Facet domator - czy to widzicie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet domator - czy to widzicie?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 76 ]

Temat: Facet domator - czy to widzicie?

Hej. Piszę do was z takim problemem... jesteśmy razem od 5 lat i od 2 lat mieszkamy razem.

Mój chłopak (l. 24, student dzienny, bez pracy) jest totalnym domatorem. Nienawidzi wychodzić z domu - ewentualnie do supermarketu albo na spacer po parku. Nienawidzi także sportu, bo mówi, że każda aktywność fizyczna go męczy i denerwuje. Ma kilku kolegów ze studiów, z którymi spotyka się na piwo i projekty inżynierskie raz w tygodniu (oczywiście u któregoś w domu). Oni raczej imprezują albo wychodzą sobie sami/ ze swoimi dziewczynami, a mój woli posiedzieć przed komputerem i pograć w grę.

Ze mną nie wychodzi nigdzie. Ostatnio byliśmy 2 miesiące temu na łyżwach, z okazji moich urodzin (wymuszone, to ja poprosiłam o prezent w postaci jego obecności...).  Od tego czasu - tylko supermarket, gry komputerowe, filmy na komputerze - takie oto sposoby spędzania wolnego czasu.

Ja zawsze byłam bardzo aktywna. Teraz, dzięki niemu/ przez niego - przygasłam. Nadal na tygodniu, po studiach, chodzę na lekcje języka obcego i siłownię. W weekendy zaś okropnie się nudzę, czasami dorabiam sobie jako hostessa, czasami sama gdzieś wyjdę, ale jednak sama to nie to samo jak z kimś. Moje wszystkie koleżanki wracają na weekendy do domów rodzinnych albo bawią ze ze swoimi chłopakami.

Jeżeli chodzi o podróże - jest dokładnie to samo. Byliśmy w tym roku na wakacjach za granicą. Ja chciałam chodzić, zwiedzać, próbować nowych rzeczy, pływać w morzu, zaś on wolał leżeć na łóżku w hotelu (!!) pod klimatyzatorem, bo 'na dworze za gorąco, a jemu się nie chce chodzić'.

Myślicie, że z takiej sytuacji da się ustalić jakiś kompromis? Od 4 lat próbuję nakłonić go do jakiejś aktywności, wspólnego wyjścia, wyjazdu na wycieczkę, ale nic nie pomaga sad

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Facet domator - czy to widzicie?

Niestety ale musisz się pogodzić z tym że on jest domatorem, nie każdy rodzi się ekstrawertykiem którego ciągle swędzą cztery litery.

3

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
riksza12 napisał/a:

Hej. Piszę do was z takim problemem... jesteśmy razem od 5 lat i od 2 lat mieszkamy razem.

Mój chłopak (l. 24, student dzienny, bez pracy) jest totalnym domatorem. Nienawidzi wychodzić z domu - ewentualnie do supermarketu albo na spacer po parku. Nienawidzi także sportu, bo mówi, że każda aktywność fizyczna go męczy i denerwuje. Ma kilku kolegów ze studiów, z którymi spotyka się na piwo i projekty inżynierskie raz w tygodniu (oczywiście u któregoś w domu). Oni raczej imprezują albo wychodzą sobie sami/ ze swoimi dziewczynami, a mój woli posiedzieć przed komputerem i pograć w grę.

Ze mną nie wychodzi nigdzie. Ostatnio byliśmy 2 miesiące temu na łyżwach, z okazji moich urodzin (wymuszone, to ja poprosiłam o prezent w postaci jego obecności...).  Od tego czasu - tylko supermarket, gry komputerowe, filmy na komputerze - takie oto sposoby spędzania wolnego czasu.

Ja zawsze byłam bardzo aktywna. Teraz, dzięki niemu/ przez niego - przygasłam. Nadal na tygodniu, po studiach, chodzę na lekcje języka obcego i siłownię. W weekendy zaś okropnie się nudzę, czasami dorabiam sobie jako hostessa, czasami sama gdzieś wyjdę, ale jednak sama to nie to samo jak z kimś. Moje wszystkie koleżanki wracają na weekendy do domów rodzinnych albo bawią ze ze swoimi chłopakami.

Jeżeli chodzi o podróże - jest dokładnie to samo. Byliśmy w tym roku na wakacjach za granicą. Ja chciałam chodzić, zwiedzać, próbować nowych rzeczy, pływać w morzu, zaś on wolał leżeć na łóżku w hotelu (!!) pod klimatyzatorem, bo 'na dworze za gorąco, a jemu się nie chce chodzić'.

Myślicie, że z takiej sytuacji da się ustalić jakiś kompromis? Od 4 lat próbuję nakłonić go do jakiejś aktywności, wspólnego wyjścia, wyjazdu na wycieczkę, ale nic nie pomaga sad

Wszystko rozumiem - jak Tom napisał, nie każdy lubi być aktywny, ale tego, co pogrubiłam, bym nie wytrzymała! To już przekracza ludzkie pojęcie - wybulić kasę za zagraniczne wakacje, by leżeć w łózku?! I to młody chłopak tak myśli??

Fakt jest jeden: musisz zaakceptować jaki jest, bo on się nie zmieni, a w związku z tą akceptacją możesz, albo się dostosować do niego, albo znaleźć innego chłopaka. Osobiście polecam opcję druga - inny chłopak, bo takiego lenia, gnuśnego knura, to bym nie zniosła. Pomyśl, że zostając z nim na resztę życia już nigdy nigdzie nie pojedziesz, do żadnego klubu, galerii, restauracji nie wyjdziesz - jak Ci sie podoba taka wizja?

Reklama

4

Odp: Facet domator - czy to widzicie?

aleście się dobrali, czarno widzę waszą przyszłość ale oboje jesteście młodzi a ty jesteś świadoma problemu dlatego radzę zakończyć ten związek  wcześniej niż później, będzie bolało ale chyba nie warto iść na kompromisy za wszelką cenę, to twoje życie i masz je tylko jedno

5

Odp: Facet domator - czy to widzicie?

Opis twojego chłopaka w głównych punktach wygląda jak opis mojego życia big_smile. Jedynie te wakacje się nie zgadzają ze mną, bo ja wiem, że też bym nie chciała wychodzić z hotelu, ale ja bym nie wyjechała, bo szkoda by było mi pieniędzy na leżenie w hotelu w tropikach. Ja jeszcze nie wychodzę na spacery, bo tego nie lubię i ja nie gram, zamiast tego wolę oglądać filmy i seriale. Nie lubię, gdy ludzie wyciągają mnie z domu.
Widać, że wasze style życia są totalnie różne. Czy próbowałaś go wyciągnąć na jakieś wydarzenia dla graczy? smile Jesli tak, to czy z entuzjazmem odniósl się do tego pomysłu? smile

Reklama

6

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
kao_makao napisał/a:

Czy próbowałaś go wyciągnąć na jakieś wydarzenia dla graczy? smile Jesli tak, to czy z entuzjazmem odniósl się do tego pomysłu? smile

Ja nie próbowałam, sam się umówił z kolegami i sobie poszli. Zapytał gdzieś w przelocie czy też chcę iść, ale ja ani dobrze bym się tam nie bawiła, ani tym bardziej z jego kolegami, którzy rozmawiają tylko na 2 tematy - piwo i technologia tongue Więc nie szłam.

Jeżeli chodzi o ten temat wakacji i siedzenia w hotelu - o to też się wtedy pokłóciliśmy. I faktycznie nawet z rana i wieczorem wychodziliśmy z hotelu. Dla niego to był już max komromisu, zaś dla mnie nadal trochę stracony czas i pieniądze...

Wczoraj naszedł temat - jedziemy na jakąś wycieczkę w przyszły weekend? Do Torunia? Albo o Wrocławia, na jarmark bożonarodzeniowy?
Mamy samochód, więc to nie problem. Kasę też mam.
Powiedział, że dla niego to jest bez sensu jechać do obcego miasta, jeżeli on mieszka w mieście i tam będzie to samo. A na jarkamrku i tak nic nie kupi, więc ma jechac tylko po to, żeby zobaczyć coś, co już widział na zdjęciach?

7

Odp: Facet domator - czy to widzicie?

Ło jesu, umarłabym z takim facetem za życia sad  Jak on będzie wyglądał za 20 lat bez spacerów, sportów, ruchu? Wyjdzie z dzieckiem na spacer, czy zrzuci to na mamusię?
Nie dobraliście się niestety i nie będzie lepiej, widzę to po swoim tacie, tylko że mój ojciec to chociaż w góry uwielbiał jeździć, na narty, rower czy popływać nad jeziorem. On potrzebuje domatorki.

8

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
riksza12 napisał/a:
kao_makao napisał/a:

Czy próbowałaś go wyciągnąć na jakieś wydarzenia dla graczy? smile Jesli tak, to czy z entuzjazmem odniósl się do tego pomysłu? smile

Ja nie próbowałam, sam się umówił z kolegami i sobie poszli. Zapytał gdzieś w przelocie czy też chcę iść, ale ja ani dobrze bym się tam nie bawiła, ani tym bardziej z jego kolegami, którzy rozmawiają tylko na 2 tematy - piwo i technologia tongue Więc nie szłam.

Jeżeli chodzi o ten temat wakacji i siedzenia w hotelu - o to też się wtedy pokłóciliśmy. I faktycznie nawet z rana i wieczorem wychodziliśmy z hotelu. Dla niego to był już max komromisu, zaś dla mnie nadal trochę stracony czas i pieniądze...

Wczoraj naszedł temat - jedziemy na jakąś wycieczkę w przyszły weekend? Do Torunia? Albo o Wrocławia, na jarmark bożonarodzeniowy?
Mamy samochód, więc to nie problem. Kasę też mam.
Powiedział, że dla niego to jest bez sensu jechać do obcego miasta, jeżeli on mieszka w mieście i tam będzie to samo. A na jarkamrku i tak nic nie kupi, więc ma jechac tylko po to, żeby zobaczyć coś, co już widział na zdjęciach?

Czyli dla gier z innymi pasjonatami gier jest w stanie gdzieś wyjść smile.
Jeśli chodzi o jarmark, to sama akurat prezentuję taką postawę jak twój partner. I dobrze go rozumiem w tej kwestii, bo dla mnie takie wyjazdy to też trochę marnotrawstwo czasu i pieniędzy. Szczerze mówiąc, myślałam że jestem jedyną osobą na świecie, która tak myśli, ale jak widać są inni o takich poglądach smile.

9

Odp: Facet domator - czy to widzicie?

riksza12, byłam w  podobnym związku jak Ty no i nie wyszło wink teraz jestem z partnerem który ma podobne podejście do mnie (tzn oboje mamy takie jak Ty) i baardzo sobie to cenie, że sam jest aktywny i nie muszę go wyciągać na siłę. Uważam, że wasz związek jest niestety na straconej pozycji. Bo jakie są opcje?
a) nie wychodzicie - Ty jesteś zła
b) wychodzicie - on jest zły
Chyba, że jesteście w stanie osiągnąc kompromis w stylu jeden tydzień spędzacie "po Twojemu" a drugi wg jego wizji.

10

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
Rising_Sun napisał/a:

riksza12, byłam w  podobnym związku jak Ty no i nie wyszło wink teraz jestem z partnerem który ma podobne podejście do mnie (tzn oboje mamy takie jak Ty) i baardzo sobie to cenie, że sam jest aktywny i nie muszę go wyciągać na siłę. Uważam, że wasz związek jest niestety na straconej pozycji. Bo jakie są opcje?
a) nie wychodzicie - Ty jesteś zła
b) wychodzicie - on jest zły
Chyba, że jesteście w stanie osiągnąc kompromis w stylu jeden tydzień spędzacie "po Twojemu" a drugi wg jego wizji.

a wówczas każde z nich ma połowę wakacji zepsutą big_smile

11

Odp: Facet domator - czy to widzicie?

Próbowaliśmy kompromisu w stylu: on siedzi w domu, a ja robię co chcę z kim chcę. Dzięki temu wyjdę czasem gdzieś z koleżankami, ale i ich mam niewiele niestety, bo większość z nich ma już swoje drugie połówki i to z nimi woli spędzać czas tongue gdzieś też czasem sama pojadę na wycieczkę, ale w pojedynkę wychodzi drożej i nudniej niż w parze.

Jeżeli chodzi o aktywności - on bardzo lubi góry, ale w ogóle nie ma kondycji. Byliśmy rok temu na niskich górach przy granicy z Czechami (1200,1300m) to zaliczaliśmy 1 górkę dziennie, a potem pół dnia odpoczynku w pensjonacie. Ja najchętniej spędziłabym na tych wyprawach cały dzień, ale jego bolą nogi po godzinie. A na siłownię nie pójdzie no bo.,,nie ma czasu ćwiczyć" albo.,,musiałby dojeżdżać". W domu też nie poćwiczy bo mu się nie chce.
W związku z brakiem kondycji tylko raz byliśmy pobiegać, nigdy przez 4h nie byliśmy na rowerach, raz na rowerku wodnym, raz na łyżwach... A ja kocham ćwiczyć! sad

Czy myślicie ze takie różnice w preferencjach spędzania wolnego czasu i podejściu do podróży to jest rzecz na tyle istotna w związku, żeby faktycznie myśleć o rozstaniu? Podczas gdy związek w dużej mierze oparty jest na zaufaniu i planach na przyszłość?

12

Odp: Facet domator - czy to widzicie?

Tak, to rzecz bardzo istotna.

13

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
riksza12 napisał/a:

Czy myślicie ze takie różnice w preferencjach spędzania wolnego czasu i podejściu do podróży to jest rzecz na tyle istotna w związku, żeby faktycznie myśleć o rozstaniu? Podczas gdy związek w dużej mierze oparty jest na zaufaniu i planach na przyszłość?

Myślę, że tak - w końcu związek polega na spedzaniu ze sobą czasu. Sama piszesz, że koleżanki spedzają czas ze swoimi drugimi połówkami. Spędzają go razem, bo lubią cos robić wspólnie, a u Ciebie tego nie ma, lubicie całkowicie inne rzeczy. Z czasem to się będzie pogłębiać, zamęczycie się ze sobą. Ty mu będziesz truć nad głową "chodźmy gdzieś, zróbmy coś", a on się będzie wykręcał - i tak w kółko. Albo Ty się poświęcisz dla niego i będziesz siedzieć w domu i cierpieć z nudów.

Wyobraź sobie, że już nigdy nie pojedziesz na wakacje - albo pojedziesz i spędzisz je w pokoju hotelowym. Jak Ci sie podoba taka wizja?

Albo inaczej - jeśli znów pojdziecie na kompromis, że Ty robisz coś ze swoimi znajomymi a on w tym czasie siedzi w domu, to dojdzie do tego, że poznasz kogoś innego, kogoś bardziej aktywnego, z pasją, ciekawego i Twój obecny związek sam sie rozpadnie.

Ktoś już wyżej pisał, ale i ja sie nad tym zastanawiam: jeśli młody koleś jest już teraz tak cholernie leniwy, to co będzie za kilka/-naście lat? Przecież on całkowicie skapcanieje tongue roztyje się, zdrowie mu podupadnie...

Czy taki facet - i taka perspektywa - jest dla Ciebie atrakcyjny?

14

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
CatLady napisał/a:

Ktoś już wyżej pisał, ale i ja sie nad tym zastanawiam: jeśli młody koleś jest już teraz tak cholernie leniwy, to co będzie za kilka/-naście lat? Przecież on całkowicie skapcanieje tongue roztyje się, zdrowie mu podupadnie...

Czy taki facet - i taka perspektywa - jest dla Ciebie atrakcyjny?

Ma świetną przemianę materii - sporo je, nic nie ćwiczy, a wygląda naprawdę dobrze. Tj. w ubraniach dobrze, bo jak zdejmie to już tu i ówdzie wychodzą mankamenty tongue Ale ja też nie jestem idealna, nie mam idealnego ciała, kocham słodycze i pizzę, więc wyglądam jak wyglądam. Dlatego o sam wygląd aż tak nie dbam i nigdy nie dbałam.

Martwi mnie jedynie ten brak kondycji - ani ze mną, ani gdzieś w przyszłości z ewentualnym dzieckiem nie wyjdzie na dłuższą wyprawę rowerową, albo na tydzień w góry, nie nauczy pływać na basenie, jeździć na rolkach itp. Chyba, że mu się odwidzi. Przez 4 lata mu się nie odwidziało kanapowania, ale może jednak...
Teraz studiowanie i projekty na studiach zajmują mu powiedzmy po 10-12 h/dziennie. Śpimy po 7h. Jest więc gdzie wcisnąć jakieś ćwiczenia, albo w ogóle jakąś aktywniejszą pasję niż przeglądanie youtuba.
Martwię się, że gdy zacznie normalnie pracować to będzie miał jeszcze lepszą wymówkę do wszystkiego - JESTEM ZMĘCZONY PO PRACY. Jeżeli będzie pracował w zawodzie to jest to typowa praca siedząca przy komputerze. 

Myślicie, że dać jeszcze szanse i postawić jakieś ultimatum (jakie?) czy powoli dążyć do rozwiązania? sad

15

Odp: Facet domator - czy to widzicie?

Żadne ultimatum nie zmieni jego charakteru, akceptujesz sytuację albo szukasz wyjścia ewakuacyjnego z tego układu. Z wieku wnioskuję, że to wasz wspólny pierwszy poważny związek, nie dobraliście się. Trzeba w życiu prze-próbować parę osób zanim się znajdzie kogoś ze zbliżonym światopoglądem.

16

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
riksza12 napisał/a:

Ma świetną przemianę materii - sporo je, nic nie ćwiczy, a wygląda naprawdę dobrze. Tj. w ubraniach dobrze, bo jak zdejmie to już tu i ówdzie wychodzą mankamenty tongue Ale ja też nie jestem idealna, nie mam idealnego ciała, kocham słodycze i pizzę, więc wyglądam jak wyglądam. Dlatego o sam wygląd aż tak nie dbam i nigdy nie dbałam.

Martwi mnie jedynie ten brak kondycji - ani ze mną, ani gdzieś w przyszłości z ewentualnym dzieckiem nie wyjdzie na dłuższą wyprawę rowerową, albo na tydzień w góry, nie nauczy pływać na basenie, jeździć na rolkach itp. Chyba, że mu się odwidzi. Przez 4 lata mu się nie odwidziało kanapowania, ale może jednak...
Teraz studiowanie i projekty na studiach zajmują mu powiedzmy po 10-12 h/dziennie. Śpimy po 7h. Jest więc gdzie wcisnąć jakieś ćwiczenia, albo w ogóle jakąś aktywniejszą pasję niż przeglądanie youtuba.
Martwię się, że gdy zacznie normalnie pracować to będzie miał jeszcze lepszą wymówkę do wszystkiego - JESTEM ZMĘCZONY PO PRACY. Jeżeli będzie pracował w zawodzie to jest to typowa praca siedząca przy komputerze. 

Myślicie, że dać jeszcze szanse i postawić jakieś ultimatum (jakie?) czy powoli dążyć do rozwiązania? sad

Przez 4 lata mu się nie chciało ruszyć 4 liter z kanapy, to na jakiej podstawie liczysz na to, że "może jednak"?? Jak jemu się w młodym wieku nie chce, to później będzie mu się chciało jeszcze mniej, bo z wiekiem człowiek sie uspokaja. I masz racje - będzie miał nawet lepszą wymówkę w postaci zmeczenia po pracy.

Teraz dobrze wygląda i ma dobrą przemianę materii, bo jest młody, więc przychodzi to bez wysiłku. Poczekaj kilka lat, a przemiana materii zwolni. Poza tym, to nie chodzi tylko o wygląd, o szczupłą sylwetkę - ruch to ogólnie jest zdrowie, powietrze, tlen, witaminy, sprawność na długie lata. Ten Twój jak będzie miał 40 lat, to będzie stękał, że tu go boli tam go strzyka.

Z dzieckiem będziesz sama chodzić i uczyć jazdy na rowerze na bank

Dziwny taki człowiek, bo ja rozumiem domatorstwo, sama się określam jako domatorkę, nie mam parcia, by ciągle coś robić, ale bez przesady. Lubię od czasu do czasu wyjść, choćby do kina, regularnie chodzę na jogę, lubie wyjść na spacer, a jak jestem za granicą, to potrafię wędrować kilometrami, aż mój facet musi zarządzać przerwę na jedzenie, bo ja o tym nie pomyślę smile Nie pojmuję czegoś takiego, żeby w ogóle, WCALE nie chcieć nigdzie wyjść, nic robić. To jest czyste lenistwo! Klucha taka a nie facet.

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
riksza12 napisał/a:

  Myślicie, że dać jeszcze szanse i postawić jakieś ultimatum (jakie?) czy powoli dążyć do rozwiązania? sad

Uważam, że nie powinnaś stawiać mu żadnego ultimatum. Jeśli naprawdę Ci na nim zależy nie powinnaś chcieć go zmieniać. To, że nie lubi aktywnie spędzać czasu nie jest niczym złym.

Po prostu się nie dobraliście.

18

Odp: Facet domator - czy to widzicie?

Jeszcze jedna wątpliwość - co jeżeli mi się tylko wydaje kim jestem i jest to moje wyobrażenie o idealnej mnie?

W liceum była bardzo aktywna, robiłam tysiące rzeczy, nauka na przerwach albo w autobusie, bo zwyczajnie nie miałam czasu pomiędzy tańcami a treningiem. Jak się zaczęliśmy spotykać, a potem jak zamieszkaliśmy razem z chłopakiem - o wiele bardziej się uspokoiłam. Nadal staram się mieć zajęte popołudnia, ale to naprawdę nic w porównaniu z tym, co było kiedyś. Mam też o wiele mniej znajomych.

Co jeżeli okaże się, że się rozstaniemy, ja zacznę się 'spełniać', więcej wychodzić, zyskiwać nowych znajomych i nagle... mi się to znudzi? I zacznę mieć dość takiego aktywnego życia? I uznam, że siedząc w domu przed komputerem znudzona, ale ze stabilną sytuacją - byłam szczęśliwsza?

Dużo, dużo myśli chodzi mi po głowie. Jesteśmy razem ponad 4 lata, przyzwyczailiśmy się i w miarę dopasowaliśmy do siebie. Szkoda mi to przekreślać z takich trochę egoistycznych pobudek. Ale to nie pierwszy raz, kiedy czuję, że my nie jesteśmy sobie pisani, a po prostu się dopasowaliśmy. Średnio raz na 2 miesiące nachodzą mnie wątpliwości. Ostatnim razem podczas wesela koleżanki, na które go zaprosiłam (nie znał jej, bo nie wychodził ze mną na spotkania...) - ciągle odmawiał mi tańca, bolały go nogi, zmęczył się, przeszkadzał mu zespół, był 'za mało pijany' żeby wyjść tańczyć, a potem 'za bardzo pijany' żeby przestać śpiewać pijackie piosenki z wujkami i drużbą.

19

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
riksza12 napisał/a:

Co jeżeli okaże się, że się rozstaniemy, ja zacznę się 'spełniać', więcej wychodzić, zyskiwać nowych znajomych i nagle... mi się to znudzi?

Wątpię.
a nawet jeśli, to znajdziesz go w tym samym miejscu, w domu, przed komputerem. Aż chce się podziwiać, że jakoś się poznaliście i tkwisz z nim tyle lat.

Tak z kolejnych, życiowych opowieści: Mój ojciec nie jest aż takim domatorem, bo np. bardzo lubi wycieczki czy wizyty u rodziny, ale wiem, że w pewnym stopniu mama była nieszczęśliwa, bo nigdy nie chodził z nią na imprezy, które ona lubiła. A co to by było jakby nigdzie nie lubił wychodzić? Toż to przesadna skrajność. Nawet brzmi jakby temat był lekko zmyślony tongue

20

Odp: Facet domator - czy to widzicie?

Riksza, marnie to widze. Twoj facet to len i zgred za mlodu. Domatorstwo to ja rozumiem, bo sama najlepiej czuje sie w swoim wlasnym domu, ale taki brak energii u dwudziestokilkulatka to jest katastrofa.

21

Odp: Facet domator - czy to widzicie?

Byłam w takim związku, z małą aktywną osobą, niecałe 5 lat, też pierwszy poważny facet - i się rozstałam. Przypomniało mi się, gdy wspomniałaś o weselu, bo mój też taki zmęczony do tańca był wink Z perspektywy czasu oceniam to jako dobrą decyzję, ale UWAGA: jest ryzyko, że będziesz dłużej/krócej sama, a to wcale nie jest takie przyjemne smile I nikt Ci nie zagwarantuje, że trafisz na kogoś 'lepszego', ale oczywiście może się tak stać - zawsze jest ryzyko, ale to pewnie zdajesz sobie sprawę. Moja koleżanka wyszła za mąż za takiego faceta - no i jaki był taki jest, wiecznie zmęczony i marudzi, ale ona to akceptuje i jest generalnie zadowolona smile Także co kto lubi (i na ile jest się samemu aktywnym).

22

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
riksza12 napisał/a:

Co jeżeli okaże się, że się rozstaniemy, ja zacznę się 'spełniać', więcej wychodzić, zyskiwać nowych znajomych i nagle... mi się to znudzi?

Naprawdę się tego boisz, czy może boisz się samotności a to napisałaś aby się przekonać do status quo. Kto nie ryzykuje ten nie ma, zrywanie do ciężki kawałek chleba, dlatego ludzie trwają w relacjach z których nie są zadowoleni, bo brak im odwagi to zakończyć.

23

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
riksza12 napisał/a:

Co jeżeli okaże się, że się rozstaniemy, ja zacznę się 'spełniać', więcej wychodzić, zyskiwać nowych znajomych i nagle... mi się to znudzi? I zacznę mieć dość takiego aktywnego życia? I uznam, że siedząc w domu przed komputerem znudzona, ale ze stabilną sytuacją - byłam szczęśliwsza?

Stabilną związkową sytuacje możesz mieć także z kimś aktywnym, o podobnym sposobie bycia jak Ty smile Wątpię, żeby Ci się to znudziło, raczej zamienisz jeden rodzaj aktywności na inny.

riksza12 napisał/a:

Dużo, dużo myśli chodzi mi po głowie. Jesteśmy razem ponad 4 lata, przyzwyczailiśmy się i w miarę dopasowaliśmy do siebie.

Poza stażem związku to nie wiem w czym jesteście dopasowani..?

Prowadząc aktywne życie masz duuuże szanse na poznanie kogoś wyjątkowego, kogoś kto o wiele bardziej będzie Tobie odpowiadał niż obecny partner.
Ja też do 25 roku życia miałam świetną przemianę materii, a teraz jest gorzej, także obecny partner pewnie też nie zawsze będzie wyglądał tak dobrze bez podjęcia wysiłku.

24

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
riksza12 napisał/a:

Jeszcze jedna wątpliwość - co jeżeli mi się tylko wydaje kim jestem i jest to moje wyobrażenie o idealnej mnie?

W liceum była bardzo aktywna, robiłam tysiące rzeczy, nauka na przerwach albo w autobusie, bo zwyczajnie nie miałam czasu pomiędzy tańcami a treningiem. Jak się zaczęliśmy spotykać, a potem jak zamieszkaliśmy razem z chłopakiem - o wiele bardziej się uspokoiłam. Nadal staram się mieć zajęte popołudnia, ale to naprawdę nic w porównaniu z tym, co było kiedyś. Mam też o wiele mniej znajomych.
.

oho, czyli już się przy nim zaczęłaś uziemiać

riksza12 napisał/a:

Co jeżeli okaże się, że się rozstaniemy, ja zacznę się 'spełniać', więcej wychodzić, zyskiwać nowych znajomych i nagle... mi się to znudzi? I zacznę mieć dość takiego aktywnego życia? I uznam, że siedząc w domu przed komputerem znudzona, ale ze stabilną sytuacją - byłam szczęśliwsza?

Z osoby aktywnej nie zmienisz się w domatorkę, jednakże czy będziesz szczęśliwa, to już będzie zależało od wielu różnych czynników, bo może też być tak, że będziesz aktywna, ale samotna (przynajmniej przez jakiś czas, krótszy czy dłuższy, póki nie znajdziesz kogoś innego).

riksza12 napisał/a:

... Ostatnim razem podczas wesela koleżanki, na które go zaprosiłam (nie znał jej, bo nie wychodził ze mną na spotkania...) - ciągle odmawiał mi tańca, bolały go nogi, zmęczył się, przeszkadzał mu zespół, był 'za mało pijany' żeby wyjść tańczyć, a potem 'za bardzo pijany' żeby przestać śpiewać pijackie piosenki z wujkami i drużbą.


dramat nie facet

25

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
Rerka napisał/a:

Aż chce się podziwiać, że jakoś się poznaliście i tkwisz z nim tyle lat.

Poznaliśmy się całkowicie przypadkowo, potem wypisywał do mnie na facebooku, aż mnie przekonał na spotkanie. Wydawał się taki... stabilny, dojrzały, spokojny.

Nie wiem czy można to określić ,,tkwieniem" bo nie ,,utkwiłam" z nim, a raczej z moimi wyobrażeniami o lepszym związku i próbami wynegocjowania tego. tongue
Poza tym, że woli siedzieć w domu i nie lubi towarzystwa innych ludzi (poza swoimi kolegami) to jest mega odpowiedzialnym człowiekiem i zawsze mogłabym na niego liczyć. Jest najbliższą mi osobą. Nigdy nie miałam typowej 'psiapsióły', z którą mogłabym obgadać wszystko co we mnie siedzi. To on był zawsze powiernikiem i pierwszą linią żalów. Dlatego piszę tu do was na forum, bo po prostu nie bardzo mam z kim o tym pogadać. Moje koleżanki uważają, że tworzymy fajną parę, chociaż bardzo rzadko nas razem widziały i raczej próbowałyby mnie przekonać do walki. Tylko, że one mają chłopaków, z którymi jeżdżą do parków rozrywki, na rowery czy spływy kajakowe, więc nie zrozumiałyby sytuacji.

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi! smile

26

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
riksza12 napisał/a:

Nie wiem czy można to określić ,,tkwieniem" bo nie ,,utkwiłam" z nim, a raczej z moimi wyobrażeniami o lepszym związku i próbami wynegocjowania tego. tongue

Dokładnie. A nie ma co wymuszać na drugim człowieku czegoś, po prostu źle się dobraliście.

riksza12 napisał/a:

Poza tym, że woli siedzieć w domu i nie lubi towarzystwa innych ludzi (poza swoimi kolegami) to jest mega odpowiedzialnym człowiekiem i zawsze mogłabym na niego liczyć. Jest najbliższą mi osobą. Nigdy nie miałam typowej 'psiapsióły', z którą mogłabym obgadać wszystko co we mnie siedzi.

Pomyśl, że  kolejny facet może być równie odpowiedzialnym człowiekiem a dodatkowo będzie bardziej towarzyski i aktywny smile
Jeśli wybierzesz rozstanie, to będziesz miała też czas na odnowienie kontaktów ze znajomymi i nawiązanie przyjaźni, chociażby z dziewczynami smile

Odp: Facet domator - czy to widzicie?

Nie pasujecie do siebie i tyle.

28

Odp: Facet domator - czy to widzicie?

Czasem tak jest, że ludzi coś połączy mimo, że są tak różni, tylko tak - albo to jest wielki pociąg fizyczny, po którym po jakimś czasie niewiele zostaje, a u Was, z Twoich opowieści tak mi się wydaje, przyciągnęło Cię to, że Twój chłopak jest Twoim przeciwieństwem. Tak czy siak, chyba różnice są aż za duże, jesteś młoda, chcesz zażywać życia, chłonąć je, a on tego nie potrzebuje.
Ultimatum nie pomoże, może być tak, że przestraszy się, że Cię straci i będzie się przez chwilę starał, a potem się okaże, że to było wymuszone i jak poczuje, że jakoś tam zagrożenie minęło i z nim zostałaś, to już nie będzie się starał.

29 Ostatnio edytowany przez 2_koniec_świata (2017-12-06 18:03:51)

Odp: Facet domator - czy to widzicie?

Szkoda mi Twojego chłopaka. Dałaś do zrozumienia, że jest pracowity (studiowanie i projekty po 10-12h dziennie, dodatkowo co tydzień projekty inżynierskie z kolegami), oddany pasji, jednocześnie stanowi dla Ciebie oparcie. Z Twojej wypowiedzi w poście nr 25 można jednak wnioskować, że jest dla Ciebie substytutem, zastępuje "lepszy model", jakiego dotychczas nie udało Ci się spotkać, oraz zajęte i nieobecne koleżanki, które nie mają dla Ciebie tyle czasu, ile byś chciała. Padło tu dużo epitetów pod jego adresem: leń, gnuśny knur, dziwny taki człowiek, zgred, klucha nie facet, dramat nie facet - a Ty nic. Gdzie szacunek dla człowieka, z którym dzielisz życie? Masz prawo mieć wątpliwości, nosić się z zamiarem rozstania, ale w tej kwestii zawodzisz. I nieważne, że to jest tylko forum i piszesz o Was anonimowo.

Ludzie są różni. Znam takich, którzy jako single potrafili cały urlop spędzić w domu, wychodzili tylko na zakupy spożywcze - i ten ich czas w czterech ścianach był dla nich interesujący, różnorodny, rozwijający, pomocny dla innych (telefon i Internet). Są już w związkach i nie zmuszają się ani nie są zmuszani do niczego, oprócz wypełniania powinności rodzinnych dają z siebie coś innnego niż aktywność fizyczną, ich związki mają się bardzo dobrze. Wszystko jest kwestią akceptacji. Jeśli Ty nie jesteś w stanie zaakceptować swojego chłopaka takim, jaki jest, to szkoda marnować Wasze młode lata.

W dotychczasowych wypowiedziach brakuje tematu zdrowia. Czy z Twoim chłopakiem wszystko w porządku? Czy jego obecna kondycja nie wynika z jakiejś niezdiagnozowanej choroby? Jeśli nie, żyj po swojemu i jemu też daj żyć. Nie ma przymusu pozostawania razem. Negatywne emocje nie pozostają/pozostaną bez wpływu ani na Ciebie, ani na niego.

Wyrażam swoje zdanie, nie wchodzę w czcze dyskusje.
Odp: Facet domator - czy to widzicie?

Jesteście zupełnie różnymi biegunami. On kocha spokój i ciszę, nie lubi tłumów i hałasu. Ty natomiast lubisz przynajmniej umiarkowaną aktywność. Tego nie da się pogodzić, ponieważ znam takie typy osób jak on - grają bez umiaru non stop i to im wystarcza do szczęścia. Zmienić go nie zmienisz, a na kompromis w postaci aktywności raczej nie licz. Co najwyżej możesz spróbować wejść do jego świata i pograć z nim od czasu do czasu. Znam kilka takich par i są szczęśliwe, ale dlatego, że kobiety w tych związkach również lubią grać (co jest wyjątkowo rzadkie). Tak więc jeżeli przez tak długi okres czasu go nie zmieniłaś, to nie licz na cud.

Life is an eternal search...

31 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2017-12-07 04:39:55)

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
zatroskany internauta napisał/a:

Jesteście zupełnie różnymi biegunami. On kocha spokój i ciszę, nie lubi tłumów i hałasu. Ty natomiast lubisz przynajmniej umiarkowaną aktywność. Tego nie da się pogodzić, ponieważ znam takie typy osób jak on - grają bez umiaru non stop i to im wystarcza do szczęścia. Zmienić go nie zmienisz, a na kompromis w postaci aktywności raczej nie licz. Co najwyżej możesz spróbować wejść do jego świata i pograć z nim od czasu do czasu. Znam kilka takich par i są szczęśliwe, ale dlatego, że kobiety w tych związkach również lubią grać (co jest wyjątkowo rzadkie). Tak więc jeżeli przez tak długi okres czasu go nie zmieniłaś, to nie licz na cud.

Zgadzam się. Zresztą u tego chłopaka to jest takie skrajne, większość osób nawet domatorzy jednak mają te cechy w mniejszym natężeniu, ich osobowość nie ma takiego jednego oblicza. Tutaj jednak ma to jedno oblicze, skrajne, no i ani spacerów nie ani zwiedzania nie ani wyjścia do kina nie. Dlatego ciężko tym bardziej o kompromis, za bardzo się różnicie. To jest ważne, bo wiadomo, że fajnie jak dwoje ludzi lubi ze sobą spędzać czas i coś ich łączy, a nie jak się męczą. Można samej wychodzić, ale to się w końcu nudzi i w końcu będziesz pragnąć bardziej dopasowanego faceta (to nic dziwnego) lub wyjdziesz czasem z koleżankami, ale to też nie wystarczy. Relacja z facetem i tak będzie coraz słabsza. Nie wytrzymałabym z facetem jakiego opisujesz, ani za długo nie lubię siedzieć w nocy tzn mogę obejrzeć filmy, ale całodniowe siedzenie w domu lub wiele dni pod rząd to nie dla mnie. Też lubię wychodzić a to spacer, a to kina, muzeum, wyjazdy, więc no zwracałam na to uwagę u faceta. Oczywiście, że czasem mój facet lubi zostać w domu, ale jednak mamy to zbliżone. Nie trzeba go na siłę wyciągać. No i też bym była niezadowolona z wakacji jakby facet leżał w pokoju lub np pił przy palmach i tyle big_smile Chyba już sama bym chodziła, bo ja nie umiem tak leżeć na wyjeździe, tylko zwiedzić jak najwięcej. No a na siłę nic nie zrobisz i to bez sensu, by któreś z Was musiało się poświęcić i było nieszczęśliwe. Ty sobie znajdziesz innego faceta, on w końcu inną dziewczynę też. W końcu są różni ludzie to i on znajdzie dziewczynę, która bardzo mało wychodzi, a w sumie parę takich znam. Też wolą dom, szybko ich męczy chodzenie. Co kto lubi smile

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

32

Odp: Facet domator - czy to widzicie?

nie wiem gdzie wy tu widzicie domatora.
przecież to zwyczajny leń jest wink

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
truskaweczka19 napisał/a:

Zgadzam się. Zresztą u tego chłopaka to jest takie skrajne, większość osób nawet domatorzy jednak mają te cechy w mniejszym natężeniu, ich osobowość nie ma takiego jednego oblicza. Tutaj jednak ma to jedno oblicze, skrajne, no i ani spacerów nie ani zwiedzania nie ani wyjścia do kina nie. Dlatego ciężko tym bardziej o kompromis, za bardzo się różnicie. To jest ważne, bo wiadomo, że fajnie jak dwoje ludzi lubi ze sobą spędzać czas i coś ich łączy, a nie jak się męczą. Można samej wychodzić, ale to się w końcu nudzi i w końcu będziesz pragnąć bardziej dopasowanego faceta (to nic dziwnego) lub wyjdziesz czasem z koleżankami, ale to też nie wystarczy. Relacja z facetem i tak będzie coraz słabsza. Nie wytrzymałabym z facetem jakiego opisujesz, ani za długo nie lubię siedzieć w nocy tzn mogę obejrzeć filmy, ale całodniowe siedzenie w domu lub wiele dni pod rząd to nie dla mnie. Też lubię wychodzić a to spacer, a to kina, muzeum, wyjazdy, więc no zwracałam na to uwagę u faceta. Oczywiście, że czasem mój facet lubi zostać w domu, ale jednak mamy to zbliżone. Nie trzeba go na siłę wyciągać. No i też bym była niezadowolona z wakacji jakby facet leżał w pokoju lub np pił przy palmach i tyle big_smile Chyba już sama bym chodziła, bo ja nie umiem tak leżeć na wyjeździe, tylko zwiedzić jak najwięcej. No a na siłę nic nie zrobisz i to bez sensu, by któreś z Was musiało się poświęcić i było nieszczęśliwe. Ty sobie znajdziesz innego faceta, on w końcu inną dziewczynę też. W końcu są różni ludzie to i on znajdzie dziewczynę, która bardzo mało wychodzi, a w sumie parę takich znam. Też wolą dom, szybko ich męczy chodzenie. Co kto lubi smile

Nie każdy domator oczywiście siedzi dosłownie całymi dnami przed komputerem (pomijając to, że jest to niezdrowe). Sam jestem domatorem, lubię pograć, ale spacer, rower, siłownia, kino, jakiś okazjonalny wyjazd w góry, dobra książka czy film to standard. Ileż można siedzieć i gapić się w ekran smile

Life is an eternal search...

34

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
truskaweczka19 napisał/a:

No i też bym była niezadowolona z wakacji jakby facet leżał w pokoju lub np pił przy palmach i tyle big_smile Chyba już sama bym chodziła, bo ja nie umiem tak leżeć na wyjeździe, tylko zwiedzić jak najwięcej. No a na siłę nic nie zrobisz i to bez sensu, by któreś z Was musiało się poświęcić i było nieszczęśliwe.

O to jest właśnie to. Ja mam dość silny charakter, nie daję sobie wchodzić na głowę i faktycznie on w tym hotelu wolał leżeć, a ja w tym czasie łaziłam po mieście albo pływałam w morzu. Tylko... co to za przyjemność żeby nie móc tego dzielić na bieżąco? W tak pięknym miejscu? Oboje byliśmy zgodni, że nie wypoczęliśmy wtedy bo po prostu non stop się kłóciliśmy. Żadne nie chciało się poświęcić, więc wakacje były nieudane. Idiotyzm.


truskaweczka19 napisał/a:

W końcu są różni ludzie to i on znajdzie dziewczynę, która bardzo mało wychodzi, a w sumie parę takich znam. Też wolą dom, szybko ich męczy chodzenie. Co kto lubi smile

Moi znajomi nas tak postrzegają  - jako parę, która lubi siedzieć w domu. Co weekend na pytanie - Co robiliście?, Odpowiadam - nic specjalnego, pouczyłam się, gotowaliśmy zupę kalafiorową, ogarnęliśmy dom.... Znajomi myślą, ze oboje lubimy siedzieć w domu, bo po prostu to robimy, bo sama na obcą imprezę przecież nie pójdę.

Wydaje mi się, że on nie zrozumie mojej decyzji, bo poza momentami kłótni mamy całe mnóstwo miłych momentów, dużo czułości, rozmów na bieżące tematy ze świata, ganiania się po domu itp.

Czy jest leniem? Ja bym tak tego nie nazwała. Wszystkie czynności domowe robi sam, bez przymusu, ugotować ugotuje i posprzątać posprząta. O ile dzieje się to na mieszkaniu tongue

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
riksza12 napisał/a:

Wydaje mi się, że on nie zrozumie mojej decyzji, bo poza momentami kłótni mamy całe mnóstwo miłych momentów, dużo czułości, rozmów na bieżące tematy ze świata, ganiania się po domu itp.

Tak się zastanawiam... piszesz, że on Cię nie rozumie, że nie chce wychodzić. A powiedz mi czy Ty próbowałaś zrozumieć jego i jego decyzje? Z tego, co piszesz nie musisz odciągać go od komputera, żeby pomógł w obowiązkach domowych więc może on po prostu źle się czuje w tłumie i hałasie? Brałaś to pod uwagę? Wygląda to tak, że próbujesz go zmusić do zmiany jego sposobu życia (o którym z pewnością wiedziałaś wcześniej niż po tym całym czasie bycia razem).

Life is an eternal search...

36

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
2_koniec_świata napisał/a:

Szkoda mi Twojego chłopaka. Dałaś do zrozumienia, że jest pracowity (studiowanie i projekty po 10-12h dziennie, dodatkowo co tydzień projekty inżynierskie z kolegami), oddany pasji, jednocześnie stanowi dla Ciebie oparcie. Z Twojej wypowiedzi w poście nr 25 można jednak wnioskować, że jest dla Ciebie substytutem, zastępuje "lepszy model", jakiego dotychczas nie udało Ci się spotkać, oraz zajęte i nieobecne koleżanki, które nie mają dla Ciebie tyle czasu, ile byś chciała. Padło tu dużo epitetów pod jego adresem: leń, gnuśny knur, dziwny taki człowiek, zgred, klucha nie facet, dramat nie facet - a Ty nic. Gdzie szacunek dla człowieka, z którym dzielisz życie? Masz prawo mieć wątpliwości, nosić się z zamiarem rozstania, ale w tej kwestii zawodzisz. I nieważne, że to jest tylko forum i piszesz o Was anonimowo.

Ludzie są różni. Znam takich, którzy jako single potrafili cały urlop spędzić w domu, wychodzili tylko na zakupy spożywcze - i ten ich czas w czterech ścianach był dla nich interesujący, różnorodny, rozwijający, pomocny dla innych (telefon i Internet). Są już w związkach i nie zmuszają się ani nie są zmuszani do niczego, oprócz wypełniania powinności rodzinnych dają z siebie coś innnego niż aktywność fizyczną, ich związki mają się bardzo dobrze. Wszystko jest kwestią akceptacji. Jeśli Ty nie jesteś w stanie zaakceptować swojego chłopaka takim, jaki jest, to szkoda marnować Wasze młode lata.

W dotychczasowych wypowiedziach brakuje tematu zdrowia. Czy z Twoim chłopakiem wszystko w porządku? Czy jego obecna kondycja nie wynika z jakiejś niezdiagnozowanej choroby? Jeśli nie, żyj po swojemu i jemu też daj żyć. Nie ma przymusu pozostawania razem. Negatywne emocje nie pozostają/pozostaną bez wpływu ani na Ciebie, ani na niego.

wiesz, masz całkowitą rację, a ja muszę przeprosić za ten epitet "dramat nie facet", zagalopowałam się. Nie mogłabym być z taką osobą, ale to nie znaczy, że jest coś złego w takiej postawie, po prostu ma taki charakter, taki styl życia.

Uważam też, że ludzie powinni się dobierać pod tym kątem, bo bardzo ważny aspekt.
Np. tak jak moja córka z chłopakiem - w weekend zaliczyli domówkę, dziś idą obejrzeć ciężarówkę coca-coli, w kolejny weekend zaliczają jarmark, razem chodzą na siłownię, tam się zresztą poznali. Oboje zabiegani, zajęci nauka i zapracowani, ale takie WSPÓLNE wyjścia ładują akumulatory i dają dużo radości.
Ja też taka byłam,  a jednak kiedy niedawno jechali do Krakowa, zapytałam  - "a chce się Wam?" big_smile Czyli jednak po latach człowiek aktywny też potrafi osiąść wink
Mimo tego cieszę się, kiedy mogę np. z moim facetem objechać rowerem jezioro albo wyskoczyć co weekend na basen. Nie wyobrażam też sobie, abym miała przeleżeć urlop, never!
Jak już wspomniałam wyżej, mój tata z mamą się pod tym względem nie dobrali i było to stale źródłem napięć.

37

Odp: Facet domator - czy to widzicie?

Swoją drogą wymówki tego faceta są dla mnie ideolo - też nienawidzę tańczyć i od dziś będę mówiła "jestem za mało pijana" big_smile

Ja wychowałam się w domu w którym rodzice cały czas siedzieli przed telewizorem, i nawet na studiach nie przestałam być domatorką-szarą myszką. Dopiero gdy znalazłam sobie hobby zaczęłam wychodzić. Spróbuj zrobić z nim coś dziwnego, i wmów mu że jest w tym świetny - zapisz się z nim na kurs gotowania i powiedz że jest najlepszym kucharzem, sam będzie wychodził ze skóry by ci gotować czy zabierać do restauracji.

38

Odp: Facet domator - czy to widzicie?
zatroskany internauta napisał/a:

Tak się zastanawiam... piszesz, że on Cię nie rozumie, że nie chce wychodzić. A powiedz mi czy Ty próbowałaś zrozumieć jego i jego decyzje? Z tego, co piszesz nie musisz odciągać go od komputera, żeby pomógł w obowiązkach domowych więc może on po prostu źle się czuje w tłumie i hałasie? Brałaś to pod uwagę? Wygląda to tak, że próbujesz go zmusić do zmiany jego sposobu życia (o którym z pewnością wiedziałaś wcześniej niż po tym całym czasie bycia razem).

Dlatego mówimy o niedopasowaniu tongue

ja wiedziałam od początku, że on jest raczej domatorem, ale na początku zawsze jest tak, że każdy się stara. On starał się więcej że mną wychodzić, a ja więcej posiedzieć na mieszkaniu. Teraz to się pogłębiło (od około roku) albo po prostu teraz on żyje zgodnie ze sobą i nie robi nic na siłę. Każde wspólne wyjście jest wymuszone. Od 2 lat nie spotkaliśmy się że znajomymi z mojej strony, podczas gdy ja staram się z nim chodzić na spotkania ze znajomymi z jego strony (i naprawdę staram się być miła chociaż ich towarzystwo mnie nudzi). Wszyscy zawsze pytają gdzie jest mój chłopak, a ja zawsze go tłumaczę, że miał ciężki dzień albo że ma kolokwium. Zawsze mu proponuję, żeby że mną wyszedł. A on zawsze odmawia.

On źle się czuje w tłumie i hałasie, ja wiem i nawet gdzieś to chyba napisałam i to jest fakt. Z tym, że poza hałasem i tłumem, on źle czuje się też po prostu w towarzystwie ludzi, i w obcych miejscach, i uprawiając sport. A mi tego bardzo brakuje. On nie przychyla się do kompromisu w tej kwestii.

Posty [ 1 do 38 z 76 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet domator - czy to widzicie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016