Jak poradzić sobie z tą sytuacją? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak poradzić sobie z tą sytuacją?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: Jak poradzić sobie z tą sytuacją?

Witam wszystkie forumowiczki. Mam nadzieje, że ktoś dobrnie do końca mojej historii
obiektywnie spojrzy na sytuację i spróbuje mi coś doradzić.
Mianowicie- jestem mężatką, od kilku lat staramy się z mężem o dziecko, ale póki co bezskutecznie.
Jestem po poronieniach. Tyle tytułem krótkiego wstępu.
Wraz z mężem mamy, a raczej już mieliśmy zaprzyjaźnione małżeństwo. Wspólne wypady na piwo, imprezy, spędzanie wolnego czasu.
Wiele razy zwierzałam im się z naszych problemów, więc mieli jakiś wgląd w nasze życie i byli na bieżaco co się u nas dzieje.
Wszystko układało się fajnie do czasu pewnej imprezy. Wtedy ja byłam na świeżo po poronieniu a nasi znajomi ogłosili, ze spodziewają się dziecka..
Dokładnie wiedzieli, że staramy się, że nam nie wychodzi i jak ja to wszystko przeżywam. Do tego byłam kilka dni po zabiegu...
Niestety moje emocje wzięły górę, nie panowałam nad sobą , nie wytrzymałam tej sytuacji i opuściłam tą imprezę bez słowa wyjaśnienia.
Znajomi dowiedzieli się co się stało ale z ich strony nie było żadnej reakcji. Telefonu czy nawet jednego smsa co się stało. I tak sytuacja trwała prawie rok.
Po tym czasie ja doszłam jako tako do siebie, zrozumiełam też jak żle się zachowałam i postanowilam odezwać się do znajomej. Pierwsza rozmowa wydawałby się, że przebiegła ok,
że w miarę zrozumiałyśmy swoje stanowiska i będziemy kontynoować znajomość. Po 2-3 miesiącach odezwałam się znów- i wtedy wszystko zmieniło się o 180 stopni.
Znajoma stwierdziła, że ona nie może mi wybaczyć tego jak się zachowałam, że nie cieszyłam sie jej ciążą, i tak w ogóle to jestem podła, zawistna i fałszywa,
bo przyjaciele w każdej sytuacji się wspierają i cieszą się szczęściem innych. Zostałam zjechana od góry do doł, że jak ja śmiem się w ogóle odzywać po tym co zrobiłam.
Minął rok... Ja nadal czuję, że aytuacja nie jest wyjasniona i odzwyam się kolejny- 3 raz. I ta sama sytuacja, moze z większym nawet natęzeniem. Czego ja jeszcze od niej chcę, znajomymi już nie będziemy.
Ona ma swoje zasady i ich się trzyma. Ja zachowałam się wobec niej tak czy inaczej i jestem skreślona.
Ciężko jest mi się pogodzić z tą sytuacją, z takim odtrąceniem. To małżeństwo było naprawdę nam bliskie...
Doradźcie dziewczyny jak poradzić sobie z tym. Nie mam już siły. W duchu postanowiłam, ze do 3 razy sztuka. Pierwsza wyciągałam rękę 3 razy, ale za każdym razem zostałam odtrącona...
Za wszelkie uwagi i rady bardzo dziękuję. Mam nadziję, ze znajdzie się choć jedna osoba która dotrwa do końca.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak poradzić sobie z tą sytuacją?

Dotrwałam do końca smile
I uważam że okazałaś wystarczająco dużo dobrej woli. Twoja reakcja na imprezie,choć niezbyt dobra,jest całkowicie zrozumiała(lata temu też było mi przykro gdy inni świętowali). Zeby być tak zaciekłym w takiej sytuacji? Przesada. Znzlazłabym innych przyjaciół bo to nie są przyjaciele... Trzymaj się!

3

Odp: Jak poradzić sobie z tą sytuacją?

Wlaśnie o to chodzi, ze ta znajoma widzi jednokierunkowo. Widzi tylko to jak ja się zachowałam, ale tego jak ona już nie. Boli mnie to w jaki sposób i jak łatwo przyszlo jej skreślenie tej znajomości. Nie znaliśmy się rok czy dwa. O wiele dlużej. Zawsze myślalam, że są bardzo w porządku. Ciężko mi jest pogodzić się z tym

Reklama

4

Odp: Jak poradzić sobie z tą sytuacją?
Anne1988 napisał/a:

Witam wszystkie forumowiczki.
Znajoma stwierdziła, że ona nie może mi wybaczyć tego jak się zachowałam, że nie cieszyłam sie jej ciążą, i tak w ogóle to jestem podła, zawistna i fałszywa,
bo przyjaciele w każdej sytuacji się wspierają i cieszą się szczęściem innych.

No właśnie...przyjaciele, nie tylko cieszą się szczęściem innych, ale też wspierają w trudnych chwilach. Ty w tamtym momencie nie potrafiłaś się cieszyć jej szczęściem, ale ona najwyraźniej nie zadała sobie trudu, żeby zrozumieć Cię, o wsparciu nie wspomnę.
Trudno teraz licytować, co wtedy było ważniejsze, jej, czy Twoje uczucia, jednak Ty wyciągnęłaś rękę, a ona nadal idzie w zaparte. Nie pozostaje Ci nic innego, jak spisać tę znajomość na straty. Twoja "przyjaciółka" okazała się skoncentrowaną na sobie, do tego zatwardziałą osobą, a jej przyjaźń nieszczera.

5

Odp: Jak poradzić sobie z tą sytuacją?

Ciężko jest mi pogodzic się z tym, że tak bez mrugniecia okiem zostalam odrzucona i potraktowana z góry. Rozumiem ją, że się cieszyla. To oczywiste. Ale ona mogla wykazać chć odrobine empatii i zrozumiec moją sytacje. Ja w tym samym czasie straciłam swoje dziecko. Mysle też że gdyby jej zależalo na tej znajomosci tak jak mi to tak samo chcialaby odnowic kontakt, przemyslalaby wszystko i wyciagnela wnioski. Ale chyba w tych przemysleniach jestem sama.

Reklama

6

Odp: Jak poradzić sobie z tą sytuacją?

Czyli Wasi znajomi w momencie ogłaszania swojej ciąży nic nie wiedzieli o Twoim poronieniu?
W takim razie nie możesz ich winić za nic. Tobie było przykro, ale im pewnie też, co widać po reakcjach. Niestety bywa tak. Nic już na to nie poradzisz teraz.

7

Odp: Jak poradzić sobie z tą sytuacją?
Lady Loka napisał/a:

Czyli Wasi znajomi w momencie ogłaszania swojej ciąży nic nie wiedzieli o Twoim poronieniu?
W takim razie nie możesz ich winić za nic. Tobie było przykro, ale im pewnie też, co widać po reakcjach. Niestety bywa tak. Nic już na to nie poradzisz teraz.

ok, ale wiedzieli o staraniach, o nieudanych próbach

Anne1988 napisał/a:

Po tym czasie ja doszłam jako tako do siebie, zrozumiełam też jak żle się zachowałam i postanowilam odezwać się do znajomej. Pierwsza rozmowa wydawałby się, że przebiegła ok,
że w miarę zrozumiałyśmy swoje stanowiska i będziemy kontynoować znajomość. Po 2-3 miesiącach odezwałam się znów- i wtedy wszystko zmieniło się o 180 stopni.
Znajoma stwierdziła, że ona nie może mi wybaczyć tego jak się zachowałam, że nie cieszyłam sie jej ciążą, i tak w ogóle to jestem podła, zawistna i fałszywa,
bo przyjaciele w każdej sytuacji się wspierają i cieszą się szczęściem innych. Zostałam zjechana od góry do doł, że jak ja śmiem się w ogóle odzywać po tym co zrobiłam.

trzymać złość, żale przez tyle czasu? jak rozumiem, powiedziałaś jej o swoich poronieniach? a mimo to po tak długim czasie jest zła, że nie skakałaś z radości na wieść o jej ciąży?
Daj sobie spokój z taką "przyjaciółką" nie ma w sobie odrobiny empatii, nie wyjaśnisz tej sytuacji, bo ona chyba jest w sferze emocjonalnej, a nie obiektywnych przyczyn.

8

Odp: Jak poradzić sobie z tą sytuacją?

No o staraniach wiedzieli, ale to samo mogę powiedzieć przynajmniej o 3-4 małżeńśtwach z mojego środowiska, starają/starali się po kilka lat zanim się udało z pierwszym dzieckiem.

9 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-12-07 14:42:56)

Odp: Jak poradzić sobie z tą sytuacją?

Jedna strona ma focha, że nie cieszyłaś się razem z nią. Ty z kolei miałaś wyrzut, że byłaś po poronieniu, a oni tutaj się cieszą z bobasa. Normalnie jak w kręgu dzieciaków, a nie dorosłych ludzi. A co do samej znajomości to szkoda na nią czasu. To tylko znajomość jakich wiele.

10

Odp: Jak poradzić sobie z tą sytuacją?

W momencie ogłoszenia ciąży przez nią, ona nie wiedziała, ze jestem po poronieniu, ja nie wiedziałam, ze ona jest w ciąży. Zbiegło się w czasie wszystko. Przez prawie rok nie odzywałyśmy się do siebie, a później ona stwierdziła, ze nie chce mieć ze mną nic wspólnego bo ja nie cieszyłam się razem z nią. I nic nie dawały moje tłumaczenia dlaczego. Kilka razy próbowałam i nic to nie dało. Zrobiłam co mogłam, więcej na pewno się nie odezwę, bo ile można.

11

Odp: Jak poradzić sobie z tą sytuacją?

Ludzie przychodza i odchodza. Wsiadaja do Twojego pociagu na stacji A, moze na poczatku zamierzali dojechac z Toba do Z, ale wysiadaja na K. Skoro wysiadla z Twojego pociagu, to nie gon za nia, tylko jedz dalej. Moze pewnego dnia znow wsiadzie do Twojego pociagu na stacji O i razem dojedziecie do Z, a moze pojedzie z Toba do stacji S.

Ja tez mialam kolezanke, ktora wysiadla z mojego pociagu mocno vqrwiona, a po 17 latach wsiadla znowu do mojego pociagu. Mam rowniez teraz wspollokatora, ktory wysiadl z mojego pociagu piec lat temu, a teraz nasze drogi sie zeszly i mieszka u nas od listopada. Pomagam mu stanac na prosta po roznych zyciowych przejsciach. Nie bede tej historii opisywac, mimo ze jest budujaca, bo cale forum woli na mnie pomyje wylewac i nazywac mnie tyranem, wiec wszelkie moje przejawy dobroci sa tu niemile widziane.

Zmierzam ogolnie do tego, ze jesli ludzie wysiadaja z Twojego pociagu zycia, to nie zatrzymuj ich na sile. Co ma byc, to bedzie. Wez gleboki oddech, wypusc powietrze, policz do stu czy dziesieciu i powiedz sobie, ze co ma byc, to bedzie. Jesli wroci, a Ty bedziesz na takim etapie, ze sie bedziesz z tego cieszyc- super. Jesli nie, jej strata. Moze do Twojego pociagu wsiadzie na ktorejs stacji ktos, kto sprawi, ze zapomnisz o ludziach, ktorzy wysiedli z Twojego pociagu i nidgy do niego nie wrocili. Zycze Ci jakiejs nastepnej super przyjazni z calego serca. Pozdrawiam.

12

Odp: Jak poradzić sobie z tą sytuacją?

Autorko w pelni podpisuje sie pod slowami josz.
Owszem w tamtej sytuacji nie zachowalas sie dobrze. Niemniej jednak ja to rozumiem. Sama mialam podobne przezycia co Ty i pamietam jak bolalo dowiadywanie sie o kolejnych ciazach w rodzinie meza i sluchanie szczebiotu szwagierek nt mdlosci usg pierwszych ruchow dziecka (akurat obie zaszly w ciaze w tym samym czasie) podczas gdy ja przegrywalam kolejna walke o swoja ciaze. Myslalam sobie wtedy o braku empatii i bezmyslnosci i tez nie raz mialam ochote wstac i wyjsc bez slowa. Dalam rade wysiedziec, Ty nie..trudno. Zrozumialas swoj nietakt, przeprosilas raz drugi trzeci. Jestes wiec fair. Twoja "przyjaciolka" widzi za to wciaz tylko siebie i swoje zranione uczucia. Gdyby byla prawdziwa przyjaciolka  to  zrozumialaby Twoje zachowanie i wybaczylaby szczegolnie ze miala na to sporo czasu. Ona natomiast wymaga wspierania i cieszenia sie jej szczesciem sama nie zadajac sobie najmniejszego trudu by pochylic sie nad Twoja sytuacja. Daj sobie spokoj z ta znajomoscia. Zrobilas co moglas,  czyniac wiecej ocierasz sie o jakies żebranie o watpliwa naprawde przyjazn tej kobiety. Glowa do gory i badz pewna ze istnieja inne pary z ktorymi jestescie w stanie stworzyc serdeczna wiez smile Kwestia czasu kiedy taka poznacie.

13

Odp: Jak poradzić sobie z tą sytuacją?

Przede wszystkim bardzo Ci współczuję całej sytuacji. Obie zachowałyście się, jak się zachowałyście. Ty chciałaś to naprawić, ona nie. Widzę, że sama dochodzisz do słusznych wniosków, nie błagasz o przyjaźń w miejscu, gdzie jej nie znajdziesz i dałaś sobie rozsądny limit prób. Popieram w pełni słowa Mamy Emigrantki. Napiszę nawet więcej - nie myśl o tym, czy ktoś wysiadając z twojego pociągu jeszcze do niego wsiądzie, zwłaszcza jeśli zrobił to, trzaskając drzwiami. Żeby oszczędzić sobie samej zadręczania się tym, że "oni byli nam naprawdę bliscy", a teraz Was odtrącili, możesz w duchu podziękować jej za to, co było dobre, że była w Twoim życiu ... i puścić tę nić wolno. Tak zrobiłam z osobami z mojego otoczenia, które wydawały się przyjazne, żeby na końcu dźgnąć mnie nożem w plecy (mój chłopak, który mnie oszukiwał i bardzo milutka szefowa, która skorzystała z okazji, żeby mi nie przedłużyć umowy, gdy potrącił mnie samochód, więc straciłam zdrowie i pracę za jednym zamachem). Dałam odejść moim wyobrażeniom o nich, o tym, "co by było, gdyby(m)...", znalazłam w myślach miejsce na wdzięczność, również za ciężkie lekcje życia, jakich mi nieświadomie udzielili. I jest mi... nieco łatwiej, bo to jest oczywiście proces, tym trudniejszy, im bliższa była przyjaźń/relacja i wyższe wymagania wobec niej. Nie zrobisz tego z dnia na dzień, tym bardziej, jeśli nie pozwolisz sobie najpierw na żałobę. Tak, żałobę, bo to jest strata i jeśli nie dasz sobie czasu na nią, taki niezaleczony żal może się ujawnić albo w sytuacji zupełnie niezwiązanej, nawet neutralnej (miałam tak po wypadku, że dopiero po ok. 0,5 roku nagle dostawałam ataków histerii i nikt nie wiedział, łącznie ze mną , właściwie dlaczego) albo Twoje ciało się odezwie w proteście jako, np. dziwna migrena, ból żołądka, itd.

Mam nadzieję, że jakoś Cię zainspirowałam i pomogłam. Trzymaj się mocno i daj sobie czas.

Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu.
Tylko ty sam decydujesz, czy jesteś swoim największym przyjacielem, czy - wrogiem.

14

Odp: Jak poradzić sobie z tą sytuacją?

Anne odpusc sobie te znajomosc, twoja reakcja nie byla wynikiem zej woli,ale bolu ktory przezywalas. Gdyby ona byla taka super kolezanka, to by zrozumiala ze w tamtej chwili nie potrafilas sie cieszyc z jej ciazy. Wiem co czujesz strata dziecka bardzo boli.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak poradzić sobie z tą sytuacją?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016