Witaj na pierwszym niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tu wsparcie użytkowniczek forum oraz fachowe porady naszych Ekspertów!
Nie jesteś zalogowany.
w jednym z ostatnich postów, Laura- jedna z użytkowniczek Naszego forum użyła określenia: "mężczyzna jednego z etapów życia", które bardzo mi się spodobało. Jestem ciekawa co na ten temat myślicie: istnieje taki ktoś jak męzczyzna na całe życie, nasz druga połówka,z którą, gdy już ją spotkamy, zestarzejemy się czy też w ciągu życia pisane jest nam być z kilkoma osobami, a Platon pisząc o teorii drugiej połówki po prostu się mylił?
Offline
Mylił się
Zmieniamy się my, zmieniają się faceci z którymi jesteśmy - wszystko płynie - pantha rei . Dlatego też skąd można wiedzieć czy ta osoba z którą jesteśmy teraz nie zacznie nas wkurzać za 10 lat ? Pamiętam, że kiedyś byłam np mniej wymagająca. Wystarczało, że facet był dobry, miły itd. Teraz gdy jestem po 30 all się zmieniło. nie wystarcza mi to. Potrzebuję żeby facet był nie tylko miły i dobry ale też żeby był odpowiedzialny , zarabiał itd. Na szczęście mój mąż to spełnia. ale co by się stało gdyby tego nie spełniał ? Gdyby był tylko miły i dobry ?
Mnie też się to określenie bardzo spodobało:) Też miałam mężczyzn różnych etapów życia i w tego jedynego chyba nie wierzę. Wszystko jest kwestią przypadku (kogo spotkamy, czy bardziej czy mniej się dopasujemy z tą drugą osobą) oraz pracy nad związkiem. Albo wyjdzie albo nie, zależy na kogo trafimy i jak się wszystko poukłada.
Offline
A ja tam wierzę w cząsteczki pomarańczy:)Przecież jednak w życiu spotyka się akurat tych, czy tych mężczyzn, są oni jakby skierowani przez pewną siłę. Przecież nawet jeśli jakiś facet jest ideałem to nie zakochujemy się w nim od razu. Albo jeśli ktoś jest beznadziejny, to znajdzie się ktoś, kto go pokocha. Każdy z nas jest jedną z cząstek pomarańczy. Najważniejsze to spotkać w życiu wszystkie pozostałe.
Chociaż z drugiej strony... jak powstawał świat, to wszystko było tworzone parami. Adam i Ewa... nawet materia ma swoją antymaterię. dzień i noc... Myślę, że człowiek posiada drugą połówkę. Ale świat jest duży, może nie zawsze ją znajduje. A jeśli już, to ją przegapia. To smutne, dlatego może lepiej zostać przy pomarańczy:)
Offline
W moim życiu teoria Platona sprawdziła się. Spotkałam wielu mężczyzn jednak nigdy nie uwolniłam się od tego którego pokochałam po raz pierwszy. Ciągłe rozstania i przeciwności jakie napotykały mnie i moją połowe i tak zataczały koło. Kochałam i kocham mimo wszystko. I tak po 8 latach udręki już cztery lata jesteśmy małżeństwem.Nigdy nie zapomne tego co powiedziałam po miesiącu chodzenia z mężem "będziemy razem bo on był mi pisany".
Offline
myslę, ze nie ma dwoch połowek jabłka. ale jabłko i pomarańcza też mogą byc razem szczęśliwi. otóż, przecież się zmieniamy i ta fascynacja mija po dwóch -trzech latach. nawet sex z tym samym facetem już tak nie smakuje( mi po 7 latach często brakuje tej nutki ekscytacji, i takiej...hm niepewności)) zostaje przyjaźń i oddanie, nawet ta nuda potrafi być fajna. kocham swojego faceta, ale czasem jak wyrywam sięz kumpelkami na miasto to mam ochotę zaszaleć z jakimś nieznajomym.
tak..związek to jednak wielkie wyzwanie:)
Offline
Wyszłam za mąż w wieku 19 lat,bo byłam w ciązy.Przez wiele lat czekałam na miłość,szukałam mimo że byłam z męzem to byłam samotna.Urodziłam troje dzieci i byłam nieszczęśliwa.Dziwnie sie czasem układa,bo jeśli sie szuka to i znajduje,ja znalazłam .....tak myślałam.To było jak sen.Ale równie jak sen nieprawdziwe.SpędziłamZ INNYM cudowne chwile i uświdomiłam sobie kilka prawd o sobie.To bardzo dziwne ale ja całe życie z mężem walczyłam bo on wciąż ogladał sie za innymi,flirtował.Czułam sie nie atrakcyjna i nie dość dobra dla niego.Kiedy znalazłam kogoś kto sie mną zainteresował urosły mi skrzydła....Rozkwitłam uwierzyłam w siebie.Jednak stało się coś dziwnego,zrozumiałam że ta prawdziwa miłość był zawsze obok mnie ZE TAK NAPRAWDE KOCHAM MEZA ON ZAWSZE MNIE KOCHAŁ.Ale jego zachowanie sprawiło że tak się czułam żle.Zrobiłam wszystko by go odzyskać , udało sie.Myśl że mogłam go stracić jest straszna.jEDNAK NIE WSZYSTKO SIE ZMIENIŁO,ON NADAL OGL ADA SIE ZA INNYMI.A ja znowu zapadam sie w sobie...........Twierdzi że to nic złego jeśli patrzy ładnej kobiecie w oczy,że ogląda sie bo jest facetem I MUSI.
betika- Ja bym tego nie zniosła.. Ciężko mi znieść myśl, że był ktoś przede mną, a co dopiero fakt, że mój partner ogląda się za inną. To ja mam być jego muzą, ucieleśnieniem marzeń i pragnień. Ma mnie szanować, kochać i pielęgnować, bym zawsze wiedziała, że jestem tylko ja, żadna inna.
To, że Twój mąż twierdzi, że moze się oglądać za innymi kobietami, bo jest mężczyzną, jest nędznym usprawiedliwieniem, bo mój partner, choc jest mężczyzną, to tego nie robi. nie MUSI. Twoja historia jest smutna, kobieta nigdy nie zasłuży na takie traktowanie.. Być może, to co się teraz znowu dzieje między wami, da Ci pewność, w którą stronę zrobic następny krok..
Ostatnio edytowany przez Ansja (2008-08-26 13:26:56)
Online