Ratować, czy już nie... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ratować, czy już nie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Ratować, czy już nie...

Witam. Jestem tu nowa,mam nadzieję że dobrze trafiłam. smile 
Nie wiem nawet od czego zacząć,mianowicie chce opowiedzieć o swoim dotychczasowym związku. Jestem mężatka od 6lat a razem ze sobą od 8 lat, mam córkę z poprzedniego związku 11lat, i dwie córki z mężem 7 i 4lata. Jak to w każdym związku bywało różnie,  na samym początku jak wiadomo wszystko pięknie (Nie ma co opowiadać bo wiadomo że zawsze na początku jest pieknie) , jest między nami 12 lat różnicy ja jestem młodsza  smile mieliśmy od ostatnich 4lat ciezki okres w życiu były kryzysy, ja przechodziłam ciężka depresję z różnych powodów, mniej więcej takich jak ; mąż nie pracował przed dłuższy czas brakowało pieniędzy jak i czasu na budowanie dobrego a myślało się o tym złym.jakos udało ni się wstać na nogi no bo jak miałam tego nie zrobić mając dzieci... Ale jakoś się to wszystko przezylo.  Teraz od jakiegoś roku jak może nie więcej mam z mężem problem w łóżku,  z biegiem czasu nie było tak jak kiedyś bo byliśmy oboje zmęczeni codziennością obowiązkami itp. Ale jakoś tam sex był..  potem doszło do takiego stanu że ja mimo że próbowałam uowocnic i ożywić nasze sprawy łóżkowe bez zadnego odzewu ze strony męża,  jest tak ze musze zebrać o seks musze sie prosić musze mowic ze mam na to ochote itp. Nie ma już tej bliskości, jak już do czegoś doszlo to raz na 2 tygodnie raz na miesiąc a naj gorsze jest to że tylko na chwilę.... ( podkreślę że mąż nigdzie nie wychodzi zekomo spotykać się z kumplami raczej praca a po pracy do domu) , jakoś to znosilam bo jak inaczej. Rozmawiałam z nim wiele razy o tym co czuje i jak ja to widzę o tym że ja mam swoje potrzeby że chciałabym mimo jakiś problemów stresów odreagować ciężki dzień że chciałabym się przytulić być blisko czuć jego bo przecież to jest naturalne i potrzebne. Ale nie tego nie ma bo jest zmęczony albo jak się już kladlismy do łóżka nawet tak wcześnie ze normalnie nikt by nie zasnol a on zamykał oczy i spał a jak nie to oglądał tv i mówił; " no chciałem obejrzeć i ten film " ( dodam że film który oglądał już kilka razy) ,myślałam że po prostu nie ma ochoty bo dzień go zmeczyl i takie tam,ale  jest jedna rzecz która Noe daje mi spokoju...;  ja wyjechałam za granicę i zostawiłam jego z 3 dzieci ( moja mama pomaga) i chce zabrać ich wszystkich jak już wszystko tu poukladalam. I rozmawiając z nim przez tel rozmawialiśmy na temat sexu,  pytam się jego czy pomaga sobie no wiadomo ręka,  oczywiście potwierdził że tak,ale musiałam się zapytać jak często.. mnie nie ma już miesiąc w domu a on mi powiedział że robi to sredno co 2 albo co 3 dzień. .. Ja is3 jego zapytałam dlaczego tak jest?? Dlaczego jak ja jestem to muszę się jego prosić o sex i mam go aż tak mało że naprawdę czasem raz w miesiącu a teraz że on ma ochotę się zaspokoić tak często??... zapytałam się dlaczego tak jest i czy jak byłam w domu to też się sam zaspakajal?.. powiedział że nie, że noe robił tego ale na więcej pytań nie odpowiedział i mówił że znowu zaczynam.. bardzo źle się z tym czuje. Jest mi z nim ciężko bardzo ciężko. Różnie u nas bywalo wiele też sama nie potrafię mu wybaczyć ale nauczyłam się z tym żyć ale nie jestem szczęśliwa nawet nie wiem czy go jeszcze kocham może już nie ale nie umiem jednoznacznie tego powiedzieć teraz mnie nie ma i nawet nie czuje takiej tęsknoty za nim sama nie wiem jak to określić.  Duszę się w tym związku chciałabym go zakończyć może nie wiem jak może się boję może nie chce a może chce ( paradoks  smile, ) pomóżcie, może któraś z Was otworzy mi oczy może jakoś inaczej zacznę żyć i myśleć. A chce być szczęśliwa i chce by moje dzieci były szczęśliwe jeśli ja nie będę to one też nie.

Będę wdzięczna za wszelkie odpowiedzi i sugestie.  Serdecznie pozdrawiam  wink

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez balin (2018-04-16 12:42:51)

Odp: Ratować, czy już nie...

On może różne bajki opowiadać. Między wami jest spora różnica wieku i pewnie stąd się biorą problemy łóżkowe. Facet pewnie grubo po 40-tce, jak sama piszesz stresy życiowe, młoda zona z potrzebami - to nie wpływa dobrze na potencję. Ty wiążąc się z facetem 12 lat starszym też powinnaś wiedzieć, że z biegiem czasu w sprawach łóżkowych może być coraz gorzej.

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

3

Odp: Ratować, czy już nie...
balin napisał/a:

On może różne bajki opowiadać. Między wami jest spora różnica wieku i pewnie stąd się biorą problemy łóżkowe. Facet pewnie grubo po 40-tce, jak sama piszesz stresy życiowe, młoda zona z potrzebami - to nie wpływa dobrze na potencję. Ty wiążąc się z facetem 12 lat starszym też powinnaś wiedzieć, że z biegiem czasu w sprawach łóżkowych może być coraz gorzej.

Gorzej pod względem fizycznym- ok, ale nie na zasadzie, że mąż ją olewa i odtrąca. Mozna przełknąć problemy z potencją, tutaj problemem jest to, że facet, ani nie chce o tym rozmawiać, ani jeżeli "mu nie staje" nie chce zadowolić partnerki w inny sposób.

Jak spokojne rozmowy nie pomagaja, to ja chyba finalnie bym mu jeszcze raz hurtem wszystko wygarnęła, a na jego "znowu zaczynasz" odpowiedziałabym "szkoda, że Ty nie skończysz"

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam
Reklama

4

Odp: Ratować, czy już nie...
balin napisał/a:

On może różne bajki opowiadać. Między wami jest spora różnica wieku i pewnie stąd się biorą problemy łóżkowe. Facet pewnie grubo po 40-tce, jak sama piszesz stresy życiowe, młoda zona z potrzebami - to nie wpływa dobrze na potencję. Ty wiążąc się z facetem 12 lat starszym też powinnaś wiedzieć, że z biegiem czasu w sprawach łóżkowych może być coraz gorzej.

Mąż nie ma jeszcze 40 lat. Dokładnie 39. I.od dosyć dawna takie rzeczy się dzieją
Widzę że się psuje. Nigdy mu nie zrobilam krzywdy za którą mógłby się dopłacać.  Z potencja nie ma problemów ( może sam się zadawalac czesto)) szkoda tylko że nie pomyśli o mnie.  Wiele przez niego przeżyłam nie zdradził ani nie zdradzal mnie,( chyba że nic nie wiem), ale zrobił mi dużo więcej krzywd a ja jemu nigdy. Zastanawiam się czy powinnam to zakończyć?? W łóżku mi się nie udaje z nim. Rozmawiać o ważnych i poważnych rzeczach sprawach się po prostu nie da. Mnie teraz nie ma W pol a ja już nawet za nim nie tęsknię.  sad

5

Odp: Ratować, czy już nie...

Nirvanka 87. Dziękuję. Wyjelas mi to z ust    wink

Reklama

6 Ostatnio edytowany przez balin (2018-04-16 16:49:58)

Odp: Ratować, czy już nie...
luna445 napisał/a:

Mąż nie ma jeszcze 40 lat. Dokładnie 39. I.od dosyć dawna takie rzeczy się dzieją
Widzę że się psuje. Nigdy mu nie zrobilam krzywdy za którą mógłby się dopłacać.  Z potencja nie ma problemów ( może sam się zadawalac czesto)) szkoda tylko że nie pomyśli o mnie.  Wiele przez niego przeżyłam nie zdradził ani nie zdradzal mnie,( chyba że nic nie wiem), ale zrobił mi dużo więcej krzywd a ja jemu nigdy. Zastanawiam się czy powinnam to zakończyć?? W łóżku mi się nie udaje z nim. Rozmawiać o ważnych i poważnych rzeczach sprawach się po prostu nie da. Mnie teraz nie ma W pol a ja już nawet za nim nie tęsknię.  sad

Nie wierze w czarno-biały świat, który nam tu przedstawiasz. Nie kupuję tego, że on taki do cna zły, a Ty dobra. Ale pewnie masz swoją wizję, która musi Cię doprowadzić do rozstania z nim.

luna445 napisał/a:

Nirvanka 87. Dziękuję. Wyjelas mi to z ust    wink

Dostałaś od Nirvanki, to po co tu przyszłaś. Potwierdzenie słuszności podjętej już decyzji. smile

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

7

Odp: Ratować, czy już nie...
luna445 napisał/a:

mieliśmy od ostatnich 4lat ciezki okres w życiu były kryzysy, ja przechodziłam ciężka depresję z różnych powodów, mniej więcej takich jak ; mąż nie pracował przed dłuższy czas brakowało pieniędzy jak i czasu na budowanie dobrego a myślało się o tym złym.(...)

Rozmawiałam z nim wiele razy o tym co czuje i jak ja to widzę o tym że ja mam swoje potrzeby że chciałabym mimo jakiś problemów stresów odreagować ciężki dzień że chciałabym się przytulić być blisko czuć jego bo przecież to jest naturalne i potrzebne. Ale nie tego nie ma bo jest zmęczony albo jak się już kladlismy do łóżka nawet tak wcześnie ze normalnie nikt by nie zasnol a on zamykał oczy i spał a jak nie to oglądał tv

No tak, TY miałaś ciezki okres z powodu depresji (i jedną z przyczyn byl jego (!) brak pracy , czyli posrednio jego wina,bo malo ktory facet bedzie sie czuł dobrze nie potrafiac utrzymac rodziny)

A teraz znowu to TY cierpisz, bo twoj maz stracil ochote do seksu...

A kiedy przestanie sie liczyc TWOJE i zaczniesz dostrzegac, że mąż tez moze przechodzic trudny okres, ze moze byc zmeczony zona w depresji i zrażony wcześniejszą niechęcią do seksu, ze moze byc teraz przemeczony i w depresji i potrzebowac teraz twojej pomocy a nie wymowek, ze nie chce seksu, albo ze go za malo?

Ja nie znam osoby, ktorej by sie libido podnioslo od utyskowania drugiej strony, że  malo...

Unfu*k Yourself!

8 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-04-16 19:51:15)

Odp: Ratować, czy już nie...

Ale Ona nie przedstawiła czarno- białego świata, tylko że nie czuje się przy nim kobietą! Jak On ma coś do niej, to niech o tym mówi, a nie olewa..
Może ma cierpieć jak nieszczęsny Wokulski w związku z Izabelą?
No chyba że mówił, a Pani mimo uszu puszcza..
Ta zagranica to uzgodniona z męzem, czy samowolka?

Nie odkrywa się nowych lądów bez zgody na to, że na długi czas straci się z oczu brzeg. Andre Gide

9

Odp: Ratować, czy już nie...

Przecież wiadomo że w każdym związku różnie bywa.  Ja mówiąc że nie zrobilam jemu żadnej krzywdy miałam myśli że nie zdradziła jego że nie spotkałam się z innymi że zawsze o.wszystkomnjemu mowilam zawsze myślałam że słucha może coś słuchał ale czy zawsze??.. tego nie wiem. Mój wyjazd był już długo planowany i jeżeli mąż by stwierdził żebym tego nie rozbiła to byłabym teraz przy nim. Ciężko jest słuchać od was nie miłych rzeczy i nie dlatego że ja siebie chce koloryzowac.  Bywało różnie między nami to fakt. Jestem tu bo nie potrafię sama zrozumieć dlaczego on taki jest. Fakt nie ma między nami bliskości jakiej ja bym oczekiwała.  Rozmawiałam z nim dużo często i poważnie. Pytałam się czy może on ma jakieś pragnienia itp czy jakieś problemy o których nie chciał rozmawiać..  tłumaczyłam że jesteśmy razem ze od tego oboje jesteśmy żeby się wspierać rozmawiać działać że nie jest że wszystkim dam że może zawsze na mnie liczyć że nie będę jego krytykować o nic że zawsze można sobie poradzić jeżeli jest się razem. Fakt to że wtedy brak jego pracy doprowadził mnie do depresji nie oznacza że chciałam go za to zostawić albo gnebic mimo że irytowalo mnie to strasznie. W tamtym czasie nie od razu popadam w depresje przemyslalam sprawa i poszłam do pracy hmm nawet na dwa etaty on siedział w domu z dziećmi ja spałam czasami po 2 a czasem 4 godziny trwało to AZ rok. W końcu nie dałam już rady maszyna przecież nie jestem. Zawsze chciałam dobrze mimo przeciwności losu dawałem radę byłam silna i raczej jestem. Do dziś czasami mam dni w których mam ochotę znowu się położyć do łóżka i z niego nie wychodzić z nikim nie rozmawiać itp. Ale ja wiem że nie mogę wiem że nie mogę się poddać przecież to mogę życie ja też chce być szczęśliwa a wiele w życiu przeżyłam nie było łatwo w domu rodzinnym i później nigdy nie było łatwo a chciałabym trochę odpocząć przede wszystkim psychicznie chciałabym mieć męża który tak samo jak ja będzie się troszczyl o rodzine i wspierał mnie tak.samo jak ja staram się wspierać jego. A to że ja.chce być szczęśliwa i chce by moje dzieci były szczęśliwe nie oznacza z3 zawsze będą znosić to wszystko z mężem że zawsze wszystko sama i nie chce się tak czuć że mimo że on jest to i tak go nie ma. Nie wiem co mam jeszcze powiedzieć. ... Nie wiem co robić nie wiem już jak z nim rozmawiać. .. mi za było by lepiej gdybyśmy się roztali?? Sama już nie wiem. A tu jestem po to bo może ktoś spojrzy na to wszystko z innej perspektywy?? Bo może ja czegoś nie wiem może ja coś nie tak robie no naprawdę nie wiem. W tym momencie krytyka raczej nie jest mi potrzebna. Pozdrawiam

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ratować, czy już nie...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2018