Potrzebna ocena sytuacji z perspektywy kobiety - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Potrzebna ocena sytuacji z perspektywy kobiety

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Potrzebna ocena sytuacji z perspektywy kobiety

Witam.
Potrzebuje waszej oceny, bo tylko tak mogę zobaczyć swoje życie patrząc z boku oczami kobiety.....

Otóż:
Mam żonę, dwójkę dzieci i "w miarę" poukładane życie, co prawda z dużymi kompromisami (o nich dalej) ale to zawsze coś co znam i co funkcjonuje. Jestem atrakcyjnym facetem, który zawsze potrafił czuć kobiety i ich potrzeby (co nierzadko musiałem poskromić). Nie wchodząc w szczegóły ożeniłem się z kobietą totalnie nie z "mojej bajki". Dziś wiem, że potrzeba rozwinięcia swojej rycerskości i baku wtrącania się w moje działanie była tym co w niej potrzebowałem jako "nieopierzony gówniarz" i co pozwoliło mi na przepracowanie wszystkich dolegliwości z toksycznego rodzinnego domu i innych zachowań z dzieciństwa, a jej fizyczna atrakcyjność i powodzenie doprawiło jeszcze tą potrawę. Udało się mimo ogromnych różnic (także w libido) stworzyć własny świat, w którym schowałem niektóre swoje cechy, okiełznałem potrzeby itp. Fakt braku współżycia przed ślubem i braku innych seksualnych doświadczeń z innymi kobietami na pewno pomogły - to miała być tylko Ta jedyna.
Często miałem prowokacyjne zachowania koleżanek, ale nigdy nie dopuszczałem za blisko żadnej kobiety do siebie.
Niestety życie chciał inaczej.
Poznałem koleżankę, z którą połączył mnie biznes, przy której nie czułem żadnego zagrożenia.... Ona też miała życie poukładane, mądra inteligentna, wiedziała jakie mam podejście...To spowodowało, że oboje potrafiliśmy się otworzyć bez skrępowania. Staliśmy się dla siebie prawdziwymi przyjaciółmi.
Od razu wyczułem, jakie popełnia błędy względem swojego męża, które odbijają się jej czkawką, gdyż jej Facet to totalny "Emocjonalny OGR" więc postanowiłem jej pomóc jako przyjaciel i dałem rzeczowe wskazówki - zaczęło pomagać. Niestety okazało się przy tym, że i ja mam jeszcze niepozamykane rozdziały osobowości i to dzięki niej zacząłem je naprawiać. A ponieważ emocjonalnie i duchowo bardzo do siebie jesteśmy podobni to zaczęliśmy dawać Siebie Sobie coraz więcej....
Z małymi i większymi przerwami mieliśmy ze Soba kontakt. Aż w końcu zacząłem zauważać w niej kobietę, której szukałem całe Swoje życie...Zrozumiałem, że ją kocham. Ona dokładnie to czuła, chodź Nigdy nie powiedziała mi, że podziela też to uczucie to czuje, że nie jest to jednostronne. Zresztą to Ona zainicjowała abym odkrył karty. Próbowaliśmy dla dobra i ochrony rodzin zerwać ze Soba kontakt - niestety nie dajemy rady. Nie poszedłem na całość mimo iż były sprzyjające okazje, bo nie wyobrażam sobie że mógłbym ją wykorzystać, muszę najpierw wiedzieć, że to nie o seks tu chodzi, zbyt duża odpowiedzialność mną targa, chodź nie ukrywam, że to jak tortury czuć zapach jej skóry i pożerać ją całą męskim wzrokiem.
Wiem, że tkwi w toksycznym związku, wiem że nie chce mieć rozpadu mojej rodziny na swoich rękach, wiem że dobro dzieci stawia ponad wszystko i to powoduje u niej zahamowania. Niestety poprzez to co do Niej czuje nie jestem w stanie wejść w jej serce i zobaczyć co tam tkwi naprawdę. Dlatego potrzebuje chłodnej Waszej oceny.
Potrafi pokazać pazur, nie odbierać tel, spóźniać się na spotkanie ale kiedy nie zadzwonię długo nie muszę czekać na odzew. Wiem też, że przyjaciółki (nie ma co się dziwić) próbują jej pokazać, jak bardzo nie ma sensu kontynuowanie tej znajomości, wiem też w jakim zlym świetle mnie jej pokazują zresztą tak samo mam i ja, ale Ktoś, kto nigdy nie poczuł tej dziwnej energii, która łączy kochających się osób nie ma pojęcia jaka to jest moc.
Jestem totalnie rozdarty. Wstyd się przyznać, ale nie ma ceny której bym nie zapłacił by być przy Niej. Zrozumiałem jaki błąd popełniłem mając dziescia lat i wybierając Swoją drogę życiową, teraz dopiero rozumiem Swoje potrzeby i to czego nie chce w życiu. Niech nikt nie ocenia takiej postawy, jak nie stanął przy takim problemie, chyba że wrażliwość jego jest rodem z Kiepskich. Oczywiście mogę udawać, że kocham żonę i grać tą grę do końca spektaklu, ale czy to rzeczywiście będzie fair?
Próbuje wmówić sobie, że to gra, że to jej manipulacja tym bardziej, że Ona nie ciśnie na spotkanie tak jak ja obecnie, bo wtedy łatwiej będzie mi się uporać z tym uczuciem  ale coś mnie przed tym blokuje. Nie odpowiada na zaczepki o stan jej serca, ale to co widzę w jej oczach kiedy jesteśmy razem....dzień z Nią mija Nam jak 5min.
Co Wy kobiety myślicie?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Potrzebna ocena sytuacji z perspektywy kobiety

Och proszę Cię.
Myślisz, że Ty jesteś pierwszy, który ma w małżeństwie monotonię i nagle coś, co jest poza okazało sie bardziej atrakcyjne?

Jeżeli kochasz żonę, to odetnij się od tej dziewczyny.
Jeżeli kochasz dziewczynę, rozwiedź się z żoną. Bo skoro żony nie kochasz, to po co macie być razem? W ten sposób dasz jej szansę na to, żeby ktoś ją pokochał.
Ale z tego co widzę, to jesteś typowym zdradzaczem, który się albo nie rozwiedzie wcale w myśl dobra dzieci, albo nie rozwiedzie się dopóki kącik u kochanki nie będzie w 100% pewny.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3 Ostatnio edytowany przez dozbioru (2018-05-16 18:14:45)

Odp: Potrzebna ocena sytuacji z perspektywy kobiety
Lady Loka napisał/a:

Och proszę Cię.
Myślisz, że Ty jesteś pierwszy, który ma w małżeństwie monotonię i nagle coś, co jest poza okazało sie bardziej atrakcyjne?

Jeżeli kochasz żonę, to odetnij się od tej dziewczyny.
Jeżeli kochasz dziewczynę, rozwiedź się z żoną. Bo skoro żony nie kochasz, to po co macie być razem? W ten sposób dasz jej szansę na to, żeby ktoś ją pokochał.
Ale z tego co widzę, to jesteś typowym zdradzaczem, który się albo nie rozwiedzie wcale w myśl dobra dzieci, albo nie rozwiedzie się dopóki kącik u kochanki nie będzie w 100% pewny.

Typowa odpowiedź, jakiej mogłem się spodziewać (ale nie o takie mi chodzi - szukam czegoś głębszego).

Otóż gdybyś miała rację to już dawno zerwałbym ten owoc (i nie tylko ten dzisiejszy, który teraz mi zawrócił w głowie) bo na nudę i monotonie nie narzekam ponad 10lat a okazji miałem sporo i na dużo atrakcyjniejsze emocje mogłem liczyć niż te do których przywykłem - uwierz mi na słowo
Zawsze potrafiłem to chować i kontrolować, i dlatego też żona jest pewna, że co by nie było to i tak ja zostanę.

Co do dzieci - sam pochodzę z rozbitego domu, więc wiem ile to kosztuje dzieci i jaką cenę One zapłacą. Dlatego też taki "koniec świata" mogę zrobić tylko w jednym przypadku tj. dla prawdziwej miłości i w przygotowanym czasie (chodź nigdy nie ma go odpowiedniego - to kwestia większego i mniejszego zła).
Teraz rozumiem jak ryzykowne jest wybierając partnera życiowego kiedy hormony grają pierwsze skrzypce, a bagaż Naszych doświadczeń równy jest ZERO.

Uprzedzę fakt  - wydaje mi się, że do wczoraj nie widziałem problemu, atrakcyjności w nowym, monotonności itd. dopiero kiedy coś zaczęło się dziać w środku.
Dlatego też proszę nie chcę morałów od ludzi, którzy takie historie znają z filmów i książek... nie macie zielonego pojęcia co to za siła.

I na koniec: Jeśli kochałbym żonę, to czy potrafiłaby to zepsuć atrakcyjność nowej? Wątpię. Poza tym nawet jak już kochamy, ale nie pielęgnujemy tego uczucia, Ono umiera, nawet jeżeli jedna strona próbuje kochać za dwoje.

Reklama

4

Odp: Potrzebna ocena sytuacji z perspektywy kobiety

Jasne. Ty wiesz lepiej, bo Ciebie trafił grom z jasnego nieba.

Wiesz, prawda jest taka, że będąc w związku MOŻESZ się zakochać w innej. Jasne, że możesz. To jest normalne i naturalne.

Ale to już Twój wybór co z tym zrobisz. Mam wrażenie, że Ty już decyzję masz podjętą i szukasz usprawiedliwienia dla siebie, a jednocześnie chcesz pozostać czysty w oczach swoich i świata i dlatego jeszcze nie poszedłeś z nią do łóżka smile
zdrada już jest, emocjonalna.

A dzieciom o wiele lepiej jest z jednym rodzicem niż z dwojgiem, kiedy któreś oszukuje.

Jeżeli uważasz, że to jest prawdziwa miłość - rozwiedź się z żoną. Żona już jest poszkodowana, bo Ty już emocjonalnie jesteś z inną, a nie z nią. Jeżeli to jest prawdziwa miłość to doceni i będziecie żyć długo i szczęśliwie. Tak czy inaczej Twoja żona zasługuje na to, żeby też trafić na prawdziwą miłość.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

5

Odp: Potrzebna ocena sytuacji z perspektywy kobiety

Prawda jest taka, ze zafiksowałeś się na punkcie koleżanki bo to coś nowego i innego niż żona. To absolutnie normalne zjawisko, zawsze nowe i inne jest lepsze niż stare i rutynowe. Ale wcale nie oznacza to, że cokolwiek może z tego wyjść. Ja obstawiam że Ty będziesz z czasem nakręcał się coraz bardziej a ona nigdy nie odejdzie od męża bo nie będzie zdecydowana. Zniszczysz swoją rodzinę nie dostając nic w zamian.

Reklama

6

Odp: Potrzebna ocena sytuacji z perspektywy kobiety

Z tym się zgodzę.
Mało tego emocjonalna zdrada jest b. bolesna i niebezpieczna niż ta fizyczna bo dotyka nasz całych.

Ja to wszystko już dawno wiem. Nie potrzebuje być usprawiedliwiony przed światem.

Nie zrozumiałaś co napisałem i o co pytam.

Nie poszedłem do łóżka żeby mieć usprawiedliwienie, tylko żeby móc to przezwyciężyć, wiem jakie tam będą emocje, bo doświadczam ich namiastkę przy zwykłym kontakcie, więc obraz całkowicie będę miał zniekształcony.
A pyt. o co inne?
Masz rację ja już postanowiłem, ale tylko w przypadku obustronnego uczucia, w przeciwnym przypadku zagłuszę to uczucie, zamkną ta stałe dostęp do siebie i dla dobra ogółu przeżyje życie jak większość. Trudno

A ponieważ przez to co czuje do Niej nie mogę zajrzeć do Jej serca dlatego pytam o punk widzenia kobiet nie MOJEJ osoby tylko JEJ.
Jeżeli potrafisz odciąć Sąd nade mną to zrób to, bo naprawdę rozumiem Twoje stanowisko i pewnie tak samo bym postąpił. Ba do tej pory tak robiłem, ąz ten grom poznałem na własnej skórze, z którego teraz Ty szydzisz (robiłem podobnie - wierz mi)

7

Odp: Potrzebna ocena sytuacji z perspektywy kobiety

Ona tkwi w toksycznym związku. Jeżeli miałaby się z niego uwolnić, już by to zrobiła.
Na podstawie Twojego opisu mam dwie myśli.
Albo ona jest na tyle wyrachowana albo na tyle nie potrafi podjąć jakiejś decyzji, że męża nie zostawi, ale będzie orbitować koło Ciebie, bo jakby mąż ją kiedyś kopnął w tyłek, to będzie miała Ciebie w kieszeni.
Albo potrzebuje tylko Twojej uwagi.
Bo gdyby ona chciała zostawić swojego męża, to już by to zrobiła.

I osobiście nie wierzę w takie bajki, że jej zależy na Twoich dzieciach i dlatego nie chce Tobie dać żadnych konkretów. Gdyby jej zależało na tym, aby Twoja rodzina została pełna, to w pewnym momencie urwałaby kontakt, albo powoli go ochłodziła i sam naturalnie by się urwał.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

8

Odp: Potrzebna ocena sytuacji z perspektywy kobiety

Rozumiem.
Z toksycznego związku wyjście to nie taki prosty mechanizm i czasem bez terapii ludzie nie potrafią tego zrobić.

Ale druga części Twojej odp do mnie b. przemawia.
Zastanawiam się nawet czy to nie gra właśnie po to by mieć zaplecze, albo się wzmocnić, wyzdrowieć i odfrunąć.
Dysonans jej zachowań mam przeogromny.
Dziękuję za odp.

9

Odp: Potrzebna ocena sytuacji z perspektywy kobiety

Dozbioru, ja to wiem. Wiem, jak kobieta czasami potrafi mieć wyprany mózg. Ale tym bardziej uważam, że ona nie wyjdzie z tego związku dla Ciebie.
Ba, uważam, że nawet jakby wyszła, to powinna sobie zrobić od związków przerwę i przejść terapię.

Tak jak już pisałam, można się zakochać będąc w związku. Ale jeżeli jest się dojrzałym, odpowiedzialnym człowiekiem, to się to ucina zanim zajdzie za daleko.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

10

Odp: Potrzebna ocena sytuacji z perspektywy kobiety

Dla mnie zakochanie to już dawno za daleko. Ale nie chciałem tego. To coś czego sam nie rozumiem...
Może kara, że byłem za pewny swej szlachetności? Może. Ja już się osądziłem, nie mniej stało się i się zakochałem.

Nie martwię się tym, że może nie mieć siły, że potrzebuje terapii itp. Te rzeczy są mi nie obce i potrafię to wykorzystać.

Bardziej chodzi mi o to czy możliwe jest takie zachowanie kobiety kiedy się naprawdę kocha? bo jeżeli nie to odp już znam.
Chodź margines błędu przyjmuję choćby po sobie samym. ale to już inna sprawa
Dzięki waszym spostrzeżeniom czuję, że mogę to zobaczyć trochę na chłodno, bo zobaczę i wyciągnę z czasem te "drobiazgi"

11

Odp: Potrzebna ocena sytuacji z perspektywy kobiety

Czyli są dwie możliwości:

1. Ona się nie zakochała i jest wyrachowana, lub potrzebne jej tylko i wyłącznie wsparcie
2. Zakochała się tak samo, ale jest mądrzejsza ode mnie i odpowiedzialność bierze góre

????

Ciekawe bo zawsze mówiła mi, jak bardzo determinuje jej zachowanie poczucie odpowiedzialności, ale to też mogło być z wyrachowania.

A myślałem, że taki mądry jestem smile

Trzeba dać czas sytuacji

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Potrzebna ocena sytuacji z perspektywy kobiety

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018