Jestem mężatką "kochaną", ale bardzoooooo samotną. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jestem mężatką "kochaną", ale bardzoooooo samotną.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Jestem mężatką "kochaną", ale bardzoooooo samotną.

Mam wszystkiego dosyć. Na początku było pięknie kochający mąż, gdy byłam w ciąży nie pozwolił nic robić, żebym się nie zmęczyła codziennie przynosił kwiaty. Koleżanki patrzące z boku zazdrościły takiego męża. Po urodzeniu dziecka był okres wstrzemięźliwości 1,5 miesiąca przecież to niewiele, a jednak. Dochodziły do mnie różne sygnały a to karteczka w kieszeni z telefonami wymiarami innych dziewczyn. Któregoś razu koło komputera znalazłam ogłoszenie jakie dał "szukam kochanki bez zobowiązań" wiem, że to chore, ale postanowiłam coś zrobić. W ogłoszeniu podał 2 numer telefony, wiec zaczęłam z nim sms-ać umówiłam się z nim, przyszedł, ale gdy zobaczył mnie w oknie uciekł. Mówił, że to moja wina, że go nie zauważam. Ok wybaczyłam mu, zaczęłam robić wieczorne kolacyjki przy świecach w seksownych strojach. Tak jakby było ok, ale za rok w marcu na wiosnę znów to samo. Tak mijały lata i zawsze na wiosnę mój mąż umawiał sie z jakimiś. Postawiłam warunek idziesz do seksuologa albo się rozstajemy. Diagnoza - jest seksoholikiem. Pochodził na terapie może 3 miesiące i mówi, że już się wyleczył nie potrzebuje chodzić. Ok zobaczymy.  Tak było 3 lata temu od tego momentu mam spokój nie zdradza, a może i tak, ale mnie to nie obchodzi nie sprawdzam.
Jesteśmy razem od 14 lat. Zastanawianie sie jak tyle czasu mogłam tak żyć. Zero godności. Mamy dziecko,które ma ADHD prawdziwa bomba zegarowa. Ma 14 lat do tego jest w okresie buntu. Sama nie dałabym rady. Mój mąż robi w domu wszystko: prasuje, pomaga przy sprzątaniu on odkurza, myje podłogi, okna, jak trzeba ugotuje, w domu wszystko naprawi. złota rączka w każdym calu. Ma własną firmę, która właśnie upada. Ale jestem z nim. Wspieram. Od 6 miesięcy to ja utrzymuje dom. A on tego nie szanuje. Wczoraj poszedł napić się z kolegami, dzisiaj nie wróci bo dzisiaj też pił został w firmie na noc. Co roku wyjeżdżał na picie na 2 dni, ja się nie zgadzałam, były awantury a i tak robił swoje. Później nie pozwoliłam mu wracać do domu skoro wybrał picie. Akurat gdy syn miał gorsze dni ulegałam mężowi i pozwalałam wrócić, myśląc, że czegoś go to nauczy i więcej nie wybierze picia.  Mówi, że przeprasza, że tak bardzo kocha. A on najbardziej kocha siebie i swojego brata bliźniaka. Jestem mężatką "kochaną", ale cholernie samotną. Dlaczego po tak długim byciu razem nie zrozumie, że to ja i syn jesteśmy najważniejsi?

Poleć temat na :

2

Odp: Jestem mężatką "kochaną", ale bardzoooooo samotną.

Tylko Cię podziwiać, że to wszystko znosisz, chyba nie dałabym rady. Nie wiem, co Ci doradzić, ale powiem Ci jedno-chyba żaden facet nie potrafi zrezygnować z własnych przyjemności na rzecz rodziny! To kocury, chadzające własnymi ścieżkami i tyle i bardzo ciężko któregokolwiek z tych ścieżek "nawrócić".

"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

3

Odp: Jestem mężatką "kochaną", ale bardzoooooo samotną.

Hm trudny temat.
Może jest przekonany , że co by nie zrobił zawsze zostanie mu wybaczone?
Może wie , że jesz mu z ręki i potrafi to wykorzystać
Ale możliwe jest jeszcze to , że przez upadek jego firmy załamał się i nie umie sobie z tym poradzić jeśli Chodzi o utrzymywanie domu jaki mężczyzna przyzna Ci się do błędu szczególnie gdy kobieta go utrzymuje...
Chodź mógł by chociaż podziękować ale to i tak dla niego poniżenie.
Szczera rozmowa z mężem musisz postawić mu pewne zasady ale jak już postawisz to musisz się ich trzymać tak by on zobaczył , że jednak nie dasz sobie wejść na głowę.
Postaw go do pionu ale nie dawaj mu żadnych ultimatum Albo Brat albo Ja bo wiadomo , że wybierze Brata bo przecież pojęciem myślenia faceta : Pomyśli tak przecież Brat nie powie Mi czegoś nie będzie na Mnie krzyczał nie będzie kazał Mi z kosić trawnika.
Faceci są skomplikowani lecz trzeba potrafić do nich dojść
Wiem , że dasz sobie rade!

Powodzenia M.

4

Odp: Jestem mężatką "kochaną", ale bardzoooooo samotną.

Uważam, że faceci to są duzi chłopcy (mój mąż ma 38 lat) bawiący się w dom. Jak coś nie wychodzi to szybciutko się ulatniają. Nie chcą przyjmować odpowiedzialności, ani nie mają poczucia obowiązku. Oni są najważniejsi, im się wszystko należy a nasze uczucia, no cóż musimy sobie same radzić w końcu oni jeszcze nie dorośli (i chyba nigdy). Kiedy coś idzie nie po ich myśli to wychodzą i się obrażają. Uciekają z domu w końcu mają powód żona go nie rozumie on jest taki biedny.
"..............Szczera rozmowa z mężem musisz postawić mu pewne zasady ale jak już postawisz to musisz się ich trzymać............." To nie jest takie proste, gdy on jest w domu "przydatny" co innego gdyby nic nie robił siedział na kanapie, czytał gazet, oglądał telewizje. Boje się, że to ja mu nie jestem do niczego potrzebna. Że ja i syn mu ciążymy. Przecież facet ma tyle możliwości.

5

Odp: Jestem mężatką "kochaną", ale bardzoooooo samotną.

Ella, bez przesady, nie kazdy facet jest Alem Bundy wink.

6

Odp: Jestem mężatką "kochaną", ale bardzoooooo samotną.

Nie kazdy oczywiscie, ale Ci ktorych my chcemy nas nie doceniaja.

7

Odp: Jestem mężatką "kochaną", ale bardzoooooo samotną.

W druga strone dziala tak samo.

8

Odp: Jestem mężatką "kochaną", ale bardzoooooo samotną.

Nie do końca rozumiem.. Twój mąż robi w domu wszystko, a Ty uważasz, że Cię nie docenia. Wyjeżdża napić się na 2 dni w roku i to jest problem? Moim zdaniem trochę się czepiasz. Rozumiem, że czujesz się samotna ale mam wrażenie, że problem może tkwić w innym miejscu, niż go upatrujesz. Ciężko jest też z posta na forum wyciągnąć konstruktywne wnioski.

9

Odp: Jestem mężatką "kochaną", ale bardzoooooo samotną.

Delmocnico. Trudno jest opisać całe nasze życie razem. Najpierw były zdrady, które wybaczałam, nigdy nie było szacunku, do tej pory nie wiem co właściwie robi jak wychodzi do pracy, ale już tak bardzo nie rozmyślam i wolę nie wiedzieć.
Gdy godziłam się na jego wyjazd, było ok. Przyznaję ja wolałam jak będzie to raz na rok, ale od roku może półtora jest częściej, ponieważ zaczęły się wyjscia z kolegami, picie w pracy. Wtedy nie wracał do domu (ja mu kazałam nie wracać gdy był pijany po to, aby dziecko nie patrzyło na zataczającego się ojca. Ale mówiłam, żeby nie wracał 1 dzień wytrzeźwiał i był z powrotem, ale skoro zgodziłam się na jeden dzień to nie wrócił i drugi. Któregoś razu sam zauważył, że wyjścia co czwartek to za dużo i chwała mu za to. Mówisz Delmoniko, że wszystko robi w domu oczywiście bo gdyby nie robił to do czego właściwie w domu facet, który nie szanuje, zdradza (teraz nie wiem), pije, nie zarabia i nic nie robi.

10

Odp: Jestem mężatką "kochaną", ale bardzoooooo samotną.

A ja się zastanawiam na jakiej podstawie twierdzisz, że jestes "kochaną" żoną... Sama wymieniasz chocby brak szacunku i zdrady, skąd więc taki wniosek?
BTW - ta akcja z ogloszeniem "kochanki bez zobowiązań" tuż po porodzie to coś tak okropnego, że nie wiem jak w ogóle można to wybaczyć. I twierdzic, że jest się kochaną... hmm

11

Odp: Jestem mężatką "kochaną", ale bardzoooooo samotną.

"kochaną" w cudzysłowie. Mąż mówi, że bardzo kocha, ale to są tylko słowa ja tak nie czuję. Wybaczyc zdrady można, ale nigdy się nie zapomni, to cały czas bardzo boli.
Kiedy ma się "trudne dziecko" i mąż bardzo w domu pomaga, wtedy jest BARDZO wygodnie i nie chce się tracic takiej pomocy.

12

Odp: Jestem mężatką "kochaną", ale bardzoooooo samotną.

JA uwazam ze grasz tak jak on Ci zagra... Sama byla w podobnej sytuacji tyle ze moj byly myslal ze ja sobie bez niego poprostu nie dam rady... Mam troje malych dzieci ale w pewnym momencie powiedzialam dosc... Odeszlam i jak na tym wyszlam?? Wrocilam do szkoly (wlasnie jestem w trakcie zdawania egzaminow) mam super faceta i radze sobie swietnie pod kazdym wzgledem a byly tylko patrzy i zazdrosci bo zostalo mu tylko mieszkanie u mamusi i widywanie dzieci raz w miesiacu. Bedzie dobrze tylko pokaz mu ze jestes silna kobieta i nie potrzebujesz jego łaski... Pozdrawiam Iza

Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana !!!!

13

Odp: Jestem mężatką "kochaną", ale bardzoooooo samotną.

Izulka 24. Zaluje bardzo, ze nie odeszlam po pierwszej zdradzie, ale za kazdym razem myslalam, ze nam sie uda, ze to byl jednorazowy wyskok. Trzy moze cztery razy probowalam odejsc, ale gdy bylam sama wciaz myslalam o tym, ze on w tym czasie ma wolna reke, spotyka sie z wieloma, robi co chce a ja nie mam do kogo sie przytulic. Strasznie boje sie samotnosci i mysle, ze bez faceta sobie nie poradze.

14

Odp: Jestem mężatką "kochaną", ale bardzoooooo samotną.

Ella1973 ja tez sie strasznie balam samotnosci... najgorsze byly wieczory, ale dalam rade a po niedlugim czasie od rozstania znalazlam naprawde fajnego faceta. To normalne ze jak odejdziesz to na poczatku bedziesz myslala o tym co on robi z kim gdzie po co... Tlumacz sobie tak jak ja on nie zasluguje na Ciebie i nie znajdzie  lepszej od Ciebie. Bedzie zalowal do konca zycia... Brzmi egoistycznie ale mnie pomoglo.

Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana !!!!

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jestem mężatką "kochaną", ale bardzoooooo samotną.