Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

Temat: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Cześć,


Co mnie sprowadziło na forum ? Problemy ze związkami..

Mam 26 lat to ani dużo ani mało, ale jedna rzecz powoli zaczyna mnie martwić. Otóż każdy mój związek/relacja wcześniej czy później się sypie ( zazwyczaj wcześniej )
Do tej pory byłam w trzech związkach :

1) Pierwsza miłość, szalona, zwariowana, po kilku miesiącach się skończyło z inicjatywy chłopaka. Jakoś się pozbierałam, wiadomo pierwszy związek coraz rzadziej jest tym jedynym.
2) Drugi też kilka miesięcy, rozstaliśmy się, bo on chciał mieć mnie 24h, taki typ bluszcz, nie dałam rady, odeszłam.
3) Najpoważniejszy ze wszystkich, prawie rok, rozstajemy się, bo on mnie zdradził. Po rozstaniu dowiaduję się, że jestem w ciąży. Nasza córka zmarła, przedwczesny poród, serduszko przestało bić. Dochodziłam do równowagi 2 lata.

Ostatnia sytuacja, poznałam pewnego chłopaka, mamy dużo wspólnego, świetnie nam się gada, bardzo dobrze się rozumiemy. Jest po prostu fajnie, wszystko to co potrzebne do stworzenia normalnego związku. No i znowu nie wychodzi, dlaczego? Nie wiem, on z jednej strony ciągnie do mnie, jak się nie odzywam to się martwi, jak jestem chora to mnie strofuję, że mam zostać w domu i się leczyć itd. Potrafi przytulić, ale być razem nie chce, bo jak to powiedział woli mieć coś niż nic.. w sensie jak będziemy razem i nie wyjdzie to nie będzie nic, a jak zostanie tak jak jest to będziemy mieli kontakt etc. - no jakiś koszmar po prostu.
Ja już nie mogę zostać na takiej stopie jak jest, bo mi zaczęło zależeć, więc decyduję się na zerwanie kontaktu. Nie mam z tym problemu, ma prawo nie chcieć być ze mną do tanga w końcu trzeba dwojga. Nie pierwsze rozczarowanie w moim życiu, trochę poboli i przestanie.

Znowu ta sama sytuacja, znowu nie wyszło, a ja nie wiem dlaczego nie potrafię zbudować normalnego, stabilnego związku.

Zazwyczaj przyczyn problemów w związku szuka się w dzieciństwie, ale tutaj nie ma nic. Rodzice od lat są ze sobą, żadnych patologi, alkoholu czy przemocy. Normalna polska rodzina.
Jestem lubiana przez ludzi, tworze normalne relacje z innymi, mam dwoje wieloletnich przyjaciół. Pracuję, rozwijam się, mam swoje pasję.
Nie mam pojęcia o co chodzi.
Ok, może ludziom nie wychodzić w związkach to normalne, ale mój żaden nie wszedł na jakiś wyższy poziom typu wspólne mieszkanie czy jakieś wspólne poważniejsze plany.

Obecna sytuacja podłamała mnie trochę, bo ile można próbować? Nie wiem czy wybieram jakiś dziwnych facetów z problemami czy o co chodzi..

Po stracie córki, chodziłam do psychologa, można znowu powinnam iść, a może szukam dziury w całym taki mój urok albo jeszcze po prostu nie ten czas na poważny związek ?

Sama już nie wiem..

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Zdefiniuj dokładnie co znaczy "nie wychodzi".
Ale poza tym to wygląda, jakby on od czasu do czasu chciał sobie pociupciać, ale w stanie bezzwiązkowym.

3

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Ciężko to jednoznacznie zdefiniować, po kilku miesiącach kiedy relacja powoli powinna tężeć i stawać się bardziej stabilna, zaczyna się rozpadać. Mniej rozmawiamy, rzadziej się spotykamy pojawiają się jakieś zgrzyty i ostatecznie kończy się rozstaniem.
W pierwszym związku mieszkaliśmy w innych miastach i myślę, że to nas przerosło, odległość, dojazdy, brak wspólnej codzienności.
W drugim wręcz przeciwnie, facet chciał mi siedzieć na głowie 24/h, ja jestem człowiekiem, który potrzebuje własnej przestrzeni. Gdy zaczęły się pretensje i kłótnie o to, że spotykam się z innymi znajomymi zamiast siedzieć z nim ( a proponowałam nie raz, chodź z nami, zawsze było NIE) albo, że idę na trening. To powiedziałam pas.
No i trzeci związek zdrada.

Nawet nie chodzi o ostatniego facet, bo to już definitywnie skończone, nie będę się pakować w jakieś friendzone, ale sytuacja analogiczna, jest świetnie na początku, a gdy relacja powinna iść do przodu rozwijać się to nagle zatrzymuję się.
Nie chodzi też o to żeby po pół roku facet klękał i się oświadczał, daleko mi do tego, tylko żeby to chociaż przetrwało dłużej niż te kilka miesięcy.

Reklama
Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Mam 31 lat i mam podobnie jak Ty. Po kilku związkach nic poważniejszego nie wynikło (w sensie wspólnego mieszkania itd.). W czym leży przyczyna? Zabij mnie nie mam pojęcia.
Rozumiem, gdy ktoś zachowuje się tragicznie, wygląda tragicznie, nie potrafi nikogo sobą zainteresować, jest złym człowiekiem itd. Ja zawsze szanowałem innych, jestem kulturalny, miły, staram się pomagać innym od wielu lat (i w moim otoczeniu i na forach), cenię sobie optymizm z nutką realizmu. Niestety poznane kobiety albo mi nie odpowiadały albo miały dziwne przypadłości typu tkwienie 1 nogą w poprzednim związku, zdrada lub zmiana nastawienia o 180 stopni po kilku miesiącach. Co w związku z tym? Pech? Jakoś w to nie wierzę. Mówi się, że każdemu jest przeznaczona jakaś konkretna osoba. Szczerze to w to nie wierzę. Staram się wychodzić do ludzi, zwiększać prawdopodobieństwo poznania kogoś, ale nic to nie daje. Może są osoby, którym nie jest dane znaleźć 2 połówkę? Im jestem starszy, tym częściej zaczynam skłaniać się ku takiemu poglądowi. Wielu moich rówieśników od prawie 10 lat ma już żony/mężów i dzieci. Ja nie mam nikogo i nie zanosi się na zmiany, chociaż cały czas szukam i próbuję. Niestety też na siłę niczego się nie osiągnie.

Miska26 napisał/a:

Obecna sytuacja podłamała mnie trochę, bo ile można próbować? Nie wiem czy wybieram jakiś dziwnych facetów z problemami czy o co chodzi..

Dokładnie. Psychika ludzka ma swoją wytrzymałość. Jedni wytrzymują dłużej, inni krócej, ale zawsze jest jakiś limit. Jeżeli komuś ciągle nie wychodzi w jakiejś dziedzinie życia, to z czasem strasznie się zniechęci i przestanie się starać. To jest logiczne, nikt nie jest masochistą. Masz podobnie?

Life is an eternal search...

5

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Ja się podłączę z tym samym problemem co wy. Ja już teraz obstawiam, że to coś ze mną jest nie tak. Byłam w krótkich związkach, dłuższych i w związku kilkuletnim i zawsze to się rozsypywało. Bez żadnych specjalnych konfliktów czy patologicznych sytuacji, poprostu urok znikał. Po ostatnim związku już mi się nie chce bo ile razy można próbować.
Poświęcam się pasji i pracy bo co mi zostało. Niestety to powoduje, że zamykam się w zamkniętym kręgu i ciężko kogoś poznać. Szczególnie, że większość osób w moim wieku jest już "sparowanych".

Reklama

6

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Przyczyna jednak zawsze tkwi w naszym dzieciństwie, a to, że TY tego nie dostrzegasz (mechanizm obronny ??), to o niczym nie świadczy.
Na szukanie przyczyn jednak potrzeba czasu, pracy, odwagi, dużej samoświadomości itp. a my zazwyczaj chcemy już teraz wiedzieć dlaczego tak jest, a jeśli z danym partnerem nie wychodzi to szukamy kolejnego z nadzieją, że "samo " się naprawi lub to kwestia partnera.

7 Ostatnio edytowany przez zatroskany internauta (2017-11-20 17:56:18)

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?
Kaja74 napisał/a:

Przyczyna jednak zawsze tkwi w naszym dzieciństwie, a to, że TY tego nie dostrzegasz (mechanizm obronny ??), to o niczym nie świadczy.
Na szukanie przyczyn jednak potrzeba czasu, pracy, odwagi, dużej samoświadomości itp. a my zazwyczaj chcemy już teraz wiedzieć dlaczego tak jest, a jeśli z danym partnerem nie wychodzi to szukamy kolejnego z nadzieją, że "samo " się naprawi lub to kwestia partnera.

Zgodzę się tylko po części. Czasem faktycznie dzieciństwo wpływa znacząco (rodzinne tragedie, złe traktowanie) na nasze przyszłe życie - zgoda. Co jednak w przypadku, gdy w dzieciństwie wszystko było w porządku, a później na naszej drodze spotykamy same osoby z problemami, niestabilne emocjonalnie, tkwiące w poprzedniej relacji 1 nogą lub nie wiedzące czego chcą? To już nie zależ od naszego dzieciństwa.

Life is an eternal search...

8

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Wiesz, czasami to może być szczęście, że nie wychodzi z niewłaściwymi ludźmi. Nie zniechęcaj się, tylko bądź ciągle otwarta na ludzi i rozwijaj się. Jak się człowiek zajmie ciekawymi sprawami, to zawsze kogoś poznać.

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Szczęście, że unika się niewłaściwych ludzi? Ok tylko co jeżeli to "szczęście" trwa np 40-50-60 lat? Przeżyć młodość w tym wieku z 2 połówką trochę ciężko w takim wieku (o ile do tego w ogóle dojdzie).

Life is an eternal search...

10

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?
lenamoss napisał/a:

. Jak się człowiek zajmie ciekawymi sprawami, to zawsze kogoś poznać.

tylko czasem jak się człowiek zajmuje zbyt wieloma ciekawymi sprawami to nie ma ani czasu na poznanie kogoś nowego, ani ochoty.
choć myślę, że akurat tego problemu autorka nie ma;)

11

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Dokladnie tak mam...jak pisze zatroskany internauta...to nie ja mam problem z problemami z dziecinstwa...to po prostu faceci z ktorymi sie wiaze maja rozne problemy
1wszy mial problem z topieniem w alkoholu swoich smutkow
A 2gi sam nie wiedzial czego chcial...mi mowil ze jest mu ze mna super a za moimi plecami spotykal sie z byla...

12

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Miło, że chociaż na tym forum można spotkać ludzi z podobnymi problemami smile Od razu robi się człowiekowi lżej na duszy. Mam podobny problem do Was. Ogólnie mam bardzo fajne życie i jestem zadowolona, tylko szczęścia do znalezienia tej właściwej połówki ciągle brak smile Pomimo, że mam różne doświadczenia nie zamknęłam się na miłość i ciągle wierze, że gdzieś ją spotkam. Dużo pracowałam nad sobą żeby poukładać swoje emocje i uczucia, ale ciągle trafiam na kogoś kto nie jest do końca pewny smile Albo nie pogodził się ze swoją przeszłością i nie może zapomnieć o eks. eh i jak tu żyć? i być normalną? Pozdrawiam Was ciepło!

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Często o dziwo osoby, które szukają kogoś na poważnie, chcą się zaangażować trafiają na zupełne przeciwności - lalusiów, cfaniaków, krętaczy itd. Ironia losu?

Life is an eternal search...

14

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Dokladnie....Magnolia mam takie samo przeswiadczenie ze ta druganosoba nigdy nie bedzie do konca pewna...wiec ja juz chyba soe wiecej nie bede potrafila zaangażować...

15

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Ja jednak wolę się nie poddawać, w końcu chodzi o moje szczęście smile Nigdy nie wiesz co przyniesie los. Jednak stosuję już faktycznie zasadę ograniczonego zaufania i czasami mam wrażenie, że sama siebie ograniczam.
Chciałabym jedynie spotkać kogoś kto byłby w takim samym momencie życia jak ja.  Tzn. przeszłość była by przeszłością zamkniętą i gdyby między nami  coś "kliknęło" to nie bałby się budować ze mną teraźniejszość. A może i przyszłości.  Żeby podjął ryzyko i uczciwie wszedł w związek. Jestem już zmęczona propozycjami typu relacja bez zobowiązań czy typu "plaster".  Tym bardziej, że zdaję sobie sprawę, że nikogo nie można mieć na własność. Zawsze może coś nie wyjść, zawsze można się wycofać. Ale w momencie startu znajomości chciałabym spotkać kogoś kto po prostu by chciał...  W końcu trudno jest trzymać swoje emocje na wodzy... i ciągle dawać czas ....

16 Ostatnio edytowany przez zatroskany internauta (2017-11-23 06:43:09)

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Zasada ograniczonego zaufania powinna obowiązywać zawsze. A co do "kliknięcia" - tego nie da się zawsze stwierdzić od razu. Wiele osób rezygnuje, nie dając czasu na rozwinięcie znajomości. Bardzo często te najlepsze uczucia pojawiają się po prostu z czasem, a wcześniej mamy budowanie zaufania, poznawanie się itd.
Brak cierpliwości jest niestety nieodłącznym elementem współczesnego społeczeństwa.

Life is an eternal search...

17

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?
zatroskany internauta napisał/a:

Wiele osób rezygnuje, nie dając czasu na rozwinięcie znajomości. Bardzo często te najlepsze uczucia pojawiają się po prostu z czasem, a wcześniej mamy budowanie zaufania, poznawanie się itd.
Brak cierpliwości jest niestety nieodłącznym elementem współczesnego społeczeństwa.


I tu wydaje mi się, ze właśnie trafiłeś w samo sedno. Ostatnio natykam się na osoby, które chcą mieć wszystkie benefity związku nie koniecznie będąc w związku. Nie wiem czy to już nie znak naszych czasów. Mi brakuje właśnie tego spokojnego poznawania się, budowania relacji, bliskości i czułości... Eh, chyba już jestem za stara na to wszystko tongue Szkoda, że ludzie nie mają czasu żeby poznać drugą osobę jako człowieka tak w ogóle. I zgadzam się z Tobą, też uważam, że miłość pojawia się z czasem. Na początku to może być zauroczenie, fascynacja... ale nie prawdziwe uczucie. I dlatego to pierwsze, wyczekane "kocham" jest czymś na co warto czekać wink

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?
Magnolia777 napisał/a:

I tu wydaje mi się, ze właśnie trafiłeś w samo sedno. Ostatnio natykam się na osoby, które chcą mieć wszystkie benefity związku nie koniecznie będąc w związku. Nie wiem czy to już nie znak naszych czasów. Mi brakuje właśnie tego spokojnego poznawania się, budowania relacji, bliskości i czułości... Eh, chyba już jestem za stara na to wszystko tongue Szkoda, że ludzie nie mają czasu żeby poznać drugą osobę jako człowieka tak w ogóle. I zgadzam się z Tobą, też uważam, że miłość pojawia się z czasem. Na początku to może być zauroczenie, fascynacja... ale nie prawdziwe uczucie. I dlatego to pierwsze, wyczekane "kocham" jest czymś na co warto czekać wink

Ostatnio często modne jest słowo "chemia". Bez niego nie ma nic i koniec. Przykre to, że każdy chce mieć wszystko na już. Znam wiele par u których uczucie pojawiło się po czasie i to zbudowane na zaufaniu. Taki związek jest o wiele bardziej trwały. A jak np kobieta (która jest z reguły bardziej emocjonalna niż facet) pozna kogoś i nie czuje tego "łał" to już stwierdza, że nie ma dreszczy, że normalna i fajna rozmowa to nie to bo powinien być stres itd. to cóż....

Life is an eternal search...

19

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?
mirinda12 napisał/a:

Dokladnie tak mam...jak pisze zatroskany internauta...to nie ja mam problem z problemami z dziecinstwa...to po prostu faceci z ktorymi sie wiaze maja rozne problemy
1wszy mial problem z topieniem w alkoholu swoich smutkow
A 2gi sam nie wiedzial czego chcial...mi mowil ze jest mu ze mna super a za moimi plecami spotykal sie z byla...

Z jakiegoś powodu (nieświadomego ) wybrałaś takiego, a nie innego mężczyznę i to już jest Twoja "wina". Było w nich coś, co Cię przyciągnęło.
Jeśli raz, drugi i kolejny wchodzimy w ten sam czy podobny schemat to pewne, że coś jest  na rzeczy. Tu nie ma miejsca na przypadki.

20 Ostatnio edytowany przez nataliabukwas (2017-11-24 08:59:31)

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

1) Zastanów się jacy byli faceci, z którymi do tej pory się spotykałaś. Jaki to był typ? Zastanow się jakiego konkretnie faceta szukasz.
2) Czy komunikacja między Wami była dobra? Potrafiliście się dogadać ? Czy w sytuacjach konfliktowych, zgrzytach potrafiliście się pogodzić i rozwiązać wspólnie problem.
Czasem jest tak ze jedna strona popełni jakis blad, druga idzie w zaparta i nie chce sie dogadac czy wybaczyc i kazdy rozchodzi sie w swoja stronę.
3) Sprawa śmierci dziecka-dobrze ze chodzilas do psychologa i ze mialas przy sobie bliskich w potrzebie. To wazne by uporac sie z tym, zakonczyc etap "załoby" i moc isc naprzod smile W któryms momencie odcinasz sie od przeszłosci i chcesz zmiany na lepsze. Musisz znalezc ten moment.
Na odpowiedniego faceta przyjdzie czas, nie musisz sie spieszyc, lepiej cierpliwie poczekac. Wychodz z kolezankami, rozwijaj się. Jestes młodą osobą, wiele dobrego przed Tobą. Pomyśl tak: "Mam za sobą złe doświadczenia, ale wyciągnę z nich wnioski i pojde dalej-silniejsza". Kobiety wiele sa w stanie znieść i nie poddawać się naprawdę smile Widocznie tak musiało być, a po burzy zawsze wychodzi słońce. Pozdrawiam smile

21 Ostatnio edytowany przez mirinda12 (2017-11-24 20:24:49)

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Kaja 74 w takim razie gdzie uwazasz ze popelnilam blad?


Magnolia wyslalam ci wiadomosc

22

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Natłok obowiązków sprawił, że nie miałam czasu tutaj zaglądać, widzę, że dyskusja się rozwinęła. smile
Z jednej strony podnosi na duchu to, że nie jestem sama, ale z drugiej nie cieszę się, że ktoś ma ten sam kłopot.


zatroskany internauta napisał/a:

Wielu moich rówieśników od prawie 10 lat ma już żony/mężów i dzieci. Ja nie mam nikogo i nie zanosi się na zmiany, chociaż cały czas szukam i próbuję. Niestety też na siłę niczego się nie osiągnie.

Ostatnio mój FB zalała fala zdjęć z wesel i dzieci. Siedziałam tak nad tym dłuższą chwilę i myślałam, już ślub, już dziecko ? A potem uderzyła mnie świadomość tego ile mam lat i że to wcale nie takie dziwne. big_smile

zatroskany internauta napisał/a:

Dokładnie. Psychika ludzka ma swoją wytrzymałość. Jedni wytrzymują dłużej, inni krócej, ale zawsze jest jakiś limit. Jeżeli komuś ciągle nie wychodzi w jakiejś dziedzinie życia, to z czasem strasznie się zniechęci i przestanie się starać. To jest logiczne, nikt nie jest masochistą. Masz podobnie?

Tak! Mam podobnie, zwłaszcza teraz. Staram się być w życiu optymistką, narzekanie i tak nic nie zmieni, więc idę do przodu pokonując przeszkody, ale teraz serio straciłam chęć na kolejną próbę. Po pierwsze dlatego, że muszę ochłonąć po obecnej relacji, a po drugie jak pomyślę o tym, że znowu zrobię sobie nadzieję i ktoś po raz kolejny spuści mi cegłę na głowę to mam dość.


Magnolia777 napisał/a:

Ja jednak wolę się nie poddawać, w końcu chodzi o moje szczęście smile Nigdy nie wiesz co przyniesie los. Jednak stosuję już faktycznie zasadę ograniczonego zaufania i czasami mam wrażenie, że sama siebie ograniczam.
Chciałabym jedynie spotkać kogoś kto byłby w takim samym momencie życia jak ja.  Tzn. przeszłość była by przeszłością zamkniętą i gdyby między nami  coś "kliknęło" to nie bałby się budować ze mną teraźniejszość. A może i przyszłości. Żeby podjął ryzyko i uczciwie wszedł w związek. Jestem już zmęczona propozycjami typu relacja bez zobowiązań czy typu "plaster".  Tym bardziej, że zdaję sobie sprawę, że nikogo nie można mieć na własność. Zawsze może coś nie wyjść, zawsze można się wycofać. Ale w momencie startu znajomości chciałabym spotkać kogoś kto po prostu by chciał...  W końcu trudno jest trzymać swoje emocje na wodzy... i ciągle dawać czas ....

Lepiej sama bym tego nie ujęła, mam takie same spostrzeżenia i alergie na stwierdzenie : " Potrzebuję czasu" czyt. chce mieć wszystkie korzyści z bycia razem, ale razem nie jesteśmy, bo potrzebuję czasu..
Mam jakieś dziwne wrażenie, że ludzie teraz się boją, niby chcą być razem, ale ostatecznie jednak nie to chyba jakaś choroba cywilizacyjna.

zatroskany internauta napisał/a:

A co do "kliknięcia" - tego nie da się zawsze stwierdzić od razu. Wiele osób rezygnuje, nie dając czasu na rozwinięcie znajomości. Bardzo często te najlepsze uczucia pojawiają się po prostu z czasem, a wcześniej mamy budowanie zaufania, poznawanie się itd.
Brak cierpliwości jest niestety nieodłącznym elementem współczesnego społeczeństwa.

Nie do końca się z Tobą zgodzę, oczywiście duże lepiej jest gdy relacja rozwija się stopniowo i do kolejnych etapów przechodzi się tak płynnie, naturalnie ( czyli właśnie budując zaufanie i poznając się). Tego typu relacje zazwyczaj są dużo bardziej stabilne niż te budowane na wybuchu tej "chemii", ale czasami człowiek zaczyna się przywiązywać i w takim przypadku może dojść do różnych oczekiwań, nie zawsze spójnych ze sobą, nie wiedząc jakie jest nastawienie drugiej strony, nie będę się pchała w coś żeby potem boleśnie przyciąć sobie nos drzwiami jak drugiej stronie się odwidzi. - U mnie chyba włączył się już system obronny i to ograniczone zaufanie.

nataliabukwas

1) Ciężko opisać ten typ tak w kilku słowach, mój facet musi być silny, konkretny, spokojny, szczery, no po prostu, zwykły facet bez wydziwiania. ( Chociaż o taki teraz bardzo ciężko).
2) Raczej dążę do wyjaśniania niedomówień, w poprzednich relacja różnie to wychodziło, teraz jestem dużo dojrzalsza i doświadczona, więc siłą rzeczy nie zamiatam problemów pod dywan tylko staram się je na gorąco wyjaśniać i tak było od początku - coś było nie jasne, pojawiały się wątpliwości od razu było to wyjaśniane, bez ataków czy kłótni normalna rozmowa. Bez względu czy to z mojej strony coś było nie tak czy z drugiej.
3) Myślę, że ten czas już nastał, nie da się pogodzić ze śmiercią swojego dziecka, to jest jak taka sinusoida, ale z czasem człowiek uczy się z tym żyć i funkcjonować. Przychodzi taki moment kiedy porywa nas pęd życia i zaczynamy żyć na nowo.
Nie spieszę się absolutnie, ale jednak gdy kolejna relacja się rozsypuję to daje człowiekowi do myślenia. Rozwijam się, jestem aktywna, zadowolona z obecnego życia, teraz czekają mnie spore zmiany w życiu zawodowym, poznaję dużo ludzi, ale gdzieś tam jednak z tyłu głowy zostaje ta świadomość.

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?
Miska26 napisał/a:

Nie do końca się z Tobą zgodzę, oczywiście duże lepiej jest gdy relacja rozwija się stopniowo i do kolejnych etapów przechodzi się tak płynnie, naturalnie ( czyli właśnie budując zaufanie i poznając się). Tego typu relacje zazwyczaj są dużo bardziej stabilne niż te budowane na wybuchu tej "chemii", ale czasami człowiek zaczyna się przywiązywać i w takim przypadku może dojść do różnych oczekiwań, nie zawsze spójnych ze sobą, nie wiedząc jakie jest nastawienie drugiej strony, nie będę się pchała w coś żeby potem boleśnie przyciąć sobie nos drzwiami jak drugiej stronie się odwidzi. - U mnie chyba włączył się już system obronny i to ograniczone zaufanie.

Oczywiście, że w miarę kolejnych spotkań pojawia się przywiązanie, jednakże po np. 2 miesiącach spotkań to normalne, że chcemy wiedzieć na czym stoimy. Niestety wiele kobiet ma z tym problem. Jeżeli nie są zainteresowane to zamiast powiedzieć "nie", zwodzą facetów swoim "nie wiem" i robią im niepotrzebną nadzieję. Nie jest to miłe. Z 2 strony znam ludzi, którzy od początku nawijają o związku, planach na przyszłość, dzieciach itp., co po prostu odstrasza.
Z tym mechanizmem obronnym właśnie jest problem. To, że ktoś dba o swoje bezpieczeństwo jest rzeczą zrozumiałą, ale też pójście w skrajność i bronienie się za wszelką cenę, jeżeli 2 strona faktycznie jest w porządku i jej zależy też nie jest dobre.

Life is an eternal search...

24

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?
zatroskany internauta napisał/a:

Oczywiście, że w miarę kolejnych spotkań pojawia się przywiązanie, jednakże po np. 2 miesiącach spotkań to normalne, że chcemy wiedzieć na czym stoimy. Niestety wiele kobiet ma z tym problem. Jeżeli nie są zainteresowane to zamiast powiedzieć "nie", zwodzą facetów swoim "nie wiem" i robią im niepotrzebną nadzieję. Nie jest to miłe. Z 2 strony znam ludzi, którzy od początku nawijają o związku, planach na przyszłość, dzieciach itp., co po prostu odstrasza.
Z tym mechanizmem obronnym właśnie jest problem. To, że ktoś dba o swoje bezpieczeństwo jest rzeczą zrozumiałą, ale też pójście w skrajność i bronienie się za wszelką cenę, jeżeli 2 strona faktycznie jest w porządku i jej zależy też nie jest dobre.

Myślę, że ten problem dotyczy nie tylko kobiet. Coraz częściej zauważam schemat, że komuś ktoś nie do końca pasuję, ale brnie w to, bo nie ma nikogo innego na horyzoncie i zwodzi tym " nie wiem"
W przypadku gdy dochodzi do sytuacji w której, znowu i znowu nie wychodzi to w pewnym momencie ten system obronny włącza się można powiedzieć już gdzie na poziomie progowym i nawet sami możemy być nieświadomi tego faktu, a druga osoba odczuwa to jako dystans. Poza tym nie ma reguły, czasami ktoś niby jest zainteresowany, a potem nagle mu się odwidzi. Myślę, że to ciężki temat i trochę nie mamy wyboru, jeżeli zależy nam na drugiej osoby to się odsłonimy, mając nadzieje, że tym razem będzie warto. smile

Jestem sportowcem amatorem, gdy dwa lata temu zaczynałam, totalnie nie wierzyłam, że coś jest w moim zasięgu. W tym roku udało mi się! Osiągnęłam cel, który kiedyś wydawał mi się nierealny i nieosiągalny. Dlatego zdanie : " Nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że wymaga czasu, czas i tak upłynie " ma dla mnie szczególne znaczenie.
Nie wiem tylko czy to ma zastosowanie we wszystkim, a zwłaszcza w związkach. wink

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?
Miska26 napisał/a:

Myślę, że ten problem dotyczy nie tylko kobiet. Coraz częściej zauważam schemat, że komuś ktoś nie do końca pasuję, ale brnie w to, bo nie ma nikogo innego na horyzoncie i zwodzi tym " nie wiem"
W przypadku gdy dochodzi do sytuacji w której, znowu i znowu nie wychodzi to w pewnym momencie ten system obronny włącza się można powiedzieć już gdzie na poziomie progowym i nawet sami możemy być nieświadomi tego faktu, a druga osoba odczuwa to jako dystans. Poza tym nie ma reguły, czasami ktoś niby jest zainteresowany, a potem nagle mu się odwidzi. Myślę, że to ciężki temat i trochę nie mamy wyboru, jeżeli zależy nam na drugiej osoby to się odsłonimy, mając nadzieje, że tym razem będzie warto. smile

Jestem sportowcem amatorem, gdy dwa lata temu zaczynałam, totalnie nie wierzyłam, że coś jest w moim zasięgu. W tym roku udało mi się! Osiągnęłam cel, który kiedyś wydawał mi się nierealny i nieosiągalny. Dlatego zdanie : " Nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że wymaga czasu, czas i tak upłynie " ma dla mnie szczególne znaczenie.
Nie wiem tylko czy to ma zastosowanie we wszystkim, a zwłaszcza w związkach. wink

Wszystko zależy od podejścia. Mechanizm obronny jest dobry jeżeli ostrzega nas przed podejrzanymi osobami, ale jeżeli blokuje nasz krok naprzód, a wiemy, że warto to jest już problem. Niestety ciągłe niepowodzenia i życiowy pech robią swoje i żaden zdrowy na umyśle człowiek nie da się dobrowolnie krzywdzić.
Oczywiście, że nie powinno się rezygnować. Zamiast tego lepiej cierpliwie i konsekwentnie walczyć o swoje. Ważne, by nie było to na siłę. Dodatkowo "Nie krytykuj czegoś, zanim tego nie spróbujesz" smile

To w takim razie gratulacje. Jaka dyscyplina?

Life is an eternal search...

26

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?
Miska26 napisał/a:
Magnolia777 napisał/a:

Ja jednak wolę się nie poddawać, w końcu chodzi o moje szczęście smile Nigdy nie wiesz co przyniesie los. Jednak stosuję już faktycznie zasadę ograniczonego zaufania i czasami mam wrażenie, że sama siebie ograniczam.
Chciałabym jedynie spotkać kogoś kto byłby w takim samym momencie życia jak ja.  Tzn. przeszłość była by przeszłością zamkniętą i gdyby między nami  coś "kliknęło" to nie bałby się budować ze mną teraźniejszość. A może i przyszłości. Żeby podjął ryzyko i uczciwie wszedł w związek. Jestem już zmęczona propozycjami typu relacja bez zobowiązań czy typu "plaster".  Tym bardziej, że zdaję sobie sprawę, że nikogo nie można mieć na własność. Zawsze może coś nie wyjść, zawsze można się wycofać. Ale w momencie startu znajomości chciałabym spotkać kogoś kto po prostu by chciał...  W końcu trudno jest trzymać swoje emocje na wodzy... i ciągle dawać czas ....

Lepiej sama bym tego nie ujęła, mam takie same spostrzeżenia i alergie na stwierdzenie : " Potrzebuję czasu" czyt. chce mieć wszystkie korzyści z bycia razem, ale razem nie jesteśmy, bo potrzebuję czasu..
Mam jakieś dziwne wrażenie, że ludzie teraz się boją, niby chcą być razem, ale ostatecznie jednak nie to chyba jakaś choroba cywilizacyjna.

Bingo wink. Jednakże to nie chodzi o strach, ale wygodnictwo/bądź luźne podejście do związku (po prostu nie chcą nikogo na poważnie, ale zawsze będzie ktoś do łóżka). Czyli znalazłaś sedno problemu - dotychczas wybierałaś sobie partnerów, którzy nie chcieli zobowiązujących związków. Przemyśl to i znajdź ich charakterystyczne cechy, aby w przyszłości na podstawie doświadczenia szybko takich wyłapywać po paru spotkaniach m.in.poprzez odpowiednie pytania. Jeśli czujesz, że stosunek do życia "głowa w chmurach", "mam mentalność singla" Ci nie odpowiada to niestety już od początku podziękuj takim, zanim właśnie niepotrzebnie się zaangażujesz.

27

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?
Leśny_owoc napisał/a:

Bingo wink. Jednakże to nie chodzi o strach, ale wygodnictwo/bądź luźne podejście do związku (po prostu nie chcą nikogo na poważnie, ale zawsze będzie ktoś do łóżka). Czyli znalazłaś sedno problemu - dotychczas wybierałaś sobie partnerów, którzy nie chcieli zobowiązujących związków. Przemyśl to i znajdź ich charakterystyczne cechy, aby w przyszłości na podstawie doświadczenia szybko takich wyłapywać po paru spotkaniach m.in.poprzez odpowiednie pytania. Jeśli czujesz, że stosunek do życia "głowa w chmurach", "mam mentalność singla" Ci nie odpowiada to niestety już od początku podziękuj takim, zanim właśnie niepotrzebnie się zaangażujesz.

Być może przyciągam takich lekkoduchów, w myśl zasady przeciwieństwa się przyciągają. wink Aczkolwiek ostatni nie miał w sobie nic z takiego człowieka. To poważny, stabilny i konkretny facet, ale może w tym przypadku coś innego nie zagrało. Sama już nie wiem, ostatnio trafiłam na artykuł pt "Czego zazdroszczę singielką" tekst z przymrożeniem oka, ale uświadomił mi jedno. Bez względu na to w jakim momencie życie będziemy coś zawsze będzie nie tak. Nie mając partnera narzekamy na jego brak i samotność, a mając go narzekamy na niego i brak chwili samotności i wolności od wszystkiego. Gdy mamy pracy narzekamy na jej nadmiar, rutynę czy tempo. Gdy jej nie mam brakuje nam tej rutyny i obowiązków. Yhh.. człowiek to takie stworzenie, któremu ciężko dogodzić.

Zatroskany internauta - pole dance i bieganie wink

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?
Miska26 napisał/a:

Być może przyciągam takich lekkoduchów, w myśl zasady przeciwieństwa się przyciągają. wink Aczkolwiek ostatni nie miał w sobie nic z takiego człowieka. To poważny, stabilny i konkretny facet, ale może w tym przypadku coś innego nie zagrało. Sama już nie wiem, ostatnio trafiłam na artykuł pt "Czego zazdroszczę singielką" tekst z przymrożeniem oka, ale uświadomił mi jedno. Bez względu na to w jakim momencie życie będziemy coś zawsze będzie nie tak. Nie mając partnera narzekamy na jego brak i samotność, a mając go narzekamy na niego i brak chwili samotności i wolności od wszystkiego. Gdy mamy pracy narzekamy na jej nadmiar, rutynę czy tempo. Gdy jej nie mam brakuje nam tej rutyny i obowiązków. Yhh.. człowiek to takie stworzenie, któremu ciężko dogodzić.

Zatroskany internauta - pole dance i bieganie wink

Szczerze to nigdy nie narzekałem mając partnerkę, która mnie szanowała smile
Fakt ludzie lubią narzekać (zwłaszcza nasi rodacy), ale taka już jest nasza natura. Jednak myślę, że posiadanie osoby, na którą można liczyć zawsze ma więcej plusów niż brak kogokolwiek i bycie wiecznym singlem.

Ciekawe dyscypliny. U mnie tylko rower i okazjonalnie siłownia smile

Life is an eternal search...

29

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Czyli Twoje związki to:
- pierwszy, szalony, nied0jrzały
- facet bluszcz
- zdrajca
- friendzone
????? TO CHYBA ZNASZ ODPOWIEDZ!
Nie szukaj problemów w sobie tylko skup się na tym, żeby poznać fajnego faceta. Nie przyciągasz takich gości. Ich jest po prostu sporo, a Ty sama wybierasz.

Nie przejmuj się tak bardzo tymi planami. Ja wybierałam takich romantyków, co snuli plany, oświadczali się i jednocześie podsuwali mi listę obowiązków jakie będę mieć po slubie z nimi ;D tudzież korzyści jakie ich czekają oraz przywileje. Gdyby, któryś z tych facetów snuł plany czułabyś sie lepiej? Zdrajca? Bluszcz? Szukaj. Troche trzeba sztuk przerobić.

30 Ostatnio edytowany przez Miska26 (2017-11-27 20:52:07)

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?
Jovanna napisał/a:

Czyli Twoje związki to:
- pierwszy, szalony, nied0jrzały
- facet bluszcz
- zdrajca
- friendzone
????? TO CHYBA ZNASZ ODPOWIEDZ!
Nie szukaj problemów w sobie tylko skup się na tym, żeby poznać fajnego faceta. Nie przyciągasz takich gości. Ich jest po prostu sporo, a Ty sama wybierasz.

Nie przejmuj się tak bardzo tymi planami. Ja wybierałam takich romantyków, co snuli plany, oświadczali się i jednocześie podsuwali mi listę obowiązków jakie będę mieć po slubie z nimi ;D tudzież korzyści jakie ich czekają oraz przywileje. Gdyby, któryś z tych facetów snuł plany czułabyś się lepiej? Zdrajca? Bluszcz? Szukaj. Troche trzeba sztuk przerobić.


Dawno nic mi tak nie poprawiło humoru jak Twój post, dzięki smile Na co dzień się tym tak nie przejmuję, ale czasami przychodzi słabszy dzień i podczas jednego z tych słabszy powstał ten temat. smile
Chociaż ogólnie masz rację trochę trzeba trochę poznać ludzi żeby wiedzieć kto mi pasuję , a z kim się na dłuższą metę nie dogadam smile

Zatroskany Internauta,

Musiałbyś posłuchać moich koleżanek i kolegów, którzy są w wieloletnich związkach, czasami jak słucham tego narzekania to się zastanawiam " Jak to możliwe, że jeszcze się nie pozabijali tongue "
Chociaż na pewno masz rację, związek z odpowiednią osobą, która wspiera i dopinguję potrafi dodać skrzydeł. :-) Tylko niestety prawda jest taka, że bardzo ciężko taką osobę znaleźć. Jak tak obserwuję innych to często stwierdzam, że ludzie są zwyczajnie niedobrani, bo związek pomimo gorszego czasu powinien jednak dodawać nam sił, a nie dobijać.
A narzekanie Polaków to osobny temat, mieszkałam w różnych miejscach poza Polską i czasami mam wrażenie, że słowo "narzekam" istnieje tylko w polskich słownikach. smile

Pole Dance bardzo polecam wink biorąc pod uwagę możliwości fizyczne, to mężczyźni są na zdecydowanie lepszej pozycji wink

31

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?
Miska26 napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Bingo wink. Jednakże to nie chodzi o strach, ale wygodnictwo/bądź luźne podejście do związku (po prostu nie chcą nikogo na poważnie, ale zawsze będzie ktoś do łóżka). Czyli znalazłaś sedno problemu - dotychczas wybierałaś sobie partnerów, którzy nie chcieli zobowiązujących związków. Przemyśl to i znajdź ich charakterystyczne cechy, aby w przyszłości na podstawie doświadczenia szybko takich wyłapywać po paru spotkaniach m.in.poprzez odpowiednie pytania. Jeśli czujesz, że stosunek do życia "głowa w chmurach", "mam mentalność singla" Ci nie odpowiada to niestety już od początku podziękuj takim, zanim właśnie niepotrzebnie się zaangażujesz.

Być może przyciągam takich lekkoduchów, w myśl zasady przeciwieństwa się przyciągają. wink Aczkolwiek ostatni nie miał w sobie nic z takiego człowieka. To poważny, stabilny i konkretny facet, ale może w tym przypadku coś innego nie zagrało. Sama już nie wiem, ostatnio trafiłam na artykuł pt "Czego zazdroszczę singielką" tekst z przymrożeniem oka, ale uświadomił mi jedno. Bez względu na to w jakim momencie życie będziemy coś zawsze będzie nie tak. Nie mając partnera narzekamy na jego brak i samotność, a mając go narzekamy na niego i brak chwili samotności i wolności od wszystkiego. Gdy mamy pracy narzekamy na jej nadmiar, rutynę czy tempo. Gdy jej nie mam brakuje nam tej rutyny i obowiązków. Yhh.. człowiek to takie stworzenie, któremu ciężko dogodzić.

Widzisz można twardo stąpać po ziemi jeśli chodzi o życie zawodowe, ale być lekkoduchem w sferze związków wink. Bądź w inną stronę - koncentrować się głównie na zarobieniu pieniędzy, a później koncentrować się na czymś poważniejszym.
Natomiast jeśli chodzi o artykuł to cóż. Teraz jest moda na bycie wiecznie pięknym i młodym smile. Młodość kojarzy się z brakiem zobowiązań, z brakiem większych ograniczeń w sferze wolności wyboru. Ludzie nie są nauczeni przez rodziców, że czasami trzeba coś poświęcić (o zgrozo zapracować na coś), aby to uzyskać.

32

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?
Leśny_owoc napisał/a:

Widzisz można twardo stąpać po ziemi jeśli chodzi o życie zawodowe, ale być lekkoduchem w sferze związków wink. Bądź w inną stronę - koncentrować się głównie na zarobieniu pieniędzy, a później koncentrować się na czymś poważniejszym.
Natomiast jeśli chodzi o artykuł to cóż. Teraz jest moda na bycie wiecznie pięknym i młodym smile. Młodość kojarzy się z brakiem zobowiązań, z brakiem większych ograniczeń w sferze wolności wyboru. Ludzie nie są nauczeni przez rodziców, że czasami trzeba coś poświęcić (o zgrozo zapracować na coś), aby to uzyskać.

Zastanawiałam się przez chwilę nad tym, bo tak mi coś nie pasowało w tej wybiórczej konsekwencji, ale doszłam do wniosku, że mam tak samo!
Czasami przy niektórych rzeczach jestem konsekwentna aż do przesady, a przy innych nie umiem nawet grama tej konsekwencji wykrzesać.
Myślałam, że mój rocznik i starsze, nie są jeszcze aż tak zepsute. wink Chociaż to prawda nieograniczona możliwość wyboru mieszka ludziom w głowie. Bez względu na dziedzinę. Mam to na co dzień na treningach. Ja gdy coś, jakaś sekwencja mi nie wychodzi to tłukę ją do znudzenia czasami kilka tygodni, a inni? Próbują parę razy, nie wyjdzie trudno próbują czegoś innego. Zero ducha walki, nie zdając sobie sprawy, że ten element i tak będzie  potrzebny przy czymś innym.
A związek (nie)stety ( jeżeli oczywiście chcemy mieć zdrową, normalna, stabilną relację ) wymaga ciężkiej pracy.

Ja póki co odpuszczam. Skupię się teraz na życiu zawodowym, bo czeka mnie sporo pracy i będę potrzebowała mnóstwo energi. Jeżeli ktoś się pojawi to super, jeśli nie trudno. Na siłę i tak nic nie zrobię, a na przelotne znajomości szkoda mi energi.

33

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?
Miska26 napisał/a:

A związek (nie)stety ( jeżeli oczywiście chcemy mieć zdrową, normalna, stabilną relację ) wymaga ciężkiej pracy.

Nie. Wymaga dużo pracy ale przyjemnej. Jeżeli ludzie potrafią budować więzi i wzajemne mocne relacje utrzymanie związku nie wymaga wysiłku w sensie mozołu, trudu.
Konsekwencja w działaniu zależy bardziej od motywacji do osiągnięcia celu niż charakteru osoby. Dlatego o niektóre rzeczy walczymy a inne olewamy.

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.
Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Jeżeli 2 strony dążą do porozumienia, wspólnie planują życie i potrafią się dogadać, wtedy pracy jest mniej. Oczywiście każda para powinna się doskonalić, ale są takie, które mają mniej do roboty.

Life is an eternal search...

35

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?
zatroskany internauta napisał/a:

Jeżeli 2 strony dążą do porozumienia, wspólnie planują życie i potrafią się dogadać , wtedy pracy jest mniej. Oczywiście każda para powinna się doskonalić, ale są takie, które mają mniej do roboty.

Zasadniczo ludzie nie zdają sobie sprawy, że nad związkiem trzeba pracować, nie wystarczy być i planować wspólne życie. Trzeba rozmawiać, przede wszystkim dużo rozmawiać. W dzisiejszych czasach mamy problem z poprawną komunikacją, nie umiemy się ze sobą porozumieć. To chyba najbardziej przykre, że jak przychodzi co do czego to przerasta nas zwykła rozmowa, która często by wystarczyła. Przez rozpowszechnienie internetu, telefonów, wszelkich komunikatorów rozmowa w cztery oczy okazuję się dużym wyzwaniem.

Wracamy też trochę do punktu wyjścia jeżeli ludzie nie dobiorą się dobrze to potem związek wymaga dużo większej pracy żeby wypracować stabilne fundamenty, a później je utrzymać. Nie twierdzę,że jest to niemożliwe, ale wymaga większego wysiłku.

Odp: Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?
Miska26 napisał/a:

Zasadniczo ludzie nie zdają sobie sprawy, że nad związkiem trzeba pracować, nie wystarczy być i planować wspólne życie. Trzeba rozmawiać, przede wszystkim dużo rozmawiać. W dzisiejszych czasach mamy problem z poprawną komunikacją, nie umiemy się ze sobą porozumieć. To chyba najbardziej przykre, że jak przychodzi co do czego to przerasta nas zwykła rozmowa, która często by wystarczyła. Przez rozpowszechnienie internetu, telefonów, wszelkich komunikatorów rozmowa w cztery oczy okazuję się dużym wyzwaniem.

I to jest właśnie powód, dla którego wiele związków się sypie.

Life is an eternal search...

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Problemy ze związkami - gdzie tkwi przyczyna ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016