Nadopiekuńcza mama.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nadopiekuńcza mama..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: Nadopiekuńcza mama..

No więc jestem dorosła mam 23 lata,5 miesięczne dziecko,mieszkamy w moim domu rodzinnym z mężem narazie nie stać nas na wynajęcie mieszkania,albo coś swojego.Mam niepełnosprawną siostrę wymagającą całodobowej opieki,mój ojciec powiesił się gdy miałam 12 lat.Problemem jest to,że moja mama nie zauważyła,że jestem już dorosła i traktuję mnie jak małe dziecko.Ze względu na opiekę nad siostrą praktycznie w ogóle nigdzie nie wychodzi.Robi nam pranie przynosi poskładane w kostkę i mówi mi,że mam mężowi włożyć do szafy bluzę i powiesić na wieszaku.My mówimy np że chcemy żeby dziecko siedziało z nami to nie słucha,że my chcemy tak tylko bierze dziecko i robi po swojemu.Jak było w domu przyjęcie dla mojego synka,to ja praktycznie nie miałam wstępu do kuchni"bo ona sobie sama ze wszystkim poradzi i jej nie potrzeba mojej pomocy",była oburzona bo przecież pozwoliła mi gościom robić kawę.Wszystko fajnie,tylko ja przez jej opiekuńczość z niczym sobie w życiu nie radzę,mam niskie poczucie wartości.Nie wiem już co robić,czy mam trochę racji?Jestem dorosła a wydaje mi się,że bez mamy sobie nie poradzę...

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nadopiekuńcza mama..

Słuchaj Młoda... trochę Ci powiem, ale się nie gniewaj, tylko zastanów się... Postaw się w miejscu matki, co ona myśli. Odnoszę wrażenie, że konkujesz z nią kto usmaży placki, zamiast robić coś czego matka nie da rady. Zamiast się cieszyć, że pomaga, to zrędzisz, że się wtrąca. Poza tym weź pod uwagę, że to Ty z rodziną mieszkasz u niej, a nie ona u Ciebie, więc nabierz trochę pokory, stul uszy, ogon pod siebie i zadbaj o dobre relacje.


MrsKiediska14 napisał/a:

No więc jestem dorosła mam 23 lata,5 miesięczne dziecko,mieszkamy w moim domu rodzinnym z mężem narazie nie stać nas na wynajęcie mieszkania,albo coś swojego.Mam niepełnosprawną siostrę wymagającą całodobowej opieki,mój ojciec powiesił się gdy miałam 12 lat.Problemem jest to,że moja mama nie zauważyła,że jestem już dorosła i traktuję mnie jak małe dziecko.Ze względu na opiekę nad siostrą praktycznie w ogóle nigdzie nie wychodzi.

Problemem jest, że Ty nie zachowujesz się jak dorosła. Jeśli uważasz, że jest inaczej to opowiedz na czym ta twoja dorosłość polega.



Robi nam pranie przynosi poskładane w kostkę i mówi mi,że mam mężowi włożyć do szafy bluzę i powiesić na wieszaku.

To wspaniale, żę tak Wam pomaga. To cudowne. Możesz w tym czasie robić inne rzeczy -- np. posprzątać, uczyć się, dziecku poświęcić czas.
Matka mówi, aby powiesić w szafie bo ona taka jest. Ona tego nie mówi dlatego, że Ty nie wiesz. Ona mówi, bo robi to dla siebie.
Jeśli już chcesz utrzeć mamie nieco nosa ot powiedz "Dziękuję mamusiu za pranie i prasowanie, jesteś cudowna, bardzo nam pomagasz. Dziękuję. Ale że mam włożyć bluzę do szfy i powiesić koszulę to ja to wiem i mnie wkurza jak tak do mnie mówisz, bo jednak mam swoje lata i wiem że bluzę się wiesza na wieszaku, a nie rzuca do kąta."


My mówimy np że chcemy żeby dziecko siedziało z nami to nie słucha,że my chcemy tak tylko bierze dziecko i robi po swojemu.

I właśnie na tym polega wasza niedojrzałość, że w tym krytycznym momencie nie powiesz "Sorki mama! Ale dziecko jest moje, ja decyduję czy będzie tutaj czy tam i teraz decyduję że będzie ze mną i mężem, a do Ciebie nie pójdzie. Wybacz... ale tak postanowiłam. Jeśli chcesz wnuka u siebie, to przyjdzie za godzinę...".


Jak było w domu przyjęcie dla mojego synka,to ja praktycznie nie miałam wstępu do kuchni"bo ona sobie sama ze wszystkim poradzi i jej nie potrzeba mojej pomocy",

Co za wspaniała mama! Tak bardzo pomaga córce. Wymarzona. Mogłaś pomalować sobie paznokcie i zabawiać się z gośćmi przy stole.


była oburzona bo przecież pozwoliła mi gościom robić kawę.

Nooo... ma rację. Ona pomogła Ci z jedzeniem, obsługą gości, pozwoliła Ci robić kawę, a Ty strzelasz focha jak niedojrzała dziewczynka.

No chyba że matka krępuje twoich gości i Cieibe, ale wtedy też trzeba się z nią ostro umóœić "Mamo! Będę miała gości, chcę być z nimi sama przez 4 godziny. Czy w tym domu to jest w ogóle możliwe?"


Wszystko fajnie,tylko ja przez jej opiekuńczość z niczym sobie w życiu nie radzę,mam niskie poczucie wartości.

No bo jak konkurujesz z mamą "przy garach" to tak się to kończy. Masz jakieś inne dziedziny życia gdzie możesz się wykazać, które nie są w kuchni i przy żelazku? Możesz kopać ogród i sadzić pomidory... Czytać książki... iść do pracy....

Nie wiem już co robić,czy mam trochę racji?Jestem dorosła a wydaje mi się,że bez mamy sobie nie poradzę...

I w końcu dochodzimy do sedna sprawy... Problem jest w Tobie a nie w mamie.

Mam dla Ciebie plan -- zrób jedną małą rzecz, która będzie poza mamą, bez jej wtrącania się i napisz jak Ci poszło. Cokolwiek wymyślisz... jedną tyci-tyci-maluteńką rzecz.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości.

3

Odp: Nadopiekuńcza mama..

Szkoda mi Twojej mamy. Nauczyła się, że wszystko robi sama i że wszystko jest na jej głowie. Nie ma w tym niczego dziwnego, skoro Twój tata się powiesił, ona została sama z opieką nad Twoją niepełnosprawną siostrą, a do tego Ty zamiast się usamodzielnić, chociaż masz już 23 lata, cały czas siedzisz jej na głowie i jeszcze sprowadziłaś męża. Bo na życie na własny rachunek Cię nie stać, ale na wyjście za mąż i zrobienie dziecka już Cię było stać. To Ty powinnaś być dla niej odciążeniem i sama z własnej inicjatywy przejąć część obowiązków, żeby ją odciążyć, skoro już jej siedzisz na głowie. Tak by zrobił dorosły człowiek (choć dorośli ludzie też zwykle najpierw zapewniają sobie byt, a dopiero potem robią dzieci). Nie zachowujesz się jak dorosła, to i nie jesteś tak traktowana.

"Nie żądajcie, bym wojnę doceniał!
Zbyt ciężka jest i surowa!...
Podobnie i kwiaty nie dźwigną kamienia
Na swych gwiaździstych głowach..."
Reklama

4

Odp: Nadopiekuńcza mama..

Zgadzam się we wszystkim co napisali przedmówcy.
Piszesz, że jesteś dorosła a tak naprawdę posiadanie 23 nie czyni Cię dorosłą. Nie potrafisz sama się utrzymać, zrobiłaś sobie z mężem dziecko, mieszkacie w domu Twojej mamy, która Ci pomaga. Jak chcesz być dorosła i nie pasuje Ci taka sytuacja rozwiązanie jest proste- WYPROWADZIĆ SIE. Ale tego nie zrobisz bo przecież nie masz za co, wcześniej liczyłaś na mamę, teraz jesteś utrzymanką męża. I jeszcze piszesz, że jesteś dorosła. To, że jesteś płodna i mozesz legalnie kupić piwo naprawdę nie czyni Cię dorosłą. I naprawdę szkoda mi Twojej mamy.

5

Odp: Nadopiekuńcza mama..
loulouw napisał/a:

Zgadzam się we wszystkim co napisali przedmówcy.
Piszesz, że jesteś dorosła a tak naprawdę posiadanie 23 nie czyni Cię dorosłą. Nie potrafisz sama się utrzymać, zrobiłaś sobie z mężem dziecko, mieszkacie w domu Twojej mamy, która Ci pomaga. Jak chcesz być dorosła i nie pasuje Ci taka sytuacja rozwiązanie jest proste- WYPROWADZIĆ SIE. Ale tego nie zrobisz bo przecież nie masz za co, wcześniej liczyłaś na mamę, teraz jesteś utrzymanką męża. I jeszcze piszesz, że jesteś dorosła. To, że jesteś płodna i mozesz legalnie kupić piwo naprawdę nie czyni Cię dorosłą. I naprawdę szkoda mi Twojej mamy.

  Teraz jestem,ale w pazdzierniku wracam na studia i do pracy.Chcemy budować dom,a to niestety trochę kosztuje.Chciałabym pomóc mamie,ale ona uważa,że zrobi to lepiej więc już czasami się odechciewa.Ja doceniam,że mi pomaga,ale czasem za bardzo ingeruje w moje życie.

Reklama

6

Odp: Nadopiekuńcza mama..

Na twoim miejscu postarałabym się wynająć osobne lokum.  Nie wyobrażam sobie, żeby jedna osoba musiała ogarniać niepełnosprawne dziecko,  niemowlaka, dom i jeszcze mieć na głowie  niepracujących rodziców.  Być może to sposób na życie twojej mamy po śmierci męża, ale musi być jej bardzo ciężko.

7

Odp: Nadopiekuńcza mama..
Summerka napisał/a:

Na twoim miejscu postarałabym się wynająć osobne lokum.  Nie wyobrażam sobie, żeby jedna osoba musiała ogarniać niepełnosprawne dziecko,  niemowlaka, dom i jeszcze mieć na głowie  niepracujących rodziców.  Być może to sposób na życie twojej mamy po śmierci męża, ale musi być jej bardzo ciężko.

A czy ja gdzieś napisałam,że my niepracujemy?Mój mąż pracuje,ja narazie jestem na urlopie.Czy ja napisałam,że nic nie zrobie przy dziecku i moja mama go ogarnia?Było nam ciężko jej i mi.Nasze życie nie było"normalne",ale bardzo trudne.Jeśli ktoś nie miał doczynienia z osobą niepełnosprawną,nawet nie wie jak bardzo.Ja chcę pomóc,ale ciągle słyszę,nie tak,ja lepiej zrobię.A też nie jestem w stanie zrobić wszystkiego natychmiast,tylko dopiero jak dziecko zaśnie,albo mąż z nim zostanie jak nie jest w pracy.

8

Odp: Nadopiekuńcza mama..
MrsKiediska14 napisał/a:
Summerka napisał/a:

Na twoim miejscu postarałabym się wynająć osobne lokum.  Nie wyobrażam sobie, żeby jedna osoba musiała ogarniać niepełnosprawne dziecko,  niemowlaka, dom i jeszcze mieć na głowie  niepracujących rodziców.  Być może to sposób na życie twojej mamy po śmierci męża, ale musi być jej bardzo ciężko.

A czy ja gdzieś napisałam,że my niepracujemy?Mój mąż pracuje,ja narazie jestem na urlopie.Czy ja napisałam,że nic nie zrobie przy dziecku i moja mama go ogarnia?Było nam ciężko jej i mi.Nasze życie nie było"normalne",ale bardzo trudne.Jeśli ktoś nie miał doczynienia z osobą niepełnosprawną,nawet nie wie jak bardzo.Ja chcę pomóc,ale ciągle słyszę,nie tak,ja lepiej zrobię.A też nie jestem w stanie zrobić wszystkiego natychmiast,tylko dopiero jak dziecko zaśnie,albo mąż z nim zostanie jak nie jest w pracy.

Nie, nie napisałaś, ale napisałaś, że was nie stać, więc zrozumiałam, że nie pracujecie.

Jeśli pozwalasz mamie, żeby przynosiła wasze pranie i jeszcze chciała układać w szafie, to przepraszam, jak mam to rozumieć? 

Pytasz o poradę, więc nie znając cię  raczej nie powiem w jaki sposób możesz mamę odciążyć. Może pieczesz dobre ciasta albo znasz się na roślinach?
Coś chyba istnieje, co lubisz i potrafisz robić?  Spróbuj jej wynagrodzić jej własne starania, żeby czuła się doceniona.

9

Odp: Nadopiekuńcza mama..
MrsKiediska14 napisał/a:

(...) ja przez jej opiekuńczość z niczym sobie w życiu nie radzę (...)

Skoro tak, skoro sobie z niczym nie radzisz, a mieszkasz ze swą matką pod jednym dachem, to ona chcąc nie chcąc radzi sobie ze wszystkim, także Twymi - wydawałoby się - obowiązkami.

Napisałaś dalej, że:

(...) Chciałabym pomóc mamie,ale ona uważa,że zrobi to lepiej więc już czasami się odechciewa. (...)
Ja chcę pomóc,ale ciągle słyszę,nie tak,ja lepiej zrobię. (...)

Ponieważ ona mówi to, co mówi, Tobie 'się odechciewa' i... obowiązki domowe spadają na matkę. Między ochotą do działania a działaniem jest olbrzymia różnica.

Pytasz o to, co robić? To samo, co robiłabyś, gdybyś mieszkała bez matki. [Dla ułatwienia przeczytaj zdanie z mej sygnatury.]

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

10

Odp: Nadopiekuńcza mama..
Summerka napisał/a:
MrsKiediska14 napisał/a:
Summerka napisał/a:

Na twoim miejscu postarałabym się wynająć osobne lokum.  Nie wyobrażam sobie, żeby jedna osoba musiała ogarniać niepełnosprawne dziecko,  niemowlaka, dom i jeszcze mieć na głowie  niepracujących rodziców.  Być może to sposób na życie twojej mamy po śmierci męża, ale musi być jej bardzo ciężko.

A czy ja gdzieś napisałam,że my niepracujemy?Mój mąż pracuje,ja narazie jestem na urlopie.Czy ja napisałam,że nic nie zrobie przy dziecku i moja mama go ogarnia?Było nam ciężko jej i mi.Nasze życie nie było"normalne",ale bardzo trudne.Jeśli ktoś nie miał doczynienia z osobą niepełnosprawną,nawet nie wie jak bardzo.Ja chcę pomóc,ale ciągle słyszę,nie tak,ja lepiej zrobię.A też nie jestem w stanie zrobić wszystkiego natychmiast,tylko dopiero jak dziecko zaśnie,albo mąż z nim zostanie jak nie jest w pracy.

Nie, nie napisałaś, ale napisałaś, że was nie stać, więc zrozumiałam, że nie pracujecie.

Jeśli pozwalasz mamie, żeby przynosiła wasze pranie i jeszcze chciała układać w szafie, to przepraszam, jak mam to rozumieć? 

Pytasz o poradę, więc nie znając cię  raczej nie powiem w jaki sposób możesz mamę odciążyć. Może pieczesz dobre ciasta albo znasz się na roślinach?
Coś chyba istnieje, co lubisz i potrafisz robić?  Spróbuj jej wynagrodzić jej własne starania, żeby czuła się doceniona.

     Lubię gotować,piec ciasta.Wczoraj piernik upiekłam smile

11

Odp: Nadopiekuńcza mama..

A nie możesz po prostu z mamą porozmawiać? Kiedy po raz kolejny w czymś Cię wyręczy, to powiedz jej, że teraz Twoja kolej, bo też chcesz dołożyć swoją cegiełkę do codziennych obowiązków. Pokaż mamie, że nie musi sama tego wszystkiego ogarniać, bo Ty też możesz i potrafisz. Jeśli mówi, że coś zrobi lepiej, to poproś o radę jak masz to wykonać, by było równie dobrze. I tak dalej, i tak dalej. Małymi krokami, stopniowo, ale konsekwentnie.

Niektórzy, tu już mam na myśli mamę, wpadają też we własną pułapkę, zajmując się wszystkim i pokazując domownikom, że wszystko zrobią najlepiej, ale tak naprawdę sami potrzebują takiego poczucia, że są ważni i innym potrzebni, choć w duchu doskonale wiedzą, że pomoc byłaby wskazana. Na przykład mama mojego męża taka była - z jednej strony narzekała, że nikt (mąż, syn i dorosła córka) w niczym jej nie pomoże, a z drugiej nikomu na nic nie pozwalała, bo tak naprawdę sama miała silną potrzebę pokazania, że bez niej dom nie funkcjonuje. To była jedyna działka, na którą miała wpływ (miała poważny problem ze wzrokiem, w związku z czym musiała zrezygnować z pracy zawodowej, a z czasem przestała samodzielnie poruszać się po mieście), stąd wynikała tak silna potrzeba zaznaczenia swojej roli w rodzinie.
Pomyśl czy w Waszym domu przypadkiem nie działa taki sam mechanizm. Jeśli tak, to w pewien sposób tłumaczyłoby to jej 'nadopiekuńczość'.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

12

Odp: Nadopiekuńcza mama..
Olinka napisał/a:

A nie możesz po prostu z mamą porozmawiać? Kiedy po raz kolejny w czymś Cię wyręczy, to powiedz jej, że teraz Twoja kolej, bo też chcesz dołożyć swoją cegiełkę do codziennych obowiązków. Pokaż mamie, że nie musi sama tego wszystkiego ogarniać, bo Ty też możesz i potrafisz. Jeśli mówi, że coś zrobi lepiej, to poproś o radę jak masz to wykonać, by było równie dobrze. I tak dalej, i tak dalej. Małymi krokami, stopniowo, ale konsekwentnie.

Niektórzy, tu już mam na myśli mamę, wpadają też we własną pułapkę, zajmując się wszystkim i pokazując domownikom, że wszystko zrobią najlepiej, ale tak naprawdę sami potrzebują takiego poczucia, że są ważni i innym potrzebni, choć w duchu doskonale wiedzą, że pomoc byłaby wskazana. Na przykład mama mojego męża taka była - z jednej strony narzekała, że nikt (mąż, syn i dorosła córka) w niczym jej nie pomoże, a z drugiej nikomu na nic nie pozwalała, bo tak naprawdę sama miała silną potrzebę pokazania, że bez niej dom nie funkcjonuje. To była jedyna działka, na którą miała wpływ (miała poważny problem ze wzrokiem, w związku z czym musiała zrezygnować z pracy zawodowej, a z czasem przestała samodzielnie poruszać się po mieście), stąd wynikała tak silna potrzeba zaznaczenia swojej roli w rodzinie.
Pomyśl czy w Waszym domu przypadkiem nie działa taki sam mechanizm. Jeśli tak, to w pewien sposób tłumaczyłoby to jej 'nadopiekuńczość'.

                                   Tu możesz mieć racje.Moja siostra jest bardzo męcząca.Życie jej się nie ułożyło,mój ojciec był słabszy psychicznie i nie poradził sobie z niepełnosprawnością córki.Ja zawsze słyszałam,że mam jego charakter a jakbym miała jej to by było lepiej.Może być tak,że spełnienie życiowe czerpie z tego,że jest lubiana ze wszystkim sobie radzi i wszystko ogarnia.

13

Odp: Nadopiekuńcza mama..
MrsKiediska14 napisał/a:

No więc jestem dorosła mam 23 lata,5 miesięczne dziecko,mieszkamy w moim domu rodzinnym z mężem narazie nie stać nas na wynajęcie mieszkania,albo coś swojego.Mam niepełnosprawną siostrę wymagającą całodobowej opieki,mój ojciec powiesił się gdy miałam 12 lat.Problemem jest to,że moja mama nie zauważyła,że jestem już dorosła i traktuję mnie jak małe dziecko.Ze względu na opiekę nad siostrą praktycznie w ogóle nigdzie nie wychodzi.Robi nam pranie przynosi poskładane w kostkę i mówi mi,że mam mężowi włożyć do szafy bluzę i powiesić na wieszaku.My mówimy np że chcemy żeby dziecko siedziało z nami to nie słucha,że my chcemy tak tylko bierze dziecko i robi po swojemu.Jak było w domu przyjęcie dla mojego synka,to ja praktycznie nie miałam wstępu do kuchni"bo ona sobie sama ze wszystkim poradzi i jej nie potrzeba mojej pomocy",była oburzona bo przecież pozwoliła mi gościom robić kawę.Wszystko fajnie,tylko ja przez jej opiekuńczość z niczym sobie w życiu nie radzę,mam niskie poczucie wartości.Nie wiem już co robić,czy mam trochę racji?Jestem dorosła a wydaje mi się,że bez mamy sobie nie poradzę...


Nie możesz dziwić się swojej mamie,ona cieszy się kiedy może być Wam pomocna,bo czuje się potrzebna,sama piszesz,że masz niepełnosprawną siostrę,która wymaga całodobowej opieki - pozwól więc,aby Twoja mama miała chociaż trochę radości z tego, że może zrobić coś innego,niż tylko opiekować się chorą córką.Wiem, że czasami chciałabyś zrobić coś sama,więc wystarczy porozmawiać ze swoją mamą i powiedzieć jej o tym, tylko tak aby nie poczuła się obrażona,a tym samym zbędna w Twoim życiu,przecież to matka,a każda matka podobnie reaguje na swoje dzieci,czyli chce we wszystkim je wyręczyć. Ciesz się, że ją masz,przytoczę taki wierszyk : Szanuj serce matki póki jest przy tobie,bo będzie za późno,gdy już będzie w grobie. Bardzo mądry wierszyk,o którym każde dziecko powinno pamiętać, bo to - niestety - szczera prawda. Dlatego uważam,że powinnaś porozmawiać na spokojnie i szczerze ze swoją mamą, jest dorosłą,mądrą osobą i z całą pewnością to zrozumie. smile

Nawet mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje
- Ezop -

14

Odp: Nadopiekuńcza mama..
natolinka napisał/a:

(...) każda matka podobnie reaguje na swoje dzieci,czyli chce we wszystkim je wyręczyć. (...)

Nie. Nieprawda. Nie każda. Chce i postępuje tak tylko taka, która musi czuć się niezbędna i tylko w ten sposób umie okazać swe uczucia. Taka matka nie myśli o skutkach swego zachowania i traktowania człowieka, którego x lat temu urodziła, zgodnie z porzekadłem " Chciała dobrze, wyszło jak zwykle.".

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nadopiekuńcza mama..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018