temat i tego się trzymaj.

21

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:
Samba napisał/a:
nunnka napisał/a:

Zauważyłam ale było mi to w sumie wtedy obojętne. Nie czułam się zgwałcona bo wiedziałam, ze to ja mam kontrolę, widziałam co się dzieje. Poza tym nie zrobił tego od razu więc czułam wszystko. Chodzi mi tylko o to, że powiedziałam nie a on nie przestał więc wg norm to jest przestepstwo choć ja tak nie uważam


Po tym, co piszesz, wydaje mi się, że w waszym wewnętrznym systemie komunikacji twoje "nie" znaczy "tak" lub "może". Czyli wracamy chyba do tego, co wyzej Solaris pisała o różnych wersjach "nie". Więc ok, nie jest to gwałt. (Ale, jeśli zamienić ciebie na twoją pijaną wersję, to wyszłoby, że gwałt.)

Raczej nie było tak, że nie znaczy tak. Ale skoro było “nie” tzn że nie było zgody. A jeśli nie było zgody tzn. że gwałt?
O co chodzi z pijaną wersją mnie?


P.s czytałam wątek na Reddit o coercion - przymuszaniu. Była tam ciekawa dyskusja o mężu, który wrócił z pracy zmęczony a jeszcze miał jakieś obowiązki i odmówił żonie seksu. A ona go przekonywała kilkukrotnie i on zgodził się pomimo braku ochoty ale tylko po to żeby nie było fochów itp itd. I większość twierdzi że to przestepstwo ze strony żony.

Nie czytaj tych bzdur w internetach bo tam chyba wszystko jest gwałtem. Jak jestes przytomna to wiesz doskonale czy seks ktory masz jest gwaltem czy nie.

22

Odp: Co o tym sądzicie?
wieka napisał/a:
nunnka napisał/a:
Samba napisał/a:

Po tym, co piszesz, wydaje mi się, że w waszym wewnętrznym systemie komunikacji twoje "nie" znaczy "tak" lub "może". Czyli wracamy chyba do tego, co wyzej Solaris pisała o różnych wersjach "nie". Więc ok, nie jest to gwałt. (Ale, jeśli zamienić ciebie na twoją pijaną wersję, to wyszłoby, że gwałt.)

Raczej nie było tak, że nie znaczy tak. Ale skoro było “nie” tzn że nie było zgody. A jeśli nie było zgody tzn. że gwałt?
O co chodzi z pijaną wersją mnie?


P.s czytałam wątek na Reddit o coercion - przymuszaniu. Była tam ciekawa dyskusja o mężu, który wrócił z pracy zmęczony a jeszcze miał jakieś obowiązki i odmówił żonie seksu. A ona go przekonywała kilkukrotnie i on zgodził się pomimo braku ochoty ale tylko po to żeby nie było fochów itp itd. I większość twierdzi że to przestepstwo ze strony żony.

Sama zacznij myśleć i nie sugeruj się tym co kto myśli czy pisze, ważne jakie ty masz zdanie na ten temat i tego się trzymaj.

Teraz też prawo się zmieniło polskie i nie musi być przemocy czy groźby, wystarczy nie.
Tzn idąc tym tokiem myślenia jeśli powiem nie a dojdzie do seksu bo pomyślę sobie “a dobra niech będzie ten seks może będzie fajnie” ale będę wiedziała że mam kontrolę i wcale nie muszę tego robić to będzie to przestepstwo?

Albo jak ma fwb czy jestem w związku i partner chce zainicjować seks a ja mówię nie a on dalej mówi “może cię kochanie jakoś rozbudzę hm?” I tam mnie dotyka a ja mówię “nie serio nie chce “ i on mówi “no dobrze słonko” i przestaje tzn, że to nadużycie/ molestowanie bo po pierwszym “nie” on od razu nie przestał?

Pytam całkiem serio.

Ps. Leczę się na nerwice lękową i czasami mam takie głupie rozkminy. Bardzo dziękuję, że pomagacie mi zrozumieć pewne kwestie. Ja rozumiem że te sytuacje które opisuję, które mi się zdarzyło to nic wielkiego ale przez lęk wkręcam sobie, że co jeśli to było jakieś przestepstwo i może mam jakąś traumę albo kiedyś zareaguje źle i zrobię z igły widły podczas jakiejś sytuacji intymnej. Wiele razy zdarzyło mi się, że facet jeszcze raz czy dwa próbował zachęcic do seksu i nigdy to nie było problemem gdy wiedziałam że to do mnie należy ostatnie zdanie, mogę powiedzieć dobitniej itd.
Zapytałam na Reddit i fb (anglojęzyczne fora) i poszła na mnie fala hejtu, bo no means no i facet od razu powinien wziąć łapy a jak będzie prosił i się zgodzę nawet z chęcią to jest i tak coercion - czyli przymuszanie.

23 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-02-22 14:00:41)

Odp: Co o tym sądzicie?

Wszystko już zostało napisane, pozostaje ci leczyć nerwicę lękową, bo żaden wpis ci nie pomaga, jak widać. Kręcisz się w kółko.

Zawsze jest jakieś wymuszenie w każdej dziedzinie, czyli przekonywanie, namawianie i to nie ma nic wspólnego z przestępstwem jeśli nie jest na siłę.

24 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-02-22 15:19:35)

Odp: Co o tym sądzicie?

Jesteś dorosła i chyba wiesz, kiedy ktoś przekracza Twoje granice w czymkolwiek a zwlaszcza Twój chłopak? Potrzebujesz do tego opinii obcych osób, żeby wiedzieć czy to już jest ten moment, gdzie powinnaś przestać być zadowolona i poczuć się źle? Może lepiej nie uprawiaj seksu, skoro nie czujesz czy ta chwila, która trwa jest kochaniem się czy już gwałtem.
Mam wrażenie, że Ty po prostu nie umiesz mówić "nie" i jesteś niezdecydowana - niby nie chcesz, ale pozwalasz na pieszczoty i kontynuację, bo w trakcie nabierasz ochoty. Jak się więc ma Twoje "nie" do tego? Jeśli naprawdę nie chcesz to "nie" powinno znaczyć "nie". Także poćwicz asertywność bo Twój chłopak może nawet nie wie, że jest 'gwałcicielem'. OMG.

PS I najlepiej bierz stoper do łóżka. (Bo, że kodeks to oczywiste!;))

nunnka napisał/a:

Naczytałam się ostatnio o gwałtach, no i podobno kobieta jak w czasie seksu powie nie! to juz jest gwałt?
ale musi  to powiedzieć stanowczo czy może jakos tak z uśmiechem na ustach?

nunnka napisał/a:

albo kocham sie z partnerem i on zaczyna mocniej wiec mowie stop a on dopiero po kilkusekundach to robi wiec nota bene robil to przez kilka sekund jeszcze po moim nie to mam wg. kodeksu juz podpiąć pod gwalt?

25

Odp: Co o tym sądzicie?

Nunnka

Z pijaną wersją ciebie chodziło o to, że łatwiej uznać to za gwałt/zmuszanie/molestowanie czy przymuszanie, niż w przypadku trzeźwej osoby.

Pomyśl sobie o jakiejkolwiek innej sytuacji, gdzie ktoś chce cię do czegoś przymusić, tzn. kiedy sama uznałabyś, że ktoś cię przymusza - np. przy stole gdy ktoś po raz drugi czy trzeci namawia cię na zjedzenie czegoś, czego zjeść nie chcesz. Z tym problemu zapewne mieć nie będziesz, tutaj pewnie będziesz gotowa od razu stwierdzić, że ktoś jest napastliwy i wymuszający.

26

Odp: Co o tym sądzicie?
Samba napisał/a:

Nunnka

Z pijaną wersją ciebie chodziło o to, że łatwiej uznać to za gwałt/zmuszanie/molestowanie czy przymuszanie, niż w przypadku trzeźwej osoby.

Pomyśl sobie o jakiejkolwiek innej sytuacji, gdzie ktoś chce cię do czegoś przymusić, tzn. kiedy sama uznałabyś, że ktoś cię przymusza - np. przy stole gdy ktoś po raz drugi czy trzeci namawia cię na zjedzenie czegoś, czego zjeść nie chcesz. Z tym problemu zapewne mieć nie będziesz, tutaj pewnie będziesz gotowa od razu stwierdzić, że ktoś jest napastliwy i wymuszający.

A czy zdarzyło się wam, że powiedziałyscie swojemu facetowi, że nie macie ochoty a on jakoś delikatnie próbował jeszcze, czy się jakoś droczyć czy zapytał ponownie, czy smieszkowal?

Mi się zdarzyło w wielu związkach jeśli moje nie nie było stanowcze tylko w stylu “kochanie nie mam dziś ochoty” to on np “to może jakoś sprawię że się ta ochota pojawi hm dotykając mnie? Dopiero jak powiedziałam, serio dzisiaj odpada to mówił ok i się przytulaliśmy.

Ciężko mi uwierzyć, że ktokolwiek mógłby uznać to za przemoc seksualną - a tak wg prawa i innych kobiet z Reddit jest to odbierane. A przeczytałam na prawdę sporo wątków

27 Ostatnio edytowany przez Melanie93 (2026-02-22 20:08:07)

Odp: Co o tym sądzicie?

Wiesz możesz obejrzeć sobie taki film jak "Dom dobry" tam zobaczysz, kiedy kobieta mówi "NIE", a on ją bierze na siłę.
Trochę dla mnie niezrozumiałe jest to doszukiwanie się gwałtu na siłę. Wtedy kiedy siedziałaś w bieliźnie, a on do Ciebie podchodził z zamiarem stosunku, to takie odmawianie jakie ty tu przedstawiłaś, dla mnie nie jest niczym dziwnym. Ja też nie raz nie mam ochoty, czy też mój partner i np. kiedy mu się nie chcę, a siadam mu na kolanach w bieliźnie i zaczynam go całować, to jest to atak i gwałt od razu? Gdyby nie chciał, odepchnąłby mnie albo po prostu z siebie zrzucił. A np. jak partner by Cię obudził poprzez seks, to też uznałabyś to za gwałt? Bo nie pytał, bo wziął Cię gdy jeszcze spałaś i tak Cię obudził bez Twojej zgody?
Naprawdę są nieszczęścia i prawdziwe tragedie z tym związane, sama znam dziewczynę która przez to przeszła i jak czytam to co piszesz, to po prostu jest to tak głupie, że aż przykre. Nie masz naprawdę nad czym się zastanawiać? Tylko pisać o tym, że Twój były mógł Cię kiedyś zgwałcić i analizujesz teraz każde zbliżenie? Bez przesady.

28

Odp: Co o tym sądzicie?
Melanie93 napisał/a:

Wiesz możesz obejrzeć sobie taki film jak "Dom dobry" tam zobaczysz, kiedy kobieta mówi "NIE", a on ją bierze na siłę.
Trochę dla mnie niezrozumiałe jest to doszukiwanie się gwałtu na siłę. Wtedy kiedy siedziałaś w bieliźnie, a on do Ciebie podchodził z zamiarem stosunku, to takie odmawianie jakie ty tu przedstawiłaś, dla mnie nie jest niczym dziwnym. Ja też nie raz nie mam ochoty, czy też mój partner i np. kiedy mu się nie chcę, a siadam mu na kolanach w bieliźnie i zaczynam go całować, to jest to atak i gwałt od razu? Gdyby nie chciał, odepchnąłby mnie albo po prostu z siebie zrzucił. A np. jak partner by Cię obudził poprzez seks, to też uznałabyś to za gwałt? Bo nie pytał, bo wziął Cię gdy jeszcze spałaś i tak Cię obudził bez Twojej zgody?
Naprawdę są nieszczęścia i prawdziwe tragedie z tym związane, sama znam dziewczynę która przez to przeszła i jak czytam to co piszesz, to po prostu jest to tak głupie, że aż przykre. Nie masz naprawdę nad czym się zastanawiać? Tylko pisać o tym, że Twój były mógł Cię kiedyś zgwałcić i analizujesz teraz każde zbliżenie? Bez przesady.

No ja akurat piszesz że obudzenie seksem to jeśli nie powiedziałaś mu nigdy że tak lubisz to wg prawda to gwałt.

Widzisz, z prawnego punktu widzenia to jeśli on ci powiedział że nie chce a ty siedzisz i go całujesz to chyba jest jednak jakaś przemoc seksualna bo wystarczy słowo nie ?


Jeśli chodzi o moralność to chyba każdy kiedyś tak robił, że partner mówi nie a ktoś się droczy czy chce zachęcić. Oczywiście mówię o delikatnym nie, kiedy nie jesteś pewna czy on tego chce czy nie. Jeśli ktoś zdecydowanie mówi że nie a druga strona dalej próbuje to to już jest chyba nie tak cos

29

Odp: Co o tym sądzicie?

Gdybym miała się doszukiwać w każdej próbie zbliżenia mojego partnera do mnie, czy robi coś dobrze czy nie to chyba bym musiała zwariować.
Nie można wszystkiego kontrolować. A jak leżąc razem w łóżku dotknie mnie za pierś to od razu to jest napastowanie?
Będąc w związku każdy wie kiedy w jego mniemaniu jest granica. Dlatego wtedy się o tym rozmawia, gdy ktoś jest niezadowolony.
Zawsze masz kontrolę. Tak samo jak rano w ten sposób obudzi, to możesz odmówić. Ale nie będę się na niego rzucała, że mnie gwałci, chyba by mnie wyśmiał.
Przemoc seksualna, bo powiedział nie? Czy ty nigdy nie robiłaś nic, kiedy ktoś raz powiedział Ci "Nie."? To wtedy nie dotyczyłoby tylko seksu, ale i innych sfer życiowych codziennych. Samo to, że powiedziałabym do faceta, czy poszedłby ze mną na spacer, a on by powiedział "Nie", to moja kolejna próba oznaczałaby przemoc psychiczną? Dlatego ludzie próbują i nie odpuszczają, jeśli dostrzegają że może zmienić zdanie.
Ty opowiadasz o sytuacjach, w których nie reagowałaś. Nie mówiłaś mu dosadnie "Przestań, nie mam ochoty. Nie widzisz tego. Nie zmuszaj mnie do tego. Zabierz ręce!" - wtedy dajesz mu do zrozumienia, nie i koniec. A gdy reagujesz obojętnością to nie ma co się dziwić, że facet nie widzi byś się opierała i żeby faktycznie Ci się nie chciało.
Jeśli będziesz doszukiwać się dziury w całym, to facet w końcu przestanie reagować i nie będzie chciał nic inicjować, żadnego zbliżenia, bo będzie czuł opór przed tym.

30 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-02-22 22:38:42)

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:
Samba napisał/a:

Nunnka

Z pijaną wersją ciebie chodziło o to, że łatwiej uznać to za gwałt/zmuszanie/molestowanie czy przymuszanie, niż w przypadku trzeźwej osoby.

Pomyśl sobie o jakiejkolwiek innej sytuacji, gdzie ktoś chce cię do czegoś przymusić, tzn. kiedy sama uznałabyś, że ktoś cię przymusza - np. przy stole gdy ktoś po raz drugi czy trzeci namawia cię na zjedzenie czegoś, czego zjeść nie chcesz. Z tym problemu zapewne mieć nie będziesz, tutaj pewnie będziesz gotowa od razu stwierdzić, że ktoś jest napastliwy i wymuszający.

Statystycznie 2/3 babek ma pożądanie responsywne także wiesz.....

31

Odp: Co o tym sądzicie?
Melanie93 napisał/a:

Gdybym miała się doszukiwać w każdej próbie zbliżenia mojego partnera do mnie, czy robi coś dobrze czy nie to chyba bym musiała zwariować.
Nie można wszystkiego kontrolować. A jak leżąc razem w łóżku dotknie mnie za pierś to od razu to jest napastowanie?
Będąc w związku każdy wie kiedy w jego mniemaniu jest granica. Dlatego wtedy się o tym rozmawia, gdy ktoś jest niezadowolony.
Zawsze masz kontrolę. Tak samo jak rano w ten sposób obudzi, to możesz odmówić. Ale nie będę się na niego rzucała, że mnie gwałci, chyba by mnie wyśmiał.
Przemoc seksualna, bo powiedział nie? Czy ty nigdy nie robiłaś nic, kiedy ktoś raz powiedział Ci "Nie."? To wtedy nie dotyczyłoby tylko seksu, ale i innych sfer życiowych codziennych. Samo to, że powiedziałabym do faceta, czy poszedłby ze mną na spacer, a on by powiedział "Nie", to moja kolejna próba oznaczałaby przemoc psychiczną? Dlatego ludzie próbują i nie odpuszczają, jeśli dostrzegają że może zmienić zdanie.
Ty opowiadasz o sytuacjach, w których nie reagowałaś. Nie mówiłaś mu dosadnie "Przestań, nie mam ochoty. Nie widzisz tego. Nie zmuszaj mnie do tego. Zabierz ręce!" - wtedy dajesz mu do zrozumienia, nie i koniec. A gdy reagujesz obojętnością to nie ma co się dziwić, że facet nie widzi byś się opierała i żeby faktycznie Ci się nie chciało.
Jeśli będziesz doszukiwać się dziury w całym, to facet w końcu przestanie reagować i nie będzie chciał nic inicjować, żadnego zbliżenia, bo będzie czuł opór przed tym.

https://www.reddit.com/r/relationship_a … ened_last/


W skrócie: żona opisuje że leżała z mężem w łóżku przed snem. On chciał seksu a ona mówi że nie ma ochoty. On zaczął ściągnąj majtki ale ona była zmęczona więc zamknęła oczy, nie przekszadzalo jej to. On później wyciągnął penisa i ją miział nim ona ponownie mówi że nie chce a on jej włożył i zaczęli się bzykac.

Wszystkie komentarze tam mówią że to gwałt.

32 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-02-23 00:40:00)

Odp: Co o tym sądzicie?
Solaris napisał/a:

Mam wrażenie, że Ty po prostu nie umiesz mówić "nie" i jesteś niezdecydowana - niby nie chcesz, ale pozwalasz na pieszczoty i kontynuację, bo w trakcie nabierasz ochoty. Jak się więc ma Twoje "nie" do tego? Jeśli naprawdę nie chcesz to "nie" powinno znaczyć "nie". Także poćwicz asertywność bo Twój chłopak może nawet nie wie, że jest 'gwałcicielem'. OMG.

Obawiam się, że jeśli chłopak Autorki dowiedziałby się o jej wątpliwościach, to z obawy przed ewentualną odpowiedzialnością karną nie będzie więcej inicjował żadnego seksu. W sumie byłoby to logiczne i mądre posunięcie.

33

Odp: Co o tym sądzicie?
Priscilla napisał/a:
Solaris napisał/a:

Mam wrażenie, że Ty po prostu nie umiesz mówić "nie" i jesteś niezdecydowana - niby nie chcesz, ale pozwalasz na pieszczoty i kontynuację, bo w trakcie nabierasz ochoty. Jak się więc ma Twoje "nie" do tego? Jeśli naprawdę nie chcesz to "nie" powinno znaczyć "nie". Także poćwicz asertywność bo Twój chłopak może nawet nie wie, że jest 'gwałcicielem'. OMG.

Obawiam się, że jeśli chłopak Autorki dowiedziałby się o jej wątpliwościach, to z obawy przed ewentualną odpowiedzialnością karną nie będzie więcej inicjował żadnego seksu. W sumie byłoby to logiczne i mądre posunięcie.

Autorce chyba komentarze z reddit czy czego tam, weszły za mocno. Teraz gotowa rozkminiać przez miesiąc czy jak on ja klepnął spontanicznie w tyłek to jeszcze pieszczota czy już molestowanie.

34

Odp: Co o tym sądzicie?
Priscilla napisał/a:
Solaris napisał/a:

Mam wrażenie, że Ty po prostu nie umiesz mówić "nie" i jesteś niezdecydowana - niby nie chcesz, ale pozwalasz na pieszczoty i kontynuację, bo w trakcie nabierasz ochoty. Jak się więc ma Twoje "nie" do tego? Jeśli naprawdę nie chcesz to "nie" powinno znaczyć "nie". Także poćwicz asertywność bo Twój chłopak może nawet nie wie, że jest 'gwałcicielem'. OMG.

Obawiam się, że jeśli chłopak Autorki dowiedziałby się o jej wątpliwościach, to z obawy przed ewentualną odpowiedzialnością karną nie będzie więcej inicjował żadnego seksu. W sumie byłoby to logiczne i mądre posunięcie.

https://www.reddit.com/r/relationship_a … ened_last/

W skrócie: żona opisuje że leżała z mężem w łóżku przed snem. On chciał seksu a ona mówi że nie ma ochoty. On zaczął ściągnąj majtki ale ona była zmęczona więc zamknęła oczy, nie przekszadzalo jej to. On później wyciągnął penisa i ją miział nim ona ponownie mówi że nie chce a on jej włożył i zaczęli się bzykac.
Wszystkie komentarze tam mówią że to gwałt”

A ty co tak szczerze sądzisz o tym?

35

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:

A czy zdarzyło się wam, że powiedziałyscie swojemu facetowi, że nie macie ochoty a on jakoś delikatnie próbował jeszcze, czy się jakoś droczyć czy zapytał ponownie, czy smieszkowal?

Mi się zdarzyło w wielu związkach jeśli moje nie nie było stanowcze tylko w stylu “kochanie nie mam dziś ochoty” to on np “to może jakoś sprawię że się ta ochota pojawi hm dotykając mnie? Dopiero jak powiedziałam, serio dzisiaj odpada to mówił ok i się przytulaliśmy.

Ciężko mi uwierzyć, że ktokolwiek mógłby uznać to za przemoc seksualną - a tak wg prawa i innych kobiet z Reddit jest to odbierane. A przeczytałam na prawdę sporo wątków

Pierwszy chyba raz się nad tym zastanawiam, ale czy to nie jest tak, że w rodzinie na więcej sobie pozwalasz i na więcej pozwalasz partnerowi? Gdyby to nie był twój długotrwały partner a ktoś dopiero co poznany, to też nie miałabyś myśli, że jest zbyt napastliwy, że pewne jego zachowania nie są "pieszczotą" a są molestowaniem?
Myślę, że tak różne podejście do tej samej sprawy "w rodzinie" wynika z chęci ochrony siebie przed dysonansem poznawczym. I zależy od intencji partnera, bo w przypadku długoletniego partnera raczej będziemy świadome jego dobrych intencji. Raczej, bo jak kojarzę, to najwięcej przestępstw seksualnych ma miejsce właśnie w rodzinie.

36

Odp: Co o tym sądzicie?
Samba napisał/a:
nunnka napisał/a:

A czy zdarzyło się wam, że powiedziałyscie swojemu facetowi, że nie macie ochoty a on jakoś delikatnie próbował jeszcze, czy się jakoś droczyć czy zapytał ponownie, czy smieszkowal?

Mi się zdarzyło w wielu związkach jeśli moje nie nie było stanowcze tylko w stylu “kochanie nie mam dziś ochoty” to on np “to może jakoś sprawię że się ta ochota pojawi hm dotykając mnie? Dopiero jak powiedziałam, serio dzisiaj odpada to mówił ok i się przytulaliśmy.

Ciężko mi uwierzyć, że ktokolwiek mógłby uznać to za przemoc seksualną - a tak wg prawa i innych kobiet z Reddit jest to odbierane. A przeczytałam na prawdę sporo wątków

Pierwszy chyba raz się nad tym zastanawiam, ale czy to nie jest tak, że w rodzinie na więcej sobie pozwalasz i na więcej pozwalasz partnerowi? Gdyby to nie był twój długotrwały partner a ktoś dopiero co poznany, to też nie miałabyś myśli, że jest zbyt napastliwy, że pewne jego zachowania nie są "pieszczotą" a są molestowaniem?
Myślę, że tak różne podejście do tej samej sprawy "w rodzinie" wynika z chęci ochrony siebie przed dysonansem poznawczym. I zależy od intencji partnera, bo w przypadku długoletniego partnera raczej będziemy świadome jego dobrych intencji. Raczej, bo jak kojarzę, to najwięcej przestępstw seksualnych ma miejsce właśnie w rodzinie.

Też mi się tak wydaje. Nie traktujemy kogoś z kim utrzymujemy kontakty seksualne tak samo jak jakaś randomowa osobę.
No a co sądzisz o tym przykładzie co podałam wyżej?

Ten: https://www.reddit.com/r/relationship_a … ened_last/
W skrócie: żona opisuje że leżała z mężem w łóżku przed snem. On chciał seksu a ona mówi że nie ma ochoty. On zaczął ściągnąj majtki ale ona była zmęczona więc zamknęła oczy, nie przekszadzalo jej to. On później wyciągnął penisa i ją miział nim ona ponownie mówi że nie chce a on jej włożył i zaczęli się bzykac.
Wszystkie komentarze tam mówią że to gwałt”

Moim zdaniem to nie jest gwałt, fakt nie było to może na miejscu, ale ona po prostu leżała obojętnie jak on jej wkładał. Mogła przecież ryknąć na niego. Mogła się odwrócić czy cokolwiek. To taka trochę gray area.

37

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:
Melanie93 napisał/a:

Gdybym miała się doszukiwać w każdej próbie zbliżenia mojego partnera do mnie, czy robi coś dobrze czy nie to chyba bym musiała zwariować.
Nie można wszystkiego kontrolować. A jak leżąc razem w łóżku dotknie mnie za pierś to od razu to jest napastowanie?
Będąc w związku każdy wie kiedy w jego mniemaniu jest granica. Dlatego wtedy się o tym rozmawia, gdy ktoś jest niezadowolony.
Zawsze masz kontrolę. Tak samo jak rano w ten sposób obudzi, to możesz odmówić. Ale nie będę się na niego rzucała, że mnie gwałci, chyba by mnie wyśmiał.
Przemoc seksualna, bo powiedział nie? Czy ty nigdy nie robiłaś nic, kiedy ktoś raz powiedział Ci "Nie."? To wtedy nie dotyczyłoby tylko seksu, ale i innych sfer życiowych codziennych. Samo to, że powiedziałabym do faceta, czy poszedłby ze mną na spacer, a on by powiedział "Nie", to moja kolejna próba oznaczałaby przemoc psychiczną? Dlatego ludzie próbują i nie odpuszczają, jeśli dostrzegają że może zmienić zdanie.
Ty opowiadasz o sytuacjach, w których nie reagowałaś. Nie mówiłaś mu dosadnie "Przestań, nie mam ochoty. Nie widzisz tego. Nie zmuszaj mnie do tego. Zabierz ręce!" - wtedy dajesz mu do zrozumienia, nie i koniec. A gdy reagujesz obojętnością to nie ma co się dziwić, że facet nie widzi byś się opierała i żeby faktycznie Ci się nie chciało.
Jeśli będziesz doszukiwać się dziury w całym, to facet w końcu przestanie reagować i nie będzie chciał nic inicjować, żadnego zbliżenia, bo będzie czuł opór przed tym.

https://www.reddit.com/r/relationship_a … ened_last/


W skrócie: żona opisuje że leżała z mężem w łóżku przed snem. On chciał seksu a ona mówi że nie ma ochoty. On zaczął ściągnąj majtki ale ona była zmęczona więc zamknęła oczy, nie przekszadzalo jej to. On później wyciągnął penisa i ją miział nim ona ponownie mówi że nie chce a on jej włożył i zaczęli się bzykac.

Wszystkie komentarze tam mówią że to gwałt.

I co z tego, ważne co ty myślisz.
Wszyscy ci piszą jedno, a ty dalej pytasz o to samo.

38

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:

Moim zdaniem to nie jest gwałt, fakt nie było to może na miejscu, ale ona po prostu leżała obojętnie jak on jej wkładał. Mogła przecież ryknąć na niego. Mogła się odwrócić czy cokolwiek. To taka trochę gray area.

A moim już tak - to gwałt. W końcu ona wyraźnie mówiła "nie", co wg ciebie miała jeszcze zrobić? Zacząć trzepotać nogami, wrzeszczeć?

39

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:
Melanie93 napisał/a:

Gdybym miała się doszukiwać w każdej próbie zbliżenia mojego partnera do mnie, czy robi coś dobrze czy nie to chyba bym musiała zwariować.
Nie można wszystkiego kontrolować. A jak leżąc razem w łóżku dotknie mnie za pierś to od razu to jest napastowanie?
Będąc w związku każdy wie kiedy w jego mniemaniu jest granica. Dlatego wtedy się o tym rozmawia, gdy ktoś jest niezadowolony.
Zawsze masz kontrolę. Tak samo jak rano w ten sposób obudzi, to możesz odmówić. Ale nie będę się na niego rzucała, że mnie gwałci, chyba by mnie wyśmiał.
Przemoc seksualna, bo powiedział nie? Czy ty nigdy nie robiłaś nic, kiedy ktoś raz powiedział Ci "Nie."? To wtedy nie dotyczyłoby tylko seksu, ale i innych sfer życiowych codziennych. Samo to, że powiedziałabym do faceta, czy poszedłby ze mną na spacer, a on by powiedział "Nie", to moja kolejna próba oznaczałaby przemoc psychiczną? Dlatego ludzie próbują i nie odpuszczają, jeśli dostrzegają że może zmienić zdanie.
Ty opowiadasz o sytuacjach, w których nie reagowałaś. Nie mówiłaś mu dosadnie "Przestań, nie mam ochoty. Nie widzisz tego. Nie zmuszaj mnie do tego. Zabierz ręce!" - wtedy dajesz mu do zrozumienia, nie i koniec. A gdy reagujesz obojętnością to nie ma co się dziwić, że facet nie widzi byś się opierała i żeby faktycznie Ci się nie chciało.
Jeśli będziesz doszukiwać się dziury w całym, to facet w końcu przestanie reagować i nie będzie chciał nic inicjować, żadnego zbliżenia, bo będzie czuł opór przed tym.

https://www.reddit.com/r/relationship_a … ened_last/


W skrócie: żona opisuje że leżała z mężem w łóżku przed snem. On chciał seksu a ona mówi że nie ma ochoty. On zaczął ściągnąj majtki ale ona była zmęczona więc zamknęła oczy, nie przekszadzalo jej to. On później wyciągnął penisa i ją miział nim ona ponownie mówi że nie chce a on jej włożył i zaczęli się bzykac.

Wszystkie komentarze tam mówią że to gwałt.

Gdybym była facetem, no po prostu bałabym się Ciebie dotknąć. Naprawdę.
Muszę powiedzieć Ci jedno, ja ze swoim facetem rozmawiam. Wiemy jakie oboje mamy granice w łóżku i jakich nie przekraczamy.
Mnie się wydaję, że Ty ze swoim byłym o tym w ogóle nie rozmawiałaś.
Powiedz mi w ogóle co ma znaczyć to, że kobieta nie chcę, a facet ściąga jej majtki, a ona na to jest obojętna? Kompletnie tego nie rozumiem. Jak można być obojętnym na to na co nie ma się ochoty? Albo się ma, albo się nie ma. Skoro kobieta nie reaguje tylko leży jak kłoda i w sumie ma gdzieś to co z nią jej partner robi, to jak można nazwać to gwałtem? Co ona pijana, naćpana, że nie wie co się dzieje wokół niej? Ja naprawdę nie wiem, co to musiałby być za skrajny przypadek, żeby kobieta nie wzięła mu ręki, albo się od niego nie odsunęła... Zresztą w jaki sposób on miałby jej to zrobić, kiedy ona by nie chciała, to by do tego nie doprowadziła. A zrobiła tak? Nie. Całkowicie się mu poddała i w zasadzie jej to ostatecznie nie przeszkadzało, bo go nie odepchnęła. Ale i tak moim zdaniem, taka sytuacja jest nie do urzeczywistnienia.
Jeśli masz faceta, to z nim lepiej o tym pogadaj, a jak go nie masz a będziesz go miała, to go lepiej wcześniej uprzedź nim dopuścisz do pogłębienia się jakiejkolwiek relacji.
Naprawdę czytając co ty piszesz mam całkowite wrażenie, że masz jakiś problem w relacji damsko-męskiej. Chcesz każdą pieszczotę, każdą najmniejszą inicjatywę ze strony faceta analizować. Czy to podchodzi pod gwałt czy też nie? To nie jest normalne.

40

Odp: Co o tym sądzicie?
Melanie93 napisał/a:
nunnka napisał/a:
Melanie93 napisał/a:

Gdybym miała się doszukiwać w każdej próbie zbliżenia mojego partnera do mnie, czy robi coś dobrze czy nie to chyba bym musiała zwariować.
Nie można wszystkiego kontrolować. A jak leżąc razem w łóżku dotknie mnie za pierś to od razu to jest napastowanie?
Będąc w związku każdy wie kiedy w jego mniemaniu jest granica. Dlatego wtedy się o tym rozmawia, gdy ktoś jest niezadowolony.
Zawsze masz kontrolę. Tak samo jak rano w ten sposób obudzi, to możesz odmówić. Ale nie będę się na niego rzucała, że mnie gwałci, chyba by mnie wyśmiał.
Przemoc seksualna, bo powiedział nie? Czy ty nigdy nie robiłaś nic, kiedy ktoś raz powiedział Ci "Nie."? To wtedy nie dotyczyłoby tylko seksu, ale i innych sfer życiowych codziennych. Samo to, że powiedziałabym do faceta, czy poszedłby ze mną na spacer, a on by powiedział "Nie", to moja kolejna próba oznaczałaby przemoc psychiczną? Dlatego ludzie próbują i nie odpuszczają, jeśli dostrzegają że może zmienić zdanie.
Ty opowiadasz o sytuacjach, w których nie reagowałaś. Nie mówiłaś mu dosadnie "Przestań, nie mam ochoty. Nie widzisz tego. Nie zmuszaj mnie do tego. Zabierz ręce!" - wtedy dajesz mu do zrozumienia, nie i koniec. A gdy reagujesz obojętnością to nie ma co się dziwić, że facet nie widzi byś się opierała i żeby faktycznie Ci się nie chciało.
Jeśli będziesz doszukiwać się dziury w całym, to facet w końcu przestanie reagować i nie będzie chciał nic inicjować, żadnego zbliżenia, bo będzie czuł opór przed tym.

https://www.reddit.com/r/relationship_a … ened_last/


W skrócie: żona opisuje że leżała z mężem w łóżku przed snem. On chciał seksu a ona mówi że nie ma ochoty. On zaczął ściągnąj majtki ale ona była zmęczona więc zamknęła oczy, nie przekszadzalo jej to. On później wyciągnął penisa i ją miział nim ona ponownie mówi że nie chce a on jej włożył i zaczęli się bzykac.

Wszystkie komentarze tam mówią że to gwałt.

Gdybym była facetem, no po prostu bałabym się Ciebie dotknąć. Naprawdę.
Muszę powiedzieć Ci jedno, ja ze swoim facetem rozmawiam. Wiemy jakie oboje mamy granice w łóżku i jakich nie przekraczamy.
Mnie się wydaję, że Ty ze swoim byłym o tym w ogóle nie rozmawiałaś.
Powiedz mi w ogóle co ma znaczyć to, że kobieta nie chcę, a facet ściąga jej majtki, a ona na to jest obojętna? Kompletnie tego nie rozumiem. Jak można być obojętnym na to na co nie ma się ochoty? Albo się ma, albo się nie ma. Skoro kobieta nie reaguje tylko leży jak kłoda i w sumie ma gdzieś to co z nią jej partner robi, to jak można nazwać to gwałtem? Co ona pijana, naćpana, że nie wie co się dzieje wokół niej? Ja naprawdę nie wiem, co to musiałby być za skrajny przypadek, żeby kobieta nie wzięła mu ręki, albo się od niego nie odsunęła... Zresztą w jaki sposób on miałby jej to zrobić, kiedy ona by nie chciała, to by do tego nie doprowadziła. A zrobiła tak? Nie. Całkowicie się mu poddała i w zasadzie jej to ostatecznie nie przeszkadzało, bo go nie odepchnęła. Ale i tak moim zdaniem, taka sytuacja jest nie do urzeczywistnienia.
Jeśli masz faceta, to z nim lepiej o tym pogadaj, a jak go nie masz a będziesz go miała, to go lepiej wcześniej uprzedź nim dopuścisz do pogłębienia się jakiejkolwiek relacji.
Naprawdę czytając co ty piszesz mam całkowite wrażenie, że masz jakiś problem w relacji damsko-męskiej. Chcesz każdą pieszczotę, każdą najmniejszą inicjatywę ze strony faceta analizować. Czy to podchodzi pod gwałt czy też nie? To nie jest normalne.


Hej. Dzięki za odpowiedź. Po prostu naczytałam się Reddita i sobie wkręciłam. Tam ciągle wszystko to gwałt. Facet zachęcił ją do seksu? Też źle, też przestepstwo. Ja przeczytałam takich wątków multum. I zdaje sobie sprawę, że tak często no means no jest świetnym sloganem, bo niektórzy mogą tylko tyle powiedzieć, bo się np boją lub nie wiem ale w jak się z kimś sypia to zdarza się, że ktoś próbuje namówić czy podotyka jeszcze trochę i nikomu się krzywda nie dzieje. Ja jak przeczytałam że to przestepstwo to od razu mi się skojarzyło z czymś okrutnym i zaraz myśli - czy może ja o czymś nie wiem? Czy powinnam się czuć zgwałcona pomimo tego, że się tak nie czuję?

Jeśli chodzi o tą babkę z Reddit, do czego się odniosłaś - ona niby się od niego odsunęła. Napisała, że była zmęczona i trochę pijana i chciała spać. Może po prostu nie myślała, że jej włoży.

41

Odp: Co o tym sądzicie?
Melanie93 napisał/a:

Gdybym była facetem, no po prostu bałabym się Ciebie dotknąć. Naprawdę.

Jako facet potwierdzam. To wszystko jest jakies....zbyt skomplikowane.

A co do watku z obojętna (niechętna) panną której "wlozyl" to chyba by mi nie stanął. Co to za radocha?

Odp: Co o tym sądzicie?

Gdyby to był gwałt to Twój partner był dla Ciebie wrogiem nr 1, znienawidzonym zresztą jak szczur przez kota i nawet by z pod Twych palców nie wyszło, żeby pisać o nim per "partner"

43

Odp: Co o tym sądzicie?
Bert44 napisał/a:
Melanie93 napisał/a:

Gdybym była facetem, no po prostu bałabym się Ciebie dotknąć. Naprawdę.

Jako facet potwierdzam. To wszystko jest jakies....zbyt skomplikowane.

A co do watku z obojętna (niechętna) panną której "wlozyl" to chyba by mi nie stanął. Co to za radocha?

Napisałam wyżej, że zmagam się z nerwicą lękową / ocd, które leczę od 20 lat. Nikogo nie oskarżyłam i nie zamierzam. Nie wiem czy wiecie na czym polega nerwica lękowa.
Sytuacja z dziś - byłam na randce, powiedziałam, że chyba nie mam ochoty, ale mnie zachęcił delikatnie dotykiem. I nie uważam, żeby doszło do jakiegoś przestępstwa mimo, że na Reddit pewnie było by, że tak! bo nie było entuzjastycznego tak. A co więcej było “chyba nie mam ochoty”
I facet nie przestał. A było całkiem fajnie smile

44

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:

Sytuacja z dziś - byłam na randce, powiedziałam, że chyba nie mam ochoty, ale mnie zachęcił delikatnie dotykiem. I nie uważam, żeby doszło do jakiegoś przestępstwa mimo, że na Reddit pewnie było by, że tak! bo nie było entuzjastycznego tak. A co więcej było “chyba nie mam ochoty”
I facet nie przestał. A było całkiem fajnie smile

Jeśli TY nie uważasz, że doszło do czynu zabronionego, to jakie znaczenie ma to, co jacyś ludzie piszą na Reddit.

nunnka napisał/a:

W skrócie: żona opisuje że leżała z mężem w łóżku przed snem. On chciał seksu a ona mówi że nie ma ochoty. On zaczął ściągnąj majtki ale ona była zmęczona więc zamknęła oczy, nie przekszadzalo jej to. On później wyciągnął penisa i ją miział nim ona ponownie mówi że nie chce a on jej włożył i zaczęli się bzykac.
Wszystkie komentarze tam mówią że to gwałt”

A ty co tak szczerze sądzisz o tym?

W kontekście zgody seksualnej bardzo istotne są wyraźne i dobrowolne decyzje każdej strony w każdej chwili aktu. Samo "nie przeszkadzało jej” nie jest równoznaczne ze zgodą, bo zgoda wymaga aktywnego przyzwolenia, a nie tylko braku sprzeciwu.

Jeśli ktoś mówi "nie” i próbuje wstrzymać sytuację, a druga osoba mimo to kontynuuje, jest to naruszenie zgody. Zamknięcie oczu, zmęczenie czy brak aktywnego sprzeciwu nie oznacza zgody. Zgoda to świadome "tak”, a nie brak "nie”. Dlatego większość komentarzy na forum stwierdzających, że to gwałt, opiera się właśnie na tym, że jej sprzeciw został zignorowany, niezależnie od tego, że fizycznie "nie przeszkadzało jej to”.

Krótko mówiąc, „nie przeszkadzało mi” nie równoważy wyraźnego "nie chcę”, bo zgoda musi być aktywna, świadoma i możliwa do odwołania w każdej chwili.

Mimo wszystko opisywanej przez Ciebie sytuacji nie da się tak jednoznacznie ocenić, bo trzeba byłoby wejść w głowę tej kobiety, by wiedzieć, czy czuła dyskomfort i jeśli tak, to ja duży, jak czuła się, kiedy było po wszystkim, wiedzieć, jak na co dzień wygląda ich relacja i tak dalej.

45 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-02-24 09:13:07)

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Melanie93 napisał/a:

Gdybym była facetem, no po prostu bałabym się Ciebie dotknąć. Naprawdę.

Jako facet potwierdzam. To wszystko jest jakies....zbyt skomplikowane.

A co do watku z obojętna (niechętna) panną której "wlozyl" to chyba by mi nie stanął. Co to za radocha?

Napisałam wyżej, że zmagam się z nerwicą lękową / ocd, które leczę od 20 lat. Nikogo nie oskarżyłam i nie zamierzam. Nie wiem czy wiecie na czym polega nerwica lękowa.
Sytuacja z dziś - byłam na randce, powiedziałam, że chyba nie mam ochoty, ale mnie zachęcił delikatnie dotykiem. I nie uważam, żeby doszło do jakiegoś przestępstwa mimo, że na Reddit pewnie było by, że tak! bo nie było entuzjastycznego tak. A co więcej było “chyba nie mam ochoty”
I facet nie przestał. A było całkiem fajnie smile

Ja już chyba zaczynam rozumieć. Ty wiesz,że to nie był gwałt, ale Twoja nerwica natręctw każe Ci to ciągle analizować. Byłaś z tym.u.psychiatry? Ja wiem.co to.za choroba moja mama to.miala,tyle że ona miała ze sprawdzaniem.wszystkiego.po x razy zanim poszła spać, jak zamknęła drzwi na klucz to się potrafiła wracać po 10 minutach drogi,żeby sprawdzić czy dobrze drzwi zamknęła

46

Odp: Co o tym sądzicie?
Bert44 napisał/a:
Melanie93 napisał/a:

Gdybym była facetem, no po prostu bałabym się Ciebie dotknąć. Naprawdę.

Jako facet potwierdzam. To wszystko jest jakies....zbyt skomplikowane.

A co do watku z obojętna (niechętna) panną której "wlozyl" to chyba by mi nie stanął. Co to za radocha?

Z tym, że kolej rzeczy bywa odwrotna big_smile   
Nie można mierzyć swoją miarą smile
Poza tym nie mówimy tu o jakieś pannie tylko o partnerce, czyli znają się już na tyle, że każdy wie na co może sobie pozwolić.

47

Odp: Co o tym sądzicie?
Priscilla napisał/a:
nunnka napisał/a:

Sytuacja z dziś - byłam na randce, powiedziałam, że chyba nie mam ochoty, ale mnie zachęcił delikatnie dotykiem. I nie uważam, żeby doszło do jakiegoś przestępstwa mimo, że na Reddit pewnie było by, że tak! bo nie było entuzjastycznego tak. A co więcej było “chyba nie mam ochoty”
I facet nie przestał. A było całkiem fajnie smile

Jeśli TY nie uważasz, że doszło do czynu zabronionego, to jakie znaczenie ma to, co jacyś ludzie piszą na Reddit.

nunnka napisał/a:

W skrócie: żona opisuje że leżała z mężem w łóżku przed snem. On chciał seksu a ona mówi że nie ma ochoty. On zaczął ściągnąj majtki ale ona była zmęczona więc zamknęła oczy, nie przekszadzalo jej to. On później wyciągnął penisa i ją miział nim ona ponownie mówi że nie chce a on jej włożył i zaczęli się bzykac.
Wszystkie komentarze tam mówią że to gwałt”

A ty co tak szczerze sądzisz o tym?

W kontekście zgody seksualnej bardzo istotne są wyraźne i dobrowolne decyzje każdej strony w każdej chwili aktu. Samo "nie przeszkadzało jej” nie jest równoznaczne ze zgodą, bo zgoda wymaga aktywnego przyzwolenia, a nie tylko braku sprzeciwu.

Jeśli ktoś mówi "nie” i próbuje wstrzymać sytuację, a druga osoba mimo to kontynuuje, jest to naruszenie zgody. Zamknięcie oczu, zmęczenie czy brak aktywnego sprzeciwu nie oznacza zgody. Zgoda to świadome "tak”, a nie brak "nie”. Dlatego większość komentarzy na forum stwierdzających, że to gwałt, opiera się właśnie na tym, że jej sprzeciw został zignorowany, niezależnie od tego, że fizycznie "nie przeszkadzało jej to”.

Krótko mówiąc, „nie przeszkadzało mi” nie równoważy wyraźnego "nie chcę”, bo zgoda musi być aktywna, świadoma i możliwa do odwołania w każdej chwili.

Mimo wszystko opisywanej przez Ciebie sytuacji nie da się tak jednoznacznie ocenić, bo trzeba byłoby wejść w głowę tej kobiety, by wiedzieć, czy czuła dyskomfort i jeśli tak, to ja duży, jak czuła się, kiedy było po wszystkim, wiedzieć, jak na co dzień wygląda ich relacja i tak dalej.

No i tu też są zdania podzielone, bo piszesz, że zgoda musi być aktywna. Inni piszą, że nie dotknęli by mnie palcem, bo takie coś a analizuje jako gwałt lub czemu ona nie zareagowała dosadniej.

48

Odp: Co o tym sądzicie?
Julia life in UK napisał/a:
nunnka napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Jako facet potwierdzam. To wszystko jest jakies....zbyt skomplikowane.

A co do watku z obojętna (niechętna) panną której "wlozyl" to chyba by mi nie stanął. Co to za radocha?

Napisałam wyżej, że zmagam się z nerwicą lękową / ocd, które leczę od 20 lat. Nikogo nie oskarżyłam i nie zamierzam. Nie wiem czy wiecie na czym polega nerwica lękowa.
Sytuacja z dziś - byłam na randce, powiedziałam, że chyba nie mam ochoty, ale mnie zachęcił delikatnie dotykiem. I nie uważam, żeby doszło do jakiegoś przestępstwa mimo, że na Reddit pewnie było by, że tak! bo nie było entuzjastycznego tak. A co więcej było “chyba nie mam ochoty”
I facet nie przestał. A było całkiem fajnie smile

Ja już chyba zaczynam rozumieć. Ty wiesz,że to nie był gwałt, ale Twoja nerwica natręctw każe Ci to ciągle analizować. Byłaś z tym.u.psychiatry? Ja wiem.co to.za choroba moja mama to.miala,tyle że ona miała ze sprawdzaniem.wszystkiego.po x razy zanim poszła spać, jak zamknęła drzwi na klucz to się potrafiła wracać po 10 minutach drogi,żeby sprawdzić czy dobrze drzwi zamknęła

Tak, byłam u psychiatry. Ja się leczę już 20 lat na te okropne zaburzenia - zaburzenia lękowo depresyjne i nerwica natręctw czyli to ocd. Wiem, że nie powinnam czytać o tym wg terapii, bo to tylko napędza lęk.
Działa to tak: mam myśl - np ta o seksie i gwałcie - silny lęk - potrzeba upewniania się więc czytanie i pytanie na forum - lekka ulga - kolejna myśl - znów lęk i tak błędne koło się zamyka.

Ostanie 4 lata były ok, myślałam, że mam to za sobą - praca na pełen etat jako kierownik, związek, drugi kierunek studiów - nawet sama oddaliłam się od domu 100 km ponad - zaczęłam czuć się wolna. Ale zeszłego maja wróciło wszystko 20 krotnie bardziej. Nie jestem w stanie pracować bo lęk jest tak silny że ciężko mi wyjść z łóżka. Nie jem. Schudłam 13 kg. Partner powiedział, jak mi to wróciło, że już mnie nie kocha ( i nie wtedy nie miałam żadnych myśli natrętnych i seksie, w sumie przez cały związek nie miałam) i odszedł z dnia na dzień.
Chodzę do lekarzy próbuje różne leki ale nic mi nie pomaga. Terapia również nie.
Moim takim celem było zawsze być w szczęśliwym związku stąd nerwica atakuje tą sferę teraz.


Ja miałam kiedyś podobną sytuację, gdzie powiedziałam, że nie mam ochoty a partner próbował mnie zachęcić masując tam penisem, ale w głębi chyba zaczynało mi się podobać, ze jest tak napalony. I próbował delikatnie włożyć. Nie uznałabym tego nigdy na przestepstwo czy przemoc seksualna, bo wiedziałam, że mogę się odwrócić, mogę mu powiedzieć dosadniej.

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
nunnka napisał/a:

Napisałam wyżej, że zmagam się z nerwicą lękową / ocd, które leczę od 20 lat. Nikogo nie oskarżyłam i nie zamierzam. Nie wiem czy wiecie na czym polega nerwica lękowa.
Sytuacja z dziś - byłam na randce, powiedziałam, że chyba nie mam ochoty, ale mnie zachęcił delikatnie dotykiem. I nie uważam, żeby doszło do jakiegoś przestępstwa mimo, że na Reddit pewnie było by, że tak! bo nie było entuzjastycznego tak. A co więcej było “chyba nie mam ochoty”
I facet nie przestał. A było całkiem fajnie smile

Ja już chyba zaczynam rozumieć. Ty wiesz,że to nie był gwałt, ale Twoja nerwica natręctw każe Ci to ciągle analizować. Byłaś z tym.u.psychiatry? Ja wiem.co to.za choroba moja mama to.miala,tyle że ona miała ze sprawdzaniem.wszystkiego.po x razy zanim poszła spać, jak zamknęła drzwi na klucz to się potrafiła wracać po 10 minutach drogi,żeby sprawdzić czy dobrze drzwi zamknęła

Tak, byłam u psychiatry. Ja się leczę już 20 lat na te okropne zaburzenia - zaburzenia lękowo depresyjne i nerwica natręctw czyli to ocd. Wiem, że nie powinnam czytać o tym wg terapii, bo to tylko napędza lęk.
Działa to tak: mam myśl - np ta o seksie i gwałcie - silny lęk - potrzeba upewniania się więc czytanie i pytanie na forum - lekka ulga - kolejna myśl - znów lęk i tak błędne koło się zamyka.

Ostanie 4 lata były ok, myślałam, że mam to za sobą - praca na pełen etat jako kierownik, związek, drugi kierunek studiów - nawet sama oddaliłam się od domu 100 km ponad - zaczęłam czuć się wolna. Ale zeszłego maja wróciło wszystko 20 krotnie bardziej. Nie jestem w stanie pracować bo lęk jest tak silny że ciężko mi wyjść z łóżka. Nie jem. Schudłam 13 kg. Partner powiedział, jak mi to wróciło, że już mnie nie kocha ( i nie wtedy nie miałam żadnych myśli natrętnych i seksie, w sumie przez cały związek nie miałam) i odszedł z dnia na dzień.
Chodzę do lekarzy próbuje różne leki ale nic mi nie pomaga. Terapia również nie.
Moim takim celem było zawsze być w szczęśliwym związku stąd nerwica atakuje tą sferę teraz.


Ja miałam kiedyś podobną sytuację, gdzie powiedziałam, że nie mam ochoty a partner próbował mnie zachęcić masując tam penisem, ale w głębi chyba zaczynało mi się podobać, ze jest tak napalony. I próbował delikatnie włożyć. Nie uznałabym tego nigdy na przestepstwo czy przemoc seksualna, bo wiedziałam, że mogę się odwrócić, mogę mu powiedzieć dosadniej.

Musisz nie dyskutowac sama z wlasnymi myślami OCD tylko niech one sie pojawiają a Ty tylko mysl "OK dobrze pewnie tak jest,ale co z tego" jak bedziesz je olewac lub nawet sie z nimi zgadzac to one szybciej osłabną niz gdybys miala sie ciagle z nimi klocic czy je analizować..moja mama takie zalecenie dostala od psychiatry, ze jak np idzie droga i w połowie ocd jej mowi"ze nie zamknęła drzwi i jak tego nie zrobi to ktos sie wlamie" to ona ma myśleć sobie "dobrze to najwyzej sie ktos wlamie" i idzie dalej. To pomaga duzo.  Z ocd nie mozna dyskutowac  bo tak później caly dzien mozna cos analizować  pytac i sprawdzac

50

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
nunnka napisał/a:

Napisałam wyżej, że zmagam się z nerwicą lękową / ocd, które leczę od 20 lat. Nikogo nie oskarżyłam i nie zamierzam. Nie wiem czy wiecie na czym polega nerwica lękowa.
Sytuacja z dziś - byłam na randce, powiedziałam, że chyba nie mam ochoty, ale mnie zachęcił delikatnie dotykiem. I nie uważam, żeby doszło do jakiegoś przestępstwa mimo, że na Reddit pewnie było by, że tak! bo nie było entuzjastycznego tak. A co więcej było “chyba nie mam ochoty”
I facet nie przestał. A było całkiem fajnie smile

Ja już chyba zaczynam rozumieć. Ty wiesz,że to nie był gwałt, ale Twoja nerwica natręctw każe Ci to ciągle analizować. Byłaś z tym.u.psychiatry? Ja wiem.co to.za choroba moja mama to.miala,tyle że ona miała ze sprawdzaniem.wszystkiego.po x razy zanim poszła spać, jak zamknęła drzwi na klucz to się potrafiła wracać po 10 minutach drogi,żeby sprawdzić czy dobrze drzwi zamknęła

Tak, byłam u psychiatry. Ja się leczę już 20 lat na te okropne zaburzenia - zaburzenia lękowo depresyjne i nerwica natręctw czyli to ocd. Wiem, że nie powinnam czytać o tym wg terapii, bo to tylko napędza lęk.
Działa to tak: mam myśl - np ta o seksie i gwałcie - silny lęk - potrzeba upewniania się więc czytanie i pytanie na forum - lekka ulga - kolejna myśl - znów lęk i tak błędne koło się zamyka.

Ostanie 4 lata były ok, myślałam, że mam to za sobą - praca na pełen etat jako kierownik, związek, drugi kierunek studiów - nawet sama oddaliłam się od domu 100 km ponad - zaczęłam czuć się wolna. Ale zeszłego maja wróciło wszystko 20 krotnie bardziej. Nie jestem w stanie pracować bo lęk jest tak silny że ciężko mi wyjść z łóżka. Nie jem. Schudłam 13 kg. Partner powiedział, jak mi to wróciło, że już mnie nie kocha ( i nie wtedy nie miałam żadnych myśli natrętnych i seksie, w sumie przez cały związek nie miałam) i odszedł z dnia na dzień.
Chodzę do lekarzy próbuje różne leki ale nic mi nie pomaga. Terapia również nie.
Moim takim celem było zawsze być w szczęśliwym związku stąd nerwica atakuje tą sferę teraz.


Ja miałam kiedyś podobną sytuację, gdzie powiedziałam, że nie mam ochoty a partner próbował mnie zachęcić masując tam penisem, ale w głębi chyba zaczynało mi się podobać, ze jest tak napalony. I próbował delikatnie włożyć. Nie uznałabym tego nigdy na przestepstwo czy przemoc seksualna, bo wiedziałam, że mogę się odwrócić, mogę mu powiedzieć dosadniej.

Możliwe, że twoje zaburzenia lękowe powodują, że nie powinnaś w ogóle czytać na tym reedit czy jak to się tam nazywa, bo tamte kobiety nie wiem czemu mają jakieś straszne parcie na to, by każdą inicjatywę faceta od razu podsumować jako gwałt. Myślę, że one bardziej zrobią Ci wodę z mózgu i będziesz przez to jeszcze bardziej sobie wmawiała i właśnie zaczęła analizować każde postępowanie faceta w Twoim kierunku.
Niestety problem, że trafiłaś na faceta który w żadnym razie nie potrafił stanąć na wysokości zadania i Cię zostawił. Tylko pytanie, czy on wiedział o tym, że leczyłaś się na to i, że to może wrócić. Warto wcześniej o tym przestrzec, bo nie każdy potrafi sobie poradzić z czymś, co dla niego jest nowe.
Szczęśliwy związek moim zdaniem nie istnieje, bo ludzie i tak się w związku kłócą, nie raz nie dogadują, tylko dla mnie najważniejsze co scala taki związek to szczerość, zaufanie i rozmowa, w której oboje przegadacie problem i go rozwiążecie. Sama miałam parę partnerów zanim spotkałam tego jedynego, z którym to wszystko właśnie z nim czuję.
A w takiej sytuacji, kiedy nie chcesz uprawiać seksu, to gdy faktycznie tego nie chcesz, nigdy nie okazuj obojętności, tylko reaguj. I gdybyś czuła, że partner robi coś złego, powiedz mu to, że coś Ci się nie podoba. Możesz zawsze zareagować smile
Na razie myślę, że powinnaś zadbać o siebie i może pomyśleć o czymś miłym, a nie właśnie zajmować się takimi tematami, bo myślę że Ci nie pomagają przy przejściu przez to.
Może znajdź jakieś zainteresowanie, hobby, wyjdź do znajomych, trochę oddal się od tego syfu w internecie, wiosna idzie więc będzie można na spokojnie wychodzić na spacery, czy jakieś wycieczki smile

51

Odp: Co o tym sądzicie?
Melanie93 napisał/a:
nunnka napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Ja już chyba zaczynam rozumieć. Ty wiesz,że to nie był gwałt, ale Twoja nerwica natręctw każe Ci to ciągle analizować. Byłaś z tym.u.psychiatry? Ja wiem.co to.za choroba moja mama to.miala,tyle że ona miała ze sprawdzaniem.wszystkiego.po x razy zanim poszła spać, jak zamknęła drzwi na klucz to się potrafiła wracać po 10 minutach drogi,żeby sprawdzić czy dobrze drzwi zamknęła

Tak, byłam u psychiatry. Ja się leczę już 20 lat na te okropne zaburzenia - zaburzenia lękowo depresyjne i nerwica natręctw czyli to ocd. Wiem, że nie powinnam czytać o tym wg terapii, bo to tylko napędza lęk.
Działa to tak: mam myśl - np ta o seksie i gwałcie - silny lęk - potrzeba upewniania się więc czytanie i pytanie na forum - lekka ulga - kolejna myśl - znów lęk i tak błędne koło się zamyka.

Ostanie 4 lata były ok, myślałam, że mam to za sobą - praca na pełen etat jako kierownik, związek, drugi kierunek studiów - nawet sama oddaliłam się od domu 100 km ponad - zaczęłam czuć się wolna. Ale zeszłego maja wróciło wszystko 20 krotnie bardziej. Nie jestem w stanie pracować bo lęk jest tak silny że ciężko mi wyjść z łóżka. Nie jem. Schudłam 13 kg. Partner powiedział, jak mi to wróciło, że już mnie nie kocha ( i nie wtedy nie miałam żadnych myśli natrętnych i seksie, w sumie przez cały związek nie miałam) i odszedł z dnia na dzień.
Chodzę do lekarzy próbuje różne leki ale nic mi nie pomaga. Terapia również nie.
Moim takim celem było zawsze być w szczęśliwym związku stąd nerwica atakuje tą sferę teraz.


Ja miałam kiedyś podobną sytuację, gdzie powiedziałam, że nie mam ochoty a partner próbował mnie zachęcić masując tam penisem, ale w głębi chyba zaczynało mi się podobać, ze jest tak napalony. I próbował delikatnie włożyć. Nie uznałabym tego nigdy na przestepstwo czy przemoc seksualna, bo wiedziałam, że mogę się odwrócić, mogę mu powiedzieć dosadniej.

Możliwe, że twoje zaburzenia lękowe powodują, że nie powinnaś w ogóle czytać na tym reedit czy jak to się tam nazywa, bo tamte kobiety nie wiem czemu mają jakieś straszne parcie na to, by każdą inicjatywę faceta od razu podsumować jako gwałt. Myślę, że one bardziej zrobią Ci wodę z mózgu i będziesz przez to jeszcze bardziej sobie wmawiała i właśnie zaczęła analizować każde postępowanie faceta w Twoim kierunku.
Niestety problem, że trafiłaś na faceta który w żadnym razie nie potrafił stanąć na wysokości zadania i Cię zostawił. Tylko pytanie, czy on wiedział o tym, że leczyłaś się na to i, że to może wrócić. Warto wcześniej o tym przestrzec, bo nie każdy potrafi sobie poradzić z czymś, co dla niego jest nowe.
Szczęśliwy związek moim zdaniem nie istnieje, bo ludzie i tak się w związku kłócą, nie raz nie dogadują, tylko dla mnie najważniejsze co scala taki związek to szczerość, zaufanie i rozmowa, w której oboje przegadacie problem i go rozwiążecie. Sama miałam parę partnerów zanim spotkałam tego jedynego, z którym to wszystko właśnie z nim czuję.
A w takiej sytuacji, kiedy nie chcesz uprawiać seksu, to gdy faktycznie tego nie chcesz, nigdy nie okazuj obojętności, tylko reaguj. I gdybyś czuła, że partner robi coś złego, powiedz mu to, że coś Ci się nie podoba. Możesz zawsze zareagować smile
Na razie myślę, że powinnaś zadbać o siebie i może pomyśleć o czymś miłym, a nie właśnie zajmować się takimi tematami, bo myślę że Ci nie pomagają przy przejściu przez to.
Może znajdź jakieś zainteresowanie, hobby, wyjdź do znajomych, trochę oddal się od tego syfu w internecie, wiosna idzie więc będzie można na spokojnie wychodzić na spacery, czy jakieś wycieczki smile

Wielkie dzięki za odpowiedź. Tak wiedział od początku z czym się zmagam.

Nie chodzi tylko o ludzi z Reddit.

“Bo dziś, co przerażające, często przyjmuje się, że bierność kobiety, która godzi się na seks "dla świętego spokoju" albo "żeby dzieci nie obudzić" jest czymś normalnym. Nie jest, kobieta to nie jest dmuchana lalka! To też jest gwałt — wskazuje sędzia.”

Mi też, się zdarzało godzić na seks dla świętego spokoju, ale nie tak, ze jakoś się musiałam okropnie zmusić.

52

Odp: Co o tym sądzicie?

Kochanie się dla świętego spokoju, aż nie potrafię sobie tego wyobrazić.
Ale może dlatego, że nigdy tak do tego nie podchodziłam.
Jak nie chciałam, to mimo starań faceta odmawiałam, nigdy nie podchodziłam do tego w ten sposób i podejrzewam, że jakbym zaczęła tak robić, to przestałabym kochać partnera.
Oczywiście nie raz się nie chciało, ale jeśli partner potrafił zmienić moje zdanie i nabierałam ochoty to była to już tylko przyjemność.
Widocznie każdy ma inaczej, ale osobiście nie wyobrażam sobie żebym musiała być na to obojętna i by facet dał mi spokój. No ale to ja, innych w tym aspekcie nie oceniam.

53

Odp: Co o tym sądzicie?
Melanie93 napisał/a:

Kochanie się dla świętego spokoju, aż nie potrafię sobie tego wyobrazić.
Ale może dlatego, że nigdy tak do tego nie podchodziłam.
Jak nie chciałam, to mimo starań faceta odmawiałam, nigdy nie podchodziłam do tego w ten sposób i podejrzewam, że jakbym zaczęła tak robić, to przestałabym kochać partnera.
Oczywiście nie raz się nie chciało, ale jeśli partner potrafił zmienić moje zdanie i nabierałam ochoty to była to już tylko przyjemność.
Widocznie każdy ma inaczej, ale osobiście nie wyobrażam sobie żebym musiała być na to obojętna i by facet dał mi spokój. No ale to ja, innych w tym aspekcie nie oceniam.

No o to mi właśnie chodzi - nie chciało mi się ale jeśli partner potrafił zmienić mi zdanie to ok. Ja też tak miałam multum razy i było to też ok.
Tylko, że wg prawa jeśli nie wyraziłaś zgody na początku to on już nie mógł nic dalej robić. Każde przekonywanie to już przemoc seksualna, czy to faceta czy kobiety. Co jest dla mnie dziwne bo nikt nie odskakuje od razu ja tylko usłyszy od swojego partnera „nie kochanie nie mam chyba dziś ochoty”

54 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-02-24 18:50:28)

Odp: Co o tym sądzicie?

Ale co Cię obchodzi, że wg prawa coś tam gdzieś tam... Ustalcie swoje prawo w związku, które wam odpowiada czyli co, kto lubi, akceptuje itp. a czego nie i wszyscy będą zadowoleni. Wszyscy czyli wy:))

55

Odp: Co o tym sądzicie?
Solaris napisał/a:

Ale co Cię obchodzi, że wg prawa coś tam gdzieś tam... Ustalcie swoje prawo w związku, które wam odpowiada czyli co, kto lubi, akceptuje itp. a czego nie i wszyscy będą zadowoleni. Wszyscy czyli wy:))

Otóż to! Przecież w związku się rozmawia na ten temat, a moim zdaniem gdybym nie miała ochoty, a partnerowi jednak udałoby spowodować, że zmienię zdanie i nabiorę ochotę, to moim zdaniem nie ma tu gwałtu. W związku to nie jest obcy człowiek, tylko ktoś kogo znasz już jakiś dłuższy czas. Na pewno partner nie chciałby Ci zrobić krzywdy, a tym bardziej zrobić coś wbrew tobie. Jednak nie oznacza, że może nie spróbować Cię do tego namówić, przecież na tym polega w pewien sposób gra wstępna. By Cię do tego zachęcić i byś nabrała ochoty. Jak nie będziesz chciała nadal, to mówisz stanowczo, że nie masz ochoty i żeby przestał te swoje podchody. Trzeba w związku rozmawiać również o takich rzeczach smile

56

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:

Tak, byłam u psychiatry. Ja się leczę już 20 lat na te okropne zaburzenia - zaburzenia lękowo depresyjne i nerwica natręctw czyli to ocd. Wiem, że nie powinnam czytać o tym wg terapii, bo to tylko napędza lęk.
Działa to tak: mam myśl - np ta o seksie i gwałcie - silny lęk - potrzeba upewniania się więc czytanie i pytanie na forum - lekka ulga - kolejna myśl - znów lęk i tak błędne koło się zamyka.

Ostanie 4 lata były ok, myślałam, że mam to za sobą - praca na pełen etat jako kierownik, związek, drugi kierunek studiów - nawet sama oddaliłam się od domu 100 km ponad - zaczęłam czuć się wolna. Ale zeszłego maja wróciło wszystko 20 krotnie bardziej. Nie jestem w stanie pracować bo lęk jest tak silny że ciężko mi wyjść z łóżka. Nie jem. Schudłam 13 kg. Partner powiedział, jak mi to wróciło, że już mnie nie kocha ( i nie wtedy nie miałam żadnych myśli natrętnych i seksie, w sumie przez cały związek nie miałam) i odszedł z dnia na dzień.
Chodzę do lekarzy próbuje różne leki ale nic mi nie pomaga. Terapia również nie.
Moim takim celem było zawsze być w szczęśliwym związku stąd nerwica atakuje tą sferę teraz.


Ja miałam kiedyś podobną sytuację, gdzie powiedziałam, że nie mam ochoty a partner próbował mnie zachęcić masując tam penisem, ale w głębi chyba zaczynało mi się podobać, ze jest tak napalony. I próbował delikatnie włożyć. Nie uznałabym tego nigdy na przestepstwo czy przemoc seksualna, bo wiedziałam, że mogę się odwrócić, mogę mu powiedzieć dosadniej.

Od tego trzeba było zacząć ten wątek, a Ty zamiast wprost napisać, z czym masz problem, dosyć pokrętnie przytoczyłaś dyskusję z Reddita, a ona sama w sobie wydaje się tu najmniej istotna.

57 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-02-24 19:23:44)

Odp: Co o tym sądzicie?
Solaris napisał/a:

Ale co Cię obchodzi, że wg prawa coś tam gdzieś tam... Ustalcie swoje prawo w związku, które wam odpowiada czyli co, kto lubi, akceptuje itp. a czego nie i wszyscy będą zadowoleni. Wszyscy czyli wy:))

Melanie93 napisał/a:

Otóż to! Przecież w związku się rozmawia na ten temat, a moim zdaniem gdybym nie miała ochoty, a partnerowi jednak udałoby spowodować, że zmienię zdanie i nabiorę ochotę, to moim zdaniem nie ma tu gwałtu. W związku to nie jest obcy człowiek, tylko ktoś kogo znasz już jakiś dłuższy czas. Na pewno partner nie chciałby Ci zrobić krzywdy, a tym bardziej zrobić coś wbrew tobie. Jednak nie oznacza, że może nie spróbować Cię do tego namówić, przecież na tym polega w pewien sposób gra wstępna. By Cię do tego zachęcić i byś nabrała ochoty. Jak nie będziesz chciała nadal, to mówisz stanowczo, że nie masz ochoty i żeby przestał te swoje podchody. Trzeba w związku rozmawiać również o takich rzeczach smile

Mogę się pod tym tylko podpisać. Między ludźmi, którzy są ze sobą blisko, co dla mnie znaczy, że się znają i wiedzą o sobie to i owo, takie kwestie, jak ta poruszana, nie tylko wyglądają zupełnie inaczej niż na początku znajomości, ale też nie powinny budzić żadnych wątpliwości. Jeśli budzą, to należy poważnie zastanowić się nad jakością danej relacji.

58 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-02-24 19:29:59)

Odp: Co o tym sądzicie?
Melanie93 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Ale co Cię obchodzi, że wg prawa coś tam gdzieś tam... Ustalcie swoje prawo w związku, które wam odpowiada czyli co, kto lubi, akceptuje itp. a czego nie i wszyscy będą zadowoleni. Wszyscy czyli wy:))

Otóż to! Przecież w związku się rozmawia na ten temat, a moim zdaniem gdybym nie miała ochoty, a partnerowi jednak udałoby spowodować, że zmienię zdanie i nabiorę ochotę, to moim zdaniem nie ma tu gwałtu. W związku to nie jest obcy człowiek, tylko ktoś kogo znasz już jakiś dłuższy czas. Na pewno partner nie chciałby Ci zrobić krzywdy, a tym bardziej zrobić coś wbrew tobie. Jednak nie oznacza, że może nie spróbować Cię do tego namówić, przecież na tym polega w pewien sposób gra wstępna. By Cię do tego zachęcić i byś nabrała ochoty. Jak nie będziesz chciała nadal, to mówisz stanowczo, że nie masz ochoty i żeby przestał te swoje podchody. Trzeba w związku rozmawiać również o takich rzeczach smile

Oczywiście, że nie ma. Ja wiele razy mówilam nie z przekory, dla zabawy itp. ale jak ludzie są w związku to się znają i wiedzą, kiedy nie znaczy nie, kiedy znaczy może a kiedy tak:)) Czasem nie trzeba żadnych słów, bo mowa ciała mówi najwięcej:))
Seks to tez gra a nie jakieś sztywne deklaracje, jesooo, niedługo za drzwiami sypialni będzie musiał stać notariusz...
Jedno jest pewne - kto został zgwalcony doskonale wie o tym, tego się nie da "przeoczyć".

59

Odp: Co o tym sądzicie?
Solaris napisał/a:

Seks to tez gra a nie jakieś sztywne deklaracje, jesooo, niedługo za drzwiami sypialni będzie musiał stać notariusz...
Jedno jest pewne - kto został zgwalcony doskonale wie o tym, tego się nie da "przeoczyć".

Byłoby dobrze, gdyby ten, który zgwałcił, też doskonale o tym wiedział, a jednak czytając tę i podobne dyskusje okazuje się, że można mieć wątpliwości.

60

Odp: Co o tym sądzicie?
Priscilla napisał/a:
Solaris napisał/a:

Seks to tez gra a nie jakieś sztywne deklaracje, jesooo, niedługo za drzwiami sypialni będzie musiał stać notariusz...
Jedno jest pewne - kto został zgwalcony doskonale wie o tym, tego się nie da "przeoczyć".

Byłoby dobrze, gdyby ten, który zgwałcił, też doskonale o tym wiedział, a jednak czytając tę i podobne dyskusje okazuje się, że można mieć wątpliwości.

Ten, który zgwałcił tez wie, nie wie ten, który "zgwałcił". Moglby się mocno zdziwić gdyby poczytał co jego dziewczyna pisze.

61

Odp: Co o tym sądzicie?
Solaris napisał/a:
Priscilla napisał/a:
Solaris napisał/a:

Seks to tez gra a nie jakieś sztywne deklaracje, jesooo, niedługo za drzwiami sypialni będzie musiał stać notariusz...
Jedno jest pewne - kto został zgwalcony doskonale wie o tym, tego się nie da "przeoczyć".

Byłoby dobrze, gdyby ten, który zgwałcił, też doskonale o tym wiedział, a jednak czytając tę i podobne dyskusje okazuje się, że można mieć wątpliwości.

Ten, który zgwałcił tez wie, nie wie ten, który "zgwałcił". Moglby się mocno zdziwić gdyby poczytał co jego dziewczyna pisze.

Czy ja gdziekolwiek napisałam, że ktoś mnie zgwałcił?
Nie. Napisałam, że naczytałam się ang for. U nas też jest już takie prawo, że wystarczy brak zgody, z racji, że jesteśmy w UE.
Co wiecej, niektóre kobiety piszą, że jeśli mąż namawia na seks a kobieta mówi nie (działa w dwie strony) to jest traktowane jako przymuszanie - coercion.
Ja nie mówię nigdzie zauważ, że ja tak uważam.

62 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-02-24 23:48:43)

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:

Czy ja gdziekolwiek napisałam, że ktoś mnie zgwałcił?
Nie. Napisałam, że naczytałam się ang for. U nas też jest już takie prawo, że wystarczy brak zgody, z racji, że jesteśmy w UE.
Co wiecej, niektóre kobiety piszą, że jeśli mąż namawia na seks a kobieta mówi nie (działa w dwie strony) to jest traktowane jako przymuszanie - coercion.
Ja nie mówię nigdzie zauważ, że ja tak uważam.

Ale drążysz ciągle temat jakbyś szukała momentu kiedy zaczyna się gwałt i analizujesz jakieś scenki po fakcie oraz machasz w kółko jakimś kodeksem/prawem. Jaki to ma sens i czemu to ma służyć? 
Co Cię tak zajmuje co piszą inne kobiety? Każda ma własne postrzeganie danej sytuacji. Jedna napisze, że ok, inna, że nie ok i jakie to ma znaczenie dla Ciebie? Ty sama musisz wiedzieć, co dla Ciebie jest czy nie jest ok i tego się trzymać. Tak więc skup się na tym co i jak czujesz w intymnych momentach, czy są czy nie są przekraczane Twoje granice a jak są to mów jasno i wyraźnie, że WŁAŚNIE ma to miejsce zamiast "dawać sobie wkładać" a po fakcie rozkminiać czy to był gwałt.

nunnka napisał/a:

zastanawia mnie fakt taki - przytulałam się nago ze swoim partnerem i on chciał mnie tam swoim wiecie 'pomiziac' no i sie zgodzilam ale powiedzialam ze seksu nie chce a on po jakims czasie sobie wlozyl to skoro powiedzialam wczesniej nie tzn ze on mnie zgwalcil? jej ja go kocham nie chce zeby sie okazalo ze mnie zgwalcil;/

albo kocham sie z partnerem i on zaczyna mocniej wiec mowie stop a on dopiero po kilkusekundach to robi wiec nota bene robil to przez kilka sekund jeszcze po moim nie to mam wg. kodeksu juz podpiąć pod gwalt?

63 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-02-25 02:33:51)

Odp: Co o tym sądzicie?

To fakt, tekst zacytowany przez Solaris to jest prawdziwe kuriozum: 

nunnka napisał/a:

zastanawia mnie fakt taki - przytulałam się nago ze swoim partnerem i on chciał mnie tam swoim wiecie 'pomiziac' no i sie zgodzilam ale powiedzialam ze seksu nie chce a on po jakims czasie sobie wlozyl to skoro powiedzialam wczesniej nie tzn ze on mnie zgwalcil? jej ja go kocham nie chce zeby sie okazalo ze mnie zgwalcil;/

Bo przepraszam bardzo, ale kto decyduje o tym, że zostałaś, Autorko, zgwałcona? Jakiś suchy paragraf, anonimowi ludzie w sieci czy może jednak Ty sama? To przecież tylko Ty wiesz, czy coś wydarzyło się wbrew Twojej woli, czy jednak nie.

Nawiasem mówiąc, jeśli pozwalasz na to, aby będąc nagą równie nagi mężczyzna swoim penisem dotykał Twoich miejsc intymnych, to to już jest seks.

64

Odp: Co o tym sądzicie?
nunnka napisał/a:

Teraz też prawo się zmieniło polskie i nie musi być przemocy czy groźby, wystarczy nie.

Polskie prawo zawsze tak działało. Jedyne co się zmieniło to sposób zapisu, ale nie intencja prawa i jego zastosowanie.


Tzn idąc tym tokiem myślenia jeśli powiem nie a dojdzie do seksu bo pomyślę sobie “a dobra niech będzie ten seks może będzie fajnie” ale będę wiedziała że mam kontrolę i wcale nie muszę tego robić to będzie to przestepstwo?

Nie. W żadnym systemie nigdy nie będzie to przestępstwem.



Priscilla napisał/a:
Solaris napisał/a:

Mam wrażenie, że Ty po prostu nie umiesz mówić "nie" i jesteś niezdecydowana - niby nie chcesz, ale pozwalasz na pieszczoty i kontynuację, bo w trakcie nabierasz ochoty. Jak się więc ma Twoje "nie" do tego? Jeśli naprawdę nie chcesz to "nie" powinno znaczyć "nie". Także poćwicz asertywność bo Twój chłopak może nawet nie wie, że jest 'gwałcicielem'. OMG.

Obawiam się, że jeśli chłopak Autorki dowiedziałby się o jej wątpliwościach, to z obawy przed ewentualną odpowiedzialnością karną nie będzie więcej inicjował żadnego seksu. W sumie byłoby to logiczne i mądre posunięcie.


Taki jest cel tego 'ruchu' (mentalna kastracja facetów). Bo to nie tylko autorka tak ma. I wiele razy o tym już czytałem i o tym słyszałem (głównie od ludzi spoza PL.)

65

Odp: Co o tym sądzicie?
Solaris napisał/a:

Autorce chyba komentarze z reddit czy czego tam, weszły za mocno. Teraz gotowa rozkminiać przez miesiąc czy jak on ja klepnął spontanicznie w tyłek to jeszcze pieszczota czy już molestowanie.


Ale to jest proste.

Jak się podobało - pieszczota.

Jak nie - molestowanie.


Tu akurat zawsze tak było wink

Posty [ 1 do 65 z 197 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Co o tym sądzicie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024