Cześć Wam!
Cierpię na Łojotokowe zapalenie skóry. ŁZS jest na skórze twarzy, głowy, szyi, mostku i przy uszach. ![]()
Każdy kto to ma, wie, z czym się zmagam.
Smarowałam już zmiany maścią protopic, mam wrażenie, że powoli przestaje działać. Brałam też jakieś tabletki. Czy pomagały? Nie wiem, bo w międzyczasie smarowałam też zmiany maścią, więc myślę, że to zasługa Protopic'u.
Codziennie rano i wieczorem myję twarz delikatnym żelem, smaruję kremem Linothermentiale A+E (jako jedyny łagodzi zmiany).
Dermatolodzy rozkładają ręce, przepisują jedynie kolejne maści.
Wczoraj natomiast byłam u Pani dermatolog, która przyjmuje w swojej klinice a do naszego małego miasteczka przyjeżdża tylko raz w tygodniu. Zaleciła mi łykanie Izoteku. Oczywiście nie w dawkach takich, jakie stosuje się przy trądziku, a mniejszych. Mam lekkie obawy, ponieważ znam skutki uboczne leku i wiem, że to ostateczność. Dodatkowo, przy skończeniu kuracji podobno ŁZS wraca..
Efekty wiem, że są widoczne. Natomiast czy warto truć organizm po to, by po zakończeniu kuracji znów mieć to samo, co wcześniej? Całe życie brać tego nie będę przecież.
Czy może ktoś podzielić się swoją opinią na ten temat, zmagał się z tym samym?
Błagam o porady ![]()