Mój mąż pije... - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2010-06-12 20:53:41

majka31
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-05-27
Posty: 5

Mój mąż pije...

xxxxxx

Ostatnio edytowany przez majka31 (2011-01-01 21:14:00)

Offline

 

#2 2010-06-12 22:28:41

sama1214
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 19
Zarejestrowany: 2010-06-12
Posty: 37

Re: Mój mąż pije...

nie poddawaj się! jak sama mówisz masz dwie córeczki, dla nich musisz żyć, pracować,

Offline

 

#3 2010-06-13 07:55:41

daria1968
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-02
Posty: 1184

Re: Mój mąż pije...

majka,po pierwsze nie możesz z tym zostać sama.Twój mąż jest alkoholikiem.Szukaj pomocy dla siebie i dzieci ,poszukaj poradni dla żon alkoholików.Problem będzie narastał jeśli dalej pozwolisz mu robić z domu meline.

Offline

 

#4 2010-06-13 09:54:29

Zwyczajnie-Sylwia
Wróżka Bajuszka
Wiek: 25 l
Zarejestrowany: 2009-12-10
Posty: 237

Re: Mój mąż pije...

twój mąż popadł w alkoholizm, jeżeli potrafi do reszty opróżnić wszystko co tylko ma w sobie procent to już fakt, że popadł w ten nałóg brnie w nim i sam nie potrafi sobie poradzić. Słusznie, że myślisz zamartwiasz się i nie wiesz co dalej, ja sama byłabym roztrzęsiona w takiej sytuacji. Pomyśl i może rozglądnij się za jakąś terapią dla osób uzależnionych, może dało by się radę mu pomóc. Tylko pytanie, czy on z własnej woli chciałby zacząć robić coś z sobą ?! Jeśli będzie stawiał opory, to zrób ty z córkami pierwszy krok, pokaż mu że to jest naprawdę wielki problem i odejdz od niego, może w ten sposób sam zacznie rozważać swoje postępowanie
Powodzenia

Offline

 

#5 2010-07-02 14:06:53

Ktosia'75
Zbanowany
Zarejestrowany: 2010-03-18
Posty: 6

Re: Mój mąż pije...

Majka31 - bardzo dobrze, że napisałaś. Podstawa to przestać milczeć. Z tego co piszesz, to można przypuszczać, że Twój mąż ma problem z alkoholem. Nie jest to oczywiście diagnoza, bo ani ja nie jestem ekspertem w tej dziedzinie ani nie znam Twego męża. Mimo to postanowiłam napisać, ponieważ mój mąż jest alkoholikiem. To że mój mąż pił bardzo często i bardzo dużo, że pił niezależnie od pory dnia i wsiadał za kierownicę pomimo, że czuć było od niego alkoholem niepokoiło mnie. Wszelkie próby rozmowy z nim na ten temat wywoływały w nim agresję. Wielokrotnie mnie poniżał, wyzywał, przedrzeźniał etc... Wywoływał we mnie potworne poczucie winy i bardzo niskie poczucie własnej wartości. Już sama nie wiedziałam czy ja wyolbrzymiam problem czy rzeczywiście zachowanie męża słusznie mnie niepokoi. Postanowiłam coś z tym zrobić. Poszukałąm poradni dla użależnionych od alkohou. Poszłam tam w celu odpowiedzenia sobie na pytanie czy to ja mam problem czy mój mąż. Po rozmowie z terapeutą tam pracującym już wiedziałąm, że problem z alkoholem mojego męża nie jest wyimaginowany przeze mnie. Oczekiwałam, że dowiem się jak mam postpować z mężem, jak mu pomóc, jak postępować etc... W zamian usłyszałam, że ja sama nie jestem w stanie pomóc mężowi, ale mogę pomóc sobie. Zdziwiło mnie to mocno. Uznałam wówczas, że ja pomocy nie potrzebuję, ponieważ to mąż jest chory a nie ja. Na początek na tym poprzestałam, ale późniejsze wydarzenia spowodowały, że ok. rok później znów udałąm się do tej poradni. Tym razem podjęłam terapię dla osób współuzależnionch. To uratowało mi życie. Bardzo dużo dowiedziałam się o chorobie alkoholowej, o jej wpływie na uzależniongo, na rodzinę, na pracę, na kontakty z otoczeniem. Zrozumiałam mechanizmy jakimi rządzi się ta choroba i wszystko zaczęło układać mi się w jedną całość. Zrozumiałam skąd ta agresja u męża, dlaczego pije pomimo, że przez to nasz związek niszczeje, dlaczego obwinia mnie o taki stan rzeczy etc. Mąż też zaczął chodzić na terapię, ale tak naprawdę nie podjął leczenia i po 3 misiącach zrezygnował mając mi za złe, że ja kontynułuję trapię.
Wczoraj mój mąż się wyprowadził... Nie zatrzymałąm go. Odczuwam smutek, ból, cierpię, ale wiem, że zatrzymanie go w tym momencie oznaczałoby odebranie mu szansy na wyzdrowienie. Obecnie mąż wrócił w rodzinne strony (500km ode mnie). Dzięki temu już nie będzie mógł obwiniać mnie za to że pije, nie będzie miał kto mu posprzątać, zwolnił się z pracy i nie wiadomo kiedy będzie miał następną - będzie ją musiał znaleźć sam i sam będzie się martwł skąd weźmie pieniądze na jedzenie czy alkohol. Powiedziałam mu zanim odjechał, że kocham go i że czekam na niego. Czekam, żeby sobie wszystko przemyślał, doświadczył życia beze mnie i naszej córeczki,  żeby doświadczył skutków picia w samotności, żeby skonfrotował się z rzeczywistocią i odpowiedział sobie na pytanie co dalej...
Dopóki byliśmy razem zawsze miał co zjeść, zawsze miał posprzątane, zawsze był ktoś przy nim, zawsze miał na kim wyładować swoją agresję, zawsze miał poczucie, że panuje nad piciem a pije tylko dlatego że... i tu można przytaczać wiele powodów które można znaleźć kiedy mieszka się pod jednym dachem z alkoholikiem.
My się rozstaliśmy - nie wiem dziś czy na stałe czy na jakiś czas, ale takiego dokonaliśmy wyboru i choć jest on bardzo trudny, to na dzień dzisiejszy wydaje mi się najwłaściwszy. Każdy musi sam dokonać wyboru zgodnie z tym co uważa że dla niego będzie najlepsze. Majka - jeśli chcesz pomóc sobie i mężowi to poszukaj ośrodka dla uzależnionych od alkoholu, spójrz obiektywnie na swoją stuację i poddaj się terapii. Pozbędziesz się tego niszczącego strachu, nienawiści, tego wszystkiego co Cię niszczy. Pamiętaj to nie mąż Cię krzywdzi a alkohol. Mąż nie pije bo chce Ci zrobić na złość - on pije bo nie potrafi inaczej... Gdzieś kiedyś słyszałam takie porównanie, że alkoholik to osoba która ma alergię na alkohol... Po pierwsze nie potrafi się tego nałogu pozbyć a po drugie wypijając alkohol zaczyna się zachowywać agresynie, inaczej, niepokojąco... Wiesz, mówić do alkoholika "nie pij" to tak jakby do alergika powiedzieć "nie kichaj". Tak naprawdę nie mąż jest poblemem  Waszym związku a alkohol, który przejął nad mężem kontrolę. I pamiętaj on zachorował nie dobrowolnie, bo kto by celowo chciał zachorować, ale widocznie jego predyspozycje, może geny, może środowisko, może osobowość spowodowały, że jego organizm tak zareagował na alkohol.
Majka - trzymam za Ciebie kciuki - jeśli będziesz miała ochotę porozmawiać, wyrzucić trudne emocje z siebie to proszę napisz.
Ja też w swoim otoczeniu znalazłam ludzi, którzy byli ze mną kiedy tego potrzebowałam, teraz czuję się na tyle silna, że chętnie pomogę innym. Pamiętaj - nie jesteś sama
Pozdrawiam Magda

Offline

 

#6 2010-07-02 18:49:12

RollingDot
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2010-06-17
Posty: 17

Re: Mój mąż pije...

sama1214 napisał:

nie poddawaj się! jak sama mówisz masz dwie córeczki, dla nich musisz żyć, pracować,

Co miał znaczyć ten post ?  Słowa godne dziecka z podstawówki.

Droga Maju. Z tego co piszesz, wynika , że twój mąż ma naprawdę problem alkoholowy. Nie wiem czy jest wogóle sens rozmawiać z nim na ten temat , bo prawdopodobnie on nie będzie widział zadnego problemu. Na twoim miejscu poszłabym nawet do psychologa. Facet znęcał się nad Tobą gdy byłaś w ciąży . Dla mnie to poprostu bestialstwo.  Nie ukrywaj niczego przed rodziną. Powiedz koimuś o tej sytuacji. Komuś zaufanemu , rodzinie, przyjaciołom. Jakby nie było, facet juz mógł miec dawno w sądzie sprawę o znęcanie się nad tobą. W każdym razie najlepiej by było , gdybyś poszła do psychologa.  Pomoże Ci w tej sytuacji.

Ostatnio edytowany przez RollingDot (2010-07-02 18:50:09)

Offline

 

#7 2010-07-02 21:34:39

majka31
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-05-27
Posty: 5

Re: Mój mąż pije...

Dziękuje za odpowiedz.Masz racje Magdo.Mam takie momenty że chciałabym żeby odszedł.Ale on tego nie zrobi.Tu ma spokojną przystań.A ja nie pójde tułać się  z dziećmi.Dlaczego to ja mam odejśc?
Zaczęło się gdy zaprzyjaznił się z kolegą,który jest alkoholikiem.Tamten nie pił 2 lata.Teraz pije i obydwoje się nakręcają.Zazwyczaj kazdy pije u siebie.Mój mąż twierdzi że się kontroluje.Pije sam,nawet nie potrzebuje kompana.Nie nawidze tych jego przeprosin po weekendzie.Kiedy obiecuje że już nie bedzie pił.To wszystko nie ma sensu.Nie wiem co dalej bedzie.Jest takim dobrym człowiekiem kiedy nie pije.jego ojciec to też alkoholik,który katował go gdy był dzieckiem.Teraz nie mają kontaktu.Myslę że to wszystko ma wpływ na to co się dzieje  teraz.
Już nie próbuje tego zrozumiec.Moja miłość do niego gdzieś się ulatnia.Przeważają te złe emocje.On nie pozwoli mi odejść.Moje życie jest takie dziwne.
Dziękuje jeszcze raz

Ostatnio edytowany przez majka31 (2010-07-02 21:51:55)

Offline

 

#8 2010-07-03 04:54:01

TheProfian
Net-facet
Zarejestrowany: 2010-06-18
Posty: 65

Re: Mój mąż pije...

Do Majka31 - możesz zrobić kilka rzeczy w takiej sytuacji. Ile z tego zrobisz to zależy już od Ciebie.

1. Zgłosić go na przymusowe leczenie. To często nic nie daje w sensie leczenia ale daje dużo jeśli chodzi o ujawnienie jego problemu przed światem, rodziną, sąsiadami.
2. Zgłosić się do Poradni Leczenia Uzależnień i poprosić ich o pomoc. Powinni mieć jakąś ofertę dla żon alkoholików a w twoim przypadku też dla osób doświadczających przemocy domowej.
3. Jak robi awanturę możesz wezwać interwencję Policji i poprosić ich o zatrzymanie męża do wytrzeźwienia.
4. Możesz złożyć wniosek na Prokuraturę o znęcanie się męża nad rodziną. To wymagać będzie oczywiście dowodów jak każda sprawa karna. Takimi mogą być zeznania świadków, w tym dzieci, raporty z tych interwencji Policji, jakieś zaświadczenia lekarskie. To bardzo trudna, nieprzyjemna emocjonalnie droga, ale czasami nie ma wyboru.

Jeśli robi się te rzeczy, to zdarza się że osoby uzależnione zaczynają mieć coraz mniej tej jak to piszesz "wygodnej przystani" i w końcu zaczynają się leczyć odwykowo co daje szanse na poprawę relacji w małżeństwie. Póki Twój mąż nie podejmie leczenia to nic sięnie zmieni a śmiem twierdzić, że będzie coraz gorzej bo alkoholizm to choroba postępująca.

Offline

 

#9 2010-07-03 07:42:45

agileo
Woman In Red
Wiek: wciąż więcej...
Zarejestrowany: 2009-07-15
Posty: 269

Re: Mój mąż pije...

hej, Majka- dom faktycznie jest przystanią, ale tylko! dla męża. Przykro mi, ale dla swego dobra i dziewczynek to Ty musisz się zdecydować na stanowczy krok. Niestety, masz problem w domu i normalne, że czujesz się zażenowana, ale nie wstydź się tego ujawnić światu, rodzinie, znajomym itd. Rodzina będzie prawdopodobnie zdziwiona Twoimi stwierdzeniami, ale uszanuj samą siebie. Potrzebujesz pomocy, Ty i dzieciaczki, sama sie z tym nie uporasz, a może być gorzej. Nie kryj męża, wzywaj interwencję w momentach jego agresji, bo każda notatka ważna na potem. Nie jest to przyjemne, ale ochronisz rodzinę i jego tym samym też.
Oczywiście, ze choroba Twojego teścia ma wpływ. I oczywiście, że czujesz się zagubiona i niepewna uczuć, ale to przecież normalne jeśli tak postępuje. Nie miej wyrzutów sumienia.
Życzę odwagi i pewności siebie. smile


Zobaczysz wiele więcej oczami, które wylały łzy***

Offline

 

#10 2010-07-05 08:25:31

Ktosia'75
Zbanowany
Zarejestrowany: 2010-03-18
Posty: 6

Re: Mój mąż pije...

Witaj Majka. Mój mąż również ma ojca alkoholika z bogatą przeszłocią, agresją, brutalnością etc. Powiem więcej - mąż i jego rodzina tai ten fakt. Z tego powodu ja przed ślubem nie wiedziałam przez jakie dzieciństwo przeszedł mój mąż, nie miałąm też pojęcia, że sam ma problem z alkoholem. Mój mąż pije w różnych porach dnia, najczęściej sam. Ostatnio "znalazł" kolegę, od tgo czasu nie było dnia żeby od niego nie było czuć alkoholem. Majka - alkoholizm nieleczony to choroba postpująca, śmiertelna. Wierzę że Twój mąż jak nie pije jest badzo dobrym człowiekiem - zresztą podobnie jak mój, ale problem cały w tym oni nie potrafią nie pić i że alkohol przejął nad nimi kontrolę. Potecam bardzo wizytę w ośrodku dla uzależnionych od alkoholu gdzieś blisko Twojego miejsca zamiszkania. Tam dowiesz się na temat alkoholizmu, agresji, postępów w chorobie, być może podejmiesz trapię dla współuzależnionych, rozumiesz że Twój mąż jest chory, a jedyną szansą dla Ciebie i dla niego jest pozwolenie mu wziąć odpowiedzialność za to co robi, jak żyje,  we własne ręcę.
Powodzenia
Magda

Offline

 

#11 2010-07-07 15:28:10

meg_0404
Niewinne początki
Wiek: 27
Zarejestrowany: 2010-07-07
Posty: 3

Re: Mój mąż pije...

ja trzymam za Ciebie kciuki. Sama pochodzę z alkoholowej rodziny, mój tato pił, bił mamę. Jednak razem jakoś pokonali chorobę, teraz są szczęśliwym małżeństwem. podziwiam moją mamę za to, że wybaczyła tacie to wszystko. jednak miłość może przetrwać wszystko. Może to tylko slogan, a może wielka życiowa prawda, którą należy się kierować. na pewno nie możesz się poddawać i nie możesz dawać mu przyzwolenia na takie zachowanie. Walcz o swoją rodzinę i pamiętaj o dzieciach. one wszysko widza i czują.
Trzymam kciuki

Offline

 

#12 2010-07-10 14:59:49

chmurka30
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2010-07-10
Posty: 35

Re: Mój mąż pije...

Witam Majko.Niestety facet ma problem z samym sobą.Jeżeli szybko czegoś nie zrobisz to bedzie sie pogłębiać i nawarstwiać.Jeżeli to możliwe porozmawiaj z jego mamą.Zazwyczaj matka przygotowuję mężczyznę dla innej kobiety,uczy go szacunku i wartości.A on najwidoczniej albo ich nie ma,albo coś zaważyło nad tym,że się ich wyparł.Dowiedz się jaki był przedtem.Na chwilę obecną jest niewolnikiem swoich przyzwyczajeń i nie widzi innego życia.Ustal kto ma na niego duży wpływ z rodziny,bądź przyjaciół i porozmawiaj z tą osobą.Razem będzie Wam łatwiej do niego dotrzeć.Tylko bądź ostrożna,żeby wszystko się nie obróciło przeciwko Tobie.Trzymam kciuki,powodzenia.

Offline

 

#13 2010-07-23 12:24:05

JeszczeBardziej
Powoli się zadomawiam
Zarejestrowany: 2010-04-25
Posty: 52

Re: Mój mąż pije...

Ja nie wierzyłam przez kilka lat, że facet przestanie pić i właśnie się rozstaliśmy. I to jedna z najlepszych decyzji jakie w życiu podjęłam, ale z całą pewnością najtrudniejsza. Alkohol będzie go zmieniał, ciągle. Nie wiem czy za kilka miesięcy czy za kilka lat, ale uderzy, nie wróci na noc, potem będzie gorzej. Ultimatum, choćby ze względu na dzieci - albo podejmuje się terapii albo już szukaj miejsca, w którym będziesz mogła ŻYĆ razem z dziećmi.


"Zrób to co możesz, z tym co masz, gdziekolwiek się znajdziesz." Theodore Roosevelt

Offline

 

#14 2011-10-30 14:29:36

argilulla
Niewinne początki
Wiek: 53
Zarejestrowany: 2011-10-30
Posty: 1

Re: Mój mąż pije...

mój mąż pije  zrobiłam spp dla uzależnionych i współuzależnionych uczestniczyłam w grupach terapełtycznych teraz obecnie znalazłprace na wyjezdzie to znaczy że do domu bedzie przyjeżdzał na niedziele na co nie wyraziłam zgody mimo to podioł tę prace pokłuciliśmy się oto i go po miesiacu spakowałam,jak przyjechał wyglądał jak po przepiciu popuchnięty i jakby nic się nie stało,zapytał co  będziemy w polsce robić jak wrócimy bo obecnie przebywamy poza granicami polski.Byłam na niego wściekła i powiedziałam mu że nas już niema jestem ja i jesteś Ty.Powiedziałam że przegrałam z alkoholem.Odpowiedzia że mówili muze z naszego związku nic nie będzie ,że poco inwestował w dom itd.... Powiedziałam że go spłace ale najpierw pospłacam zaciągnienty na dom dług a dopiero potem zaczne spłacac jego .Wzioł więc spakowane ubrania i poszedł.Już mija miesiąc jak niedaje znaku o sobie a ma jeszcze zabrać sprzęt domowy.Teraz bardzo mi dokucza samotność jestem na chorobowym od momentu podjęcia przez niego pracy.Mam do niego żal że zostawił mnie w takiej sytuacji z długami i Bogu dzięki mieszkam z synową i synem

Ostatnio edytowany przez argilulla (2011-10-30 14:32:55)

Offline

 

#15 2011-10-30 23:13:53

monia84
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 27
Zarejestrowany: 2010-12-20
Posty: 31

Re: Mój mąż pije...

Droga Majko31, ja tez mam męża alkoholika, który oczywiście twierdzi, że nie ma problemu z piciem (pomimo, iż od pół roku jest 2-3 razy w tygodniu pijany), więc wiem, co czujesz. Dopóki nic mi nie groziło z jego strony, to nic z tym nie robiłam. Jednak ostatnio narozrabiał - zrobił mi awanturę, szarpał mnie, wyzywał, a moje najstarsze dziecko było świadkiem tego zdarzenia. To było powodem podjęcia decyzji o rozstaniu się z nim. Spakowałam męża (mieszkam z nim w swoim rodzinnym domu) i powiedziałam mu, że skoro wybrał picie i kolegów, to droga wolna. Wolę być sama, ale przynajmniej odzyskam spokój i bezpieczeństwo. Mąż zaczął prosić mnie o przebaczenie, obiecał poprawę - ponoć przestanie pić. Jednak , kiedy proszę go żeby się zaszył lub podjął leczenie, to odmawia; twierdzi, że sam sobie poradzi. Ja niestety nie wierzę w to. Wprawdzie od środy nie pije, nie spotyka się z kolegami, zajął się sprawami domowymi, spędza więcej czasu z dziećmi... ale czy wytrzyma? Tego nie wiem, ale modlę się o to bardzo. Wiem jedno, jeśli znowu zacznie pić, to stawiam mu ultimatum: albo leczenie albo rozstanie. Bo dobro dzieci jest dla mnie najważniejsze.


"Nasze zachowanie jest jedynym dowodem szczerości naszego serca".
Thomas Wilson

Offline

 

#16 2011-10-30 23:40:08

Luminita
Mój jest ten kawałek podłogi
Zarejestrowany: 2011-10-19
Posty: 79

Re: Mój mąż pije...

Witajcie . Ja nie mam męża , który pije , ale miałam ojca alkoholika więc wiem co to znaczy życ pod jednym dachem z kimś takim. Mój ojciec nawet jak był piany to bił sie w piersi i mówił , że jest trzeźwy.Moja mama nie mogła lub nie chciała odejśc od niego , zawsze Nam powtarzała , że byle jaki jest , ale to nasz ojciec. Była z nim przez 11 lat jako narzeczona , przez 28 jako żona , przez 1 rok rozwódka , a od 4 lat wdowa. Mój ojciec też tak jak wasi mężowie mówił , że nie musi sie leczyc bo sam sobie z tym poradzi. Po rozwodzie z moją mamą to jego siostra zgłosiła go na leczenie w AA, ale nawet tam chodził piany i uważał nadal , że nie ma problemu. Po jego śmierci znaleźliśmy testy wypełniane przez niego w AA. I wiecie co było najśmieszniejsze w tym wszystkim, że na pytanie co najcenniejszego w Swoim życiu stracił przez picie , mój ojciec nie napisał , że stracił rodzine , ale że stracił Żone. Zrozumiał to dopiero jak stracił żone. Dlaczego pisze Wam o tym ? Bo jestem dzieckiem wychowanym w domu gdzie ojciec był alkoholikiem i chce Wam powiedziec , że jeżeli naprawde macie na uwadze dobro Waszych dzieci to odejdźcie od takiego meża. My mamę namówiliśmy po 28 latach ślubu z Nim. Takie dzieciństwo w domu gdzie jest wiecznie piany  ojciec nie jest dzieciństwem. Nie skazujcie własnych dzieci tak jak to zrobiła moja mama na takie dzieciństwo. I jeszcze jedno Wam powiem , nie prawdą jest , że jabłko pada niedaleko od jabłoni. Ja jestem osobą nie pijącą i mam 2 braci , którzy nie piją. Dla Nas alkohol nie istnieje bo po tylu latach widoku pianego ojca i zapłakanej matki , wybraliśmy życie bez alkoholu. Dajcie Waszym dzieciom szczęśliwe dzieciństwo , a Wam samym szczęśliwe życie.

Offline

 

#17 2011-10-31 01:36:37

młody-stary
Net-facet
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2009-11-15
Posty: 666

Re: Mój mąż pije...

Zgadzam się z powyższym.
Ja też nie piję, choć ojciec pił i po przeczytaniu powyższego jednak cieszę się, że nie był w moim życiu tak długo.

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013