Witajcie
Po miesięcznej przerwie, znowu mam ogromną potrzebę, aby się WAM drodzy Czytelincy wygadać i wypłakać. Myśl, że nie jest się samemu w tak ciężkich chwilach bardzo pomaga, od razu robi się lżej na serduszku.
Od 2 miesięcy jestem sama, facet mnie rzucił przez SMS. Obydwoje byliśmy po przejściach i to nie małych. Ja po rozwodzie, On również, ale Jego przypadek był innym od mojego. Jego była żona zradziła Go, u mnie zaś nie było nic takiego, ale nieważne.
Myślałam, że tego nie przeżyję, nigdy bym nie sądziła, że jest ON do czegoś takiego zdolny, do zerwania naszej znajomości przez jednego SMS, a on 33-letni mężczyzna więc wydawałoby się, że nie zachowa się jak "gówniarz", a tu proszę. Jak to życie zaskakuje.
Powiem WAM, że po tym czasie wcale mniej mnie nie boli, nie przestałam Go kochać, mimo świństwa jakie mi zrobił. Nadal tęsknie za NIM, za Jego uśmiechem i oczami, za Jego przytulaniem, pocałunkami i pieszczotami.
Dzisiaj po raz pierwszy zobaczyłam Go od tych 2 miesięcy i wszystko mi się przypomniało. Od nowa mam sercu złość, nienawidzę Goz a to, ale z drugiej strony kocham. Jak to jest, że miłość i nienawiść często się przeplatają?
Na dodatek bardzo się bałam naszego pierwszego spotkania, tyle tylko dobrze, że nie widziałam dokładnie Jego twarzy, oczu i uśmiechu, bo chyab bym się rozpłakała. zresztą miałam dzisiaj jakieś dziwne przeczucie, bo śniłam on NIM dzisiaj.
Cierpię bardzo i nie mogę się pozbierać, wiem, że może z czasem będzie lepiej, ale już nawet na to nie licze i na pewno nie zwiążę się już z nikim, bo nie mogłabym od nowa komuś zaufać.