Nie wiedziałam gdzie umieścić ten wątek...ale pomyślałam, że tu będzie najodpowiedniej.
Do rzeczy..
Mniej wiecej dwa tygodnie temu, rozwinęła się między mną a nim dziwna rozmowa, w której doszedł do wniosku, że fajnie by mu było być z facetem. Z początku się oburzyłam itd. ale wytłumaczył mi ze nie chodzi o seks a o więź. Drążąc temat wyszło na to, że bardziej go pociąga psychika męska (może jest zmęczony biadoleniem kobiet (czytaj- mnie?!). I oszukując samą siebie (chyba), spytałam
-Czyli chciałbyś być z kobietą która ma psychikę mężczyzny, o to ci chodzi ?- odpowiedz była pozytywna.
Kilka dni temu usłyszałam od mojej przyjaciółki że miała koleżankę której mąż po 11 latach ślubu odszedł z innym facetem, bo wcześniej nie był świadom swej orientacji... Od razu pomyślałam o moim mężczyźnie...
Wczoraj znów poruszyłam temat. Cóż się okazało... Na pytanie czy odszedł by ode mnie z innym facetem odpowiedział
-No teraz na pewno nie, ale nie wiem co bedzie za pare lat. Przecież nie jestem jasnowidzem. - moje pierwsze przerażenie.
Zatem wzięłam go pod włos i powiedziałam "Musisz być świadom tego, że jak już będziesz z pieprzonym homosem to on na pewno bedzie chciał uprawiać z tobą... "seks" " przyznam, że lekko się uniosłam.
On odpowiedział
- No to trudno. - mówił to śmiejąc się i w tym momencie powiedział, ze to żart, że mężczyźni go nie pociągają itd. tylko, że po prostu wygodniej by mu było z mężczyzną bo my kobiety jesteśmy zbyt skomplikowane...
Ratunku! On żartuje czy mówi prawde ? Ja już sama wątpie w to wszystko. Czy któraś z was zna podobny przypadek ?!