Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

Temat: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

Witam, historia jakich wiele tutaj... Bardzo długa i bolesna dla mnie i drugiej osoby.
Czego szukam tutaj pisząc ten tekst? - Porady, czy jest możliwość naprawy po tylu próbach i jeśli tak to w jaki sposób.
Z partnerką byłem 2,5roku
Po ok. 1,5roku mieliśmy pierwsze rozstanie z mojej strony, byłem wtedy daleko od domu i widywaliśmy się co weekend przez kilka godzin i rozmowy telefoniczne jedynie oprócz tego były. Jednak za którymś razem kiedy wracałem poznałem dziewczynę która sama mnie zaczepiła pytając o papierosa. Moja zdrada polegała na tym że kilka razy pisaliśmy ze sobą. Jednak zdołało to znsizczyc moje uczucia które były poszarpane przez kłótnie i postanowiłem zerwać z dziewczyną, błagała żebym tego nie robił, mieliśmy ciągły kontakt ze sobą jak i z jej koleżanką która chciała pomóc. Wyznałem po kilku dniach że zdradziłem ją pisząc z inną kobietą. Była zła ale przebaczyła mi mimo sprzeciwu rodziny. Wróciliśmy do siebie k było pięknie do czasu... Jestem takim typem człowieka który mówi o wszystkim przez co było wiele kłótni. Wypiłem 5piw? - Powiedziałem jej że wypiłem 5piw, nie jak koledzy swoim wybrankom że 2i grzecznie do domu. Po ok 7-8miesiącach pijąc z kolegą na męskim wyjściu pod wpływem alkoholu pocałowałem się z inną kobietą, było mi z tym źle od samego początku ale bałem się powiedzieć o tym swojej kobiecie, nie minęło dużo czasu, a zdradziłem po raz drugi całując się z inną kiedy ta była pijana a ja w pełni trzeźwy. Od tego momentu zaczął się dla mnie najgorszy okres. Miłość do mojej kobiety, ból zdrady i obojętność ze względu że zdradziłem. Myślałem że przejdzie i będzie okej, nie było, zaczęło się robić coraz gorzej, coraz mniej uczucia i coraz więcej bólu. Aż stwierdziłem że tak kochana kobieta potrzebuje kogoś kto będzie kochał ją tak jak Ona kocha. Bałem się szczerze porozmawiać... Ostatni miesiąc, to była udręka, kłótnie o wszystko, wtedy zobaczyłem jak jej zaczęło zależeć i zaczęła być dla mnie jeszcze milsza... Napisałem SMS że chcę poważnie porozmawiać w najbliższym czasie. Przez pracę moja głowa już średnio myślała nawet po dwóch dniach przerwy. Naciskała w SMS, aż w końcu wyznałem że chce porozmawiać o rozstaniu, ale bałem się powiedzieć o zdradzie, chociaż już czułem że muszę. To był koniec... Po ok. Tygodniu napisałem do niej że chce wyjaśnić pewne kwestie dlaczego zostawiłem ją, żeby mnie zrozumiała. Wyznałem jej znowu w SMS, ponieważ nie chciała się spotkać że ją zdradziłem, później w SMS też to jej wyznałem i tłumaczyłem dlaczego do tego doszło i jak źle się z tym czuje i proszę o przebaczenie. Miałem wtedy nadzieję że przebaczy mi i zaczniemy budować od nowa nasz kontakt. Jestem zdania że lepiej powiedzieć taką prawde niż bawić się w 'dzi##arza, i okłamywać. Prosiłem o szansę, wyznałem błędy które robiłem w tym czasie i to jak zmieniam się, chciałem wyznać zdradę, naprawić związek po przebaczeniu i w przyszłości się jej oświadczyć, ponieważ pierścionek już miałem.
Jednak dla niej było to jeszcze gorsze że dowiedziała się o tym InPost tym czasie. Dzwoniłem, pisałem, przyszedłem z kwiatami na mieście do niej, prosiłem o przebaczenie i naprawę kontaktu i pokazałem jej pierścionek. Ale Ona i jej koleżanki odebrały to tak jak bym chciał ją zdobyć po prostu... Była zła że przyszedłem bo ludzie się patrzyli... Szczerze to miałem gdzieś ludzi że widząc jak płacze, bo mnie interesowało jej zdanie, a nie tych ludzi u niej odwrotnie... Nie chciała i dalej nie chce mieć ze mną żadnego kontaktu sad Za to że przyjęła kwiaty dostała w domu duży ochrzan... Dorosła kobieta, a w domu traktują ją naprawdę jak dziecko i jest pod dużą presją rodziców. Na koniec przyjechałem do niej, bo stwierdziłem że muszę zawalczyć do końca... To była już chyba ostatnia próba. Każdy w rodzinie i wśród znajomych hejtował przyznanie się do zdrady. Szczerze, to gdybym nie chciał wrócić, to inaczej bym tak mógł załatwić ... Rodzice jej dużo mówią i idzie jak po sznurku tak jak Oni chcą. Mówiła mi że mnie kocha i jestem dla niej dalej najważniejszy ale rozum mówi jej co innego. Od rozstania zmieniłem się, przestałem całkowicie pić, zobaczyłem wiele błędów w swoim zachowaniu i wyznawałem jej to i mówiłem o zmianach, gratulowała ich... Nigdy głos jej nie zadrżał w rozmowie, a później pisała że znowu płakała bo napisałem. Może błędem było że cały czas pisałem z Nią lub do jej koleżanki. Rodzina powiedziała mi żebym już miał godność i olał to, bo skoro 4-5razy starałem się naprawić, a Ona miała to gdzieś, to nie jest warta. Wiem co zrobiłem i ile złego, ale zawsze byłem szczery mimo wszystko bo ją kocham. Po rozstaniu zrozumiałem co głupiego zrobiłem k że zostawiłem kobietę którą naprawdę kocham. Że to co zrobiłem, było tak obrzydliwe że nie da się tego opisać, a miłość do niej tak wielka. Mówiła że jest zła za to że przyjechałem i jej rodzice też... Rodzina dzwoniła co5min kiedy wróci do domu... Koleżanka jej powiedziLa mi wpierw że bardzo zła na mnie jest, a po dłuższej rozmowie napisała mi że nie jest bardzo zła na mnie. Zerwałem już całkowity kontakt z nimi.
Czas się pogodzić, ale chciałbym do niej wrócić i naprawić to wszystko. Liter tu za mało, bym mógł opisać to wszystko.
Za każdą wypowiedź dziękuję i proszę nie pisać postów które nic nie znaczą i są tylko od obrażania. 2,5roku bez seksu przez który były kłótnie ale wiernie czekałem, wiem że to też swoje zrobiło ale teraz widzę że to nie jest najważniejsze:'(

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

Daj spokój jej. Niech sobie znajdzie się uczciwego faceta, czego jej życzę.

3

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
meggiq napisał/a:

Daj spokój jej. Niech sobie znajdzie się uczciwego faceta, czego jej życzę.

Według Ciebie nie byłem wobec niej uczciwy?
Większość znajomych jeśli któraś strona dokonała zdrady, to nigdy tego nie wyjawili sami i z czasem wychodziło to. Ja chciałem ratować związek i naprawiać. Rodzina już mnie Prosiła żebym nie poniżał się kolejną próbą, bo Ona jest zaopatrzona w rodziców i to jak by pomogli gdybym nie zdradził... Szkoda że przez ostatni rok cały czas przeszkadzali i robili jej wyrzuty że za często przyjeżdża do mnie np. Gdy jestem po pracy i nie mam auta...
NIe każdy facet przyzna się do zdrady zrby ratować związek. Ja miałem te odwagę żeby się przyznać, wiem jak bardzo to boli i że ciężko z zaufaniem i życiem z tą osobą. Ale wierzę że jeśli dwie strony się kochają takim samym uczuciem i miłością, to da się to naprawić i przejść przez ten problem razem. Ale muszą też dwie strony chcieć, Ona mówi że kocha ale już nie chce i zaczyna mówić rzeczy które jej rodzice naopiwiadali jakie sukcesy będzie mieć w tym czym marzyła teraz gdy mnie nie ma... Wiem że jest zdolna do tych sukcesów ale niektóre rzeczy które jej powiedzieli to brak słów... I presja przez którą nawet nie tyle nie chciała, co BAŁA   się przyjąć kwiaty ode mnie ze względu na opinie i ochrzan od rodziców...

Reklama

4 Ostatnio edytowany przez Excop (2017-12-08 03:21:51)

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
kometa0000 napisał/a:
meggiq napisał/a:

Daj spokój jej. Niech sobie znajdzie się uczciwego faceta, czego jej życzę.

Według Ciebie nie byłem wobec niej uczciwy?
Większość znajomych jeśli któraś strona dokonała zdrady, to nigdy tego nie wyjawili sami i z czasem wychodziło to. Ja chciałem ratować związek i naprawiać. Rodzina już mnie Prosiła żebym nie poniżał się kolejną próbą, bo Ona jest zaopatrzona w rodziców i to jak by pomogli gdybym nie zdradził... Szkoda że przez ostatni rok cały czas przeszkadzali i robili jej wyrzuty że za często przyjeżdża do mnie np. Gdy jestem po pracy i nie mam auta...
NIe każdy facet przyzna się do zdrady zrby ratować związek. Ja miałem te odwagę żeby się przyznać, wiem jak bardzo to boli i że ciężko z zaufaniem i życiem z tą osobą. Ale wierzę że jeśli dwie strony się kochają takim samym uczuciem i miłością, to da się to naprawić i przejść przez ten problem razem. Ale muszą też dwie strony chcieć, Ona mówi że kocha ale już nie chce i zaczyna mówić rzeczy które jej rodzice naopiwiadali jakie sukcesy będzie mieć w tym czym marzyła teraz gdy mnie nie ma... Wiem że jest zdolna do tych sukcesów ale niektóre rzeczy które jej powiedzieli to brak słów... I presja przez którą nawet nie tyle nie chciała, co BAŁA   się przyjąć kwiaty ode mnie ze względu na opinie i ochrzan od rodziców...

Wybacz, młodzieńcze ( również ten zwrot), ale czegoś nie rozumiem.
Czyją w końcu winą, był faktyczny rozpad związku?
Twoją, bo pięć piw wypiłeś (swoją drogą, bardzo trzeba być odwodnionym, by wlać w siebie 2,5 l płynu, który ma drażnić kubki smakowe, a nie gonić coraz częściej do pisuaru)?
Twoją, bo całowałeś się dwa razy z dwiema różnymi kobietami - raz, po pijaku (jakby była to okoliczność łagodząca).
Drugim razem, całkowicie trzeźwy ponoć, z pełną świadomością?
Twoją, że nic nie umyka uwadze tzw. kumpli, "lasek" jakichś innych, znających ciebie i dotychczasową sympatię/dziewczynę/partnerkę etc. Albo wścibskim sąsiadom?
Zatem, czy nie wyprzedziłeś "życzliwych" pierwszym razem? Drugiego, w ogóle nie rozumiem, więc powielę powyższe przypuszczenie tylko?

Jej, bo pięć piw? W końcu to tylko kilka godzin, lekko licząc. Ciska się, bo przyznałeś się, że przeholowałeś? Głupia przecież nie jest zapewne, więc tłumaczenie, ze "lampkę wypiłem" i tak, na nic by się nie.zdało.

Jej, bo pozostaje jeszcze pod wpływem rodziców?
Jej, że rodzice ci są tacy, jakimi są?

Ponawiam pytanie: Czyją winą było, że skutek się był wziął taki?
Bo z postów, drogi Autorze wynika jedynie, że szczery jesteś, jak mało kto z twoich rówieśników. Ba i ich iluś tam przodków zapewne.
Szczerość jest cenioną cechą. Zrób coś zatem.
Najpierw wyjaśnij tej cierpliwej, młodej kobiecie,, możliwe przecież, że i "córeczce tatusia", dlaczego oba te razy się zdarzyły. Bo w cuda nie wierzę - w obu wypadkach.
I przestań ściemniać jej i nam z tą szczerością. Bo środa popielcowa dawno temu była, a ja przynajmniej, w cuda - powtórzę, nie wierzę.
Poza wrażliwca, nie bardzo pasuje do tego, co pisałeś.
Bo, całkiem możliwe, że podziela moje zdanie, że kajanie się było formą pokazania "taki już jestem, ale starał się będę, by było inaczej". A faktycznie "I gra gitara", jak powiadał Ferdynand Kiepski, gdy znów udało mu się zmiękczyć Halinkę. Do następnego razu.
Wbrew pozorom serial o bezrobotnym z wyboru nie jest a raczej, nie był zwykłym sitcom'em.
Może wówczas dojdziecie do jakiegoś porozumienia.
Kompromisem, panie dzieju, to nazywają. Albo do wniosku, że rozstanie będzie dla was obojga najlepszym rozwiązaniem.

facet po przejściach

5

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

Naprawdę myślisz, że to, że się przyznałeś, usprawiedliwia Cię?

Daj kobiecie spokój, niech sobie ułoży życie.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa
Reklama

6 Ostatnio edytowany przez kometa0000 (2017-12-08 09:01:52)

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
Cyngli napisał/a:

Naprawdę myślisz, że to, że się przyznałeś, usprawiedliwia Cię?

Daj kobiecie spokój, niech sobie ułoży życie.

Oczywiście że mnie to nie usprawiedliwia w żaden sposób. Wiem jak obrzydliwą rzecz zrobiłem i jak to rani. Wiem jak sam bym się z tym źle czuł. Ale przyznałem się do tego wszystkiego, ponieważ ją kocham i bardzo chce jej przebaczenia i naprawy związku jeśli tylko jest to jeszcze możliwe.

Co do tego alkoholu. W przeciągu 3-5h wypić 5piw to nie jest mega duży problem, siedząc i rozmawiając z kolegami. Tu dałem po prostu przykład że zawsze jej o wszystkim mówiłem, nawet jeśli doprowadziło później do kłótni, nie jestem dumny z tego ile piłem bo teraz widzę jak złe postępowanie miałem i jak to ją bolało gdy ja piłem z kolegami, a Ona się zamawiała. Ale byłem szczery ze wszystkim, bo nie potrafiłem jej o kłamać. Nie mówię że jestem cud i miód bo szczery, ale moim zdaniem lepiej wyznać samemu szczerze takie rzeczy, niż jak by miała się dowiedzieć od osób trzecich. Nie sądzicie? Wiem że to co zrobiłem, to ciężkie przewinienie i że nie usprawiedliwia mnie nic. Tłumaczyłem jej jak źle się z tym czuję i że nie potrafię tego wytłumaczyć dlaczego to zrobiłem. Że byłem ogłupiały i zamroczony ale Ona już postanowiła że chce zakończyć ten etap w życiu. Kocha mnie ale nie chce być ze mną.

Tłumaczyłem jej to, mimo że wgl. ze mną rozmawiać nie chciała. Ale nie ukrywam że dużo rzeczy które mi mówiła, to były rzeczy które jej wpoili rodzice, lęk przed rozmową ze mną bo rodzice będą dawać jej ochrzan czy lęk przyjęcia kwiatów nawet z grzexznosci, bo rodzice będą źli że przyjęła to też swoje robi hmm
Bardzo chce to naprawić jeśli można.
Wiem że gdybym nie dostał tego wstrząsu, to wiem że byłbym gorszy jeszcze i nie widział bym niektórych rzeczy i nie zrobił pewnych kroków żeby się zmienić, które poczyniłem. Może źle rozmawiałem z Nią i źle to tłumaczyłem swoje zachowanie jak i to że się zmieniam. Ona jedynie twierdziła że dobrze że się zmieniam. Nie chciała wchodzić w dłuższą rozmowę, pytała dlaczego nie mówiłem o planach na przyszłość, teraz żałuję że dopiero po rozstaniu powiedziałem jej jakie miałem plany na nas i o czym rozmyślałem że chce to zmienić i inaczej budować znajomość naszą

7 Ostatnio edytowany przez Amethis (2017-12-08 12:32:55)

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

nie odbieraj tego jako krytykę big_smile

okłamujesz siebie nieświadomie, oby uświadomienie przyszło, Ci osobiście życzę

prawdopodobnie  jakby pogrążył temat alkoholu, to łańcuszek by z tego wyszedł

przedmiotowe traktowanie mi się przebija, opis czasu/alkoholu ciekawy wątek big_smile wink jak i kierunek towarzystwa wink

również zaciemnianie obrazu, w głównej mierze dla własnych potrzeb, planów na przyszłość

kometa0000 napisał/a:

Może źle rozmawiałem z Nią i źle to tłumaczyłem swoje zachowanie jak i to że się zmieniam.


wybacz to mnie rozpiee... big_smile, jak coś z założenia "szczerego" można zrobić źle, hmmm

może to ma wpływ na brak akceptacji, błędne rozumie rozsądku, nastawienia do jej rodzic

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

8 Ostatnio edytowany przez kometa0000 (2017-12-08 13:00:43)

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
Amethis napisał/a:

nie odbieraj tego jako krytykę big_smile

okłamujesz siebie nieświadomie, oby uświadomienie przyszło, Ci osobiście życzę

prawdopodobnie  jakby pogrążył temat alkoholu, to łańcuszek by z tego wyszedł

przedmiotowe traktowanie mi się przebija, opis czasu/alkoholu ciekawy wątek big_smile wink jak i kierunek towarzystwa wink

również zaciemnianie obrazu, w głównej mierze dla własnych potrzeb, planów na przyszłość

kometa0000 napisał/a:

Może źle rozmawiałem z Nią i źle to tłumaczyłem swoje zachowanie jak i to że się zmieniam.


wybacz to mnie rozpiee... big_smile, jak coś z założenia "szczerego" można zrobić źle, hmmm

może to ma wpływ na brak akceptacji, błędne rozumie rozsądku, nastawienia do jej rodzic

Chodzi mi o to że niektórzy potrafią rozmawiać i przemawiać tak że każdy bierze sobie ich słowa do serca i słucha, a inni nie potrafią przemawiać. Ja tym drugim typem ludzi jestem. Przedmiotowego traktowania z mojej strony nie było na niej nigdy. Owszem czasem spóźniłem się na spotkanie itp. Ale nigdy nie traktowałem jej jak przedmiot i służącą, mimo że tak stwierdziła na koniec.
Jak widać można coś szczerego źle zrobić neutral
Mówiłem wszystko od serca i tak jak w głowie sobie poukładałem ale Ona od siebie bardzo mało mówiła, jedynie już to co wcześniej wyklepane. Zerowe odniesienie się do obecnej sytuacji i tego co mówiłem, więc mam prawo twierdzić że mówiła to co rodzice jej powiedzieli, bo mówiła o rzeczach o których nigdy mi nie mówiła i nie są to rzeczy o jakich myślała kiedykolwiek i jakie planowała, rodzice stworzyli jej plan doskonały i próbuje go teraz realizować neutral nie zabronie jej tego jak i innych rzeczy
Dlaczego twierdzisz że był by z tego niezły łańcuszek z tym alkoholem? -_-
Dla Ciebie może to być śmieszne, ale dla mnie w żadnym wypadku nie jest wink
Zaciemnianie obrazu dla własnych potrzeb?
Prosiłem o radę, bo krytykować, to tutaj każdy potrafi. Czytam tyle tematów w których kobiety zastanawiają się czy wrócić do skruszonego faceta przylapanego na zdradzie i doping pełną parą, a gdy człowiek sam się przyzna i chce to naprawić to fala hejtu...

9 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-12-08 13:03:08)

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

Ja tu widzę kogoś, kto postępuje impulsywnie, to pół biedy, gorsze to że w trakcie żałuje, a potem nie bierze tego na siebie tylko zrzuca na otoczenie, licząc pewnie na jakies szybkie rozgrzeszenie czy coś.. Jakiś brak refleksji, wzięcia czegoś na swoje barki, niech inni to "zabiorą ode mnie..
Tak sie nie da, męczysz otoczenie. Jesteś już duzym chłopcem, nie da się tak zrzucać odpowiedzialności na innych. Traktowałeś ją jak konfesjonał..
Ale to nie były dobre spowiedzi, tylko takie latanie do konfesjonału bez przemyślenia.
Nie wiesz co to skrucha, nie oszukuj sam siebie i otoczenia.

Dont worry about me  smile and because of me
"Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny - pomyślał Mały Książę. - Ten kwiat jest bardzo skomplikowany."

10 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-12-08 13:11:34)

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
Excop napisał/a:
kometa0000 napisał/a:
meggiq napisał/a:

Daj spokój jej. Niech sobie znajdzie się uczciwego faceta, czego jej życzę.

Według Ciebie nie byłem wobec niej uczciwy?
Większość znajomych jeśli któraś strona dokonała zdrady, to nigdy tego nie wyjawili sami i z czasem wychodziło to. Ja chciałem ratować związek i naprawiać. Rodzina już mnie Prosiła żebym nie poniżał się kolejną próbą, bo Ona jest zaopatrzona w rodziców i to jak by pomogli gdybym nie zdradził... Szkoda że przez ostatni rok cały czas przeszkadzali i robili jej wyrzuty że za często przyjeżdża do mnie np. Gdy jestem po pracy i nie mam auta...
NIe każdy facet przyzna się do zdrady zrby ratować związek. Ja miałem te odwagę żeby się przyznać, wiem jak bardzo to boli i że ciężko z zaufaniem i życiem z tą osobą. Ale wierzę że jeśli dwie strony się kochają takim samym uczuciem i miłością, to da się to naprawić i przejść przez ten problem razem. Ale muszą też dwie strony chcieć, Ona mówi że kocha ale już nie chce i zaczyna mówić rzeczy które jej rodzice naopiwiadali jakie sukcesy będzie mieć w tym czym marzyła teraz gdy mnie nie ma... Wiem że jest zdolna do tych sukcesów ale niektóre rzeczy które jej powiedzieli to brak słów... I presja przez którą nawet nie tyle nie chciała, co BAŁA   się przyjąć kwiaty ode mnie ze względu na opinie i ochrzan od rodziców...

Wybacz, młodzieńcze ( również ten zwrot), ale czegoś nie rozumiem.
Czyją w końcu winą, był faktyczny rozpad związku?
Twoją, bo pięć piw wypiłeś (swoją drogą, bardzo trzeba być odwodnionym, by wlać w siebie 2,5 l płynu, który ma drażnić kubki smakowe, a nie gonić coraz częściej do pisuaru)?
Twoją, bo całowałeś się dwa razy z dwiema różnymi kobietami - raz, po pijaku (jakby była to okoliczność łagodząca).
Drugim razem, całkowicie trzeźwy ponoć, z pełną świadomością?
Twoją, że nic nie umyka uwadze tzw. kumpli, "lasek" jakichś innych, znających ciebie i dotychczasową sympatię/dziewczynę/partnerkę etc. Albo wścibskim sąsiadom?
Zatem, czy nie wyprzedziłeś "życzliwych" pierwszym razem? Drugiego, w ogóle nie rozumiem, więc powielę powyższe przypuszczenie tylko?

Niestety wliczając w to własne zdanie na temat otoczenia w którym się obracasz - zdrada jst całkiem powszechna i tego co sam zrobiłeś jesteś mało wiarygodny smile. Jest duże ryzyka, że jesteś słabą jednostką, która przejmuje podejście środowiska w którym funkcjonuje.

Jej, bo pięć piw? W końcu to tylko kilka godzin, lekko licząc. Ciska się, bo przyznałeś się, że przeholowałeś? Głupia przecież nie jest zapewne, więc tłumaczenie, ze "lampkę wypiłem" i tak, na nic by się nie.zdało.

Jej, bo pozostaje jeszcze pod wpływem rodziców?
Jej, że rodzice ci są tacy, jakimi są?

Ponawiam pytanie: Czyją winą było, że skutek się był wziął taki?
Bo z postów, drogi Autorze wynika jedynie, że szczery jesteś, jak mało kto z twoich rówieśników. Ba i ich iluś tam przodków zapewne.
Szczerość jest cenioną cechą. Zrób coś zatem.
Najpierw wyjaśnij tej cierpliwej, młodej kobiecie,, możliwe przecież, że i "córeczce tatusia", dlaczego oba te razy się zdarzyły. Bo w cuda nie wierzę - w obu wypadkach.
I przestań ściemniać jej i nam z tą szczerością. Bo środa popielcowa dawno temu była, a ja przynajmniej, w cuda - powtórzę, nie wierzę.
Poza wrażliwca, nie bardzo pasuje do tego, co pisałeś.
Bo, całkiem możliwe, że podziela moje zdanie, że kajanie się było formą pokazania "taki już jestem, ale starał się będę, by było inaczej". A faktycznie "I gra gitara", jak powiadał Ferdynand Kiepski, gdy znów udało mu się zmiękczyć Halinkę. Do następnego razu.
Wbrew pozorom serial o bezrobotnym z wyboru nie jest a raczej, nie był zwykłym sitcom'em.
Może wówczas dojdziecie do jakiegoś porozumienia.
Kompromisem, panie dzieju, to nazywają. Albo do wniosku, że rozstanie będzie dla was obojga najlepszym rozwiązaniem.

Niesamowicie trafny post. Uważam bardzo podobnie.

Twoja i Jej rodzina/znajomi kompletnie się nie różnią. Każdy obiera argumenty mające bronić "swoją stronę". Zastanówmy się co mówiliby gdybyś to Ty został zdradzony? Wątpię aby miało to coś wspólnego o ślepym wybaczeniu, chyba że posiadają inny poziom wartości (czego nie zazdroszczę) smile. Zatem "sposób widzenia, zależy od miejsca siedzenia" - rodzina i znajomi rzadko są obiektywni, bo chcą chronić osoby które dla Nich są ważne.
Generalni dziewczyna bardzo dobrze zrobiła chcąc bardziej polegać na rozumie, niż sercu. Przyznanie się do winy (o ile wiązało się ze szczerością) rzeczywiście było odważnym posunięciem, ale nie masz prawa wychodzić z założenia: coś za coś. Szczerość pozwala drugiej stronie dokonać prawdziwego wyboru opartego na uczciwych faktach o drugiej stronie. Kłamstwa jak Sam dobrze zauważyłeś, bardzo szybko wychodzą smile. Wybaczenie powinno być przemyślane i dobrowolne, inaczej nie ma sensu. Ty pojmujesz je w pokrętny sposób - ukazanie, że pomimo iż zrobiłeś coś złego to taki nie jesteś. Przykro mi czyny weryfikują słowa. Nie na odwrót. Oczywiście każdy popełnia błędy, ale i każdy powinien odczuć konsekwencje tych błędów. Przebaczenie nie uchroni Ciebie przed konsekwencjami czynów, nic nie zaszło. Pogódź się z tym.
Jeśli jesteście młodzi to lepiej tego związku nie ciągnąć. Po co? Zdrada nawet wybaczona nie zostaje wymazana z pamięci. Moim zdaniem Jej rodzice ciągnął Ją w dobrą stronę troszkę przymuszając do spojrzenia prawdzie w oczy, które Jej serce neguje. Dobrowolnie zdradziłeś. Żadna sytuacja (chyba, że trzymanie spluwy przy Twojej potylicy) nie usprawiedliwia złego postępowania. Jeśli jesteś szczery tylko, aby coś ugrać to moim zdaniem to nie szczerość (dobra cecha), a krętactwo i "zaszycie ust" sumieniu.

11

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
Ela210 napisał/a:

Ja tu widzę kogoś, kto postępuje impulsywnie, to pół biedy, gorsze to że w trakcie żałuje, a potem nie bierze tego na siebie tylko zrzuca na otoczenie, licząc pewnie na jakies szybkie rozgrzeszenie czy coś.. Jakiś brak refleksji, wzięcia czegoś na swoje barki, niech inni to "zabiorą ode mnie..
Tak sie nie da, męczysz otoczenie. Jesteś już duzym chłopcem, nie da się tak zrzucać odpowiedzialności na innych. Traktowałeś ją jak konfesjonał..

Czasem postępuje impulsywnie przez to czasem miałem kłótnie z moją dziewczyną. Do tej decyzji dojrzewałem długo. Ale chciałem porozmawiać o tym i wyznać jej zdradę na żywo. Niestety wyszło jak wyszło. Po stracie zrozumiałem że źle zrobiłem nie czekając na rozmowę na żywo i pozwalając na rozmowę na telefonie. I starałem się to naprawić, ale wpierw chciałem przyznać się do tego wszystkiego i prosić o przebaczenie i naprawę związku który się popsuł. Nie zrzucam winy na nikogo, nie rozumiem po czym to wnioskujesz że odrzucam winę z siebie i chce na kogoś przerzucić i chce szybkie rozgrzesznia... Wiem że to długa droga do przebaczenia ale wierzę w to że da się we dwójkę to naprawić. Teraz widzę ile rzeczy źle robiłem i zmieniam nastawienie i poczynania moje w tym kierunku, bo od czegoś trzeba zacząć ja zacząłem od odstawienia alkoholu i nastawienia do związku bo momentami było złe

12 Ostatnio edytowany przez kometa0000 (2017-12-08 13:38:18)

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
Leśny_owoc napisał/a:
Excop napisał/a:
kometa0000 napisał/a:

Według Ciebie nie byłem wobec niej uczciwy?
Większość znajomych jeśli któraś strona dokonała zdrady, to nigdy tego nie wyjawili sami i z czasem wychodziło to. Ja chciałem ratować związek i naprawiać. Rodzina już mnie Prosiła żebym nie poniżał się kolejną próbą, bo Ona jest zaopatrzona w rodziców i to jak by pomogli gdybym nie zdradził... Szkoda że przez ostatni rok cały czas przeszkadzali i robili jej wyrzuty że za często przyjeżdża do mnie np. Gdy jestem po pracy i nie mam auta...
NIe każdy facet przyzna się do zdrady zrby ratować związek. Ja miałem te odwagę żeby się przyznać, wiem jak bardzo to boli i że ciężko z zaufaniem i życiem z tą osobą. Ale wierzę że jeśli dwie strony się kochają takim samym uczuciem i miłością, to da się to naprawić i przejść przez ten problem razem. Ale muszą też dwie strony chcieć, Ona mówi że kocha ale już nie chce i zaczyna mówić rzeczy które jej rodzice naopiwiadali jakie sukcesy będzie mieć w tym czym marzyła teraz gdy mnie nie ma... Wiem że jest zdolna do tych sukcesów ale niektóre rzeczy które jej powiedzieli to brak słów... I presja przez którą nawet nie tyle nie chciała, co BAŁA   się przyjąć kwiaty ode mnie ze względu na opinie i ochrzan od rodziców...

Wybacz, młodzieńcze ( również ten zwrot), ale czegoś nie rozumiem.
Czyją w końcu winą, był faktyczny rozpad związku?
Twoją, bo pięć piw wypiłeś (swoją drogą, bardzo trzeba być odwodnionym, by wlać w siebie 2,5 l płynu, który ma drażnić kubki smakowe, a nie gonić coraz częściej do pisuaru)?
Twoją, bo całowałeś się dwa razy z dwiema różnymi kobietami - raz, po pijaku (jakby była to okoliczność łagodząca).
Drugim razem, całkowicie trzeźwy ponoć, z pełną świadomością?
Twoją, że nic nie umyka uwadze tzw. kumpli, "lasek" jakichś innych, znających ciebie i dotychczasową sympatię/dziewczynę/partnerkę etc. Albo wścibskim sąsiadom?
Zatem, czy nie wyprzedziłeś "życzliwych" pierwszym razem? Drugiego, w ogóle nie rozumiem, więc powielę powyższe przypuszczenie tylko?

Niestety wliczając w to własne zdanie na temat otoczenia w którym się obracasz - zdrada jst całkiem powszechna i tego co sam zrobiłeś jesteś mało wiarygodny smile. Jest duże ryzyka, że jesteś słabą jednostką, która przejmuje podejście środowiska w którym funkcjonuje.

Jej, bo pięć piw? W końcu to tylko kilka godzin, lekko licząc. Ciska się, bo przyznałeś się, że przeholowałeś? Głupia przecież nie jest zapewne, więc tłumaczenie, ze "lampkę wypiłem" i tak, na nic by się nie.zdało.

Jej, bo pozostaje jeszcze pod wpływem rodziców?
Jej, że rodzice ci są tacy, jakimi są?

Ponawiam pytanie: Czyją winą było, że skutek się był wziął taki?
Bo z postów, drogi Autorze wynika jedynie, że szczery jesteś, jak mało kto z twoich rówieśników. Ba i ich iluś tam przodków zapewne.
Szczerość jest cenioną cechą. Zrób coś zatem.
Najpierw wyjaśnij tej cierpliwej, młodej kobiecie,, możliwe przecież, że i "córeczce tatusia", dlaczego oba te razy się zdarzyły. Bo w cuda nie wierzę - w obu wypadkach.
I przestań ściemniać jej i nam z tą szczerością. Bo środa popielcowa dawno temu była, a ja przynajmniej, w cuda - powtórzę, nie wierzę.
Poza wrażliwca, nie bardzo pasuje do tego, co pisałeś.
Bo, całkiem możliwe, że podziela moje zdanie, że kajanie się było formą pokazania "taki już jestem, ale starał się będę, by było inaczej". A faktycznie "I gra gitara", jak powiadał Ferdynand Kiepski, gdy znów udało mu się zmiękczyć Halinkę. Do następnego razu.
Wbrew pozorom serial o bezrobotnym z wyboru nie jest a raczej, nie był zwykłym sitcom'em.
Może wówczas dojdziecie do jakiegoś porozumienia.
Kompromisem, panie dzieju, to nazywają. Albo do wniosku, że rozstanie będzie dla was obojga najlepszym rozwiązaniem.

Niesamowicie trafny post. Uważam bardzo podobnie.

Twoja i Jej rodzina/znajomi kompletnie się nie różnią. Każdy obiera argumenty mające bronić "swoją stronę". Zastanówmy się co mówiliby gdybyś to Ty został zdradzony? Wątpię aby miało to coś wspólnego o ślepym wybaczeniu, chyba że posiadają inny poziom wartości (czego nie zazdroszczę) smile. Zatem "sposób widzenia, zależy od miejsca siedzenia" - rodzina i znajomi rzadko są obiektywni, bo chcą chronić osoby które dla Nich są ważne.
Generalni dziewczyna bardzo dobrze zrobiła chcąc bardziej polegać na rozumie, niż sercu. Przyznanie się do winy (o ile wiązało się ze szczerością) rzeczywiście było odważnym posunięciem, ale nie masz prawa wychodzić z założenia: coś za coś. Szczerość pozwala drugiej stronie dokonać prawdziwego wyboru opartego na uczciwych faktach o drugiej stronie. Kłamstwa jak Sam dobrze zauważyłeś, bardzo szybko wychodzą smile. Wybaczenie powinno być przemyślane i dobrowolne, inaczej nie ma sensu. Ty pojmujesz je w pokrętny sposób - ukazanie, że pomimo iż zrobiłeś coś złego to taki nie jesteś. Przykro mi czyny weryfikują słowa. Nie na odwrót. Oczywiście każdy popełnia błędy, ale i każdy powinien odczuć konsekwencje tych błędów. Przebaczenie nie uchroni Ciebie przed konsekwencjami czynów, nic nie zaszło. Pogódź się z tym.
Jeśli jesteście młodzi to lepiej tego związku nie ciągnąć. Po co? Zdrada nawet wybaczona nie zostaje wymazana z pamięci. Moim zdaniem Jej rodzice ciągnął Ją w dobrą stronę troszkę przymuszając do spojrzenia prawdzie w oczy, które Jej serce neguje. Dobrowolnie zdradziłeś. Żadna sytuacja (chyba, że trzymanie spluwy przy Twojej potylicy) nie usprawiedliwia złego postępowania. Jeśli jesteś szczery tylko, aby coś ugrać to moim zdaniem to nie szczerość (dobra cecha), a krętactwo i "zaszycie ust" sumieniu.

Rozumiem Ciebie, owszem możliwe że za dużo wymagałem będąc szczerym, ale zawsze byłem i jestem wobec niej szczery z uczciwości, bez zamiaru otrzymania czegoś. W tym przypadku miałem nadzieję na wybaczenie i naprawę związku sad
Zapomniałem dodać że jej rodzina już od dłuższego czasu Szczuła przeciwko mnie, a to kłótnia o brak auta, a to o to że nie przyjeżdżam(bo busa brak...) albo o to że kwiaty przynosiłen co tydzień to twierdzili że musiałem coś zrobić... Było to w czasie kiedy nie było żadnej zdrady.
Co do rodziny hmm
Owszem tak jest, chociaż u mnie rodzina na początku powiedziała swoje mocne słowa na temat tego co zrobiłem i jakie to jest bolesne dla drugiej osoby, a tym bardziej dla kobiety. Ale wypowiedzieli swoje zdanie że powinniśmy porozmawiać i naprawić to, bo nie było seksu i sam przyznałem się do tego i nie wyszło to od innych co ich zdaniem było by gorsze oraz to że wiedziałem jakie ryzyko niesie przyznanie się do tego. Ja nie doceniłem jej, Ona mnie. Później rodzina moja już się nie wtrącała mimo że ciężko było im widzieć jak chodzę nieprzytomny i ledwo żywy. U niej rodzina na każdym kroku wywierała presję. Jej koleżanka mi to otwarcie powiedziała że jest pod dużą presją rodziców, którzy naprawdę dużo jej zaczęli mówić jak by mnie akceptowali gdybym tylko nie zdradził... Szkoda że tak krytykowali moje miejsce pracy, gdzie nie zarabiam źle, a mam po prostu nienormowany limit godzin...
Bywa i tak, kocham Ją i jeśli tylko mogę, chciałbym to naprawić, bo wierzę że jeśli obydwoje się kochamy i mamy tak samo mocne uczucie, mimo ran, to jesteśmy w stanie to naprawić. Ale kilka rzeczy trzeba zmienić m.in. więcej szczerych rozmów choćby przymusowo i otwartości na plany co do przyszłości. Bo mimo że takowe miałem zawsze, to ukrywałem je.
Krzyczenie na dziecko że przyjęło kwiaty i przemoc psychiczna to Twoim zdaniem dobre?

13

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

Nie zajmuj się jej relacją z rodzicami bo to jest ich sprawa, nie Twoja.
Wynosisz szczerość na pierwsze miejsce, potem długo, długo nic... a potem inne wartości.
A szczerość jest ważna, ale baaardzo może zranić. A już zwłaszcza gdy tę walutę jeszcze raz wyciągasz  i kolejny i kolejny- bo uwazasz że można za nia kupić przebaczenie.. Nie wystarczy.
Przyjrzyj się odpowiedzialności, zrozumieniu potrzeb dziewczyny i innym rzeczom, które być moze dla Ciebie nie są ważne, a dla niej tak.

Dont worry about me  smile and because of me
"Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny - pomyślał Mały Książę. - Ten kwiat jest bardzo skomplikowany."

14 Ostatnio edytowany przez Amethis (2017-12-08 14:38:44)

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
kometa0000 napisał/a:

Prosiłem o radę, bo krytykować, to tutaj każdy potrafi. Czytam tyle tematów w których kobiety zastanawiają się czy wrócić do skruszonego faceta przylapanego na zdradzie i doping pełną parą, a gdy człowiek sam się przyzna i chce to naprawić to fala hejtu...

czy "myśli trzeźwiące" to tylko krytyka?? nie sądzę
spokojnie big_smile


kometa0000 napisał/a:

wierzę że jeśli obydwoje się kochamy i mamy tak samo mocne uczucie, mimo ran, to jesteśmy w stanie to naprawić. Ale kilka rzeczy trzeba zmienić m.in. więcej szczerych rozmów choćby przymusowo i otwartości na plany co do przyszłości. Bo mimo że takowe miałem zawsze, to ukrywałem je.

generalnie najlepiej i najtrudniej jest wprowadzać zmiany u siebie,
to jeśli macie takie "samo mocne uczucie", to pozwól/zaakceptuj RÓWNIEŻ jej formę okazywania tego, nie próbuj tego bardziej zepsuć, nie o to chodzi

coś strasznie ten brak otwartości/szczerości się mi rozmywa, opieranie się na zdaniu innych, w sprawie najważniejszej osoby, wobec której tak otwarte plany, hmmm

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

15

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
Ela210 napisał/a:

Nie zajmuj się jej relacją z rodzicami bo to jest ich sprawa, nie Twoja.
Wynosisz szczerość na pierwsze miejsce, potem długo, długo nic... a potem inne wartości.
A szczerość jest ważna, ale baaardzo może zranić. A już zwłaszcza gdy tę walutę jeszcze raz wyciągasz  i kolejny i kolejny- bo uwazasz że można za nia kupić przebaczenie.. Nie wystarczy.
Przyjrzyj się odpowiedzialności, zrozumieniu potrzeb dziewczyny i innym rzeczom, które być moze dla Ciebie nie są ważne, a dla niej tak.

NIe stawiam szczerości na pierwszy miejscu, a później dkugo długo nic, chociaż tak mogłaś to odebrać po tym co pisałem. Napisz swoim obiektywnym okiem co tutaj jest źle według Ciebie? Bardzo możliwe że czegoś dalej nie zauważam, chociaż wiele się zmieniło od kiedy nie jesteśmy razem i na wiele rzeczy inaczej teraz patrzę. Wiem że ostatni miesiąc, to było bardzo mało czułości z mojej strony jak i wsparcia którego Ona zawsze bardzo z mojej strony potrzebowała jak i zwykłej obecności i wysłuchania. Ale co mam poradzić na to że mam pracę i jak widzimy się dwa razy w tygodniu, to było już dużo? sad Zawsze chciałem jak najwięcej się widzieć i robiłem co mogłem żeby tak było, przyjeżdżalem itp.
Nwm co jeszcze mogę tu dopisać na ten moment. Bardzo chcę to naprawić jeśli tylko mogę, chociaż wiem że ciężko bo Ona niezbyt chce. sad

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

Jesteś bardzo roszczeniowy. Twój tok rozumowania wygląda tak: zdradziłem, przyznałem się, przeprosiłem, jest ok, powinna mi wybaczyć.
Chłopie, weź się ogarnij. Bieganie z kwiatkami, pierścionkami,  płacz to wstrętne manipulacje. Twoje kwiaty powinny trafić do kosza.
Nie rozumiem skąd w Tobie myśl, że ona powinna dać Ci kolejną szansę? Już raz dała, a Ty miałeś to głęboko w nosie. Zdradziłeś ją ponownie.
Daj dziewczynie spokój, przestań nią manipulować, brać na litość, nie nachodź.
Nie wtrącaj się w jej sprawy rodzinne, bo to nie Twoja sprawa. Bardzo dobrze, że ma chociaż w niej wsparcie, bo na Tobie nie mogła polegać.

Miałeś odwagę zdradzić i się przyznać, to miej odwagę dać jej święty spokój.

"...just because it burns, doesn't mean you're gonna die. You gotta get up and try..."

17

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
kometa0000 napisał/a:

Zawsze chciałem jak najwięcej się widzieć i robiłem co mogłem żeby tak było, przyjeżdżalem itp.
Nwm co jeszcze mogę tu dopisać na ten moment. Bardzo chcę to naprawić jeśli tylko mogę, chociaż wiem że ciężko bo Ona niezbyt chce. sad

"Bo w tym caly jest ambaras, zeby dwoje chcialo naraz." big_smile

jak i świadomość, że każdy kocha
jak umie wink

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

18

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
kometa0000 napisał/a:

Rozumiem Ciebie, owszem możliwe że za dużo wymagałem będąc szczerym, ale zawsze byłem i jestem wobec niej szczery z uczciwości, bez zamiaru otrzymania czegoś. W tym przypadku miałem nadzieję na wybaczenie i naprawę związku sad

Gdybyś miał tylko nadzieję to nie zrobiłbyś tej całej szopki smile. Czyż nie tak? Posłuchaj napiszę naprawdę: przyzwyczaiłeś się do braku większych konsekwencji związanych z Jej złym traktowaniem i za pewnik objąłeś, że bez względu na wszystko zawsze Ci wybaczy. Teraz jesteś w panice, bo dziewczyna zachowała się "nietypowo".

kometa0000 napisał/a:

Zapomniałem dodać że jej rodzina już od dłuższego czasu Szczuła przeciwko mnie, a to kłótnia o brak auta, a to o to że nie przyjeżdżam(bo busa brak...) albo o to że kwiaty przynosiłen co tydzień to twierdzili że musiałem coś zrobić... Było to w czasie kiedy nie było żadnej zdrady.

Moim zdaniem poznali się po Tobie. Wiesz Ona patrzyła na Ciebie przez pryzmat różowych okularów. Sama bez dowodów nie szukam utwierdzenia w pozytywnym, bądź negatywnym przeczuciu względem drugiej osoby. Jednakże odpowiedz szczerze mylili się?. Bądź tylko szczery. Dlatego tak bardzo są do Ciebie uprzedzeni, bo teraz utwierdziłeś Ich w tym.

kometa0000 napisał/a:

Co do rodziny hmm
Owszem tak jest, chociaż u mnie rodzina na początku powiedziała swoje mocne słowa na temat tego co zrobiłem i jakie to jest bolesne dla drugiej osoby, a tym bardziej dla kobiety. Ale wypowiedzieli swoje zdanie że powinniśmy porozmawiać i naprawić to, bo nie było seksu i sam przyznałem się do tego i nie wyszło to od innych co ich zdaniem było by gorsze oraz to że wiedziałem jakie ryzyko niesie przyznanie się do tego. Ja nie doceniłem jej, Ona mnie. Później rodzina moja już się nie wtrącała mimo że ciężko było im widzieć jak chodzę nieprzytomny i ledwo żywy. U niej rodzina na każdym kroku wywierała presję. Jej koleżanka mi to otwarcie powiedziała że jest pod dużą presją rodziców, którzy naprawdę dużo jej zaczęli mówić jak by mnie akceptowali gdybym tylko nie zdradził... Szkoda że tak krytykowali moje miejsce pracy, gdzie nie zarabiam źle, a mam po prostu nienormowany limit godzin...

Hmm ciekawe smile. Czyli Twoja rodzina najpierw ochrzaniała, a później usprawiedliwiała (szukała powodu na podniesienie Ciebie na duchu). Później się nie wtrącała - najpierw robi wrzawę, a później się wycofują? Troszkę tacy podżegacze. Generalnie jak opisałbyś swoje środowisko?
Natomiast Jej na początku miała złe zdanie o Tobie, a później konsekwentnie trzyma się swojej linii? Na początku wyrobili sobie o Tobie zdanie i się tego trzymają.
Pytanie czy Jej byli mieli takie problemy z Jej rodziną, czy dziwnym trafem tylko Ciebie tak męczą? Bo to zmienia postać rzeczy.

kometa0000 napisał/a:

Bywa i tak, kocham Ją i jeśli tylko mogę, chciałbym to naprawić, bo wierzę że jeśli obydwoje się kochamy i mamy tak samo mocne uczucie, mimo ran, to jesteśmy w stanie to naprawić. Ale kilka rzeczy trzeba zmienić m.in. więcej szczerych rozmów choćby przymusowo i otwartości na plany co do przyszłości. Bo mimo że takowe miałem zawsze, to ukrywałem je.

Twoja rodzina ma na Ciebie ogromny wpływ, albowiem znalazła usprawiedliwienia względem Twojego zachowania i obrałeś to jako linię obrony. Przecież mogłeś odejść ze związku, a nie Ją zdradzać - na to dziwnym trafem nie wpadli? Oj nie ma tutaj przypadku smile.
Ani jedna, ani druga strona nie jest obiektywna. Jedna rodzina zdaje sobie sprawę, że Wasze zejście idzie na - ich ukochanej osoby, a drugiej na +. Nie musisz zgadywać.

kometa0000 napisał/a:

Krzyczenie na dziecko że przyjęło kwiaty i przemoc psychiczna to Twoim zdaniem dobre?


Naprawdę uważasz, że masz prawo oceniać Ich stosunki i moralność smile? Raczej nie masz w tym temacie żadnego autorytetu, ale chętnie przeczytam jakie masz przemyślenia (oby nie było w tym hipokryzji). Zdradę nie uważasz jako daleko idącą przemoc psychiczną?
Moim zdaniem to nie była przemoc psychiczna (chyba, że ktoś jest za Szweckim wychowywaniem dzieci) tylko złość, że jedno mówi, a drugie robi. Nie pomyślałeś, że Ona mogła (moim zdaniem na 100% tak zrobiła) krytykować Twoją osobę przed Nimi? Przedstawiać w najgorszym świetle? Gdyby mi córka najpierw płakała i mówiła jaki Jej ex był zły, że go nienawidzi, a później przyjęła od Niego kwiaty. To sama osobiście wyrzuciłabym kwiaty za bruk i była na Nią wściekła. Pamiętaj to jest Jej rodzina - Oni też mają prawo do negatywnych emocji jeśli dzieje się Jej krzywda. Na pewno poczuli jednoczesną bezsilność i złość połączoną z Twoją osobą. Możesz tego nie zrozumieć, bo nie masz dzieci.

Wiesz wydaje mi się, że kierujesz się głównie swoimi uczuciami, ale nie zdajesz sobie z tego sprawy smile. Zobacz z tym pierścionkiem i płaczem - Sam napisałeś, że nie obchodziło Ciebie co powiedzą inni, a Ją to natomiast obchodziło. Znowu pochylnia w Twoją stronę - nie zastanowiłeś się, czy Ona sobie tego życzy. Widzisz jeśli się napisało: "jeśli można" to nie powinno się naciskać na drugą stronę. "Jeśli" powinno dawać wybór bez emocjonalnych gierek, które próbujesz tłumaczyć.

19

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
Amethis napisał/a:
kometa0000 napisał/a:

Prosiłem o radę, bo krytykować, to tutaj każdy potrafi. Czytam tyle tematów w których kobiety zastanawiają się czy wrócić do skruszonego faceta przylapanego na zdradzie i doping pełną parą, a gdy człowiek sam się przyzna i chce to naprawić to fala hejtu...

czy "myśli trzeźwiące" to tylko krytyka?? nie sądzę
spokojnie big_smile


kometa0000 napisał/a:

wierzę że jeśli obydwoje się kochamy i mamy tak samo mocne uczucie, mimo ran, to jesteśmy w stanie to naprawić. Ale kilka rzeczy trzeba zmienić m.in. więcej szczerych rozmów choćby przymusowo i otwartości na plany co do przyszłości. Bo mimo że takowe miałem zawsze, to ukrywałem je.

generalnie najlepiej i najtrudniej jest wprowadzać zmiany u siebie,
to jeśli macie takie "samo mocne uczucie", to pozwól/zaakceptuj RÓWNIEŻ jej formę okazywania tego, nie próbuj tego bardziej zepsuć, nie o to chodzi

coś strasznie ten brak otwartości/szczerości się mi rozmywa, opieranie się na zdaniu innych, w sprawie najważniejszej osoby, wobec której tak otwarte plany, hmmm

Tylko że Ona nie chce ze mną rozmawiać i utrzymywać jakikolwiek kontakt. Koleżanki mówią że dziwnie się zachowuje. Mówi że nie chce mieć kontaktu z mojej strony, a później odbiera telefon i zgadza się spotkać. Ale to jak się już podczas zachowuje to co innego. Mówi że w nocy płacze i nie daje jej to spać, a podczas spotkania jednego i drugiego oraz przez telefon ani razu jej głos nie zadrżał, nwm jak to rozumować. Najpierw jest zła i śmieje się i pyta dlaczego przyniosłem kwiaty, a później siedzi smutna resztę wykładów i prosi żebym nie kontaktował się. Kiedy pojechałem do niej podobnie ale już kwiatów nie było, zgodziła się na rozmowę ale rodzina wydzwaniała pytając za ile wróci... Później napisałem pytając czy rodzina coś mówiła i czy jest zła dwa razy odpowiedziała tylko 'tak, ale nie chce już o tym rozmawiac'. Pytałem koleżankę, to powiedziała wpierw  że jest zła, a gdy napisałem że nie rozumiem pewnych jej zachowań i jak je rozumować, to napisała że jest trochę zła na mnie. Nwm jak to rozumieć i czy mam jeszcze jakiekolwiek szanse.
Mówi się że jak kocha to wróci żeby puścić, po raz pierwszy od czasu rozstania nie mam kobtskt z Nią. Wiem że teraz mam zaburzoną empatię po części i słabiej widzę i odczuwam jej uczucia, które he bolą że walczy z tym zrby nie wrócić. Chce to odkręcić jak mogę i o ile

20

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
kometa0000 napisał/a:
Amethis napisał/a:
kometa0000 napisał/a:

Prosiłem o radę, bo krytykować, to tutaj każdy potrafi. Czytam tyle tematów w których kobiety zastanawiają się czy wrócić do skruszonego faceta przylapanego na zdradzie i doping pełną parą, a gdy człowiek sam się przyzna i chce to naprawić to fala hejtu...

czy "myśli trzeźwiące" to tylko krytyka?? nie sądzę
spokojnie big_smile


kometa0000 napisał/a:

wierzę że jeśli obydwoje się kochamy i mamy tak samo mocne uczucie, mimo ran, to jesteśmy w stanie to naprawić. Ale kilka rzeczy trzeba zmienić m.in. więcej szczerych rozmów choćby przymusowo i otwartości na plany co do przyszłości. Bo mimo że takowe miałem zawsze, to ukrywałem je.

generalnie najlepiej i najtrudniej jest wprowadzać zmiany u siebie,
to jeśli macie takie "samo mocne uczucie", to pozwól/zaakceptuj RÓWNIEŻ jej formę okazywania tego, nie próbuj tego bardziej zepsuć, nie o to chodzi

coś strasznie ten brak otwartości/szczerości się mi rozmywa, opieranie się na zdaniu innych, w sprawie najważniejszej osoby, wobec której tak otwarte plany, hmmm

Tylko że Ona nie chce ze mną rozmawiać i utrzymywać jakikolwiek kontakt.

Ma do tego prawo. Dlaczego tego nie uszanujesz?

Bo TY CHCESZ kolejnej szansy. TY.
To, czego ona chce, nie liczy się w ogóle.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

21

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
Cyngli napisał/a:
kometa0000 napisał/a:
Amethis napisał/a:

czy "myśli trzeźwiące" to tylko krytyka?? nie sądzę
spokojnie big_smile




generalnie najlepiej i najtrudniej jest wprowadzać zmiany u siebie,
to jeśli macie takie "samo mocne uczucie", to pozwól/zaakceptuj RÓWNIEŻ jej formę okazywania tego, nie próbuj tego bardziej zepsuć, nie o to chodzi

coś strasznie ten brak otwartości/szczerości się mi rozmywa, opieranie się na zdaniu innych, w sprawie najważniejszej osoby, wobec której tak otwarte plany, hmmm

Tylko że Ona nie chce ze mną rozmawiać i utrzymywać jakikolwiek kontakt.

Ma do tego prawo. Dlaczego tego nie uszanujesz?

Bo TY CHCESZ kolejnej szansy. TY.
To, czego ona chce, nie liczy się w ogóle.

Liczy się dla mnie to co Ona chce i bardzo mnie to boli. Czy jak kocham to nie mogę walczyć już?
Skąd w was tyle jadu, ludzie...
To chyba normalne że jeśli Kocham, to chcę walczyć o miłość mimo że druga strona nie jest przekonana do tego. Ma to samo uczucie miłości co ja, ale boi się kolejnej rany x mojej strony zranienia. Nie dziwię się jej i zaufać ciężko teraz, ale ja wierzę że jeśli kocha mnie tak jak ja ją kocham, to naprawimy to razem. Nie znasz mnie i nie wiesz co się we mnie zmieniło w tym czasie, co na dobre a co na złe. Wiem że Ona nie chce i bardzo mnie to boli, bo ja chcę to naprawić i proszę was o poradę jak mogę starać się o jej ukochane serduszko, żeby nie zranić przy tym a żebyśmy razem zaczęli znowu nadawać na tych samych falach. Nie chcę żadnej innej kobiety, wiem jak źle zrobiłem i że sam sobie to piwo nawarzyłem, ale da się to naprawić.

22 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-12-08 17:54:32)

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

Oj Panie jak nic  toksyczność wychodzi i agresja smile. Co z Nami nie tak? Wszystko co napisałeś analizujemy wliczając w to nasze przeżycia.
Naucz się, że jak ktoś mówi nie to znaczy nie. Nie pytaj się koleżanek co one o tym sądzą, bo są tylko koleżankami. Nic o Niej nie wiedzą, a takie dobre że za Jej plecami gadają z byłym od którego chce odejść.
Możesz uwierzyć lub nie - ale dla mnie Jej zachowanie to typowa walka ze Sobą, aby odejść od osoby którą się kochało, ale poważnie zraniła. Właśnie walka zdrowego rozsądku z sercem. Jeśli oczekujesz prawdziwej odpowiedzi to odetnij się. Jak po paru tygodniach się odezwie to znaczy, iż chce zacząć od nowa. W przeciwnym wypadku nie chce z Tobą być. Do tego Twoja natarczywość może być kompletnie odwrotnie odebrana, niż Sobie tego życzysz. Tym bardziej, że jak Sam wspomniałeś słabo Ci idzie komunikacja - mówisz jedno, ale ludzie rozumieją drugie.
Ty nie dajesz Jej wyboru tylko stosujesz jakieś chore gierki. Wszystko czynisz pod przykrywką. Zdradziłem, ale... nie było seksu. Łażę za Nią, ale... daje mi sygnały. Jeśli sądziłeś, że uda Ci się nas zmanipulować to się przeliczyłeś smile.


kometa0000 napisał/a:

Nie znasz mnie i nie wiesz co się we mnie zmieniło w tym czasie, co na dobre a co na złe. Wiem że Ona nie chce i bardzo mnie to boli, bo ja chcę to naprawić i proszę was o poradę jak mogę starać się o jej ukochane serduszko, żeby nie zranić przy tym a żebyśmy razem zaczęli znowu nadawać na tych samych falach. Nie chcę żadnej innej kobiety, wiem jak źle zrobiłem i że sam sobie to piwo nawarzyłem, ale da się to naprawić.

I znowu TY. Pomyślisz o Niej? Przecież Ona nie chce z Tobą być, oczekujesz że napiszemy Ci jak Ją zmanipulować!?
Czego Ty chcesz? Jej zdania, wyboru? Jak na razie wszystko kręci się wokół Twoich uczuć i Twoich pragnień. Ona nie jest przedmiotem, a Ty właścicielem.

23

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

W naszych wypowiedziach nie ma jadu.
Zraniłeś ją dwukrotnie. Ona nie chce tego naprawić.
Powinieneś uszanować jej decyzję.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

24 Ostatnio edytowany przez kometa0000 (2017-12-08 18:15:03)

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

Kto tu mówi o manipulacji???
Skąd Wy to sobie bierzecie że niby chce was zmanipulować -_-
Toksyczne bo ją kocham i chcę o Nią walczyć, to nazywasz toksycznością??
Wiem że jest przeciwna i że boi się zaufać mi na nowo, bo nie będzie takiego zaufania i że lęk przed ponowną zdradą. Ale nwm co Ty tu chcesz nazwać manipulacją, ani przez moment nic takiego nie było ale wmawiaj sobie...
I jeszcze ta agresja... Co masz przez to na myśli? Nigdzie nie przeklinam nawet w wypowiedziach, nie znasz mnie a twierdzisz takie rzeczy...
NIe chce porad jak zmanipulować, tylko jak mogę starać się o Nią i co zmienić w sobie i w stosunku do niej i o czym porozmawiać żeby lepiej to wszystko wyjaśnić i móc naprawić to jak najlepiej.

25

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

To że ją zdradziłeś to jedno, ale...
czekasz już 2,5 roku na seks i nadal nic?
Yyyy... niech inni mówią co chcą, ja nie rozumiem, dlaczego nadal chcesz z nią być. Przecież ta dziewczyna w ogóle nie ma popędu seksualnego. To już nie jest "czystość", "dbanie o reputacje". To już jest oziębłość.

26 Ostatnio edytowany przez kometa0000 (2017-12-08 18:58:28)

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
madoja napisał/a:

To że ją zdradziłeś to jedno, ale...
czekasz już 2,5 roku na seks i nadal nic?
Yyyy... niech inni mówią co chcą, ja nie rozumiem, dlaczego nadal chcesz z nią być. Przecież ta dziewczyna w ogóle nie ma popędu seksualnego. To już nie jest "czystość", "dbanie o reputacje". To już jest oziębłość.

Ma popęd, najpierw chciała czekać do ślubu, a teraz do ukończenia studiów czyli do czerwca i stwierdziła że dobrze że nie oddała mi swojego dziewictwa... Kiedyś coś wspominała o tym że pracy nie mam itd. Ale pracę miałem ale słabą o czuję że to było po części. Teraz już była gotowa na zaręczyny nawet... Bawiliśmy się i było wiele zabaw około seksualnych, ale mimo kłótni wytrzymałem z Nią bo kocham ją po prostu i mimo kłótni wytrzymałem bez seksu. To aż tak dziwne? Mówiłem jej że wielu by dawno ją zostawiło bo seksu nie było ale nie jestem taki i wierzę że wytrzymam jeszcze jeśli będzie trzeba smile
Chociaż to też swoje miało w zdradzie jak i moja praca i sytuacja, ale teraz widzę że mój pogląd na pewne sprawy był bardzo zły i źle mi z tym że tak myślałem i przez to zniszczyłem związek o którym marzyłem

27

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

Ech, młodzi...
Posłuchaj młody człowieku, odpuść sobie i daj jej spokój, bo to i tak nic z tego nie będzie.
Wygłupiłeś się, to fakt (całowanie po pijaku obcych lasek, to nie koniec świata, bez przesady) i niepotrzebnie się przyznałeś,
a ona to wykorzystała i zrobiła wielkie halo, żeby się ciebie pozbyć. Serio nie kumasz tak oczywistych rzeczy?
Dwa i pół roku bez seksu, to nie jest żaden związek, ani żadna miłość, tylko jakieś młodzieżowe wygłupy bez większego znaczenia.
Gdyby było inaczej, to ty nie latałbyś za innymi z jęzorem, ale też i ona nie skreśliłaby cię tak szybko za taki numer,
jeszcze tam jakieś pretensje o wypite 5 piw zamiast 2 czy inne pierdoły... no przecież to jest dziecinada jakaś człowieku.
Ja takie akcje z dziewczynami to przeżywałem chyba w siódmej klasie podstawówki, a nie w dorosłym życiu, bez jaj smile
Podsumowując - obojgu wam już wisi kalafiorem ten wasz związek i każde chce spróbować czegoś innego, to naturalne.
Twoje bieganie za nią teraz i skamlenie też jest naturalne, bo tak się ludzie zachowują po zerwaniu, ale z czasem to mija.
Za miesiąc będziesz już latał z inną i zapomnisz o sprawie, o tym forum i o całym bożym świecie, a miesiąc szybko zleci wink

Dobre pomysły przychodzą jak już coś spier**lisz.

28

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
kometa0000 napisał/a:
madoja napisał/a:

To że ją zdradziłeś to jedno, ale...
czekasz już 2,5 roku na seks i nadal nic?
Yyyy... niech inni mówią co chcą, ja nie rozumiem, dlaczego nadal chcesz z nią być. Przecież ta dziewczyna w ogóle nie ma popędu seksualnego. To już nie jest "czystość", "dbanie o reputacje". To już jest oziębłość.

Ma popęd, najpierw chciała czekać do ślubu, a teraz do ukończenia studiów czyli do czerwca i stwierdziła że dobrze że nie oddała mi swojego dziewictwa... Kiedyś coś wspominała o tym że pracy nie mam itd. Ale pracę miałem ale słabą o czuję że to było po części. Teraz już była gotowa na zaręczyny nawet... Bawiliśmy się i było wiele zabaw około seksualnych, ale mimo kłótni wytrzymałem z Nią bo kocham ją po prostu i mimo kłótni wytrzymałem bez seksu. To aż tak dziwne?

TAK, to jest bardzo dziwne!
Co to za wyznaczanie dat? Np. "Seks będzie w listopadzie 2023 roku". Przerażające wręcz. Odarte zupełnie z pożądania, spontaniczności, uczucia.
Ja rozumiem że dawniej ludzie czekali do ślubu, ale dawniej ślub brało się szybko, bo były inne czasy. Rozumiem też, że dziewczyna chce trochę poczekać żeby być pewna. Ale to co ona robiła było śmieszne.
I nie wykluczam, że być może Twoje całowanie się z innymi było dlatego że ona ma fioła na punkcie trzymania swojego dziewictwa pod kluczem. Choć to Cię nie usprawiedliwia. Piszę tylko, że ona nie jest normalna. Nie jest i już, mimo że ją teraz idealizujesz.

29

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

Anderstud i Madoja
Macie trochę racji z tym, ale nie do końca. Czasem odczuwałem że nie widzi we mnie mężczyzny marzeń do ślubu i teraz ze względu na długi okres czasu czuła że już będę jej mężczyzną aż do śmierci...
Trochę mnie bolało to że ważniejszy pakt z koleżankami, bo w pewnym stopniu pamiętała o Nim hmm
Boli mnie że znajdzie teraz cwaniak starszego, który małolate będzie wiedział jak zbajerować i rodzinę i 3lata nie będzie czekała... Bo mało wierzę że typ będzie czekać tyle czasu, ale mogę się mylić, to już chyba nie moja sprawa wink
Wiem że nie jestem święty, ale takie skreślanie od razu, to trochę nie fair wobec osoby którą się kocha i która ciebie też kocha i tyle walczy o miłość.  Czy tylko ja mam takie zdanie?
Momentami mam ochotę jej wygarnąć trochę ale język trzymam za zębami jak osoba wyżej napisała. Poczekam, jeśli kocha naprawdę to odezwie się, chociaż nie wierzę w to bo już za każdym razem mówiła że chce zakończyć to wszystko ze mną związane i zapomnieć sad
NA święta to najwyżej zadzwonię złożyć krótkie życzenia, do których się przygotuję...

30 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-12-09 13:24:21)

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

Zdecydowanie jesteś jak niechciany rzep, który uczepił się do ulubionej sukienki. Niestety bez nożyczek się nie obejdzie. Ona doskonale o tym wie. Jesteś tak infantylny, że aż bije to po oczach - na poważnego mężczyznę, a tym bardziej na dobre i złe się nie nadajesz. Fajny byłeś do luźnego związku, ale tak na poważnie... lepiej nie. Może za kilka lat mentalnie dorośniesz to dowiesz się o co mi chodzi, a w rezultacie zrozumiesz Jej decyzję. Facetowi, który całuje laski po pijaku (jedną niby na trzeźwo) można wybaczyć jeśli nie ma się niczego lepszego i posiada się mało poważne podejście do własnej przyszłości. Jednak jeśli już myśli się o swoim życiu na poważnie tj. chciałoby się założyć coś poważniejszego. Potrzeba kogoś zdecydowanie innego - poważniejszego mężczyzny, na którego można liczyć.
Ależ manipulujesz, jesteś jak szczeniaczek który poważnie napsocił i próbuje dużymi oczkami załagodzić sprawę. Przykro mi związek jest z partnerem, jeśli jego/jej zachowanie nam przeszkadza mamy prawo zdecydować się na odejście bez dawania drugiej szansy. Szansa powinna wypływać z naszej chęci, a nie roszczeń drugiej strony, bo sobie nie radzi z rozstaniem. Ja na Jej miejscu postraszyłabym Ciebie stalkingiem, abyś się wreszcie odczepił i dał żyć.
Czasami warto dać miłości zwiędnąć jak kwiatu, aby znaleźć coś odpowiedniejszego dla Siebie. Uwierz mi nie jesteś pępkiem świata wink - być może dla siebie.

madoja napisał/a:

TAK, to jest bardzo dziwne!
Co to za wyznaczanie dat? Np. "Seks będzie w listopadzie 2023 roku". Przerażające wręcz. Odarte zupełnie z pożądania, spontaniczności, uczucia.
Ja rozumiem że dawniej ludzie czekali do ślubu, ale dawniej ślub brało się szybko, bo były inne czasy. Rozumiem też, że dziewczyna chce trochę poczekać żeby być pewna. Ale to co ona robiła było śmieszne.
I nie wykluczam, że być może Twoje całowanie się z innymi było dlatego że ona ma fioła na punkcie trzymania swojego dziewictwa pod kluczem. Choć to Cię nie usprawiedliwia. Piszę tylko, że ona nie jest normalna. Nie jest i już, mimo że ją teraz idealizujesz.

Nie przesadzajmy, jak Jej podejście tak Mu przeszkadzało to mógł po ludzku odejść. Troszkę to żałosne... dorośnijmy dobrze?

31

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

Leśny owoc, z tym stalkingiem to mnie rozbawiłaś nawet smile
4telefony w ciągu 3tygodni,  kilka rozmów na fb i dwa spotkania na żywo to według Ciebie stalking?

32 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-12-09 17:24:44)

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
kometa0000 napisał/a:

Leśny owoc, z tym stalkingiem to mnie rozbawiłaś nawet smile
4telefony w ciągu 3tygodni,  kilka rozmów na fb i dwa spotkania na żywo to według Ciebie stalking?

Jeśli nie za dobrze czuje się w tej sytuacji to jak najbardziej tak. Niestety większość kobiet sądząc "a to są tylko spotkania, niezobowiązujące pogadanki" godzi się na taką formę powolnego zakończenia relacji ze względu na czysty sentyment. Chyba... że właśnie powiedziała Ci: "wracamy do siebie" to cofam ostatni post. Powinna się od Ciebie odciąć tj. wszędzie poblokować i poprosić, aby "koleżanki" przestały nadawać za Jej plecami, bo sobie tego nie życzy.
Co byś zrobił gdyby Ciebie wszędzie poblokowała?

Niezłośliwie - 3 razy dałeś ten sam post, co każdemu może się zdarzyć. Zgłoś je do usunięcia smile.

33

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu
kometa0000 napisał/a:

Leśny owoc, z tym stalkingiem to mnie rozbawiłaś nawet smile
4telefony w ciągu 3tygodni,  kilka rozmów na fb i dwa spotkania na żywo to według Ciebie stalking?

Potrafimy czytać wink? Kłania się regulamin forum.

34 Ostatnio edytowany przez kometa0000 (2017-12-10 18:08:37)

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

Tak, przypadkowo opublikowało kilka razy ten sam post, a dokładnie to początek.
Z Tobą leśny owoc nie da się normalnie rozmawiać i szkoda mi klawiatury na to.
Osoba wyżej, masz po części racji. Powiedziała mi że to już koniec. Tylko nie znasz po części całej sytuacji i jej rodziny. Widziałem jakie ma do mnie uczucie i jak boli ją rozmowa że musi zerwać kontakt, bo długo rozmawiałem z jej koleżanką. To że rozmawiała ze mną, bo ją o to poprosiłem to nie jest nic złego i nie rozumiem dlaczego tak ją jedna z osób tutaj opluwa. Za dużo nie mówiła i nie doradzała, ponieważ nie chciała udzielać się po żadnej ze stron. Fakt że nie była bardzo zła po spotkaniu, pokazuje że w pewnym stopniu to była zła ze względu na to że rodzice wywarli na Nią presji. Mówisz że jestem dzieciakiem bo? Bo walczę i kocham bardzo? Szkoda że nie patrzysz na to jak Ona się zachowywała. Ten rozpad nie był tylko dlatego że zdradziłem, ale ile kłótni było bo Ona zrobiła z jakiegoś powodu? Ja o pakcie jej i koleżanek dowiedziałem się przypadkiem 3miesiace temu...
Po 1. Pakt z koleżankami ważniejszy od miłości i uczucia...
- Czy to w takim razie miłość? I druga sprawa że żadna z tych koleżanek po dziś dzień nie miały w życiu partnera...
Po 2. Około roku temu mówiła i wiele razy powtarzała że wstydzi się, bo boi się że jeśli nie będziemy razem, to komuś opowiem wszystko lub będę się z niej śmiał jak spotkam na mieście i będzie się bardzo źle czuć. I powiedziała raz że nie czuje we mnie mężczyzny na całe życie. Długo tonodcxuwalem.
Mimo to bardzo ją kocham, chociaż po tym co zaczynam myśleć mam momentami mieszane uczucia, co do tego za kogo mnie miała.
Mimo to moje uczucie do niej nie osłabło.
Nie znasz mnie nawet, a jedynie opluwasz i obrażasz przez internet leśny owoc -_-

Nie wiesz jakich ma rodziców, powiedziała mi wprost że bardzo boi się że znowu ją zostawię i zranie.
W jednej chwili mówi żebym nie patrzył na innych jak dałem przykład zdrady jej koleżanki i przebaczenia/naprawy przez narzeczonego i teraz planują ślub, a minutę później mówiła żebym już sobie poszedł bo wszyscy się patrzą...
Jej koleżanka jak i Ona mi wielokrotnie mówiła że jej rodzice bardzo źli byli bo rozmawialiśmy, bo przyjęła prezent, bo wgl. żyje. Prawdopodobnie dzwonił jej tata nawet do mnie do pracy i wypytywał o mnie...
Nie znasz jej taty, człowiek ten potrafił krzyczeć na Nią z błahych powodów...
Ona ma 21lat, a nie może sama decydować. Ona mi płakała w ramię że chce się wyprowadzić z domu i już  nie chce tu mieszkac.
Nieasz mnie i nie wiesz ile się zmieniłem od czasu zerwania i ile w sobie zmieniam. Dużo błędów naprawiam teraz i zmieniam swoje wady. Ona to widzi i wie o tym, ale boi się rodziców po prostu, jej koleżanka mi wielokrotnie powiedziała że jest pod wielką presją rodziców i boi się najzwyczajniej. Gdy do niej zadzwoniłem słyszałem jak jej tata krzyczał że dokładnie w słuchawce słyszałem go...
Co innego powiedzieć swoje zdanie jak to zrobili moi rodzice i nie zakazywali mi kolejnych prób, chociaż widzieli jak cierpię i wiedzieli że mam marne szanse. U niej odwrotnie...
Ja święty nie jestem i nie umywam się od tego. Chcę to naprawić, wierzę że jeśli dwie strony się kochają i mają tak samo mocne uczucie, to małymi kroczkami da się to zrobić. Tylko trzeba to zrobić z głową i na spokojnie, potrzeba dużo czasu.

35

Odp: Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

Autorze, jesteś przekonany, że rodzice tej dziewczyny są winni. Gdyby nie oni, przekonałbyś ją, że wart jej jesteś, mimo tych wpadek wcześniejszych.
Pytanie, co będzie, gdy ona rzeczywiście zaufa i zignoruje rodzicieli.
Według ciebie, ona, to księżniczka przecież. Taka, która nie rozumie, że mężczyźni to zdobywcy, a nie podnóżki.
Przekonaj więc zatem jej rodziców, żeś księciem.
To jest prawdziwym zadaniem - o ile kitu nam nie wciskasz, że zależy ci na tej kobiecie, jako ewentualnej partnerce. Co było do powiedzenia. smile

facet po przejściach

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wyznanie rozstania i zdrady i chęć naprawy/powrotu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016