Bolesne rozstanie po 8 latach - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bolesne rozstanie po 8 latach

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 100 ]

Temat: Bolesne rozstanie po 8 latach

Witam.
jestem nowa na forum jednak chciałam podzielić się swoją historią, być może osoby obce będą miały inny punkt widzenia.
Właśnie zostałam porzucona przez swojego długoletniego partnera. Poznaliśmy się jeszcze w szkole średniej gdy ja miałam 17 lat a on 18. Tak rozpoczęła się nasza wspólna przygoda przetrwaliśmy aż do soboty prawie 4 tygodnie temu, gdy wrócił z całonocnej imprezy, przespał się i oznajmił, że już mnie nie kocha, i nie chce ze mną żyć. ale chce nakreślić sytuacje od kiedy zaczęły się problemy.

Wspólnie zaczęliśmy mieszkać 2 lata temu, przeżyliśmy burzliwa kłótnie po której stwierdziliśmy że nie możemy dłużej ciągać się tyle lat więc wprowadził się do mnie wszystko wyglądało pięknie były zapewniania o miłości, wspólne życie rozmowa o ślubie itd. on dostał nową dobrze płatną prace i zyskał nowych kolegów.. po roku wspólnego mieszkania wydarzyła się przykra sytuacja gdyż musieliśmy opuścić swoje gniazdko na czas remontu postanowiliśmy wspólnie, że zrobimy remont poddasza żeby było tylko nasze i żeby zaoszczędzić pieniądze on miał z powrotem przeprowadzić się do rodziców i ja do rodziców.  Czas tego remontu bardzo się przedłużał miał trwać max 5 mc niestety przeciągnął się do 8 w między czasie wszystko wybieraliśmy wspólnie itd. niestety po 5 mc. po świętach i sylwestrze coś zaczęło robić się nie tak. Musze dodać że, mój były partner poświęcał bardzo dużo swojego czasu na przebywanie tam i robienie pewnych rzeczy własnymi rękoma. Nagle zadzwonił do mnie i powiedział, że on już nie ma siły jest zmęczony tym wszystkim więc odpowiedział jedyne co mogłam, że już kończymy jeszcze miesiąc i możemy się wprowadzić. Niestety przestał już brać czynny udział w tym remoncie i nagle przestał mieć ochotę się ze mną widywać. minęły 2 tyg. po czym wkurzona zapytałam czemu się tak zachowuje i mnie unika to mi powiedział, że pogubił się w swoim życiu brakuje mu stabilności, nie ma mnie nacodzień, że prawdopodobnie się ode mnie odzwyczaił i musimy się zastanowić czy tęskni. OK histeria z mojej strony, że jak on tak może po tym wszystkim czego się podjęliśmy mnie zostawić .. minęło parę dni napisał że jednak chce zacząć wszystko od nowa. Spotkaliśmy się powiedział, że podjął się tego wspólnie ze mną i chce to kontynuować mówiłam mu, że jeżeli jest ze mną nieszczęśliwy niech od razu mi powie. Nie powiedział zaczął naciskać na wspólną przeprowadzkę, więc ja z dnia na dzień już byłam spakowana i zaczęliśmy wspólne życie " od nowa" ja się całkowicie przestawiłam na poprzedni tryb mieszkania razem. Pierwsze 1,5 tyg było wspaniałe cieszyliśmy się niesamowicie, do pierwsza wyjścia z kolegami byłam trochę zła, że nie minęły nawet 2 tyg a on już idzie zamiast cieszyć się nami ale ok, poszedł wrócił powiedział że był u kolegi w domu. Zaczął szczędzić czułości,  całkowicie się na mnie zamknął, nie chciał ze mną o niczym rozmawiać żył swoim światem, czułam że coś jest nie tak niby był ale jak by go nie było... minęły 2 tyg. znowu poszedł z kolegami i coś nie dawało mi spokoju i okazało się że słusznie wyszło, że bawi się świetnie w klubie( muszę zaznaczyć, że nigdy nie był fanem tego typu rozrywek był typowym domatorem dopóki nie poznał nowych kolegów w pracy jego pogląd na świat zmienił się niesamowicie)  , oczywiście napisałam mu sms coś w stylu miłej zabawy w klubie już nawet nie pamiętam napisał mi tylko " co z tego ", i tu wracamy do tego co napisałam wcześniej, że wrócił nad ranem jak by nigdy nic poszedł ze mną spać. Po przebudzeniu jeszcze pijany stwierdził, że  ja jestem nienormalna, on ma już mnie dosyć, nie kocha mnie od ponad roku, i bardzo się cieszy że nie ma ze mną dzieci a gdyby teraz miał mieć to by kazał usunąć ;/, że nikogo sobie w życiu nie znajdę, a on z to bardzo szybko bo kobiety na niego lecą . Przyjęłam te słowa wielkim szokiem nawet nie wiedziałam co mam powiedzieć.  Dalej to już tylko pakowanie i wyjście z domu, na drugi dzień wrócił i nawet w oczy nie był w stanie mi spojrzeć i zabrał rzeczy do końca. Dałam mu dwa tygodnie po czym napisałam ale on w dalszym ciągu nie chce ze mną rozmawiać zachowuje się tak jak ja bym była winna temu wszystkiemu, poratował mnie po 8 latach jak śmiecia czym sobie zasłużyłam ? NIe wiem .... Chciałam walczyć o nas o te wszystkie lata, a le on nie chce.. Podejrzewam, że poznał nowa dziewczynę niestety sam nie był w stanie mi tego powiedzieć a nasi wspólni znajomi, którzy teraz są jego znajomymi mówią że nie wiedza, uważam że po tylu latach zasługuje na prawdę może nie miałabym nadziei że wróci ale nie rozumiem nie da się udawać tyle lat miłości a mi się wydaje że byłam tylko zabawką w jego rekach dopóki nie spotka tej jedynej. A te słowa bolą oddałam mu 8 lat swojego życia w 100% z myślą ze to ten na zawsze,  chciałam zakładać z nim rodzinę zrobiłam się tym przypadkiem że tylko on na świecie się na dla mnie liczył i nie omieszkał mi tego wypomnieć przy rozstaniu, nie mogę pojąć jak człowiek jest w stanie zmienić się tak z dnia na dzień, doprowadzić drugiego to takiego stanu z wiedzą że ode mnie ma miłość ale nie chciał takiej chciał  szaleńczej miłości, a mi wydaje się że po tylu latach ten związek wygląda już inaczej nie ma takie euforii jak na początku.. Jestem w totalnej rozsypce, bardzo bym chciała żeby to był tylko koszmar i on wrócił... nie mogę wyrzucić go z głowy, nie mogę się pogodzić że ta historia się tak zakończyła.  Potrzebuje pomocy bo chyba wariuje ..  ciągle go sprawdzam na FB i zastanawiam się co robi , z kim czy z nią czy sam, dlaczego on się cieszy życiem a ja si e załamałam ?  Nie mogę spać, nie mogę jeść, ciągle płacze...  Nie widzę swojej przyszłości bez niego...  Tyle wspólnych lat a on je całkowicie wyrzucił ze swojego życia sad, nie wiem czemu mnie nie chce nie jestem ideałem ale go kocham, może mu tego nie okazywałam tak jak powinnam  .. Proszę was o jakieś rady bo już nie wytrzymuje sama ze sobą ..

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Współczuję. Moim zdaniem, rozstanie  nie było nagłe, od dawna się oddalał. Były symptomy.  A ty pracujesz?

Wydajemisię napisał/a:

zrobiłam się tym przypadkiem że tylko on na świecie się na dla mnie liczył

  Błąd.

Wydajemisię napisał/a:

nie mogę spać, nie mogę jeść, ciągle płacze...  Nie widzę swojej przyszłości bez niego...

Terapia.

Wydajemisię napisał/a:

Proszę was o jakieś rady bo już nie wytrzymuje sama ze sobą

Za bardzo się poświęciłaś i zbyt zaufałaś, w ciągu ośmiu lat ludzie się zmieniają i ty pewnie też od czasu kiedy się poznaliście. Kiedy ostatni raz się bawiłaś? Gdzie są twoi znajomi, rodzina? Zazwyczaj  to oni są wsparciem, jeśli  nie dajesz rady, idź  na terapię.

Wydajemisię napisał/a:

Nie widzę swojej przyszłości bez niego.

Przejdzie ci i będziesz potem zadowolona, że nastąpił koniec  tej relacji. Jesteś wolna i możesz spotykać się z kim chcesz zamiast kisić się w takim dziwnym związku.

Niełatwo jest udzielać mądrych rad, lecz jeszcze trudniej umieć ich słuchać i do nich się zastosować.  Mikołaj Gogol.

3

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Nie wiem ja nie widziałam tego, że się oddala w końcu ten czas cały poświęcaliśmy na wspólny remont. Nie zasygnalizował, że coś jest nie tak albo ja nie zauważyłam. Tak się tym cieszyliśmy i nagle bach nie wiadomo co się stało, pytałam wcześniej przy jego pierwszym oddaleniu czy jest pewien powiedział, że tak. Moim zdaniem zmienił się gdy zmienił otoczenie w pracy zaczęli się nowi koledzy którzy bardzo lubią imprezy i on być może się bronił ale w końcu uległ. Ja jestem z  tych osób, które uważają ze można rozmowa naprawić wszystko ale nie jestem w  stanie gdy druga osoba nie mówi czego oczkuje, mam wrażenie, że po prostu uciekł ode mnie od obowiązków i odpowiedzialności.  Zaczęliśmy bardzo młodo nasz związek, być może teraz stwierdził że to jest jego ostatni czas na zabawę nie wiem...  Nie mam nikogo przez tyle lat gdzie wszędzie razem, znajomości się posypały. Nie widzę siebie bez niego w przyszłości, tak masz rację bardzo mu zaufam bo po 7 latach i podjęciu takich decyzji myślałam, że już nie mam o co się martwić... i zostałam z niczym..

Reklama

4

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

myślałam, ze to kwestia długiej rozłąki pomimo, że się widywaliśmy nie jet to to samo.. myślałam, ze musi się z powrotem się przyzwyczaić, a on uciekł po miesiącu wspólnego mieszkania...  i potem pisał że ja ciągle tylko czegoś chciałam, wymagałam itd.. ale to coś złego, że chce żeby facet poczuł się jak Pan domu i zajmował się niektórymi sprawami ?

5 Ostatnio edytowany przez Summerka (2018-04-16 16:27:09)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:

myślałam, ze to kwestia długiej rozłąki pomimo, że się widywaliśmy nie jet to to samo.. myślałam, ze musi się z powrotem się przyzwyczaić, a on uciekł po miesiącu wspólnego mieszkania...  i potem pisał że ja ciągle tylko czegoś chciałam, wymagałam itd.. ale to coś złego, że chce żeby facet poczuł się jak Pan domu i zajmował się niektórymi sprawami ?

Rozpoczęliście wcześnie, może chciał się jeszcze wybawić i  nie był gotowy do podejmowania obowiązków. Zresztą może to tylko wymówka? Nie wiem.  Myślę, że nie masz czego żałować, bo co by to było jakby was łączyły dzieci albo kredyt, a on okazał taką niedojrzałość.


Co znaczy twoje stwierdzenie, że  zostałaś z niczym?

Niełatwo jest udzielać mądrych rad, lecz jeszcze trudniej umieć ich słuchać i do nich się zastosować.  Mikołaj Gogol.
Reklama

6

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Co znaczy twoje stwierdzenie, że  zostałaś z niczym?


Chodzi mi o to, że zostałam sama w mieszkaniu, z kredytem i bez znajomych i faceta, którego kocham...
Tak się mówi ale też nie wiadomo co by było gdyby był ślub i dzieci teraz wydaje mi się, że taka sytuacja by się nigdy nie przydarzyła jak teraz.

7

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

cały czas myślę o tym czy dla tej drugiej będzie w stanie być lepszym człowiekiem niż dla mnie patrze pod pryzmat zakończenia związku , w czym ona jest lepsza ode mnie.

8

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:

Co znaczy twoje stwierdzenie, że  zostałaś z niczym?


Chodzi mi o to, że zostałam sama w mieszkaniu, z kredytem i bez znajomych i faceta, którego kocham...
Tak się mówi ale też nie wiadomo co by było gdyby był ślub i dzieci teraz wydaje mi się, że taka sytuacja by się nigdy nie przydarzyła jak teraz.

Budujesz wizje przyszlosci na idealizowanych wyobrazeniach.

Oczywiscie, ze taka sytuacja mogłaby się zdarzyc gdybyście mieli slub i dziecko - jedyna roznica byłaby taka, że teraz bylabys porzuconą żoną z dzieckiem.

Unfu*k Yourself!

9

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Iceni napisał/a:
Wydajemisię napisał/a:

Co znaczy twoje stwierdzenie, że  zostałaś z niczym?


Chodzi mi o to, że zostałam sama w mieszkaniu, z kredytem i bez znajomych i faceta, którego kocham...
Tak się mówi ale też nie wiadomo co by było gdyby był ślub i dzieci teraz wydaje mi się, że taka sytuacja by się nigdy nie przydarzyła jak teraz.

Budujesz wizje przyszlosci na idealizowanych wyobrazeniach.

Oczywiscie, ze taka sytuacja mogłaby się zdarzyc gdybyście mieli slub i dziecko - jedyna roznica byłaby taka, że teraz bylabys porzuconą żoną z dzieckiem.



Pewnie tak .. ale nie potrafię się pogodzić, że tak łatwo sobie odpuścił, że w ogóle nas sobie odpuścił.

10

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:
Iceni napisał/a:
Wydajemisię napisał/a:

Co znaczy twoje stwierdzenie, że  zostałaś z niczym?


Chodzi mi o to, że zostałam sama w mieszkaniu, z kredytem i bez znajomych i faceta, którego kocham...
Tak się mówi ale też nie wiadomo co by było gdyby był ślub i dzieci teraz wydaje mi się, że taka sytuacja by się nigdy nie przydarzyła jak teraz.

Budujesz wizje przyszlosci na idealizowanych wyobrazeniach.

Oczywiscie, ze taka sytuacja mogłaby się zdarzyc gdybyście mieli slub i dziecko - jedyna roznica byłaby taka, że teraz bylabys porzuconą żoną z dzieckiem.



Pewnie tak .. ale nie potrafię się pogodzić, że tak łatwo sobie odpuścił, że w ogóle nas sobie odpuścił.

Bo najbardziej boli porzucenie. Nawet zdrada zwykle boli mniej, bo jest filtrowana przez złość.  A porzucenie boli, tak po prostu i nic na to nie poradzisz. Zwlaszcza, że to pierwsza porażka miłosna, wiec tym bardziej burzy swiat.

Ale to mninie.

Minie jezeli pozwolisz sobie na okres zaloby - miesiac, dwa, trzy czy nawet pol roku. Ale nie po to by rozpamietywac dawne chwile, ale by przeżyć smutek jaki czujesz i nauczyć się żyć samej.

Jezeli masz przyjaciółki lub dobre kontakty z bliskimi - daj im sobie pomóc.  Złamane serce, w odroznieniu od cholery czy żółtaczki, to choroba, przez którą przechodzi kazdy w życiu i każdy zna ten stan.

A jezeli bedzie ci się wydawać, że nie rozumieją pustki jakiej masz w sobie, poczucia straty, niepełnosci, niepewnosci - to jest wlasnie dowod na to, że ten stan mija smile

Płacz jesli czujesz potrzebę, złość się, smuć - masz do tego prawo, to naturalna i oczywista reakcja.

Pewnego dnia sama bedziesz miala dość szlochania : ))

Unfu*k Yourself!

11

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Mi się wydaje że zdrada  weszła tutaj w grę, że poznał w końcu na którejś z imprez te dziewczynę nie po to chodził tam regularnie gdyby czegoś nie szukał  i zaczął z nią pisać być może nie spotykał się z nią jak był ze mną ale tego też nie wiem. Myślę że to mu bardzo ułatwiło decyzję o odejściu.

12

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:

Co znaczy twoje stwierdzenie, że  zostałaś z niczym?


Chodzi mi o to, że zostałam sama w mieszkaniu, z kredytem i bez znajomych i faceta, którego kocham...
Tak się mówi ale też nie wiadomo co by było gdyby był ślub i dzieci teraz wydaje mi się, że taka sytuacja by się nigdy nie przydarzyła jak teraz.

Więc zostało wam wspólne spłacanie kredytu?

Jedyne  co ci mogę poradzić, żebyś nie zasklepiała się w bólu i pomyślała o nowych znajomościach pomimo wszystko. Uważam, że nawet szkoda czasu na "żałobę" po porzuceniu, i tak straciłaś siedem czy osiem lat. Nie biegaj za nim i nie śledź go na FB, najlepiej jakbyś próbowała zapomnieć. Kochasz kogoś, kto nie miał odwagi powiedzieć ci prawdy po tylu latach  i utwierdzał cię w kłamstwie, więc?

Niełatwo jest udzielać mądrych rad, lecz jeszcze trudniej umieć ich słuchać i do nich się zastosować.  Mikołaj Gogol.

13

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Również uważam, że musiał poznać jakąś dziewczynę. I to zapewne już wtedy, kiedy miał pierwsze wątpliwości. Wtedy jeszcze zdecydowało przywiązanie do Ciebie, może lęk przed nieznanym, niepewność, czy z tamtą się ułoży. Wasza rozłąka pewnie ułatwiła mu spotkania z tamtą, troszkę też osłabiła przywiązanie.

To że powiedział Ci te wszystkie złe rzeczy. Cóż, to taki manewr zdradzającego. Chce sam w swoich oczach poczuć się lepiej, chce się wybielić, a to wymaga zobaczenia, wyolbrzymienia wszystkich Twoich wad.

Co możesz zrobić? Na pewno nie proś o powrót,  nie upokarzaj się. Uwierz, to odniesie odwrotny skutek. Tylko utwierdzi go w tym, że ma Cię dość i że nie jesteś warta jego uczucia (ktoś kto się upokarza, nie jest wart). Nie dawaj mu też podstaw, by sądził, że czekasz na jego opamiętanie.

Najlepiej byś w ogóle się od niego odcięła. Naprawdę nie szukaj go w necie. To tylko samoumartwianie.

Może wróci z podkulonym ogonem, może nie. Zależy jak ułoży się jego nowy związek. Przyjmować go i tak nie ma sensu. Bo jeśli wróci, to dlatego tylko że z tamtą mu nie wyjdzie. I tak prędzej czy później ktoś nowy pojawi się na horyzoncie. Bo nie kocha Cię. Gdyby kochał, nikt nowy by się nie pojawił.\

Trzymam kciuki. Przebolejesz. Będzie jeszcze bardzo szczęśliwa. I to nie jest czcze gadanie.

14

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Summerka napisał/a:
Wydajemisię napisał/a:

Co znaczy twoje stwierdzenie, że  zostałaś z niczym?


Chodzi mi o to, że zostałam sama w mieszkaniu, z kredytem i bez znajomych i faceta, którego kocham...
Tak się mówi ale też nie wiadomo co by było gdyby był ślub i dzieci teraz wydaje mi się, że taka sytuacja by się nigdy nie przydarzyła jak teraz.

Więc zostało wam wspólne spłacanie kredytu?

Jedyne  co ci mogę poradzić, żebyś nie zasklepiała się w bólu i pomyślała o nowych znajomościach pomimo wszystko. Uważam, że nawet szkoda czasu na "żałobę" po porzuceniu, i tak straciłaś siedem czy osiem lat. Nie biegaj za nim i nie śledź go na FB, najlepiej jakbyś próbowała zapomnieć. Kochasz kogoś, kto nie miał odwagi powiedzieć ci prawdy po tylu latach  i utwierdzał cię w kłamstwie, więc?


Jeżeli chodzi o kredyt to jest na mnie więc w sumie zostałam z tym sama...
Najgorsze jest to, że nie mogę przestać myśleć i analizować bo przecież jeszcze 3 mc emu było wszystko super..
Nie miał odwagi do tej pory twierdzi, że to wszystko moja wina pomimo że był w stosunku do mnie nie w porządku oczywiście teraz ma to w szerokim poważaniu czy ja wiem czy nie wiem.. stwierdził, że to nie miłość tylko przywiązanie w moim przypadku jest inaczej. Po prostu nie wiem gdzie się podział ten człowiek którego znałam, być może od samego początku mną manipulował i ja tego nie widziałam,.. Niestety jego słowa wbiły mi się w psychikę  jest dokładnie tak jak powiedział, że będę siedziała i płakała nad nim właśnie to robię codziennie ale nie umiem zapomnieć i zachować się jak on .. być może jestem zbyt emocjonalna ..

Nie wiem czy jestem w stanie znaleźć sobie nowa znajomość.

Już nie piszę, nie dzwoniłam od początku bałam się ale pisałam, wiem że nie ma po co, owszem w dalszym ciągu obserwuje nie wiem czego tam szukam chyba jestem masochistką nadal nie skasował statusu na FB tylko go ukrył, tak samo zdjęcia. Chciałabym pozbyć się z głowy tej iskierki, która mi podpowiada że wróci  tylko nie wiem jak.

15

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
KajkaKa napisał/a:

Również uważam, że musiał poznać jakąś dziewczynę. I to zapewne już wtedy, kiedy miał pierwsze wątpliwości. Wtedy jeszcze zdecydowało przywiązanie do Ciebie, może lęk przed nieznanym, niepewność, czy z tamtą się ułoży. Wasza rozłąka pewnie ułatwiła mu spotkania z tamtą, troszkę też osłabiła przywiązanie.

To że powiedział Ci te wszystkie złe rzeczy. Cóż, to taki manewr zdradzającego. Chce sam w swoich oczach poczuć się lepiej, chce się wybielić, a to wymaga zobaczenia, wyolbrzymienia wszystkich Twoich wad.

Co możesz zrobić? Na pewno nie proś o powrót,  nie upokarzaj się. Uwierz, to odniesie odwrotny skutek. Tylko utwierdzi go w tym, że ma Cię dość i że nie jesteś warta jego uczucia (ktoś kto się upokarza, nie jest wart). Nie dawaj mu też podstaw, by sądził, że czekasz na jego opamiętanie.

Najlepiej byś w ogóle się od niego odcięła. Naprawdę nie szukaj go w necie. To tylko samoumartwianie.

Może wróci z podkulonym ogonem, może nie. Zależy jak ułoży się jego nowy związek. Przyjmować go i tak nie ma sensu. Bo jeśli wróci, to dlatego tylko że z tamtą mu nie wyjdzie. I tak prędzej czy później ktoś nowy pojawi się na horyzoncie. Bo nie kocha Cię. Gdyby kochał, nikt nowy by się nie pojawił.\

Trzymam kciuki. Przebolejesz. Będzie jeszcze bardzo szczęśliwa. I to nie jest czcze gadanie.



I to właśnie boli, że po tylu latach szukał kogoś lepszego ja mu nie wystarczałam...

Już to zrobiłam ale więcej nie będę, nie chce prosić o miłość myślałam, że jak on jest dla mnie jedynym to ja dla niego też będę.

16

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:

Jeżeli chodzi o kredyt to jest na mnie więc w sumie zostałam z tym sama...
Najgorsze jest to, że nie mogę przestać myśleć i analizować bo przecież jeszcze 3 mc emu było wszystko super..
Nie miał odwagi do tej pory twierdzi, że to wszystko moja wina pomimo że był w stosunku do mnie nie w porządku oczywiście teraz ma to w szerokim poważaniu czy ja wiem czy nie wiem.. stwierdził, że to nie miłość tylko przywiązanie w moim przypadku jest inaczej. Po prostu nie wiem gdzie się podział ten człowiek którego znałam, być może od samego początku mną manipulował i ja tego nie widziałam,.. Niestety jego słowa wbiły mi się w psychikę  jest dokładnie tak jak powiedział, że będę siedziała i płakała nad nim właśnie to robię codziennie ale nie umiem zapomnieć i zachować się jak on .. być może jestem zbyt emocjonalna ..
Nie wiem czy jestem w stanie znaleźć sobie nowa znajomość.
Już nie piszę, nie dzwoniłam od początku bałam się ale pisałam, wiem że nie ma po co, owszem w dalszym ciągu obserwuje nie wiem czego tam szukam chyba jestem masochistką nadal nie skasował statusu na FB tylko go ukrył, tak samo zdjęcia. Chciałabym pozbyć się z głowy tej iskierki, która mi podpowiada że wróci  tylko nie wiem jak.

Też trzymam kciuki za ciebie.  To normalne, że analizujesz, bo to dla ciebie jest szokiem, a dla niego było od dawna wiadome. Iskierka też z czasem zgaśnie, nie martw się. On tak powiedział,że będziesz siedziała i płakała?  Zamiast FB, poszukaj sobie innej rozrywki, żeby się choć na chwilę oderwać. Za młoda jesteś, żeby rozpamiętywać.

Niełatwo jest udzielać mądrych rad, lecz jeszcze trudniej umieć ich słuchać i do nich się zastosować.  Mikołaj Gogol.

17

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
KajkaKa napisał/a:

Również uważam, że musiał poznać jakąś dziewczynę. I to zapewne już wtedy, kiedy miał pierwsze wątpliwości. Wtedy jeszcze zdecydowało przywiązanie do Ciebie, może lęk przed nieznanym, niepewność, czy z tamtą się ułoży. Wasza rozłąka pewnie ułatwiła mu spotkania z tamtą, troszkę też osłabiła przywiązanie.

To że powiedział Ci te wszystkie złe rzeczy. Cóż, to taki manewr zdradzającego. Chce sam w swoich oczach poczuć się lepiej, chce się wybielić, a to wymaga zobaczenia, wyolbrzymienia wszystkich Twoich wad.

Co możesz zrobić? Na pewno nie proś o powrót,  nie upokarzaj się. Uwierz, to odniesie odwrotny skutek. Tylko utwierdzi go w tym, że ma Cię dość i że nie jesteś warta jego uczucia (ktoś kto się upokarza, nie jest wart). Nie dawaj mu też podstaw, by sądził, że czekasz na jego opamiętanie.

Najlepiej byś w ogóle się od niego odcięła. Naprawdę nie szukaj go w necie. To tylko samoumartwianie.

Może wróci z podkulonym ogonem, może nie. Zależy jak ułoży się jego nowy związek. Przyjmować go i tak nie ma sensu. Bo jeśli wróci, to dlatego tylko że z tamtą mu nie wyjdzie. I tak prędzej czy później ktoś nowy pojawi się na horyzoncie. Bo nie kocha Cię. Gdyby kochał, nikt nowy by się nie pojawił.\

Trzymam kciuki. Przebolejesz. Będzie jeszcze bardzo szczęśliwa. I to nie jest czcze gadanie.



Jak się go zapytałam czy kogoś ma przy rozstaniu to mi powiedział " ty wszędzie widzisz tylko zdradę, nawet gdybym kogoś miał to i tak bym Ci nie powiedział ". Jednak uważam, że jest jeszcze na tyle niedoświadczony w tym, że nie potrafił udawać mieszkając ze mną, że wszystko jest w porządku. sama nie wiem po co się do mnie wprowadzał na co liczył, że jego uczucia odżyją skoro nawet się nie starał za bardzo, nie chciał rozmawiać ? Dlatego dawał  sprzeczne sygnały raz było super rozmowa się kleiła wspólny obiadek zakupy itp a jak był gorszy dzień to nie chciał w ogóle rozmawiać . Już sama nie wiem co mam myśleć .... jak sobie przypominam te wszystkie lata to w życiu by mi do głowy nie przyszło, że będzie chciał kogos innego...

18

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Summerka napisał/a:
Wydajemisię napisał/a:

Jeżeli chodzi o kredyt to jest na mnie więc w sumie zostałam z tym sama...
Najgorsze jest to, że nie mogę przestać myśleć i analizować bo przecież jeszcze 3 mc emu było wszystko super..
Nie miał odwagi do tej pory twierdzi, że to wszystko moja wina pomimo że był w stosunku do mnie nie w porządku oczywiście teraz ma to w szerokim poważaniu czy ja wiem czy nie wiem.. stwierdził, że to nie miłość tylko przywiązanie w moim przypadku jest inaczej. Po prostu nie wiem gdzie się podział ten człowiek którego znałam, być może od samego początku mną manipulował i ja tego nie widziałam,.. Niestety jego słowa wbiły mi się w psychikę  jest dokładnie tak jak powiedział, że będę siedziała i płakała nad nim właśnie to robię codziennie ale nie umiem zapomnieć i zachować się jak on .. być może jestem zbyt emocjonalna ..
Nie wiem czy jestem w stanie znaleźć sobie nowa znajomość.
Już nie piszę, nie dzwoniłam od początku bałam się ale pisałam, wiem że nie ma po co, owszem w dalszym ciągu obserwuje nie wiem czego tam szukam chyba jestem masochistką nadal nie skasował statusu na FB tylko go ukrył, tak samo zdjęcia. Chciałabym pozbyć się z głowy tej iskierki, która mi podpowiada że wróci  tylko nie wiem jak.

Też trzymam kciuki za ciebie.  To normalne, że analizujesz, bo to dla ciebie jest szokiem, a dla niego było od dawna wiadome. Iskierka też z czasem zgaśnie, nie martw się. On tak powiedział,że będziesz siedziała i płakała?  Zamiast FB, poszukaj sobie innej rozrywki, żeby się choć na chwilę oderwać. Za młoda jesteś, żeby rozpamiętywać.



Tak mi powiedział nie wiem skąd w nim tyle złości w stosunku do mnie zawsze byłam dla niego dobra.
Właśnie to jest dla mnie najgorsze, że skoro wiedział to mógł ze mną porozmawiać spokojnie wcześniej oszczędzić mi takich słów, a ten rok i tak dał mi po tyłku to on mnie teraz dobił na sam koniec bez żadnych skrupułów. 
Nie wiem co mam ze sobą zrobić nic mnie nie cieszy...

19

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:

Tak mi powiedział nie wiem skąd w nim tyle złości w stosunku do mnie zawsze byłam dla niego dobra.
Właśnie to jest dla mnie najgorsze, że skoro wiedział to mógł ze mną porozmawiać spokojnie wcześniej oszczędzić mi takich słów, a ten rok i tak dał mi po tyłku to on mnie teraz dobił na sam koniec bez żadnych skrupułów. 
Nie wiem co mam ze sobą zrobić nic mnie nie cieszy...

Złością byłego partnera  nie przejmuj się wcale, bo wynika z sytuacji. Zostaw go razem z jego emocjami i tyle, a zajmij się sobą. Na początek potrzebujesz rozmowy z kimś życzliwym.  Może znajdziesz kogoś, z kim będziesz mogła się spotkać i porozmawiać? Jeśli nikogo takiego nie znajdziesz, postaw na to, co lubiłaś  kiedyś. Mnie to wygląda, na to, że tak się poświęciłaś, że zapomniałaś  o sobie.  Przecież musiało być coś czym się zajmowałaś oprócz FB?

Niełatwo jest udzielać mądrych rad, lecz jeszcze trudniej umieć ich słuchać i do nich się zastosować.  Mikołaj Gogol.

20

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Jestem przerażona tą samotnością przecież był przy mnie 8 lat.. jestem przerażona tym, że już nigdy nie będę szczęśliwa, że zabrał mi cała radość życia i nigdy się z niego nie wyleczę.

21

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Summerka napisał/a:
Wydajemisię napisał/a:

Tak mi powiedział nie wiem skąd w nim tyle złości w stosunku do mnie zawsze byłam dla niego dobra.
Właśnie to jest dla mnie najgorsze, że skoro wiedział to mógł ze mną porozmawiać spokojnie wcześniej oszczędzić mi takich słów, a ten rok i tak dał mi po tyłku to on mnie teraz dobił na sam koniec bez żadnych skrupułów. 
Nie wiem co mam ze sobą zrobić nic mnie nie cieszy...

Złością byłego partnera  nie przejmuj się wcale, bo wynika z sytuacji. Zostaw go razem z jego emocjami i tyle, a zajmij się sobą. Na początek potrzebujesz rozmowy z kimś życzliwym.  Może znajdziesz kogoś, z kim będziesz mogła się spotkać i porozmawiać? Jeśli nikogo takiego nie znajdziesz, postaw na to, co lubiłaś  kiedyś. Mnie to wygląda, na to, że tak się poświęciłaś, że zapomniałaś  o sobie.  Przecież musiało być coś czym się zajmowałaś oprócz FB?


nie wiem, byłam wtedy taka młoda, razem chodziliśmy do szkoły, razem studiowaliśmy nawet był czas, że razem pracowlaismy zawsze był on  i gdzieś w tym zgubiłam siebie nawet nie wiem co bym chciała robić. Moje życzliwe osoby już maja mnie dość nie wiedzą co ze mną zrobić smile

22 Ostatnio edytowany przez Summerka (2018-04-16 21:19:55)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:

Jestem przerażona tą samotnością przecież był przy mnie 8 lat.. jestem przerażona tym, że już nigdy nie będę szczęśliwa, że zabrał mi cała radość życia i nigdy się z niego nie wyleczę.

No, co ty? Wyleczysz się  na pewno, nie możesz uzależniać  własnego szczęścia od jednego człowieka, bo jak niby ta jedna osoba ma to wszystko udźwignąć? A może pomyśl, że oddał ci wolność i wreszcie od tej chwili możesz być szczęśliwa. Dotychczas wszystko kręciło się wokół niego, to nudne.

Jakie życzliwe osoby mają cię dość? Czy to nie dlatego, że tylko masz jeden temat o nim?

Na mnie działały odstresowująco wycieczki w góry, a tam nie zawsze był zasięg:) Ale może ty masz jakieś inne zainteresowania, może masz ulubione filmy lub książki? Mozesz być też typem "pracusia" i najlepiej odnajdywać się w pracy:)

Niełatwo jest udzielać mądrych rad, lecz jeszcze trudniej umieć ich słuchać i do nich się zastosować.  Mikołaj Gogol.

23

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Summerka napisał/a:
Wydajemisię napisał/a:

Jestem przerażona tą samotnością przecież był przy mnie 8 lat.. jestem przerażona tym, że już nigdy nie będę szczęśliwa, że zabrał mi cała radość życia i nigdy się z niego nie wyleczę.

No, co ty? Wyleczysz się  na pewno, nie możesz uzależniać  własnego szczęścia od jednego człowieka, bo jak niby ta jedna osoba ma to wszytko udźwignąć? A może pomyśl, że oddał ci wolność i wreszcie od tej chwili możesz być szczęśliwa. Dotychczas wszystko kręciło się wokół niego, to nudne.

Jakie życzliwe osoby mają cię dość? Czy to nie dlatego, że tylko masz jeden temat o nim?

Na mnie działały odstresowująco wycieczki w góry, a tam nie zawsze był zasięg:) Ale może ty masz jakieś inne zainteresowania, może masz ulubione filmy lub książki?


tak właśnie tak bo gadam tylko o nim i mam wrażenie, że z dnia na dzień jest tylko gorzej... ale to  dlatego, że ja muszę rozumieć,a  ja tego nie rozumiem moja głowa ma milion scenariuszy to dlatego, że pozostawił mnie w niewiedzy, tak ja wiem NIE KOCHAM CIE powinno załatwić sprawę ale nie  moim wypadku. 

Bardzo lubię książki i kino, ale niestety od tamtego czasu nie mogę czytać coś mnie blokuje a do kina sama raczej nie pójdę sad

24

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Byc może właśnie nie udźwignął, zrobiłam się tą zaborcza dziewczyną  tego nie widziałam.

25 Ostatnio edytowany przez Summerka (2018-04-16 22:34:16)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:

Bardzo lubię książki i kino, ale niestety od tamtego czasu nie mogę czytać coś mnie blokuje a do kina sama raczej nie pójdę sad

Moze namów kogos na jakieś wyjście, bo ty teraz głównie potrzebujesz rozmów, tylko  nie na ten jeden temat. Może byłabyś w stanie zainteresować się życiem znajomych?  W innym temacie ktoś na samotność polecał kupienie sobie psa:)
Co do rozumienia lub nie  rozstania, to nie masz się co analizować, tak się stało i musisz z tym żyć dalej. Za kilka miesięcy się przyzwyczaisz i sama dojdziesz do wniosku, że dobrze się stało.
Czy byłaś zaborcza, tego nie wiem, ale na pewno za dużo o nim myślałaś, a za mało o sobie, tak wynika z twoich wypowiedzi.

(Aha i zamiast pisać posta po poście, możesz nacisnąć edytuj w prawym dolnym rogu, żeby dodać kilka słów do ostatniej wypowiedzi).

Niełatwo jest udzielać mądrych rad, lecz jeszcze trudniej umieć ich słuchać i do nich się zastosować.  Mikołaj Gogol.

26 Ostatnio edytowany przez Wydajemisię (2018-04-16 22:39:20)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

tak również to widzę, że za mało w tym wszystkim było mnie za bardzo się oddałam i teraz ponoszę tego konsekwencje. To jest moja nauczka na przyszłość.
Ale na razie musze nauczyc sie życ od nowa, bo dla mnie tak jest wszystkiego muszę nauczyć się robić sama. Wiem, że będę się długo z niego leczyć, czuje to.
Miewam lepsze i gorsze dni od niedawna więcej gorszych aż mnie skręca z nerwów, często mnie korci żeby do niego napisać ale tego nie robię nie widzę sensu, nie chciał walczyć więc nie widzę potrzeby walki za dwoje. Za każdym razem jak o nim myślę wchodzę na forum co moje dobre duszyczki napisały..

dzięki za wskazówkę, jeszcze dobrze nie znam tego forum.

27

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

I już cię lubię:) Pewnie, że jest ci ciężko, rozumiem, dasz radę.  To normalne, że o nim myślisz,  ale twoje życie nie powinno się kręcić okół niego, są jeszcze inne ciekawsze rzeczy na tym świecie, o których  nie pamiętasz od ośmiu lat. Masz sporo do nadrobienia.

Niełatwo jest udzielać mądrych rad, lecz jeszcze trudniej umieć ich słuchać i do nich się zastosować.  Mikołaj Gogol.

28 Ostatnio edytowany przez Wydajemisię (2018-04-16 23:22:24)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Summerka napisał/a:

I już cię lubię:) Pewnie, że jest ci ciężko, rozumiem, dasz radę.  To normalne, że o nim myślisz,  ale twoje życie nie powinno się kręcić okół niego, są jeszcze inne ciekawsze rzeczy na tym świecie, o których  nie pamiętasz od ośmiu lat. Masz sporo do nadrobienia.

Myślę, tęsknie, brakuje mi bliskości ... ale jetem przerażona tym co mam do nadrobienia... Ale mam straszny żal do niego że pozwolił wierzyć  że mnie nie zostawi i dał poczucie bezpieczeństwa po czym je zdeptal

29

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:
Summerka napisał/a:

I już cię lubię:) Pewnie, że jest ci ciężko, rozumiem, dasz radę.  To normalne, że o nim myślisz,  ale twoje życie nie powinno się kręcić okół niego, są jeszcze inne ciekawsze rzeczy na tym świecie, o których  nie pamiętasz od ośmiu lat. Masz sporo do nadrobienia.

Myślę, tęsknie, brakuje mi bliskości ... ale jetem przerażona tym co mam do nadrobienia... Ale mam straszny żal do niego że pozwolił wierzyć  że mnie nie zostawi i dał poczucie bezpieczeństwa po czym je zdeptal

Nie powinnaś tak myśleć, bo to cię niszczy. Nie można  innego człowieka traktować jak boga, nawet najukochańszego.  Może chciał ci dać to poczucie, ale nie dał rady? A może miał dość?  W każdym razie wyzwolił cię od własnej osoby. Wierzę, że ci jest bardzo źle, ale jesteś u progu życia, więc wyjdziesz z tego, przy pomocy terapeuty jeszcze szybciej.
Może znajdzie się ktoś inny, kto pozwoli ci się odnaleźć. Domyślam się, że najbardziej ci tego brakuje.
Ze swojego doświadczenia wiem, że nie warto czekać, przemyśliwać, bo czas nie stoi w miejscu.   Aha, myślenie, wałkowanie tego samego tematu utrwala poczucie krzywdy, a przecież nie o to chodzi, masz wyciągnąć wnioski i iść naprzód.

Niełatwo jest udzielać mądrych rad, lecz jeszcze trudniej umieć ich słuchać i do nich się zastosować.  Mikołaj Gogol.

30

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Mamy kolejny dzień,noc niby przespana ale jestem strasznie zmęczona i znowu od samego rana włączają się moje myśli .. dzisiaj padło pytanie jak był w stanie przez ponad rok czasu oszukiwać mnie i wszystkich dookoła o swoich uczuciach , bo przecież żadna znająca nas osoba nie pomyślała, że mnie zostawi już nie na tym etapie. Ja sama się zastanawiam gdzie zgubiłam ten wątek przecież to ponad rok czasu.  To jeszcze pogarsza moje samopoczucie gdy okazuje się, że żyłam tyle czasu w kłamstwie.

31

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Wiem przez co przechodzisz i co czujesz też zostałam porzucona po 10 latach i mój ex też zmienil pracę i zaczol imprezować a był domownikiem. Wiesz przez pierwszy miesiąc czułam nie dowierzanie że to nie prawda że on wróci że tyle lat razem ze nie może nas tak przekreślić itp. płacz niejedzenie żal schudłam 10kg w miesiąc. Drugi miesiąc tęsknota płakanie ale jak się dowiedziałam że już kogoś ma odpuściłam . Najważniejsze co powinnaś teraz zrobić zablokować go na portalach i nie interesować się tym co u niego się dzieje mi to pomogło bardzo. Teraz mija trzeci miesiąc sama się dziwię że mam już tyle siły żeby zacząć żyć na nowo i pokochać sama siebie. Mi też się zawalił świat myślałam że bez niego nie da się żyć ale uwierz mi da się tylko musisz dać sobie szansę . Teraz masz czas na płakanie wyrzuć z siebie te emocje ale też nie zamykaj się w czterech ścianach wyjdź gdzieś nawet na głupi spacer. Będzie dobrze zobaczysz

32

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Współczuję Ci. Jakie to jest czasem nie do wiary, że po tylu latach może się okazać, że w ogóle człowieka nie znamy - mam tu na myśli jego słowa, że sobie nikogo nie znajdziesz, o usuwaniu ciąży... hmm Ochłodzenie uczuć i porzucenie partnerki to jedno, ale takie podłe słowa, to zupełnie coś innego... Przerażające.

33 Ostatnio edytowany przez Wydajemisię (2018-04-17 20:47:40)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

To jest tak jak płacz za tym co już nigdy nie wróci, bo przecież jak człowiek może się tak zmienić? Albo jak ja mogłam nie dostrzegać, że żyje z takim człowiekiem ?

Myślę, że gdyby mi ktoś miał odwagę powiedzieć, że kogoś ma może potrafiłabym sobie odpuścić chociaż tez nie jestem pewna, ale uważam, że zasłużyłam na prawdę wolałabym na pewno  usłyszeć to niż to co mi powiedział .. Może druga kobieta jest w stanie tak zmienić mężczyznę ?

Słowa były okrutne, zawsze był bardzo impulsywnym człowiekiem i potrafił dowalić słowami ale nigdy mnie ... I zastanawiam się co ja mu takiego zrobiłam, że potraktował mnie w taki sposób ? To że chciałam wspólnego życia ? Że nie chciałam żeby latał po imprezach ? Żeby zrobił się odpowiedzialny za nas ? Że trafił mi w ręce dowód jego imprez?

Dzisiaj jeszcze trafiłam na nasze spólne zdjęcia, nie miałam odwagi ich wykasować ale jacy byliśmy jeszcze rok temu szczęśliwi...

Tak i jak człowiek pomimo wszystko jest w stanie od tak wykreślić tyle wspólnych lat..

Co do tych imprez na jednym z tematów przeczytałam, że imprezy to już etap końcowy , że wcześniej zaczęło coś się dziać może tak było, ale nie zostałam poinformowana wręcz przeciwnie byłam zapewniana, że wszystko jest cacy.

Obawiam się, że nie będę w stanie już zbudować nigdy normalnego związku bo on zawsze będzie w mojej głowie.

Chyba kwalifikuje się do grupy kocham za bardzo....

34

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Ależ z całą pewnością kogoś ma. No przynajmniej na pewno pracuje nad jakąś panną, by była jego.

Z moich obserwacji wynika, że bardzo często pod wpływem nowego uczucia ludzie stają się wręcz okrutni dla dotychczasowego partnera. Dziś jesteś tylko przeszkodą na drodze do jego nowego szczęścia.
Szkoda że na koniec tak się zachował... Choć paradoksalnie tym łatwiej powinno Ci się uporać z uczuciem. W końcu okazał się nie być tym za kogo go uważałaś, kogo kochałaś.

8 lat to szmat czasu. Całkowicie Cię rozumiem, że dziś wydaje Ci się, że Twoje życie się skończyło, że już nic dobrego Cię nie czeka. To normalna reakcja. Musisz dać sobie czas na przejście żałoby. Nie bój się płakać.
Mnie w takich sytuacjach, gdy chciałam się odkochać, pomagało przypominanie tych złych momentów, jego wad... myśl choćby intensywnie w jaki sposób potraktował Cię na koniec. Można by się np. spodziewać, że gdybyście mieli dzieci, podobnie egoistycznie potraktowałby Wasze potomstwo.

Jak już nabierzesz siły, staraj się wychodzić do ludzi, poznawaj nowe osoby, może nawet niekoniecznie by od razu wejść w nowy związek. Na to masz jeszcze czas. Zrób coś dla siebie, zadbaj o siebie, może jakieś nowe ciuchy. Zadowolenie z siebie, ze swojego wyglądu bardzo poprawi Ci nastrój.

A czy czeka Cię coś dobrego? Oczywiście. Ja nie mam wątpliwości, że tak. Jeśli tylko nie zamkniesz się w swojej skorupie, jeśli z czasem wyrzucisz z serca tego pana, to jak najbardziej.

Sama jestem po 15-letnim związku (w tym było małżeństwo i dziecko)... i dziś jestem bardzo szczęśliwa w nowym związku. Czy ufam? Miałam z tym pewien problem, bo też byłam mocno oszukiwana. No i zaufania nie da się nawet sobie samemu narzucić. Mój obecny partner jak dotąd nie zawiódł mnie w żadnej sprawie, nie złapałam go choćby na najmniejszym kłamstwie. I tak... ufam coraz bardziej i bardziej.

A Ty jesteś bez zobowiązań, więc tym łatwiej będzie Ci znaleźć kogoś. Tylko się nie spiesz. Czekaj na prawdziwe uczucie i wartościowego faceta. Byle kogo, byle kogoś mieć naprawdę nie warto. Trzeba odsiać plewy, których niestety niemało. smile

35

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Własnie dzisiaj zdecydował się całkowicie usunąć status związku poczułam jak by ktoś zadał mi cios niestety cały czas się łudziłam, że jeszcze wróci....

Właśnie powinno mi być łatwiej, a jest wręcz przeciwnie im on mnie bardziej odpycha tym bardziej ja jego chce...

Tak bardzo nie rozumiem tego, jak jest w stanie związać się z kimś innym po tylu latach, wspólnych chwilach, ja nie wiem czy będę potrafiła teraz nie jestem w  stanie nawet pomyśleć o kimś innym ciągle on mi chodzi po głowie.

Nie wiem jak wy to przeżyłyście ja czuje się jak wariatka i wrak człowieka.

Uważam, że mam zmarnowane 8 lat życia na kogoś kto mnie nigdy nie chciał a ja dałam się omamić, nie wiem jak dalej funkcjonować każdy dzień to jakieś piekło.

36

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Czas leczy rany... jeszcze będziesz szczęśliwa. Ta sytuacja to życiowa lekcja. Wiele z nas przeżywa podobne historie, nie jesteś sama! Jesteśmy z Tobą.

37

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
elzbietapawlik napisał/a:

Czas leczy rany... jeszcze będziesz szczęśliwa. Ta sytuacja to życiowa lekcja. Wiele z nas przeżywa podobne historie, nie jesteś sama! Jesteśmy z Tobą.



Ale dlaczego nie potrafię się z tym pogodzić??  Dlaczego nie mogę tego za akceptować i iść dalej nie myśląc o nim ?

38

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:
elzbietapawlik napisał/a:

Czas leczy rany... jeszcze będziesz szczęśliwa. Ta sytuacja to życiowa lekcja. Wiele z nas przeżywa podobne historie, nie jesteś sama! Jesteśmy z Tobą.



Ale dlaczego nie potrafię się z tym pogodzić??  Dlaczego nie mogę tego za akceptować i iść dalej nie myśląc o nim ?

Wyluzuj nie możesz pstryknąć palcami i powiedzieć już nie kocham na to trzeba czasu.

Posty [ 1 do 38 z 100 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bolesne rozstanie po 8 latach

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2018