Kiedy nadejdzie koniec - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Kiedy nadejdzie koniec

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 51 ]

Temat: Kiedy nadejdzie koniec

Czy chcielibyście wiedzieć,że nadchodzi? Czy może by był niespodziewany?
Czy chcielibyście być z bliskimi? Czy może wolelibyście odejść sami,bez niepotrzebnych widzów?
Czy chcielibyście się z kimś pożegnać? I co wtedy chcielibyście powiedzieć/przekazać?
Jak reagowalibyście na smutek/płacz/rozpacz najbliższych?

Ja chyba chciałabym coś powiedzieć moim najbliższym.Nie chciałabym jednak by byli ze mną cały czas oczekując kiedy umrę.Te chyba smutne chwile chciałabym zostawić dla siebie.

Grasse napisał:
"Może bym się i przejął tymi pomyjami, ale liczy się dla mnie opinia moich przyjaciół i fachowców, a nie osób które nie mają własnego życia i tylko przesiadują non stop na forach, w oczekiwaniu na możliwość odreagowania się smile I które wcale nie muszą być kobietami, jak się podają." big_smile big_smile big_smile
Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kiedy nadejdzie koniec

Na dzień dzisiejszy to chyba wolałbym, żeby to był koniec niespodziewany. Szast prast i po wszystkim. Bez pożegnań, rozmyślań, czekania, bez publiki.

3

Odp: Kiedy nadejdzie koniec

Śmierć to nie koniec. To tylko zmiana nośnika informacji. smile

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.
Reklama

4

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
balin napisał/a:

Śmierć to nie koniec. To tylko zmiana nośnika informacji. smile

Z homo sapiens na robaki big_smile

5

Odp: Kiedy nadejdzie koniec

No ja nie wiem czy dla pendrive'a to pocieszające, że go skopiują na dysk twardy i zrecyklingują tongue

Odpowiadając na pytanie - nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam, nigdy poważnie nie chorowałam, więc obecnie śmierć dla mnie to trochę abstrakcja,  jedynie przez nagły wypadek. Wtedy raczej nie będzie czasu ani szansy na długie pożegnania. 

Gdybym zachorowała bardziej bałabym się długiego konania, bo wydaje mi się, że to jest większą traumą dla najbliższych, niż tego, czy będę umierać w samotności.

Unfu*k Yourself!
Reklama

6

Odp: Kiedy nadejdzie koniec

Ja chcialabym wiedziec, kiedy to nastapi, wlasnie, zeby sie na to przygotowac (i przygotowac na to bliskich), oraz zeby w stosownym czasie zdązyc sie pozegnac. 

Chcialabym tez zdązyc pozamykac do tego czasu wszelkie sprawy (niezamkniete), i nie zostawic po sobie jakiegos balaganu, np typu nieuregulowaną sytuacje majatkową.

łańcuch jest tak mocny, jak jego najsłabsze ogniwo

7 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-04-12 15:30:22)

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
Iceni napisał/a:

No ja nie wiem czy dla pendrive'a to pocieszające, że go skopiują na dysk twardy i zrecyklingują tongue

big_smile
Ale pomyślmy, bo to nie musi tak do końca być bez sensu, jeśli weźmiemy pod uwagę, że badania prowadzone w Oak Ridge Atomic Research Center pokazały, że w ludzkim ciele każdego roku wymienia się ok 98% wszystkich jego atomów. A w perspektywie kilkuletniej następuje wymiana wszystkich komórek ciała (oprócz komórek jajowych u kobiet), a jednak wciąż zachowujemy ciągłość nas jako osoby, to może nasze istnienie nie jest tylko formą cielesną. Ani nawet tylko formą manifestacji materii. Hm?

8

Odp: Kiedy nadejdzie koniec

Zdecydowanie nie lubię niespodziewanych odejść, niepozamykanych spraw czy niedopowiedzeń. Wolałabym wiedzieć, że koniec nadchodzi.

Gdyby były jakieś kwestie sporne wśród najbliższych, chciałabym je przed odejściem wyjaśnić. Przygotować ich na moje odejście.

Nie umiem powiedzieć jak chciałabym umrzeć. Czy sama czy w czyimś towarzystwie.

9

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
summerka88 napisał/a:
Iceni napisał/a:

No ja nie wiem czy dla pendrive'a to pocieszające, że go skopiują na dysk twardy i zrecyklingują tongue

big_smile
Ale pomyślmy, bo to nie musi tak do końca być bez sensu,

Pomyślmy, czy rozumiesz sens wypowiedzi, którą komentujesz. big_smile

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

10 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-04-12 16:29:06)

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
balin napisał/a:
summerka88 napisał/a:
Iceni napisał/a:

No ja nie wiem czy dla pendrive'a to pocieszające, że go skopiują na dysk twardy i zrecyklingują tongue

big_smile
Ale pomyślmy, bo to nie musi tak do końca być bez sensu,

Pomyślmy, czy rozumiesz sens wypowiedzi, którą komentujesz. big_smile

Chyba już ci kiedyś pisałam, że nasze meandry myślenia podążają w zupełnie innych kierunkach, więc co cię dziwi, że interpretuję po swojemu, a nie po twojemu big_smile



EDIT:
Jak zaistniałam już w tym wątku, to odniosę się do jego sedna:

gojka102 napisał/a:

Czy chcielibyście wiedzieć,że nadchodzi? Czy może by był niespodziewany?
Czy chcielibyście być z bliskimi? Czy może wolelibyście odejść sami,bez niepotrzebnych widzów?
Czy chcielibyście się z kimś pożegnać? I co wtedy chcielibyście powiedzieć/przekazać?
Jak reagowalibyście na smutek/płacz/rozpacz najbliższych?

Ja chyba chciałabym coś powiedzieć moim najbliższym.Nie chciałabym jednak by byli ze mną cały czas oczekując kiedy umrę.Te chyba smutne chwile chciałabym zostawić dla siebie.

Na dzisiaj wolałabym niespodziewane odejście. Z drugiej strony sama chciałabym mieć możliwość pożegnania się z bliskimi, którzy odchodziliby, więc to egoistyczne życzenie sad

11 Ostatnio edytowany przez balin (2018-04-12 16:31:50)

Odp: Kiedy nadejdzie koniec

Summerka88 spodziewałem się ataku, no cóż inaczej nie umiesz. A wypowiedź Iceni, którą przefiltrowałaś przez swoją niewiarę, jest bardzo mądra. Pokazuje punkty widzenia na to samo wydarzenie - śmierć. Lokalną ludzką, która na każdego z nasz czeka, czy śmierć bliskich. A może też być widziana nielokalnie. Jako naturalna kolej rzeczy, wymiana pokoleniowa, jak w przypadku nazistów eliminacją podludzi, czy jak ja przedstawiłem - tylko zmiana nośnika informacji. smile
Z pendrivowego punku widzenia, jego los jest smutny.

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

12

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
balin napisał/a:

Summerka88 spodziewałem się ataku, no cóż inaczej nie umiesz.

Oj tak mi przykro, że nie jestem typem uległej niuni, która ze smutkiem schyla głowę, gdy jej wypowiedzi są wyśmiewane przez osoby, dla których świat jest czarno-biały.

Nie musisz być pendrivem, możesz być cały czas częścią dysku twardego.

13

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
summerka88 napisał/a:
balin napisał/a:

Summerka88 spodziewałem się ataku, no cóż inaczej nie umiesz.

Oj tak mi przykro, że nie jestem typem uległej niuni, która ze smutkiem schyla głowę, gdy jej wypowiedzi są wyśmiewane przez osoby, dla których świat jest czarno-biały.

Znowu błąd i dopowiadanie sobie. Nie napisałem ataku na mnie. smile Weź Ty się za swój rozwój, bo wtopa za wtopą idzie. smile

summerka88 napisał/a:

Nie musisz być pendrivem, możesz być cały czas częścią dysku twardego.

Niestety nie da się. Śmierć jest nieuchronna. Nie takie pendrivy jak ja spoczywają w grobie. smile

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

14

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
balin napisał/a:
summerka88 napisał/a:
balin napisał/a:

Summerka88 spodziewałem się ataku, no cóż inaczej nie umiesz.

Oj tak mi przykro, że nie jestem typem uległej niuni, która ze smutkiem schyla głowę, gdy jej wypowiedzi są wyśmiewane przez osoby, dla których świat jest czarno-biały.

Znowu błąd i dopowiadanie sobie. Nie napisałem ataku na mnie. smile Weź Ty się za swój rozwój, bo wtopa za wtopą idzie. smile

Czyli co wychodzi, że zaatakowałam Iceni, która jest jedną z moich ulubionych postaci na forum? Hahaha big_smile
A ty biedny, tylko komentujesz, a ja jeszcze pierwsze, co zrobiłam to zaraportowałam twój złośliwy komentarz sad

balin napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Nie musisz być pendrivem, możesz być cały czas częścią dysku twardego.

Niestety nie da się. Śmierć jest nieuchronna. Nie takie pendrivy jak ja spoczywają w grobie. smile

Jeśli przeczytasz mój pierwszy post w tym wątku jeszcze raz, to może zrozumiesz o co mi chodziło, w przeciwnym wypadku - trudno, po raz kolejny okaże się, że nie ma żadnego intelektualnego połączenia między nami.

15 Ostatnio edytowany przez balin (2018-04-12 17:33:47)

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
summerka88 napisał/a:

Czyli co wychodzi, że zaatakowałam Iceni, która jest jedną z moich ulubionych postaci na forum? Hahaha big_smile

Nie odróżniasz odnoszenia się do poglądów ludzi, od odnoszenia się do samych ludzi. Każde moje odniesienie się do Twoich często dziwacznych twierdzeń, odbierasz jako atak na swoją osobę i myślisz, że inni tak samo mają. smile
A tak apropo kiedyś mówiłaś, żeby zwracać uwagę na uśmieszki (emotki). Czemu sama tego nie robisz?
I ostatnia sprawa. Ludzie, których nie lubisz, tez mogą mówić do rzeczy. smile

summerka88 napisał/a:

Jeśli przeczytasz mój pierwszy post w tym wątku jeszcze raz, to może zrozumiesz o co mi chodziło, w przeciwnym wypadku - trudno, po raz kolejny okaże się, że nie ma żadnego intelektualnego połączenia między nami.

Nie ma, bo mówisz o budowie radia. Przecież jeżeli zniszczymy radio, fale radiowe nie przestaną płynąć. Kłopot w tym, że ich nie usłyszysz. smile

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

16

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
balin napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Czyli co wychodzi, że zaatakowałam Iceni, która jest jedną z moich ulubionych postaci na forum? Hahaha big_smile

Nie odróżniasz odnoszenia się do poglądów ludzi, od odnoszenia się do samych ludzi. Każde moje odniesienie się do Twoich często dziwacznych twierdzeń, odbierasz jako atak na swoją osobę i myślisz, że inni tak samo mają. smile
A tak apropo kiedyś mówiłaś, żeby zwracać uwagę na uśmieszki (emotki). Czemu sama tego nie robisz?
I ostatnia sprawa. Ludzie, których nie lubisz, tez mogą mówić do rzeczy. smile

Może i racja, że nie spodziewam się po tobie niczego konstruktywnego/miłego.
O ile inaczej wyglądałaby ta wymiana zdań między nami, gdybyś zamiast „Pomyślmy, czy rozumiesz sens wypowiedzi, którą komentujesz. big_smile” zapytał, co miałam na myśli, jak to rozumieć. Nie jest to nasz „pierwszy raz”. Masz dziwną manierę zaczynania kontaktu od „uderzenia w policzek” i dziwisz się, że odechciewa się z tobą jakiejkolwiek interakcji. Może i ciekawy z ciebie facet, ale z mojej perspektywy trzeba byłoby znieść dużo „ciosów”, żeby ciebie trochę poznać. Dla mnie to za dużo jak na internetową znajomość. Zróbmy tak, jak już ciebie wcześniej prosiłam i omijajmy swoje posty.

17

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
summerka88 napisał/a:
Iceni napisał/a:

No ja nie wiem czy dla pendrive'a to pocieszające, że go skopiują na dysk twardy i zrecyklingują tongue

big_smile
Ale pomyślmy, bo to nie musi tak do końca być bez sensu, jeśli weźmiemy pod uwagę, że badania prowadzone w Oak Ridge Atomic Research Center pokazały, że w ludzkim ciele każdego roku wymienia się ok 98% wszystkich jego atomów. A w perspektywie kilkuletniej następuje wymiana wszystkich komórek ciała (oprócz komórek jajowych u kobiet), a jednak wciąż zachowujemy ciągłość nas jako osoby, to może nasze istnienie nie jest tylko formą cielesną. Ani nawet tylko formą manifestacji materii. Hm?

Ależ oczywiście że to nie tylko ciało. 

Gdyby to było tylko ciało  nie można by stworzyć sztucznej inteligencji.

Poza tym te wszystkie opowieści o "tamtym życiu" nie wzięły się znikąd... ale Boga w to też nie mieszam big_smile

Unfu*k Yourself!

18

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
Iceni napisał/a:

Ależ oczywiście że to nie tylko ciało.

Pytanie brzmi, nie tyle „czy i co oprócz ciała., ale co jest wtórne wobec pierwotnego. Czy ciało tworzy „ducha/duszę”, czy duch/dusza tworzy ciało?

Iceni napisał/a:

Gdyby to było tylko ciało  nie można by stworzyć sztucznej inteligencji.

Problem że stworzeniem „ludzkiej” sztucznej inteligencji to chyba w głównej mierze problem emocji, bo każde ludzkie działanie jest mieszanka bardzo skomplikowanych i labilnych emocji. A każda emocje to też reakcja ciała smile

Iceni napisał/a:

Poza tym te wszystkie opowieści o "tamtym życiu" nie wzięły się znikąd... ale Boga w to też nie mieszam big_smile

Dzisiejsza neuronauka wyjaśnia, że przeżycia transcendencji można wywołać przez drażnienie wybranych struktur mózgu, albo poprzez podanie odpowiednich stymulantów np. narkotyki,  które pobudzają aktywność kory słuchowej, wzrokowej i dotykowej tak wyraźne, że dają wrażenie rzeczywistego spostrzegania obrazów, dźwięków i czucia rzeczy, które nie istnieją.

19

Odp: Kiedy nadejdzie koniec

Reinkarnację też?

Unfu*k Yourself!

20 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-04-12 18:59:32)

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
Iceni napisał/a:

Reinkarnację też?

A są na to jakieś obiektywne „dowody”, oprócz świadectw tych, którzy pamiętają, że widzieli, słyszeli, czuli?

21

Odp: Kiedy nadejdzie koniec

Summerka88 problem w tym, że Ty strasznie wąziusio widzisz. big_smile Dział o rozważaniach duchowych, a Ty o atomach, neuronauce. smile Wyobraźni troszkę trzeba. Nie bój się tak bardzo o tą swoją niewiarę i materializm.
Człowiek cielesny skończy w grobie. Człowiek duchowy pójdzie dalej. Przypomnę poetyckie słowa z Biblii: człowiek duchowy jest jak wiatr, nikt nie wie skąd przyszedł i dokąd zmierza. smile

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

22

Odp: Kiedy nadejdzie koniec

Wiecie co - ja chętnie podyskutuję na takie tematy, ale nie tutaj.

Z szacunku do gojki nie chcę sprowadzać rozmowy na odległe, choć zwiazane z tematem, tory, wiec moze albo przeniesmy sie gdzies, albo zostawmy to na inny raz.. wink

Unfu*k Yourself!

23

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
Iceni napisał/a:

zostawmy to na inny raz.. wink

smile

24

Odp: Kiedy nadejdzie koniec

Mimo wszystko byliśmy w temacie śmierci, tak jak dział na to wskazuje. smile

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

25

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
gojka102 napisał/a:

Czy chcielibyście wiedzieć,że nadchodzi? Czy może by był niespodziewany?
Czy chcielibyście być z bliskimi? Czy może wolelibyście odejść sami,bez niepotrzebnych widzów?
Czy chcielibyście się z kimś pożegnać? I co wtedy chcielibyście powiedzieć/przekazać?
Jak reagowalibyście na smutek/płacz/rozpacz najbliższych?

Ja chyba chciałabym coś powiedzieć moim najbliższym.Nie chciałabym jednak by byli ze mną cały czas oczekując kiedy umrę.Te chyba smutne chwile chciałabym zostawić dla siebie.

Jeszcze się nie zdecydowałem tongue Może lepiej wiedzieć w kontekście tego pożegnania i tak dalej ale wtedy przychodzi mi do głowy, że wypadałoby coś wtedy powiedzieć mądrego wink, a jakoś nic mi nie wpada do głowy na tą okoliczność. Z drugiej strony jakbym miał się męczyć miesiące, żeby się pożegnać, to ja dziękuję. Byłem przy śmierci dziadka, który umierał będąc starym człowiekiem. Nic mądrego nie powiedział, bo nie bardzo mógł dusząc się. Czy było mu lżej z tego powodu, że wokół był syn i wnuki? Nie wiem. Obserwowałem śmierć odwleczoną na długie miesiące młodego człowieka i nie widziałem tam nic poza bólem i niezgodą na tak szybkie zakończenie ziemskiej przygody. Śmierć ojca wyczułem z odległości. Leżał w szpitalu na teoretycznie banalną przypadłość. Mnie rankiem zebrał jakiś niepokój, mówię do małżonki - pojadę, zobaczę co u ojca ale nie mówiłem, że mam jakieś dziwne przeczucie. Przejechałem 150 km i 10 minut przed miejscem przeznaczenia zadzwonił brat, że ojciec właśnie nagle zmarł. Odszedł pół godziny po tym jak wyszła od niego moja mama. Wyczułem jakimś zmysłem... No i tu zmierzam do tego, że jakoś od dawna mam przeczucie, że zdechnę gdzieś nocą, przy drodze, w deszczu, samotnie. Nie budzi to jakiegoś mojego szczególnego oporu, raczej mobilizuje żeby pamiętać co by codziennie rano dzieci wycałować...

Pewna samotna kobieta znalazła rannego węża. Ulitowała się, wzięła do siebie, pielęgnowała i pokochała. Wąż wracał do sił. Kiedyś jednak, gdy go głaskała, wąż ją ukąsił. Gdy zwijała się w śmiertelnych męczarniach, zapytała go: Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Wiesz, że cię kocham, no i uratowałam ci życie!? Sama jesteś sobie winna, kobieto - odpowiedział. Przecież wiedziałaś, że jestem wężem..

26

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
balin napisał/a:

Nie odróżniasz odnoszenia się do poglądów ludzi, od odnoszenia się do samych ludzi. Każde moje odniesienie się do Twoich często dziwacznych twierdzeń, odbierasz jako atak na swoją osobę i myślisz, że inni tak samo mają. smile
A tak apropo kiedyś mówiłaś, żeby zwracać uwagę na uśmieszki (emotki). Czemu sama tego nie robisz?

Oddzielenie poglądów kogoś od tej osoby to kompletna abstrakcja. To jakie masz poglądy stanowi w znacznym stopniu o Tobie. Zapewne jest subtelna różnica pomiędzy określeniem "masz debilne poglądy", a "jesteś debilem" big_smile ale z drugiej strony kiedy mówisz "masz debilne poglądy", to od razu rodzi się pytanie, kto może mieć tak "debilne poglądy". No i odpowiedź nasuwa się sama big_smile Więc niestety zawsze tak jest, że jak atakujesz czyjeś poglądy, to atakujesz też daną osobę.

27 Ostatnio edytowany przez adiaphora (2018-04-13 09:39:31)

Odp: Kiedy nadejdzie koniec

z jednej strony bym chciała, z drugiej nie. Bo taka wiedza to jak czekanie na wyrok. Strach, przygnębienie a moze nawet rozpacz. Pogodzić się ze śmiercią nie jest łatwą sprawą, zwłaszcza gdy człowiek jeszcze młody.
Zdecydowanie lepsza wydaje sie smierć nagła. Pozostaje jednak problem z ta cala reszta czyli pozamykaniem spraw i przede wszystkim pożegnaniem z bliskimi, powiedzenia im rzeczy, na które w codzienności dnia często nie ma czasu albo to wydaje się tak oczywiste, ze nie mówimy. Dlatego ja staram się - może nie od razu żyć tak, jakby to miał być mój ostatni dzień - ale tak, żeby moi bliscy wiedzieli, i przede wszystkim czuli, w tej codziennosci dnia, jak są dla mnie ważni i jak bardzo ich kocham, w każdej chwili, gdziekolwiek są i pomimo tego, ze czasem jestem na nich zła i mnie denerwuja smile Bo wiem, ze gdy człowiek czuje się kochany przez bliskich to potem nie  trzeba jakichś specjalnych pożegnan i slow. A gdy nie czuje tej milosci  na co dzien, to  żadna najpiekniejsza mowa pożegnalna tego nie zmieni.
Gdybym była chora i moje umieranie byłoby rozłożone w czasie to chciałabym zakończyć żywota w domu, w otoczeniu bliskich, nigdy w szpitalu, wśród obcych ludzi.
Na ich smutek czy rozpacz reagowalabym z wyrozumialoscia. W koncu to normalna reakcja i emocje muszą być i muszą znaleźć ujscie. Nie można robic dobrej miny do zlej gry i udawać, ze wszystko ok. W takim fałszu i sztucznosci nie chciałabym odchodzić.
No i chyba oczywista oczywistość - wolalabym, aby śmierć nie szła w parze z cierpieniem. Myślę, ze dla bliskich właśnie ta świadomość cierpienia jest najbardziej trudna do zniesienia. Ale przecież dzisiaj to nie powinien byc zaden problem dla medycyny paliatywnej.

28

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
wilczysko napisał/a:

Oddzielenie poglądów kogoś od tej osoby to kompletna abstrakcja. To jakie masz poglądy stanowi w znacznym stopniu o Tobie. Zapewne jest subtelna różnica pomiędzy określeniem "masz debilne poglądy", a "jesteś debilem" big_smile ale z drugiej strony kiedy mówisz "masz debilne poglądy", to od razu rodzi się pytanie, kto może mieć tak "debilne poglądy". No i odpowiedź nasuwa się sama big_smile Więc niestety zawsze tak jest, że jak atakujesz czyjeś poglądy, to atakujesz też daną osobę.

Wilczysko skoro tak mówisz, to nie będę się do tego odnosił, żeby Twojej osoby nie atakować. big_smile

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

29

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
balin napisał/a:

Summerka88 problem w tym, że Ty strasznie wąziusio widzisz. big_smile Dział o rozważaniach duchowych, a Ty o atomach, neuronauce. smile Wyobraźni troszkę trzeba. Nie bój się tak bardzo o tą swoją niewiarę i materializm.
Człowiek cielesny skończy w grobie. Człowiek duchowy pójdzie dalej. Przypomnę poetyckie słowa z Biblii: człowiek duchowy jest jak wiatr, nikt nie wie skąd przyszedł i dokąd zmierza. smile

Takze nie wierzę w boga.I duchowość człowieka rozumiem jako pamięć o nim,wspomnienie słów,które wypowiedział,przypomnienie sobie jak żył i jak myślał.
Człowiek "duchowy" jest w głowach tych co go wspominają.

Grasse napisał:
"Może bym się i przejął tymi pomyjami, ale liczy się dla mnie opinia moich przyjaciół i fachowców, a nie osób które nie mają własnego życia i tylko przesiadują non stop na forach, w oczekiwaniu na możliwość odreagowania się smile I które wcale nie muszą być kobietami, jak się podają." big_smile big_smile big_smile

30 Ostatnio edytowany przez poziomy (2018-04-14 23:20:35)

Odp: Kiedy nadejdzie koniec

nie mam zupełnie preferencji jeżeli chodzi o śmierć i jej aspekty co do mojej osoby choć myślałem o tym nie raz. jednak prawdziwe spustoszenie mogła by we mnie dokonać gdyby wdarła się w świat moich bliskich od których jestem tak daleko. wtedy bym żałował tych odległości, które co dzień powiększałem.

31

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
gojka102 napisał/a:

Czy chcielibyście wiedzieć,że nadchodzi? Czy może by był niespodziewany?
Czy chcielibyście być z bliskimi? Czy może wolelibyście odejść sami,bez niepotrzebnych widzów?
Czy chcielibyście się z kimś pożegnać? I co wtedy chcielibyście powiedzieć/przekazać?
Jak reagowalibyście na smutek/płacz/rozpacz najbliższych?

Ja chyba chciałabym coś powiedzieć moim najbliższym.Nie chciałabym jednak by byli ze mną cały czas oczekując kiedy umrę.Te chyba smutne chwile chciałabym zostawić dla siebie.

Może sypnę banałem, ale dla mnie życie to podróż, zawsze powinno się być przygotowanym na pożegnanie. To bardzo trudne.  Inni powinni wiedzieć jak się umiera, żeby potem się przygotować do odejścia.  Często ludzie nie chcą o tym myśleć - instynkt. 
"Niepotrzebni widzowie" to chyba obcy ludzie. Jeszcze dopowiem, że, moim zdaniem, człowiek nigdy nie umiera cały nagle, funkcje życiowe gasną powoli, nawet jak ktoś zginie w wypadku, nie wiem czy to ma jakieś znaczenie. 
Człowiek, który umiera niewiele już odczuwa, podobno słuch jest tą funkcją,  która najdłużej się utrzymuje.
Do śmierci najbliższych nigdy nie da się przygotować pomimo, że nawet jak ktoś obłożnie choruje i wiemy, że najlepszym rozwiązaniem dla niego, żeby uniknąć cierpienia jest odejście.
Ja nie chciałabym się z nikim żegnać, przecież wszyscy kiedyś odejdziemy.  Na płacz i rozpacz  nie wiem jakbym zareagowała, musiałabym to przeżyć. Może pomyślałabym, że gdybyśmy nie odczuwali rozpaczy, to też obca byłaby dla nas radość, bo emocje są nieodłączne.  Najważniejsze, żeby nie być dla najbliższych kulą u nogi.

Niełatwo jest udzielać mądrych rad, lecz jeszcze trudniej umieć ich słuchać i do nich się zastosować.
Mikołaj Gogol.

32 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-04-15 16:44:21)

Odp: Kiedy nadejdzie koniec

Wolalabym umierac w samotnosci bo nie lubie jak ktos oglada mnie w intymnych sytuacjach, choc w sumie umieranie w przeciwienstwie np. do narodzin moze prezentowac sie spokojnie i elegancko. Dobrze byloby wiedziec wczesniej zeby sie przygotowac. Oficjalnie bym sie z bliskimi nie zegnala zeby nie martwic, ale moze cos bym milego powiedziala przed smiercia, tylko bez sugestii ze za niedlugo odchodze.

wilczysko napisał/a:
balin napisał/a:

Nie odróżniasz odnoszenia się do poglądów ludzi, od odnoszenia się do samych ludzi. Każde moje odniesienie się do Twoich często dziwacznych twierdzeń, odbierasz jako atak na swoją osobę i myślisz, że inni tak samo mają. smile
A tak apropo kiedyś mówiłaś, żeby zwracać uwagę na uśmieszki (emotki). Czemu sama tego nie robisz?

Oddzielenie poglądów kogoś od tej osoby to kompletna abstrakcja. To jakie masz poglądy stanowi w znacznym stopniu o Tobie. Zapewne jest subtelna różnica pomiędzy określeniem "masz debilne poglądy", a "jesteś debilem" big_smile ale z drugiej strony kiedy mówisz "masz debilne poglądy", to od razu rodzi się pytanie, kto może mieć tak "debilne poglądy". No i odpowiedź nasuwa się sama big_smile Więc niestety zawsze tak jest, że jak atakujesz czyjeś poglądy, to atakujesz też daną osobę.

No niekoniecznie od razu nasuwa sie odpowiedz ze debil. Nie ma czegos takiego ze jak czlowiek jest inteligentny i/lub madry to zawsze bedzie miec sluszne/rozsadne poglady na kazdy temat  -  to wlasnie byloby cos niemozliwego. Debil to raczej ktos kto wyjatkowo wolno czyni postepy w rozumieniu roznych rzeczy, a nie osoba ktora posiada na jakis temat w danej chwili debilne poglady.

33

Odp: Kiedy nadejdzie koniec

Chciałabym umrzeć we śnie.

Mój pradziadek zmarł w lesie. Znaleziono go siedzącego pod drzewem, opartego o pień. Cukrzyca.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

34

Odp: Kiedy nadejdzie koniec

Chciałabym umrzeć w spokoju i samotności.

35

Odp: Kiedy nadejdzie koniec

Chciałbym umrzeć.

Instynkt biologiczny i fakt,  że ucierpią na tym bliscy, mnie przed tym powstrzymują. Z zazdrością spoglądam na starców i często żałuję, że się w ogóle narodziłem. Moje pierwsze wspomnienie, to uczucie promieni słońca na mojej dziecięcej skórze i piasek plaży na opuszkach małych palców. Czas niewinności, po którym zostały jakieś lepkie migawki w mózgu. Życie jest bardzo nieprzyjemne i pełne niedogodności. Najlepszą jego częścią jest spokojny i głęboki sen. O ile ktoś nie cierpi na bezsenność, to może z tego błogosławieństwa korzystać. Wtedy człowiek jest jak martwy. Znajduję się jakby w przedsionku śmierci.

36

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
kacerz napisał/a:

Chciałbym umrzeć.

Instynkt biologiczny i fakt,  że ucierpią na tym bliscy, mnie przed tym powstrzymują. Z zazdrością spoglądam na starców i często żałuję, że się w ogóle narodziłem. Moje pierwsze wspomnienie, to uczucie promieni słońca na mojej dziecięcej skórze i piasek plaży na opuszkach małych palców. Czas niewinności, po którym zostały jakieś lepkie migawki w mózgu. Życie jest bardzo nieprzyjemne i pełne niedogodności. Najlepszą jego częścią jest spokojny i głęboki sen. O ile ktoś nie cierpi na bezsenność, to może z tego błogosławieństwa korzystać. Wtedy człowiek jest jak martwy. Znajduję się jakby w przedsionku śmierci.

Może masz fałszywe  wyobrażenie śmierci. A może lubisz poetyzować?

Niełatwo jest udzielać mądrych rad, lecz jeszcze trudniej umieć ich słuchać i do nich się zastosować.
Mikołaj Gogol.

37 Ostatnio edytowany przez kacerz (2018-04-20 14:07:57)

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
Summerka napisał/a:

Może masz fałszywe  wyobrażenie śmierci. A może lubisz poetyzować?

Nie mam żadnego wyobrażenia śmierci. Mam natomiast nadzieję, że po niej nie będę już istnieć w jakiejkolwiek formie. Chcę być w stanie snu, z którego nic mnie już nie obudzi.

Poezja służy do tego, żeby mówić o sprawach, o których powinno się milczeć. Niewiele jest innych środków, które ludzkość wypracowała dla osiągnięcia tego celu.

38

Odp: Kiedy nadejdzie koniec
gojka102 napisał/a:

Czy chcielibyście wiedzieć,że nadchodzi? Czy może by był niespodziewany?
Czy chcielibyście być z bliskimi? Czy może wolelibyście odejść sami,bez niepotrzebnych widzów?
Czy chcielibyście się z kimś pożegnać? I co wtedy chcielibyście powiedzieć/przekazać?
Jak reagowalibyście na smutek/płacz/rozpacz najbliższych?

Ja chyba chciałabym coś powiedzieć moim najbliższym.Nie chciałabym jednak by byli ze mną cały czas oczekując kiedy umrę.Te chyba smutne chwile chciałabym zostawić dla siebie.

Chyba chciałabym wiedzieć. Wiele osób boi się śmierci, nie chcą wiedzieć gdy śmierć nadchodzi. Nawet gdy jest to oczywiste, bo np. rak-przerzuty, to chcą być oszukiwani. Ja w takiej iluzji nie chciałabym żyć. Pewność tego, że niedługo umrę, pozwoli mi spędzić z rodziną najpiękniejsze chwile mego życia, przekazać im wszytko co najcenniejsze, obdarzyć ich pięknymi słowami i uczuciami. Zostawić jakieś  nagranie, film, list... coś po sobie.

Chciałabym być z bliskimi, ale momentu mojego zgonu mogą nie oglądać. Sam moment odejścia jest wydarzeniem tak osobistym, że już nie ma nic znaczenia ani dla mnie ani dla nich. Podobno bliskich bardzo boli oglądanie konania. Jest to dla nich ogromne przeżycie. Wiem... mężowi ojciec zmarł na rękach. Kawał chłopa, twardy jak głaz, a ryczał jak dziecko. Gdyby ojciec nie oddał ostatniego tchnienia na jego rękach, moze tak by tego nie przeżywał. Dlatego mogę być sama w tym właśnie momencie.

Bliskich pewnie bym uspokajała. Podobno śmierć to tylko przejście na drugą stronę, gdzie się przecież spotkamy kiedyś.  Mogę zapewnić, że będę wspierać i pomagać -jeśli to możliwe i jeśli tego chcą. Chciałabym, aby żyli szczęśliwie, póki jeszcze mają życie.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

Posty [ 1 do 38 z 51 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Kiedy nadejdzie koniec

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2018