Zazdrość, częste kłótnie - już dostaje na łeb!!! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zazdrość, częste kłótnie - już dostaje na łeb!!!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: Zazdrość, częste kłótnie - już dostaje na łeb!!!

Witam.
Jest to forum kobiet - a paradoks jest taki, że jestem facetem i potrzebuję pomocy i porady co robić okiem kobiet i mężczyzn w sumie też. Tyle tytułem wstępu.
Otóż mam na imię Przemek, mam 19 lat i od 4 miesięcy jestem w związku na odległość (dokladniej ok 420km) z 18 letnią kobietą o imieniu Ala. Jak już wszyscy się znamy to przejdę do rzeczy. Pierwsze dwa miesiące między nami były super praktycznie zero kłotni (czasem o jakies pierdoły takie maluteńkie były). Ów właśnie 2 miesiące mieliśmy dla siebie dużo więcej czasu niż teraz, bo wiadomo końcówka wakacji/wrzesień to jeszcze jest lajtowo w szkole, nie ma tyle obowiazków, więc no gadaliśmy codziennie godzinami po 6/7godz. Ala raz po raz widywała się z przyjaciółkami, ja w sumie też (z przyjaciółmi/kumplami) ale dużo rzadziej, ponieważ codziennie ćwiczę grę na instrumencie i jakoś w środku tygodnia nie mam ochoty zwykle nigdzie wychodzić jedynie w weekendy czasem. Po tych dwóch miesiącach wiadomo zaczął sie już zapierdziel w szkole, Ala jest w LO, ja jestem w Technikum, dużo roboty, gra na tym instrumencie, projekty inne takie. Rozmawialiśmy codziennie ale już dużo mniej tak po 2 godzinki max. Ja z kumplami widuję się naprawdę rzadko, bo dostalem prace zeby móc zarobic by do niej przyjezdzac (co drugi weekend w tesco na magazynie dzieki tacie). Tak wiec wyglada to tak - jeden weekend pracuje piatek sobota niedziela od 16:30 do 24:00, a drugi jezdze do Alicji pociagiem. Wszystko fajnie jakby to sie moglo wydawac, jednak Alicja czesto bardzo spotyka sie ze znajomymi tzn nie codziennie ale czesto i chyba przez to, ze to jest zwiazek na odleglosc i ze zaczelismy juz tak znacznie mniej rozmawiac w weekendy ja pracuje a ona sie bawi zaczalem byc zazdrosny i sie wkurzac. Ona wraca pozno do domu, co prawda czesto odbiera ja od znajomych brat autem wiec niby okej ale niepodoba mi sie to. Czesto jest tak, ze Ala wychodzi z przyjaciolkami i np jej przyjaciolki facet chce do nich przyjsc i bierze ze soba jakichs kolegów, ja dzwonie do Ali i slysze ich glos, smiech itp to dostaje szalu. Alicja jest taka osoba, ktora nie potrafi zaplanowac dnia (tzn nie wszystko da sie zaplanowac czasem cos nagle wypadnie) ale chodzi o to ze np. sytuacja z przed paru dni. Ala dzwoni do mnie, rozmawiamy i nagle mowi mi ze jedzie z przyjaciolka we dwie na zakupy i ze tak ją boli glowa ze aby pojada kupią sobie cos ladnego spodnie czy buty i wracaja do domu. Ja bylem wtedy w pracy i dzwoni do mnie Ala, ze juz kupily wszystko i wracaja do domu byla to godz ok 20:30. Mówie ze ok, ze jak ją boli glowa to niech wraca do domku i sie polozy. Doslownie 2 min pozniej (serio rozlaczylismy sie i sekunda i juz mialem sms'a), ze pojada autkiem po chlopaka tej przyjaciolki, bo ona dopiero swiezo zdala prawko i chce sie przejechac, wstapia po cos do jedzenia i wroca do domu. Odpisalem ze okej. Napisala ze ją boli glowa coraz mocniej, pocieszalem ją ale oki mialem tez swoja robote to sie wylaczylem na godzinke. I tak minela jedna godzina druga godzina i mysle sobie zadzwonie sie spytac czy juz jest w domku, i jak tam główka. Dzwonie to sie odzywa poczta glosowa, nagle napisala mi sms'a (godz 23:30), ze są na jakims zadupiu i znika jej zasieg bo sie jednak pojechali przejechac (Ala, Ali kuzyn, przyjaciolka i jej chlopak). Zawsze miala mi mowic o takich naglych zmianach planu zebym sie nie denerwowal, a nic mi nie powiedziala i tlumaczyla sie, ze to dlatego ze puszczali muzyke z jej tel w aucie (a caly czas jeczala, ze ja boli glowa i chce do domu). Wkurzylem sie strasznie, powiedzialem jej to i zawsze jest tak samo - odpowiada mi ze sie czepiam i robie problem  z niczego - a ja sie tylko martwie i niestety jestem zazdrosny. I takie sytuacje sa mniej wiecej od miesiaca praktycznie co drugi/trzeci dzien. Kłótnie zaczynam głównie ja, przez zazdrosc i przez to, ze sie o nią boje, zeby sie jej nic nie stalo. Wiem, ze pare razy naprawde sam przesadzilem, ale tez czasem ona przeginala i nie potrafi tego zrozumiec ze sie martwie i jestem zazdrosny a wiecie czemu? Bo ja jej nie daje do tego powodów, wiec nie wie jak to jest. Zwiazek na odleglosc jest trudny i Ali przychodzi to latwiej, bo ja nie wychodze z kumplami w srodku tygodnia (sporadycznie raz na jakis czas na piwko pogadac) a w weekendy praca/albo do niej przyjezdzam, wiec ona nigdy sie nie musiala o mnie martwic. Kocham ją i chce z nią byc, ale jednoczesnie przez ten zwiazek jestem czesto zdenerwowany i wkurzony. Nie potrafie z nią zerwać i boje sie ze jak tak bedzie caly czas to wkoncu ona nie wytrzyma i zerwie ze mna. Codziennie powtarzam sobie - spokojnie niech wyjdzie z tymi przyjaciolkami, nie bede wkurzony. I bach nagle uslysze w tel jakiegos goscia, albo zobacze snapa jak jadą autem muza na maxa i sie wszyscy ciesza/smieja odrazu sie wkurzam. Potrzebuje pomocy/porady co robic, bo te ciagle klotnie zniszcza nas!!! PS> probowalem wiele razy z nia o tym gadac, ale zawsze sie wkurza ze ciagle to samo i ze robie problem z niczego. Pozdrawiam czytelników i proszę o pomoc. >> wiem ten temat moglby byc tez w dziale zwiazek na odleglosc.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zazdrość, częste kłótnie - już dostaje na łeb!!!
OdproblemuDoproblemu napisał/a:

Witam.
Jest to forum kobiet - a paradoks jest taki, że jestem facetem i potrzebuję pomocy i porady co robić okiem kobiet i mężczyzn w sumie też. Tyle tytułem wstępu.
Otóż mam na imię Przemek, mam 19 lat i od 4 miesięcy jestem w związku na odległość (dokladniej ok 420km) z 18 letnią kobietą o imieniu Ala. Jak już wszyscy się znamy to przejdę do rzeczy. Pierwsze dwa miesiące między nami były super praktycznie zero kłotni (czasem o jakies pierdoły takie maluteńkie były). Ów właśnie 2 miesiące mieliśmy dla siebie dużo więcej czasu niż teraz, bo wiadomo końcówka wakacji/wrzesień to jeszcze jest lajtowo w szkole, nie ma tyle obowiazków, więc no gadaliśmy codziennie godzinami po 6/7godz. Ala raz po raz widywała się z przyjaciółkami, ja w sumie też (z przyjaciółmi/kumplami) ale dużo rzadziej, ponieważ codziennie ćwiczę grę na instrumencie i jakoś w środku tygodnia nie mam ochoty zwykle nigdzie wychodzić jedynie w weekendy czasem. Po tych dwóch miesiącach wiadomo zaczął sie już zapierdziel w szkole, Ala jest w LO, ja jestem w Technikum, dużo roboty, gra na tym instrumencie, projekty inne takie. Rozmawialiśmy codziennie ale już dużo mniej tak po 2 godzinki max. Ja z kumplami widuję się naprawdę rzadko, bo dostalem prace zeby móc zarobic by do niej przyjezdzac (co drugi weekend w tesco na magazynie dzieki tacie). Tak wiec wyglada to tak - jeden weekend pracuje piatek sobota niedziela od 16:30 do 24:00, a drugi jezdze do Alicji pociagiem. Wszystko fajnie jakby to sie moglo wydawac, jednak Alicja czesto bardzo spotyka sie ze znajomymi tzn nie codziennie ale czesto i chyba przez to, ze to jest zwiazek na odleglosc i ze zaczelismy juz tak znacznie mniej rozmawiac w weekendy ja pracuje a ona sie bawi zaczalem byc zazdrosny i sie wkurzac. Ona wraca pozno do domu, co prawda czesto odbiera ja od znajomych brat autem wiec niby okej ale niepodoba mi sie to. Czesto jest tak, ze Ala wychodzi z przyjaciolkami i np jej przyjaciolki facet chce do nich przyjsc i bierze ze soba jakichs kolegów, ja dzwonie do Ali i slysze ich glos, smiech itp to dostaje szalu. Alicja jest taka osoba, ktora nie potrafi zaplanowac dnia (tzn nie wszystko da sie zaplanowac czasem cos nagle wypadnie) ale chodzi o to ze np. sytuacja z przed paru dni. Ala dzwoni do mnie, rozmawiamy i nagle mowi mi ze jedzie z przyjaciolka we dwie na zakupy i ze tak ją boli glowa ze aby pojada kupią sobie cos ladnego spodnie czy buty i wracaja do domu. Ja bylem wtedy w pracy i dzwoni do mnie Ala, ze juz kupily wszystko i wracaja do domu byla to godz ok 20:30. Mówie ze ok, ze jak ją boli glowa to niech wraca do domku i sie polozy. Doslownie 2 min pozniej (serio rozlaczylismy sie i sekunda i juz mialem sms'a), ze pojada autkiem po chlopaka tej przyjaciolki, bo ona dopiero swiezo zdala prawko i chce sie przejechac, wstapia po cos do jedzenia i wroca do domu. Odpisalem ze okej. Napisala ze ją boli glowa coraz mocniej, pocieszalem ją ale oki mialem tez swoja robote to sie wylaczylem na godzinke. I tak minela jedna godzina druga godzina i mysle sobie zadzwonie sie spytac czy juz jest w domku, i jak tam główka. Dzwonie to sie odzywa poczta glosowa, nagle napisala mi sms'a (godz 23:30), ze są na jakims zadupiu i znika jej zasieg bo sie jednak pojechali przejechac (Ala, Ali kuzyn, przyjaciolka i jej chlopak). Zawsze miala mi mowic o takich naglych zmianach planu zebym sie nie denerwowal, a nic mi nie powiedziala i tlumaczyla sie, ze to dlatego ze puszczali muzyke z jej tel w aucie (a caly czas jeczala, ze ja boli glowa i chce do domu). Wkurzylem sie strasznie, powiedzialem jej to i zawsze jest tak samo - odpowiada mi ze sie czepiam i robie problem  z niczego - a ja sie tylko martwie i niestety jestem zazdrosny. I takie sytuacje sa mniej wiecej od miesiaca praktycznie co drugi/trzeci dzien. Kłótnie zaczynam głównie ja, przez zazdrosc i przez to, ze sie o nią boje, zeby sie jej nic nie stalo. Wiem, ze pare razy naprawde sam przesadzilem, ale tez czasem ona przeginala i nie potrafi tego zrozumiec ze sie martwie i jestem zazdrosny a wiecie czemu? Bo ja jej nie daje do tego powodów, wiec nie wie jak to jest. Zwiazek na odleglosc jest trudny i Ali przychodzi to latwiej, bo ja nie wychodze z kumplami w srodku tygodnia (sporadycznie raz na jakis czas na piwko pogadac) a w weekendy praca/albo do niej przyjezdzam, wiec ona nigdy sie nie musiala o mnie martwic. Kocham ją i chce z nią byc, ale jednoczesnie przez ten zwiazek jestem czesto zdenerwowany i wkurzony. Nie potrafie z nią zerwać i boje sie ze jak tak bedzie caly czas to wkoncu ona nie wytrzyma i zerwie ze mna. Codziennie powtarzam sobie - spokojnie niech wyjdzie z tymi przyjaciolkami, nie bede wkurzony. I bach nagle uslysze w tel jakiegos goscia, albo zobacze snapa jak jadą autem muza na maxa i sie wszyscy ciesza/smieja odrazu sie wkurzam. Potrzebuje pomocy/porady co robic, bo te ciagle klotnie zniszcza nas!!! PS> probowalem wiele razy z nia o tym gadac, ale zawsze sie wkurza ze ciagle to samo i ze robie problem z niczego. Pozdrawiam czytelników i proszę o pomoc. >> wiem ten temat moglby byc tez w dziale zwiazek na odleglosc.

Wychodzi na to, że ideałem byłaby 18stka z wyglądu, ale 90tka z trybu życia... Zniszczysz związek od środka przez zazdrość i pierdołowatość. Związek na odległość to już jest problem, ale fakt, że Twój kontakt z nią powoli zaczyna ograniczać się do Twoich fochów, kłótni i wymówek, sprawi, że będzie miała z Tobą jedynie negatywne skojarzenia. Kolejne Twoje telefony kontrolujące przywitane zostaną konstatacją: O, mój drugi tatko dzwoni i dooope znowu będzie zawracał... Cud, że jeszcze odbiera telefony od Ciebie. To, że sam wybierasz dla siebie taki, a nie inny tryb życia, że jesteś mniej towarzyski, nie znaczy, że jest to lepszy tryb życia, który ona powinna zaadoptować... Jak dla mnie nic  z tego nie będzie, bo widać, że nie panujesz nad sobą i swoje deficyty postrzegasz jako jej winę. W ten sposób Ty również nabierasz do niej negatywnego stosunku i chcesz karać ją za to.

3

Odp: Zazdrość, częste kłótnie - już dostaje na łeb!!!

Za młodzi jesteście na związek z taką odległością, do tego Ty jesteś zbyt zazdrosny. Czarno to widzę...

Reklama
Odp: Zazdrość, częste kłótnie - już dostaje na łeb!!!
Klio napisał/a:
OdproblemuDoproblemu napisał/a:

Witam.
Jest to forum kobiet - a paradoks jest taki, że jestem facetem i potrzebuję pomocy i porady co robić okiem kobiet i mężczyzn w sumie też. Tyle tytułem wstępu.
Otóż mam na imię Przemek, mam 19 lat i od 4 miesięcy jestem w związku na odległość (dokladniej ok 420km) z 18 letnią kobietą o imieniu Ala. Jak już wszyscy się znamy to przejdę do rzeczy. Pierwsze dwa miesiące między nami były super praktycznie zero kłotni (czasem o jakies pierdoły takie maluteńkie były). Ów właśnie 2 miesiące mieliśmy dla siebie dużo więcej czasu niż teraz, bo wiadomo końcówka wakacji/wrzesień to jeszcze jest lajtowo w szkole, nie ma tyle obowiazków, więc no gadaliśmy codziennie godzinami po 6/7godz. Ala raz po raz widywała się z przyjaciółkami, ja w sumie też (z przyjaciółmi/kumplami) ale dużo rzadziej, ponieważ codziennie ćwiczę grę na instrumencie i jakoś w środku tygodnia nie mam ochoty zwykle nigdzie wychodzić jedynie w weekendy czasem. Po tych dwóch miesiącach wiadomo zaczął sie już zapierdziel w szkole, Ala jest w LO, ja jestem w Technikum, dużo roboty, gra na tym instrumencie, projekty inne takie. Rozmawialiśmy codziennie ale już dużo mniej tak po 2 godzinki max. Ja z kumplami widuję się naprawdę rzadko, bo dostalem prace zeby móc zarobic by do niej przyjezdzac (co drugi weekend w tesco na magazynie dzieki tacie). Tak wiec wyglada to tak - jeden weekend pracuje piatek sobota niedziela od 16:30 do 24:00, a drugi jezdze do Alicji pociagiem. Wszystko fajnie jakby to sie moglo wydawac, jednak Alicja czesto bardzo spotyka sie ze znajomymi tzn nie codziennie ale czesto i chyba przez to, ze to jest zwiazek na odleglosc i ze zaczelismy juz tak znacznie mniej rozmawiac w weekendy ja pracuje a ona sie bawi zaczalem byc zazdrosny i sie wkurzac. Ona wraca pozno do domu, co prawda czesto odbiera ja od znajomych brat autem wiec niby okej ale niepodoba mi sie to. Czesto jest tak, ze Ala wychodzi z przyjaciolkami i np jej przyjaciolki facet chce do nich przyjsc i bierze ze soba jakichs kolegów, ja dzwonie do Ali i slysze ich glos, smiech itp to dostaje szalu. Alicja jest taka osoba, ktora nie potrafi zaplanowac dnia (tzn nie wszystko da sie zaplanowac czasem cos nagle wypadnie) ale chodzi o to ze np. sytuacja z przed paru dni. Ala dzwoni do mnie, rozmawiamy i nagle mowi mi ze jedzie z przyjaciolka we dwie na zakupy i ze tak ją boli glowa ze aby pojada kupią sobie cos ladnego spodnie czy buty i wracaja do domu. Ja bylem wtedy w pracy i dzwoni do mnie Ala, ze juz kupily wszystko i wracaja do domu byla to godz ok 20:30. Mówie ze ok, ze jak ją boli glowa to niech wraca do domku i sie polozy. Doslownie 2 min pozniej (serio rozlaczylismy sie i sekunda i juz mialem sms'a), ze pojada autkiem po chlopaka tej przyjaciolki, bo ona dopiero swiezo zdala prawko i chce sie przejechac, wstapia po cos do jedzenia i wroca do domu. Odpisalem ze okej. Napisala ze ją boli glowa coraz mocniej, pocieszalem ją ale oki mialem tez swoja robote to sie wylaczylem na godzinke. I tak minela jedna godzina druga godzina i mysle sobie zadzwonie sie spytac czy juz jest w domku, i jak tam główka. Dzwonie to sie odzywa poczta glosowa, nagle napisala mi sms'a (godz 23:30), ze są na jakims zadupiu i znika jej zasieg bo sie jednak pojechali przejechac (Ala, Ali kuzyn, przyjaciolka i jej chlopak). Zawsze miala mi mowic o takich naglych zmianach planu zebym sie nie denerwowal, a nic mi nie powiedziala i tlumaczyla sie, ze to dlatego ze puszczali muzyke z jej tel w aucie (a caly czas jeczala, ze ja boli glowa i chce do domu). Wkurzylem sie strasznie, powiedzialem jej to i zawsze jest tak samo - odpowiada mi ze sie czepiam i robie problem  z niczego - a ja sie tylko martwie i niestety jestem zazdrosny. I takie sytuacje sa mniej wiecej od miesiaca praktycznie co drugi/trzeci dzien. Kłótnie zaczynam głównie ja, przez zazdrosc i przez to, ze sie o nią boje, zeby sie jej nic nie stalo. Wiem, ze pare razy naprawde sam przesadzilem, ale tez czasem ona przeginala i nie potrafi tego zrozumiec ze sie martwie i jestem zazdrosny a wiecie czemu? Bo ja jej nie daje do tego powodów, wiec nie wie jak to jest. Zwiazek na odleglosc jest trudny i Ali przychodzi to latwiej, bo ja nie wychodze z kumplami w srodku tygodnia (sporadycznie raz na jakis czas na piwko pogadac) a w weekendy praca/albo do niej przyjezdzam, wiec ona nigdy sie nie musiala o mnie martwic. Kocham ją i chce z nią byc, ale jednoczesnie przez ten zwiazek jestem czesto zdenerwowany i wkurzony. Nie potrafie z nią zerwać i boje sie ze jak tak bedzie caly czas to wkoncu ona nie wytrzyma i zerwie ze mna. Codziennie powtarzam sobie - spokojnie niech wyjdzie z tymi przyjaciolkami, nie bede wkurzony. I bach nagle uslysze w tel jakiegos goscia, albo zobacze snapa jak jadą autem muza na maxa i sie wszyscy ciesza/smieja odrazu sie wkurzam. Potrzebuje pomocy/porady co robic, bo te ciagle klotnie zniszcza nas!!! PS> probowalem wiele razy z nia o tym gadac, ale zawsze sie wkurza ze ciagle to samo i ze robie problem z niczego. Pozdrawiam czytelników i proszę o pomoc. >> wiem ten temat moglby byc tez w dziale zwiazek na odleglosc.

Wychodzi na to, że ideałem byłaby 18stka z wyglądu, ale 90tka z trybu życia... Zniszczysz związek od środka przez zazdrość i pierdołowatość. Związek na odległość to już jest problem, ale fakt, że Twój kontakt z nią powoli zaczyna ograniczać się do Twoich fochów, kłótni i wymówek, sprawi, że będzie miała z Tobą jedynie negatywne skojarzenia. Kolejne Twoje telefony kontrolujące przywitane zostaną konstatacją: O, mój drugi tatko dzwoni i dooope znowu będzie zawracał... Cud, że jeszcze odbiera telefony od Ciebie. To, że sam wybierasz dla siebie taki, a nie inny tryb życia, że jesteś mniej towarzyski, nie znaczy, że jest to lepszy tryb życia, który ona powinna zaadoptować... Jak dla mnie nic  z tego nie będzie, bo widać, że nie panujesz nad sobą i swoje deficyty postrzegasz jako jej winę. W ten sposób Ty również nabierasz do niej negatywnego stosunku i chcesz karać ją za to.

Klio, po tym co mi napisałeś doszedłem do wniosku, że masz racje. Jednak to nie jest tak, że taki jestem i koniec kropka. Właśnie tu chodzi o to, że szukam pomocy, żeby z tego wyjść. Szukam rady co robić jak to zmienić, żeby to wyszło z mojej głowy. Kocham ją i wiem, że ona kocha mnie i chcę aby ten problem się rozwiązał, tylko nie wiem jak temu zaradzić. Od wczoraj się do mnie nie odzywa, napisała jedynie o 24:00 dobranoc smsem, na co odpisałem też dobranoc. Nie wiem czy napisać do niej pierwszy sam, bo w sumie w 90% przypadkach ja piszę po kłótni do niej pierwszy, czy czekać aż ona coś napisze. Przepraszałem ją tyle razy za to, że juz nawet słowo przepraszam przechodzi mi trudno przez gardło. Ona mieszka też w niebezpiecznym mieście tzn. duży odsetek tam zabójstw i gwałtów jest i sie strasznie martwie! Pozdrawiam

5

Odp: Zazdrość, częste kłótnie - już dostaje na łeb!!!
OdproblemuDoproblemu napisał/a:

Klio, po tym co mi napisałeś doszedłem do wniosku, że masz racje. Jednak to nie jest tak, że taki jestem i koniec kropka. Właśnie tu chodzi o to, że szukam pomocy, żeby z tego wyjść. Szukam rady co robić jak to zmienić, żeby to wyszło z mojej głowy. Kocham ją i wiem, że ona kocha mnie i chcę aby ten problem się rozwiązał, tylko nie wiem jak temu zaradzić. Od wczoraj się do mnie nie odzywa, napisała jedynie o 24:00 dobranoc smsem, na co odpisałem też dobranoc. Nie wiem czy napisać do niej pierwszy sam, bo w sumie w 90% przypadkach ja piszę po kłótni do niej pierwszy, czy czekać aż ona coś napisze. Przepraszałem ją tyle razy za to, że juz nawet słowo przepraszam przechodzi mi trudno przez gardło. Ona mieszka też w niebezpiecznym mieście tzn. duży odsetek tam zabójstw i gwałtów jest i sie strasznie martwie! Pozdrawiam

Jeżeli za każdym razem zapalnikiem kłótni jesteś Ty i Twoja zazdrość, to dlaczego  ona miałaby przepraszać za Twoje fochy? Zresztą z tego co napisałeś przerabialiście to już wielokrotnie, więc podejrzewam, że z każdym kolejnym Twoim przepraszam malało jego wartość. Przepraszam ma sens gdy zdajesz sobie sprawę, że postąpiłeś niewłaściwie i przez słowo przepraszam składasz również obietnicę, że to niewłaściwe zachowanie już się nie powtórzy. Tymczasem u Ciebie słowo przepraszam znaczy tyle co nic... Słyszała je wielokrotnie i wie, że ono w Twoim przypadku nic nie zmienia. Powoli traci cierpliwość.
Jednocześnie Ty chcesz, żeby ona Cię przepraszała za to, że Ty jesteś zazdrosny. Widzisz - jej wina wink Trzeba ją ukarać, a ona nie chce się ukorzyć tongue Koncertowo rozwalasz związek od środka.
A ostatnie zdanie to wymówka, żeby nie zmieniać nic w swoim dotychczasowym toku myślenia i zachowania. Neguje ono całkowicie postanowienie zawarte w zdaniu trzecim. Nie zmieni sie nic i związek się skończy.

Reklama

6 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-12-10 13:34:10)

Odp: Zazdrość, częste kłótnie - już dostaje na łeb!!!

A nie musi się tłumaczyć, że zamiast autobusem, wróciła tramwajem, albo że zamiast na lewym, spała na prawym boku?

Odp: Zazdrość, częste kłótnie - już dostaje na łeb!!!
Klio napisał/a:
OdproblemuDoproblemu napisał/a:

Klio, po tym co mi napisałeś doszedłem do wniosku, że masz racje. Jednak to nie jest tak, że taki jestem i koniec kropka. Właśnie tu chodzi o to, że szukam pomocy, żeby z tego wyjść. Szukam rady co robić jak to zmienić, żeby to wyszło z mojej głowy. Kocham ją i wiem, że ona kocha mnie i chcę aby ten problem się rozwiązał, tylko nie wiem jak temu zaradzić. Od wczoraj się do mnie nie odzywa, napisała jedynie o 24:00 dobranoc smsem, na co odpisałem też dobranoc. Nie wiem czy napisać do niej pierwszy sam, bo w sumie w 90% przypadkach ja piszę po kłótni do niej pierwszy, czy czekać aż ona coś napisze. Przepraszałem ją tyle razy za to, że juz nawet słowo przepraszam przechodzi mi trudno przez gardło. Ona mieszka też w niebezpiecznym mieście tzn. duży odsetek tam zabójstw i gwałtów jest i sie strasznie martwie! Pozdrawiam

Jeżeli za każdym razem zapalnikiem kłótni jesteś Ty i Twoja zazdrość, to dlaczego  ona miałaby przepraszać za Twoje fochy? Zresztą z tego co napisałeś przerabialiście to już wielokrotnie, więc podejrzewam, że z każdym kolejnym Twoim przepraszam malało jego wartość. Przepraszam ma sens gdy zdajesz sobie sprawę, że postąpiłeś niewłaściwie i przez słowo przepraszam składasz również obietnicę, że to niewłaściwe zachowanie już się nie powtórzy. Tymczasem u Ciebie słowo przepraszam znaczy tyle co nic... Słyszała je wielokrotnie i wie, że ono w Twoim przypadku nic nie zmienia. Powoli traci cierpliwość.
Jednocześnie Ty chcesz, żeby ona Cię przepraszała za to, że Ty jesteś zazdrosny. Widzisz - jej wina wink Trzeba ją ukarać, a ona nie chce się ukorzyć tongue Koncertowo rozwalasz związek od środka.
A ostatnie zdanie to wymówka, żeby nie zmieniać nic w swoim dotychczasowym toku myślenia i zachowania. Neguje ono całkowicie postanowienie zawarte w zdaniu trzecim. Nie zmieni sie nic i związek się skończy.

Czyli powinienem mimo tego, że niechce skonczyc ten zwiazek dla jej i mojego dobra, czy czekać i czekać aż ona sama bedzie miala dosc i to skonczy? Dodam, że Ala od czasu do czasu pali sobie ziółko co mi strasznie przeszkadza przez róznice kilometrów. Nie wiem co mam juz robic, ale zauwazylem juz swoje bledy.

Odp: Zazdrość, częste kłótnie - już dostaje na łeb!!!
Miłycham napisał/a:

A nie musi się tłumaczyć, że zamiast autobusem, wróciła tramwajem, albo że zamiast na lewym, spała na prawym boku?

Nie przesadzajmy smile

9

Odp: Zazdrość, częste kłótnie - już dostaje na łeb!!!
OdproblemuDoproblemu napisał/a:

Czyli powinienem mimo tego, że niechce skonczyc ten zwiazek dla jej i mojego dobra, czy czekać i czekać aż ona sama bedzie miala dosc i to skonczy? Dodam, że Ala od czasu do czasu pali sobie ziółko co mi strasznie przeszkadza przez róznice kilometrów. Nie wiem co mam juz robic, ale zauwazylem juz swoje bledy.

Wszystko Ci w tej dziewczynie przeszkadza, ciągle sie wkurzasz, ze wychodzi, że są tam inni faceci, że wróciła o innej porze niż planowała wrócić, że poszła gdzieś z koleżanką, a wcześniej Cię o tym nie poinformowała, że nie planuje sobie dnia i nie informuje Cię o tych planach, teraz, ze pali zioło... No chyba lepiej by było znaleźć taką dziewczynę, która będzie Ci pasować, prawda?

Tak się zastanawiam - przy okazji... Piszesz, że mieszka w niebezpiecznym mieście, że same gwałty i morderstwa.Co by to zmieniło, że laska zaczęłaby Ci się tłumaczyć ze swoich wyjść, gdzie, kiedy i z kim, w jaki sposób miałbyś ją niby ustrzec przed czymś złym, będąc 400km dalej? Co to zmienia, czy wypad autem z kumpelą był planowany czy spontaniczny?

10

Odp: Zazdrość, częste kłótnie - już dostaje na łeb!!!
OdproblemuDoproblemu napisał/a:

Czyli powinienem mimo tego, że niechce skonczyc ten zwiazek dla jej i mojego dobra, czy czekać i czekać aż ona sama bedzie miala dosc i to skonczy? Dodam, że Ala od czasu do czasu pali sobie ziółko co mi strasznie przeszkadza przez róznice kilometrów. Nie wiem co mam juz robic, ale zauwazylem juz swoje bledy.

dlatego Ci przeszkadza... Właściwie to nie mam pytań. Dalej nie widzisz co robisz i szukasz haka do którego mógłbyś się przyczepić i tym hakiem usprawiedliwić swoją zazdrość i ciągłą kontrolę tatku wink
Podana opcja 1: kończysz związek, oznacza, że deficyty, które powodują Twoje obecne zachowanie w związku nie znikną i ujawnią się w kolejnym, nawet jeśli będzie to związek z kimś mieszkającym bliżej. Po prostu będziesz mógł trzymać rękę na pulsie, obserwować, kontrolować... po prostu rozwiniesz swoje zazdrosne skrzydełka wink
Opcja nr 2: nic nie zmieniasz i czekasz aż ona straci cierpliwość i sama zerwie. Oczywiście będzie jej wina itd...
Obie opcje nie przewidują żadnych zmian w Tobie, więc skąd się bierze u Ciebie to optymistyczne założenie, że „zauważyłem już swoje błędy”. Jak dla mnie nadal cierpisz na zadaną sobie ślepotę, bo bycie ślepym w tym przypadku jest wygodne, nie trzeba niczego robić, wystarczy szukać haków na nią. Związek się skończy, ona znajdzie sobie kogoś nietatkującego i uderzysz w płacz, że to zła kobieta była i się puściła wink Tak to zazwyczaj się kończy. Wtedy bycie ślepym też pomaga, bo nie dostrzega się własnego zachowania, które wprowadziło związek na takie, a nie inne tory. Można odgrywac wygodnie swoją rolę ofiary, pokrzywdzonego, którego zaufanie itp zostały zniszczone. Następna dziewczyna usłyszy gadkę o byłej co zdradziła i będzie tym mogła usprawiedliwiać sobie Twoje kontrolujące i zazdrosne zachowanie. Ty zresztą będziesz robił to samo. Scenariusz ograny milion razy....
Strach takich ślepców spotkać na swojej drodze.

Odp: Zazdrość, częste kłótnie - już dostaje na łeb!!!
Klio napisał/a:
OdproblemuDoproblemu napisał/a:

Czyli powinienem mimo tego, że niechce skonczyc ten zwiazek dla jej i mojego dobra, czy czekać i czekać aż ona sama bedzie miala dosc i to skonczy? Dodam, że Ala od czasu do czasu pali sobie ziółko co mi strasznie przeszkadza przez róznice kilometrów. Nie wiem co mam juz robic, ale zauwazylem juz swoje bledy.

dlatego Ci przeszkadza... Właściwie to nie mam pytań. Dalej nie widzisz co robisz i szukasz haka do którego mógłbyś się przyczepić i tym hakiem usprawiedliwić swoją zazdrość i ciągłą kontrolę tatku wink
Podana opcja 1: kończysz związek, oznacza, że deficyty, które powodują Twoje obecne zachowanie w związku nie znikną i ujawnią się w kolejnym, nawet jeśli będzie to związek z kimś mieszkającym bliżej. Po prostu będziesz mógł trzymać rękę na pulsie, obserwować, kontrolować... po prostu rozwiniesz swoje zazdrosne skrzydełka wink
Opcja nr 2: nic nie zmieniasz i czekasz aż ona straci cierpliwość i sama zerwie. Oczywiście będzie jej wina itd...
Obie opcje nie przewidują żadnych zmian w Tobie, więc skąd się bierze u Ciebie to optymistyczne założenie, że „zauważyłem już swoje błędy”. Jak dla mnie nadal cierpisz na zadaną sobie ślepotę, bo bycie ślepym w tym przypadku jest wygodne, nie trzeba niczego robić, wystarczy szukać haków na nią. Związek się skończy, ona znajdzie sobie kogoś nietatkującego i uderzysz w płacz, że to zła kobieta była i się puściła wink Tak to zazwyczaj się kończy. Wtedy bycie ślepym też pomaga, bo nie dostrzega się własnego zachowania, które wprowadziło związek na takie, a nie inne tory. Można odgrywac wygodnie swoją rolę ofiary, pokrzywdzonego, którego zaufanie itp zostały zniszczone. Następna dziewczyna usłyszy gadkę o byłej co zdradziła i będzie tym mogła usprawiedliwiać sobie Twoje kontrolujące i zazdrosne zachowanie. Ty zresztą będziesz robił to samo. Scenariusz ograny milion razy....
Strach takich ślepców spotkać na swojej drodze.

Tak. Ja tu nie pisze, ze to wszystko jej wina chociaz jeszcze do wczoraj tak myslalem. Pisze tu bo szukam pomocy zeby zmienic ten tok myslenia, bo tak jak mowisz Kocham Alicje, ale bede miec inna kobiete chociaz niechce i i tak bede robil to samo. Czy jest jakis sposob by zaczac panowac nad tym? Czy jestem juz jako czlowiek skreslony.

12

Odp: Zazdrość, częste kłótnie - już dostaje na łeb!!!
OdproblemuDoproblemu napisał/a:

Czy jest jakis sposob by zaczac panowac nad tym? Czy jestem juz jako czlowiek skreslony.

Wszystko sie da, trzeba tylko chcieć i robić to dla siebie. Podejrzewam niezgłębione morze kompleksów, które pchają Cię do takich, a nie innych zachowań. Może też wzorce wyniesione z domu. Może deficyty wyrosłe z relacji z rodzicami. Może... Nad tym wszystkim można pracować, ale nie zrobi tego forum. Przydałby się terapeuta.

13 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-12-11 01:09:23)

Odp: Zazdrość, częste kłótnie - już dostaje na łeb!!!
OdproblemuDoproblemu napisał/a:
Miłycham napisał/a:

A nie musi się tłumaczyć, że zamiast autobusem, wróciła tramwajem, albo że zamiast na lewym, spała na prawym boku?

Nie przesadzajmy smile

Właśnie tak wyglądają rzeczy, których się czepiasz. Tym zachowaniem dbasz jedynie o swoje samopoczucie. Tak nigdy nie zbudujesz związku.

14

Odp: Zazdrość, częste kłótnie - już dostaje na łeb!!!

Z uwagi na zbanowanie autora, dalsze istnienie wątku nie ma sensu, dlatego zostaje zamknięty.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zazdrość, częste kłótnie - już dostaje na łeb!!!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016