Czy jemu wogole na mnie zalezy? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

1 Ostatnio edytowany przez IamTurtle (2018-05-11 23:18:34)

Temat: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Witajcie,

Z reguly jestem osoba dosyc logiczna, tak wiec dla mnie jesli kobieta czy mezczyzna zadaje powyzsze pytanie - z reguly oznacza to, ze jemu/jej raczej nie zalezy (przynajmniej nie az tak).
Ale coz, jako, ze i mnie dopadla powyzsza refleksja - prosze o wasza pomoc - tak aby w razie czego mnie otrzezwic.
Spotykam sie z 15 lat starszym facetem od 6 miesiecy. Poznalismy sie w pracy. Zabiegal o mnie - wszyscy wiemy o co chodzi.
Moj problem polega na tym, ze nie czuje Jego uczucia. On jest typem ultra zorganizowanego, solidnego i ulozonego faceta - ja natomiast wrecz przeciwnie (ale to tak w pozytywnym sensie).
Kompletnie nie okazuje mi uczuc - 3 razy powiedzial, ze jestem dla niego wazna.
O tym, ze jestesmy razem dowiedzialam sie na spacerze z psem (po jakis 4 miesiacach) kiedy znajoma znajomej idac znami spytala sie czy jestesmy razem. Ja nie wiedzialam co powiedziec, ale On powiedzial tak. Umowmy sie, ze On liczy nas zwiazek od czasu naszej pierwszej nocy.
Kiedy sie spotykamy on szybciej konczy spotkania - gdyz chodzi wczesnie spac (czyt o 10.00 - rano wstaje do pracy plus ma problemy ze snem). Widzimy sie po pracy do max 9.30 wieczorem - wtedy mnie odwozi, bo jak mowi musi sie wyspac.
W naszej pracy nikt nie wie, ze jestesmy razem wiec przy wszystkich udajemy znajomych - poczatkowo nasza wspolna decyzja - potem juz nic nie mowilam na ten temat.
Seks jest naprawde cudowny - jedyne pole gdzie naprawde nie ma sie do czego przyczepic.
Chodzimy od czasu do czasu na randki- kino, obiady itp - tu tez ok, chodz ostatnio faktycznie duzo pracy.
Nie czuje sie najwazniejsza - tylko jak wpis w kalendarzu.
Rozmawialismy o tym, chcialam to skonczyc ale koniec koncow nic z tego nie wyszlo, bo nie mialam odwagi do konca mowic o wszystkich swoich obawach wzgledem nas.
Dzisiaj wyjechal na kilka dni za granice i spedzilismy mile wieczor w restauracji, a potem poszlismy do niego. Niby bylo fajnie ale peklam i sie poplakalam. Nie pytal dlaczego tylko mnie przytulil. Podejrzewam, ze wyszly ze mnie wszystkie skumulowane emocje....Kiedy sie zegnalismy w aucie powiedzial, ze milo spedzilismy wieczor, i 'buziaczki, zzdzwonimy sie' - myslalam, ze opadna mi rece. Myslalam, ze powie cos w stylu 'bede tesknic, kochanie' a tu prosze... W przyszla Srode wraca i powiedzial ze moglibysmy sie spotkac w Sobote i Niedziele - mieszka 5 min samochodem ode mnie...wiec watpie zeby to byl problem spotkac sie wczesniej.

Ok, to tak w skrocie. Staram sie opisac to wszystko w miare prosto bo nie chce sie rozkleic.

Powiedzcie mi prosze czy przesadzam? Czy nie mam prawa oczekiwac wiecej uczuc? Czuje sie jak mila dziewczyna do towarzystwa, ktora On lubi ale raczej nie jest w niej zakochany...

Z gory dziekuje za odpowiedz smile

Reklama
Zobacz podobne tematy :
Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Jest tak, jak myślisz. Praca pracą, obowiązki obowiązkami, a uczucia swoją drogą. On tych uczuć w stosunku do Ciebie nie ma. Jesteś dla niego odskocznią od pracy, namiastką związku. Nie wszyscy muszą być romantykami, ale jeżeli komuś zależy na drugiej osobie, to da się odczuć. Nie ma co się oszukiwać.

3

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?
IamTurtle napisał/a:

Witajcie,

Z reguly jestem osoba dosyc logiczna, tak wiec dla mnie jesli kobieta czy mezczyzna zadaje powyzsze pytanie - z reguly oznacza to, ze jemu/jej raczej nie zalezy (przynajmniej nie az tak).
Ale coz, jako, ze i mnie dopadla powyzsza refleksja - prosze o wasza pomoc - tak aby w razie czego mnie otrzezwic.
Spotykam sie z 15 lat starszym facetem od 6 miesiecy. Poznalismy sie w pracy. Zabiegal o mnie - wszyscy wiemy o co chodzi.
Moj problem polega na tym, ze nie czuje Jego uczucia. On jest typem ultra zorganizowanego, solidnego i ulozonego faceta - ja natomiast wrecz przeciwnie (ale to tak w pozytywnym sensie).
Kompletnie nie okazuje mi uczuc - 3 razy powiedzial, ze jestem dla niego wazna.
O tym, ze jestesmy razem dowiedzialam sie na spacerze z psem (po jakis 4 miesiacach) kiedy znajoma znajomej idac znami spytala sie czy jestesmy razem. Ja nie wiedzialam co powiedziec, ale On powiedzial tak. Umowmy sie, ze On liczy nas zwiazek od czasu naszej pierwszej nocy.
Kiedy sie spotykamy on szybciej konczy spotkania - gdyz chodzi wczesnie spac (czyt o 10.00 - rano wstaje do pracy plus ma problemy ze snem). Widzimy sie po pracy do max 9.30 wieczorem - wtedy mnie odwozi, bo jak mowi musi sie wyspac.
W naszej pracy nikt nie wie, ze jestesmy razem wiec przy wszystkich udajemy znajomych - poczatkowo nasza wspolna decyzja - potem juz nic nie mowilam na ten temat.
Seks jest naprawde cudowny - jedyne pole gdzie naprawde nie ma sie do czego przyczepic.
Chodzimy od czasu do czasu na randki- kino, obiady itp - tu tez ok, chodz ostatnio faktycznie duzo pracy.
Nie czuje sie najwazniejsza - tylko jak wpis w kalendarzu.
Rozmawialismy o tym, chcialam to skonczyc ale koniec koncow nic z tego nie wyszlo, bo nie mialam odwagi do konca mowic o wszystkich swoich obawach wzgledem nas.
Dzisiaj wyjechal na kilka dni za granice i spedzilismy mile wieczor w restauracji, a potem poszlismy do niego. Niby bylo fajnie ale peklam i sie poplakalam. Nie pytal dlaczego tylko mnie przytulil. Podejrzewam, ze wyszly ze mnie wszystkie skumulowane emocje....Kiedy sie zegnalismy w aucie powiedzial, ze milo spedzilismy wieczor, i 'buziaczki, zzdzwonimy sie' - myslalam, ze opadna mi rece. Myslalam, ze powie cos w stylu 'bede tesknic, kochanie' a tu prosze... W przyszla Srode wraca i powiedzial ze moglibysmy sie spotkac w Sobote i Niedziele - mieszka 5 min samochodem ode mnie...wiec watpie zeby to byl problem spotkac sie wczesniej.

Ok, to tak w skrocie. Staram sie opisac to wszystko w miare prosto bo nie chce sie rozkleic.

Powiedzcie mi prosze czy przesadzam? Czy nie mam prawa oczekiwac wiecej uczuc? Czuje sie jak mila dziewczyna do towarzystwa, ktora On lubi ale raczej nie jest w niej zakochany...

Z gory dziekuje za odpowiedz smile


Coooooo tu się wydarzyło?

Mój borze. Popraw mnie, bo ja chyba źle rozumiem...

1. "Moj problem polega na tym, ze nie czuje Jego uczucia." -- jak Ty chcesz je czuć? Telepatią, czy na jakie zachowania liczysz? Potrafisz je tu wymienić i opisać, te zachowania, po których poznasz, że  on coś czuje? Konkretne gesty, konkretne słowa i ich częstość, gdzie poczujesz pewność, OK?
2. Jesteście ze sobą od 6 miesięcy, 3 razy Ci powiedział, że jesteś ważna. Hmm.... oczekiwania po raz pierwszy.
3. Co stało na drodze, by zapytać, dlaczego on uważa, że jesteście razem, by skomentować, dopytać, powiedzieć co ty o tym myślisz? (Bo ja z tej wypowiedzi nie wiem, ty się cieszysz, że powiedział, że jesteście razem, czy jesteś zła?) (komunikacja??)
4. Chodzi spać "za" wcześnie... oczekiwania po raz drugi.
5. "potem już nic nie mówiłam na ten temat" - komunikacja!!!
6. "nie czuję się najważniejsza" - czy on wie, co ma zrobić, żebyś ty poczuła się najważniejsza? Czy on w ogóle wie, że ty masz jakiś problem z tym, że nie czujesz się dla niego ważna? --- komunikacja
7. "nie mialam odwagi do konca mowic o wszystkich swoich obawach wzgledem nas." KOMUNIKACJA. Skąd on ma wiedzieć, skoro nie mówisz?!
8. "Dzisiaj wyjechal na kilka dni za granice i spedzilismy mile wieczor w restauracji, a potem poszlismy do niego. Niby bylo fajnie ale peklam i sie poplakalam" Facet zabiera cię do restauracji, jest fajnie, a ty potem płaczesz. Robi sens. Czy on wie, dlaczego?
9.  "Nie pytal dlaczego tylko mnie przytulil." Ahaa, nie wie, dlaczego, a ty nie wpadłaś na pomysł, żeby go poinformować, jaki masz problem z tym miłym wieczorem? (komunikacja)
10. "Kiedy sie zegnalismy w aucie powiedzial, ze milo spedzilismy wieczor, i 'buziaczki, zzdzwonimy sie' - myslalam, ze opadna mi rece." a co jest z tymi słowami nie tak?
11. "Myslalam, ze powie cos w stylu 'bede tesknic, kochanie' a tu prosze..." ahaaa, miałaś oczekiwania, no ale nie powiedziałaś o nich, eh, a on się nie domyślił... ciężki kaliber
12. "W przyszla Srode wraca i powiedzial ze moglibysmy sie spotkac w Sobote i Niedziele - mieszka 5 min samochodem ode mnie...wiec watpie zeby to byl problem spotkac sie wczesniej." a ty znów masz oczekiwania, o których nie mówisz. Jakby... komunikacja? Cóż stoi na przeszkodzie powiedzieć "hej, mieszkasz 5 minud ode mnie, spotkajmy się wcześniej"?


Podsumowując: jesteś w związku pół roku, masz jakieś wymagania, a o nich nie mówisz. Masz problem z oczekiwaniami i komunikacją. Oczekujesz różnych rzeczy, o których nie mówisz. A skoro nie mówisz, to on ich nie robi. Skoro on nie robi, to nie spełnia twoich oczekiwań - "coś z nim jest nie tak". Ale że mu nie mówisz o swoich oczekiwaniach, to stawiasz go na pozycji przegranej z marszu. Ot, typowa historia o tym, że bardzo chcesz, żeby  on się domyślił, w myślach ci przeczytał, jakich słów i jakich gestów w jakiej częstotliwości oczekujesz. Nawet nie dajesz mu szansy.

A powiedzieć mu o oczekiwaniach nie możesz, bo...?

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone
Reklama

4

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Czesc,

Bardzo dziekuje za odpowiedzi, czasem warto wysluchac osob postronnych.

1. Nie czuje Jego uczucia w gestach, slowach i czynach. Kiedy jestesmy sami lub w lozku jest ok. Wtedy mnie przytula i jest mily. Fakt, ze kiedy prawil mi komplementy to go gasilam i przestal. Gdyby do mnie czesciej dzwonil i pytal sie tak szczerze co u mnie, jak sie czuje, co robie. Gdyby sam z siebie proponowal mi zostanie u niego na noc (oczywiscie w granicach rozsadku). Ja mam wciaz wrazenie, ze mam limit czasowy na spotkanie z nim. Czlowiek zakochany czasem portafi sie nagiac i zmienic plany, nie chce sie rozstawac z ta osoba - a On tylko patrzy na zegarek po 9 i jestem pod presja wyjscia (nawet w weekend). Byloby mi milo gdyby powiedzial, ze teskni, ze nie moze sie doczekac zeby sie ze mna spotkac.
2. Tak, powiedzial mi to bo sie sama spytalam.
3. Balam sie wczesniej spytac czy jestesmy razem - wiem glupio, ale On zawsze podkreslal, ze nie szuka przygod i seks bez zobowiazan go nie interesuje. Dla niego bylo to oczywiste, ze jestesmy razem.
  4. Ok, powiedzialam mu o tym i powiedzial, ze cos pozmienia, zebym sie zle nie czula. Wczesniej mowil, ze mozna wypracowac kompromis - ze bedzie spac o 11. Ja go troche rozumiem, nie wymagam zeby codziennie siedzial ze mna do nocy, ale zawsze wszystko jest ustalane pod jego plan dnia. 
5. Ponownie, podczas naszej rozmowy pytal czy moze tajemnica mi przeszkadza - zaprzeczyłam. Troche sie boje wyjawic nasz zwiazek poniewaz wiem, ze nasza firma jest pelna plotek. Nie jestem jeszcze pewna czy chcialabym to wyjawic.
6. Tak powiedzialam mu to. Ale nie wyjasnilam jak moglby to zmienic - szczerze mowiac sama nie wiem do konca jak. Pytal sie czy czuje sie zaniedbana. Poprosilam go o 3 spotkania w tygodniu, powiedzial, ze bardzo chetnie.
7. Bo jest mi glupio, czuje sie jakbym sie o cos prosila. Pewne kwestie sa dla mnie oczywiste. Ja jestem bardzo dumna osoba i boje sie, ze wtedy wyjdzie, ze mi bardziej zalezy - czego sie irracjonalnie obawiam.
8. Bylo ok, faktycznie poszlismy tam gdzie zaproponowalam. Kiedy sie poplakalam powiedzialam mu, ze poprostu jestem emocjonalna.
9. Poplakalam sie przez sytuacje w zwiazku.
10. To bylo takie letnie, tekst jak do kolezanki.
11. Ponownie - zle sie czuje z faktem, ze musze prosic o takie okazywanie uczuc. Kiedy komus zalezy - to chyba samo przychodzi(?)
12. Tutaj znowu - znowu czuje sie jakbym sie prosila i cos wymuszala.
Szczerze mowiac mam problem z niska samoocena. Wiele rzeczy, ktorych on do mnie mowi odbieram jako atak - co sam zauwazyl. Analizuje kazdy gest itp - zeby zobaczyc czy faktycznie mu zalezy.
Oprocz tego miewam hustawki nastrojow - mysle, ze to przez te niepewnosc w zwiazku.
Zdaje sobie sprawe ze swoich problemow z komunikacja, ale glupio mi mowic onswoich potrzebach - mam wrazenie, ze to jest ponizej mojej godnosci i stawia mnie w kiepskiej pozycji. On z kolei nigdy nie mowi o swoich - a chetnie bym je poznala.
Czuje sie w tym zwiazku gorsza (?) i mniej warta od faceta.

Dziekuje raz jeszcze

5

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Masz 23 lata, facet ma 38.

Czytając to co piszesz, stwierdzam, że dojrzałemu facetowi przed 40tką po prostu nie są potrzebne takie wyznania, jakich Ty chcesz.
To już nie jest 20latek, który rzuci wszystko dlatego, że się zakochał. To po prostu nie ten wiek.
Jak chcesz kogoś, kto tak będzie działał to znajdź kogoś, kto jest w Twoim wieku.

Tak, dla niego jesteś kartką w kalendarzu. Bo on ten kalendarz stworzył sobie zanim Ty weszłaś do jego życia.
Macie różne potrzeby, różne wartości i oczekiwania i to nie będzie maleć. Będzie się tylko powiększać.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Reklama

6

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Zgadzam się z Monoceros i Lady loka jednocześnie.
po pierwsze uważam, że różnica wieku w tym wypadku jest znacząca gdyż ty się zatrzymałas na wizji związku jak u nastolatków, a on podchodzi do tego dojrzalej. o czym świadczyć może np. to że on wraca w środe i ty chcesz się spotkać już, zaraz, a on normalnie chce sobie odpocząć i pełen energii spotkać się w weekend. to logiczne. zresztą wszystkie argumenty i przykłady jakie przytoczylaś można pod to podpiąć.
po drugie o twojej niedojrzałości świadczy brak komunikacji. myślisz, że on jest telepatą i domyśla się, że ryczysz bo ci źle? dziecinne. albo się tego nauczysz, albo skończysz marnie.

7

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?
Lady Loka napisał/a:

Masz 23 lata, facet ma 38.

Czytając to co piszesz, stwierdzam, że dojrzałemu facetowi przed 40tką po prostu nie są potrzebne takie wyznania, jakich Ty chcesz.
To już nie jest 20latek, który rzuci wszystko dlatego, że się zakochał. To po prostu nie ten wiek.
Jak chcesz kogoś, kto tak będzie działał to znajdź kogoś, kto jest w Twoim wieku.

Tak, dla niego jesteś kartką w kalendarzu. Bo on ten kalendarz stworzył sobie zanim Ty weszłaś do jego życia.
Macie różne potrzeby, różne wartości i oczekiwania i to nie będzie maleć. Będzie się tylko powiększać.

Potwierdzam. Dojrzały mezczyzna nie bedzie cię traktował jak 20-latek. W tym wieku już inaczej zaczyna się okazywać miłość i traci umiejętność "domyslania się " na rzecz rozmowy.

8 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2018-05-12 13:48:23)

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Zdecydowanie. Zobacz, piszesz "mam wrażenie, że mu nie zależy, nie chcę się prosić, nie chcę mu mówić, czuję, że się narzucam, pewne rzeczy są oczywiste DLA MNIE"
Skazujesz ten związek na rozpad przez to, że masz swoje bariery - nie chcesz mówić o swoich oczekiwaniach i potrzebach, marząc sobie po cichu, że on się domyśli. A on się nie domyśli. I to nie znaczy, że mu nie zależy, tylko znaczy, że nie ma ochoty na dziecinne zabawy  w zgadywanie, czy ona chce się spotkać, czy nie, czy ona chce więcej czułości czy mniej, w zgadywanie, czy już przekraczam granice czy nie, czy ona płacze, bo coś w domu czy hormony czy ja.

Podsumowując - boisz się, że wyjdzie, że ci zależy, więc nie mówisz i nie pokazujesz, że ci zależy, jednocześnie masz pretensje o to, że on nie okazuje, że jemu zależy... Cóż, ja widzę rozwiązanie tego problemu, ale ty nadal widzisz problem w nim, a nie w sobie, więc nadziei wielkich nie mam.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

9 Ostatnio edytowany przez josz (2018-05-12 15:07:59)

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?
IamTurtle napisał/a:

On jest typem ultra zorganizowanego, solidnego i ulozonego faceta - ja natomiast wrecz przeciwnie (ale to tak w pozytywnym sensie).
Kompletnie nie okazuje mi uczuc - 3 razy powiedzial, ze jestem dla niego wazna.

Uważam, że nie tyle różnica wieku jest tutaj problemem, co różnica charakterów. Fakt, nie potraficie się komunikować i być może w tej dziedzinie Twoja "wina" jest jakby większa, ale też nie zarzucałabym Ci braku dojrzałości, tylko takiego, a nie innego charakteru.
Nie uważam, że  dojrzałość 38-letniego mężczyzny powinna objawiać się w braku spontaniczności, braku okazywania czułości, czy wylewności itd. Bez przesady, 38-latek, to nie zmęczony życiem tetryk, któremu już się nie chce, ewentualnie już nie może.
Mężczyzna w tym wieku potrafi być czuły (nie tylko w łóżku) i zaangażowany, co wcale nie oznacza, że w związku z tym jest niedojrzały.
Moim zdaniem, Twój problem jest wynikiem j.w. różnych charakterów, a być może też oczekiwań.
On- zorganizowany, solidny, ułożony, czy aby nie pedantyczny w każdej dziedzinie życia? Ty - "wręcz przeciwnie"?
Tutaj już widzę różnice nie do pogodzenia wink Obawiam się, że gdybyście zamieszkali razem, nie wytrzymalibyście ze sobą długo, trudne jest życie z pedantem, zwłaszcza, gdy samemu nim się nie jest.
Po za tym on jako ten "organizowany, solidny, ułożony" wychodzi jednak z inicjatywą:

IamTurtle napisał/a:

...Fakt, ze kiedy prawil mi komplementy to go gasilam i przestal.

Wysyłasz sprzeczne komunikaty, rozumiem jednak, że nie oczekujesz kadzenia, tylko zwykłego ciepła i czułości.

IamTurtle napisał/a:

...Wczesniej mowil, ze mozna wypracowac kompromis - ze bedzie spac o 11.
... podczas naszej rozmowy pytal czy moze tajemnica mi przeszkadza - zaprzeczyłam
... Pytal sie czy czuje sie zaniedbana.

...no i "3 razy powiedzial, ze jestem dla niego ważna." smile
Krótko mówiąc robi, co może, a raczej tyle, ile mieści się w jego pojęciu o zaangażowaniu w związek i szacunku dla kobiety.
Jest chyba introwrertyczny, dość chłodny i sztywny, niczym angielski dżentelmen,  a Ty "wręcz przeciwnie", a na domiar złego boisz się powiedzieć o swoich potrzebach i oczekiwaniach, a on się, niestety nie domyśla, mimo, że pyta i wychodzi na przeciw niektórym Twoim oczekiwaniom.
Jeżeli zależy Ci na nim, to nie pozostaje Ci nic innego, jak przełamać się, schować dumę do kieszeni, nie oczekiwać od niego jasnowidztwa, po prostu porozmawiać i wreszcie zdradzić, czego Ci brakuje.
Obawiam się jednak, że jego postawa wynika z cech jego charakteru, a nie z braku zaangażowania w Wasza relację, więc Twoje oczekiwania mogą być dla niego trudne do spełnienia.
Jednak nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz.

10

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Witajcie,

Bardzo dziekuje za odpowiedzi!

Ja mysle, ze kazdy z Was ma troche racji. Moj ostatni powazny zwiazek zakonczyl sie 3 lata temu. Byla to taka pierwsza milosc, pelna dosyc szczeniackiego i toksycznego zauroczenia...Czesto porownuje te dwie relacje - tamten facet potrafil rzucic dla mnie wszystko (co oczywiscie z perspektywy czasu bylo chore). Bylismy oboje bardzo nieodpowiedzialni. Z czasem ten zwiazek mnie zrujnowal.
Potem wchodzilam w niezobowiazujace relacje i poniekad ochlodzilam swoje 'serce' - udajac, ze nie zalezy mi na powaznym zwiazku bo ten i tak nie wypali.
Co do tego, ze On jest spokojny - jest bardzo wywazony, ale ma swoje zainteresowania np jezdzi na motorze, ktore wbrew pozora nie sa nudne. Stawia na rozwoj i tutaj musze przyznac, ze bardzo mocno mnie dopinguje jesli chodzi o pojscie na studia i ogolne rozwijanie zainteresowan. Zmotywowal mnie do nauki - ale nie tak doslownie - to ja chcialam stac sie bardziej interesujacym czlowiekiem. 
Napewno jest kims bardzo wybrednym i nie dzielil by swojego czasu z kims kto nie jest dla niego wazny, lecz czasem jest mi przykro - bo mam wrazenie, ze spotkalam go w czasie kiedy pomimo, ze czuje sie bardzo komfortowo w swojej skorze (jak to dojrzaly mezczyzna) to jednoczesnie przezyl juz wiecej i nie ma ochoty/checi/mozliwosci przezywania uczucia tak jak kiedys. Jednym slowem - nie jest naiwny, a dodajac do tego dosc powazny charakter z natury mamy efekt.
Ja z kolei rowniez przeszlam wiele w zyciu jak na swoj mlody wiek i wstydze sie swojej przeszlosci/rodziny/braku edukacji (pracuje nad tym). On nie wie o wielu rzeczach, ktore mnie spotkaly, a ktore zadarly rysy we mnie. Nie jestem do konca soba, ukrywam, ze mam czasem depresje, ze czasem sobie nie radze z obowiazkami...
Jestem roztrzepana, niezorganizowana, troche sie miotam w swoim zyciu (nad czym pracuje, gdyz wiem, ze nie mialam najlepszego przykladu w domu i odziedziczylam niestety kilka nieporzadanych cech po rodzicach).
Do tego dochodzi moja mama, ktora twierdzi, ze jemu nie zalezy - bo Ona kiedy spotykala sie z moim tata, to byla wielka milosc, szalenstwo itp (czego potem efekty odbily sie negatywnie na naszej rodzinie zreszta - malzenstwo moich rodzicow jest srednio udane: tata alkoholik, zdradzil ja, rozstawali sie, troche przemocy - ale wciaz sie kochaja).

11

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Josz zrobiła Ci dobrą analizę. Jeśli twój poprzedni związek zakończył się 3 lata temu- to miałaś 20 lat i byl to związek nastolatków..
Trafiłaś na mężczyznę z innym charakterem niż Twoj były i ojciec chyba też, więc może dlatego Ci czegoś brakuje. rozmawiaj z nim, poznajcie się, a nie domyślajcie.. to czy mu na Tobie naprawdę zależy i co gotów jest poświęcić wyjdzie w życiu..
Ciekawa jestem jak się poznaliście..

"Jesteś przyjacielem, ponieważ jesteś węzłem, który łączy, lecz nie zniewala. Przyjacielem, ponieważ jesteś podmuchem, który uspokaja, lecz nie usypia. Przyjacielem, ponieważ jesteś bratem, który poprawia, lecz nie upokarza. Przyjacielem, ponieważ jesteś wzrokiem, który śledzi, lecz nie osądza. Przyjacielem, ponieważ jesteś ręką, która prowadzi, lecz nie ciągnie na siłę. "

12

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Nie powiedziałabym, że facet podchodzi do związku dojrzalej. To raczej kwestia tego, że on już ma ułożone życie i ustalone priorytety. Przyzwyczaił się do pewnego modelu życia i spędzania czasu, a Ciebie wstawił po prostu w czas wolny. Ludzie młodsi są bardziej elastyczni, łatwiej wprowadzają zmiany w życiu np. z powodu związku. Z wiekiem już coraz trudniej zrobić dla tej drugiej osoby miejsce.

"Nie żądajcie, bym wojnę doceniał!
Zbyt ciężka jest i surowa!...
Podobnie i kwiaty nie dźwigną kamienia
Na swych gwiaździstych głowach..."

13

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Skoro facet jest systematyczny i poukładany, to tą uczuciowość i spontaniczność też musi sobie poukładać i zaplanować. Poza tym mężczyźni mają to do siebie że są prości w obsłudze. Powiedziałaś że nie chcesz komplementów, to ich nie masz. Uznał że nie lubisz ćwierkania, a chcesz "na poważnie". No to masz na poważnie. Jak zrobi coś co chcesz żeby robił częściej, to mu powiedz że lubisz jak to robi. Jak czegoś oczekujesz, to mu napomknij o tym. Powiedz coś w rodzaju zróbmy coś szalonego, wyskoczymy na weekend w góry/nad morze/do ... . Powiedz że chciałabyś spędzać z nim więcej czasu.
Wiele kobiet liczy że mężczyzna powinien się domyślić. Tylko czego? Ja mam inne potrzeby niż moja żona, więc jak ona czegoś chce i mi tego nie powie, to tego nie dostanie.

14

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Like dla Trolla..a czy Twój partner będzie w stanie zrobić trochę miejsca dla Ciebie w swoich przyzwyczajeniach i poukładanym świecie- okaże się z czasem .
temat powrotu do domu  o 21 też się sam rozwiąże. z całym szacunkiem ale  Twoja mama z alkoholizmem męża i przemocą- nie moze być dla Ciebie wyrocznią.

"Jesteś przyjacielem, ponieważ jesteś węzłem, który łączy, lecz nie zniewala. Przyjacielem, ponieważ jesteś podmuchem, który uspokaja, lecz nie usypia. Przyjacielem, ponieważ jesteś bratem, który poprawia, lecz nie upokarza. Przyjacielem, ponieważ jesteś wzrokiem, który śledzi, lecz nie osądza. Przyjacielem, ponieważ jesteś ręką, która prowadzi, lecz nie ciągnie na siłę. "

15 Ostatnio edytowany przez IamTurtle (2018-05-13 13:34:41)

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Lady Loka - wiesz ja wchodzac w ta relacje chyba nie do konca zdawalam sobie sprawe z tej roznicy wieku. Teraz po czasie zaczynam ja dostrzegac, ale nie jestem pewna czy nie wina tych nieporozumien jest wlasnie roznica charakterow, bo dogadujemy sie na codzien ok. On jest niesamowicie ostrozny w kazdej dziedzinie, wszystko musi 30 razy przemyslec - mysle, ze tutaj go ladnie przeciw waze swoja 'naiwnoscia' i brakiem strachu przed porazka, a On mnie uczy jak byc mniej w goracej wodzie kompana.

Josz - bardzo dziekuje, dalas mi duzo do myslenia. On nie jest jakims pedantem, ale napewno jest bardzo solidny i zorganizowany. Ma wszystko przemyslane, ja pracuje nad soba, zeby tez troche otrzezwic sie w soim zyciu, bo jestem taka troche nieobecna i macham na duzo rzeczy reka. Rozbawilas mnie - opis 'angielski gentleman' pasuje do niego jak ulal wink

Ela210 - dziekuje za trafne uwagi. Moj tata nie jest wylewnym czlowiekiem, jednak to poprostu widac, ze moja mame kocha (pomimo problemow dogadali sie i zyja dobrze, choc wiadomo nie zawsze jest idealnie) Poznalam mojego 'angielskiego dzentelmena' w pracy. Od razu mi sie spodobal. On tez dosc szybko zaczal szukac ze mna kontaktu i dawal mi do zrozumienia, ze mu sie podobam. Na poczatku nie bralam tego na powaznie, w koncu raz sie spotkalismy i tak randkowalismy. Na spotkaniach nie byl smialy, dopiero przy 4 pocalowal mnie w policzek (moze jestem taka surowa wink ) Kiedy tak randkowalismy, to nie spytalam sie ile ma lat - wiedzialam, ze jest starszy ale wyglada naprawde mlodo i w zyciu bym nie pomyslala, ze roznica miedzy nami to 15 lat - dalam mu max 32 lata. Na poczatku mialam watpliwosci, ale stwierdzilam, ze warto sprobowac i sie przekonac.

Entropia - no wlasnie...Ja rozumiem, ze On ma swoje plany - o ktorych zreszta duzo mowi. Poprostu czuje mocna granice miedzy tymi Jego planami i moimi, a szukam troche miejsca na 'nasze'. Bardzo mocno mu kibicuje i ciesze sie z jego sukcesow. On otworzyl sie przede mna i opowiedzial swoja historie, ktora jest pokrecona. Rozumiem, ze ludzie dojrzali maja swoj swiat, ale tez nie robmy z nich robotow bez uczuc (?), ktorzy nie sa zdolni do zaangazowania czy tez zakochania smile

troll - bardzo dziekuje za wskazowki - ja jako kobieta jestem troche sfrustrowana tym, ze ktos sie nie chce domyslic (glupie podejscie) Chcialabym zeby On tak sam z siebie chcial wiecej mi pokazac, ze mu zalezy. Nie chce zamienic sie w jakas roszczeniowa marudnice, ktora prosi sie o wszystko - jestem bardzo dumna i ciezko mi okazywac uczucia.

Wiecie, zdaje sobie sprawe, ze mam problem z komunikacja...ciezko jest mi sie przelamac. Moze glupio to zabrzmi - ale wiem, ze jestem dobrym czlowiekiem, ktory ma dobre serce i jestem w stanie dac z siebie bardzo duzo. Nie jestem interesowna, nie szukam w mezczyznie pocieszyciela - dopiero ucze sie stawiac granice i mowic o tym co chce. Umiem wspierac, zrozumiec drugiego czlowieka (poza dzentelmenem jak widac smile ) i dac wolnosc. Nie jestem idealem, jednak w srodku mam duzo dobrego. Moj poprzedni chlopak to wykorzystal...Troche zajelo mi odbudowanie siebie i postawienie jakis solidnych fundamentow. Boje sie teraz angazowac bardziej, bo znam siebie i nie chce znowu postawic sie w sytuacji jak wczesniej. Gdyby dzentelmen pokazal mi, ze warto abym zaangazowala sie bardziej - gdybym widziala zielone swiatlo.

Ciagle mam wrazenie, ze nasz znajomosc wyglada w ten sposob: jestesmy razem bo jest milo, jest kompatybilnosc, mozna milo spedzic czas, posmiac sie, podobamy sie sobie wiec sprobujmy. Jestem bo jestem, ale jakby mnie nie bylo to tez ok.Brakuje mi spoiwa tej relacji - jakim jest uczucie. Dla mnie zwiazek z drugim czlowiekiem jest zero jedynkowy. To odroznia moje relacje milosne od kolezenskich - ten moment kiedy serce zabije mocniej. Nie mowie, ze po 6 miesiacach nasze serce ma juz fruwac, ale mogloby chodz troche drgnac. Ja nie jestem typem kobiety, ktora bedzie za mezczyzna biegac i czekac, az On cos poczuje. Poniewaz w naszej relacji nie mowimy o swoich uczuciach wzgledem siebie, ja nie pozwalam sobie, zeby przekroczyc te granice gdzie odkryje wszystkie karty. Potrzebna jest mi zacheta i zaufanie, ze w momencie kiedy to zrobie to osoba, ktorej przyjdzie tego doswiadczyc uszanuje to i jest rowniez na to gotowa - mam nadzieje, ze wiecie o co mi chodzi smile

*ps z gory przepraszam za bledy, na codzien nie mowie/pisze po Polsku

16 Ostatnio edytowany przez Summertime (2018-05-13 13:44:51)

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

IamTurtle, bardzo wazne sa Twoje odczucie.Sluchaj siebie.Mezczyzna zaangazowany, nawet, gdy posiada swoista powsciagliwosc i tak daje twardy grunt pod nogami.W twoim przypadku jest inaczej.Mysle, ze jemu zalezy na Tobie, ale nie w taki sposob jaki pragniesz.Jest z Toba, podobasz mu sie, ale on nie ma wzgledem Ciebie powaznych planow patrzy, obserwuje Ciebie i poznaje.Nie wykluczone , ze w dalszej znajomosci bedzie sie bardziej zblizal, jesli uzna, ze chce z Toba wiazac przyszlosc.Aaa i jeszcze cos, aby znac jego stanowisko zapytaj sie,  czego on pragnie teraz, czego chce w przyszlosci, jakie ma oczekiwania wobec Ciebie.

Wejdz smile na dział >>>> Samotność.Zapraszam.

17

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?
Summertime napisał/a:

IamTurtle, bardzo wazne sa Twoje odczucie.Sluchaj siebie.Mezczyzna zaangazowany, nawet, gdy posiada swoista powsciagliwosc i tak daje twardy grunt pod nogami.W twoim przypadku jest inaczej.Mysle, ze jemu zalezy na Tobie, ale nie w taki sposob jaki pragniesz.Jest z Toba, podobasz mu sie, ale on nie ma wzgledem Ciebie powaznych planow patrzy, obserwuje Ciebie i poznaje.Nie wykluczone , ze w dalszej znajomosci bedzie sie bardziej zblizal, jesli uzna, ze chce z Toba wiazac przyszlosc.Aaa i jeszcze cos, aby znac jego stanowisko zapytaj sie,  czego on pragnie teraz, czego chce w przyszlosci, jakie ma oczekiwania wobec Ciebie.

Dziekuje za odpowiedz. Wlasnie w ten sposob to widze i jest mi bardzo przykro kiedy o tym mysle. Nie czuje sie najwazniejsza i taka 'jedyna'. Obawiam sie, ze moj charakter nie pozwoli mi na zadawanie tego typu pytan - byloby to dla mnie ponizajace, ze sie wypytuje i szukam informacji. Ja nie oczekuje slubow i 5 dzieci po 6 miesiach, a poprostu uczucia...Mi rowniez sie nie spieszy do peanow milosnych, ale bez przesady.
Jestem troche w kropce - bo tez nie chce wylewac dziecka z kapiela...Sama swiadomosc tego, ze jestem taka 'na chwile' mocno mnie zniecheca.
Nie wiem czy sie nie zdystansowac i skupic na sobie - tak jak On. I poprostu powoli sie odciac emocjonalnie od nas. Czy moze uciac to w cholere.
Nie chce sie starac jesli mam byc dla kogos poczekalnia.

18

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Najpierw zapytaj się dla pewności.Zrób, to i spójrz na jego reakcje.To tylko pytanie, które nie umniejsza Cię jako kobietkę smile Spotkałam kiedyś fantastyczną babeczkę, starszą artystkę i ona mi powiedziała, że jeśli facet jest szczery, i myśli poważnie, to zawsze kobieta się czuje pewnie.Jeśli intuicja, odczucia są sprzeczne z tą myślą, to znaczy, że facet jest, albo fałszywy, albo nie odkryty, a to znaczy, że związek ma być tylko dla niego sexem.Pozdrawiam

Wejdz smile na dział >>>> Samotność.Zapraszam.

19

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?
Summertime napisał/a:

...ona mi powiedziała, że jeśli facet jest szczery, i myśli poważnie, to zawsze kobieta się czuje pewnie.

tak, jeśli kobieta jest dojrzała emocjonalnie i nie ma braków.
w sytuacji kiedy ktoś ma problem z wiarą w siebie tudzież pewnością siebie to zawsze będzie czuł się niepewnie w relacji, niezależnie od tego jak bardzo partner będzie dowodził swoich uczuć.

20

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Tak mi przyszło do głowy, że w tym związku ten mężczyzna też może czuć się odrobine niepewnie i ma do tego calkowite prawo.

Autorka ma 23 lata, w tym wieku jeszcze bardzo latwo o zmianę uczuć, planów na życie, podejścia do wielu spraw.

Nie ma co oczekiwać, że facet przewróci do góry nogami cały swój dotychczasowy świat by udowodnić autorce swoje uczucia czy zaangażowanie. 

Do tanga trzeba dwojga, a w tym wypadku autorka ryzykuje mniej.

21 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-05-13 18:22:02)

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?
Iceni napisał/a:

Tak mi przyszło do głowy, że w tym związku ten mężczyzna też może czuć się odrobine niepewnie i ma do tego calkowite prawo.

Autorka ma 23 lata, w tym wieku jeszcze bardzo latwo o zmianę uczuć, planów na życie, podejścia do wielu spraw.

Nie ma co oczekiwać, że facet przewróci do góry nogami cały swój dotychczasowy świat by udowodnić autorce swoje uczucia czy zaangażowanie. 

Do tanga trzeba dwojga, a w tym wypadku autorka ryzykuje mniej.

Ja też tak myślę, że to krotki czas, i On też może mieć swoje wątpliwości związane z różnicą wieku. Chyba sensowne byłoby odkrycie swoich oczekiwań, nawet za cenę otrzeźwiającego kubła wody na głowę. W najgorszym wypadku zaoszczędzi sobie czas. autorka nie pisze, co właściwie Ona czuje..

"Jesteś przyjacielem, ponieważ jesteś węzłem, który łączy, lecz nie zniewala. Przyjacielem, ponieważ jesteś podmuchem, który uspokaja, lecz nie usypia. Przyjacielem, ponieważ jesteś bratem, który poprawia, lecz nie upokarza. Przyjacielem, ponieważ jesteś wzrokiem, który śledzi, lecz nie osądza. Przyjacielem, ponieważ jesteś ręką, która prowadzi, lecz nie ciągnie na siłę. "

22

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

co autorka czuje, dobre pytanie.
każdy chce być kochanym. niewielu chce kochać.

23

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Lady Loka - wiesz ja wchodzac w ta relacje chyba nie do konca zdawalam sobie sprawe z tej roznicy wieku. Teraz po czasie zaczynam ja dostrzegac, ale nie jestem pewna czy nie wina tych nieporozumien jest wlasnie roznica charakterow, bo dogadujemy sie na codzien ok. On jest niesamowicie ostrozny w kazdej dziedzinie, wszystko musi 30 razy przemyslec - mysle, ze tutaj go ladnie przeciw waze swoja 'naiwnoscia' i brakiem strachu przed porazka, a On mnie uczy jak byc mniej w goracej wodzie kompana.

Z całym szacunkiem do siebie, ale jeżeli naprawdę nie zdawałaś sobie sprawy z tego, że facet tyle starszy będzie inny niż Twoi rówieśnicy to po prostu jest głupota. Naprawdę.
On jest od Ciebie na tyle starszy, więcej przeżył, ma więcej życiowego doświadczenia. Znajdź sobie rówieśnika. Kogoś, kto nie będzie mentorem i nauczycielem. Bo nie o to chodzi.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

24

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Witajcie!

Sosenek - tak masz racje mam problem z samoocena, ale moj problem nie polega na tym, ze moj mezczyzna okazuje mi mnostwo zainteresowania, a ja chce wiecej tylko naprawde obiektywnie jest oszczedny.
Iceni - tutaj tez rozumiem ten punkt widzenia, sama sie nad tym zastanawialam. Natomiast On jako dojrzaly mezczyzna powinien tym bardziej zdawac sobie z tego sprawe, ze zwiazek z tak mloda osoba niesie ze soba ryzyko.
Lady Loka - dziekuje za wiadomosc. Ja nie szukam w nim nauczyciela, nawet w ten sposob o nim nie mysle. Wydaje mi sie, ze w kazdym zwiazku mozemy sie od siebie czegos nauczyc - tym bardziej wtedy kiedy ma sie rozne charaktery - bez wzgledu na wiek. Nigdy nie spotykalam sie z kims starszym i nie zdawalam sobie sprawy, ze roznica wieku moze miec taki impakt.
Co ja czuje..? Zalezy mi na nim, powoli sie zakochuje - powstrzymuja mnie resztki rozsadku i poczucie, ze nie jest tak jak byc powinno.
Wiele zyczliwych mi osob potwierdza moje obawy... On jest bardzo skupiony na sobie, duzo mowi o sobie - brakuje mi szczerego zainteresowania mna jako osoby.
Przyklad z przed dwoch tygodni...
Umowilismy sie do miejscowego parku na 15.00 Wspolnie tam sie wybralismy - zajelo nam to godzine (mieszkam za granica). Byl przepiekny dzien, niedziela, upal. W koncu tam dotarlismy, kupilismy piwo jakies przekaski i usiedlismy na trawie. Na poczatku nie rozmawialismy zbyt wiele natomiast On nie mogl utrzymac przy sobie rak (nie kochalismy sie od 2 tygodni - powody logistyczne, niczyja wina). Potem spytalam sie go o rade i sie rozkrecilismy. Bardzo cieszylam sie na to spotkanie, chialam spedzic z nim caly wieczor w parku, to byl przepiekny dzien. Po jakiejs 1,5h On patrzy na zegarek i mowi 'o, juz jest za cos tam 19...to co? Do domku? Zaraz zrobi sie zimno' Zrobilo mi sie strasznie przykro, bo nie chcialam jeszcze isc. W koncu nie wytrzymalam i powiedzialam, ze to slabe zachowanie. On sie tlumaczyl, ze przeciez nie chce zeby mi bylo zimno, a na nastepny dzien musi isc do pracy. Akurat na nastepny dzien mialo byc zamkniete i tylko osoby chetne mogly przyjsc do pracy nadrobic zaleglosci (ok nie ma problemu). Dodam, ze w naszym biurze godziny sa elastyczne i kazdy moze przyjsc o ktorej chce (specyficzna firma). Wiec naprawde nie zabwiloby go gdyby zalozmy poszedl spac tego wieczoru pozniej...i tak jest czesto. Kiedy w Sobote wieczorem/ poznym popoludniem przychodze do jego domu, po seksie i obejrzeniu filmu (na randki chodzimy rowiez) lub zjedzeniu kolacji - o 21/22 jestem grzecznie wyganiana z domu...

25 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-05-14 10:30:28)

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?
IamTurtle napisał/a:

Witajcie!

Sosenek - tak masz racje mam problem z samoocena, ale moj problem nie polega na tym, ze moj mezczyzna okazuje mi mnostwo zainteresowania, a ja chce wiecej tylko naprawde obiektywnie jest oszczedny.
Iceni - tutaj tez rozumiem ten punkt widzenia, sama sie nad tym zastanawialam. Natomiast On jako dojrzaly mezczyzna powinien tym bardziej zdawac sobie z tego sprawe, ze zwiazek z tak mloda osoba niesie ze soba ryzyko.
Lady Loka - dziekuje za wiadomosc. Ja nie szukam w nim nauczyciela, nawet w ten sposob o nim nie mysle. Wydaje mi sie, ze w kazdym zwiazku mozemy sie od siebie czegos nauczyc - tym bardziej wtedy kiedy ma sie rozne charaktery - bez wzgledu na wiek. Nigdy nie spotykalam sie z kims starszym i nie zdawalam sobie sprawy, ze roznica wieku moze miec taki impakt.
Co ja czuje..? Zalezy mi na nim, powoli sie zakochuje - powstrzymuja mnie resztki rozsadku i poczucie, ze nie jest tak jak byc powinno.
Wiele zyczliwych mi osob potwierdza moje obawy... On jest bardzo skupiony na sobie, duzo mowi o sobie - brakuje mi szczerego zainteresowania mna jako osoby.
Przyklad z przed dwoch tygodni...
Umowilismy sie do miejscowego parku na 15.00 Wspolnie tam sie wybralismy - zajelo nam to godzine (mieszkam za granica). Byl przepiekny dzien, niedziela, upal. W koncu tam dotarlismy, kupilismy piwo jakies przekaski i usiedlismy na trawie. Na poczatku nie rozmawialismy zbyt wiele natomiast On nie mogl utrzymac przy sobie rak (nie kochalismy sie od 2 tygodni - powody logistyczne, niczyja wina). Potem spytalam sie go o rade i sie rozkrecilismy. Bardzo cieszylam sie na to spotkanie, chialam spedzic z nim caly wieczor w parku, to byl przepiekny dzien. Po jakiejs 1,5h On patrzy na zegarek i mowi 'o, juz jest za cos tam 19...to co? Do domku? Zaraz zrobi sie zimno' Zrobilo mi sie strasznie przykro, bo nie chcialam jeszcze isc. W koncu nie wytrzymalam i powiedzialam, ze to slabe zachowanie. On sie tlumaczyl, ze przeciez nie chce zeby mi bylo zimno, a na nastepny dzien musi isc do pracy. Akurat na nastepny dzien mialo byc zamkniete i tylko osoby chetne mogly przyjsc do pracy nadrobic zaleglosci (ok nie ma problemu). Dodam, ze w naszym biurze godziny sa elastyczne i kazdy moze przyjsc o ktorej chce (specyficzna firma). Wiec naprawde nie zabwiloby go gdyby zalozmy poszedl spac tego wieczoru pozniej...i tak jest czesto. Kiedy w Sobote wieczorem/ poznym popoludniem przychodze do jego domu, po seksie i obejrzeniu filmu (na randki chodzimy rowiez) lub zjedzeniu kolacji - o 21/22 jestem grzecznie wyganiana z domu...

hmm.. zawsze wyganiana do domu po pół roku? a u Ciebie zerka na zegarek? powiedz, że chcessz kiedyś spędzić całą noc w jego domu razem- bo zaczyna mi przychodzić do głowy, że jego kobieta pracuje na drugą zmianę..rzuciłabym taki tekst nawet żartem, by zobaczyć reakcję.

"Jesteś przyjacielem, ponieważ jesteś węzłem, który łączy, lecz nie zniewala. Przyjacielem, ponieważ jesteś podmuchem, który uspokaja, lecz nie usypia. Przyjacielem, ponieważ jesteś bratem, który poprawia, lecz nie upokarza. Przyjacielem, ponieważ jesteś wzrokiem, który śledzi, lecz nie osądza. Przyjacielem, ponieważ jesteś ręką, która prowadzi, lecz nie ciągnie na siłę. "

26

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

autorko, nawet jesli w niedziele nie idziecie do pracy to on cię w sobote wieczorem wyautowuje z domu?

27 Ostatnio edytowany przez IamTurtle (2018-05-14 13:24:13)

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?
sosenek napisał/a:

autorko, nawet jesli w niedziele nie idziecie do pracy to on cię w sobote wieczorem wyautowuje z domu?

Sosenek - przykro mi to mowic, ale tak hmm Mowi, ze czas do spania. Czasem sie pytal czy zostaje czy nie. Na poczatku zostalam, ale w sumie bylam na noc z 3 razy. Mowil, ze trzeba mi kupic kilka rzeczy tak zebym zostawala na noc bez stresu - narazie mam szczoteczke. Teraz glupio mi zostawac, czuje sie jakbym sie napraszala...

Napewno nikt u niego nie mieszka, opcja z inna kobieta wydaje mi sie malo prawdopodobna.

28

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Albo facet po prostu taki jest, albo też - przez różnicę wieku - nie traktuje Cię jako kogoś "docelowego" tylko tymczasowego.

29 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2018-05-14 19:29:19)

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Jako że nie przepadam za "pedantami", a tego nikt(!) o dziwo jeszcze nie zmieszał z błotem;), to spróbuję się do niego tendencyjnie i w skrótowej formie poprzyczepiać. Do Ciebie autorko też bym miał "parę" uwag (tak właściwie należałoby zrobić - połączyć Wasze wątki w jedną całość), ale jak widzę już inni się tym w jakiejś części zajęli, więc zatrzymam się na nim.


IamTurtle napisał/a:

W naszej pracy nikt nie wie, ze jestesmy razem wiec przy wszystkich udajemy znajomych - poczatkowo nasza wspolna decyzja

Ale kto wyszedł z taką propozycją?

IamTurtle napisał/a:

...potem juz nic nie mowilam na ten temat.

Może błędnie to interpretuję, ale po tym dopowiedzeniu wygląda na to, że Ty chciałabyś, (mimo że się boisz... i dlaczego właściwie boisz się plotek w tym przypadku?) żeby to nie była tajemnica, a skoro tajemnicą jednak jest, to wnioskuję że to jemu zależało na tajemnicy. Możesz coś dodać?
Przy okazji: Jak to widzisz (i on też- o ile była o tym mowa) w przyszłości? Zamierzacie się wiecznie ukrywać?

IamTurtle napisał/a:

Niby bylo fajnie ale peklam i sie poplakalam. Nie pytal dlaczego tylko mnie przytulil.

Zgrzyta mi to trochę, że nie zapytał. Niekoniecznie od razu, ale jak rozumiem później też nie?
To znaczy doczytałem, że Ty mu powiedziałaś, że jesteś emocjonalna. Ale koniec końców jakiś powód takiego "ataku płaczu" zazwyczaj istnieje. Nie był zupełnie zainteresowany czym było to konkretnie spowodowane?

IamTurtle napisał/a:

...a w nastepny dzien musi isc do pracy. Akurat na nastepny dzien mialo byc zamkniete i tylko osoby chetne mogly przyjsc do pracy nadrobic zaleglosci.

Ha! Mam Cię bratku! Nagle świetnie zorganizowany pedancik okazuje się mieć zaległości, atiti :D
Co jest bardziej prawdopodobne? Że faktycznie ma zaległości, czy skorzystał z dogodnego pretekstu by się zmyć? (czy też zaciągnąć Cię do "domku" w wiadomym celu)
btw: (półżartem) czy często używa zdrobnień? ewentualny kolejny powód żeby mu tu dokopać, ale póki co się wstrzymam.

IamTurtle napisał/a:

"...przeciez nie chce zeby mi bylo zimno"

Tu już śmiech na sali, kto ma uwierzyć w tego rodzaju tatusiowato-romantyczne tłumaczenia "pedanta"?
Ale chwila, chwila... może kiedy nie zapytał Cię czemu płaczesz, to była właśnie owa "tatusiowatość" ?
Takie protekcjonalne zachowanie- w stylu: "nie ma sensu pytać tej małej dziewczynki, bo wiadomo że małe dziewczynki płaczą czasem bez powodu, dlatego arbitralnie uznaję w jej imieniu, że przemilczamy ten temat. Oby nie było więcej zgrzytów przed wyjazdem i coco jambo, byle do przodu"
Albo to mix z jakąś inną podejrzaną skazą charakteru?
Kłócisz się z nim czasem? Jeśli tak to jak reaguje na krytykę?

IamTurtle napisał/a:

Ja nie szukam w nim nauczyciela
...On jest bardzo skupiony na sobie, duzo mowi o sobie - brakuje mi szczerego zainteresowania mna jako osoby.

oraz:

IamTurtle napisał/a:

Na poczatku nie rozmawialismy zbyt wiele... Potem spytalam sie go o rade i sie rozkrecilismy.
"o, juz jest za cos tam 19...to co? do domku?"

Ty może nie szukasz w nim nauczyciela, ale czy on czasem nie szuka małej dziewczynki, dla której mógłby być mentorem? Rozkręca się kiedy może coś doradzić, zdecydować kiedy jest zimno, kiedy masz isć do "swojego pokoju" -bo tatuś ma ważniejsze sprawy, o których bardzo chętnie opowiada i dzieli się swoimi zapewne w jego mniemaniu bardzo ważnymi przemyśleniami i obserwacjami, ale niesprowokowany, Twoimi emocjami i życiem zdaje się być praktycznie zupełnie niezainteresowany.
Napisałaś, że opowiedział Ci swoją historię (dotychczasowego życia)... A spytał Cię o Twoją "historię"? I jeśli ją zna- jak reagował? Na ile był nią zainteresowany? Dosłuchał do końca (jeśli było to po 9)? Co możesz powiedzieć o jego mowie ciała, jeśli dzielisz się z nim czymś (czymś ważniejszym, głębszym niż dajmy na to cena masła)? Robi wtedy coś poza spoglądaniem na zegarek?
Tak zbierając to do kupy, to wygląda na to, że bierze od Ciebie dokładnie tyle ile chce i ani trochę więcej (czyli tego co chciałabyś dać już nie- i to ani grama) "Śmierdzi" mi tu trochę zwiększonym współczynnikiem narcyzmu. Może się mylę, jest tu wielu ekspertów od tej przypadłości, może skomentują...

30 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-05-14 19:05:55)

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

o rany.. ale facet wzbudził w Tobie emocji .. ja bym nie postawiła takich zarzutów.. ale jedno co mi się nie podoba, to że autorka  ma zniknąć o 21 jak kopciuszek.. może tylko wtedy  pyta czy zostaniesz, gdy jest pewien, że tamta nie przyjdzie..

"Jesteś przyjacielem, ponieważ jesteś węzłem, który łączy, lecz nie zniewala. Przyjacielem, ponieważ jesteś podmuchem, który uspokaja, lecz nie usypia. Przyjacielem, ponieważ jesteś bratem, który poprawia, lecz nie upokarza. Przyjacielem, ponieważ jesteś wzrokiem, który śledzi, lecz nie osądza. Przyjacielem, ponieważ jesteś ręką, która prowadzi, lecz nie ciągnie na siłę. "

31 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2018-05-14 19:20:04)

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Może się w nim zakochałem?!;)
Uprzedziłem, że będzie tendencyjnie. Kto nie lubi tendencyjnego podejścia mógł nie czytać;)
Gdyby miało nie być tendencyjnie, to bym też nie postawił tych zarzutów, i poprzestał na pytaniu czy o 10 wieczorem zakłada szlafmycę.

Ty natomiast forsujesz wersję "Mayday" level hard, czyli bigamia w tym samym mieszkaniu. Nie powiem, widzę pewne punkty zaczepienia ( te, o których właśnie wspomniałaś), ale pomimo tego to dość ambitny "projekt":)

32 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-05-14 20:18:21)

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?
Naprędce napisał/a:

Może się w nim zakochałem?!;)
Uprzedziłem, że będzie tendencyjnie. Kto nie lubi tendencyjnego podejścia mógł nie czytać;)
Gdyby miało nie być tendencyjnie, to bym też nie postawił tych zarzutów, i poprzestał na pytaniu czy o 10 wieczorem zakłada szlafmycę.

Ty natomiast forsujesz wersję "Mayday" level hard, czyli bigamia w tym samym mieszkaniu. Nie powiem, widzę pewne punkty zaczepienia ( te, o których właśnie wspomniałaś), ale pomimo tego to dość ambitny "projekt":)

Dobra, jest jeszcze jedna opcja- po 22  zamienia się w Bestię big_smile

"Jesteś przyjacielem, ponieważ jesteś węzłem, który łączy, lecz nie zniewala. Przyjacielem, ponieważ jesteś podmuchem, który uspokaja, lecz nie usypia. Przyjacielem, ponieważ jesteś bratem, który poprawia, lecz nie upokarza. Przyjacielem, ponieważ jesteś wzrokiem, który śledzi, lecz nie osądza. Przyjacielem, ponieważ jesteś ręką, która prowadzi, lecz nie ciągnie na siłę. "

33

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?
Ela210 napisał/a:

o rany.. ale facet wzbudził w Tobie emocji .. ja bym nie postawiła takich zarzutów.. ale jedno co mi się nie podoba, to że autorka  ma zniknąć o 21 jak kopciuszek.. może tylko wtedy  pyta czy zostaniesz, gdy jest pewien, że tamta nie przyjdzie..

Nie sądzę, żeby była jakaś "tamta". Raczej facet po prostu nie zaangażował się w ten związek, a nie zaangażował się, bo traktuje autorkę jak smarkulę, o której nie ma co myśleć długoterminowo. Ot, fajnie młodą wybzykać, tylko co z nią robić po bzykaniu i po co się do niej przyzwyczajać...

34

Odp: Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Ela, fajnie się się z Tobą żartuje, ale ja pasuję w tym momencie.
I tak czuję, że w ostatnim poście trochę się zagalopowałem, za co Autorkę- przepraszam.

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy jemu wogole na mnie zalezy?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018