Babcina pozytywka i wielkie miłości. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » Debiuty literackie - artykuły, opowiadania Netkobietek » Babcina pozytywka i wielkie miłości.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

1 Ostatnio edytowany przez gabi5242 (2017-10-20 20:03:00)

Temat: Babcina pozytywka i wielkie miłości.

Kiedy miałam pięć lat i obdrapane od łażenia po drzewach kolana, często przesiadywałam u babci. W pokoju gościnnym stał duży, drewniany regał, a w nim kryły się prawdziwe skarby. Była to taka niedostępna dla mnie forteca; babcia trzymała tam porcelanowe lalki, które przywiozła ze Stanów jeszcze jako panna. Z uśmiechem wpatruje się dziś w fotografię roześmianej dziewczyny w sukience w kwiaty, stojącej na lotnisku z dużą, skórzaną walizką. Po jakimś czasie wróciła do kraju i przywiozła ze sobą ten kawałek wielkiego świata, który skryła za szybą. Jej opowieści zawsze mnie fascynowały i mogłam słuchać je setki razy, szczególnie w zimowe wieczory z kubkiem gorącego kakao na kolanach i kotem smacznie śpiącym obok fotela. Na górnej półce stała plastikowa  pozytywka z dziewczynką o złotych włosach i chłopcem w eleganckim fraku. Kiedy otworzyło się małą szufladkę, para zaczynała tańczyć i całować się w rytm muzyki. Patrzyłam na to jak urzeczona, babcia bowiem wyjmowała ją tylko w święta Bożego Narodzenia, gdyż jak mówiła, przypomina jej ona najpiękniejsze święta w życiu.

Ta pozytywka wryła mi się w pamięć i zakorzeniła w moim dziecięcym jeszcze umyśle jakieś takie nierealne, ale piękne wyobrażenie o miłości. Za kilkanaście lat widziałam się w pięknych sukniach, dużych kapeluszach – takich, jakie nosiła babcia. Powtarzała mi zawsze, że muszę być piękna, tajemniczo uśmiechnięta oraz nie bać się wyrażać odważnie swoich myśli. Nie wiedzieć czemu, ale patrzyła wtedy pobłażliwie na moje posiniaczone od grania w piłkę kolana i uśmiechała się zagadkowo.

Z tego okresu w głowie utrwalił mi się jeden obraz. Jest mroźny, grudniowy wieczór, ale u nas w domu ogień wesoło buzuje w piecu. Sylwester roku 2000, wchodzimy w nowe tysiąclecie. Na ulicach słychać pierwsze fajerwerki i radosne okrzyki. Rodzice zostawili nam cały stół przekąsek i imitującą szampana oranżadę smakową. Mama nawet pozwalała wypić nam ją w kieliszkach. Widziałam jak ubiera piękną, elegancką kreację, a usta pociąga wiśniową szminką. Kiedy spotykała wzrokiem tatę, w oczach tliły się jej małe iskierki, a jego twarz rozjaśniała się w rozanielonym uśmiechu. Wtedy przypomniała mi się babcina pozytywka i utwierdziłam się w przekonaniu, że istnieje tylko taka właśnie piękna miłość. Rzeczą naturalną wydawało mi się trafienie na moją, przeznaczoną osobę. Czasami gdy zostawałam sama w domu, ubierałam o wiele za duże szpilki mamy i przechadzałam się dumnie po domu. Świat dorosłych wydawał mi się tak piękny, kolorowy  i zaskakujący, a zarazem tak nieosiągalny.


Mamy rok 2017. Rzadko kiedy można spotkać dziewczynę w kapeluszu i szpilkach – królują raczej rozdarte jeansy i niedbałe fryzury. Moje wspomnienia wydają mi się wręcz groteskowe, ale jak piękne. Każdy gdzieś biegnie, śpieszy się i wcale nie ma nigdzie tego czaru. Przelotne znajomości, nieplanowane ciąże, małżeństwa z rozsądku i płakanie w poduszkę wieczorami. Codzienne zakładanie maski, posiadanie setek znajomych, a żadnych przyjaciół. Setek kontaktów w telefonie, a żadnego numeru, który można by wykręcić nad ranem i powiedzieć: słuchaj, jakoś źle mi dzisiaj…

Co się stało? Dorosłam, ot co.

Sama chodzę w podartych jeansach i upinam włosy w luźny kok bo tak jest dobrze. Szczególnie gdy remontuje się poddasze. Trzeba wynieść stare graty, żeby ustawić na środku kanapę z nowego katalogu Ikei i mały, minimalistyczny stolik. Znoszę kartony na dół, w jednym coś grzechocze. Otwieram, siadam na podłodze i zamyślam się, trzymając w dłoni tak dobrze znaną pozytywkę pokrytą warstwą minionych lat i wspomnień. Chyba będzie wyglądała kiczowato na tle stylowego wnętrza, ale w sumie mam to gdzieś.

Naiwne, ale wierzę, że istnieje gdzieś ten piękny i zaczarowany świat, a tworzy go nikt inny tylko my sami.

Dziś rozpuszczę włosy i założę kapelusz.

Pozytywka ...

Gra

La lalala…la la…

Nie zgubcie marzeń i snów – nawet tych najgłupszych.

" A jak już Cię znajdę, to jutro także będziesz dla mnie najważniejszy"
Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Babcina pozytywka i wielkie miłości.

Z przyjemnością przeczytałam Twój tekst, Gabi. Dziękuję Ci za ożywienie wspomnień, za wzruszenie. Moje wyobrażenie miłości było podobne.
A pozytywka na pewno będzie się komponować z każdą kolekcją! To przedmiot z historią, należy mu się więc godne miejsce w mieszkaniu i pamięci. Moją "pozytywką" są skrzypce Taty.

Każdy ma prawo do szczęścia na swoich własnych warunkach.

3

Odp: Babcina pozytywka i wielkie miłości.

A może meble z ikei będą wyglądały kiczowato na tle starej pozytywki?

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.
Reklama

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » Debiuty literackie - artykuły, opowiadania Netkobietek » Babcina pozytywka i wielkie miłości.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016