Witaj na niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Interesująca dyskusja to nasza specjalność ...
Nie jesteś zalogowany.
Moja historia jest bardzo dziwna, i do tej pory w sumie się zastanawiam, dlaczego mnie spotkało to co spotkało. Zaczęło się od tego, ze rzucił mnie chłopak. Nie mogłam sobie znaleźć miejsca, walczyłam o niego - jednak nic mi nie szło. Mój chłopak, nie chciał już ze mną być. Bardzo go jednak kochałam i postanowiłam go odzyskać. A że jakieś normalne "metody" nie skutkowały - zainteresowałam się czarami. NA początku były to takie tam horoskopki, jakieś wróżenia koleżanek. Potem weszłam w to na dobre ! Zaczęły się regularne wizyty u wróżek różnego typu - były to wróżki zarówno osiedlowe jak i te bardziej znane co się reklamują wszędzie. Zdarły te wróżki ze mnie trochę kasy - powiedziały jakieś historie i nic. Nie mogłam go dalej odzyskać tylko dzięki temu że jakaś wróżka Judyta stwierdziła ,ze to miłość mojego życia. Ja o tym doskonale wiedziałam, ale sami rozumiecie ,ze jego takie argumenty nie bardzo przekonywały. I wtedy trafiłam na książkę o wróżbach. Były tam różne czary na to jak odzyskać chłopaka. Między innymi był ten czar z odpowiednimi świecami, ciemnym pokojem i lustrem. Nie będę tutaj dawać szczegółowego opisu bo nie chcę, żebyście przeżyły to piekło co ja - no ale czar był wierzcie mi "mocny" > Nikt mnie tylko nie powiedział, że ma skutki uboczne !!! Stosowałam ten czar codziennie, między innymi tzreba było patrzeć w lustro - i wyobrażać sobie różne odpowiednie rzeczy i zaczęły się dziać dziwne rzeczy w moim życiu. Niby zaczęło mi się układać z chłopakiem, ale ze mną zaczęło się coś dziać. śniły mi się koszmary w nocy. Miałą lęki. Cały czas mi się wydawało ,ze ktoś koło mnie stoi i mnie obserwuje w nocy. Nawet teraz jak to piszę, mam dreszcze jeszcze, jak to sobie przypominam. Np. kładłam sie spać w nocy i czułam na sobie czyjś wzrok. Albo np. ( bo to było lato ) siedziałam gdzieś sobie i nagle czułam taki chłód , dziwny chłód. No było dziwnie, Czułam się okropnie. Coraz gorzej psychicznie. Kiedyś ot tak , weszłam do kościoła. Akurat miałam taką potrzebę, patrzę jest wolny spowiednik , długo się nie spowiadałam ale nagle poczułam jakąś taką potrzebę opowiedzenia tego co się ze mną dzieje. Spowiednik mi wtedy powiedział ,ze jestem na granicy. Że albo czary albo Bóg i że to wszystko może być początkiem opętania. Strasznie się wtedy wystraszyłam tak strasznie ,ze pojęcia nie macie. Mój tata akurat robił ogień w piecu i od razu wrzuciłam tę książkę do pieca. I słuchajcie siedzimy przy kolacji ( mieszkałam wtedy z rodzicami i siostrą w domku ) i nagle boom - piec nam w piwnicy wybuchł. Nie mocno, tylko go rozerwało, wiecie nic się nie stało, okno poszło w piwnicy i ten piec ale to dlatego ,ze tata tak tylko palił śmieci i nie było ognia na ful tylko trochę takiego. No i tam była ta książka o czarach - do dziś się zastanawiam ... Ale nie ważne. Chcę Wam powiedzieć, że czary to nie jest dobry sposób na życie. Na nic. Na zdane problemy. Życie ma wiele tajemnic i możemy sobie tam nie wierzyć, że jest Bóg, Dobro czy Zło - choć ja od tamtej pory bardzo wierzę. Niemniej przytoczę wam jeden cytat, który usłyszałam kiedyś i który potwierdziło moje doświadczenie z czarami : nie ma co za bardzo patrzeć w ciemność, bo ciemność spojrzy na nas ...
Ostatnio edytowany przez Calipso (2008-05-19 22:21:28)
Offline
No tak takie są skutki czarów! Rok temu miałam rekolekcje z egzorcystą od tej pory nie czaruję, nie czytam nawet horoskopów. Ksiądz opowiadał nam prawdziwe historie np. że przyszła do niego starsza pani nie mogła brać komunii bo ją odrzucało, czuła jak w klatce piecze ją żar piekiejny a wszystko przez to że 50 lat temu czarowała. To prawdziwa historia!! Duchy- a właściwie szatan przychodzi w nocy między 2 a 3. To prawda istnieją diadły z robami - to taka klasyczna wersja ale także tak jak mówisz jest chłód, niepokoje, lęki, może nam nawet śmierdzieć siarką. Należy się wtedy zgłosić do księdza i wyspowiadać. Bardzo dobrze zrobiłaś. Mam nadzieję że to was nauczy że z czarami nie ma żartów!
Offline
Ach,byłam ciekawa czy któraś z Was o to zapyta
No wiec działo sie różnie jak wspominałam czary trochę pomogły mi go odzyskać. Ni wiem jak to się działo , ale gdy coraz gorzej czułam się psychicznie coraz lepiej się rozumieliśmy. To nie był powrót - nic takiego. Ale było między nami coraz lepiej i kto wie. Natomiast gdy spaliłam książkę znów był powrót do złych relacji. Nie mogliśmy się zupełnie dogadać - serio - do dziś mnie to dziwi jak to możliwe. Takie zmienne nastroje u nas obojga. Zycie się jednak toczyło dalej i tak potoczyło ostatecznie, że on kogoś poznał, ja kogoś poznałam i dziś jesteśmy na przysłowiowe CZEŚĆ gdy wpadniemy na siebie przypadkiem na ulicy albo gdzieś. Bez wzajemnych złości ale i bez zachwytów
Widać tak miało być . Z przeznaczeniem nie należy wojować. Dziś jestem bardzo szczęśliwa, że stało się tak jak się stało i że jestem z tym kim jestem ![]()
Offline
moje Drogie wybaczcie za to określenie ale jesteście beznadziejne nigdy nie bierzcie sie za nic o czym nie macie pojęcia w tym wypadku za czary.Jakby któraś z Was czytała kodeks magi białej to by wiedziała doskonale że każdy czyn jakiego dokonacie ma odbicie w was samych i w otoczeniu.Co najważniejsze miłość to też rodzaj magi która rządzi się własnymi prawami nie da się jej ujarzmić tylko na chwilkę oszukać,a kary dla tych którzy próbują być mądrzejsi od Niej są straszliwe.I jeszcze na przyszłość nie chodzi się do wróżek opowiadają bzdury bo 99,9% tych wróżek to tylko naciągaczki.