Działanie Boga? Jestem ateistką - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Działanie Boga? Jestem ateistką

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 44 ]

1

Temat: Działanie Boga? Jestem ateistką

Witam. Ostatnio mój ateizm został zachwiany. Oficjalnie nie wierzę w Boga, bo nie mam konkretnych dowodów na jego istnienie i to wszystko jakoś mnie nie przekonuje, za dużo zła na tym świecie. Ostatnie kilka miesięcy były dla mnie koszmarem. Miałam nawrót depresji, ciągła niechęć do wszystkiego, myśli samobójcze. Poszłam do mojego psychiatry, aby znowu zapisał mi leki, ale miesiące mijały i nic się nie zmieniało. Coraz bardziej pragnęłam śmierci. Przyjaźnię się z dziewczyną z pewnej wspólnoty, ja akceptuję jej poglądy, ona moje. Jak dowiedziała się o mojej depresji powiedziała, że razem ze swoją wspólnotą zrobią mszę w mojej intencji i będą odmawiać nowennę dla mnie. Nie miałam nic przeciwko, ale nie wierzyłam w takie "czary-mary" i nawet nie myślałam, że to może mi pomóc, bardziej właśnie uważałam to za bezsensowne działanie i stratę czasu, ale tak machnęłam ręką i pomyślałam, że niech robi sobie co chce. Gdy skończyły się dni nowenny, następnego dnia byłam jak nowo narodzona. Poprzedniego dnia jeszcze planowałam datę mojej śmierci, a następnego chciało mi się żyć, ogarniała mnie radość, euforia i to wszystko trwa do dnia dzisiejszego. Oczywiście nie mówię, że codziennie jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, ale biorę z życia garściami, depresja mi gdzieś zniknęła, nie miałam już myśli samobójczych. Wszyscy byli w szoku widząc taką gwałtowną we mnie zmianę, ja sama również. Na początku jakoś nie skojarzyłam tego z tą nowenną. Twierdziłam, że leki zaczęły działać i tyle. Ale czy to możliwe, żeby tak z dnia na dzień wyjść z ciężkiej fazy choroby? Teraz tak się nad tym zastanawiam, że to się czasowo skrzyżowało z tą modlitwą.. Zastanawiam się, czy może to faktycznie sprawka Boga.. Nie wiem co o tym myśleć, mam mętlik w głowie.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką

Tak, jak najbardziej to mozliwe.

Bóg wlasnie tak działa  - maleńkie dzieci obdarowuje rakiem i deformacjami ciała, a ateistów uzdrawia.

You are the winner!

3

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
Iceni napisał/a:

Tak, jak najbardziej to mozliwe.

Bóg wlasnie tak działa  - maleńkie dzieci obdarowuje rakiem i deformacjami ciała, a ateistów uzdrawia.

You are the winner!

To nie do końca prawda. Rakiem i deformacjami obdarza cię świat zbudowany przez człowieka. Krowy karmione mączka kostną z krów; telefony, telewizja, radio, wifi, wszechobecne promieniowanie elektromagnetyczne; katastrofy nuklearne i wybuchy jądrowe; Exxx w żywności; wszechobecny smog. To wszystko zesłał na ciebie Bóg. Kto by tam podejrzewał nasze cudowne telefony komórkowe o to że nam szkodzą. A Czarnobyl? Toż to dzieło Boże. Bóg dał ci wolną wolę. Możesz mieć mu to za złe, ale syf który nas spotyka jest wynikiem naszych wyborów. Przynajmniej w sensie globalnym.

Reklama

4 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-06-05 20:00:00)

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką

Edit: To bez znaczenia.

Nawet jesli to wynik dzialan czlowieka to jedna roznica to:

Bóg wlasnie tak działa  - maleńkie dzieci pozostawia na śmierć, a ateistów uzdrawia, bo się ktoś za niego pomodlił.

Boska logika 2.0


(Teraz wiadomo, dlaczego liczba ateistów rośnie  ;P )

5

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
kaja98 napisał/a:

Gdy skończyły się dni nowenny, następnego dnia byłam jak nowo narodzona. Poprzedniego dnia jeszcze planowałam datę mojej śmierci, a następnego chciało mi się żyć, ogarniała mnie radość, euforia i to wszystko trwa do dnia dzisiejszego. Oczywiście nie mówię, że codziennie jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, ale biorę z życia garściami, depresja mi gdzieś zniknęła, nie miałam już myśli samobójczych. Wszyscy byli w szoku widząc taką gwałtowną we mnie zmianę, ja sama również. Na początku jakoś nie skojarzyłam tego z tą nowenną. Twierdziłam, że leki zaczęły działać i tyle.

Wszystko, co napisałaś powyźej opowiedz swojemu lekarzowi psychiatrze.
A sama poczytaj o ChAD

Reklama

6

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
troll napisał/a:
Iceni napisał/a:

Tak, jak najbardziej to mozliwe.

Bóg wlasnie tak działa  - maleńkie dzieci obdarowuje rakiem i deformacjami ciała, a ateistów uzdrawia.

You are the winner!

To nie do końca prawda. Rakiem i deformacjami obdarza cię świat zbudowany przez człowieka. Krowy karmione mączka kostną z krów; telefony, telewizja, radio, wifi, wszechobecne promieniowanie elektromagnetyczne; katastrofy nuklearne i wybuchy jądrowe; Exxx w żywności; wszechobecny smog. To wszystko zesłał na ciebie Bóg. Kto by tam podejrzewał nasze cudowne telefony komórkowe o to że nam szkodzą. A Czarnobyl? Toż to dzieło Boże. Bóg dał ci wolną wolę. Możesz mieć mu to za złe, ale syf który nas spotyka jest wynikiem naszych wyborów. Przynajmniej w sensie globalnym.

to tak jak z lekarzami - jak pacjent umrze to wina lekarza
jak wyzdrowieje - cud od Boga big_smile

7

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
troll napisał/a:
Iceni napisał/a:

Tak, jak najbardziej to mozliwe.

Bóg wlasnie tak działa  - maleńkie dzieci obdarowuje rakiem i deformacjami ciała, a ateistów uzdrawia.

You are the winner!

To nie do końca prawda. Rakiem i deformacjami obdarza cię świat zbudowany przez człowieka. Krowy karmione mączka kostną z krów; telefony, telewizja, radio, wifi, wszechobecne promieniowanie elektromagnetyczne; katastrofy nuklearne i wybuchy jądrowe; Exxx w żywności; wszechobecny smog. To wszystko zesłał na ciebie Bóg. Kto by tam podejrzewał nasze cudowne telefony komórkowe o to że nam szkodzą. A Czarnobyl? Toż to dzieło Boże. Bóg dał ci wolną wolę. Możesz mieć mu to za złe, ale syf który nas spotyka jest wynikiem naszych wyborów. Przynajmniej w sensie globalnym.

Ależ oczywiście !!!! wink Przecież zwierzęta nie chorują na raka ???? No i przecież nie było raka zanim nie było mączki kostnej, telefonów, radia, wifi, wybuchów jądrowych ???

http://www.reactiongifs.com/r/ceob.gif

8

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką

Wszystko jedno ;P

To tylko taka moja reakcja na cud na forum... od długiego czasu była religijna cisza, przychodzi osoba, która chce modlitwą uzdrawiać (choć na początku nawet nie umie tego jasno opisac) a potem, nagle  jak grzyby po deszczu zaczynaja pojawiac sie osoby, ktore założyły konto, tylko po to by opisac/zapytac o uzdrawianie modlitwa.

Taki zbieg okolicznosci ;D

9

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką

Do tego wątku pasują słowa papieża Franciszka

W chwilach smutku, w cierpieniu choroby, w udręce prześladowań i bólu żałoby każdy poszukuje słowa pocieszenia. Odczuwamy silną potrzebę, aby ktoś był blisko nas i nam współczuł. Doświadczamy tego, co to znaczy być zdezorientowanym, zmieszanym, głęboko dotkniętym, jak nigdy byśmy nie przypuszczali. Niepewni, rozglądamy się dokoła, by zobaczyć, czy znajdziemy kogoś, kto może naprawdę zrozumieć nasz ból. Myśl pełna jest pytań, ale odpowiedzi nie przychodzą. Sam rozum nie jest w stanie rzucić światła na nasze wnętrze, zrozumieć doświadczanego cierpienia i dać odpowiedzi, jakiej oczekujemy. W takich chwilach szczególnie potrzebujemy argumentów serca, które jako jedyne mogą nam pomóc zrozumieć tajemnicę, jaka otacza naszą samotność.

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

10 Ostatnio edytowany przez kacerz (2018-06-10 20:30:52)

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką

Wątpię, że kogokolwiek to zainteresuje, ale postaram się podać dosyć precyzyjne wyjaśnienie przynajmniej części wątpliwości, które zostały wyrażone w tym temacie.

W tym celu muszę wprowadzić ważne rozróżnienie. Istnieją dwa rodzaje tego, co potocznie nazywamy złem.  Zło moralne czyli zło wynikające z działań istot rozumnych i wolnych w swoim działaniu oraz zło naturalne czyli wszystkie negatywne(tj, przejawiające się nieuzasadnionym z ludzkiego punktu widzenia cierpieniem) efekty działań praw fizyki. Przykładem zła naturalnego są kataklizmy, choroby itp.

Podstawowe pytanie, które zostało wypowiedziane w tym temacie brzmi:
Zakładając, że istnieje dobry i wszechmogący stwórca wszechświata, jak jest możliwe, że dopuszcza on zło naturalne?
Można moim zdaniem udzielić spójnej odpowiedzi na to pytanie przy następujących założeniach:
1. Stwórca wszechświata chciał, aby stworzony przez niego kosmos, był inteligentnie uporządkowany. Ponadto chciał, aby powstały w nim rozumne istoty.
2. Stwórca wszechświata chciał również, żeby istoty rozumne posiadały zdolność aktywnego i możliwego do przewidzenia w skutkach działania we wszechświecie.
W tym celu stwórca stworzył pewne prawa i reguły, które w rozumny sposób porządkują i organizują działanie świata. Dzięki temu umożliwił on rozumnym istotom, które zamieszkują stworzony w taki sposób wszechświat, poznawanie tych praw i reguł. Prowadzi to do tego, że rozumni mieszkańcy wszechświata mają możliwość aktywnej i przewidywalnej interakcji ze swoim kosmiczny otoczeniem. Taki model spełnia wymogi 1 i 2.
Niewątpliwie efektem inteligentnego uporządkowania wszechświata, który wykrywamy w postaci praw fizyki, jest to, że często jakieś dziecko zachoruje na raka lub nieświadomy niczego człowiek zginie w wyniku powodzi. Pojawia się zatem pytanie, dlaczego stwórca w każdej takiej wyjątkowej sytuacji nie wyłącza praw fizyki i nie ingeruje w działanie tak zorganizowanego mechanizmu? Dzięki temu wyeliminowałby przecież całkowicie zło naturalne. Wyjaśnienie jest następujące. Stwórca dokonując ingerencji za każdym razem, gdy zło naturalne ma się wydarzyć, doprowadziłby poprzez swoje działanie do widocznego załamania się inteligentnego porządku całego wszechświata. W wyniku tego istoty rozumne nie byłyby w stanie wykonywać powtarzalnych eksperymentów i nie wykrywałyby regularnych wzorców we wszechświecie. W ostateczności skutkowałoby to tym, że istoty rozumne byłyby pozbawione możliwości aktywnego i przewidywalnego działania w takim wszechświecie. Stanowi to sprzeczność z zasadą numer 2.

11

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
kacerz napisał/a:

1. Stwórca wszechświata chciał, aby stworzony przez niego kosmos, był inteligentnie uporządkowany. Ponadto chciał, aby powstały w nim rozumne istoty.
2. Stwórca wszechświata chciał również, żeby istoty rozumne posiadały zdolność aktywnego i możliwego do przewidzenia w skutkach działania we wszechświecie.

hej kacerz ! nie widzę w tym co piszesz a zwłaszcza w dwóch wytłuszczonych zdaniach korelacji z tym, że wszechświat posiada jak to nazywasz zło naturalne. jeżeli zakładamy istnienie wszechmogącego dobrego Stwórcy to możemy również zakładać, że taki Stwórca potrafiłby uporządkować świat bez zła naturalnego i byłby on tak samo poznawalny dla człowieka.

inną kwestią jest to czy ingerencja Boga doprowadzałaby do załamania inteligentnego porządku wszechświata. nie potrafię sobie wyobrazić by działanie Boga mogłoby być inne niż inteligentne i uporządkowane. moim zdaniem robi to z zupełnie innych przyczyn niż te, które podałeś.

moim zdaniem w przypadku istnienia zła naturalnego jak i moralnego należy postawić pytanie inaczej, mianowicie brzmi ono: jakie ma z tego wypłynąć dobro ?

pozdrawiam smile

12

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
kacerz napisał/a:

Wątpię, że kogokolwiek to zainteresuje, ale postaram się podać dosyć precyzyjne wyjaśnienie przynajmniej części wątpliwości, które zostały wyrażone w tym temacie.

W tym celu muszę wprowadzić ważne rozróżnienie. Istnieją dwa rodzaje tego, co potocznie nazywamy złem.  Zło moralne czyli zło wynikające z działań istot rozumnych i wolnych w swoim działaniu oraz zło naturalne czyli wszystkie negatywne(tj, przejawiające się nieuzasadnionym z ludzkiego punktu widzenia cierpieniem) efekty działań praw fizyki. Przykładem zła naturalnego są kataklizmy, choroby itp.

Podstawowe pytanie, które zostało wypowiedziane w tym temacie brzmi:
Zakładając, że istnieje dobry i wszechmogący stwórca wszechświata, jak jest możliwe, że dopuszcza on zło naturalne?
Można moim zdaniem udzielić spójnej odpowiedzi na to pytanie przy następujących założeniach:
1. Stwórca wszechświata chciał, aby stworzony przez niego kosmos, był inteligentnie uporządkowany. Ponadto chciał, aby powstały w nim rozumne istoty.
2. Stwórca wszechświata chciał również, żeby istoty rozumne posiadały zdolność aktywnego i możliwego do przewidzenia w skutkach działania we wszechświecie.
W tym celu stwórca stworzył pewne prawa i reguły, które w rozumny sposób porządkują i organizują działanie świata. Dzięki temu umożliwił on rozumnym istotom, które zamieszkują stworzony w taki sposób wszechświat, poznawanie tych praw i reguł. Prowadzi to do tego, że rozumni mieszkańcy wszechświata mają możliwość aktywnej i przewidywalnej interakcji ze swoim kosmiczny otoczeniem. Taki model spełnia wymogi 1 i 2.
Niewątpliwie efektem inteligentnego uporządkowania wszechświata, który wykrywamy w postaci praw fizyki, jest to, że często jakieś dziecko zachoruje na raka lub nieświadomy niczego człowiek zginie w wyniku powodzi. Pojawia się zatem pytanie, dlaczego stwórca w każdej takiej wyjątkowej sytuacji nie wyłącza praw fizyki i nie ingeruje w działanie tak zorganizowanego mechanizmu? Dzięki temu wyeliminowałby przecież całkowicie zło naturalne. Wyjaśnienie jest następujące. Stwórca dokonując ingerencji za każdym razem, gdy zło naturalne ma się wydarzyć, doprowadziłby poprzez swoje działanie do widocznego załamania się inteligentnego porządku całego wszechświata. W wyniku tego istoty rozumne nie byłyby w stanie wykonywać powtarzalnych eksperymentów i nie wykrywałyby regularnych wzorców we wszechświecie. W ostateczności skutkowałoby to tym, że istoty rozumne byłyby pozbawione możliwości aktywnego i przewidywalnego działania w takim wszechświecie. Stanowi to sprzeczność z zasadą numer 2.

ze też ludzie mają tyle wolnego, zeby wymyślać takie bzdury

13 Ostatnio edytowany przez kacerz (2018-06-11 17:02:39)

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
_v_ napisał/a:

ze też ludzie mają tyle wolnego, zeby wymyślać takie bzdury

Przedstawiony powyżej argument jest skrótem dużo bardziej wyrafinowanego rozumowania Gotfryda Wilhelma Leibniza. Leibniz był XVII wiecznym matematykiem, filozofem, biologiem, geologiem, lekarzem. Odkrył(równolegle z Newtonem) rachunek różniczkowy i całkowy, bez którego nie byłaby możliwa współczesna fizyka oraz większość działów inżynierii. Z innych istotnych osiągnięć tego człowieka można wymienić wprowadzenie systemu binarnego(niezbędnego we współczesnej informatyce) i pomysł zbudowania maszyny obliczeniowej, którą współcześnie nazywamy komputerem i dzięki której _v_ mogła napisać swój bardzo merytoryczny komentarz wyżej.

_v_ naprawdę Cię lubię i szanuję Twoje życiowe doświadczenie. Wbrew temu, co możesz myśleć, uważam Cię za dobrą, chociaż nieco szorstką osobę. Nie rozumiem tylko, dlaczego jeśli z czymś się nie zgadasz lub coś nie przystaje do Twojego światopoglądu, to nazywasz to bzdurą i nie podajesz na to żadnego uzasadnienia.

Poziomy dziękuję za Twoja opinię. W dużym stopniu się z nią nie zgadzam, chociaż może to pozorna niezgoda, ale obawiam się, że wejście w dyskusję na ten temat będzie prowadziło do sporu mało precyzyjnego z uwagi na ograniczenia języka naturalnego. Niestety nie mam na to w tej chwili czasu i trochę chęci(jestem bardzo zmęczony). W każdym razie na pewno dobrze, że zaprezentowałeś inny punkt widzenia.

14

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
kacerz napisał/a:
_v_ napisał/a:

ze też ludzie mają tyle wolnego, zeby wymyślać takie bzdury

Przedstawiony powyżej argument jest skrótem dużo bardziej wyrafinowanego rozumowania Gotfryda Wilhelma Leibniza. Leibniz był XVII wiecznym matematykiem, filozofem, biologiem, geologiem, lekarzem. Odkrył(równolegle z Newtonem) rachunek różniczkowy i całkowy, bez którego nie byłaby możliwa współczesna fizyka oraz większość działów inżynierii. Z innych istotnych osiągnięć tego człowieka można wymienić wprowadzenie systemu binarnego(niezbędnego we współczesnej informatyce) i pomysł zbudowania maszyny obliczeniowej, którą współcześnie nazywamy komputerem i dzięki której _v_ mogła napisać swój bardzo merytoryczny komentarz wyżej.

poziomy napisał/a:

hej kacerz ! nie widzę w tym co piszesz a zwłaszcza w dwóch wytłuszczonych zdaniach korelacji z tym, że wszechświat posiada jak to nazywasz zło naturalne. jeżeli zakładamy istnienie wszechmogącego dobrego Stwórcy to możemy również zakładać, że taki Stwórca potrafiłby uporządkować świat bez zła naturalnego i byłby on tak samo poznawalny dla człowieka.

Inną kwestią jest to czy ingerencja Boga doprowadzałaby do załamania inteligentnego porządku wszechświata. nie potrafię sobie wyobrazić by działanie Boga mogłoby być inne niż inteligentne i uporządkowane. moim zdaniem robi to z zupełnie innych przyczyn niż te, które podałeś.

moim zdaniem w przypadku istnienia zła naturalnego jak i moralnego należy postawić pytanie inaczej, mianowicie brzmi ono: jakie ma z tego wypłynąć dobro ?

Poziomy dziękuję za Twoja opinię. Zastanowię się nad tym.

to nie znaczy, ze w kazdej kwestii trzeba mu bezkrytycznie wierzyc

Budda mówił wprost, zeby nie  wierzyć innym na slowo, nawet jemu,tylko samemu dochodzic do prawdy i kwestionowac i pytac.

15 Ostatnio edytowany przez kacerz (2018-06-11 17:06:22)

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
_v_ napisał/a:

Budda mówił wprost, zeby nie  wierzyć innym na slowo, nawet jemu,tylko samemu dochodzic do prawdy i kwestionowac i pytac.

Oczywiście. Budda niewątpliwie miał rację w tej i w zapewne wielu innych kwestiach. Sądzisz, że uznałby Twój komentarz kilka postów wyżej za sposób dochodzenia do prawdy, konstruktywnego kwestionowania i zadawania pytań? Czy taki sposób miał na myśli, kiedy o tym mówił?

16

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
kacerz napisał/a:
_v_ napisał/a:

Budda mówił wprost, zeby nie  wierzyć innym na slowo, nawet jemu,tylko samemu dochodzic do prawdy i kwestionowac i pytac.

Oczywiście. Budda niewątpliwie miał rację w tej i w zapewne wielu innych kwestiach. Sądzisz, że uznałby Twój komentarz kilka postów wyżej za sposób dochodzenia do prawdy, konstruktywnego kwestionowania i zadawania pytań? Czy taki sposób miał na myśli, kiedy o tym mówił?

ja już wyrosłam z wiary w wymyslonych przyjaciol
Ty jak widzę nie wink

17

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
_v_ napisał/a:
kacerz napisał/a:
_v_ napisał/a:

Budda mówił wprost, zeby nie  wierzyć innym na slowo, nawet jemu,tylko samemu dochodzic do prawdy i kwestionowac i pytac.

Oczywiście. Budda niewątpliwie miał rację w tej i w zapewne wielu innych kwestiach. Sądzisz, że uznałby Twój komentarz kilka postów wyżej za sposób dochodzenia do prawdy, konstruktywnego kwestionowania i zadawania pytań? Czy taki sposób miał na myśli, kiedy o tym mówił?

ja już wyrosłam z wiary w wymyslonych przyjaciol
Ty jak widzę nie wink

Polecam też wyrosnąć z imputowania innym wiary w wymyślonych przyjaciół oraz dorosnąć do dyskusji opartej na rzeczowych argumentach. Zresztą wierzę w to, że tak się stanie w Twoim przypadku.

18

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
kacerz napisał/a:

Poziomy dziękuję za Twoja opinię. W dużym stopniu się z nią nie zgadzam, chociaż może to pozorna niezgoda, ale obawiam się, że wejście w dyskusję na ten temat będzie prowadziło do sporu mało precyzyjnego z uwagi na ograniczenia języka naturalnego. Niestety nie mam na to w tej chwili czasu i trochę chęci(jestem bardzo zmęczony). W każdym razie na pewno dobrze, że zaprezentowałeś inny punkt widzenia.

zostaje mi tylko wyrazić smutek z tego powodu bo na pewno rozmowa z Tobą wiele by mi dała. pozdrawiam serdecznie !

19

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
poziomy napisał/a:
kacerz napisał/a:

Poziomy dziękuję za Twoja opinię. W dużym stopniu się z nią nie zgadzam, chociaż może to pozorna niezgoda, ale obawiam się, że wejście w dyskusję na ten temat będzie prowadziło do sporu mało precyzyjnego z uwagi na ograniczenia języka naturalnego. Niestety nie mam na to w tej chwili czasu i trochę chęci(jestem bardzo zmęczony). W każdym razie na pewno dobrze, że zaprezentowałeś inny punkt widzenia.

zostaje mi tylko wyrazić smutek z tego powodu bo na pewno rozmowa z Tobą wiele by mi dała. pozdrawiam serdecznie !

Ja też żałuję, bo czuję wewnętrzny sprzeciw, że robi się założenia do założenia, tworząc myślowy konstrukt, którego celem jest podtrzymanie teorii Boga i przypisanie mu robienie rzeczy, których nie wyjaśniają inne teorie.

20

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
summerka88 napisał/a:
poziomy napisał/a:
kacerz napisał/a:

Poziomy dziękuję za Twoja opinię. W dużym stopniu się z nią nie zgadzam, chociaż może to pozorna niezgoda, ale obawiam się, że wejście w dyskusję na ten temat będzie prowadziło do sporu mało precyzyjnego z uwagi na ograniczenia języka naturalnego. Niestety nie mam na to w tej chwili czasu i trochę chęci(jestem bardzo zmęczony). W każdym razie na pewno dobrze, że zaprezentowałeś inny punkt widzenia.

zostaje mi tylko wyrazić smutek z tego powodu bo na pewno rozmowa z Tobą wiele by mi dała. pozdrawiam serdecznie !

Ja też żałuję, bo czuję wewnętrzny sprzeciw, że robi się założenia do założenia, tworząc myślowy konstrukt, którego celem jest podtrzymanie teorii Boga i przypisanie mu robienie rzeczy, których nie wyjaśniają inne teorie.

Najgłupszą rzeczą jaką robią ludzie to myślenie o Bogu jak o człowieku, czyli że On myśli, że jest inteligenty, że ma plan, że jest dobry, że jest miłosierny itd. itd.
Istota Boga, o ile On w ogóle istnieje, jest całkowicie poza pojmowaniem wąskiego ludzkiego umysłu.

21

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
wilczysko napisał/a:

Najgłupszą rzeczą jaką robią ludzie to myślenie o Bogu jak o człowieku, czyli że On myśli, że jest inteligenty, że ma plan, że jest dobry, że jest miłosierny itd. itd.
Istota Boga, o ile On w ogóle istnieje, jest całkowicie poza pojmowaniem wąskiego ludzkiego umysłu.

To nie jest takie głupie, gdy się weźmie pod uwagę, że „Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo”.  Tyle, że w tym z kolei jest tyle ludzkiej pychy, że aż niedobrze się robi sad
Ale masz rację, Wilku z tym, że istota Boga jest całkowicie poza naszym pojmowaniem i chociaż potrafimy myśleć abstrakcyjnie, dzięki czemu mogła w ogóle powstać teoria Boga jak i inne teorie np, naukowe (konstrukty teoretyczne), które przyjmuje się w celu wyjaśnienia zjawisk obserwowalnych. Ale nasza zdolność do abstrakcyjnego myślenia to chyba trochę za mało.

22

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
summerka88 napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Najgłupszą rzeczą jaką robią ludzie to myślenie o Bogu jak o człowieku, czyli że On myśli, że jest inteligenty, że ma plan, że jest dobry, że jest miłosierny itd. itd.
Istota Boga, o ile On w ogóle istnieje, jest całkowicie poza pojmowaniem wąskiego ludzkiego umysłu.

To nie jest takie głupie, gdy się weźmie pod uwagę, że „Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo”.  Tyle, że w tym z kolei jest tyle ludzkiej pychy, że aż niedobrze się robi sad
Ale masz rację, Wilku z tym, że istota Boga jest całkowicie poza naszym pojmowaniem i chociaż potrafimy myśleć abstrakcyjnie, dzięki czemu mogła w ogóle powstać teoria Boga jak i inne teorie np, naukowe (konstrukty teoretyczne), które przyjmuje się w celu wyjaśnienia zjawisk obserwowalnych. Ale nasza zdolność do abstrakcyjnego myślenia to chyba trochę za mało.

Ale teza, że "Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo" to moim zdaniem zwykły ludzki megalomański wymysł. Obserwując otaczającą nas naturę, wszechświat jestem skłonny zaryzykować tezę, że wszystko z wyjątkiem nas jest stworzone na Jego podobieństwo, a my jesteśmy jakimś "błędem systemowym", albo "nieudanym eksperymentem".

23

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
wilczysko napisał/a:

Obserwując otaczającą nas naturę, wszechświat jestem skłonny zaryzykować tezę, że wszystko z wyjątkiem nas jest stworzone na Jego podobieństwo, a my jesteśmy jakimś "błędem systemowym", albo "nieudanym eksperymentem".

Chyba mówisz o sobie, bo ja jestem doskonale niedoskonała, tudzież idealnie nieidealna big_smile wink

24

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
wilczysko napisał/a:
summerka88 napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Najgłupszą rzeczą jaką robią ludzie to myślenie o Bogu jak o człowieku, czyli że On myśli, że jest inteligenty, że ma plan, że jest dobry, że jest miłosierny itd. itd.
Istota Boga, o ile On w ogóle istnieje, jest całkowicie poza pojmowaniem wąskiego ludzkiego umysłu.

To nie jest takie głupie, gdy się weźmie pod uwagę, że „Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo”.  Tyle, że w tym z kolei jest tyle ludzkiej pychy, że aż niedobrze się robi sad
Ale masz rację, Wilku z tym, że istota Boga jest całkowicie poza naszym pojmowaniem i chociaż potrafimy myśleć abstrakcyjnie, dzięki czemu mogła w ogóle powstać teoria Boga jak i inne teorie np, naukowe (konstrukty teoretyczne), które przyjmuje się w celu wyjaśnienia zjawisk obserwowalnych. Ale nasza zdolność do abstrakcyjnego myślenia to chyba trochę za mało.

Ale teza, że "Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo" to moim zdaniem zwykły ludzki megalomański wymysł. Obserwując otaczającą nas naturę, wszechświat jestem skłonny zaryzykować tezę, że wszystko z wyjątkiem nas jest stworzone na Jego podobieństwo, a my jesteśmy jakimś "błędem systemowym", albo "nieudanym eksperymentem".

Bóg, o ile jakikolwiek istnieje, nie stworzył religii. Te są wytworem człowieka i to człowieka płci męskiej. Religie służą przede wszystkim do wyciągania z ludzi pieniędzy, kontrolowania ich umysłów oraz do tworzenia bezsensownych sporów i wojen, w których giną niewinni ludzie. Dlaczego w każdej religii kapłanami są mężczyźni?

25

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
wilczysko napisał/a:

Najgłupszą rzeczą jaką robią ludzie to myślenie o Bogu jak o człowieku, czyli że On myśli, że jest inteligenty, że ma plan, że jest dobry, że jest miłosierny itd. itd.
Istota Boga, o ile On w ogóle istnieje, jest całkowicie poza pojmowaniem wąskiego ludzkiego umysłu.

Bardzo głupią rzeczą, którą czasem robią ludzie, jest stwierdzanie, że coś jest najgłupszą rzeczą, którą robią ludzie.

Nad naturą Boga w kontekście stworzonego przez niego świata zastanawiali się: Platon, Arystoteles, Stoicy, Plotyn, Kepler(to ten od inteligentnego Boga oraz od praw Keplera, które opisują w bardzo precyzyjny sposób ruch planet w układzie słonecznym), Kartezjusz, Leibniz(którego argument streszczałem wyżej), Spinoza, Newton, Einstein(który deklarował, że jest agnostykiem, ale jednocześnie przychylał się do panteistycznej wersji Boga zaproponowanej przez Spinozę), W.Heisenberg(ten od zasady nieoznaczoności, który był wierzącym chrześcijaninem wyznania luterańskiego), A.N.Whitehead(jeśli ktoś zechce, to sprawdzi, kim był ten człowiek), K.Gödel(najwybitniejszy pewnie logik formalny XX wieku). Szeroko pisał na ten temat największy(moim zdaniem) w XX wieku(i jednocześnie mało znany szerszej publiczności) matematyk A.Grothendieck. Celowo nie wymieniam też genialnych(moim zdaniem) filozofów i uczonych związanych wprost z kościołem zachodnim, żeby nie usłyszeć, że powołuje się na głupców o średniowiecznej mentalności. Nie mówię też nic na temat mędrców dalekiego wschodu, ani na temat filozofów arabskich, bo nie jestem w tym obszarze kompetentny. Oczywiście dyskutowało naturę hipotetycznie istniejącego Boga wielu innych wybitnych(nie tylko moim zdaniem) ludzi, którzy byli wierzący, byli ateistami lub byli agnostykami. Wynikało to z tego, że bez względu na zajmowane stanowisko w kwestii istnienia Boga, uważali po prostu tę sprawę za nadal otwartą i interesowała ich dyskusja z argumentami drugiej strony. Jeśli chodzi o mnie, to wolę być najskromniejszym członkiem tego znakomitego grona, niż należeć do szerokiej być może grupy, zazwyczaj niekompetentnych w kwestiach filozoficznych i naukowych osób, które podzielają Twoje zdanie.
Przepraszam, jeśli Cię uraziłem i poczułeś się dotknięty. Być może powinienem sformułować to wszystko bardziej delikatnie, ale razi mnie współczesna ignorancja. Generalnie ludzie nie mają zielonego pojęcia, jakie są filozoficzne podstawy nauk przyrodniczych i jaki mają charakter te nauki, zupełnie nie wiedzą czym jest i czym się zajmuje matematyka, nie mają w ogóle żadnych poważnych kompetencji filozoficznych, teologię uznają za coś skostniałego i zacofanego, ale z wielką łatwością przychodzi im wydawanie rozmaitych dosyć radykalnych i w istocie głupich opinii tego rodzaju.
Wreszcie pozwolę sobie podzielić się czysto osobistym wrażeniem, które być może skłoni kogoś do osobistych poszukiwań. Kwestia istnienia transcendencji i jej natury jest tak samo otwarta jak tysiąc, czy dwa tysiące lat temu. Współczesne nauki przyrodnicze niczego w tej kwestii nie rozstrzygnęły nawet o jotę. Podobnie zresztą jak postępy w matematyce i w obszarze filozoficznych dociekań. Wszystkie te czynniki wzbogaciły dyskusję na ten temat, doprowadziły do dużego postępu w argumentacji na rzecz obu stanowisk i uczyniły ją ciekawszą, bardziej subtelną, precyzyjniejszą, ale nie jest tak wcale, że trzeba być totalnym nieukiem, głupcem lub naiwniakiem o mentalności wiejskiego proboszcza, żeby uznawać tę kwestię i zagadnienia wokół niej(np. stanowisko w sprawie naturalizmu ontologicznego) za ważne, warte rozmyślań. To przejaw zadufania i/lub w najlepszym(i na szczęście najczęstszym przypadku) ignorancji, żeby twierdzić, że

ze też ludzie mają tyle wolnego, zeby wymyślać takie bzdury

lub

ja już wyrosłam z wiary w wymyslonych przyjaciol

26

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
kacerz napisał/a:

Bardzo głupią rzeczą, którą czasem robią ludzie, jest stwierdzanie, że coś jest najgłupszą rzeczą, którą robią ludzie.


!
Like. Mogę to sobie podwędzić? wink

27

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką

Kacerz
na podstwie Goedla udowodnilam ze mam smoka w lazience. Wiec sie nie zapedzaj.

.

28

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
kacerz napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Najgłupszą rzeczą jaką robią ludzie to myślenie o Bogu jak o człowieku, czyli że On myśli, że jest inteligenty, że ma plan, że jest dobry, że jest miłosierny itd. itd.
Istota Boga, o ile On w ogóle istnieje, jest całkowicie poza pojmowaniem wąskiego ludzkiego umysłu.

Bardzo głupią rzeczą, którą czasem robią ludzie, jest stwierdzanie, że coś jest najgłupszą rzeczą, którą robią ludzie.

Nad naturą Boga w kontekście stworzonego przez niego świata zastanawiali się: Platon, Arystoteles, Stoicy, Plotyn, Kepler(to ten od inteligentnego Boga oraz od praw Keplera, które opisują w bardzo precyzyjny sposób ruch planet w układzie słonecznym), Kartezjusz, Leibniz(którego argument streszczałem wyżej), Spinoza, Newton, Einstein(który deklarował, że jest agnostykiem, ale jednocześnie przychylał się do panteistycznej wersji Boga zaproponowanej przez Spinozę), W.Heisenberg(ten od zasady nieoznaczoności, który był wierzącym chrześcijaninem wyznania luterańskiego), A.N.Whitehead(jeśli ktoś zechce, to sprawdzi, kim był ten człowiek), K.Gödel(najwybitniejszy pewnie logik formalny XX wieku). Szeroko pisał na ten temat największy(moim zdaniem) w XX wieku(i jednocześnie mało znany szerszej publiczności) matematyk A.Grothendieck. Celowo nie wymieniam też genialnych(moim zdaniem) filozofów i uczonych związanych wprost z kościołem zachodnim, żeby nie usłyszeć, że powołuje się na głupców o średniowiecznej mentalności. Nie mówię też nic na temat mędrców dalekiego wschodu, ani na temat filozofów arabskich, bo nie jestem w tym obszarze kompetentny. Oczywiście dyskutowało naturę hipotetycznie istniejącego Boga wielu innych wybitnych(nie tylko moim zdaniem) ludzi, którzy byli wierzący, byli ateistami lub byli agnostykami. Wynikało to z tego, że bez względu na zajmowane stanowisko w kwestii istnienia Boga, uważali po prostu tę sprawę za nadal otwartą i interesowała ich dyskusja z argumentami drugiej strony. Jeśli chodzi o mnie, to wolę być najskromniejszym członkiem tego znakomitego grona, niż należeć do szerokiej być może grupy, zazwyczaj niekompetentnych w kwestiach filozoficznych i naukowych osób, które podzielają Twoje zdanie.
Przepraszam, jeśli Cię uraziłem i poczułeś się dotknięty. Być może powinienem sformułować to wszystko bardziej delikatnie, ale razi mnie współczesna ignorancja. Generalnie ludzie nie mają zielonego pojęcia, jakie są filozoficzne podstawy nauk przyrodniczych i jaki mają charakter te nauki, zupełnie nie wiedzą czym jest i czym się zajmuje matematyka, nie mają w ogóle żadnych poważnych kompetencji filozoficznych, teologię uznają za coś skostniałego i zacofanego, ale z wielką łatwością przychodzi im wydawanie rozmaitych dosyć radykalnych i w istocie głupich opinii tego rodzaju.
Wreszcie pozwolę sobie podzielić się czysto osobistym wrażeniem, które być może skłoni kogoś do osobistych poszukiwań. Kwestia istnienia transcendencji i jej natury jest tak samo otwarta jak tysiąc, czy dwa tysiące lat temu. Współczesne nauki przyrodnicze niczego w tej kwestii nie rozstrzygnęły nawet o jotę. Podobnie zresztą jak postępy w matematyce i w obszarze filozoficznych dociekań. Wszystkie te czynniki wzbogaciły dyskusję na ten temat, doprowadziły do dużego postępu w argumentacji na rzecz obu stanowisk i uczyniły ją ciekawszą, bardziej subtelną, precyzyjniejszą, ale nie jest tak wcale, że trzeba być totalnym nieukiem, głupcem lub naiwniakiem o mentalności wiejskiego proboszcza, żeby uznawać tę kwestię i zagadnienia wokół niej(np. stanowisko w sprawie naturalizmu ontologicznego) za ważne, warte rozmyślań. To przejaw zadufania i/lub w najlepszym(i na szczęście najczęstszym przypadku) ignorancji, żeby twierdzić, że

Aleś mnie złapał za słowo. Oj oj oj... Oczywiście, że jest wiele głupszych rzeczy, które robią ludzie. Wyrażenie, które użyłem miało czysto emocjonalny wydźwięk, bo bardzo mnie osobiście drażni ludzka megalomania. Ot co. Ale oczywiście mogłem to napisać inaczej, co jednak nie zmieniłoby sensu tego co chciałem napisać.

A co do filozofii to na całe szczęście nie jest to nauka ścisła i tak naprawdę, żeby filozofować nie trzeba mieć żadnych kwalifikacji, tylko wyłącznie chęć i przemyślenia. Zwłaszcza w takim temacie jak natura Boga, czy Wszechświata w ogóle. Platon, Arystoteles i inni mieli to szczęście, że pozostał po nich ślad w historii i dlatego teraz można się zastanawiać nad interpretacją ich myśli. Ale takich jak oni było wielu i wielu zginęło w odmętach czasu. Matematyka, biologia, fizyka, chemia to nauki ścisłe i tu nie ma nic do "gdybania". Filozofia natomiast to taki "kit", którym ludzie próbują pozatykać swoje luki w niewiedzy. Zwłaszcza w kwestiach, które są całkowicie poza możliwością empirycznego poznania. Jedni w tym wszystkim szukają jakiegoś sensu, a inni bezsensu. Ja też lubię sobie filozofować, chociaż bardzo rzadko dzielę się tym z kimś innym. Nie uważam, że jestem w tej kwestii ignorantem, albo nie posiadam dostatecznych kwalifikacji.

29 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2018-06-13 09:33:07)

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
kaja98 napisał/a:

(...)Wszyscy byli w szoku widząc taką gwałtowną we mnie zmianę, ja sama również. Na początku jakoś nie skojarzyłam tego z tą nowenną. Twierdziłam, że leki zaczęły działać i tyle. Ale czy to możliwe, żeby tak z dnia na dzień wyjść z ciężkiej fazy choroby? Teraz tak się nad tym zastanawiam, że to się czasowo skrzyżowało z tą modlitwą.. Zastanawiam się, czy może to faktycznie sprawka Boga.. Nie wiem co o tym myśleć, mam mętlik w głowie.

Kaja, prawdopodobnie ta przyjaciółka i jej wspólnota modliły się za Ciebie Nowenną Pompejańską, zwaną nowenna nie do odparcia. Polega ona na odmawianiu 3 części różańca przez 54 dni. Co zajmuje dziennie ok. 1 godziny. To ogromny wysiłek, znaleźć tę godzinkę w natłoku obowiązków, kiedy marzy się o odpoczynku. Przyjaciółce musiało na Tobie zależeć. smile
Mnie udało się odprawić tę nowennę dopiero za trzecim podejściem i również bezpośrednio po tym otrzymałam to o co prosiłam. Dlatego uważam, że to co przytrafiło się Tobie jest możliwe.

" Twoje SERCE i trzech przyjaciół wystarczy, aby zmienić ŚWIAT." PodajDalej smile

30 Ostatnio edytowany przez kacerz (2018-06-13 11:15:09)

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
femte napisał/a:

Kacerz
na podstwie Goedla udowodnilam ze mam smoka w lazience. Wiec sie nie zapedzaj.

Najpierw trzeba się nauczyć logiki modalnej(co wymaga w pierwszej kolejności ogólnego zrozumienia struktury nauk logiczno-dedukcyjnych i już z tego powodu jest pożyteczne), żeby móc wysuwać tego rodzaju wnioski. Gdybyś się w tej dziedzinie wyedukowała, to myślę, że dyskutowałabyś na ten temat zupełnie inaczej(oczywiście możliwe, że nadal krytycznie) i z większym szacunkiem dla K.Gödla, którego matematycznego kunsztu i inteligencji nie kwestionuje nikt poza osobami, które nie mają pojęcia na temat historii badań w logice matematycznej w pierwszej połowie XX wieku. Dowód modalny Gödla, jego założenia i interpretację tego, czego w istocie ten dowód dotyczy, można poddawać krytyce i dyskusji, ale unikałbym tak lekceważących sformułowań jak te o smokach w łazience.

wilczysko napisał/a:

Aleś mnie złapał za słowo. Oj oj oj... Oczywiście, że jest wiele głupszych rzeczy, które robią ludzie. Wyrażenie, które użyłem miało czysto emocjonalny wydźwięk, bo bardzo mnie osobiście drażni ludzka megalomania. Ot co. Ale oczywiście mogłem to napisać inaczej, co jednak nie zmieniłoby sensu tego co chciałem napisać.

To jest Twoje zdanie, że zastawianie się nad naturą Boga jest przejawem jakiejkolwiek megalomanii. Nikt rozsądny nie twierdzi, że wie jaki Bóg jest. Nikt rozsądny nie uważa, że jest w mocy pojedynczego człowieka lub nawet całej ludzkości poznać naturę transcendencji. W języku hebrajskim słowo "święty" oznacza "zewnętrzny", "różny". W starym testamencie tylko Bóg jest święty, bo jest zewnętrzny, różny od świata. To wskazuje na przepaść, na fundamentalną jakościową różnicę między Bogiem a stworzeniem, jaką izraelscy mędrcy chcieli zaznaczyć w swoich pismach. W XX wieku Einstein pisał, że
Nigdy nie znalazłem lepszego określenia niż „religijna” dla wiary w racjonalną naturę rzeczywistości i jej szczególnej dostępności dla ludzkiego umysłu. Tam, gdzie brakuje tej wiary, nauka wynaturza się w sztampową procedurę. I nie obchodzi mnie, czy księża korzystają z tego w jakiś sposób. Tego zmienić nie można.
co w połączeniu z jego wizją panteistycznego Boga, którą wziął od Spinozy, pozwala twierdzić, że uważał, że ten panteistyczny Bóg jest na swój sposób racjonalny, mimo, że jest i pozostaje zagadką. Nie ma w tym megalomanii. Podobnie nie ma megalomanii w uznaniu racjonalnego i w jakimś przybliżonym sensie osobowego, chrześcijańskiego Boga Keplera, Leibniza i Newtona. Ludzie rozsądni i mądrzy od zawsze rozumieli, że Boga pojąć się nie da i jedyne, co posiadamy to niedoskonałe przybliżenia. Oczywiście sprowadza się to do starej biblijnej tezy, że Bóg jest święty czyli zewnętrzny.

wilczysko napisał/a:

A co do filozofii to na całe szczęście nie jest to nauka ścisła i tak naprawdę, żeby filozofować nie trzeba mieć żadnych kwalifikacji, tylko wyłącznie chęć i przemyślenia.

Owszem możesz filozofować na własny użytek do woli. Natomiast jest faktem empirycznie weryfikowalnym(skoro tak bardzo się przy nich upierasz), że zrozumienie pewnych pomysłów wybitnych filozofów, jest zarówno trudne jak i pouczające. Dzięki temu Twoje własne filozofowanie stanie się ciekawsze i bardziej precyzyjne. To zrozumienie nazywam kompetencjami filozoficznymi.

wilczysko napisał/a:

Platon, Arystoteles i inni mieli to szczęście, że pozostał po nich ślad w historii i dlatego teraz można się zastanawiać nad interpretacją ich myśli. Ale takich jak oni było wielu i wielu zginęło w odmętach czasu.

Moja opinia jest inna. Mnie się wydaje, że to my mieliśmy szczęście, że po Platonie, Arystotelesie, Parmenidesie, Heraklicie, Demokrycie, jońskich filozofach przyrody itd. pozostał ślad w historii. Jeśli chodzi o drugie zdanie Twojej wypowiedzi, to jest ono zupełnie nieuzasadnione i nieprecyzyjne.

wilczysko napisał/a:

Matematyka, biologia, fizyka, chemia to nauki ścisłe i tu nie ma nic do "gdybania". Filozofia natomiast to taki "kit", którym ludzie próbują pozatykać swoje luki w niewiedzy.

W matematyce rozważania inspirowane czymś, co na dobrą sprawę można nazwać mistyką, były obecne od zarania tj. od czasów Pitagorasa. W XX wieku najbardziej mistycznym matematykiem był właśnie A.Grothendieck oraz inny gigant tej dziedziny H.Weyl. W Polsce tego typu matematykiem był zmarły niedawno K.Maurin.

W fizyce teoria strun jest na przykład rodzajem "gdybania", którego nie można zweryfikować empirycznie(dlatego też nie uważa się, że teoria strun jest teorią naukową, mimo, że jest niewątpliwie częścią fizyki). Rozmaite "gdybania" inspirowane filozoficznie odbywały się też przy okazji powstania mechaniki kwantowej(np. Heisenberg był zainspirowany dialogiem Platona pod tytułem "Fedon" - Ty traktujesz lekceważąco Platona) i szczególnej teorii względności. Bardzo mnie w ogóle cieszy, że był taki człowiek jak Einstein, który cieszy się szerokim autorytetem(zresztą słusznym), bo miał bardzo wyważone poglądy i zrozumienie dla tego, że filozofia, nauka i religia stanowią pewną całość. Poza tym był niewątpliwie człowiekiem o szerokich kompetencjach filozoficznych(w wyżej zdefiniowanym sensie), bo poza Baruchem Spinozą, czerpał inspirację z filozoficznych pomysłów Ernesta Macha(XIX wieczny filozof i fizyk austriacki), odnosił się(krytycznie, ale nielekceważąco) w swoich książkach do Kanta itd. W liście do włoskiego filozofa B.Crocego napisał:
Nie przypuszczam, aby w najbliższej przyszłości filozofia i rozum stały się wyłącznymi przewodnikami człowieka, ale dla wybranych pozostanie ona najpiękniejszym sanktuarium.
W istocie chodzi o to, że to "gdybanie" i "kit" natury filozoficznej przenikają się z nauką od zawsze. Oczywiście gotowy "naukowy produkt" jest już od tego "gdybania" wolny, ale mi chodzi o to, że większość znanych mi przełomów naukowych miało w tle również inspiracje filozoficzne i na zasadzie sprzężenia zwrotnego inspirowało filozofię.

31

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
kacerz napisał/a:

To jest Twoje zdanie, że zastawianie się nad naturą Boga jest przejawem jakiejkolwiek megalomanii. Nikt rozsądny nie twierdzi, że wie jaki Bóg jest. Nikt rozsądny nie uważa, że jest w mocy pojedynczego człowieka lub nawet całej ludzkości poznać naturę transcendencji. W języku hebrajskim słowo "święty" oznacza "zewnętrzny", "różny". W starym testamencie tylko Bóg jest święty, bo jest zewnętrzny, różny od świata. To wskazuje na przepaść, na fundamentalną jakościową różnicę między Bogiem a stworzeniem, jaką izraelscy mędrcy chcieli zaznaczyć w swoich pismach. W XX wieku Einstein pisał, że
Nigdy nie znalazłem lepszego określenia niż „religijna” dla wiary w racjonalną naturę rzeczywistości i jej szczególnej dostępności dla ludzkiego umysłu. Tam, gdzie brakuje tej wiary, nauka wynaturza się w sztampową procedurę. I nie obchodzi mnie, czy księża korzystają z tego w jakiś sposób. Tego zmienić nie można.
co w połączeniu z jego wizją panteistycznego Boga, którą wziął od Spinozy, pozwala twierdzić, że uważał, że ten panteistyczny Bóg jest na swój sposób racjonalny, mimo, że jest i pozostaje zagadką. Nie ma w tym megalomanii. Podobnie nie ma megalomanii w uznaniu racjonalnego i w jakimś przybliżonym sensie osobowego, chrześcijańskiego Boga Keplera, Leibniza i Newtona. Ludzie rozsądni i mądrzy od zawsze rozumieli, że Boga pojąć się nie da i jedyne, co posiadamy to niedoskonałe przybliżenia. Oczywiście sprowadza się to do starej biblijnej tezy, że Bóg jest święty czyli zewnętrzny.

Gdzie ja napisałem, że zastawianie się nad naturą Boga jest przejawem megalomanii ? Wklej mi cytat, bo albo mam problem z pisaniem na klawiaturze, albo Ty masz problem z czytaniem. Sam się wielokrotnie zastanawiam nad naturą Boga i myślisz, że nazwałbym to megalomanią ? O megalomanii pisałem w odniesieniu do cytatu, że „Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo”. Ten cytat to dla mnie ludzka megalomania.
Akurat panteizm, który tu wspomniałeś jest poglądem, który jest mi zdecydowanie bliższy, niż jakiekolwiek postrzeganie Boga, które propaguje Chrześcijaństwo, Islam, czy jakaś religia.

32 Ostatnio edytowany przez kacerz (2018-06-13 17:13:43)

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
wilczysko napisał/a:

Gdzie ja napisałem, że zastawianie się nad naturą Boga jest przejawem megalomanii ? Wklej mi cytat, bo albo mam problem z pisaniem na klawiaturze, albo Ty masz problem z czytaniem. Sam się wielokrotnie zastanawiam nad naturą Boga i myślisz, że nazwałbym to megalomanią ? O megalomanii pisałem w odniesieniu do cytatu, że „Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo”. Ten cytat to dla mnie ludzka megalomania.

Najpierw napisałeś:

wilczysko napisał/a:

Najgłupszą rzeczą jaką robią ludzie to myślenie o Bogu jak o człowieku, czyli że On myśli, że jest inteligenty, że ma plan, że jest dobry, że jest miłosierny itd. itd.
Istota Boga, o ile On w ogóle istnieje, jest całkowicie poza pojmowaniem wąskiego ludzkiego umysłu.

Potem w odniesieniu do swoich słów, które zacytowałem powyżej, napisałeś:

wilczysko napisał/a:

Aleś mnie złapał za słowo. Oj oj oj... Oczywiście, że jest wiele głupszych rzeczy, które robią ludzie. Wyrażenie, które użyłem miało czysto emocjonalny wydźwięk, bo bardzo mnie osobiście drażni ludzka megalomania.

Czyli za przejaw megalomanii uznajesz wypowiadanie sądów w rodzaju:
"Bóg jest inteligentny, rozumny, miłosierny, dobry"
bo uważasz, że:
"istota(=natura) Boga, o ile On w ogóle istnieje, jest całkowicie poza pojmowaniem wąskiego ludzkiego umysłu."
Tymczasem rozmaite sądy na temat rozumności, dobroci, miłosierności itd. boskiej istoty/natury z oczywistym zastrzeżeniem, że są one przybliżeniem, nie wahali się wypowiadać najwybitniejsi uczeni, filozofowie i teologowie(często byli przedstawicielami wszystkich tych profesji jednocześnie). Nie uważali więc, że natura Boga leży całkowicie poza pojmowaniem ludzkiego umysłu. Moim zdaniem ani to, że wypowiadali takie sądy, ani to, że uważali, że do pewnego stopnia ludzki umysł jest w stanie naturę Boga poznać, nie było to przejawem megalomanii. Do tego sprowadza się moja odpowiedź wyżej.

Nie jest moją intencją, żeby dyskusja polegała na tym, żebyś próbował mi dowalić. Nie chodzi mi też o to, żeby dowalić Tobie. Przepraszam, że nie formułowałem swoich wypowiedzi bardziej delikatnie i oskarżyłem Cię o ignorancję. Twoja wypowiedź na temat całkowitej niemożności mówienia o boskiej naturze w połączeniu z ośmieszaniem i traktowaniem jako megalomanię sądów, które orzekają, że Bóg jest A, gdzie A to jakikolwiek przymiotnik, który stosujemy zazwyczaj w stosunku do ludzi, budzi mój sprzeciw. Nie ze względu na swoją merytoryczną treść, ale dlatego, że jest piętnująca, ośmieszająca i oskarża o głupotę wielu ludzi, którzy głupcami zdecydowanie nie byli/są.

33 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-06-13 21:48:28)

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
kacerz napisał/a:

"istota(=natura) Boga, o ile On w ogóle istnieje, jest całkowicie poza pojmowaniem wąskiego ludzkiego umysłu."
Tymczasem rozmaite sądy na temat rozumności, dobroci, miłosierności itd. boskiej istoty/natury z oczywistym zastrzeżeniem, że są one przybliżeniem, nie wahali się wypowiadać najwybitniejsi uczeni, filozofowie i teologowie(często byli przedstawicielami wszystkich tych profesji jednocześnie). Nie uważali więc, że natura Boga leży całkowicie poza pojmowaniem ludzkiego umysłu.

Kacerz,
Istota(=to, co jest w czymś zasadnicze, podstawowe; grunt) Boga jest od lat przedmiotem zainteresowań myślicieli i badaczy, ale nie odnosisz wrażenia, że wyabstrahowanie z człowieka tego, co w nim najlepsze i przypisanie tego Bogu, to jednak trochę za mało, żeby uznać rozumnosć, dobroć, miłosierdzie itd. za podstawę boskości i w tym znaczeniu istota Boga może leżeć całkowicie poza pojmowaniem ludzkiego umysłu?

34

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
summerka88 napisał/a:

Kacerz,
Istota(=to, co jest w czymś zasadnicze, podstawowe; grunt) Boga jest od lat przedmiotem zainteresowań myślicieli i badaczy, ale nie odnosisz wrażenia, że wyabstrahowanie z człowieka tego, co w nim najlepsze i przypisanie tego Bogu, to jednak trochę za mało, żeby uznać rozumnosć, dobroć, miłosierdzie itd. za podstawę boskości i w tym znaczeniu istota Boga może leżeć całkowicie poza pojmowaniem ludzkiego umysłu?

Kacerzem nie jestem ale odpowiem jakbyś pytała mnie. ale wracając jeszcze do tego zdania

A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam.

można mieć osobiste preferencje do tego zdania więc w ramach takowych powiem, że w moim odczuciu nie ma tu za grosz megalomanii. dlaczego ? bo cała historia Pisma Świętego uczy, że człowiek od tego podobieństwa szybko odszedł a te zostało jako coś do czego należy wrócić. więc podobieństwo na obraz boży jawi się jako utracona wartość a człowiek w swym żywocie powinien dążyć do jej pełnego odzyskania. oczywiście odejście człowieka od jedności z Bogiem wg Pism nie zmienia faktu dokonanego, że jednak człowiek został takim stworzony. w takiej konstrukcji cytowane zdanie pokazuje człowieka jako wartego tego by spróbować go "nawrócić" do Boga. te zdanie informuje nas o ludzkiej wartości nadrzędnej względem innych istot. tak samo jak miłość jest nadrzędna wobec innych łask, którymi ma zarządzać tak samo człowiek w swym bożym podobieństwie z przysposobioną i rozwiniętą miłością ma zarządzać Ziemią.

Kacerz dysponuje szerszym pojęciem Boga ja natomiast odnoszę się "tylko" do Boga biblijnego i Jego interpretacji w poglądach, pismach wierzących. w ogóle muszę przyznać, że Twoje posty Kacerz robią na mnie ogromne wrażenie bo odkrywają przede mną świat, który zawsze chciałem zgłębić ale nie zawsze mi wychodziło. ale odpowiadając z mojej perspektywy na pytanie Summerki: kierunkowość wyłuskania pozytywnych cech w Pismach jest zupełnie odwrotna. jeżeli dobrze Cię zrozumiałem to wszelkie wspaniałe i te najlepsze pochodzi od Boga. to On jest Osobą, która rzuca swoimi przymiotami cień na nas. przykładowo Pismo mówi nam, że Bóg jest miłością. to nie my imputujemy Bogu, to On nas takimi tworzy. im bardziej jesteśmy na Jego obraz tym bardziej mamy w sobie tą miłość. to nie jest tak proste jak się wydaje, bo miłość działa z innymi łaskami rozsianymi w Nowym Testamencie. Bóg daje nam się poznać w pewnym swoim wycinku, ale myślę, że najistotniejszym. prezentuje paletę łask charakteru wplątując ją w pewne historie co daje Jego obraz, który jest poznawalny dla ludzkiego rozumu.

35 Ostatnio edytowany przez wilczysko (2018-06-14 07:39:13)

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
kacerz napisał/a:

Czyli za przejaw megalomanii uznajesz wypowiadanie sądów w rodzaju:
"Bóg jest inteligentny, rozumny, miłosierny, dobry"
bo uważasz, że:
"istota(=natura) Boga, o ile On w ogóle istnieje, jest całkowicie poza pojmowaniem wąskiego ludzkiego umysłu."
Tymczasem rozmaite sądy na temat rozumności, dobroci, miłosierności itd. boskiej istoty/natury z oczywistym zastrzeżeniem, że są one przybliżeniem, nie wahali się wypowiadać najwybitniejsi uczeni, filozofowie i teologowie(często byli przedstawicielami wszystkich tych profesji jednocześnie). Nie uważali więc, że natura Boga leży całkowicie poza pojmowaniem ludzkiego umysłu. Moim zdaniem ani to, że wypowiadali takie sądy, ani to, że uważali, że do pewnego stopnia ludzki umysł jest w stanie naturę Boga poznać, nie było to przejawem megalomanii. Do tego sprowadza się moja odpowiedź wyżej.

Nie jest moją intencją, żeby dyskusja polegała na tym, żebyś próbował mi dowalić. Nie chodzi mi też o to, żeby dowalić Tobie. Przepraszam, że nie formułowałem swoich wypowiedzi bardziej delikatnie i oskarżyłem Cię o ignorancję. Twoja wypowiedź na temat całkowitej niemożności mówienia o boskiej naturze w połączeniu z ośmieszaniem i traktowaniem jako megalomanię sądów, które orzekają, że Bóg jest A, gdzie A to jakikolwiek przymiotnik, który stosujemy zazwyczaj w stosunku do ludzi, budzi mój sprzeciw. Nie ze względu na swoją merytoryczną treść, ale dlatego, że jest piętnująca, ośmieszająca i oskarża o głupotę wielu ludzi, którzy głupcami zdecydowanie nie byli/są.

Jeśli ktoś twierdzi, że "Bóg jest inteligentny, rozumny, miłosierny, dobry", bo człowiek jest stworzony na jego podobieństwo, a przecież człowiek też jest inteligentny, rozumny, miłosierny, dobry to dla mnie jest to megalomania, bo osobiście nie mam dobrego zdania o człowieku. Mogę mieć ? To, że mnóstwo teologów i filozofów się wypowiadało inaczej mnie nie przekonuje, bo tak jak pisałem wcześniej to nie jest nauka ścisła i ich tezy, i poglądy wynikają też z pewnego subiektywnego uwarunkowania, czyli np. teolog chrześcijański będzie widział Boga jako istotę inteligentną, nieskończenie dobrą, miłosierną itd. itd. W tej materii każdy może mieć rację i nikt może jej nie mieć. Tu nie liczy się większość. Moim zdaniem najpopularniejszy obraz Boga wynika ze zwykłego ludzkiego "chciejstwa". Po prostu ludzie wyobrażają sobie Boga takim jakim by chcieli, żeby był. Ale to tak nie działa. Oczywiście ja nie twierdzę, że mam rację. To po prostu moje subiektywne wyobrażenie, które wynika z mojej obserwacji świata. Miło jest kiedy odkrywam gdzieś, że "O, ktoś już kiedyś podobnie myślał jak ja", ale to nie ma tak naprawdę żadnego znaczenia.

36 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-06-14 16:13:31)

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką

Poziomy, dzięki za odniesienie się do mojego pytania smile

Sęk w tym, że inaczej niż Ty pojmuję Boga, albo może bardziej odpowiednie byłoby tutaj pojęcie religii jako systemu wierzeń. Nie chcę podważać tego, w co wierzysz, bo wiem, jaką czerpiesz z tego siłę; nie jestem też w stanie zaproponować ci niczego w zamian, więc na tym poprzestanę.

37

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką
summerka88 napisał/a:

Poziomy, dzięki za odniesienie się do mojego pytania smile

Sęk w tym, że inaczej niż Ty pojmuję Boga, albo może bardziej odpowiednie byłoby tutaj pojęcie religii jako systemu wierzeń. Nie chcę podważać tego, w co wierzysz, bo wiem, jaką czerpiesz z tego siłę; nie jestem też w stanie zaproponować ci niczego w zamian, więc na tym poprzestanę.

spokojnie smile tak łatwo nie podważysz. a siła wzrasta w niekorzystnych warunkach, ale rozumiem. w swoich postach daję wyraz temu w jakiego Boga wierzę ale pojęcie religii jako systemu wierzeń mam bardzo niestandardowe. pozdrawiam

38 Ostatnio edytowany przez kacerz (2018-06-14 22:12:02)

Odp: Działanie Boga? Jestem ateistką

Summerka88 trudno mi będzie odpowiedzieć na Twoje pytanie. W XIX wieku tego rodzaju poglądy głosił Herbert Spencer, który twierdził, że poza zakresem nauk przyrodniczych, utylitarnie rozumianej etyki oraz organicznie pojmowanej socjologii rozciąga się to, co jest całkowicie niepoznawalne. Tzn. zdaniem Spencera istnieje w obrębie wszechświata przestrzeń alogiczna, agnostyczna i jej granice wyznaczone są przez zakres twierdzeń nauk pozytywnych wymienionych wyżej. Z tego rodzaju tezą nie można w ogóle dyskutować. Ja chciałem powiedzieć tylko, że żyło i wciąż żyje wielu genialnych naukowców, uczonych itp., którzy uważali, że jest zupełnie inaczej i nie wahali się twierdzić, że Bóg ma własność X w jakimś tam przybliżonym(tj. uwzględniającym nieścisłość języka naturalnego i ludzkie ograniczenia poznawcze) sensie. Mój argument od początku był argumentem z autorytetu i miał na celu usunięcie zarzutu Wilczyska, że tego rodzaju stwierdzenia są głupie oraz megalomańskie.

Interpretacja użytkownika Poziomy jest według mojej wiedzy zgodna z tym, co bibliści twierdzą na temat intencji autorów Księgi Rodzaju. Przypomnę, że słowo "święty" po hebrajsku oznacza "zewnętrzny", "oddzielny". W Księdze Rodzaju wykorzystywany jest specjalny hebrajski czasownik, który tłumaczy się z braku lepszego odpowiednika jako "stworzyć". Jednak ten czasownik występuje w biblii tylko i wyłącznie, gdy podmiotem zdania jest Bóg. Stąd wniosek, że autorzy chcieli zaznaczyć dobitnie fakt, że Bóg jest niezwykle odległy - naprawdę transcendenty i tylko on może coś "stworzyć". Warto może dodać, że taki sposób rozumienia Boga był naprawdę wyjątkowy w czasach, kiedy Księga Rodzaju powstawała. Bogowie starożytnych cywilizacji Mezopotamii, Egiptu, Persji itd. byli częścią świata i działali w jego obrębie. Ponadto były to systemy politeistyczne, gdzie bogowie odpowiadali za konkretne siły natury(nawiasem mówiąc, to takich właśnie bogów wyeliminowała nowożytna nauka). Jeśli chodzi o sam fragment:

A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam.


to warto zaznaczyć dwie istotne sprawy. Historycy uważają, że powstał on w okresie, kiedy tereny dzisiejszej Palestyny, były częścią państwa perskiego. Król perski zarządzał swoim imperium przez system namiestników. Namiestnicy mieli wszystkie uprawnienia króla w obrębie danej prowincji, ale jednocześnie byli odpowiedzialni w bezpośredni sposób przed królem za postępowanie zgodne z jego wolą. Kapłan izraelski, który był autorem tego fragmentu biblii, miał dokładnie to na myśli - człowiek może osiągnąć bardzo wiele w sensie intelektualnym i moralnym, ale w tym celu musi "wypełniać wolę" transcendentnego Boga. To jest dokładnie to, o czym pisze poziomy - o podobieństwie człowieka do Boga jako możliwej do uzyskania wartości. Chodzi o przyjęcie moralnej odpowiedzialność za siebie, za swoje otoczenie i wezwanie do pracy nad sobą, którą człowiek ma wykonać. Po drugie trzeba odnotować, że w tej samej Księdze Rodzaju znajduje się inny fragment. Wypowiedź Boga do człowieka po tym, gdy skosztował on wbrew Bogu owoc z drzewa poznania dobra i zła. Bóg mówi człowiekowi, że będzie on musiał ciężko pracować do czasu gdy:

nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!

Mnie to wystarcza za dowód, że autorzy Księgi Rodzaju nie kierowali się ludzką megalomanią.

Można się też zastanawiać, dlaczego autorzy Księgi Rodzaju, posługiwali się tego typu mitem, żeby przekazać głęboką teologiczną treść. Wyjaśnienie jest moim zdaniem super-mega-pouczające. W tamtych bardzo prymitywnych czasach nie istniał jeszcze abstrakcyjny język teologiczny, filozoficzny i naukowy. Ludzie nie znali jeszcze abstrakcyjnych pojęć. Stąd teologowie i myśliciele tamtego okresu musieli posługiwać się przypowieścią-mitem. Biedacy nie mieli po prostu innych środków! To jest też argument na to, jak wiele kultura zachodnia zawdzięcza grekom i ich abstrakcyjnej, teoretycznej filozofii.

Posty [ 1 do 38 z 44 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Działanie Boga? Jestem ateistką

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018