Efekt Lucyfera - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Efekt Lucyfera

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Efekt Lucyfera

Zimbardo w swojej książce Efekt Lucyfera bardzo interesująco prezentuje analizę eksperymentu stanfordzkiego i przedstawia mechanizmy i czynniki, które czynią ze zwykłego człowieka oprawcę i ofiarę systemu. Udowadnia możliwość zmiany lub zapobiegania niechcianym zachowaniom jednostki lub grupy, dzięki zrozumieniu, jakie siły, wartości i skłonności przez nie przejawiane są wnoszone w daną sytuację. Wg Zimbardo to nie człowiek jako istota jest zły. Sytuacje bywają i są złe. I to sytuacje właśnie  mogą zrobić z człowieka potwora lub anioła.Sytuacja tworzy diabła, sytuacja może też tworzyć bohatera. Koncepcja ta jednak jest dość bolesna bo gdyby jej zaufać to człowiek jest tylko marionetką w trybach systemu i otoczenia. Czy to nie bolesne ? Nie ma dobrych i złych ludzi, są tylko tacy, którzy uniknęli sytuacji, które mogłyby wyzwolić w nich zło i są tacy którzy wykorzystali dobre sytuacje by zostać bohaterami ? Gdzie zatem jest owe jednostkowe  "ja"? Może w ogóle go nie ma? Może jest rozsiane w otoczeniu? Może jesteśmy tylko sumą tego co dzieje się wokół nas? Zapraszam do gorącej dyskysji ta temat efektu Lucyfera w każdym z nas smile

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-04-27 18:07:27)

Odp: Efekt Lucyfera

Ta teoria tylko pozornie jest słuszna. Zależy przecież od tego, kogo nazywamy zwykłym człowiekiem. Dla mnie tzw. zwykły człowiek raczej nie wie po co żyje i nie zastanawia się nad sensem swej egzystencji. Postępowanie nie wynika z sytuacji, tylko zależy od  świadomości, czyli światopoglądu. Jeśli jesteśmy przekonani, że nasz światopogląd jest prawidłowy to sytuacja jest tylko testem, dzięki któremu możemy dowiedzieć się prawdy na własny temat. A prawdą może być także to, że mogą  być pod nas podłączone  niewidzialne lucyferyczne siły i wtedy nie odpowiadamy za swoje postępowanie. Na naszej planecie
to nie zachowania są pochodną  sytuacji, choć na pierwszy rzut oka może tak to wyglądać, tylko zawartość podświadomości tworzy sytuacje, albo doprowadza nas do niej. Każdą teorię można udowodnić przez odpowiedni dobór uczestników biorących udział w eksperymencie.
Cytuję fragment mojej książki pt. "Psychoterapia dla każdego" aby wytłumaczyć jak ja te zagadnienia rozumiem.

Nasze życie składa się z odpowiednich przypadków. ? Odpowiednie przypadki i odpowiedni czas, które stanowią o powodzeniu ich wszystkich?,  jak powiedział król Salomon (Sal 9, 11). To nie przypadki na które nie mieliśmy wpływu, ukształtowały naszą zewnętrzną powłokę, która jest dokładnym odwzorowaniem i manifestacją stanu naszej duszy. To złe, lub dobre zamiary powiodły się, bo doczekały się odpowiedniego splotu sytuacji i wydarzeń. I to akurat my wzięliśmy w nich udział, bo na te sytuacje czekaliśmy lub przyczyniliśmy się do ich powstania.

    ? Jestem jaki Jestem, Okażę się jakim się Okażę, Powodujący aby było, Moje słowo nie wraca do mnie puste, wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to z czym je wysłałem.? (Iz 55, 11) Są to określenia, które dokładnie mówią, jaki jest Bóg.
    Z przedstawionych tu określeń osobowości Boga, najbardziej ostatnie określenie oddaje to, czym znamienny jest także człowiek. Oczywiście na mniejszą skalę. Bo wg Ks. Rodz.1.26 napisano ?Potem rzekł Bóg: uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas?. W tej cesze człowiek najbardziej, na razie przypomina Boga, nie będąc tego świadomym. Każde słowo, każda myśl którą człowiek wysyła (wypowiadając ją lub myśląc) nie rozpływa się w przestrzeni, nie znika, ani nie wraca jako puste, nic nie znaczące, jeżeli wraca. Różnica między Bogiem a człowiekiem polega na tym, że u Boga każde wysłane słowo jest dobre i mądre, a u człowieka jest przeważnie odwrotnie. Każde gusło, każda głupota, każda zaśpiewka durnego tekstu głupiej piosenki powtarzana jak mantra, jeżeli nie może znaleźć nabywcy, wraca do tego, kto ją wysłał, nie jako coś, co nie ma żadnego znaczenia, ale jako polecenie do ziszczenia w czasie jak najbardziej do tego odpowiednim, jak najszybciej, gdy tylko będzie to możliwe, spełniając pomyślnie, czyli po myśli, uwieńczone powodzeniem według dokładnej woli tego kto to zrobił, wzywając na świadków swoich wypowiedzi wszystkich znanych sobie świętych. Chociaż ludzie robią to bez żadnych ludzkich licencji, to jednak muszą płacić za takie wykorzystywanie fal eteru. Zapłatą za to jest przedłużający się pobyt w ciemnościach zewnętrznych, a produktami ubocznymi tych wygenerowanych myśli, jest to, że właśnie tym dzieje się to wszystko, którzy sobie tego w nieświadomości zażyczyli.

3

Odp: Efekt Lucyfera

Sądzę, że warto nieco przybliżyć samo zagadnienie eksperymentu Zimbardo.

Powtarzając za Wikipedią:
,,Stanfordzki eksperyment więzienny (Stanford Prison Experiment ? SPE) ? miał za zadanie zbadać psychologiczne efekty symulacji życia więziennego. Przeprowadziła go grupa psychologów uniwersytetu Stanford pod przewodnictwem Philipa Zimbardo w 1971 roku. Podczas selekcji kandydatów kierowano się ich dobrą kondycją psychofizyczną oraz brakiem kryminalnej przeszłości. 24 wybranych studentów losowo podzielono na więźniów i strażników. Eksperymentalne więzienie skonstruowano w piwnicy wydziału psychologii w Stanford. (...)

Cele eksperymentu według Zimbardo:
Skonfrontowanie tezy o radykalnej zmianie zachowania (skłonności do ogromnego okrucieństwa) zwyczajnych ludzi, kiedy stają się anonimowi i mogą traktować innych przedmiotowo.
Zbadanie wpływu otoczenia, autorytetu, solidarności grupowej oraz konkretnej sytuacji na działania jednostek (eksperyment Milgrama).

Wnioski Zimbardo:
Amerykański psycholog tym samym udowodnił, że ludzie zdrowi psychicznie w specyficznych warunkach wcielają się w role oprawców i ofiar. Powodów takich zachowań upatruje on nie w zaburzeniach ludzkiej psychiki, lecz we wpływie otoczenia na jednostkę. (...)
Jednym z wniosków było też spostrzeżenie, że odgrywanie ról społecznych może wpływać na kształtowanie się osobowości jednostki, w szczególności w sytuacji, gdy nie ma ona możliwości zrzucenia schematu roli lub gdy rola społeczna nie pozwala jej na margines swobody postępowania. Zaplanowany na dwa tygodnie eksperyment przerwany został już po sześciu dniach ze względu na brutalne zachowania osób, które przyjęły role strażników."

---------------
Moje obserwacje pokazują, że człowiek zmienia się pod wpływem doświadczeń życiowych i okoliczności, które go dotykają. Sama zresztą doświadczyłam sytuacji, kiedy to nagle ujawniły się u mnie cechy, o istnieniu których nie miałam pojęcia. Co prawda nie chodziło tu o żadnego rodzaju realne okrucieństwo czy poniżanie kogokolwiek, ale o uczucie nienawiści, którego wcześniej nie znałam czy chęci ,,odegrania się" na osobie, która mnie skrzywdziła - co było dla mnie równie obce. Ostatecznie nie zrobiłam nic, ale przeraził mnie sam fakt, że tego doświadczyłam, choć dziś uważam, że okoliczności były dla mnie tak trudne do opanowania, że była to po prostu próba poradzenia sobie z zaistniałą sytuacją.

4

Odp: Efekt Lucyfera
bozenaszymborska napisał/a:

Każdą teorię można udowodnić przez odpowiedni dobór uczestników biorących udział w eksperymencie.

To prawda, ale w eksperymencie stanfordzkim nie było "odpowiedniego" (jeszcze zależy co przez to rozumieć) doboru uczestników, lecz dobór losowy. Oczywiście z jednej grupy tzn. studentów.

Oczywiście nasz światopogląd (szeroko rozumiany) ma wpływ na nasze zachowania, ale wpływ na to mają też sytuacje w jakich się znajdujemy. One weryfikują nasze poglądy i postawy. Nie tylko ten jeden eksperyment psychologiczny to wykazał - ten jest chyba najbardziej znany (nawet film na jego podstawie nakręcono).
Historia też dostarcza przykładów. Ekstremalne sytuacje w jakich znajdują się ludzie powodują często zaskakujące reakcje.
Wystarczy przywołać przykłady zachowań w obozach koncentracyjnych niemieckich czy sowieckich (GUŁAG), w gettach żydowskich (często przemilczane).

5 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2013-02-26 02:38:00)

Odp: Efekt Lucyfera

luc, przykład który podałaś, potwierdza jedynie poprawność wyników eksperymentu Stanfordzkiego. Osobiście zakładam też że skoro studenci w USA, to jednak "inteligencka" w jakiś sposób warstwa społeczna, powinni mieć silniej rozbudowany system etyczny niż przeciętny człowiek.

Czytałem pełen raport z tego eksperymentu. Myślę że warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Ze szczegółowego raportu wyraźnie wynika że zarówno więźniowie jak i strażnicy błyskawicznie utożsamili się ze swoimi rolami i faktycznie, strażnicy wykazali się surowością i okrucieństwem. Tak było w większości przypadków, jednak z tego co pamiętam to bodaj dwóch czy trzech strażników usiłowało być sprawiedliwymi choć byli surowi, a jeden nie uległ sytuacji i pozostał mówiąc kolokwialnie "ludzki". Wniosek jest następujący: Tylko mniejsza część ludzi potrafi w trudnej sytuacji tego typu dochować wierności zasadom (dodam że strażnicy regulamin więzienia zlikwidowali już pierwszego dnia i wprowadzili znacznie gorsze warunki), takim jak poczucie sprawiedliwości. Natomiast ewenementem są ci którzy potrafią zachować niezależność od wpływu sytuacji i zachowywać się w normalny, i empatyczny sposób.

Na marginesie dodam że eksperyment przerwano nie tyle z powodu brutalności strażników (ta przekroczyła założone normy już pierwszego dnia), ale dlatego że więźniowie nie wytrzymali eksperymentu psychicznie, a połowa nawet wymagała pomocy lekarskiej.

Osobiście wydaje mi się że taka niezależna postawa objawia się u ludzi którzy sami sobie narzucają normy, zamiast przyjmować je z zewnątrz. Taki człowiek nawet w zmienionej sytuacji pozostaje bowiem panem swojej mentalności.

6

Odp: Efekt Lucyfera
Pan Lewski napisał/a:

Na marginesie dodam że eksperyment przerwano nie tyle z powodu brutalności strażników (ta przekroczyła założone normy już pierwszego dnia), ale dlatego że więźniowie nie wytrzymali eksperymentu psychicznie, a połowa nawet wymagała pomocy lekarskiej.

Uczestnicy eksperymentu byli zresztą po jego zakończeniu poddani terapii, mało tego, jeszcze przez kilka kolejnych lat ich obserwowano. Na szczęście terapia okazała się na tyle skuteczna, że nie odbiło się to na ich psychice, nie czuli się też ani winni, ani zawstydzeni. Poza tym wysnuto wnioski, że dzięki temu, że eksperyment odbył się w jednym miejscu, badani po jego zakończeniu mogli wyjść ze swoich ról i wrócić do normalnego życia.   

Pan Lewski napisał/a:

Osobiście wydaje mi się że taka niezależna postawa objawia się u ludzi którzy sami sobie narzucają normy, zamiast przyjmować je z zewnątrz. Taki człowiek nawet w zmienionej sytuacji pozostaje bowiem panem swojej mentalności.

Dodam do tego, że trzeba być niezwykle silną jednostką, pewną swoich przekonań i wartości, aby bez względu na okoliczności pozostać wiernym swoim zasadom.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Efekt Lucyfera

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024