Witam. To mój pierwszy post na jakimkolwiek forum, więc z góry przepraszam jeśli coś zrobię nie tak, ale muszę się poradzić. Mam 23 lata ![]()
Zacznę od tego, że jestem ze swoim chłopakiem prawie rok. Wcześniej byłam w dwóch dłuższych związkach, ale ciągle źle trafiałam. Tym razem poczułam coś zupełnie innego i byłam pewna, że poznałam moją bratnią duszę. Jeszcze nigdy z nikim się tak dobrze nie dogadywałam. Nie kłóciliśmy się wcale, ciągle gdzieś jeździliśmy spędzaliśmy razem czas. Dwa miesiące temu wylądowałam w szpitalu. Bardzo mnie wspierał w tym wszystkim. W szpitalu dowiedziałam się, że mam insulinooporność, coś nie tak z lewym jajnikiem ( ale nic aż tak groźnego) i zaniepokoił ich guz w piersi. Dostałam skierowania na rezonanse, do onkologa, na biopsje i inne pierdoły. Przez te szpitale zaczęłam być kłębkiem nerwów, zdarzało mi się wybuchać, często płakałam. Chłopak dalej mnie we wszystkim wspierał. Dowiedziałam się, że mam nowotwór piersi łagodny, ale niepokoi fakt, że guz bardzo szybko rośnie. W październiku znowu szpital i dowiem się czy będzie operacja. Ale nie w tym rzecz. W ten weekend w moim chłopaku coś pękło. Poczułam jakbym go nie znała, jakbym rozmawiała z kimś obcym. Stwierdził nagle, że potrzebuje przerwy. Po chwili przerwy spotkaliśmy się. Stwierdził, że się waha czy dalej ze mną być, płakał przy tym strasznie. Widać, że go to bolało. Podał mi powody przez które zaczął się wahać: pierwszy to taki, że boi się, że nie dam mu kiedyś dziecka, albo że nasze dziecko urodzi się chore (jakby to była moja wina i jakbym była na to skazana), kolejnym powodem co mnie chyba najbardziej zaskoczyło to to, że powiedział, że nie chce bym kiedyś była puszysta (chodzi tu o wagę), nie jestem gruba, ale boi się że przez insulinooporność przybiorę na wadzę, kolejnym powodem było to, że podobno za dużo przeklinam?!, kolejny powód to, ze mam ciemną przeszłość, chodzi tu o byłych znajomych- zadawałam się z ćpunami, ale wtedy się nawet nie znaliśmy, jak się poznaliśmy zostawiłam starych znajomych, rzuciłam alkohol i papierosy, a także imprezowy styl życia. Nie wiem co mam o tym myśleć. Wiem, ze przez ostatni rok uważałam go za ideał. Kocham go jak nikogo na świecie. Ale czy podane przez niego powody nadają się od razu na zakończenie związku? Nie mam pojęcia co zrobić. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Może przestraszył się twojej choroby, wielu ludzi jak słyszy słowo nowotwór to już wyobrażają sobie nie wiadomo co... więc dodał też inne powody żeby się ewakuować ze związku. Tak mi to trochę wygląda.
Witam. To mój pierwszy post na jakimkolwiek forum, więc z góry przepraszam jeśli coś zrobię nie tak, ale muszę się poradzić. Mam 23 lata
Zacznę od tego, że jestem ze swoim chłopakiem prawie rok. Wcześniej byłam w dwóch dłuższych związkach, ale ciągle źle trafiałam. Tym razem poczułam coś zupełnie innego i byłam pewna, że poznałam moją bratnią duszę. Jeszcze nigdy z nikim się tak dobrze nie dogadywałam. Nie kłóciliśmy się wcale, ciągle gdzieś jeździliśmy spędzaliśmy razem czas. Dwa miesiące temu wylądowałam w szpitalu. Bardzo mnie wspierał w tym wszystkim. W szpitalu dowiedziałam się, że mam insulinooporność, coś nie tak z lewym jajnikiem ( ale nic aż tak groźnego) i zaniepokoił ich guz w piersi. Dostałam skierowania na rezonanse, do onkologa, na biopsje i inne pierdoły. Przez te szpitale zaczęłam być kłębkiem nerwów, zdarzało mi się wybuchać, często płakałam. Chłopak dalej mnie we wszystkim wspierał. Dowiedziałam się, że mam nowotwór piersi łagodny, ale niepokoi fakt, że guz bardzo szybko rośnie. W październiku znowu szpital i dowiem się czy będzie operacja. Ale nie w tym rzecz. W ten weekend w moim chłopaku coś pękło. Poczułam jakbym go nie znała, jakbym rozmawiała z kimś obcym. Stwierdził nagle, że potrzebuje przerwy. Po chwili przerwy spotkaliśmy się. Stwierdził, że się waha czy dalej ze mną być, płakał przy tym strasznie. Widać, że go to bolało. Podał mi powody przez które zaczął się wahać: pierwszy to taki, że boi się, że nie dam mu kiedyś dziecka, albo że nasze dziecko urodzi się chore (jakby to była moja wina i jakbym była na to skazana), kolejnym powodem co mnie chyba najbardziej zaskoczyło to to, że powiedział, że nie chce bym kiedyś była puszysta (chodzi tu o wagę), nie jestem gruba, ale boi się że przez insulinooporność przybiorę na wadzę, kolejnym powodem było to, że podobno za dużo przeklinam?!, kolejny powód to, ze mam ciemną przeszłość, chodzi tu o byłych znajomych- zadawałam się z ćpunami, ale wtedy się nawet nie znaliśmy, jak się poznaliśmy zostawiłam starych znajomych, rzuciłam alkohol i papierosy, a także imprezowy styl życia. Nie wiem co mam o tym myśleć. Wiem, ze przez ostatni rok uważałam go za ideał. Kocham go jak nikogo na świecie. Ale czy podane przez niego powody nadają się od razu na zakończenie związku? Nie mam pojęcia co zrobić. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Zadbaj o siebie, o swoje zdrowie, nie zaniedbuj badań i leczenia.
Jesteś młoda, masz jeszcze czas i ogromne szanse na poznanie kogoś dojrzalszego niż ten chłopak.
A jego doceń za szczerość bo mógł odejść bez wyjaśnienia o co mu chodzi, jakie są tego odejścia powody.
Być może to by było dla ciebie lepsze.
Jednak on wolał powiedzieć, że nie da rady.
Jak widzisz nie jest on ideałem, jest słaby, strachliwy, łamie się szybko i wiele innych wad ma
Nie taki powinien być facet.
Ale czy podane przez niego powody nadają się od razu na zakończenie związku?
Witaj
Tu nie chodzi o to czy przytoczone powody są "dobre" dla Ciebie żeby się rozstać, tylko o to że dla niego są "dobre" żeby się rozstać.
Puść go wolno, nie zatrzymuj. Już został sprawdzony i nie podołał.
Jak chce przerwy to mu tę przerwę daj.
Na razie tylko tyle.
Ma wymagania wobec ciebie, twojego wyglądu, organizmu.
A sam nie bierze pod uwagę, że też może przytyć, posiwieć, pomarszczyć się, zachorować.
Nie wiadomo jak tam z jego płodnością bo coraz więcej mężczyzn ma z tym problem.
Ale według niego to ty masz być idealna.
Śmieszny facet.
Emkaa skup się teraz na sobie, na swoim zdrowiu, spokoju.
Facet nie zdał egzaminu, i to lepiej, ze wyszło to teraz niż za kilka lat, bo nie mogłabyś na nim polegać.
Ale plus za szczerość dla niego, chociaż jego argumentacja jest... Brak mi słów... Sam nie wie co jego jeszcze czeka, czy bedzie zdrowy, piękny.
Myśl teraz o sobie, o swoim zdrowiu.
Jesteś młoda, wszystko się ułoży
Faktycznie, pan bardzo wszystko przeżywa, należy mu współczuć trudnych doświadczeń, katastroficznych wizji i... pożegnać jak najszybciej, niech się dalej nie martwi.
plus za szczerość dla niego,
Szczerość jest przereklamowana zdecydowanie.
A on, zdaje się, też nie wszystko powiedział.
Stan rzeczy, jaki wyziera spomiędzy wierszy, jest taki:
Nie jesteś miłością jego życia. Fajnie się było z Tobą pobujać, ale docelowa szuka kogoś innego. W sytuacji kryzysowej nie chciał Cię dobijać, więc trwał lojalnie. Kryzys minął, więc teraz można się rozstać bez balastu moralnego. Gdyby nie majacząca na horyzoncie wizja potencjalnych kolejnych kryzysów (kto wie, co tam Ci wybadają jeszcze) to pewnie by to ciągnął z błogą świadomością, że w każdej chwili można skończyć.
No ale, jeśli za jakiś czas znów mogą pojawić się kłopoty, to rozstanie byłoby problematyczne i naganne etycznie. Więc profilaktycznie lepiej teraz.
To tak mniej więcej.
10 2021-09-07 15:14:27 Ostatnio edytowany przez szeptem (2021-09-07 15:14:52)
Facet się nie sprawdził w ciężkich chwilach i idealnie, że się teraz tego dowiedziałaś. Zerwij z nim raz a dobrze i nie wracaj już do tego, skup się na sobie, zdrowiu i dobrobycie.
Szczerość jest przereklamowana zdecydowanie.
Myślisz?
To powiedz kiedy można być nie szczerym.
12 2021-09-07 15:34:53 Ostatnio edytowany przez Mira Żmijewska (2021-09-07 15:35:27)
Przestraszył się sytuacji i stwierdził, że przestało być fajnie. Widać nie jesteś tą jedyną, skoro zaczyna uważać, że u innych mógłby dostać coś lepszego. Odpuść i niech sobie szuka lepszej. A ty też pewnie spotkasz kogoś, kto będzie cię cenił za to, kim jesteś, a nie za to, jaki jest z ciebie inkubator i materac.
Jak chce przerwy to mu tę przerwę daj.
Na razie tylko tyle.
Sugeruję taką o długości minimum 25 lat. Gość na straty.