Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1 Ostatnio edytowany przez glandula (2017-12-02 22:04:47)

Temat: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Witam wszystkich serdecznie, jetem tu nowa, zarejestrowałam się, bo potrzebuję obiektywnej opinii. Nie wiem czy to ja sobie uroiłam, czy faktycznie jest nie tak jak powinno być. Przede wszystkim - mój mąż nie chce się ze mną kochać. Seks mamy średnio raz na dwa tygodnie - praktycznie zawsze w ten sam sposób, rutynowo. Na moje pytania dlaczego - nie ma ochoty. Pytam - jaki masz problem? - odpowiada że może to we mnie jest problem.
Nie jestem kobietą szczupłą, zawsze miałam wahania wagi - jeszcze przed ślubem byłam grubsza, do ślubu schudłam i po ślubie znów trochę przybrałam (on także, bo sobie folgowaliśmy a obydwoje mamy skłonności do tycia). U mnie wszystko waha się +/- 6 kg. Przed ślubem także bywały chwile że jemu się nie chciało - ale oczywiście przymykałam na to oko. Kiedyś nawet powiedział mi, że kocha mnie jak siostrę czym zwalił mnie z nóg (!). Dużym problemem jest seks oralny - na początku związku nieraz szaleliśmy totalnie - teraz praktycznie nie ma. Kiedyś powiedział, że ja mu powinnam robić loda zawsze jak mam okres, przeciwko czemu się buntowałam, bo ja tak nie uważam, Po okresie jak go zaczepiałam mówił - tydzień miałaś okres i miałem posuchę a teraz nagle chcesz.
W kłótni potrafił powiedzieć mi, że w poprzednim związku z dziewczyną ona robiła mu loda razem z koleżanką. A ja nie potrafię się zmusić do czegoś, owszem może i sprawia mi to trochę przyjemność, ale nieszczególną. Na moje pytanie w takim razie czemu on mi nie zrobi minetki - odpowiedział że nigdy nie musiał i nie będzie. Dlaczego więc ja mam mu robić loda? To są stare kłótnie i sprawy o których jednak ciągle pamiętam. Na chwilę obecną tak jak napisałam na początku. Seks raz na dwa tygodnie. Oralnie dla mnie - nigdy nic. Ja nieraz podczas gry wstępnej go pobudzę, potem klasyka.
Ewidentnie chodzę zła - po prostu mam ochotę na seks, muszę zaspokoajać się sama. Odnośnie masturbacji - on wręcz chwali się tym, że to robi - robił to przed ślubem i pewnie robi to nadal. "Przecież każdy facet to robi". Owszem zgadzam się z nim - ale chyba nie żonaty facet, który ma dostęp do seksu cały czas a on woli sobie zwalić. Pytałam dlaczego - nie wie. Kiedyś napomknął coś na temat mojej pipki - żartuje że mam 'nadcipie'. Nigdy przenigdy nie miałam żadnego kompleksu z nią związanego - po prostu taka jest - zamknięta i pulchna, nigdy żadnemu facetowi przed nim to nie przeszkadzało.
Nie całujemy w ogóle. Napomknął niedawno że mi śmierdzi z buzi. Poszłam do lekarza, początek refluksu i może to od tego - brałam leki.
Generalnie on jest osobą oziębłą, zimną, może duże znaczenie ma to, że jest policjantem. Przyzwyczaiłam się już do tego że on nie pieści mnie, nie całuje, nie ma udziwnień - kiedyś chciałam zrobic mu masaż w ramach gry wstępnej - nie, on nie lubi gry wstępnej...
Przez chwilę staraliśmy się o dziecko - jak uprawialiśmy seks to pytał czy to na pewno dzisiaj, bo przecież lepiej jest się kochać w TEN dzień.
Dodam, że jego mama wychowała go tak, że robila za niego wszystko - dosłownie wszystko. Do tej pory jak jedziemy i śpimy u niej to ona myje mu buty - sama. Ona mieszka w naszym mieście pochodzenia, my zaś 80 km dalej, ale często jeździmy i odiwedzamy nasze mamy - śpimy raz u mojej i raz u jego.
Jak jedziemy na weekend mama mówi że mu wypierze ubrania. Jego rodzice mieszkają razem, ale nie żyją razem - nie rozmawiają, żyją w dwóch osobnym pokojach składając się na opłąty, ojciec ma problem z alkoholem. Dla kontrastu - ja jestem wychowana bez ojca, wyjechał jak ja miałam rok a siostry po 10 i 8 lat. I tak - nie mam wzorca - ojca jako głowy rodziny, uważam że pod tym względem mam defekt. Zawsze z siostrami pomagałyśmy mamie, musiałyśmy sprzątać, pomagać w obiedzie. U niego mama podawała wszystko pod nos, tymbardziej że mój mąż jest dzieckiem trzecim, urodzonym dwa lata po śmierci drugiego (wychuchanym?).
Teraz powiedzcie mi - czy to ja mam problem ze sobą? Czy to z nim jest coś nie tak?
Ostatnio jest wręcz nie do zniesienia. Często po pracy zostaje na "piwku" - na samym początku potrafił wrócić o 7 nad ranem (jeszcze przed ślubem) -wymusiłam nad nim wracanie o 2-3 w nocy max. Dostosował się do tego kilka razy po czym ostatnio znów wrócił nie dając znać (ja nie spałam całą noc).
Dodatkowo on jest w trakcie dodatkowych studiów. Ma tam dużo młodsze towarzystwo - zwłaszcza dziewczyny, z któymi siedzi i się trzyma. Wychodził z nimi na piwko, raz dostałam szału, to na zlość wrocil o 7 nad ranem jak ja juz wyszłam do pracy.
Tolerowałam to w miarę, nie będąc zazdrosna do momentu aż dostał od jednej z nich prezent (była w anglii w pracy na wakacje) - skarpetki. Z tekstem 'miałam kupić ci bokserki ale pewnie twoja żona byłąby zła". Co o tym wszystkim myśleć? Co przede wszystkim stoi za tym, że mój mąż unika kontaktu cielesnego ze mną i też przebywania ze mną? I tak dochodzimy do dzisiejszego dnia - Właśnie dziś - kolejny raz jest na piwie po zajęciach- po dwóch tygodniach dodatkowej pracy w mieście rodzinnym gdzie nie widzieliśmy się dawno i nie spędzaliśmy ze sobą czasu? Pisałam mu sms, że chciałąbym abyśmy zjedli kolacje razem o dawno nic nie robiliśmy razem -  odpisał że nie będzie długo. Za radą siostry napisałąm mu że chętnie dołącze i napiję się też piwa w takim razie (siostra mówi: walcz o swoje, a kiedyś mi to zaproponował ale nie poszłam) dzisiaj jednak nie odpisał ani nie odebrał ode mnie telefonu, chociaż naprawdę zawsze szybko odpisuje i odbiera. I tak tu jestem i piszę, a on jest tam na piwie.
Kobiety proszę Was - czy to ja przesadzam czy coś jest nie halo? Błagam o pomoc bo czasem myślę, żeby wsiąść w auto i się rozpędzić.
Dodam jeszcze że my nie mamy jeszcze 30-stu lat. Rozmawiałam o tym z moją siostrą i powiedziała, że są 2 opcje - albo kogoś ma na boku albo jest ukrytym gejem.
I ja podejrzewam to samo. Bo nie możliwe jest, żeby facet nie potrzebował seksu.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Witam.Przeczytalem caly watek i powiem Ci tak.Po pierwsze facet nie ma zadnego szacunku do Ciebie po tym co piszesz.Po drugie seksualnie mysle ze wogole go nie pociagasz co oczywiscie nie jest twoja wina bo taka sie urodzilas i taka juz zostaniesz.Po trzecie szkoda ze przed slubem nie widzialas tych wad albo ich nie pokazywal.Kolejna rzecz to widac ze strasznie sie meczysz w tym zwiazku i tylko ty pracujesz nad jego poprawa co tez dalo by mi na twoim miejscu do przemyslenia.Jestem na 100% pewny ze On sie nie zmieni i swojego stosunku do Ciebie tez nie zmieni chociaz wiadomo ze moge sie mylic.Moja rada jest taka ,ze idz teraz stan przed lustro i zapytaj sie sama siebie czy jestes szczesliwa na dzien dzisiejszy bo z nim raczej o tym nie pogadasz bo widac ewidentnie ze koles ma to gdzies.

3 Ostatnio edytowany przez glandula (2017-12-02 22:21:53)

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź. Na obecną chwilę wiem, że jestem nieszcześćliwa. Po prostu. Jestem osobą wrażliwą, zawsze byłam, staram się przy nim utwardzić (może trochę mi się udało, ale i tak zdarza mi się zapłakać na co on kiedyś zareagował, że jestem ciotą). Przeraża mnie to co piszesz - najbardziej to że możesz mieć po prostu rację. Ja napisałąm wszystkie złe rzeczy - opróćz tego on czasem mnie też przytuli - dość często mówi że mnie kocha (ostatnio może troche rzadziej ale ogólnie uważam, że często). Przed ślubem zwłaszcza tuż przed nim też był problemy z seksem - co tłumaczyłam zmęczeniem (chociaż osobiście uważam, że on nie ma aż tak bardzo ciężkiej pracy) - na początku związku była petarda, mam wrażenie że popsuło się odkad poszedł na studia lub odkad zamieszkaliśmy razem, ciężko stwierdzić.
Podczas kłótni on potrafi powiedzieć straszne rzeczy - ja także, przyznaję. Rada mojej siostry była taka, żeby zaproponować mu wizytę u seksuologa. Jednak znając go roześmieje się i powie nie - on ogólnie uważa, że wizyty u takich lekarzy jak psycholog i psychiatra oznacza że ktoś jest czubkiem.
Takie jest jego podejście. On ma ciężki, mocny charakter - w przeciwieństwie niestety do mnie. Ja jestem osobą o słabym charakterze, zakompleksioną ale przy nim myślałam że się z nich wyleczę - a tu doszły nowe związane z pipką... I czuję się zażenowana i upokorzona prosząc się o seks.
Myślisz że w ogóle jest sens proponować mu wizytę u seksuologa? Ja myślałam o wizycie dla siebie tylko u psychologa i to tylko w tajemnicy przed nim bo na 100% znając go on uzna że coś mam nie tak pod czerepem.

Reklama

4

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Wiesz czego sie obawiam? Ze ty i tak nic nie zmienisz i nie odejdziesz od niego a dlaczego tak mysle.Napisalas mi o kompleksach swoich i przede wszystkim swoich.To Cie zgubi i skonczysz w miejscu w ktorym jestes dzisiaj.Ty musisz przede wszystkim zaakceptowac siebie taka jaka jestes i on tez musi skoro razem stworzyliscie zwiazek.On mial oczy gdy przyzekal Ci wiernosc i szacunek ale niestety o tym juz zapomnial.Co do odzywek to dalas mu pozwolenie na to kierujac mu rowniez takie swoje w jego kierunku.Nie wiem jakie bo nie napisalas ale musisz sie w koncu postawic ze nie chcesz byc tak traktowana bo nie jestes jego wlasnoscia.Ty masz byc szczesliwa i zyc tak jak sobie to zaplanowalas a nie tak jak teraz czyli to co zycie ci przynosci a co Ci przynosci dzisiaj ? Zal,placz,smutek,rozczarowanie i kompletny btrak wsparcia ze strony najblizszej Ci osoby.Musisz zastanowic sie jak ma wygladac twoje zycie za rok,dwa czy dziesiec bo na dzien dzisiejszy ciezko to widze.

5

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Tak, zdaję sobię sprawę że na wiele rzeczy dałam mu przyzwolenie. Ja ostatnio nawet zdałam sobie sprawę, że on ma mnie za głupiutką, która nie ma się gdzie podziać i jest uzależniona od niego. A tak nie jest. Owszem, mam kompleksy natury fizycznej - ale uważam się za osobą inteligentną i mam lepsze wykształcenie od niego. Nieraz łapię się na tym, że on czegoś nie rozumie a ja tak. To wiem. Jednak on ma silniejszy charakter i właśnie tak jak mówisz - to przyzwolenie. Tylko co jak on dzisiaj wróci bardzo późno - a jestem przekonana że tak będzie? Jak mu powiem np że się wyprowadzam to on mi w to nie uwierzy. To chyba jak z wychowaniem dzieci, zero konserkwencji. Kiedyś już mu tym groziłam i nic, jednak raz już się naprawdę pakowałam i miałam wyjść - przyszedł i przepraszał, sprawiając wrażenie przerażonego, jednak czy nie grał?

Reklama

6

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Nie gral bo doszlo do niego ze moze Cie stracic.Tylko ty musisz byc stanowcza w tym co robisz.Na twoim miejscu nic bym nie robil ze siedzi sobie tam do 7 rano,niech siedzi a rano wez go na rozmowe i powiedz mu to wszystko co tutaj napisalas.Powiedz wszystko co cie boli i poczekaj na jego reakcje.Ja ci powiem tak.Jak dla mnie to on sie nie zmieni a jak to zrobi to na chwilke.Gdy w zwiazku cos zaczyna szwankowac to ciezko to naprawic a jak sie uda to musi to byc wspolna praca i to przez caly czas a nie na chwilke.

7

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Dziękuję! Najgorsze że ja to tak przeżywam że pewnie nie będę spała całą noc - tak jak już bywało gdy nie wracał. Z drugiej strony mam ochotę spakować się jutro (znowu się miniemy bo ja pracuję od 8 do 14 a on znowu ma zajęcia) i pomieszkać chwilę u siostry, po prostu bez słowa.

8

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

To sa emocje i wiadomo ze to przezywasz.Jestes mocno zaangazowana w wasz zwiazek i chcesz jak najlepiej.Powiedz mi cos.Kiedy on cie zaskoczyl albo zrobil ci niespodzianke.Cos milego poprostu.

9

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Nie było z jego strony nigdy żadnej niespodzianki, na prawdę. Żadnych prezentów, żadnych kwiatów nigdy (bo on nie lubi kupować kwiatów tak mi kiedyś odpowiedział) - tylko na dzień kobiet jak mu przypominałam. Prezenty na urodziny lub święta - ustalane co kto chce i kupowane wspólnie. A niestety takich rzeczy mi brakuje. Trafiłeś w punkt. Na prawdę nigdy żadnej niespodzianki.

10

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Szok tyle Ci powiem.Wspolczuje Ci bardzo ale mozesz miec z nim ciezko.Ze tak sie Ciebie zapytam choc kobiet sie o to nie pyta ale musze.Ile masz lat?

11

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

glandula, podejrzewam, że już przed ślubem przymykałaś oczy na jego zachowanie. Może jeszcze wtedy nie było tak drastyczne jak teraz, jednak nic go nie usprawiedliwia, nawet wspólne zamieszkanie. Nie widzę związku. Co innego, gdybyście kłócili się o podział obowiązków, ale on obraża Cię, poniża, lekceważy i uderza w najbardziej czułe miejsca.
To podłe, myślę, że on robi to z premedytacją, bo chyba nie jest tak bezmyślny i tępy i nie sądzi, że te wszystkie chamskie uwagi dotyczace Twojego wyglądu spływaja po Tobie, jak woda po kaczce. Zresztą to nie jedyny problem. Piszesz, że matka wszystko za niego robiła, więc domyślam się, że teraz Ty przejęłaś jej rolę, brak seksu i nie wracanie na noc do domu, ile Ci jeszcze trzeba? ...i to wszystko pół roku po ślubie!
Tak nie zachowuje się człowiek, który kocha, o braku szacunku nie wspomnę.
Czego oczekujesz po wizycie u psychologa? Rady, jak uodpornić się na "uderzenia", nauczyć się żyć bez seksu, czy może jak otworzyć oczy na to z kim się związałaś?
Ja także uważam, że on się nie zmieni, a straszenie go wyprowadzką nie ma sensu, w końcu i te groxby przestaną robić na nim wrażenie.
Na Twoim miejscu przeprowadziłabym z nim poważna rozmowe, zproponowała terapię par, a gdy się nie zgodzi, znowu zlekceważy...cóż chyba spakowałabym się ostatecznie, bo szkoda czasu i życia na takiego buca.

12

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Mam 28 lat, on też. Tak sobie myślałam, że może on taki  po prostu jest ale tak jak sama pisze te rzeczy to widze ze cos jest nie tak jak powinno być. Tylko że on jest mistrzem odwracania kota ogonem że to ja sie czepiam... a jak ja mam być szczesliwa i zadowolona jak mi brakuje seksu, robie co sie da, sprzatam, gotuję (kiedy tylko dam radę bo mam dwie prace i też bywam zmęczona czego on nie rozumie) Nie mam kiedy okien umyć, posprzątać łazienki. A jak go proszę żeby umył prysznic to powiedział mi kiedyś, że nie został wychowany do sprzątania i że to babskie sprawy. - naprawde takich słów użył (w kłótni)... a jeśli chodzi o 'męskie sprawy" czyli np dolewanie oleju do auta (bo mamy z tym problem) to nieraz zdziwiony że JA tego nie zrobiłam (bo to przeciez moje auto) lub jak kran miał naprawić (odpadła bateria w kuchni) to powiedział że on nie da rady wkręcić śrub bo ma za duże ręce i ja to muszę zrobić... ale po kilku MIESIĄCACH jakoś to zrobił. Wiem, wywlekam teraz różne rzeczy ale to jest jakaś taka gorycz która ze mnie wypływa, której nie chcę wylewać na moją rodzinę - chociaz conieco rozmawiałam z siostrą na ten temat, a ostatnio nawet z mamą (nie wytrzymałam i się rozpłakałam, bo mama zawsze wie kiedy jest coś u mnie nie tak, ZAWSZE). Mam wrażenie że nie ma ratunku dla tego związku ale trzymam się go kurczowo bo raz że przysięganie dla mnie jest ważne a dwa że nie mam po prostu jaj do tego.

13

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Masz jeszcze czas na milosc taka jak oczekiwalas.Tak szczerze to przyszlosci to ja tutaj nie widze.Cala krytyka spada na Ciebie a on niewiniatko.Zastanow sie nad tym wszystkim i mysl tylko o sobie bo on o tobie nie mysli wogole.

14

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Josz - masz 100% racji - takie występki były, ale tlumaczylam to chyba stanem kawalerskim. Przeprowadzić rozmowę - bardzo chcę ale na prawdę boję się jego reakcji, na 90 % wiem jaka będzie - stwierdzi że przesadzam i się czepiam, no chyba że faktycznie mnie zaskoczy i sam zobaczy problem, nie wiem.
Najgorsze jest to, że miesiąc nawet niecały temu wzięliśmy kredyt na nowe mieszkanie w mieście rodzinnym. Od tego miesiąca rozpoczęły się spłaty kredytu (niskie, aż do docelowych okoła 1000 zł jak już sie wybuduje mieszkanie - narazie to dziura w ziemi).

15

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

On taki jest i inny nie będzie. Wasz problem będzie się pogłębiał. Seks raz na 2 tygodnie zniknie, chyba że będzie wyglądał tak że on się w cipce rozładuje. Coraz mniej będzie Cię szanował. Nie dasz rady go wychować. Nie dasz rady naprawić seksu, zmienić jego nastawienia.

Podsumowując pójdziesz jedną z trzech dróg:

-- będziesz nieszczęśliwa bardzo
-- rozwiedziesz się
-- będziesz zdradzać

Aby w małżeństwie było znośnie to możęsz stawiać nieprzekraczalne dla niego granice, granice szacunku, zaangażowania.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

16

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Przed ślubem, Ty patrzyłaś na niego przez różowe okulary, a on trochę się postarał. Po ślubie zdjął maskę i pokazal prawdziwe oblicze. On Cię tresuje, chce zrobić z Ciebie potulna, spolegliwą, godzącą się na wszystkie jego fanaberie i wyskoki żonę. Zastanów się, jakie pozytywy widzisz w tym małżeństwie. Czy to, że on czasami Cię przytuli, lub mówi "kocham"? Liczą się czyny, a nie słowa, a czynami pokazuje ile jesteś dla niego warta.
W każdym Twoim poście wychodzą kolejne kwiatki, tu już nie tylko seks jest problemem, prolemem jest Twój mąż, arogant i manipulant, a kto wie, czy nie zdrajca?
Nie bój się z nim rozmawiać, bo nie masz innego wyjścia, przygotuj się do tej rozmowy. Jeżeli odmówi rozmowy, lub zlekceważy Cię, będzie próbował manipulować, tzn, że nie masz nadziei na lepsze jutro.
Nie wierzę, że ktoś taki się zmieni, w sumie masz szczęście w nieszczęściu, że te wszystkie sprawy wypłynęły tak szybko, zanim zmarnowałabyć ileś tam lat, no i ciesz się, że nie jesteś w ciąży.
Kredyt...ze wszystkiego można się wyplątać. Myśl o sobie i ratuj się.

17 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2017-12-03 00:53:31)

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Jesteście małżeństwem i pewnie przykro będzie Ci to czytać, ale Twój mąż to totalny egoista. Sama piszesz, że ignorowałaś pewne sygnały. Już wtedy powinnaś z nim zerwać i nie brać ślubu. Jesteś wrażliwa, a on jeszcze bardziej obniża Twoje niskie już poczucie wartości. Absolutnie nie wiń się o wahania wagi, kochający partner by Cię wspierał, a 6 kg to jeszcze nic, ciało się zmienia często bardziej także w ciąży, ale to nie znaczy, że partner może traktować Cię jak trędowatą. Skoro on nie ma do Ciebie szacunku i do tego Cię obraża, jest nastawiony tylko na swoją przyjemność, to nic z tego nie będzie. No bo jak widzisz dalej małżeństwo, gdy on mówi, że jesteś dla niego jak siostra, skoro krytykuje wszystko nawet Twoją pochwę? Im szybciej zrozumiesz, że nic dobrego z tym facetem nie stworzysz tym lepiej. Nie stawiasz granic i nie traktujesz siebie dobrze. Nie będziesz z nim szczęśliwa. Zresztą dla mnie samo to, że on nie chce spędzać z Tobą czasu, ciągle wybiera towarzystwo innych już wiele mówi. Gdyby mu zależało, to nie chciałby, żebyś się martwiła i dałby znać kiedy wróci. Kobieto bardziej już chyba nie da się okazać braku szacunku. No i naiwna jesteś, że jak facet olewa Cię i łazi z koleżanką do 7 rano, to myślisz, że jest Ci wierny? Nie szanuje Cię, na pewno nie ma problemu, by Cię zdradzić i sądzę, że to zrobił... Ten tekst od koleżanki można też interpretować, że mają romans, ale nie kupi mu czegoś innego np bokserek, bo będziesz zazdrosna. Myślisz, że zwykła koleżanka by tak powiedziała? Jak Ty nie będziesz się szanować, to inni też nie będą.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

18

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Przykro mi, ale on jest totalnym dupkiem.
Nie kocha Cię, nie szanuje. Twoje ciało go nie pociąga.
Będziesz się męczyła w tym małżeństwie.

Zasługujesz na szczęśliwy związek. Pomyśl o tym.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

19

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Popieram wypowiedzi wyżej. I Twoim największym problemem wcale nie jest brak seksu a to, że pozwalasz mu na kompletny brak szacunku względem Ciebie. To jest smutne i straszne, że on Cię tak traktuje, pewnie traktował wcześniej, a Ty potulnie wyszłaś za mąż.

20

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Czy także ty mu się oświadczyłaś?  Nie mogę zrozumieć jakim cudem ten delikwent który nie ma do ciebie za grosz miłości czy szacunku stanął z tobą na ślubnym kobiercu...
Chciał mieć chyba matkę do sprzątania a wszytkiego uciechy poza domem.
Pytanie tylko - dlaczego ty się zgodziłaś? ??
Bo 6 kg za dużo to jeszcze nie powód żeby brać ostatniego na rynku...

21 Ostatnio edytowany przez beckett (2017-12-03 23:47:13)

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Przykro mi to pisać, ale uważam że Twój facet po prostu Cię nie kocha.
Siostry nie słuchaj, wysyłanie go do seksuologa to bezsens.
Nie obwiniaj tez siebie i swojego wyglądu, to nie ma większego znaczenia. Jak się związek wypala po latach z powodu braku pracy nad nim, to partnerka może być idealna, ale ciurlać się nam już nie chce, działa mechanizm odrzucenia i odsuwania się.

22

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Moja pierwsza myśl po przeczytaniu Twojego posta..."jak to się stało, że wy się pobraliście?". Zmusił was ktoś do tego? Groźbą? Szantażem jakimś? No nie wierzę, że dopiero aż tak po ślubie się zmienił. Znaczy przed ślubem był chodzącym ideałem? Znaczy się widziałaś w nim to wszystko ale wmawiałaś sobie, że dasz radę go zmienić? Bo zasadniczo jak ktoś nie chce, to się nie zmieni chociażby skały srały. Wybacz ale w moim odbiorze Twój małżonek to jakiś dziwny typ. Egoista nastawiony wyłącznie na siebie i swoje ja. Wychowanie i nadopiekuńcza matka to też dołożyło swoje. Nie rokuję tutaj zmian na lepsze bo tu nie ma żadnych podstaw i fundamentów ku temu. Nie niszcz sobie życia i po prostu uciekaj z tego związku. Jeśli zostaniesz Twoja psychika bardzo szybko popadnie w ruinę. Jesteś tu i teraz...pomyśl, właśnie tak chcesz spędzić resztę swojego życia? Z kimś takim?

23

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

On mi się oświadczył, ja wcale nie naciskałem na to, to było półtorej roku po Poznaniu się. Ja mu sie podobałam, on mi także, seks był super. było dobrze, owszem nigdy nie był przesadnie czuły ale nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo bo jednak był w stanie wykrzesa z siebie trochę uczucia i ciepła. Ostatnimi czasy po prostu zwrot o 180 stopni. Wcześniej byliśmy w stanie rozmawiać a teraz nie. W pierwszym poście który napisałam pisałam ze pewnie wróci o 7 rano. Pomyliłam się, bo wrócił jeszcze później. Ja już wychodziłam do pracy a jego jeszcze nie było. Jak wróciłam z pracy to spał to zapytałam sie gdzie był to mówił ze spał u kolegi (tam mieszka tez ta koleżanka ze studiów która mu prezent sprawiła) - i on wyobraźcie sobie nie powiedział ani słowa więcej oprócz tego ze spał u niego No i faktycznie mógł wrócić do domu. Tyle. Nic więcej. Ja w środku przeżywam katusze, nerwy, czarna rozpacz, nie śpię i nie jem a po nim to spływa jak po kaczce. Ja po prostu zadaje sobie pytanie kim jest ten człowiek, bo tak jak już pisałam wyżej. Na początku było dobrze, potrafił się przyznać do błędu, przepraszał jak miał taki wyskok i ja głupia właśnie mu wybaczalam. A teraz już nawet nie przeprasza. Chyba nie ma już ratunku dla tego związku.

24

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?
glandula napisał/a:

Chyba nie ma już ratunku dla tego związku.

Myślę że sama dałaś sobie odpowiedź.
Moim zdaniem on ewidentnie Cię zdradza. Miejsce męża jest przy żonie, a nie u kolegi z inną koleżanką. Jeśli pojawił się ktoś inny, Ty zawsze będziesz ta gorsza i brzydsza. Stąd tekst o niedoskonałościach Twojego ciała.
Jeśli facet odmawia sexu, zazwyczaj powód jest jeden - ktoś inny. A jako że nowy, to zawsze bardziej atrakcyjny od obecnego partnera, nudnego i już dobrze poznanego.
Szanuj się kobieto, nie pozwól się tak traktować.

Jestem jaki jestem, kiedyś będę inny.

25

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Witaj!
Przeczytałam Twój post i bardzo Mi przykro, że Wasze życie tak wygląda pół roku po ślubie. Jesteś wartościową osobą, i uważam że nie zasługujesz na takie traktowanie. Powinnaś z nim poważnie porozmawiać i powiedzieć wprost, że nie jesteś z nim szczęśliwa.
Trzymaj się cieplutko i mam nadzieję, że podejmiesz dobrą decyzję odnośnie Twojego dalszego bycia jego żoną.
Pozdrawiam.

26 Ostatnio edytowany przez wiśnia_w_syropie (2017-12-07 22:05:04)

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Napiszę Ci jak to wygląda wg mnie...
Pracuje w Policji już 13 lat. Wszyscy moi koledzy którzy zachowywali się w ten sposób co ostatnimi czasy twój mąż są:
A) po rozwodzie
B) w trakcie rozwodu
C) przed rozwodem bo żona nie wie jeszcze o kolezankach.
Nie miej złudzeń... jeśli wcześniej było w miarę ok a teraz jest taka sytuacja jaka jest to on na bank kogoś puka na boku...
Na tych podstawach które masz dostaniesz rozwód kościelny niemalże od ręki więc nic straconego
Pomyśl sobie jak będzie wyglądało twoje życie kiedy zajdziesz w ciążę.. wiecznie sama ze wszystkimi problemami. Dziecko będzie miało gorączkę lub coś a mezus będzie balowal do rana i miał wszystko w dupie..
Dziecko będzie rosło i patrzylo na twoją samotność, że jego ciągle nie ma, że jesteś smutna, ze się martwisz. A jak już wroci i postanowisz z nim porozmawiać (znowu) to dziecko będzie świadkiem jak się klocicie, jak się wyzywacie (bo to kwestia czasu), jak się przerzucacie winą, Ze będzie patrzylo na zero szacunku taty do mamy.
To jest straszne co do tej pory napisałaś. Przeczytaj swoje słowa ze sto razy i zacznij wyciągać wnioski.
Odłóż na bok sentymenty i pomyśl czy Ty chcesz takiego życia nie tylko dla siebie ale przede wszystkim dla dzieci które byś chciała mieć bo lepiej niestety nie będzie

27

Odp: Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

glandula, pewnie wiele osób zapyta, po co za niego wyszłaś.
ja to rozumiem - musiałaś.

to jest model, który znasz - niekochający, opuszczający mężczyzna.
najpierw był to Twój ojciec, teraz on.
nawet jeśli go zostawisz, zjawi się kolejny, który powieli ten schemat.

"jestem osobą o słabym charakterze, zakompleksioną ale przy nim myślałam że się z nich wyleczę".
nikt nie jest lekiem dla nikogo, a jeśli ktoś tak uważa, będzie musiał słono za to zapłacić.

nie zajmuj się mężem, jemu jest dobrze i o żadną pomoc nie prosi.
zajmij się ta małą dziewczynką, którą ciągle nosisz w sobie i która nie da Ci spokoju, póki nie zaspokoisz jej potrzeb.
Ty, nikt inny.
będzie boleć, ale warto.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pół roku małżeństwa... czy to chwilowy kryzys?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016