Moja walka o lepsze jutro - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Moja walka o lepsze jutro

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Moja walka o lepsze jutro

Cześć smile

Jestem nowa na forum, więc na początek przyszłam się przedstawić i napisać troszkę o sobie wink

Mam na imię Ewa, mieszkam w Sosnowcu, gdzie się urodziłam i mieszkam przez całe życie.
Mam 23 lata.
Aktualnie mieszkam z ojcem, który alkoholizmem doszczętnie zniszczył swoje zdrowie, podobnie jak mi kiedyś dzieciństwo, a teraz wymaga opieki z mojej strony.
Matka zmarła zanim skończyłam 5. rok życia.
Mieszka z nami również mój brat oraz mój partner.
Brat cierpi na schizofrenię i nie chce się leczyć.
Partner ma na imię Mateusz i podobnie jak ojciec ma stwierdzone zaburzenia psychiczne spowodowane nadużywaniem alkoholu, tyle że partner również z powodu narkotyków, których już nie bierze.
Poznaliśmy się na oddziale psychiatrycznym, gdy był na odwyku.
Natomiast ja trafiłam tam z powodu zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych oraz zaburzeń osobowości, na które cierpię od wczesnego dzieciństwa.
Leczenie podjęłam dopiero po ukończeniu 20. roku życia, gdy zrozumiałam, że moja odwieczna chęć popełnienia samobójstwa jest bez sensu i odważyłam się na rozmowę z lekarzem.
Na oddziale wylądowałam po tym, jak ojciec bardziej niż zwykle zaczął znęcać się nade mną i nad bratem, a ja przeprowadziłam się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej.
Tam zdana na samą siebie nie dawałam sobie z niczym rady, więc trafiłam na oddział gdzie dostałam leki psychotropowe, po których nie byłam w stanie normalnie funkcjonować, dlatego po tygodniu od daty wyjścia z oddziału wróciłam tam ponownie, a później musiałam opuścić ośrodek, bo nie potrafiłam sprostać wymaganiom tam panującym, a za zasiłek ciężko było przeżyć, szczególnie, że od ojca uciekłam tylko z tym, w co byłam ubrana.
Z ośrodka przeprowadziłam się do Mateusza, który tam znęcał się nade mną psychicznie, a raz nawet uderzył.
Wtedy go zostawiłam i wróciłam do ośrodka, gdzie sytuacja się powtórzyła, więc wróciłam do ojca.
Po jakimś czasie wybaczyłam, ale przemoc psychiczna z jego strony wróciła, co skończyło się tym, że próbowałam się powiesić, gdy był w pracy, ale na szczęście moje zaburzenia lękowe na to nie pozwoliły.
Wtedy po raz 3. trafiłam na oddział, z którego po wyjściu zaczęłam dochodzić do siebie, a wtedy ojciec dostał drugiego udaru (pierwszy miał miejsce pół roku wcześniej).
Jakimś cudem przeżył. a ja podjęłam się opieki nad nim.
Po kilku miesiącach, gdy sama nie dawałam rady wprowadził się do nas Mateusz, aby mi pomóc. Tak, wróciłam do niego po tym wszystkim.
Aktualnie staram się w miarę normalnie żyć.
W miarę regularnie przyjmuję leki, a tylko w miarę dlatego, że co jakiś czas ktoś w domu kradnie mi je.
Powinnam pójść na terapię grupową, najlepiej do szpitala, ale nie mogę zostawić ojca samego.
Wtedy zabrali by go do ośrodka, a ja nie miałabym z czego żyć.
Dopiero staram się o orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. a jestem tylko po gimnazjum i miałabym spory problem ze znalezieniem pracy.
Pracuję dorywczo na zlecenie, a Mateusz opornie, ale szuka pracy.
Na co dzień zajmuję się domem, lekarzami ojca oraz moimi i męczę się z bratem oraz z zespołem derealizacji-depersonalizacji, który męczy mnie przez jakieś 10 godzin na dobę.
Z Mateuszem prawie nigdzie nie wychodzimy (oprócz takiego w celu załatwiania spraw), bo nie nadążam z obowiązkami.
Na co dzień czas umilam sobie książkami, serialami i grami przeglądarkowymi, jestem typem domatorki.

Brakuje mi kontaktu oraz rozmowy z kimś z zewnątrz.
Domyślam się, że moje powitanie z Wami może być męczące, ale niestety właśnie tak wygląda moje życie, które każdego dnia staram się naprawiać.

Chętnie porozmawiam z każdą z Was smile
Pozdrawiam wink

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja walka o lepsze jutro

Cześć, jestem pod wrażeniem jak to wszystko ładnie opisałaś.
Post długi, ale konkretny. Bardzo łatwo się to czyta smile
Oczywiści

3

Odp: Moja walka o lepsze jutro

Cześć, jestem pod wrażeniem jak to wszystko ładnie opisałaś. Oczywiście, pomijając sens wypowiedzi, bo życie masz niełatwe.
Post długi, ale konkretny. Bardzo dobrze się to czyta smile Mało który trudny temat, jest tak prosto opisany.
Wydajesz sie być mądrą dziewczyną. Jakaś dobra energia i nadzieja od Ciebie bije smile

Reklama

4

Odp: Moja walka o lepsze jutro

Autorko. Wydajesz się być fajna a Twój post jest... ładny. smile ciekawy... Resztę ma moment zostawię Paniom i ich instynktom. smile

Ludzie zapomną co powiedziałeś i co zrobiłeś, ale nigdy nie zapomną tego, jak się przy Tobie czuli. (GG 62211946)

5

Odp: Moja walka o lepsze jutro

Witaj Ewula_93
Jesteś bardzo dzielna i odważna. Witam Cię serdecznie. Niewielu odważyłoby się tak szczerze wypowiedzieć o swoim życiu i problemach.
Jedynie o co pragnę Cię prosić to byś już nigdy nie myślała o samobójstwie.
Każdy z nas ma swoją "Golgotę" ale zawsze jest następny dzień, który może przynieść promyk nadziei i poprawę na lepsze.
Jeżeli jesteś pod kontrolą lekarską, to zapewne poinformowali Cię, że możesz uzyskać pomoc - Pomocy społecznej.
Również ojcu jeśli jest obłożnie chory należy się opieka pielęgniarska domowa długoterminowa, by odciążyć Ciebie.

Nie  jesteś sama, wielu z nas w cichości i osamotnieniu boryka się ze swymi schorzeniami różnymi i mają swoje drobne radości.
Podobnie jak Ty jestem domatorką i optymistką smile
I podobnie jak Ty mam masę problemów, ale wychodzę do ludzi i zapewniam Cię, że w potrzebie zawsze ktoś  pomoże.
Kiedyś gdy syn wyjechał na wycieczkę szkolną, nie potrafiłam sobie odkręcić zakrętki od napoju (to tak dla przykładu) - otworzyłam drzwi i już po problemie - sąsiadka z uśmiechem pomogła.

Wiele jest osób którzy chętnie pomogą, ale trzeba wyjść do nich, bo sami nie wiedzą jak pomóc by nie narazić się na natręctwo.

Przesyłam Ci ogrom pozytywnych myśli i uśmiechu smile

Reklama

6 Ostatnio edytowany przez Ewula_93 (2017-10-11 19:30:42)

Odp: Moja walka o lepsze jutro
Autoamatorka napisał/a:

Jakaś dobra energia i nadzieja od Ciebie bije smile

Tak, zawsze jest we mnie nadzieja i choć odrobina dobrej energii smile


rh72 napisał/a:

Resztę ma moment zostawię Paniom i ich instynktom. smile

Na moment? wink


Misiulka napisał/a:

Jesteś bardzo dzielna i odważna. Witam Cię serdecznie. Niewielu odważyłoby się tak szczerze wypowiedzieć o swoim życiu i problemach.
Jedynie o co pragnę Cię prosić to byś już nigdy nie myślała o samobójstwie.
Każdy z nas ma swoją "Golgotę" ale zawsze jest następny dzień, który może przynieść promyk nadziei i poprawę na lepsze.
Jeżeli jesteś pod kontrolą lekarską, to zapewne poinformowali Cię, że możesz uzyskać pomoc - Pomocy społecznej.
Również ojcu jeśli jest obłożnie chory należy się opieka pielęgniarska domowa długoterminowa, by odciążyć Ciebie.

Nie  jesteś sama, wielu z nas w cichości i osamotnieniu boryka się ze swymi schorzeniami różnymi i mają swoje drobne radości.
Podobnie jak Ty jestem domatorką i optymistką smile
I podobnie jak Ty mam masę problemów, ale wychodzę do ludzi i zapewniam Cię, że w potrzebie zawsze ktoś  pomoże.
Kiedyś gdy syn wyjechał na wycieczkę szkolną, nie potrafiłam sobie odkręcić zakrętki od napoju (to tak dla przykładu) - otworzyłam drzwi i już po problemie - sąsiadka z uśmiechem pomogła.

Wiele jest osób którzy chętnie pomogą, ale trzeba wyjść do nich, bo sami nie wiedzą jak pomóc by nie narazić się na natręctwo.

Przesyłam Ci ogrom pozytywnych myśli i uśmiechu smile

Dziękuję za tyle dobrych słów.

Na szczęście myśli samobójcze już prawie się nie pojawiają, a jeśli już to bardzo rzadko na bardzo krótko i uznaję je za bardzo bezsensowne.
Moim promyczkiem jest Mateusz i nawet czasem tak do niego mówię, a każdy kolejny dzień to choć minimalny krok naprzód.

Niestety nikt mnie o tym nie poinformował.
Jesteśmy pod kontrolą MOPS-u, który niedawno wystosował pismo do sądu w sprawie skierowania mojego brata na leczenie przymusowe.
Niestety jedyne, co MOPS zaoferował w sprawie opieki nad ojcem to odpłatne usługi opiekuńcze i to za niemałą cenę, ponieważ ojciec ma emeryturę górniczą.
Pewnego dnia przyszłą owa opiekunka z firmy zewnętrznej, przedstawiła się jako pracownik MOPS-u i zaczęła mi wydawać kolejne polecenia w temacie prowadzenia domu oraz leczenia ojca, pod groźbą zabrania go do ośrodka bez jego zgody z tytułu źle sprawowanej przeze mnie opieki nad nim.
Źle pokierowała leczeniem mojego ojca, a moje zdrowie znacznie podupadło pod wpływem wykonywania kolejnych jej rozkazów.
Sprawa się wyjaśniła, gdy podczas którejś z jej wizyt u nas wspomniała o odpłatności za jej usługi, które jak wcześniej twierdziła miały być charytatywne.
Swego czasu twierdziła, że odwołała usługi opiekuńcze (w tym dbanie o higienę ojca, co z oczywistych powodów dla mnie jest krępujące), aby nie narażać nas na koszty i wszystkim powinnam zająć się sama, a jak się okazało było to w jej właśnie zakresie obowiązków.
Jedyne, co zrobiła przez kilka miesięcy to to, że zapisała ojca do kilku lekarzy i to w tak nieudolny sposób, że w dniu jednej z wizyt ledwo dostaliśmy się do gabinetu.
Miała przychodzić 2 razy w tygodniu na godzinę, a nie zawsze była obecna, ale była tak bezczelna, że każdą godzinę jej usług (nawet tą, w której się nie pojawiała) policzyła sobie na kwotę ok. 18 zł, co na dzień dzisiejszy wyniosłoby ok. 700 zł.
W poniedziałek pod moją i ojca nieobecność pracownica MOPS-u przyszła na kontrolę usług opiekuńczych opisywanej tu jaśniepani, całą sytuację opisał Mateusz, a ta dzwoniąc do firmy opiekuńczej dowiedziała się, że jakaś część należności jest już uiszczona (podejrzewam, że podczas jej jedynej wizyty pod moją nieobecność wyłudziła od mojego ojca pieniądze), a zaległa wynosi ok. 40 zł.
Chwilę po tym zadzwoniła do mnie szanowna opiekunka mówiąc, że muszę spłacić 700 zł., ponieważ ona nie chce, abyśmy mieli kłopoty finansowe, a jeśli nie zapłacę odwiedzi nas komornik.
Jeszcze tego samego dnia definitywnie zrezygnowaliśmy z jej usług.
Pielęgniarka z naszej przychodzi pojawiła się u ojca tylko raz i tylko po to, aby go zobaczyć i pobrać krew oraz mocz.

Mimo wszystko staram się wierzyć w ludzi i nawiązywać tyle kontaktu z nimi, na ile w danym momencie mam odwagi.
Przesłany przez Ciebie ogrom pozytywnych myśli i uśmiechu ciepło przyjęłam i odsyłając odwdzięczam się tym samym smile

7

Odp: Moja walka o lepsze jutro

Wiem o czym piszesz Ewo - osoby z Opieki Społecznej to przypadkowe osoby i zdarzyła mi się nawet taka która mnie okradła, niestety.
Nie wpuściłam jej już do domu, choć ciężko mi było, bo mąż był w  szpitalu i byłam sama z 4-letnim synkiem.
To było bardzo dawno temu - ale z racji ciężkiego kalibru sprawy, zatelefonowałam do Ośrodka by przestrzec aby inni chorzy nie doświadczyli tego co ja.
Powiedziałam, że nie złapałam za rękę gdy z portmonetki ukradła mi kwotę przeznaczoną na opłaty i nie wnoszę sprawy, ale dla dobra innych podopiecznych warto aby wiedzieli kogo zatrudniają.
Po latach dowiedziałam się, że uchroniłam wiele chorych przed taką  patologią.
Ewo, to Ty decydujesz o tym czy ktoś spełnia swoje obowiązki względem chorych. Masz prawo poprosić o inną pomoc!!
Inna sprawa jest z opieką pielęgniarską długoterminową, którą miałam bardzo długo:  http://specjalmed.pl/pielegniarska-opie … owa-domowa
To jest bezpłatne świadczenie. W tym przypadku lekarz rodzinny wydaje decyzję o te świadczenie i są takie ośrodki które prowadzą w domu pacjenta. To o czym piszesz to pielęgniarka środowiskowa  i jej zakres opieki.  Naprawdę warto mieć profesjonalną pomoc pielęgniarską i to jest realne.
Ja miałam potem jeszcze z Opieki pomoc ale to była cudowna dziewczyna i miałam pielęgniarkę długoterminową.
Z pewnych niezależnych ode mnie względów - opiekunkę zwolniono w 2011 r. ( brakło kasy na taką działalność ) Pozostała mi  tylko pielęgniarka.
Ale gdy zmieniłam lekarza rodzinnego, z poważnych powodów.... owa pielęgniarka  solidaryzując się z ową panią doktor odmówiła mi dalszej opieki.
Dla mnie to był szok, ale obecny lekarz w każdej chwili może mi zlecić inną pielęgniarkę, gdyż jest wiele punktów owych usług.
Na razie sobie radzę. Mam przyjaciółkę, która jest mi dużym wsparciem. Ponad to syn mój ma już prawie 20 lat i woli aby się obcy nie "kręcili" po domu smile
a też syn jest mi wsparciem.

Mam nadzieję, że poukładasz sobie to wszystko. Bo to Ty decydujesz kto może być Ci pomocny.
Serdecznie pozdrawiam   M smile

8

Odp: Moja walka o lepsze jutro

Bardzo dobrze zrobiłaś smile

Wątpię, aby mojemu ojcu przysługiwały bezpłatne świadczenia pielęgniarskie, ale zapytam podczas wizyty u lekarza rodzinnego.

Pozdrawiam Cię wink

9

Odp: Moja walka o lepsze jutro

Pielęgniarka jako opieka domowa długoterminowa jest przydzielana według skali Barthel :

W Skali Barthel’a, ocenie poddawane są następujące czynności:

spożywanie posiłków,
poruszanie się,
ubieranie,
rozbieranie,
higiena osobista,
korzystanie z toalety,
kontrolowanie czynności fizjologicznych.
Każdą z powyższych czynności ocenia się pod względem stopnia samodzielności ich wykonywania. Osoba, której zakres samodzielności poddaje się analizie może uzyskać w sumie 100 punktów. W poszczególnych kategoriach, 0 pkt oznacza zupełny brak samodzielności, zaś 5pkt, 10pkt lub 15pkt charakteryzują kolejne stopniowe autonomii i zaradności. Sumę uzyskanych punktów interpretuje się poprzez zakwalifikowanie do jednego z trzech przedziałów oceny:

0 – 20 punktów – osoba niezdolna do samoopieki

21 – 85 punktów – osoba wymagająca częściowej pomocy

86 – 100 punktów – osoba samodzielna

Tu podaje oficjalne pytania jakie są w ankiecie wg skali Barthel
http://www.opieka-uslugi.com/dokumenty/ … arthel.pdf

Życzę jak najlepiej i pozdrawiam smile

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Moja walka o lepsze jutro

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016