Zostawił mnie po 5 latach dla laski, której nie zna... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zostawił mnie po 5 latach dla laski, której nie zna...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: Zostawił mnie po 5 latach dla laski, której nie zna...

Muszę sobie jakoś ulżyć, wydawało mi się, że to już minęło, ale dalej coś w środku mnie boli. Streszczę wszystko jak mogę, żeby nakreślić wam obraz mojego związku.
Poznaliśmy się jak mieliśmy po 15 lat, gówniarze powiecie. No i tak było. Nie będę opisywać tutaj całej tej historii przedzwiązkowej, mogę powiedzieć tyle, że potraktował mnie źle parokrotnie. Ale byliśmy wtedy młodzi, on miał inne "wartości", więc nawet do tego nie wracam. Wiem, że nawet mu się nie podobałam. Ale tak nam się dobrze gadało, on mówił jaki mam świetny charakter, że w końcu się we mnie zakochał. Tak na amen. Mówił o wspólnej przyszłości mimo młodego wieku, widziałam, że bardzo mu na mnie zależało, powiedziałabym nawet, że dostał świra na moim punkcie. No i zaczęliśmy ze sobą być. Ogólnie tak sobie byliśmy cztery lata. W ciągu czterech lat było wiele rozstań i powrotów, rozumiecie, tak przez 2 dni bycie singlem a potem powrót do siebie, bo bez siebie było jakoś dziwnie. Pomimo tych rozstań, które najpierw wychodziły raczej z mojej inicjatywy, później też z jego, z powodu wątpliwości, byliśmy naprawdę bardzo blisko ze sobą. Wspólne rozwiązywanie jakichś problemów, zwierzanie się z najbardziej intymnych rzeczy, wypłakiwanie czegoś co nas bolało. On się bardzo starał, praktycznie po kłótni to on wyciągał rękę, jeździł pod mój dom, wrzucał mi różne liściki. Jak z nim zrywałam to potrafił przepłakać całą noc. Naprawdę było widać, jaka jestem dla niego ważna. Godzinne rozmowy przez telefon. Wygłupy, głupawki, śmialiśmy się aż do łez. Zawsze mówił, że nigdy w życiu nie miał takiej osoby jak ja, której mógłby wszystko powiedzieć, z kim czułby się tak swobodnie jak ze mną. Przeszliśmy też razem przez śmierć naszej wspólnej koleżanki. Był wtedy przy mnie kiedy go potrzebowałam. Był ze mną, jak szłam do głupiego dentysty. Jak byłam w domu chora to przyjeżdżał z jakimiś słodyczami.

Zaczęło się psuć w 3 roku związku. Był moment, w którym powiedział, że mnie nie kocha, że nie pasujemy do siebie, bo ja nie dogaduje się z jego rodzicami, mamy inne poglądy religijne. I że chce sobie znaleźć kogoś innego i być szczęśliwy. Wypłakałam wtedy naprawdę wiele łez, wydawało mi się, że to już naprawdę koniec. Ano właśnie nie. Jakimś cudem znowu się zeszliśmy, już nawet nie pamiętam jak. Ale po czasie znowu było jak dawniej. Chociaż później częściej się kłóciliśmy, on był dla mnie nierzadko opryskliwy, ale było też wiele cudownych chwil. Oficjalnie zerwaliśmy pod koniec roku 2016, po 4 latach, ze wspólnej inicjatywy. Ja wtedy też zauroczyłam się kimś innym, ale nic z tego nie wyszło. Przez cały rok 2017 utrzymywaliśmy przyjacielskie stosunki, w sumie to zachowywaliśmy się jak para, on przyjeżdżał do mnie, wiadomo co robiliśmy, dalej zwierzaliśmy się ze swoich problemów, dalej byliśmy dla siebie wsparciem. Ja wiedziałam, że to nie jest związek, że to tylko tymczasowe, dlatego czasami pojawiał się u mnie dół i płakałam mu w rękaw, że tęsknie za nim jako chłopakiem, że chcę, żeby było jak kiedyś. On mi mówił, że to nie ma sensu, z powodu różnic jakie nas dzielą. W szczytowych momentach też usłyszałam, że mnie nie kocha. I mam to zrozumieć. Pomyślałam, ok. Starałam się jakoś to przetrawić, był dla mnie zbyt ważny żeby zrywać z nim kontakt. Ale z jednej strony mówił, że mnie nie kocha. Z drugiej, kiedy miałam dobry humor i wyglądałam na taką, jakby mnie już to nie obchodziło, on łapał jakieś doły, był zazdrosny, powiedział, że nie wyobraża sobie mnie z kimś innym. I tak było wiele razy. W grudniu 2017 powiedziałam mu, że ta relacja przestaje mi się podobać i ma się określić. Albo się schodzimy albo się żegnamy. No i mówił, że trzeba coś z tym zrobić, ale koniec końców nie zrobił nic. Wtedy też spotykałam się z innym facetem, dość krótko. Raz musiał mnie odebrać z randki, bo facetowi coś wypadło ważnego. No i mi mówił, że czuje się strasznie, że ma złamane serce, że musi się do mnie przytulić bleble. Poza tym w tym grudniu jak rozmawialiśmy ogólnie o życiu, naszej relacji, jak się przy sobie zajebiście czujemy to powiedział, że mnie kocha i teraz to zrozumiał. Później za parę dni usłyszałam, że jest niezdecydowany, nie wie co zrobić, nie wie czego chce. To prawda, jednego dnia mówił mi takie coś, na drugi dzień nie wiedział, potem znowu wiedział, potem znowu nie i tak w kółko. Ogólnie mam wrażenie, że się zmienił. Stał się cwaniakiem, myśli kim on to nie jest. Wiele razy jak gadaliśmy, to powiedział, że nie czuje się sobą, że czuje się jakby komuś chciał zaimponować. Że nie ogarnia sam siebie. Byłam wyrozumiała, starałam się mu pomagać, doradzać.
W styczniu tego roku poznał trzy inne dziewczyny i z każdą z nich próbował toczyć. Z dwiema mu nie wyszło, bo były "dziwne" jak stwierdził, chociaż to nie przeszkadzało mu w tym, żeby postawić je na piedestale, mnie zepchnąć w kąt i mówić jak mu na nich zależy. Po tej drugiej on chciał ze mną odbudować związek, stwierdził, że musi zapracować na moje zaufanie, że naprawdę mu zależy, żeby było jak dawniej, że z nikim mu się tak dobrze nie rozmawia jak ze mną. Cóż, mówił dużo, robił mało. Czułam, że się tak to skończy.  W czwartek mówił mi to wszystko, w piątek poznał laskę (tzn. widział ją już wcześniej i zamienił z nią parę słów, ale w piątek więcej gadali). W sobotę jechaliśmy na urodziny, wzięłam jego telefon do ręki i widziałam co ona mu pisze ("skarbie", "kotku" itd.), on jej wysyłał buziaki, serduszka - czego w stosunku do mnie nie robił. Ogólnie ta rozmowa była taka słodka, jak u 16latków. Wkurzyłam się, zrobiłam awanturę, że czemu pisze z nią takie rzeczy, a mi mówi, że chce to wszystko odbudować. Nic nie mówił, w końcu powiedział, że wypaliło mu się to, że myślał, że to wróci, ale nic takiego się nie stało. Ja napisałam do tej dziewczyny, ona sobie nic z tego nie zrobiła, tylko mu to wszystko wysłała. Wiecie co on jej napisał? Że zależy mu na niej, że ze mną był te 4 lata z PRZYZWYCZAJENIA. Napisał lasce, że zależy mu po jednym dniu. Teraz mijają prawie dwa tygodnie, oni są parą od prawie dwóch tygodni. Rozumiecie, ledwo się poznali, weszli ze sobą w związek, ciągle dodają zdjęcia na fb jak się całują, ona już u niego spała, razem byli na wyjeździe i piszą sobie jak bardzo się kochają. Sorry, ale ja tego nie ogarniam. Mnie zablokował, chociaż nawet mu nic nie napisałam. Nie pisze do mnie, zerwał kontakt ze mną całkowicie.
Słuchajcie, czułam się jak zużyty śmieć. Byłam dla niego taka dobra - rozwiązywałam za niego jego sprawy rodzinne, byłam wyrozumiała, ostatnimi czasy to ja wyciągałam rękę, starałam się zażegnać wszystkie konflikty, przyjeżdżałam do niego z jakimiś dobrociami. On wyżalał mi się z takich rzeczy, że on ma ciśnienie na dziewczynę, bo inni mają, a on nie, chociaż potem mówił, że sam nie wie czy chce kogoś mieć. Mówił mi, że czuje się gorszy od ludzi, wiele razy jak gadaliśmy ze sobą to płakaliśmy przy tym. Mówił, że czuje się zdesperowany, że sam nie wie czego chce. Ja rozumiem, że uczucia mogą się wypalić. Ale jak można potraktować tak kogoś, kto był ci podobno TAK bliski? Oni po trzech dniach już pisali jak bardzo się kochają. Nie jestem w stanie tego pojąć, jak można kogoś tak wykorzystać. Ze mną nie dodawał zdjęć, owszem, miał mnie na zdjęciu w tle i raz dodał zdjęcie na ig ze mną jak się całujemy. A z nią dodaje prawie codziennie. Sram ich tygodniową "miłością". Najgorsze jest to, że on ją traktuje jak królewnę. Drzwi jej otwiera z auta jak wysiada, słodko z nią pisze. On wcale taki nie jest i razem ze znajomymi mamy bekę, co on odpieprza. Wydaje się być taki szczęśliwy. Naprawdę jest mi źle, bo ktoś, dla kogo zrobiłabym wszystko tak mnie potraktował. Ogólnie on jest taki, że wszystkim stara się przypodobać i pokazać z jak najlepszej strony. Tylko nie mi, bo ja go znam na wylot i nie musi przede mną niczego ukrywać. Więc wiele razy zostałam gorzej potraktowana niż ta osoba, którą ledwo co zna. A jak miał problem czy chciał pogadać to oczywiście do mnie dzwonił. Nie potrafił się postawić rodzicom, ani nawet swojemu kumplowi, którego zna od dziecka. Zawsze jest ze wszystkim na tak. Tylko u mnie się to nie sprawdza. Ja już nie wiem.... Jak gadam o tym ze znajomymi, to oni mi mówią, że to wszystko do niego wróci, jeden kumpel, który z nim nawet nie gada za bardzo, ale znają się, powiedział, że on jest zagubiony. Mówią, że z nim ciężko się dogadać, jakby rozmawiali ze ścianą, że do niego nic nie dociera. Nawet jego rodzice to samo powiedzieli. Ta jego nowa dziewczyna, owszem, jest ładna, może ładniejsza ode mnie, ale wydaje się taka zapatrzona w siebie, taka damulka. A on zawsze mówił, że lubi wyluzowane, radosne dziewczyny. Moim zdaniem największy błąd popełniłam wtedy, gdy zaczęłam mu skakać koło dupy i pokazywać jak mi zależy. Że zawsze go przyjmę, nieważne co zrobi. Dlatego stracił do mnie szacunek, bo sama go do siebie nie miałam.
Poradźcie mi coś, dajcie swoje spojrzenie na tą sytuację, ja już nie wiem co myśleć. Wydawało mi się, że znam go tak dobrze, że znam każdy jego następny ruch. Ale ja już sama nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek będziemy mieli okazję żeby pogadać.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zostawił mnie po 5 latach dla laski, której nie zna...

Ile Wy macie lat?
Dziewczyno, nawaliłaś. Jak sama wspominałaś: właśnie tym, że skakałaś koło niego i czegokolwiek by nie zrobił i tak pozwalałaś mu wrócić. Pewnie będzie tak i tym razem: on się rozstanie, wróci do Ciebie, a później znów kogoś pozna.
Olej go. Jego dziewczynę też. Przestań reagować na ich sweet fotki. I nie pozwól mu w przyszłości wrócić, bo znowu będziesz tylko poczekalnią.
Aha, jego aktualnej ,,miłości" nie znasz, więc wstrzymaj się z osadzaniem jej. W niczym Ci to nie pomoże.

3

Odp: Zostawił mnie po 5 latach dla laski, której nie zna...

Jesteś do niego przyzwyczajona, bo to Twoja pierwsza miłość i czujesz do niego sentyment. To co opisywałaś to nie był związek, to były szczeniackie podchody, zauroczenie itp. Ludzie w związkach prawdziwych opartych na uczuciach, szczerych uczuciach nie rozstają się i nie wracają do siebie po 2 dniach.
Facet sobie szuka innych, ale Ciebie ma w zanadrzu, bo wie, ża zawsze do niego wrócisz. Z jedną mu nie wyjdzie, z drugą, ale zawsze będzie ta głupiutka Selmira, która da mu pociupciać. Ogarnij się dziewczyno i zacznij żyć jak dorosła osoba.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam
Reklama

4

Odp: Zostawił mnie po 5 latach dla laski, której nie zna...

Wiem, że na początku to nie była żadna miłość. Mieliśmy przecież po 16 lat. Ja jestem z rodziny dysfunkcyjnej, bardzo bałam się wejść w związek. Z nim w związek weszłam po pół roku, a kiedy on okazywał mi coraz więcej zainteresowania - ja się wycofywałam. Potem starałam się nad tym pracować i go szczerze pokochałam. 
Zresztą, nie chcę do niego już wracać. Już na to wszystko za późno, za dużo zmarnowanych szans. Chciałabym tylko, żeby to zrozumiał co zrobił. Że buduje sobie szczęście na cudzym nieszczęściu. I napisałam tu po to, bo musiałam znowu to z siebie wyrzucić.
Jak sądzicie, czy to były puste słowa, to wszystko co mówił? Widziałam autentycznie, że jest szczęśliwy gdy razem przebywamy. Więc już tego nie rozumiem...

5 Ostatnio edytowany przez josz (2018-02-13 14:18:50)

Odp: Zostawił mnie po 5 latach dla laski, której nie zna...

Selmira, rozstaliście się ponad rok temu, a to, co później działo sie między Wami, to tylko przyjaźń z bonusem. Świadomie weszłaś w taki układ, licząc, że do siebie wrócicie, chociaż on nie dawał Ci żadnej nadziei. Mówił wprost, że Cię nie kocha, a te jego żale i rzekome zagubienie, było tylko na potrzeby Waszej znajomości. Zrobił sobie z Ciebie konfesjonał i pogotowie seksualne.
Gdy nie wyjdzie mu z nową dziewczyną, zowu sobie o Tobie przypomni. Tymczasem Ty czekasz, przeżywasz i tracisz czas.
Zamknij wreszcie ten etap, zajmij się sobą, przestań łudzić nadzieją i nie biegnij na każde jego skinienie.
Najlepiej zrobisz, jeśli całkowicie zerwiesz z nim kontakt, przestaniesz śledzić go w necie, rozmawiać o nim ze znajomymi i w ogóle interesować się jego życiem.
Poszukaj metody 34 kroków i staraj sie wprowadzić je w życie.

Reklama

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zostawił mnie po 5 latach dla laski, której nie zna...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018