Forum Kobiet - NETKOBIETY.PL

Witaj na pierwszym niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tu wsparcie użytkowniczek forum oraz fachowe porady naszych Ekspertów!

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

Serdecznie zapraszamy do lektury naszych redakcyjnych blogów Od kuchni oraz Po godzinach Szczególnie polecamy : Psychologia Uroda Miłość Wychowanie Polityka Samotność

#1 2007-07-27 22:53:30

Truda
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2007-07-27
Posty: 5

Rozwód

Moje małżeństwo  trwało równe 35 lat. Rozwód nastąpił szybko i był zupełnym szokiem dla otoczenia. Miałam po prostu dosyć. W pewnym momencie doszłam do wniosku, że teraz albo nigdy! Mam 55 lat. Dzieci dawno odchowane. To przykre, ale w którymś momencie zauważyłam, że z moim mężem nie łączy mnie nic więcej oprócz pilota do telewizora. Pół życia mu poświęciłam. Drugie pół chce mieć tylko dla siebie. Jestem na emeryturze, dorabiam wyjeżdżając do pracy za granicę. Niczego mi nie brakuje. Jednak znajomi i rodzina nie dają mi spokoju i mówią,że zrobiłam straszna głupotę że na starość chce być sama. A ja nie czuję się tak bardzo staro. W tym problem że nie jednego mogłabym prześcignąć. Uczę sie języków, znam się na komputerze i co tu będę ukrywać mam nadzieje, że największa miłość mojego życia wciąż jeszcze przede mną. Rozwód to nie koniec świata. No nie ?

Offline

#2 2007-07-27 22:58:06

Milka30
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2007-07-22
Posty: 11

Re: Rozwód

Jasne, że nie Trudo! Masz rację ! Osobiście myślę, ze rozwód to czasem najlepsze rozwiązanie dla obu stron. Moja przjaciółka Iza długo zwlekała z podjęciem decyzji o zamążpójciu Znała  Szymona, swojego męża od drugiego roku studiów. Po studiach zamieszkali razem, zaczęli pracować, mijały lata i obie rodziny zaczęły na nich w pewnym momencie wymuszać małżeństwo. Myślę, że wyrządziły im tym samym wielką krzywdę. Pamiętam taki moment, jest wesele Izki, pomagałam jej się ubrać i nagle Izka w ryk i zaczyna się żalić, że ona Szymona przecież nie kocha. Kazałam się jej porządnie zastanowić, czy wobec tego na pewno chce za niego wychodzić, ale ona stwierdziła, że teraz to juz i tak za pózno na wszelkie zmiany no i nie może rozczarowac rodziców. Jak tego słuchałam to nie wiedziałam czy się śmiac czy płakać. W końcu po kilkunastominutowej debacie, kiedy do drzwi zacząli się dobijać weselnicy stwierdziła, ze ma już prawie trzydziestkę i nie będzie teraz wszystkiego zmieniać. Jest z Szymonem do dzisiaj, nie kocha go i marzy o rozwodzie, ale mają pięcioletnią córeczkę więc według niej nie może go teraz zostawić. Musi poczekać, aż mała skończy osiemnastkę. Myślę, ze to dosyć okrutne z jej strony bo pewnie w końcu nie wytrzyma i go  rzuci, a ten biedny facet nawet się tego nie domyśla. W ten sposób zniszczy mu życie.

Offline

#3 2007-07-28 10:03:52

Misiaczek
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2007-07-28
Posty: 8

Re: Rozwód

Dwa lata temu zmarł mój dziadek. Wszyscy go uwielbialiśmy, był na prawdę cudownym, zresztą bardzo cenionym człowiekiem. Pracował zawodowo jako lekarz chirurg. Na pogrzeb przyszło wielu byłych pacjentów, zjechała się cała rodzina, nawet kuzyni dziadka ze Stanów. Padał deszcz. Wiele osób autentycznie i szczerze go opłakiwało. No i w pewnym momencie, kiedy wszyscy staliśmy w skupieniu nad grobem moja, zawsze będąca odrobinę w cieniu dziadka, osiemdziesięcioletnia babcia wybuchnęła śmiechem. Wpadliśmy w konsternację. Też jestem lekarzem, od razu do niej podbiegłem, byłem pewien, że to taka spóźniona reakcja na śmierć bliskiej osoby. Ludzie będący w szoku po wielkich tragediach, które ich dotknęły, nie zawsze zachowuję się adekwatnie do sytuacji. Ale gdzie tam. Babcia bynajmniej nie była w szoku. Pośmiała się jeszcze chwilę po czym oświadczyła głośno i z satysfakcją : „No i widzisz Heniek, w końcu mam Cię z głowy. I dobrze bo inaczej musiałabym się z Tobą rozwieść”. Jak nam potem opowiadała, „kochany dziadek” całe życie się na niej wyżywał i znęcał psychicznie. A gdy przeszedł na emeryturę stał się po prostu nie do zniesienia. Ciągle podkreślał swoje osiągnięcia i edukację wyzywając babcię od tumanów i nieuków. Babcia poświęciła mu całe życie – nigdy nie potrafił jednak tego docenić. Smutne to niestety ...

Offline

#4 2007-07-28 10:06:47

Truda
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2007-07-27
Posty: 5

Re: Rozwód

Misiaczku a ja rozumiem dosknale twoją babcie !!! Właśnie do tego momentu w moim małżeństwie nie chciałam dojść !

Offline

#5 2007-07-28 12:07:24

Stefa53
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2007-07-28
Posty: 1

Re: Rozwód

Powiem szczerze  to otwarcie granic bardzo się przysłużyło takim „wakacjom od męża” co jest zamiast rozwodu dobre bardzo. Jeżdżę do pracy do Niemiec jako opiekunka. Jak mam mojego dosyć, dzwonię do mojej agencji, załatwiają mi pracę na dwa, trzy miesiące i wyjeżdżam. Rodzina podchodzi do tego neutralnie. Mam małą emeryturę, trzeba dorabiać a dzieciom i wnukom i tak zawsze coś tak z tego skapnie po powrocie więc nic nie mówią. Ale tu nie chodzi tak na prawdę o pieniądze. Odkąd mąż przeszedł na rentę nie da się z nim żyć pod jednym dachem. Przełącza mi moje seriale na jakieś tam swoje mecze, wydziwia przy jedzeniu, zrobił się taki mruk ,ze już nikt nas nie odwiedza ani my do nikogo nie chodzimy. Nigdzie od lat nie wyjeżdżamy, tylko jak na uwięzi dom – ogródek,  a człowiek przecież jeszcze chce coś pooglądać świata. Jak spotykam w autobusach panie, które też jadą do pracy za granicę i tak rozmawiamy to widzę, że nie jestem sama. Połowa z nich też wyjeżdża żeby odpocząć od męża nieudacznika. Nie myślę o rozwodzie tylko dlatego ze go mało widzę w roku.

Ostatnio edytowany przez Stefa53 (2007-07-28 12:08:35)

Offline

#6 2007-07-29 12:35:28

Truda
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2007-07-27
Posty: 5

Re: Rozwód

Ja Stefciu wolałam sprawę załatwić raz na zawsze - po co mi takie ciąganie się. Lepiej postawić sprawę jasno. Nie kocham to zostawiam, a nie będę udawać, że wszystko jest fajnie. Po co.

Offline

#7 2007-08-29 13:48:05

Ira
Na razie czysta sympatia
Od: W-ch/Wa-wa
Zarejestrowany: 2007-08-29
Posty: 22

Re: Rozwód

Ja mam 19 lat i bardzo kochajacych sie rodzicow i bardzo ciezko mi zrozumiec jeszcze na dzien dzisiejszy cos takiego jak rozstanie po 35 latach. A ten koronny argument "przestalam go  kochac" jest dla mnie ciosem w serce i napawa mnie lekiem... Tzn ze moja mama za 5 lat tez moze nalgle przestac kochać mojego tate? Ze moj chlopak z ktorym jestem od 3,5 roku tez moze mi kiedys powiedziec ze JUZ MNIE NIE KOCHA. Na dzien dzisiejszy, na to moje krotkie zycie jak narazie i na ten zaden w zasadzie bagaz doswiadczen nie potrafie zrozumiec slow JUZ CIE NIE KOCHAM. Bo jak mozna kochac i nagle przestac?
Ale to chyba bylo malo na temat.. Mam nadzieje ze nikogo nie urazilam odzywajac sie nie majac pojecia o temacie..

Offline

#8 2007-08-30 10:22:08

Emilia
Moderator
Od: Katowice
Zarejestrowany: 2007-08-27
Posty: 211

Re: Rozwód

Ira napisał:

Ja mam 19 lat i bardzo kochajacych sie rodzicow i bardzo ciezko mi zrozumiec jeszcze na dzien dzisiejszy cos takiego jak rozstanie po 35 latach. A ten koronny argument "przestalam go  kochac" jest dla mnie ciosem w serce i napawa mnie lekiem... Tzn ze moja mama za 5 lat tez moze nalgle przestac kochać mojego tate? Ze moj chlopak z ktorym jestem od 3,5 roku tez moze mi kiedys powiedziec ze JUZ MNIE NIE KOCHA. Na dzien dzisiejszy, na to moje krotkie zycie jak narazie i na ten zaden w zasadzie bagaz doswiadczen nie potrafie zrozumiec slow JUZ CIE NIE KOCHAM. Bo jak mozna kochac i nagle przestac?
Ale to chyba bylo malo na temat.. Mam nadzieje ze nikogo nie urazilam odzywajac sie nie majac pojecia o temacie..

To, czy przestaniemy się kochać, to zależy tylko od nas. Miłość trzeba pielęgnować, dbać o nią i dawać dużo z siebie - nie licząc na nic w zamian. Ja jestem z moim M. już prawie 10 lat. I przez ten czas każde z nas starało się, żeby nasze uczucie nie wygasło.
Myślę, Ira, że masz rację, dobrze, że to poruszyłaś. Pewne panie powinny się zastanowić, czy ze swojej strony zrobiły wszystko, żeby miłość trwała.

"Przestałyście kochać"? Jak to? A zrobiłyście coś, żeby kochać nadal? O uczuciach trzeba rozmawiać, a nie tylko o kaise, zakupach i o tym, co tzreba w domu naprawić (a jak już to z szacunkiem i cierpliwością).
Znam takie przypadki - moi teściowie i dziadkowie. Żadnych rozmów o czymś innym niż pieniądze, gapienie się w telewizor, zero szacunku, ciągłe wrzaski, żadnych wspólnych wyjść, podejrzewanie o zdradę, obrabianie za plecami (on jest taki, śmaki itp.), no i niemówienie sobie wzajem o tym, że się kocha. Przykre to.


Góry są po to, by w nich być a nie, by je zdobywać.

Offline

#9 2007-09-14 11:40:28

Nenka
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2007-09-12
Posty: 10

Re: Rozwód

Emilia napisał:

[To, czy przestaniemy się kochać, to zależy tylko od nas. Miłość trzeba pielęgnować, dbać o nią i dawać dużo z siebie - nie licząc na nic w zamian. Ja jestem z moim M. już prawie 10 lat. I przez ten czas każde z nas starało się, żeby nasze uczucie nie wygasło.
Myślę, Ira, że masz rację, dobrze, że to poruszyłaś. Pewne panie powinny się zastanowić, czy ze swojej strony zrobiły wszystko, żeby miłość trwała.

"Przestałyście kochać"? Jak to? A zrobiłyście coś, żeby kochać nadal? O uczuciach trzeba rozmawiać, a nie tylko o kaise, zakupach i o tym, co tzreba w domu naprawić (a jak już to z szacunkiem i cierpliwością).
Znam takie przypadki - moi teściowie i dziadkowie. Żadnych rozmów o czymś innym niż pieniądze, gapienie się w telewizor, zero szacunku, ciągłe wrzaski, żadnych wspólnych wyjść, podejrzewanie o zdradę, obrabianie za plecami (on jest taki, śmaki itp.), no i niemówienie sobie wzajem o tym, że się kocha. Przykre to.

Calkowicie sie z tym zgadzam.Nie wiem, czy jest wogole mozliwe tak latwe podejscie do rozwodu? Ot , tak nie kochalam, nie moge go zniesc , denerwuje mnie , i co ??'- rozwodze sie i mam spokoj.
Tylko osoby , ktore mysla egoistycznie , tylko i wylacznie o sobie , moga tak postepowac.!

Offline

#10 2007-10-31 18:18:27

Marlena
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2007-10-31
Posty: 7

Re: Rozwód

Ja wciaz stoje przed decyzja,rozwod czy nie,ja tez nie kocham chociaz widze ze to..co niektorych nie przekonuje do rozwodu,ja sie staralam prawie dwa lata,byla cisza i spokoj tylko na jakis czas,kiedy to nie pomoglo postanowilismy ze on wyjedzie,nie ma go juz od roku oczywisice przyjezdza raz na 3 miesiace,mamy 3letniego synka ,i wiele juz mialam obcji w glowie co dalej.Teraz kiedy go nie ma jest mi ciezko fizycznie,ale psychicznie za to odpoczywam.Poznalam meżczyzne...i tu pewnie pojawiaja sie wielkie oczy.Otoz ten mezczyzna pokazal mi cos,no wlasnie to cos,nie planujemy wspolnego zycia..pokazal mi jak mezczyzna powinien traktowac kobiete i to co zobaczylam,jej jednak sa prawdziwi dzentelmeni.
Nie planujemy nic,nikomu nie szkodzimy,poniewaz on nie zacznie czegos ,czego ja jeszcze nie zakonczylam.
Szczeze mowiac,mam niepewnosc przed tym rozwodem tylko dlatego,ze mój "maz" ciagle pisze ze nas kocha.A jesli juz nie bedzie nikogo takiego w moim zyciu<jesli juz nikt nie pokocha mnie i mojego synka.

Offline

#11 2007-11-02 09:43:42

Emilia
Moderator
Od: Katowice
Zarejestrowany: 2007-08-27
Posty: 211

Re: Rozwód

A dlaczego Twój mąż wyjechał? Czy jest taka opcja, że wróci?


Góry są po to, by w nich być a nie, by je zdobywać.

Offline

#12 2007-11-04 17:23:04

Marlena
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2007-10-31
Posty: 7

Re: Rozwód

Wyjechal ,bo myslelismy ze to cos zmieni(NIE WYRZUCALAM GO ANI NIE ZMUSZALAM) probowalismy juz chyba wszystkiego,i nic nie wyszlo.Wiesz on tu przyjezdza,na swieta itd,takze co dwa miesiace tutaj praktycznie jest,ale to i tak niczego nie zmienia.Szanuje go normalnie rozmawiamy ze soba,ale tylko tyle.Czasami sie zastanawiam czy ja sie nadaje do zycia z facetem.Nie wiem czy z nimi czy ze mna jest cos nie tak.Poki co odpoczywam sobie psychicznie od tamtego zycia,pracuje,wychowuje synka,mieszkamy sobie sami i jakos dajemy sobie rade,a nawet calkiem niezle.Oczywiscie mam mnostwo roznych mysli w glowie i to czasami mi nie pozwala zasnac.Kurcze mam 28lat wspanialego synka,chyba jeszcze moge miec szczescie w zyciu.Dzieki Emilia pozdrawiam.

Offline

#13 2007-11-04 19:27:21

Emilia
Moderator
Od: Katowice
Zarejestrowany: 2007-08-27
Posty: 211

Re: Rozwód

Wiesz, ja generalnie jestem przeciwna rozwodom. Niemniej jednak czasem, kiedy nic juz nie laczy dwojga ludzi, mozna rozwazyc taka opcje. Ale tylko jezeli jestes pewna, ze malzenstwa nie da sie juz uratowac, ze milosc nie wroci.
Moge ci  albo raczej wam zapronowac jeszcze rekolekcje dla malzenstw (wiem, to sie moze wydawac smieszne, ale sa rozne rodzaje, takie na wysokim poziomie tez), tyle ze oboje musicie byc wierzacy i otworzyc sie na pomoc "z gory". Jezeli jednak w waszym przypadku to sie nie sprawdzi - coz, pozostaje chyba tylko rozwod.


Góry są po to, by w nich być a nie, by je zdobywać.

Offline

#14 2008-02-07 22:11:58

Kornelka
Gość

Re: Rozwód

A jak się kogoś na prawdę już nie kocha ? Jak budzisz się po pięciu latach koło obcego człowieka i wszystko Cię w nim denerwuje? Żeby jeszcze tylko denerwowało, po prostu doprowadza cię do szału ? Nie wiem, jest jakaś magiczna bariera którą jak oboje ludzi przekroczy to choćby nie wiem co nie da rady się znów w sobie zakochać. Mąż przestał pociągać mnie fizycznie, dwa lata po ślubie przestał o siebie dbać, przestał mnie tez interesować  intelektualnie - po prostu ja czytam książki, mam potrzebę pójścia czasem do kina na dobry film, raz do roku do teatru. A on ? Po ślubie przestało go to interesować zupełnie. Lubi tylko chrapać przed telewizorem , popijać piwsko i gapić się na mecze. Jestem zrozpaczona i myślę o rozwodzie. Rozmowy z nim nic nie dają a jak mu powiedziałam żeby np wybrał się ze mną do jakiegoś terapeuty który mógłby uratować nasz związek to mnie wyśmiał. Mam 32 lata, nie mamy jeszcze dzieci. Czuję się oszukana i wydaje mi się że rozwód to jedyne rozwiązanie.

#15 2008-02-08 18:38:25

Carol
Net - EKSPERT
Zarejestrowany: 2007-08-02
Posty: 167

Re: Rozwód

Kornelka, a podjelas juz ostateczne kroki i powiedzialas mu, ze nie wyobrarzasz sobie dalej takiego zycia razem i chcesz odejsc? Przed podjeciem decyzji o rozwodzie moze warto sprobowac separacji? Czasem takie kompletne pozostawienie mezczyzny wlasnym myslom, samotnosci mu pomaga.
Uwazam, ze warto walczyc. Bo przeciez bierze sie slub z czlowiekiem, ktorego sie koga....oczywiscie ludzie sie zmieniaja, ale wierze ze ten czlowiek, ktorego poslubilas wciaz tam jest.


Psycholog z wyksztalcenia.
Obszar zainteresowan: piękno człowieka.

Offline

#16 2008-02-08 21:46:44

Kornelka
Gość

Re: Rozwód

Długo się nad tym zastanawiałam - na prawdę. To nie jest tak że decyzję o rozwodzie podjęłam ho siup bez namysłu ... na pewno było tak że kiedyś kochałam tego człowieka Carol. Na pewno tak było. Ale czasem ludzie tak drastycznie się zmieniają , wiesz płakać mi się chcę jak to teraz piszę, na prawdę. Ja tu wylewam żale a on siedzi nieczuły i niewzruszony przed tym telewizorem i nic go nie obchodzi ... nic ja go nie obchodzę. Jak sobie wyobrażę że tak ma wyglądać następne 50 lat to na prawdę ... nie dma rady tego ciągnąć. Nie wiem czy ułożę sobie życie jak będę po rozwodzie - może życie już nic nie będzie miało  mi więcej do zaoferowania , ale przynajmniej zdejmę maskę przed moją i jego rodzina i znajomymi że wszystko jest ok  i odżyje. Wiesz Carol takie frustrujące być w związku  w którym już nie interesujesz drugiej osoby ... sad Nigdy nie sadziłam że będę tą która będzie się kiedyś rozwodzić. Wychodząc za mąż byłam bardzo szczęśliwa - ale wychodziłam za kogoś kto mnie kochał a dzisiaj budzę się obok zimnego egoisty który czeka tylko na ciepły obiad i swój mecz.

#17 2008-02-09 00:51:00

Carol
Net - EKSPERT
Zarejestrowany: 2007-08-02
Posty: 167

Re: Rozwód

Rozumiem, ze z myslami o rozwodzie bijesz sie juz od dluzszego czasu. A co na to maz? Jak reaguje, kiedy mu mowisz, ze moze rozwod? Nie wiem na ile naprawde mialas okazje z nim szczerze i serio o tym porozmawiac? Czy tylko na zasadzie ucietych zdan, jego wysmiewania itd.? Czesto pod maska mezczyzny siedzacego tylko przed tv, ktorego nic nie interesuje cos jednak siedzi. Czy mialas okazje uslyszec jego wersje wydarzen? Co on mysli o was szczesliwych, gdy braliscie slub i teraz?
Rozumiem, ze maz nie chce skorzystac z pomocy z zewnatrz. Czesto mezczyzna postawiony przed faktem: rozwod albo praca nad tym zwiazkiem, budzi sie.
Wizja kolejnych 50 lat w zwiazku, ktory wiele nie ma do zaoferowania faktycznie jest miazdzaca. Ale mysle, ze powinnas dla siebie, dla tego w imie czego weszlas w ten zwiazek sprobowac dac mu szanse. Szanse wam obojgu. Bo nie mozesz widzec w tym kryzysie tylko problemu w jego osobie. Chodzby 90% winy bylo po stronie meza, zona tez jest w jakies czesci odpowiedzialna.
Ja jestem, jak widzisz za malzenstwem. Za walka w imie tego by trwalo. Bo kiedy walczyc o zwiazek, jak nie o ten przypieczetowany przysiega malzenska. Jesli widzisz choc swiatelko nadziei - sproboj!

Jesli nie widzisz szans - odejdz, ale badz tego pewna w 100%.


Psycholog z wyksztalcenia.
Obszar zainteresowan: piękno człowieka.

Offline

#18 2008-02-09 16:32:14

Kornelka
Gość

Re: Rozwód

Wiesz, nie jestem pewna... oczywiście że nie ... gram taka przed sobą i otoczeniem ale gdzieś w cieniu wszystkich wątpliwości nad sensem tych relacji z mężem czai się strach że może zle robie. Ale on zrobił wszystko, na prawdę wszystko żeby mi siebie obrzydzić do cna ! Kiedyś dbał o siebie, starał się - a teraz taka prozaiczna rzecz a wkurza np. jak idzie do łóżka to nie chce mu sie umyć nawet stóp ! To chyba o czymś świadczy no nie? O tym że nie ma do mnie szacunku. A bez wzajemnego szacunku nie ma miłości. Carol - ja na prawdę  nie dążyłam do rozwodu, ale on nie daje mi/nam żadnych szans sad Co więcej on nie chce o nas rozmawiać ... jestem zrozpaczona tą całą sytuacją sad

#19 2008-02-09 17:57:43

Miriam46
Net - EKSPERT
Zarejestrowany: 2008-02-08
Posty: 27

Re: Rozwód

Z natury rzeczy kobiety to takie małe księżniczki . Wszystkie szukamy prawdziwego księcia i rycerza w jednej osobie . Kiedy go znajdziemy szybciutko wychodzimy za mąż . A po latach często nasz książe przeobraża się w zwyczajnego wieśniaka . To ogromne rozczarowanie i zmiana jest dla nas nie do zaakceptowania . Buntujemy się , bo przecież nie o to nam chodziło . Alle nasz ; książe ; wcale nie chce się zmienić i w ogóle nie widzi żadnego problemu . Zastanawiamy się w którym momencie się zagapiliśmy , że przeoczyliśmy tę drastyczną zmianę , Tak , potwierdzam to jest ogromne zadanie , by miłość nie spowszedniała , byśmy zawsze byli dla siebie atrakcyjni . Ale ta odpowiedzialność spada zarówno na kobietę , jak i mężczyznę . , bo jak powiedział ks. Twardowski ; nie wystarczy tylko się zakochać , ale trzeba jeszcze przenieść tę miłość przez całe życie .


Pedagog z wykształcenia.
Ponad 20-letni staż pracy zawodowej z dziećmi.

Offline

#20 2008-02-10 01:10:36

Carol
Net - EKSPERT
Zarejestrowany: 2007-08-02
Posty: 167

Re: Rozwód

Tak to zazwyczaj w zyciu jest. Czesto nagromadzenie sie malych spraw, drobiazgow spycha nas na krawedz szalenstwa. Sek w tym, zeby twoj maz uswiadomil sobie co jest dla Ciebie brakiem szacunku. Zeby ktos mu uswiadomil, ze wogole wasze malzenstwo jest w kryzysie. Polecilabym Ci go poprostu do tego zmusic. Postaw mu ultimatum. Zabierz cos do czego jest przyzwyczajony: np. codzienne obiady. Wez urlop i wyjedz albo spedz weekend u przyjaciolki i sie z nim nie kontaktuj. Niech poczuje, ze sprawa jest powazna. Mysle, ze twoj maz wogole nie zdaje sobie sprawy, ze macie oboje problem.


Psycholog z wyksztalcenia.
Obszar zainteresowan: piękno człowieka.

Offline

#21 2008-02-10 21:51:28

Miriam46
Net - EKSPERT
Zarejestrowany: 2008-02-08
Posty: 27

Re: Rozwód

Nie wiem , czy to odpowiednia metoda . Ona sobie wyjedzie , a on nagle poczuje , że jest okey . Wreszcie może robić , co chce i nikt tego nie analizuje , nie robi wyrzutów , ani głupich min . A może ,weżmie ją na litość , zadzwoni i powie , że tęskni , albo jest chory . Biedna żona miłosierna wróci i wszystko zacznie się od nowa . Wydaje mi się , że najlepsza jest jednak szczera rozmowa , można to nawet wykrzyczeć , ale trzeba to z siebie wyrzucić . Zawsze coś tam do niego dotrze i być może zweryfikuje swoje postępowanie . Można użyć jeszcze innej formy , wspólny wyjazd razem , choćby na dwa dni . I powiedzmy w spokojnej atmosferze , z dala od domu , na obcym gruncie przywolłać romantyczne wspomnienia i pozwolić trochę się rozmarzyć . Kto wie , może obydwojgu uda się ponieść fantazji i powróci inna rzeczywistość . Zawsze warto spróbować , nic się nie straci , a można wiele zyskać .


Pedagog z wykształcenia.
Ponad 20-letni staż pracy zawodowej z dziećmi.

Offline

#22 2008-03-19 16:43:38

mada
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2008-03-19
Posty: 2

Re: Rozwód

Pozwolić mu odejść?
Ja przepraszam ale muszę się trochę wygadać, bo nie mam za bardzo do kogo się zwrócić. Jestem w 2 miesiącu ciąży i właśnie się dowiedziałam,że mojemu mężowi nia zależy na tej ciąży, że gdyby nie nasze dziecko które już mamy - ma 5 lat to byśmy się rozstali. ak mi powiedział po kłótni w sobotę. Był zły i najgorsze to jes to że mówił chyba szczerą prawdę o tym co czuje. Nie wiem co robić, strasznie żle się czuję i ciągle wymiotuję, a teraz te nerwy. Ja go wciąż kocham, wciąż mi na nim zależy, ale on jest chyba na prawdę ze mną nie szcześliwy. Wiem ze przez internet poznał jakąś kobietę z którą od miesiąca wymienia smsy, czy tylko?Zapytałam go o to . powiedział że sam nie wie czego oczekuje od tej znajomości.

Offline

#23 2008-03-19 21:48:22

* Cleo
Net Przyjaciółka
Zarejestrowany: 2008-03-11
Posty: 91

Re: Rozwód

Podziwiam Cię za Twoje pozytywne nastawienie. Jeśli miałaś dość tego związku, to dlaczego miałabyś nie spróbować żyć inaczej ?
Widzisz, Rodzina i znajomi się dziwią, ponieważ wiele osób zostaje z kimś na starość, bo boi się, że nie da sobie rady, boi się samotności.
A Ty masz bardzo fajne podejście smile


Wiesz ... ja też .. chciałabym umrzeć z Miłości ..  <3

Offline

#24 2008-03-19 21:49:32

* Cleo
Net Przyjaciółka
Zarejestrowany: 2008-03-11
Posty: 91

Re: Rozwód

Mada. Strasznie mi przykro z powodu takiej sytuacji. To musi być dla Ciebie bolesne.
Dlaczego on Tobie robi coś takiego ? Co takiego dzieje się w Waszym związku, że jemu to nie odpowiada i szuka innych znajomości ?


Wiesz ... ja też .. chciałabym umrzeć z Miłości ..  <3

Offline

#25 2008-03-20 16:08:35

mada
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2008-03-19
Posty: 2

Re: Rozwód

Nie wiem co się dzieje. Jesteśmy małżeństwem od 9 lat, a tak ogólnie to razem 15, bo to była taka miłość-znajomość od 18 roku życia. ćiężko mi to przełknąć, że mnie już nie kocha. A  ja dopiero po jego osrych słowach zdałam sobie sprawę że bez niego o nic dla mnie nie jest isotne. Powiedziałam mu o tym ale miał taki dziwny wyraz twarzy... Chcę coś zrobić żeby było dobrze, ale czy to jest możliwe, czy dam radę , bo jeśli on nie chce, to czy to ma sens?

Offline

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson