Zdrada? Zastanów się czy warto? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada? Zastanów się czy warto?

Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 253 ]

Temat: Zdrada? Zastanów się czy warto?

„Jak można zdradzić, lub co gorsza zdradzać regularnie swojego partnera/męża/żonę? Jakim trzeba być człowiekiem żeby to robić, a potem jak gdyby nigdy nic wrócić do domu i żyć normalnie!? Zdrada to świństwo i policzek w twarz dla ukochanego. Tracisz swój honor, szacunek dla siebie i dla drugiej osoby. Po co tak komplikować sobie życie?” – Jeszcze jakieś dwa lata temu to mogła być moja wypowiedź- teraz wszystko się zmieniło. Mam 28 lat i zdradzam męża z facetem 15 lat starszym. A może lepiej powiedzieć to w czasie przeszłym- bo to już skończone. Teraz chcę podzielić się moimi wnioskami.


Otóż kiedyś wydawało mi się, że ten temat mnie nie dotyczy, ponieważ wierność była dla mnie ważna i stanowiło to dla mnie fundament związku. Skoro zdradzasz to znaczy, że nie zasługujesz na bycie ze swoim mężem, bo jesteś szmatą. Mój mąż miał identyczne zdanie. Jest człowiekiem honorowym i jak twierdzi nie zrobił by mi tego nigdy. Mnie też tak się wydawało, dopóki jedna osoba nie wywróciła mojego świata do góry nogami.


Banalna historia. Jak każda inna. Poznaliśmy się w pracy.  Gdy się pojawił, ja pracowałam dopiero kilka miesięcy. Od razu go polubiłam. Był konkretny, stanowczy, pracowity, inteligentny. Tak samo mówił o mnie. Na początku czysta sympatia. Pracujemy w korporacji. Nigdy nie interesowały mnie plotki, byłam na takim stanowisku, że miałam dużo pracy, inni pracę olewali. On jako że w hierarchii był wyżej niż ja potrzebował dobrych ludzi. Załatwił żebym przeszła do jego działu. Tam nie wiele się na początku zmieniło. Byliśmy skupieni na pracy, dużo rozmawialiśmy. Po jakimś czasie naszym stałym rytuałem była kawa, na której rozmowy schodziły też na tematy prywatne. On ma żonę i dziecko, ja mam męża, sprawa jasna. Po pracy- pisaliśmy do siebie sms, nadal w tematach zawodowych. Lubiliśmy swoją pracę, ale czasem pisaliśmy żeby ponarzekać na szefa, omówić to i owo czego nie zdążyliśmy w pracy. Wtedy zauważyłam jego inne cechy np. poczucie humoru, błyskotliwość, ogólnie same pozytywy. Mój mąż skupiony na swojej nowej pasji, cóż nawet nie zauważył że częściej korzystam z telefonu. Do sedna. Kawa, sms, stały się codziennością, zaczęliśmy się do siebie zbliżać, zaczęły się niewinne flirty w stylu „pięknie dziś wyglądasz” oczywiście że to banały, ale mi się podobało że ktoś mnie docenia w taki sposób, że jeszcze komuś mogę się podobać. Mój mąż przestał mnie już adorować, bo jak mi powiedział zdobyłem cię raz i już jesteś moja. A zatem flirt trwał. Pozwalałam na to, żeby sytuacja się rozkręcała. Sms zaczęły wychodzić poza godziny przyzwoitości czyli na pory późno wieczorne. Komplementy, miłe słówka, coś czego mi brakowało całe życie. Cóż, przygoda zaczęła się…


Mój mąż akurat pojechał sam na imprezę. Miał wrócić rano. Oczywiście wieczorne sms, już coraz bardziej pikantne, umówiliśmy się jeszcze w tę samą noc. Zostaliśmy kochankami. Trwało to kilka miesięcy. Zostawaliśmy „nadgodziny” w pracy, nic dziwnego, nie było to trudne. Romans się rozkręcał. Nasi małżonkowie nie zauważyli niczego. Trwało to kilka miesięcy. Seks w zasadzie był kilka razy, pozostałe spotkania to były pocałunki i rozmowy, tego nam bardziej brakowało. Tęskniliśmy do siebie. Patrzyłam na męża i nie czułam wyrzutów sumienia. Nie chciałam go zostawiać. Kochałam go. Ale jednocześnie byłam zakochana w innym. Czy można kochać dwie osoby jednocześnie?


Myślałam wtedy, że gdyby mi powiedział że zostawi dla mnie żonę to ja zostawiłabym męża. Ale nigdy nic takiego nie powiedział. A ja na tą chwilę wiem że nic by z tego nie wyszło. Zranilibyśmy wszystkich, on swoją żonę, ja męża, oni na to nie zasługiwali, rodzina znienawidziła by mnie za coś takiego, a mąż obrócił by wszystkich znajomych przeciwko mnie. Zostałabym w ich oczach zwykłą szmatą. Tak jestem tylko w swoich. A zatem byliśmy „szczęśliwi” i tylko my o tym wiedzieliśmy.
Tylko że coś zaczęło mi przeszkadzać. Byłam coraz bardziej zakochana, a co za tym idzie zaczynałam cierpieć, tęsknić jeszcze bardziej. Ukrywałam swoje emocje skutecznie, ale cierpiałam w środku, płakałam po kątach, byłam zazdrosna że wraca do żony nie do mnie, bolało mnie gdy nie było go długo. Wyjechał z rodziną na wakacje- kolejne cierpienie. Wiedziałam kiedy mogę zadzwonić a kiedy nie. Byłam szczęśliwa gdy był obok, a gdy nie znów ból. W pracy zachowywaliśmy się profesjonalnie, żeby nikt niczego nie zauważył. Było to skuteczne.


Po przemyśleniach doszłam do wniosku że mi bardzo na nim zależy ale nie ma szans na ten związek. Nadal kochałam męża i jego jednocześnie. Kiedyś uznałabym to za idiotyzm teraz jest to dla mnie faktem. Postanowiłam przerwać to, bo cierpienie zaczęło być większe niż szczęście. Zmieniłam pracę. Oficjalnie z powodów ekonomicznych, nieoficjalnie bo zaczęłam popadać w czarną rozpacz, że nie mogę być z kimś kogo kocham. Nasze kontakty mocno się ograniczyły ale nie zakończyły definitywnie. Zaczęłam jednak zauważać że on ma coraz mniej czasu dla mnie, wspólna praca nas łączyła, a teraz już przestała. Nadal pisaliśmy, spotykaliśmy się czasem, ale to zaczęło spowrotem schodzić na zwykłą przyjaźń. Jako że nie chciałam być nachalną desperatką, czekałam aż on odezwie się pierwszy, ponieważ w ostatnim czasie ja to robiłam. Cóż, mogłam tak czekać tygodniami.


Obecnie minęło już kilka miesięcy, mamy ze sobą kontakt, już nie jest on erotyczny, czysta życzliwość i sympatia. Nie wiem co on czuje, w każdym razie ja wciąż tęsknię, ale prócz kilku koleżeńskich wiadomości nie dzieje się nic.


Pora na wnioski. Wtedy żyłam dewizą że „w życiu piękne są tylko chwile”, że należy cieszyć się właśnie tą chwilą. I nadal mam je wszystkie w pamięci. Ale wraz z tymi wspomnieniami są też łzy, że wszystko co dobre szybko się kończy. Myślę że jest on moją prawdziwą miłością, ale nie mogę jej mieć. Może to tylko złudzenie, zauroczenie, nie wiem, wiem tylko że muszę żyć dalej. Nie żałuję tego choć nadal mam ból w sercu. Cierpię, a mój mąż gdyby wiedział cierpiał by jeszcze bardziej. Jest dobrym człowiekiem i gdybym mu powiedziała nie przeżyłby tego. Więc życie toczy się dalej. Wiem już na pewno że drugi raz nie pakowałabym się w taką sytuację, finalnie przyniosło mi to więcej cierpienia niż radości. Wyciągnęłam wnioski i żyję dalej.
W waszych oczach jestem dziwką, która nie zasługuje na wspaniałego męża. W swoich też jestem jednak nie interesuje mnie zdanie obcych ludzi. Życie czasem przynosi takie niespodzianki. Mnie uderzyła strzała amora w złym czasie. Nie wszystko jest czarne albo białe.
Piszę to nie dla waszych opinii ale z dwóch powodów. Po pierwsze aby inni zdradzający mogli przez chwilę się zastanowić czy warto … po drugie żeby ulżyć samej sobie.


PS. Nie warto:-)

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Gary (2018-01-11 14:45:22)

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:

„Jak można zdradzić, lub co gorsza zdradzać regularnie swojego partnera/męża/żonę? Jakim trzeba być człowiekiem żeby to robić, a potem jak gdyby nigdy nic wrócić do domu i żyć normalnie!?

Można zabawić się z kimś innym. To nienaturalne? Nieprawda.


Zdrada to świństwo i policzek w twarz dla ukochanego.

To zdanie jest słowotokiem. Brak argumentu.


Tracisz swój honor, szacunek dla siebie i dla drugiej osoby.

Nieprawda. Tak samo jak dawniej mówili, że od masturbacji włosy na rękach rosną, albo że w wyniku porno można sobie zryć psychę. Niektórzy mogą. Niektórzy na zdradę się nie nadają.


Banalna historia. Jak każda inna. Poznaliśmy się w pracy. ... [...] ... umówiliśmy się jeszcze w tę samą noc. ... Zostaliśmy kochankami. Trwało to kilka miesięcy. ... Tęskniliśmy do siebie. Patrzyłam na męża i nie czułam wyrzutów sumienia. Nie chciałam go zostawiać. Kochałam go. Ale jednocześnie byłam zakochana w innym. Czy można kochać dwie osoby jednocześnie?

Kochać to duże słowo. Można kochać męża i być zauroczonym kochankiem. Można też kochać dwie osoby na raz. Ale kochać to wielka rzecz.


Myślałam wtedy, że gdyby mi powiedział że zostawi dla mnie żonę to ja zostawiłabym męża.

To byłaby głupota. Takie decyzje muszą dojrzeć. Romans się musi przepalić, bo możę umrzeć jak róża.


A ja na tą chwilę wiem że nic by z tego nie wyszło. Zranilibyśmy wszystkich, on swoją żonę, ja męża, oni na to nie zasługiwali, rodzina znienawidziła by mnie za coś takiego, a mąż obrócił by wszystkich znajomych przeciwko mnie.

Całe szczęście, że nie postąpiliście tak szalenie...



Tylko że coś zaczęło mi przeszkadzać. Byłam coraz bardziej zakochana, a co za tym idzie zaczynałam cierpieć, tęsknić jeszcze bardziej. Ukrywałam swoje emocje skutecznie, ale cierpiałam w środku, płakałam po kątach, byłam zazdrosna że wraca do żony nie do mnie, bolało mnie gdy nie było go długo. Wyjechał z rodziną na wakacje- kolejne cierpienie. Wiedziałam kiedy mogę zadzwonić a kiedy nie. Byłam szczęśliwa gdy był obok, a gdy nie znów ból.

Nie nadajesz się do romansu. Do dwóch miłości, dwóch relacji, bo masz oczekiwania, których nie da się spełnić.



Po przemyśleniach doszłam do wniosku że .... Obecnie minęło już kilka miesięcy, mamy ze sobą kontakt, już nie jest on erotyczny, czysta życzliwość i sympatia. Nie wiem co on czuje, w każdym razie ja wciąż tęsknię, ale prócz kilku koleżeńskich wiadomości nie dzieje się nic.

Zamordowałaś to uczucie. Jesteś wyrachowanym zabójcą. Dobrze, że on trzyma sporadyczny kontakt i się zdystansował, bo inaczej byś bo zniszczyła. Przez to że masz oczekiwania, których nie da się zrealizować. Jesteś jak terrorysta, mafia. Jak da się im trochę pieniędzy, to przychodzą po duży haracz, jak dasz haracz, to uprowadzą dziecko. Coraz więcej i więcej... nigdy nie ucieszą się z tego co mają.


Pora na wnioski. Wtedy żyłam dewizą że „w życiu piękne są tylko chwile”, że należy cieszyć się właśnie tą chwilą. I nadal mam je wszystkie w pamięci. Ale wraz z tymi wspomnieniami są też łzy, że wszystko co dobre szybko się kończy.

Piękne chwile mogły trwać i trwać. Ale Ty chciałaś więcej od życia. Jesteś jak z bajki o Rybaku i Złotej Rybce -- jak żona rybaka. Tylko że Ty sama się zarżnęłąś, zabiłaś uczucie, postawiłaś granicę. A teraz wylewasz łzy...


Myślę że jest on moją prawdziwą miłością, ale nie mogę jej mieć. Może to tylko złudzenie, zauroczenie, nie wiem, wiem tylko że muszę żyć dalej.

Nie jest miłością. Miłość długo się rodzi. Miłość pragnie dobra dla tej drugiej osoby. Ty głównie chciałaś dobra dla siebie, chciałaś więcej i więcej czasu z nim. Ogarnęła Cię zazdrość. NIe masz czystego serca. Wasz romans zaczął się cudownie, mieliście piękne chwile... do czasu aż zaczęłaś tam sączyć jad, jak truciznę do jeziorka.


Nie żałuję tego choć nadal mam ból w sercu. Cierpię, a mój mąż gdyby wiedział cierpiał by jeszcze bardziej.

"Lepiej kochać i przegrać niż nie kochać nigdy" -- mawiał mistrz. To dla Ciebie pocieszenie.
Szkoda tlko, że tak to zabiłaś. -- to dołowanie ode mnie. Taka prawda. Zabiłaś.


Więc życie toczy się dalej. Wiem już na pewno że drugi raz nie pakowałabym się w taką sytuację, finalnie przyniosło mi to więcej cierpienia niż radości.

Bardzo źle powiedziane. Ty tego nie widzisz. Cierpienie bierze się z twoich wymagań, oczekiwań. Jesteś jak dziewczynka, która płacze, że rodziców nie stać na najnowocześniejszą lalkę, choć wczoraj otrzymała nowego drogiego misia o który jęczała przez pół roku. Na tym plega ból.


W waszych oczach jestem dziwką, która nie zasługuje na wspaniałego męża.

Nieprawda. Ja tak nie myślę. Wg mnie jesteś osobą, która miała romans, zakochanie, seks w zakochaniu i to wszystko zabiła.



W swoich też jestem jednak nie interesuje mnie zdanie obcych ludzi. Życie czasem przynosi takie niespodzianki. Mnie uderzyła strzała amora w złym czasie. Nie wszystko jest czarne albo białe.

Zaprawdę powiadam Ci -- strzała amora uderzyła w idealnym czasie. Tylko Ty potem podjęłaś złe decyzje.



Po pierwsze aby inni zdradzający mogli przez chwilę się zastanowić czy warto … po drugie żeby ulżyć samej sobie.
PS. Nie warto:-)

Warto, warto. Cudownie jest się zakochać, romansować, flirtować. Zwłaszcza jak się jest dorosłym, dojrzałym. Zakochanie, zauroczenie to skarb, który rzadko się w życiu znajduje. Niektórzy jednak po znalezeniu skarbu go trwonią i bankrutują.

PS. Ty tego jeszcze nie wiesz... ale trwałe relacje budują się latami. Twój kochanek i Ty nie jesteście trwałą relacją. Gdybyście razem żyli to byście znaleźli w sobie innych ludzi niż teraz macie w głowach. W tym kontekście nie żałuj romansu. Niech dobre chwile zostaną z Tobą. Tego Ci życzę.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości.

3 Ostatnio edytowany przez AiR7 (2018-01-11 15:14:55)

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

.

AiR - "Nie zaczniesz nowego rozdziału, jeżeli w kółko będziesz czytać poprzedni "
Reklama

4

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Gary,
Twoje podejście do tematu zdrady ma co najmniej jeden słaby punkt, sprzeczność :
- nie można romansować bez posiadania empatii bo bez niej  nie byłoby uczucia, można jedynie bawić się w mechaniczny seks.

Stłamszenie empatii, tak żeby nie czuć krzywdy która wyrządza się komuś i skierować ja w kierunku innej osoby, to tak naprawdę wyzbycie się empatii na korzyść prymitywnego egoizmu.
A prymitywny egoizm nigdy nie był ani nie będzie istniał w romansie czy miłości .

Prymitywny egoizm - nie mylić ze zdrowym egoizmem , asertywnością .

Adrianaana,
Popłynęłas w sina dal, bo nie zareagowałas w porę - "nie zabiłaś węża na progu domu, zanim się do niego wślizgnął" potem jest go znacznie trudniej wypędzić .
Każdy człowiek w swoim życiu może się zauroczyć inna osoba.
Większość ludzi przechodzi zauroczenie inna osoba.
Ale większość potrafi zamknąć w porę drzwi, zerwać relacje, choćby nawet zranić, zniechęcić ta "trzecia osobę " dla związku w którym jest i dać szanse na to żeby skupić się na naprawieniu relacji w związku tak żeby z niego czerpać zadowolenie.

Teraz pora zdecydować - mieć ciastko, czy zjeść ciastko.
Zerwać kontakty z kochankiem, czy rozwiesc się.

Jeżeli chcesz zerwać z kochankiem i naprawiać małżeństwo , to musisz porzucić poczucie winy i zamienić ja na energię która będziesz potrzebowała na jego naprawę .

5

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Oczywiście jak to zwykle bywa, cały ambaras jest tylko o to, że tamtemu się panna znudziła i ją pognał w cholerę. Koniec.
Dalej jest już tylko lanie krokodylich łez nad mężem (nie, nie można kochać dwóch naraz, ale można być wyrachowanym, a to nie to samo)
i pierdzielenie głodnych kawałków, żeby chociaż jakąś część ciężaru winy z siebie zrzucić, bo przelotna miłostka zdechła i teraz trzeba z tym żyć.
Gdyby kolo się odezwał, to autorka poleciałaby na skrzydłach wprost w jego ramiona i miała w tyłku tego kochanego męża jak i całą resztę,
a że tamten poszedł po rozum do głowy i siedzi cicho, żeby się przypadkiem nie wydało, to adriana się nudzi i niby łka nad własnym losem.
Bzdury, nie kupuję tych gorzkich żali. Zawsze dopiero jak romans się kończy, to wtedy nagle wszyscy doznają olśnienia, jakie to było złe i podłe,
jak bardzo innych krzywdzili, no a najbardziej to siebie oczywiście, bo przecież zdradzacze zawsze cierpią najbardziej, wiadomo.
Ciekawe że niezmiernie rzadko podobne przemyślenia się pojawiają, kiedy romans trwa w najlepsze, niekiedy lata, a nawet dekady całe
i nikomu do głowy nawet nie przyjdzie żeby to kończyć, a tym bardziej gdzieś po internetach opisywać swój ból i cierpienie. Bardzo ciekawe...
Prawda że mam rację? Gdyby ten Romeo nadal wykazywał zainteresowanie bohaterką, ten wątek nigdy by nie powstał. I tyle w temacie smile

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.
Reklama

6

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

A ja kupuję te gorzkie żale, ale nie nad mężem, ale nad sobą i utraconym romansem.
Autorka ma gdzieś, co myślą obcy ludzie, więc...
Męża tylko żal. Zamiast z nim pogadać, bo przestał adorować, to... Ah, nie ma  co, to w końcu nie dla opinii, a "ku przestrodze".

7

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

tak, mozna kochać dwie osoby jednocześnie
a nawet wiecej

tak jak i mozna kochać dwojke i wiecej dzieci. przeciez jak pojawia się drugie czy trzecie dziecko to milosc do pierwszego sie nie wyczerpuje.

nie ma ograniczonej ilosci milosci, która starcza tylko na jedna osobę

8

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:

Cierpię, a mój mąż gdyby wiedział cierpiał by jeszcze bardziej. Jest dobrym człowiekiem i gdybym mu powiedziała nie przeżyłby tego. Więc życie toczy się dalej.


przez cały ten tekst czekałem tylko na te brednie big_smile standard wypowiadany przez większość osób które zdradziły big_smile on taki dobry jakbym mu powiedziała bla bla bla - a w tłumaczeniu na polski - ,,gdybym mu powiedziała to może by mnie zostawił, zażadał rozwodu, kazdy by sie dowiedziałco zrobiłam, nic juz by nie było takie same. A kochanek pewnie by mnie kopnął w cztery litery i wróciłdo żony, wiec bede rżnąć głupa i wmawiać sobie, że nie powiem tego męzowi dla jego dobra, a realnie by chronic siebie, nic wiecej" big_smile

Wspaniale jak panienka która zdradziła męża, nie poniosła ZADNYCH KONSEKWENCJI, poucz innych żeby tego nie robili big_smile Jeszcze czekamy tylko na Hitlera który da nam wykład o miłości do bliżniego, taki sam poziom hipokryzji big_smile
Opowiadaj te banialuki swoim koleżankom i wmawiaj sobie do konca zycia żeś ty taka dobra i nie mówiąc prawdy chronisz swojego męża big_smile
Patrz w jego oczy i mów mu ,,kocham cię, na zawsze tylko ty" wiedzac ze go zdradziłaś, nie żałujesz tego i tak naprawde masz go w głebokim powarzaniu. Oszukuj go kazdego dnia do śmierci , taaaa, to są dopiero porady pani ,,ups niechcacy wskoczyłam do łózka innemu, ale kocham męza" big_smile

9

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Chyba powinnam mu być wdzięczna, że to zakończył w taki sposób, że nie nie robię dramatu, nie szantażuję w stylu "jeśli ze mną nie będziesz to powiem twojej żonie". Tego bym nie zrobiła, bo nie przyniosło by to niczego dobrego, oprócz tego że znienawidziłby mnie. Nic na siłę. Gdyby dał mi jakiś sygnał, że moglibyśmy być razem, zastanowiłabym się nad tym, a tak nie mam nad czym, bo nigdy nic takiego nie powiedział.

Nie dałabym rady znów z nim pracować, lepiej gdy nie mamy kontaktu. A jeśli się odezwie...mam tylko nadzieję że mam na tyle przyzwoitości żeby zbyć go tak samo subtelnie jak on mnie.

Racja, że miłość buduje się latami, większości rzeczy o nim nie wiem, może wcale nie byłby to udany związek. A może by był. Tego się już nie dowiem.

10 Ostatnio edytowany przez kufajka2 (2018-01-11 18:07:18)

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

oj to chyba ta prawdziwa miłość do męża się teraz w tobie odzywa big_smile - ,,A jeśli się odezwie...mam tylko nadzieję że mam na tyle przyzwoitości żeby zbyć go tak samo subtelnie jak on mnie" big_smile
ma ktoś jeszcze jakieś wątpliwości że autorka ,,kocha" swojego meża? nie róbmy sobie jaj - jakby skinał palcem juz bys do niego leciała. Załosne są te próby wmawiania sobie że to ty, że kochasz że bla bla bla. Zostaw to dla siebie, ludzi nie oszukasz, co najwyzej połechtasz siebie, że ty nic nie mogłas, to hormony, szatan cie opetał, zadnej twojej winy itp itd
Szkoda tylko twojego meża, gość nie ma zielonego pojecia z kim żyje....powiedz mu to, i uwolnij od siebie, pasożytniczej huby bo tylko niszczysz mu zycie

11

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

No cóż, z pewnych przyczyn wierzę w każde słowo, które napisałaś, adrianaana. Tak to właśnie bywa.
Również uważam, że nie warto. Ale jak wiadomo, większość ludzi uczy się na własnych błędach.

12

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
kufajka2 napisał/a:

oj to chyba ta prawdziwa miłość do męża się teraz w tobie odzywa big_smile - ,,A jeśli się odezwie...mam tylko nadzieję że mam na tyle przyzwoitości żeby zbyć go tak samo subtelnie jak on mnie" big_smile
ma ktoś jeszcze jakieś wątpliwości że autorka ,,kocha" swojego meża? nie róbmy sobie jaj - jakby skinał palcem juz bys do niego leciała. Załosne są te próby wmawiania sobie że to ty, że kochasz że bla bla bla. Zostaw to dla siebie, ludzi nie oszukasz, co najwyzej połechtasz siebie, że ty nic nie mogłas, to hormony, szatan cie opetał, zadnej twojej winy itp itd
Szkoda tylko twojego meża, gość nie ma zielonego pojecia z kim żyje....powiedz mu to, i uwolnij od siebie, pasożytniczej huby bo tylko niszczysz mu zycie

Nie robi na mnie wrażenia twój sarkazm. Ja wiem, że forumowicze są zawsze najmądrzejsi, nie przeżyli nic a wiedzą wszystko, ale wiedz że nie wszystko da się tak zaszufladkować.

Nie uważam że niszczę mojego męża, jest ze mną szczęśliwy i kocha mnie. Zniszczyłabym go gdyby wiedział, bo wtedy nie zaufałby już nigdy nikomu.

13

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Secondo1 napisał/a:

Gary,
Twoje podejście do tematu zdrady ma co najmniej jeden słaby punkt, sprzeczność :
- nie można romansować bez posiadania empatii bo bez niej  nie byłoby uczucia, można jedynie bawić się w mechaniczny seks.

Oj dziewczyno, dziewczyno! Mam masę empatii, romansowałem, było cudownie. Mechaniczny seks? A cóż to takiego?


Stłamszenie empatii, tak żeby nie czuć krzywdy która wyrządza się komuś i skierować ja w kierunku innej osoby, to tak naprawdę wyzbycie się empatii na korzyść prymitywnego egoizmu.

Tylko pozornie. "wyrządzanie krzywdy" to tak naprawdę "nie uleganie monopolowi". Ale o tym był cały mój wątek "moralność vs zdrada".


Popłynęłas w sina dal, bo nie zareagowałas w porę - "nie zabiłaś węża na progu domu, zanim się do niego wślizgnął" potem jest go znacznie trudniej wypędzić .

Dobra metafora. Ale wąż robi krzywde. Ja bym raczej powiedział, że to wzięcie pierwszej dawki kokainy od dealera -- wtedy najłatwiej powiedzieć "basta". smile


Teraz pora zdecydować - mieć ciastko, czy zjeść ciastko.
Zerwać kontakty z kochankiem, czy rozwiesc się.

Można się nie rozwodzić i mieć romans...

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości.

14 Ostatnio edytowany przez kufajka2 (2018-01-11 18:26:33)

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:

Nie robi na mnie wrażenia twój sarkazm. Ja wiem, że forumowicze są zawsze najmądrzejsi, nie przeżyli nic a wiedzą wszystko, ale wiedz że nie wszystko da się tak zaszufladkować.

Nie uważam że niszczę mojego męża, jest ze mną szczęśliwy i kocha mnie. Zniszczyłabym go gdyby wiedział, bo wtedy nie zaufałby już nigdy nikomu.


ciężko prawdę nazwać sarkazmem, ciezko miłością nazwać ciągłe wzdychanie do kochanka. Tym sie włąsnie róznimy, ja mówię prawde, ty sobie wmawiasz co chcesz.
No tak tak, twój mąż jest z tobą szczęsliwy.....bo o niczym nie wie co wyprawia jego kochana żona big_smile chcesz sie przekonac jak bardzo jest z toba szczesliwy? powiedz mu prawde, powiedz ze spałas z innym, miałas paru msc romans i nadal myslisz o kochanku. Oj bedzie z toba szczesliwy nadal na pewnoooo big_smile Tak sobie wmawiaj dalej i dalej  ,,Zniszczyłabym go gdyby wiedział, bo wtedy nie zaufałby już nigdy nikomu.": D
Dokładnie, po co ma nie zaufać komus innemu i sądzić o nim że jest oszustem skoro już z jednym oszustem żyje na co dzień big_smile Większego oszusta niż ty raczej już na swoje drodze nei spotka. Ty jesteś jego najwiekszym kłamcą

15

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaaa napisał/a:

ie uważam że niszczę mojego męża, jest ze mną szczęśliwy i kocha mnie. Zniszczyłabym go gdyby wiedział, bo wtedy nie zaufałby już nigdy nikomu.

Masz rację. Myslę identycznie.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości.

16 Ostatnio edytowany przez kufajka2 (2018-01-11 18:27:58)

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Gary napisał/a:
adrianaaa napisał/a:

ie uważam że niszczę mojego męża, jest ze mną szczęśliwy i kocha mnie. Zniszczyłabym go gdyby wiedział, bo wtedy nie zaufałby już nigdy nikomu.

Masz rację. Myslę identycznie.


i dziwnym trafem jesteście oboje osobami które zdradzały big_smile A ja i Hitler uważamy że zabijanie innych nie przynosi żadnej szkody, wiec wynik 2 do 2 jest big_smile Zeby usprawiedliwic swoje czynny wszystkie brednie sa dobre wink

17

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Mnie to już trochę nudzą wątki cichodajek i zdrady, więc stricte w temacie się nie wypowiem.

Wpadłam tylko na słówko do Secondo.
Secondo, czasami nie trzeba tłamsić empatii. Niektórzy jej po prostu nie mają i po prostu są wolni od poczucia winy, wyrzutów sumienia, szacunku wobec partnerów.

18 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2018-01-11 20:46:22)

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
summerka88 napisał/a:

Wpadłam tylko na słówko do Secondo.
Secondo, czasami nie trzeba tłamsić empatii. Niektórzy jej po prostu nie mają i po prostu są wolni od poczucia winy, wyrzutów sumienia, szacunku wobec partnerów.

Summerka88, oczywiście masz racje - vide Gary.

Gary, piszesz ze waż to złe porównanie , bo waż robi krzywdę , wolisz kokoine.
Kokaina tez szkodzi. Jak każdy romans.

Oj dziewczyno, dziewczyno! Mam masę empatii, romansowałem, było cudownie

Taaaak, tłumaczenie jak u dziewczęcia co to ma tyle dobroci dla innych, że nie potrafi odmówić żadnemu. smile

Reszta nie warta komentarza.

19

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Właśnie o to chodzi, że dopóki nie spotka cię taka sytuacja w życiu nie wiesz co mają w głowach "zdradzający". Dla mnie kiedyś było nie do pomyślenia kochać kogoś i zdradzać go równocześnie. Teraz wiem że nie wszystko jest takie proste jak się wydaje.

20

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:

Właśnie o to chodzi, że dopóki nie spotka cię taka sytuacja w życiu nie wiesz co mają w głowach "zdradzający". Dla mnie kiedyś było nie do pomyślenia kochać kogoś i zdradzać go równocześnie. Teraz wiem że nie wszystko jest takie proste jak się wydaje.

No dobra i co z tego? Co w związku z tym? Przyszłaś się pochwalić?
Nie zdradzania to jest decyzja.
A Ty musiałaś podjąć w pewnym momencie decyzję o tym, że zdradzisz. Bywa. Ty sobie żyj z konsekwencjami.

21

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Lady Loka napisał/a:
adrianaana napisał/a:

Właśnie o to chodzi, że dopóki nie spotka cię taka sytuacja w życiu nie wiesz co mają w głowach "zdradzający". Dla mnie kiedyś było nie do pomyślenia kochać kogoś i zdradzać go równocześnie. Teraz wiem że nie wszystko jest takie proste jak się wydaje.

No dobra i co z tego? Co w związku z tym? Przyszłaś się pochwalić?
Nie zdradzania to jest decyzja.
A Ty musiałaś podjąć w pewnym momencie decyzję o tym, że zdradzisz. Bywa. Ty sobie żyj z konsekwencjami.

Bez kitu, mam wrażenie, że zdradzacze sądzą, iż ci, którzy nie zdradzają, to nigdy się nikim nie zauroczyli, nie utrzymują kontaktów z innymi ludźmi, nie widzą atrakcyjności osób innych niż partner wink A to przecież bzdura. Emocje pojawiają się różne, zwłaszcza, kiedy związek trwa już długo, przeżywa wzloty i upadki, ale jest tak, jak piszesz - to decyzja, czy się to odrzuca i pozostaje z partnerem, czy się go oszukuje, czy się od niego odchodzi.

No, ale przecież autorki nie interesują opinie, stąd ten wpis nie znalazł się w pamiętniku czy na blogu, tylko na forum wink

I am Jack's complete lack of surprise.

22

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Poruszająca historia...

Odezwę się do Ciebie na maila, mam pewne pytanie/ propozycję.

Napisze jutro.

23 Ostatnio edytowany przez Biały (2018-01-12 00:55:49)

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Gary napisał/a:
adrianaaa napisał/a:

ie uważam że niszczę mojego męża, jest ze mną szczęśliwy i kocha mnie. Zniszczyłabym go gdyby wiedział, bo wtedy nie zaufałby już nigdy nikomu.

Masz rację. Myslę identycznie.

Kiedy ofiara nie zauważy kradzieży nadal traci rzeczy materialne. Biedak nie wie, że był oszukiwany i ma błędną wizje swojego związku i swojej żony, żyje po prostu w iluzji. Pięknej iluzji, ale jednak. O jego życiu decydują inni zamiast niego. Gdyby autorka się mu przyznała, miałby większą kontrole nad swoim życiem. Czy ubezwłasnowalnianie ludzi jest dobre?

I nie wierzę, że można kochać dwie osoby naraz, nie taką miłością partnerską a nie rodzice-rodzeństwo-dzieci i na pewno nie po równo. Gdyby kochanek się postarał, to autorka na pewno odeszłaby do niego. A wtedy mąż zostałby z ręką w nocniku. Może kiedyś zostanie, kiedy pojawi kolejne nowe - nieznane.

Ludzie którzy są sobie najbliżsi, nie powinni się zdradzać i żaden poliamoryczny bełkot tego nie zmieni. Autorka poświęciłaby małżeństwa dla seksu z kochankiem, a ty poświęciłbyś małżeństwa dla prostytutek. Bo nie macie 100% pewności, że się to nie wyda. A mimo to podejmujecie to ryzyko. Bo jesteście egoistami i nie potrafilibyście się tak poświęcić dla waszych drugich połówek.

A co to byłaby za miłość, gdyby kochającego nie było stać na trochę poświęcenia.

24

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Nie można kochać dwóch mężczyzn , raniąc jednego.
Wtedy nie daje się miłości temu którego się rani. A milosc do drugiego jest tylko miłością do samej siebie, do swoich pragnień .

Tak samo nie matka nie może kochać dwoje swoich dzieci raniąc drugie. Wtedy go nie kocha.
Jeżeli kocha obydwoje, to tak by nie ranić , nie oszukiwać jedno z nich.

25

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Piękna analiza,myślę, że więcej osób powinno wyciągać takie złożone wnioski ze swojego życia.

26

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Moim zdaniem, można kochać dwie osoby. Myślę, że o tej kwestii nie ma co dyskutować, bo każdy ma prawo uważać inaczej.

Nie można zdradzać i oszukiwać, czy raczej NIE POWINNO SIĘ ale kochania dwóch osób, nikt nie może zabronić. Nad tym nie zapanujesz.

Oczywiście, należy zdecydować się na jedną osobę, żyć z nią, szanować i być wobec niej uczciwym.

Nie kręcić na boku i nie zdradzać.

27

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Biały napisał/a:
Gary napisał/a:
adrianaaa napisał/a:

ie uważam że niszczę mojego męża, jest ze mną szczęśliwy i kocha mnie. Zniszczyłabym go gdyby wiedział, bo wtedy nie zaufałby już nigdy nikomu.

Masz rację. Myslę identycznie.

Kiedy ofiara nie zauważy kradzieży nadal traci rzeczy materialne. Biedak nie wie, że był oszukiwany i ma błędną wizje swojego związku i swojej żony, żyje po prostu w iluzji. Pięknej iluzji, ale jednak. O jego życiu decydują inni zamiast niego. Gdyby autorka się mu przyznała, miałby większą kontrole nad swoim życiem. Czy ubezwłasnowalnianie ludzi jest dobre?

I nie wierzę, że można kochać dwie osoby naraz, nie taką miłością partnerską a nie rodzice-rodzeństwo-dzieci i na pewno nie po równo. Gdyby kochanek się postarał, to autorka na pewno odeszłaby do niego. A wtedy mąż zostałby z ręką w nocniku. Może kiedyś zostanie, kiedy pojawi kolejne nowe - nieznane.

Ludzie którzy są sobie najbliżsi, nie powinni się zdradzać i żaden poliamoryczny bełkot tego nie zmieni. Autorka poświęciłaby małżeństwa dla seksu z kochankiem, a ty poświęciłbyś małżeństwa dla prostytutek. Bo nie macie 100% pewności, że się to nie wyda. A mimo to podejmujecie to ryzyko. Bo jesteście egoistami i nie potrafilibyście się tak poświęcić dla waszych drugich połówek.

Poliamoria, a zdrada to dwie różne rzeczy. Nie sprowadzaj tego do wspólnego mianownika. Poliamoria nie oznacza braku lojalności, uczciwości. Po prostu w układzie występuje wtedy więcej niż dwoje ludzi. To oczywiście nie jest dla każdego. Ale jest możliwe.

28

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
wilczysko napisał/a:

Poliamoria, a zdrada to dwie różne rzeczy. Nie sprowadzaj tego do wspólnego mianownika. Poliamoria nie oznacza braku lojalności, uczciwości. Po prostu w układzie występuje wtedy więcej niż dwoje ludzi. To oczywiście nie jest dla każdego. Ale jest możliwe.

Nie sprowadzam ich do tego samego. Po prostu bawi kiedy w ten sposób ludzie usprawiedliwiają swoje zdrady: "bo złe społeczeństwo potępia poligamie". Wilczysko serio wierzysz, że w takich związkach wszyscy kochają się tak samo. Zawsze jedna osoba będzie u ciebie wyżej niż druga. Nawet w przypadku wspomnianych dzieci, kochamy oboje, ale z jednego jesteśmy dumni bardziej i lepiej się z nim dogadujemy. Co oczywiście nie oznacza, że któreś poświęcimy na rzecz drugiego. W przypadku autorki, mówi jasno:

"Myślałam wtedy, że gdyby mi powiedział że zostawi dla mnie żonę to ja zostawiłabym męża." 

Przestawiła wtedy kochanka nad męża. To on był wtedy dla niej ważniejszy. Teraz mąż jest na podium z braku laku.

A co to byłaby za miłość, gdyby kochającego nie było stać na trochę poświęcenia.

29

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaaa napisał/a:

ie uważam że niszczę mojego męża, jest ze mną szczęśliwy i kocha mnie. Zniszczyłabym go gdyby wiedział, bo wtedy nie zaufałby już nigdy nikomu.

Nie wiedza by go zniszczyła, a Twój czyn zdrady.

30 Ostatnio edytowany przez wilczysko (2018-01-12 13:55:51)

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Biały napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Poliamoria, a zdrada to dwie różne rzeczy. Nie sprowadzaj tego do wspólnego mianownika. Poliamoria nie oznacza braku lojalności, uczciwości. Po prostu w układzie występuje wtedy więcej niż dwoje ludzi. To oczywiście nie jest dla każdego. Ale jest możliwe.

Nie sprowadzam ich do tego samego. Po prostu bawi kiedy w ten sposób ludzie usprawiedliwiają swoje zdrady: "bo złe społeczeństwo potępia poligamie". Wilczysko serio wierzysz, że w takich związkach wszyscy kochają się tak samo. Zawsze jedna osoba będzie u ciebie wyżej niż druga. Nawet w przypadku wspomnianych dzieci, kochamy oboje, ale z jednego jesteśmy dumni bardziej i lepiej się z nim dogadujemy. Co oczywiście nie oznacza, że któreś poświęcimy na rzecz drugiego. W przypadku autorki, mówi jasno:

"Myślałam wtedy, że gdyby mi powiedział że zostawi dla mnie żonę to ja zostawiłabym męża." 

Przestawiła wtedy kochanka nad męża. To on był wtedy dla niej ważniejszy. Teraz mąż jest na podium z braku laku.

A czy ja powiedziałem, że wierzę, że w takich związkach wszyscy się kochają tak samo ? Co tu ma wiara do rzeczy ? Nie wiem jak to jest. Nie byłem w takim związku. Zapytaj kogoś kto tego doświadczył. Czytałem kiedyś wypowiedź Tildy Swinton, która żyła w takim poliamorycznym układzie z dwoma facetami. Kochała ich obu, ale w przypadku jednego był to raczej związek platoniczny, a w przypadku drugiego nie. Najwyraźniej obaj zaspokajali w różny sposób jakieś jej potrzeby, a ona zaspokajała ich potrzeby. Obaj panowie wiedzieli o sobie.

31

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

nigdy nie jest tak,ze kogos kocha sie identycznie jak inną osobę. wystarczy spojrzec na swoje wlasne zwiazki

czykażdego partnera kochalo sie tak samo? no nie.
i wcale nie musi byc tak,ze kocha sie kogoś bardziej albo mniej. jest po prostu inaczej.

zgadzam się natomiast z jednym: oszukiwanie innych nie jest fajne. ja tego unikam.

32

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
wilczysko napisał/a:

A czy ja powiedziałem, że wierzę, że w takich związkach wszyscy się kochają tak samo ? Co tu ma wiara do rzeczy ? Nie wiem jak to jest. Nie byłem w takim związku. Zapytaj kogoś kto tego doświadczył. Czytałem kiedyś wypowiedź Tildy Swinton, która żyła w takim poliamorycznym układzie z dwoma facetami. Kochała ich obu, ale w przypadku jednego był to raczej związek platoniczny, a w przypadku drugiego nie. Najwyraźniej obaj zaspokajali w różny sposób jakieś jej potrzeby, a ona zaspokajała ich potrzeby. Obaj panowie wiedzieli o sobie.

Ok, ale na czym polega lojalność w takim związku? Że każdy trzyma się harmonogramu? Albo każdy spełnia swoją określoną role? Nie martw się nie pytam Ciebie, bardziej rzucam swoje rozważania w eter. Nie wiem, jak ludzie są szczęśliwi w takich związkach to nic mi do tego, pewnie nawet w biseksualnych sprawdza się to naprawdę nieźle. Mi coś tu jednak nie gra. Pewnie to mój egoizm się odzywa i chęć bycia najważniejszym dla ukochanej osoby.   

_v_ napisał/a:

i wcale nie musi byc tak,ze kocha sie kogoś bardziej albo mniej. jest po prostu inaczej.

Myślę, że jednak musi być bardziej i mniej. Wynika to z indywidualnego systemu wartości każdego z nas. Mogą być dwie osoby które zaspokajają nasze różne potrzeby. Jednak jeśli jesteśmy postawieni przed wyborem, to jednak go dokonujemy (i raczej rzadko jest to wybór odchodzę od was obojga, aby nie ranić żadnego) i zwykle dlatego, że dane potrzeby były dla nas mniej znaczące niż inne.

A co to byłaby za miłość, gdyby kochającego nie było stać na trochę poświęcenia.

33

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

w związkach poliamorycznych fajne jest to, ze nie musisz podejmowac wyborow tego typu.

caly czas patrzysz z punktu widzenia swiata monogamicznego, gdzie kazdy MUSI dokonac wyboru czy być z tym czy z tamtym.

w związkach poli mozesz byc i z tym i z tamtym. jednocześnie.

malo kto potrafi wyjsc poza wlasny egoizm i chec zawlaszczenia danej osoby dla siebie. plus jeszcze trzeba mieć spore poczucie własnej wartosci zeby nie truchlec ciągle ze strachu, ze nasz ukochany znajdzie kogoś lepszego. nawet jesli znajdzie to raczej innego.

34

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Zwiazki poligamiczne są przereklamowane . Jedna teściowa to za dużo, a gbyby ich miałoby być kilka ?! smile

A tak w ogóle co to jest ta milosc i co znaczy kochać ( oprócz seksu)?
Skoro można kochać kilku , każdego inna miłością , a nawet jednego kocha się inaczej na początku , inaczej po kilku latach .

Jest coś stałego w miłości ?

35

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

poligamiczne?

36

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Adrianaana, to, że nie warto było zdradzić to już wiesz. Pytanie, czy byś tak samo myślała, gdyby wasz romans przerodził się w związek? Ile osób, historii, tyle opinii. Niejednokrotnie wypowiadały się tu osoby, które twierdziły, że zdrada to był początek nowego życia, bodziec, by skończyć toksyczną relację. Z tymże z tego co piszesz, Twoje małżeństwo było/jest całkiem ok, a nawet, że „kochasz” swojego męża. Z drugiej strony piszesz, że gdyby kochanek odszedł od zony, Ty też byś odeszła od męża. Zastanów się więc co Cię pchnęło w ten romans, czego Ci brakowało w małżeństwie i czy ono ma sens? Skoro byłabyś w stanie z niego zrezygnować dla kogo, czego? Piszesz, że nie jesteś w stanie powiedzieć o zdradzie mężowi, bo on by cierpiał. A byłabyś w stanie odejść? Wtedy nie miałabyś z tym problemu? Tu na forum jak mantrę się powtarza, chcesz odejść, odejdź a nie zdradzaj. Teraz teoretycznie mogłabyś odejść w próżnię, tylko po co? Lepiej  sobie tłumaczyć, że zostając robisz to dla męża, wręcz poświęcasz, by nie cierpiał. Ale tak naprawdę chcesz chronić własne 4 litery. 
Nikt nie jest doskonały, nawet osoby które tu na takie się kreują, każdy popełnia błędy. Ważne jednak by wyciągnąć z nich wnioski. Jeżeli po opadnięciu emocji, zdasz sobie sprawę jakie świństwo zrobiłaś mężowi, i to doświadczenie Cię czegoś nauczy, to niewykluczone, że zaczniesz bardziej doceniać co masz i próbować naprawiać co szwankowało. Można się zakochać będąc w związku, może ktoś nam zaimponować swoją osobą. Jednak pomiędzy fascynacją a zdradą jest ... decyzja, przyzwolenie. O ile na to pierwsze nie mamy jakoś większego wpływu, na to drugie tak. Jakoś nie było Ci żal męża kiedy umawiałaś się z kochankiem podczas jego nieobecności albo zostawałaś po godzinach.
Mnie mój romans wiele nauczył, przede wszystkim tego, że żadne uczucie nie jest silniejsze od nas. I że nie ważne, co nas w życiu spotkało, jakie głupstwa popełniliśmy, ważne by wyciągnąć wnioski i zachować godność. Nie dać sobą manipulować, tylko być „panią” sytuacji. Wtedy perspektywa diametralnie się zmienia. Szkoda, że(już abstrahując, że wdałaś w ten romans), widząc, że nie padają żadne deklaracje, sama tego stanowczo nie zakończyłaś, tylko wciąż czekałaś czy czekasz na jego wiadomości. Tak to już jest, facet widząc zaangażowanie czuje się zwycięzca, że to on rozdaje karty. Kiedy się go tego pozbawi w odpowiednim momencie, zaczyna wariować. A Ty masz satysfakcję i zaczynasz zupełnie inaczej go postrzegać. Jako zwykłego „dupka”. Wiem, że łatwo mówić, ja też jestem „mądra po szkodzie”.
Jeśli to była Twoja pierwsza zdrada i ją przepracujesz, możliwe, że już nigdy nie zdradzisz. Będzie Cię to po prostu obrzydzać i będziesz wiedziała, że nigdy tego nie powtórzysz i kiedy powiedzieć stop. Wtedy rzeczywiście lepiej, by mąż się nie dowiedział, bo i po co? Różne są zdania na ten temat ale ja tak uważam. Jeżeli natomiast masz teraz wzdychać dniami i nocami do ex kochanka i czekać na jego jakikolwiek ruch, to daj mężowi żyć, i odejdź.

37 Ostatnio edytowany przez Vivika (2018-01-12 18:19:04)

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

"Czy jest coś stałego w miłości ?

Padło takie pytanie...

Ani w miłości ani w życiu nic nie stoi w miejscu. Zmieniają się  ludzie, realia życia, miłość jak i wszystko  również podlega zmianom, ewoluuje i nie jedno ma imię.
Nie można porównywać związków monogamicznych i poliamorycznych gdyż ich założenia są diametralnie rożne. Łatwiej to wytłumaczyć na przykładzie: W rodzinie nie ma problemu z " przybytkiem " następnej osoby, kiedy pojawia się kolejne dziecko, poprzednie nie są przez to mniej kochane.  Miłości starcza dla wszystkich. Nie mówię tu o tych nielicznych, niezdrowych relacjach, gdzie jedne  dzieci są faworyzowane kosztem drugich, ale o normalnej, niedysfunkcyjnej  rodzinie.
Takie  poligamiczne relacje nie sa łatwe i wymagają  od stron wysokiej samoświadomości, ale  zapewniam że są i funkcjonują i jak wszystkie związki na świecie mają swoje  blaski i cienie, a ich plusem jest to że sytuacje takie jak opisana powyżej nie muszą  od razu powodować  cierpień i konfliktu sumienia.

38

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:

Właśnie o to chodzi, że dopóki nie spotka cię taka sytuacja w życiu nie wiesz co mają w głowach "zdradzający". Dla mnie kiedyś było nie do pomyślenia kochać kogoś i zdradzać go równocześnie. Teraz wiem że nie wszystko jest takie proste jak się wydaje.


jak mówi mój znajomy ,,ch....zawsze będzie ch..." Jakoś o dziwo tyle razy przechodziłem koło tylu rzeczy które sobie leżały, nikogo dookoła i nigdy nic nie zaj.... yikes no przecież powinienem bo ludzie nie mają włąsnej woli tylko są zwierzetami, normalnie szok big_smile Tak tak wiem, miłość to co innego....zwłaszcza to widać po tobie
- kocham męża
- tzn kocham kochanka
- tzn wróciłam do meza bo tak go kocham
- tzn kochanek mnie kopnął w dupe i wrócił do żony
- ale ja tez wróciłam bo kocham męża
- tzn wolę kochanka ale on mnie wystawił

Oj taaaaa, to jest właśnie ta miłość big_smile własnie sie dowiedzielismy ze kosmici tobą kierują i ty nie masz na to wpływu. Jeszcze napisz że to hormony i szatan cię opętał, będzie full wypas big_smile

Posty [ 1 do 38 z 253 ]

Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada? Zastanów się czy warto?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2018