Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Strony 1 2 3 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 422 ]

1

Temat: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Dzień dobry wszystkim.

Jestem 8 lat po ślubie z moją małżonką, ponad 11 lat znajomości. Żona to moja pierwsza partnerka seksualna (była we wcześniejszych związkach). Późno zacząłem, fakt. Czasami człowiek uzmysławia sobie, iż gdyby miał 15 lat mniej i tę wiedzę co ma teraz, to by dopiero dał czadu : ) Ale wówczas byłem zupełnie innym człowiekiem. Z tego właśnie powodu (nieśmiałość, introwertyzm i negatywne przekonanie co do własnej urody) tematy damsko - męskie były dla mnie długi czas terra incognita. Po prostu się bałem. Wiem, z dzisiejszej perspektywy to idiotyczne, wzbudzające pusty śmiech, ale fakt jest faktem. Paraliżował mnie jakiś kretyński, irracjonalny strach przed porażką. Nawet wtedy, w tych głupich latach 18,20+ nienawidziłem przegrywać. Mimo że dziś jestem zupełnie innym człowiekiem, dalej tego nienawidzę. Oczywiście, próbowałem się przełamać. "Kto nie maszeruje, ten ginie". Umawiałem się zatem na spotkania, które czasem dochodziły do skutku, ale miały charakter jednorazowy. Nie, nie w rodzaju friends with benefits, po prostu kolejnego już nie było : ) Dramat.

Rzuciłem się zatem w wir pracy. Udało mi się sporo osiągnąć. Może to głupie, ale sukcesy na tym polu przełamały moje ograniczenia. Na samym początku mojej zawodowej drogi poznałem moją przyszłą żonę.

Ten może trochę nudnawy wstęp był konieczny, by uwypuklić mój problem. Przed ślubem i w początkowych latach małżeństwa nasze pożycie układało się naprawdę dobrze. Otwartość w łóżku, pomysłowość, czasem miejsca publiczne, inicjowanie seksu, a nie tylko bierne czekanie na mój ruch w tym temacie. Bardzo mi się to podobało, bo jak zawsze mówię, jestem buntownikiem jedynie od pasa w dół smile

Co prawda, wtedy mieliśmy więcej czasu dla siebie, niż teraz, ale.... coś się zmieniło mocno na niekorzyść. Rutyna, nuda, marazm? Namiętność ze strony mojej żony wygasła do minimum. Ciągłe inicjowanie gdy widzisz, że druga strona "w trakcie" myślami i wzrokiem często jest gdzie indziej nie należy do specjalnych przyjemności i uraża męską dumę, to oczywiste. Słyszę, że seks oralny jest fee i uprzedmiotawia kobietę, gdy kiedyś nie było problemu zarówno z seksem oralnym, jak i analnym. Mieliśmy głowę pełną pomysłów i było naprawdę fajnie. Sęk w tym że obecnie przywrócenie stanu by znów było fajnie, interesuje chyba jedynie mnie. Mocno to przykre, cały czas mi to ostatnio siedzi w głowie i nie pozwala w pełni skupić się na pracy i moich projektach.

Oczywiście, napisanie posta na forum nie jest pierwszą rzeczą, którą zrobiłem. Rozmawiam, stale próbuję z nią rozmawiać. I jak grochem o ścianę. "Co się dzieje? Nic, jestem zmęczona i mam dość swojej pracy. To się zwolnij i spokojnie poszukaj czegoś innego, nie zbiedniejemy. Nie zwolnię się. Dlaczego? Bo nie. Idź do lekarza (hormony, tarczyca, gin itd). Nie, wszystko ok. Nie jest ok!" I kłótnia gotowa.

"Jakaś odmiana, jedziemy samochodem, wstąpmy do motelu, dajmy czadu. Nie, jak ty mnie traktujesz, jak panią na godziny. Zróbmy to w aucie (i znów moja próba inicjowania). Ile ty masz lat, by takie coś proponować? Itp, Itd. Po alkoholu żona się bardziej wyluzowuje, ale przecież nie będę jej specjalnie drinkami raczył, szczególnie że sam praktycznie w ogóle nie pijam. Nie potrzebuje woltów, by jakąś fajną erotyczna sytuację zaproponować. Ot, taka małżeńska reminiscencja - prysznic żony, wchodzę do łazienki, próbuję dołączyć, tulić, całować, pozaczepiać. Namiętność, emocje, fun. A w odpowiedzi widzę minę w stylu Królowa Śniegu. Strzelanie focha w takiej sytuacji jest gówniarskie, ale nie będę nigdy u nikogo żebrał o seks.

Po drodze świetne, dwutygodniowe wakacje, seks 1,2 razy dziennie. Ale znów tylko klasycznie, zgaszone światełko. Żadnych "udziwnień".. Po powrocie do domu wszystko "po staremu".

Nie ukrywam jednak, że mimo mojego pracoholizmu mam spore potrzeby seksualne i długoterminowe zabawy ręką w tym wieku uważam za kiepski pomysł na udane małżeństwo. Szczególnie, że się mi zdarzają. Inaczej bym chyba oszalał albo już dawno naruszył swój moralny kompas i  odwiedził jakąś divę.

Kocham żonę. Jest moim wsparciem, motywatorem, m.in dzięki niej udało mi się dojść zawodowo tam, gdzie dziś jestem. Nigdy jej tego nie zapomnę. Ale namiętność uleciała z tego małżeństwa. I przez to wszystko zaczyna powoli trzeszczeć w posadach. Ale zrobię jeszcze wiele, by to, co było kiedyś między nami odbudować. Ale "w tym jest ambaras, by dwoje chciało naraz"... Sam, bez woli zmiany drugiej strony tego nie dokonam. I dostrzegam, że braki w sferze erotycznej niszczą pozostałe sfery związku. I chociaż jeszcze niedawno bym o tym nawet nie pomyślał, inaczej patrzę na kobiety w moim otoczeniu. Nie jak na koleżanki, partnerki biznesowe, znajome, ale jak potencjalne chętne do seksu. Paskudna sprawa.  Gary (pozdrawiam!) jakiś czas temu na forum per analogiam napisał o nieposolonych ziemniakach. Spróbuj takie zjeść.. Na własnym przykładzie widzę, jaka to istotna sfera życia i emocji.

Ja 35, ona 36, nie mamy dzieci. Co jeszcze robić?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Wpis zawiera za mało danych nawet dla mentata. Jestem zwykłym człowiekiem, więc tym bardziej mam problem.

Unreal napisał/a:

Ja 35, ona 36, nie mamy dzieci. Co jeszcze robić?

Dzieci.

3

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Absolutnie nie decydujcie się teraz na dzieci.
To niczego nie polepszy, wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej się od siebie oddalicie.

Nie widzę chyba innej opcji, jak szczera rozmowa z żoną, bez krzyków i pretensji.
Kiedy kobieta nie chce się kochać, to albo jest chora, albo po prostu nie chce się kochać z danym mężczyzną, bo nie czuje do niego tego, co kiedyś, niestety.
Należy sprawdzić, która z tych opcji dot. Twojej żony...

Tak czy inaczej, współczuję Ci bardzo. Osobiście uważam seks za bardzo ważną część związku, gdyby go zabrakło byłabym załamana. Nic tak nie niszczy namiętności jak rutyna w łóżku.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa
Reklama

4

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

A mnie zastanawia to, czy w niej się coś po prostu nie zmieniło, co sprawia, że ona czuje się mniej atrakcyjna. Sporo piszesz "ja chciałbym, ja nalegam, ja rozmawiam, ja inicjuję". Może ona ma problem ze swoim wyglądem, że jest jej źle z samą sobą, dlatego też odsuwa od siebie seks? Główne pytanie brzmi "dlaczego ona nie chce seksu z tobą". Czy chodzi o to, że generalnie jej się zmniejszyło libido i jest jej z tym okej? Czy może ma jakieś nowe bariery, bo zaczęła dostrzegać, że się starzeje, bo siwy włos albo cellulit, whatever? Może spotkała kogoś, w kim się zauroczyła? Może coś innego ją przytłacza, może emocjonalne czy psychiczne obciążenie naprawdę jej podcina skrzydła? Może obawia się ciąży, a może chciałaby dziecka ale ci nie mówi... W sumie to można by wymieniać prawdopodobne powody dłuuugo, ale nikt poza nią prawdy ci nie powie. Może dziwacznie to zabrzmi, ale ja bym spróbowała pogadać, czy tak ma wyglądać dalszy ciąg waszego małżeństwa "czy tak to sobie teraz wyobrażasz, że już zawsze tylko klasycznie, raz na miesiąc; czy tego chcesz?" Może konfrontacja. A może naprawdę zainteresować się i zmartwić, że coś z nią jest nie tak, że czymś się przejmuje i martwi i zająć się NIĄ, a nie seksem.

"Nie proś o miłość. O prawdziwą nie musisz. O fałszywą nie warto."

"Miłość to spotkanie dwóch świadomych, pelnych i zaspokojonych uczuciowo osób, które szukają towarzyszy w rozwoju a nie powerbanków do emocjonalnego ładowania" (Tokarz)

5

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Spójrz na wątek -- moralność vs zdrada. http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=106284
Wprawdzie jak pierwszy raz zdradziłem, to nie dlatego, że nie miałem seksu, ale teraz wiem, że nie dałbym rady żyć w monogamicznym małżeńśtwie.

Jest jedno lekarstwo na twoje szczęście -- seks z obcą kobietą.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.
Reklama

6

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

A moze jej seks z obcym mezczyzną?
Moze to jej potrzebny jest romans?...

Nic tu nie ma ;P

7

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Gary, szanuję Cię bardzo mimo Twoich kontrowersyjnych poglądów, ale przeginasz sugerując Autorowi, że powinien poszukać seksu u innej kobiety.

On chce mieć seks, ale ze swoją żoną, którą kocha.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

8

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

A ona nie daje mu seksu choć niby kocha. Kto tu jest draniem? Wg mnie ona oszukuje.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

9

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa
Gary napisał/a:

A ona nie daje mu seksu choć niby kocha. Kto tu jest draniem? Wg mnie ona oszukuje.

Nie wiemy, z jakiego powodu nie daje mu seksu.
Autor też nie wie, dlatego założył ten wątek.
Dowiedzieć się może tylko od żony.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

10

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa
kacerz napisał/a:
Unreal napisał/a:

Ja 35, ona 36, nie mamy dzieci. Co jeszcze robić?

Dzieci.

Najgorsza możliwa porada. Przecież jakby teraz sobie zrobili dziecko, to by jeszcze bardziej się od siebie oddalili w kwestii seksu i w zasadzie mógłby o tym zapomnieć.

11 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-10-03 19:13:54)

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Jeśli chodzi o seks to raczej można pytać o powody dlaczego ktoś poszedł z kimś do łóżka a nie dlaczego nie poszedł. Żona po prostu nie ma ochoty.

On spróbował wszystkiego zakładam, i tutaj porady nie potrzebuje. Pyta co dalej.... A wg mnie dalej jest tylko zdrada. Seks uprawia się z kobietą która tego chce.

To niemoralne tak namawiać żonę na coś czego ona nie chce. To gwałt albo manipulacja. I biedny mąż musiałby się do takich nieuczciwych praktyk uciekać aby mieć seks? Uuuuu... Żałosne...

Zatem Cyngli jeśli on z żoną nie próbował wszystkich metod, to niech próbuje dalej i tutaj wróci jak już będzie miał pewność że seksu nie będzie.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

12

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa
Unreal napisał/a:

Dzień dobry wszystkim.
(...)
Ciągłe inicjowanie gdy widzisz, że druga strona "w trakcie" myślami i wzrokiem często jest gdzie indziej nie należy do specjalnych przyjemności i uraża męską dumę, to oczywiste.
(...)
Rozmawiam, stale próbuję z nią rozmawiać. I jak grochem o ścianę. "Co się dzieje? Nic, jestem zmęczona i mam dość swojej pracy. To się zwolnij i spokojnie poszukaj czegoś innego, nie zbiedniejemy. Nie zwolnię się. Dlaczego? Bo nie. Idź do lekarza (hormony, tarczyca, gin itd). Nie, wszystko ok. Nie jest ok!" I kłótnia gotowa.
(....)
"Jakaś odmiana, jedziemy samochodem, wstąpmy do motelu, dajmy czadu. Nie, jak ty mnie traktujesz, jak panią na godziny. Zróbmy to w aucie (i znów moja próba inicjowania).
(...)
prysznic żony, wchodzę do łazienki, próbuję dołączyć, tulić, całować, pozaczepiać. Namiętność, emocje, fun. A w odpowiedzi widzę minę w stylu Królowa Śniegu. Strzelanie focha w takiej sytuacji jest gówniarskie, ale nie będę nigdy u nikogo żebrał o seks.
(...)


Jak dla mnie wygląda na to, że Twoja żona czuje że wymagasz od niej seksu. Wymagasz - to właściwe słowo.
Spójrz na to z jej perspektywy. Nie masz ochoty na seks. A mąż przy każdej okazji sugeruje, namawia, nakręca, próbuje o tym rozmawiać i rozwiązywać ten "problem". A dla Ciebie to nie problem, po prostu nie masz ochoty.

Ty ją wysyłasz do lekarza, albo proponujesz "zróbmy to teraz" , "zróbmy to tak i tak" , itd. A ona czuje że Ty wymagasz. A to nie o to chodzi.
Ja bym odwrotnie spróbował to rozwiązać. Nie namawiać, nie chcieć seksu, ale przywoływać w niej wspomnienia fajnego seksu. Jesteście w aucie, nie wymagaj seksu, nie zaczynaj rozmowy że może byśmy to zrobili, ale przywołaj wspomnienia "a pamiętasz jak się kochaliśmy w samochodzie/w lesie/itp" i zmień temat... nie wymagaj o tym rozmowy, po prostu przypomnij to i tyle. Ona sobie na pewno o tym pomyśli. I tak w wielu sytuacjach. W domu tak samo np. "a pamiętasz jak kiedyś na tym stole leżałaś" itp itd. Tylko nie męcz jej rozmowami na ten temat i nie próbuj pytać czy znowu by chciała. Po prostu działaj na jej wspomnienia. Przywołuj w niej te fajne chwile. Może za jakiś czas sama zechce do tego powrócić.

A może się mylę;)
Pozdrawiam

13 Ostatnio edytowany przez Iceni (2017-10-03 19:30:51)

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa
Cyngli napisał/a:
Gary napisał/a:

A ona nie daje mu seksu choć niby kocha. Kto tu jest draniem? Wg mnie ona oszukuje.

Nie wiemy, z jakiego powodu nie daje mu seksu.
Autor też nie wie, dlatego założył ten wątek.
Dowiedzieć się może tylko od żony.


Przeciez pytal. Rozmawial. Czekal.

Dowiedzial sie?

Co z tego wszystkiego ma? Doczekal sie odpowiedzi? Pewnie jedyna, jaka w tej sytuacji padla, to "znudziles mi sie, przestales mnie pociagac, ale jestem z toba, bo jest mi tak wygodnie. Pewnie kiedy sporlam kogos, kto rozgrzeje mi krew w zylach, to cie wtedy zostawie.


Nie trzyma jej przy nim seks.
Nie trzymaja dzieci.

To co, jezeli nie wygoda i przyzwyczajenie? Milosc? Milosc nie izoluje.

Nic tu nie ma ;P

14 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2017-10-03 19:54:58)

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa
kacerz napisał/a:
Unreal napisał/a:

Ja 35, ona 36, nie mamy dzieci. Co jeszcze robić?

Dzieci.

Niezwykle głęboka i dojrzała rada.... Pleciesz, co Ci ślina na język przyniesie. Nabijasz sobie posty czy trollujesz?

Cyngli napisał/a:

Gary, szanuję Cię bardzo mimo Twoich kontrowersyjnych poglądów, ale przeginasz sugerując Autorowi, że powinien poszukać seksu u innej kobiety.
On chce mieć seks, ale ze swoją żoną, którą kocha.

Niestety bardzo często jest tak, że w sytuacji, którą opisuje autor, już jest pozamiatane.
Nie da się nikogo zmusić, aby nas kochał. Nie da się nikogo zmusić, aby nas pożądał.  Nie da się nikogo zmusić, aby z nami był. Tylko dlatego, ze my tak chcemy.
Często w sytuacji, którą opisuje autor, nie da się już nic naprawić. W związku z tym pewne rzeczy niestety (albo czasami stety) trzeba zrobić od nowa, tzn. z kimś nowym.
Jeśli autor chce być w porządku wobec siebie i innych, powinien najpierw rozstać się z żoną, a potem poszukać seksu (a może i związku) u innej kobiety. W takiej właśnie kolejności.

Nie czyń samej siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz (Janis Joplin)

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi (Edward Stachura)

15

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa
Cyngli napisał/a:

Absolutnie nie decydujcie się teraz na dzieci.
To niczego nie polepszy, wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej się od siebie oddalicie.

Nie widzę chyba innej opcji, jak szczera rozmowa z żoną, bez krzyków i pretensji.
Kiedy kobieta nie chce się kochać, to albo jest chora, albo po prostu nie chce się kochać z danym mężczyzną, bo nie czuje do niego tego, co kiedyś, niestety.
Należy sprawdzić, która z tych opcji dot. Twojej żony...(..)

Słuszna uwaga. Żona by chciała, ja chcę od dawna ale... nie zagonię jej siłą do lekarza na badania ani nie zrobię ich za nią. Sam już swoje dawno zrobiłem, bez jej sugestii. Stres w pracy również IMO robi swoje. Ale odejść "w ciemno" nie chce, jak pisałem. I zrozum tu kobietę smile Ja byłbym szczęśliwy, nawet jakby kilka miesięcy na spokojnie czegoś sobie poszukała, nie ma pośpiechu ani jakiegoś mocnego przymusu finansowego. Upartością moja żona przebija mnie kilkukrotnie. Ale ten stres i zapracowanie uważam czasem, niestety za wymówkę. Specyfika mojej pracy zakłada częste "maratony" od 6 do późnego wieczora a i tak ochoty mi na bliskość z nią nie brakuje, nawet jak oczy mam już "na zapałkach".

Monoceros napisał/a:

A mnie zastanawia to, czy w niej się coś po prostu nie zmieniło, co sprawia, że ona czuje się mniej atrakcyjna. Sporo piszesz "ja chciałbym, ja nalegam, ja rozmawiam, ja inicjuję". Może ona ma problem ze swoim wyglądem, że jest jej źle z samą sobą, dlatego też odsuwa od siebie seks? Główne pytanie brzmi "dlaczego ona nie chce seksu z tobą". Czy chodzi o to, że generalnie jej się zmniejszyło libido i jest jej z tym okej? Czy może ma jakieś nowe bariery, bo zaczęła dostrzegać, że się starzeje, bo siwy włos albo cellulit, whatever? Może spotkała kogoś, w kim się zauroczyła? Może coś innego ją przytłacza, może emocjonalne czy psychiczne obciążenie naprawdę jej podcina skrzydła? Może obawia się ciąży, a może chciałaby dziecka ale ci nie mówi... W sumie to można by wymieniać prawdopodobne powody dłuuugo, ale nikt poza nią prawdy ci nie powie. Może dziwacznie to zabrzmi, ale ja bym spróbowała pogadać, czy tak ma wyglądać dalszy ciąg waszego małżeństwa "czy tak to sobie teraz wyobrażasz, że już zawsze tylko klasycznie, raz na miesiąc; czy tego chcesz?" Może konfrontacja. A może naprawdę zainteresować się i zmartwić, że coś z nią jest nie tak, że czymś się przejmuje i martwi i zająć się NIĄ, a nie seksem.

Bardzo by chciała i wiem to od dawna. Ja też. Ale jak pisałem powyżej, bez lekarza się raczej nie obejdzie, a siłą jej tam nie zaciągnę, sama musi chcieć. Nie po trzech latach niestosowania żadnych środków anty. Czy się zauroczyła? Nie sądzę, ale oczywiście mogę się mylić. Moja żona z reguły lepiej się dogadywała z mężczyznami, niż kobietami i nie mam z tym problemu. Taka konfrontacja, o której wspominasz miała miejsce w ostatni weekend. Zobaczymy, czy coś da. Wyłożyłem kawę na ławę, bo nigdy nie byłem wobec nie pruderyjny i jasno zawsze klaruję, co mi leży na wątrobie. Czy coś to da, zobaczymy. Ale dotychczasowe rozmowy wiele nie pomogły, niestety.

Gary napisał/a:

Jest jedno lekarstwo na twoje szczęście -- seks z obcą kobietą.

Biorę to pod uwagę, ale prawdopodobnie zeżarłyby mnie wyrzuty sumienia i na razie nie zamierzam tego robić. Miałem okazje, ale nigdy nie posunąłem się o krok dalej. Chyba naprawdę w takiej sytuacji wolałbym zapłacić jednorazowo, niż budować coś na boku. To jakiś cholerny paradoks. Jak miałem parę stów na miesiąc, nie mieliśmy takich problemów. Jak rozwiązałem moje problemy finansowe, pożycie zaczęło się sypać. Zabawne, bo ktoś, kto patrzy na nas z boku, zawsze mówi, że rzadko spotyka się tak dobrze dobrane małżeństwa..


Gary napisał/a:

Jeśli chodzi o seks to raczej można pytać o powody dlaczego ktoś poszedł z kimś do łóżka a nie dlaczego nie poszedł. Żona po prostu nie ma ochoty.
On spróbował wszystkiego zakładam, i tutaj porady nie potrzebuje. Pyta co dalej.... A wg mnie dalej jest tylko zdrada. Seks uprawia się z kobietą która tego chce.

To niemoralne tak namawiać żonę na coś czego ona nie chce. To gwałt albo manipulacja. I biedny mąż musiałby się do takich nieuczciwych praktyk uciekać aby mieć seks? Uuuuu... Żałosne... Zatem Cyngli jeśli on z żoną nie próbował wszystkich metod, to niech próbuje dalej i tutaj wróci jak już będzie miał pewność że seksu nie będzie.

Ciągle mam wrażenie, że jednak nie spróbowałem wszystkiego. Z drugiej strony, nie będę żebrał o seks, nie ma nic bardziej żenującego dla faceta. Bo nie jest tak, że nie ma seksu. On jest. Ale taki.... powtarzalny, wymuszony, nie spontaniczny, jak kiedyś. Nie ma w tym wiele radości z jej strony. A dobrze pamiętam, jak potrafiło być, przecież nie było to dwie dekady temu. Nie mam przecież żadnych odjechanych fantazji, które by moją żonę blokowały. Z drugiej strony, jeżeli dwie strony na coś się godzą, nie ma seksie tabu. Ale raczej moje preferencje są w miarę klasyczne, jak wspomniałem w pierwszym poście.

DjJay napisał/a:

Jak dla mnie wygląda na to, że Twoja żona czuje że wymagasz od niej seksu. Wymagasz - to właściwe słowo.
Spójrz na to z jej perspektywy. Nie masz ochoty na seks. A mąż przy każdej okazji sugeruje, namawia, nakręca, próbuje o tym rozmawiać i rozwiązywać ten "problem". A dla Ciebie to nie problem, po prostu nie masz ochoty.

Ty ją wysyłasz do lekarza, albo proponujesz "zróbmy to teraz" , "zróbmy to tak i tak" , itd. A ona czuje że Ty wymagasz. A to nie o to chodzi.
Ja bym odwrotnie spróbował to rozwiązać. Nie namawiać, nie chcieć seksu, ale przywoływać w niej wspomnienia fajnego seksu. Jesteście w aucie, nie wymagaj seksu, nie zaczynaj rozmowy że może byśmy to zrobili, ale przywołaj wspomnienia "a pamiętasz jak się kochaliśmy w samochodzie/w lesie/itp" i zmień temat... nie wymagaj o tym rozmowy, po prostu przypomnij to i tyle. Ona sobie na pewno o tym pomyśli. I tak w wielu sytuacjach. W domu tak samo np. "a pamiętasz jak kiedyś na tym stole leżałaś" itp itd. Tylko nie męcz jej rozmowami na ten temat i nie próbuj pytać czy znowu by chciała. Po prostu działaj na jej wspomnienia. Przywołuj w niej te fajne chwile. Może za jakiś czas sama zechce do tego powrócić.

Dziękuję za ten komentarz (wszystkim Wam dziękuję), bo możesz mieć sporo racji. Nie wiem, cholera. Może faktycznie stałem się monotematyczny. Ale jak ci coś wyjątkowo siedzi w głowie to trudno to dusić w sobie i o tym nie mówić najbliższej osobie w moim życiu. Gdyby mi tej bliskości nie brakowało, przeszedłbym nad tym do porządku dziennego jak czynię z wieloma innymi rzeczami. Ale ten brak rezonuje mi na inne sfery życia, nie chcę by ten stan się pogarszał, bo to nie skończy się fajnie jak tego tematu nie przepracujemy. W moim środowisku jestem jednym z niewielu, który się nie rozwiódł. Właśnie usłyszałem niedawno, że ciągle mówię o jednym i ją to przytłacza. I co zrobić z takim dictum? Pewnie to, co sugerujesz. Dzięki.

Iceni napisał/a:

Przeciez pytal. Rozmawial. Czekal.

Dowiedzial sie?

Co z tego wszystkiego ma? Doczekal sie odpowiedzi? Pewnie jedyna, jaka w tej sytuacji padla, to "znudziles mi sie, przestales mnie pociagac, ale jestem z toba, bo jest mi tak wygodnie. Pewnie kiedy sporlam kogos, kto rozgrzeje mi krew w zylach, to cie wtedy zostawie.

Nie trzyma jej przy nim seks.
Nie trzymaja dzieci.

To co, jezeli nie wygoda i przyzwyczajenie? Milosc? Milosc nie izoluje.

Wiesz, w takiej sytuacji nawet wolałbym usłyszeć że się znudziła i już nie jestem pociągający. Lubię jasne deklaracje i wiedziałbym, co dalej zrobić. Biorę pod uwagę taki wariant. "Miłość nie izoluje". Mądre słowa. Ale sam tego nie naprawię, jak będę trafiał na mur. W końcu pewnie powiem dość. Ale dalej mam nadzieję, że to opcja ekstremalna.

16 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2017-10-03 20:25:32)

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa
Unreal napisał/a:

Może faktycznie stałem się monotematyczny. Ale jak ci coś wyjątkowo siedzi w głowie to trudno to dusić w sobie i o tym nie mówić najbliższej osobie w moim życiu. Gdyby mi tej bliskości nie brakowało, przeszedłbym nad tym do porządku dziennego jak czynię z wieloma innymi rzeczami. Ale ten brak rezonuje mi na inne sfery życia, nie chcę by ten stan się pogarszał, bo to nie skończy się fajnie jak tego tematu nie przepracujemy.

Bo potrzeba nie zaspokajana wysuwa się na pierwszy plan.
Jeśli jest w związku seks, to nie jest on najważniejszy. Ale jeśli go nie ma albo coś ewidentnie w sferze seksu szwankuje, wtedy staje się najważniejszy.

Unreal napisał/a:

w takiej sytuacji nawet wolałbym usłyszeć że się znudziła i już nie jestem pociągający. Lubię jasne deklaracje i wiedziałbym, co dalej zrobić. Biorę pod uwagę taki wariant. "Miłość nie izoluje". Mądre słowa. Ale sam tego nie naprawię, jak będę trafiał na mur. W końcu pewnie powiem dość. Ale dalej mam nadzieję, że to opcja ekstremalna.

Ona Ci tego nie powie, jeśli czerpie z Waszego związku korzyści, i nie mam na myśli tylko tych materialnych.
I nikt na początku nie bierze pod uwagę "opcji ekstremalnej", bo łudzi się, że "w moim przypadku na pewno będzie inaczej" (inaczej niż w tysiącach takich samych). Przykro mi, ale nie wygląda to dobrze. Bierz pod uwagę wszystkie opcje, również te najbardziej ekstremalne (że np. ona ma kochanka, a z Tobą jest z wygody i przyzwyczajenia).

Nie czyń samej siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz (Janis Joplin)

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi (Edward Stachura)

17

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa
nimfa_błotna napisał/a:

Ona Ci tego nie powie, jeśli czerpie z Waszego związku korzyści, i nie mam na myśli tylko tych materialnych.
I nikt na początku nie bierze pod uwagę "opcji ekstremalnej", bo łudzi się, że "w moim przypadku na pewno będzie inaczej" (inaczej niż w tysiącach takich samych). Przykro mi, ale nie wygląda to dobrze. Bierz pod uwagę wszystkie opcje, również te najbardziej ekstremalne (że np. ona ma kochanka, a z Tobą jest z wygody i przyzwyczajenia).

Na 90% w grę nikt trzeci nie wchodzi, ale oczywiście pewności nigdy nie ma. "Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono".

18

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Odejście, to rozwiązanie ''ostateczne''. Nie dziwię Ci się, że masz w głowie mętlik.

Tak wczoraj wieczorem próbowałam sobie wyobrazić, co bym zrobiła, gdyby mój mąż przestał się ze mną kochać.
I szczerze mówiąc... nie wiem. Seks jest dla mnie mega ważny, najchętniej kochałabym się kilka razy dziennie. Gdyby mi tego zabrakło - dotkliwie bym to odczuła.
Nie mogłabym na pewno mieć kogoś na boku, nie potrafię kłamać, poza tym, zjadłyby mnie wyrzuty sumienia.
Czy odeszłabym dla seksu z kimś innym...? Chyba nie potrafiłabym. Nie mam zielonego pojęcia.
Bardzo Ci współczuję, bo stoisz pod ścianą.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

19

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa
Cyngli napisał/a:

Odejście, to rozwiązanie ''ostateczne''. Nie dziwię Ci się, że masz w głowie mętlik.

Tak wczoraj wieczorem próbowałam sobie wyobrazić, co bym zrobiła, gdyby mój mąż przestał się ze mną kochać.
I szczerze mówiąc... nie wiem. Seks jest dla mnie mega ważny, najchętniej kochałabym się kilka razy dziennie. Gdyby mi tego zabrakło - dotkliwie bym to odczuła.
Nie mogłabym na pewno mieć kogoś na boku, nie potrafię kłamać, poza tym, zjadłyby mnie wyrzuty sumienia.
Czy odeszłabym dla seksu z kimś innym...? Chyba nie potrafiłabym. Nie mam zielonego pojęcia.
Bardzo Ci współczuję, bo stoisz pod ścianą.

To nie jest tak, że go nie ma. Ale jest taki, hmmm, "na odwal się", wymuszony, dosyć rzadki. Coś takiego nie sprawia wiele radości, poza zwykłą fizyczną ulgą, a to dla mnie trochę za mało z kimś, kogo kocham. Ale ostatnio gapienie się w laptopa czy komórkę sprawia mojej żonie więcej radości niż rozmowa ze mną o tym, co nam się w mojej opinii sypie. Więc chyba na razie dalsza rozmowa i "zaczepianie" nie ma sensu, a raczej to, co poradził DjJay smile Też lubię regularność. Może nie codziennie (albo kilka razy dziennie, to jedynie jak mam spokojną głowę - wyjazdy, urlopy itd, jak kiedyś), ale tak z 3-5 razy w tygodniu byłoby bardzo fajnie.

20

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Wymuszony byłby dla mnie gorszy, niż całkowity brak. Totalne upokorzenie...

Może żona z kimś rozmawia, może kogoś poznała, skoro zaprzyjaźniła się ze swoim telefonem?

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

21

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Autor wątku będzie musiał podjąć decyzje... Jest w sytuacji kiedy ktoś będzie nieszczęśliwy, albo będzie zdradzał. To wybieranie mniejszego zła. Często tak w życiu jest, że wszystkie rozwiązania są złe.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

22

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa
Cyngli napisał/a:

Wymuszony byłby dla mnie gorszy, niż całkowity brak. Totalne upokorzenie...

Może żona z kimś rozmawia, może kogoś poznała, skoro zaprzyjaźniła się ze swoim telefonem?

To prawda. Wymuszony jest najgorszy, bo jak z łaski, na odwal się. Odechciewa się wszystkiego. Jak wspominałem, ona lepiej dogaduje się z mężczyznami niż kobietami odkąd pamiętam. Tak, poznała dwóch nowych kolegów z pracy i się z nimi zakumplowała. Wiem, kim są, bo mi o nich opowiadała sporo, widziałem ich profile w mediach społecznościowych itd. Raz się mocno wkurzyłem (a naprawdę trudno mnie wyprowadzić z równowagi, mało komu się to udaje), gdy prawie bitą godzinę rozmawiała z jednym z ww. panów. Dogryzłem, że jakoś o nas nie ma czasu porozmawiać, a na innych czasu jej nie szkoda. Ale nie mam zamiaru jej kontrolować, pilnować itd. Za stary jestem na takie szczeniackie zagrywki. Głupotą jest IMO zdradzanie kogoś przy pomocy oficjalnego telefonu, ale może się mylę. Gdybym ja to chciał zrobić, kupiłbym sobie kolejny numer/kartę/aparat itd. i robiłbym to bardziej dyskretnie, a nie w jej obecności.

Nigdy nie przypuszczałem też, że braki w tej sferze tak mocno mnie będą uwierać. Zarówno fizycznie, jak i psychicznie (nerwowość, trudność w skupieniu, bóle głowy częstsze niż do tej pory) itd. Życie zaskakuje. Myślałem do tej pory, że to raczej domena napalonego nastolatka. Trochę to przerażające, bo widzę, że się zmieniam. Niekoniecznie na lepsze.

23

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Gdybym chciała zdradzać męża, to robiłabym to że swojego głównego telefonu. Właśnie dlatego, że on by pomyślał tak, jak Ty - że do zdrady warto mieć osobny telefon i chować się z nim po kątach...

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

24 Ostatnio edytowany przez netmisiek (2017-10-04 10:14:05)

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Zauważasz pewien schemat?

- Ty chcesz seksu.
- Ty szukasz rozwiązań problemów.
- Ty robisz co możesz, żeby zmienić obecną sytuację.
- Ty poczuwasz się do winy za to że za mało robisz, starasz się itd.
- Ty, Ty, Ty...
A co robi na to wszystko Twoja żona? Nic.
Jej jest tak dobrze jak jest. Nic ją nie boli i nic nie doskwiera.
Przypuszczam, że trafiłeś na emocjonalnego ale przede wszystkim na finansowego pasożyta. Twoja żona nie jest Tobą zainteresowana, jako facetem-partnerem-kochankiem. Usiadła na małżeńskich laurach i jest jej dobrze. Korzysta z Twojego sukcesu finansowego, który jak napisałeś, udało Ci się osiągnąć, nie dając Ci w zamian tego, czego Tobie brakuje.

Wiesz jak będzie?
Twoja frustracja będzie rosłą i rosła, jątrzyła się jak wrzód aż pewnego dnia pęknie. Może się to skończyć awanturą, krzykami, zdradą itd itp. A po wybuchu wpadniesz w wyrzuty sumienia, zaczniesz się jeszcze bardziej starać, jeszcze bardziej zabiegać o żonę i będzie się to kręcić do następnego wybuchu. Błędne koło.

Możliwa przyczyna oschłości żony?
- kochanek (oj, wielu na tym forum było zdziwionych, gdy okazywało się, że ukochana, która nigdy-przenigdy - "no bo jak ona, taka porządna" przyprawia rogi że hej!),
- brak uczucia,
- nuda w małżeństwie,
- wypalenie,
- facet który nie jest wyzwaniem, bo nawinęła go sobie na palec,
- itd itp.
Nie zmusisz żony do tego, żeby się dla Ciebie zmieniła. Po prostu nie da się tego zrobić, możesz wymóc pewne ustępstwa, które po jakimś czasie znikną i wasze relacje wrócą do stanu początkowego.

Możliwe rozwiązanie? Rozwód lub zdrada. Zależy co wybierzesz. Zapomnij o tym, że możesz poprzez Twoje działanie zmienić żonę. Jeśli ona sama nie widzi problemu i nic nie chce zmieniać, to poza szantażem, nic więcej na niej nie wymusisz a przecież nie chodzi o to, żeby cokolwiek na niej wymuszać, prawda?
Poczytaj uważnie co wcześniej Ci napisali inni. Jak się kogoś kocha, to pragnie się jego bliskości. To podstawa zdrowego związku a nie obowiązek do odwalenia.

Stoisz pod ścianą. Długo można tak stać, uwierz mi, wiem bo sam stałem w tym samym miejscu dawno, dawno temu.
W moim wypadku zdecydowanie najlepiej na brak seksu w małżeństwie podziałał rozwód.

25 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-10-04 11:01:00)

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Kobieta pożąda męża, jeśli jest przekonana, że jest dla niego tą jedyną, atrakcyjną, wręcz boską smile istotą na co dzień, nie tylko wtedy, gdy masz chcicę.
Może coś palnąłeś niechcący, na temat jej ciała lub innych kobiet? To potrafi zniechęcić. jesli wczesniej była swobodna, a teraz chce tylko po ciemku- to nie uwaza się za atrakcyjną w Twoich oczach.
Jesli w innych sferach traktujesz ją z buta, nie licz na wspaniały seks
Nie narzucaj się za bardzo teraz, bo sytuacja się utrwali.
I zamordowałabym męża, gdyby ładował się pod prysznic rano, gdy spieszę się do pracy big_smile
Dlaczego nie wieczorem? lampka wina, dobra kolacja? nie macie dzieci, więc luz..
I zastanów się, czy czegoś nie przegapiłeś, gdy dawała znak o swoich preferencjach, na przestrzeni lat to sie moze zmienić.
Seks oralny jest be? a z ciekawosci- to ona ma być aktywna stroną, czy nie daje sie pieścić?
Dała Ci ważny sygnał przy okazji tego motelu- nie chce być traktowana jak panienka, tylko jak królowa. Wyciagnij wnioski.
Sprawdź jeszcze jedno- czy nie bierze leków po których się odniechciewa, np na nadciśnienie.
I pozwól by ona wybierała Ci wody toaletowe- ja tak mam ze niektórych zapachów nie cierpię..
Szkoda że nie ma do Ciebie na tyle zaufania, by rozmawiac wprost.
Napisałes jeszcze, że problemy w sferze erotyki wpływaja na inne sfery- a moze jest odwrotnie- czegos nie zauwazasz?

Dont worry about me  smile and because of me
"Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny - pomyślał Mały Książę. - Ten kwiat jest bardzo skomplikowany."

26

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Oczywiście, napisanie posta na forum nie jest pierwszą rzeczą, którą zrobiłem. Rozmawiam, stale próbuję z nią rozmawiać. I jak grochem o ścianę. "

Cały czas podkreślam -- rozmawianie z kimś aby Cię pożądał nie ma sensu... To zaprzeczenie spontaniczności seksu.


Co się dzieje? Nic, jestem zmęczona i mam dość swojej pracy. To się zwolnij i spokojnie poszukaj czegoś innego, nie zbiedniejemy. Nie zwolnię się. Dlaczego? Bo nie. Idź do lekarza (hormony, tarczyca, gin itd). Nie, wszystko ok. Nie jest ok!" I kłótnia gotowa.

Acha! Świetnie... z pewnością będzie pożądać gościa, który jej utyskuje jak jakaś maruda, każe jej się z pracy zwalniać, wysyła do lekarza, sugueruje, że jest chora, a na końcu się z nią kłóci. Tak podrywa się dziewczyny? Eeeee... chyba nie...


"Jakaś odmiana, jedziemy samochodem, wstąpmy do motelu, dajmy czadu. Nie, jak ty mnie traktujesz, jak panią na godziny.

Cnotka żońcia. Naprawdę jest wspaniałą żoną? Wg mnie to zwykła zołza. Beznamiętna, zakompleksiona, nie czai o co chodzi w seksie. Zmieniłoby się to jakby poczuła pożądanie w cipce na widok obcego kolegi.  "Ojej! Co się ze mną dzieje...".


Zróbmy to w aucie (i znów moja próba inicjowania). Ile ty masz lat, by takie coś proponować? Itp, Itd.

Tak, tak -- znam takie poglądy. Na szczęście moja żona taka nie była. Seks jest ważny. Ja o tym wiem. A Ty dopiero poczujesz.


Po alkoholu żona się bardziej wyluzowuje, ale przecież nie będę jej specjalnie drinkami raczył,

Ona ma orgazmy? Bo jak nie ma orgazmów, to kaplica.


szczególnie że sam praktycznie w ogóle nie pijam. Nie potrzebuje woltów, by jakąś fajną erotyczna sytuację zaproponować.

A widzisz... nie chodzi o proponowanie, ale o to, aby te sytuacje się zdarzały. Innymi słowy -- nie chodzi o to, aby być mocnym w gębie i duszą towarzystwa, ale chodzi o to kto więcej ma seksu.



prysznic żony, wchodzę do łazienki, próbuję dołączyć, tulić, całować, pozaczepiać. Namiętność, emocje, fun. A w odpowiedzi widzę minę w stylu Królowa Śniegu.

Fajnie, przy czym jak ona jest zimna i nie pożąda, to jesteś intruzem. Raczej powinna być rozpalona, chętna, jakoś emocje większej amplitudy powinny w niej grać.


Strzelanie focha w takiej sytuacji jest gówniarskie,

Jak dziewczyna nie chce z Tobą być to idzie się do takiej co chce.

ale nie będę nigdy u nikogo żebrał o seks.

Cały czas to robisz.


Po drodze świetne, dwutygodniowe wakacje, seks 1,2 razy dziennie. Ale znów tylko klasycznie, zgaszone światełko. Żadnych "udziwnień".. Po powrocie do domu wszystko "po staremu".

2 razy dziennie przez 14 dni seks? Naprawdę?

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

27

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa
Cyngli napisał/a:

Gdybym chciała zdradzać męża, to robiłabym to że swojego głównego telefonu. Właśnie dlatego, że on by pomyślał tak, jak Ty - że do zdrady warto mieć osobny telefon i chować się z nim po kątach...

Sprytne. Przyznam, że o tym nie pomyślałem. Ja prosty chłopak jestem w obsłudze smile

Netmisiek, tu zupełnie nie o pieniądze chodzi. Gdy się poznaliśmy, byłem w zupełnie innym miejscu niż obecnie.  I m.in dzięki jej wsparciu jestem tu, gdzie jestem. Ona była również moim motywatorem i wsparciem w tamtym okresie. I zdecydowanie nie związała się ze mną dla pieniędzy, bo miałem wtedy płótno w kieszeniach, jedynie sporo pomysłów. Może faktycznie nuda i wypalenie, jak napisałeś? Istotnie, czuję się lekceważony i  to dosyć mocno uderza w męskie poczucie własnej wartości, szczególnie gdy np. w zawodowych sferach życia odbiór twojej osoby jak i opinia otoczenia jest zupełnie inna. Co tam zyskam, w domu tracę. Jak obuchem przez łeb.

Ela210 napisał/a:

Kobieta pożąda męża, jeśli jest przekonana, że jest dla niego tą jedyną, atrakcyjną, wręcz boską smile istotą na co dzień, nie tylko wtedy, gdy masz chcicę. Może coś palnąłeś niechcący, na temat jej ciała lub innych kobiet? To potrafi zniechęcić. jesli wczesniej była swobodna, a teraz chce tylko po ciemku- to nie uwaza się za atrakcyjną w Twoich oczach. Jesli w innych sferach traktujesz ją z buta, nie licz na wspaniały seks
Nie narzucaj się za bardzo teraz, bo sytuacja się utrwali.
I zamordowałabym męża, gdyby ładował się pod prysznic rano, gdy spieszę się do pracy big_smile
Dlaczego nie wieczorem? lampka wina, dobra kolacja? nie macie dzieci, więc luz..
I zastanów się, czy czegoś nie przegapiłeś, gdy dawała znak o swoich preferencjach, na przestrzeni lat to sie moze zmienić.
Seks oralny jest be? a z ciekawosci- to ona ma być aktywna stroną, czy nie daje sie pieścić?
Dała Ci ważny sygnał przy okazji tego motelu- nie chce być traktowana jak panienka, tylko jak królowa. Wyciagnij wnioski.
Sprawdź jeszcze jedno- czy nie bierze leków po których się odniechciewa, np na nadciśnienie.
I pozwól by ona wybierała Ci wody toaletowe- ja tak mam ze niektórych zapachów nie cierpię..
Szkoda że nie ma do Ciebie na tyle zaufania, by rozmawiac wprost.
Napisałes jeszcze, że problemy w sferze erotyki wpływaja na inne sfery- a moze jest odwrotnie- czegos nie zauwazasz?

Zastanawiałem się sporo, czy błąd nie nastąpił po mojej stronie. Nic nie palnąłem wg. mojej wiedzy. Prysznic wieczorny, oczywiście smile Jak ja wychodzę najczęściej bladym świtem, żona jeszcze śpi. Na razie odpuszczam, powiedziałem co mi leżało na wątrobie (niejednokrotnie), piłeczka jest po jej stronie. Poczekam na reakcję i ew. zmiany jej nastawienia. Kolacja chętnie, chociaż wyjścia do restauracji wielokrotnie proponowałem. Seks oralny dla mnie, bo ja nigdy nie miałem problemu być stroną aktywną dla niej. Co ciekawe, od seksu oralnego zaczęliśmy. Tylko że ja moje bycie stroną aktywną bez relacji zwrotnej powoli "wygaszam", mimo że bardzo lubię sprawiać jej przyjemność w ten sposób. Jazda do motelu miała właśnie być takim spontanem, bo jechalibyśmy tam w jednym celu, co mnie bardzo kręci i chciałem wkręcić trochę spontaniczności w nasz przewidywalny seks. Leków praktycznie nie bierze żadnych (ja biorę). Kosmetyki mi wybiera, bo zna moje upodobania w tej kwestii. Tak, z tym zaufaniem to boli, bo jedynie co słyszę w odpowiedzi, to to że się "powtarzam".

Gary, dowaliłeś mi smile Może i słusznie.

Gary napisał/a:

Cnotka żońcia. Naprawdę jest wspaniałą żoną? Wg mnie to zwykła zołza. Beznamiętna, zakompleksiona, nie czai o co chodzi w seksie. Zmieniłoby się to jakby poczuła pożądanie w cipce na widok obcego kolegi.  "Ojej! Co się ze mną dzieje...".

Kiedyś rozmawialiśmy właśnie o tym - o pożądaniu. I na moje wątpliwości w tej kwestii usłyszałem - "a kiedykolwiek to czułam?". Ona ma bardzo, bardzo specyficzne poczucie humoru, ale teraz nie jestem przekonany, czy to rzeczywiście był (średni) żart.. Tak, ma orgazmy. Nie za każdym razem, ale dostatecznie długo się znamy, bym nie dał się oszukać w tej kwestii. Tak, seks jest cholernie ważny, tak jak piszesz. Gdyby nie był dla mnie ważny, to bym nie zakładał tego wątku i nie głowił się, co dalej zrobić. A z urlopem rzeczywiście tak było. Regularnie jak nigdy, ale....: ja wszystko inicjowałem i niestety bez łóżkowych "ekscesów" wspomnianych przeze mnie powyżej.

28

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa
nimfa_błotna napisał/a:

Jeśli jest w związku seks, to nie jest on najważniejszy. Ale jeśli go nie ma albo coś ewidentnie w sferze seksu szwankuje, wtedy staje się najważniejszy.


Szkoda, że nie ma tu przycisku Lubię to smile


Według mnie to małżeństwo po prostu się wypaliło. Zamiast pożądania jest przyjaźń i sentyment do wspólnie przeżytych lat, a po cichu żona pewnie pragnie czegoś więcej. Ekscytacja już dawno uleciała, zamiast tego pojawiła się frustracja związana z pracą i niemożnością zajścia w ciążę. Motylki zdechły, a zamiast nich w brzuchu pojawił się tłusty robak, który stale drąży "czy to na pewno ten facet, z nim mam przeżyć całe życie??". Ile razy na tym forum pojawiały się tematy, w których kobiety skarżyły się, że mają wspaniałe małżeństwo, ale za cholerę nie czują pożądania i w rezultacie traktują męża jak stare kapcie? Wygodne i znajome, ale w końcu komu serce szybciej bije na widok kapci? Brawa dla Ciebie Autorze, że chcesz postawić kawę na ławę i dociec przyczyny problemu. Bo byli tu już tacy, którzy woleli chować głowę w piasek i udawać przed samym sobą, że bez seksu radzą sobie całkiem nieźle (a przy okazji dłonie im drętwiały od wiadomo czego wink. Odniosę się jeszcze do jednego postu:

Ela210 napisał/a:

Kobieta pożąda męża, jeśli jest przekonana, że jest dla niego tą jedyną, atrakcyjną, wręcz boską smile istotą na co dzień, nie tylko wtedy, gdy masz chcicę.
Może coś palnąłeś niechcący, na temat jej ciała lub innych kobiet? To potrafi zniechęcić. jesli wczesniej była swobodna, a teraz chce tylko po ciemku- to nie uwaza się za atrakcyjną w Twoich oczach.

A nie wydaje Ci się, że kobieta powinna czuć się atrakcyjna przede wszystkim we własnych oczach? Jeśli sami nie czujemy się "piękni", nie możemy wymagać od innych, aby nadrabiali nasze braki.

Jesli w innych sferach traktujesz ją z buta, nie licz na wspaniały seks

Chyba nadinterpretujesz. Nie doszukałam się jakiekolwiek informacji (chyba, że coś przeoczyłam), że Autor zaniedbuje żonę czy deprecjonuje jej potrzeby. Jak na razie to ona lekceważy jego...

Nie narzucaj się za bardzo teraz, bo sytuacja się utrwali.

Chyba już się utrwaliła wink

Dała Ci ważny sygnał przy okazji tego motelu- nie chce być traktowana jak panienka, tylko jak królowa. Wyciagnij wnioski.

Przedtem żonie Autora nie przeszkadzał seks w plenerze, oral, anal i brała czynny udział w realizowaniu fantazji. To dlaczego teraz nagle dojrzała do bycia "królową" i uważa jego propozycje niemal za dewiacje seksualne? A skoro zmieniły jej się preferencje, należałoby poinformować męża, że teraz chce być traktowana niczym dziewica na ziarnku grochu.

Szkoda że nie ma do Ciebie na tyle zaufania, by rozmawiac wprost.

Nie wiem czy to kwestia zaufania, czy raczej braku cywilnej odwagi. Bo jak tu powiedzieć, dobremu skądinąd mężowi, że nie czuje się do niego pożądania i najlepiej, żeby uprawiali białe małżeństwo? W końcu wystarczy trochę poudawać po ciemku, zamknąć oczy i wyobrażać sobie seks z kimś innym...

Unreal napisał/a:

Kiedyś rozmawialiśmy właśnie o tym - o pożądaniu. I na moje wątpliwości w tej kwestii usłyszałem - "a kiedykolwiek to czułam?".

Jak dla mnie tu jest pies pogrzebany - o ile dawniej bez większego problemu mogła udawać pożądanie, o tyle po ponad dekadzie razem, zwyczajnie już jej się nie chce. Dla mnie znamiennym jest to, że żona ma czas na czatowanie z kolegą z pracy, ale nie może wykrzesać z siebie odrobiny entuzjazmu do seksu z mężem. Coś się wypaliło i chyba oboje przegapiliście ten moment, kiedy można jeszcze "dołożyć do ogniska".

Pytasz Autorze co możesz zrobić? Według mnie - NIC. Jeśli ona nie zechce wskrzesić namiętności między wami i jeśli dla niej seks przestał mieć większe znaczenie, możesz jedynie tkwić w tym dalej albo się rozstać. Oba rozwiązania są równie złe i równie dobre - szkoda się rozwodzić, skoro nadal się kochacie, ale z drugiej strony małżeństwo bez seksu to kiepski deal. To raczej wątpliwe pocieszenie, ale przynajmniej masz fajne wspomnienia z dawnych lat smile

This will never end 'cause I want more

29 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-10-04 14:39:30)

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa
Unreal napisał/a:

Gary, dowaliłeś mi smile Może i słusznie.

No to już może nie będę dowalał. Wprawdzie moja moralność przez innych jest postrzegana jako skrzywiona, ale jak się na nowo przyglądnąłem twoim postom, to odnoszę wrażenie, że jesteś miękki i pewne rzeczy robisz źle.

Wprawdzie to jest hardkor, nie zgadzam się z tym, nie akceptuję takiego traktowania kobiet, ale spójrz na forum "bracia samcy" i poczytaj historie facetów. Mądry jesteś, to wiem, że tego nie wdrożysz, ale przestań traktować źońcię jak księżniczkę.

Po prostu jak ja bym wszedł żonie pod przysznic, to bym się do niej nie łasił mimo jej zimnej miny -- skończyłbym zaloty od razu, aby nie narażać się na odrzucenie. Jak bym żonie zaproponował motel i ona mi tak powiedziała, że "traktuję ją jak panią za pieniądze", to bym powiedział, aby wyluzowała, bo psuje relację, i jak nie mam z tym problemu, więc ona strzela focha.

No nie chcę tego powiedzieć, ale czy ona nie pożąda Cię, bo nie jesteś duchowo silny?



Gary napisał/a:

Cnotka żońcia. Naprawdę jest wspaniałą żoną? Wg mnie to zwykła zołza. Beznamiętna, zakompleksiona, nie czai o co chodzi w seksie. Zmieniłoby się to jakby poczuła pożądanie w cipce na widok obcego kolegi.  "Ojej! Co się ze mną dzieje...".

Kiedyś rozmawialiśmy właśnie o tym - o pożądaniu. I na moje wątpliwości w tej kwestii usłyszałem - "a kiedykolwiek to czułam?". Ona ma bardzo, bardzo specyficzne poczucie humoru, ale teraz nie jestem przekonany, czy to rzeczywiście był (średni) żart..

A kto z Was jest bardziej inteligentny? Bo jeśli ona to jesteś w potrzasku. Nie zaczaisz jej żartów.


Tak, ma orgazmy. Nie za każdym razem, ale dostatecznie długo się znamy, bym nie dał się oszukać w tej kwestii.

Dotyka się przy Tobie w ogóle? Przez minetkę nie ma orgazmu? Poza tym jak długo się kochacie? Czy może ona się tylko oddaje abyś Ty miał orgazm i czeka na koniec? A ona w ogóle Cię kocha?



Tak, seks jest cholernie ważny, tak jak piszesz. Gdyby nie był dla mnie ważny, to bym nie zakładał tego wątku i nie głowił się, co dalej zrobić.

No to pomęcz się jeszcze trochę. Potem albo rozwód albo prostytutki... boskie divy smile smile hihih.. smile



A z urlopem rzeczywiście tak było. Regularnie jak nigdy, ale....: ja wszystko inicjowałem i niestety bez łóżkowych "ekscesów" wspomnianych przeze mnie powyżej.

Nie rozumiem jakim cudem ona się tak oddawała... jak to mogło wyglądać? 10 minut i twój orgazm, ubieramy się i na spacer? Jak to mogło wyglądać? Dlaczego ona się oddawała?

Zamiast pytać jej czy Cię pożąda, to ja bym żońci postawił bardzo konkretne pytanie -- "Dlaczego tak dużo seksu mielismy w wakacje? Oddawałaś się aby mi było przyjemnie? Czy ten seks cokolwiek dla Ciebie znaczył?".


Dała Ci ważny sygnał przy okazji tego motelu- nie chce być traktowana jak panienka, tylko jak królowa. Wyciagnij wnioski.

Królowa... dżizas... Chyba że taka królowa, co chciała minetkę od władców poddanych państw...? Która to była?

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

30 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-10-04 15:19:01)

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Być może to wypalenie, może powinna wykazać się odwagą cywilną i mu wygarnąć i co z tego?
Jesli ja nadinterpretuję, to czym jest doszukiwanie się internetowego i smsowego romansu?
Oczywiscie zawsze mozna powiedzieć ze ma się czuć piekna przede wszystkim w swoich oczach itp itd.
Tylko czy do tego potrzebne jest ukazywanie sie oczom męża w motelu?
Obejdzie się. A nie o to chyba chodzi.
Moze autorowi tylko się wydaje, ze zna swoja żonę.
Pewnie jest przyzwoitym ogarniętym facetem i zakładam, ze nie tylko wyrzuty sumienia powstrzymują go przed zaspokojeniem się gdzie indziej, że żonę kocha.
Nie obraź sie autorze, ale pozwolę sobie napisać, ze mimo widocznych zalet, odbieram Cię jako mało subtelnego, nie widzę zwracania szczególnej uwagi na potrzeby żony, po opisie Twoich zabiegów by zaciagnąć żonę do łóżka widzę takie podejscie jak do rozwiązywania problemów w firmie, jakieś takie techniczne.
Pewnie, ze to jej rola wyrazić swoje obiekcje wprost, ale nie robi tego, a nie Ona tu pisze. Więc mozesz czekać i sie nie doczekać.
Jak dla mnie komunikatów było aż nadto- czuje się instrumentalnie traktowana, nie jest zadowolona z Waszzgo pożycia co gorsze doszła do wniosku że nigdy nie była.
Mozesz oczywiscie wysmiać moje teorie i posłuchać Garego, Twoje życie..
Ja radziłabym Ci poprawiać wasze zycie w innych dziedzinach, nie skupiać się na tej sferze-to moze dać efekt.
A Ty traktujesz Wasze życie seksualne w oderwaniu od innych sfer, takie mam wrażenie.

EDIT:  No i perełka z innego tematu:  Szkoda, że relacje M+K nie są tak proste, jak w biznesie wink to potwierdza, co napisałam.
Gary ciagnie cie w przepaść..
Te rady by traktować kobietę z samczą stanowczościa to dobre dla dwudziestek i to nie wszystkich,

Dont worry about me  smile and because of me
"Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny - pomyślał Mały Książę. - Ten kwiat jest bardzo skomplikowany."

31

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Stawiam 100 do 1 że się zwyczajnie swojej żonie znudziłes.  A jeszcze bardziej prawdopodobne że nigdy jej nie kręciłes ale z jakiś tam ekonomicznych powodów małżeństwo z tobą jej się opłaciło. I to że byłeś biedny nie ma tu znaczenia.
Mało komu chce się udawać po dziesięciu latach.  Dzieci też nie ma cie. Takie nudne wypalone stare małżeństwo.
Mam takie podejrzenia graniczące z pewnością że ona już ma tam jakiegoś innego samca alfa na widok którego jest mokra.
Masz dwie możliwości. Albo tamten ją zleje albo wejdzie w romans i ona zostanie z tobą z braku lepszych perspektyw. Albo tamten będzie chciał z nią być i wtedy masz rozwód.
Wejdę tu za rok i zobaczę która z tych opcji sie sprawdziła.

32

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa
Ela210 napisał/a:

Gary ciagnie cie w przepaść..

Jak w piosence... mogłaś być już na dnie, a nie byłaś... Może jestem na dnie. Zatem do autora wątku zwracam się z informacją, że niech się dobrze zastanowi w jakim świecie się obudzi jak mnie posłucha.



Te rady by traktować kobietę z samczą stanowczościa to dobre dla dwudziestek i to nie wszystkich,

Samcza stanowczość -- nadmieniłem iż się z tym nie zgadzam, że to przeciwny biegun.
Ale zgodzisz się Elu, że mąż, który analizuje z żoną dlaczego ona go nie pożąda staje się automatycznie mniej pożądany? Mąż, który rozpoczął podryw, a został odtrącony, staje się jeszcze mniej pożądanym mężem?

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

33

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa
mobydick napisał/a:

Według mnie to małżeństwo po prostu się wypaliło. Zamiast pożądania jest przyjaźń i sentyment do wspólnie przeżytych lat, a po cichu żona pewnie pragnie czegoś więcej. Ekscytacja już dawno uleciała, zamiast tego pojawiła się frustracja związana z pracą i niemożnością zajścia w ciążę. Motylki zdechły, a zamiast nich w brzuchu pojawił się tłusty robak, który stale drąży "czy to na pewno ten facet, z nim mam przeżyć całe życie??". Ile razy na tym forum pojawiały się tematy, w których kobiety skarżyły się, że mają wspaniałe małżeństwo, ale za cholerę nie czują pożądania i w rezultacie traktują męża jak stare kapcie? Wygodne i znajome, ale w końcu komu serce szybciej bije na widok kapci? Brawa dla Ciebie Autorze, że chcesz postawić kawę na ławę i dociec przyczyny problemu. Bo byli tu już tacy, którzy woleli chować głowę w piasek i udawać przed samym sobą, że bez seksu radzą sobie całkiem nieźle (a przy okazji dłonie im drętwiały od wiadomo czego wink.

Rany boskie, to przecież 11 lat, a nie trzy dekady. Pragnie czegoś więcej? Możliwe. Chętnie jej to dam. Ale chciałbym wiedzieć, czego pragnie. Nie posiadłem umiejętności czytania w kobiecych myślach. Może za głupi na to jestem. Jest problem, więc szukam rozwiązania. Przyczyna - skutek. Nikt na zewnątrz nie wie, co mi po głowie chodzi, co się dzieje i co czuję. Nikt, prócz jednej osoby, która i tak nie wie wszystkiego. Prywatnie nie jestem z natury duszą towarzystwa, a raczej introwertykiem (to jest dosyć zabawne, bo zawodowo jestem zupełnie inny. Ale to inna sfera, biznes, pewien teatr, rola, która daje profity i którą bardzo lubię, jasne zasady, doświadczenie, przygotowanie, przewidywalność). Lubię konkrety, a bez jasnego stanowiska drugiej strony nie jestem w stanie ich ustalić. Jak się coś psuje, to chcę to naprawić. Jak to leciało? "Uśmiecham się rzadko, a śmieję co chwila". Jeden znajomy (który coś tam wie, jak mól mnie stale gryzie) powiedział mi, że to co robię i co jest między nami idealnie odzwierciedla teoria utraconego kosztu.

Przedtem żonie Autora nie przeszkadzał seks w plenerze, oral, anal i brała czynny udział w realizowaniu fantazji. To dlaczego teraz nagle dojrzała do bycia "królową" i uważa jego propozycje niemal za dewiacje seksualne? A skoro zmieniły jej się preferencje, należałoby poinformować męża, że teraz chce być traktowana niczym dziewica na ziarnku grochu.

Gdybym to wiedział, byłbym o krok od sukcesu w odbudowaniu erotycznej relacji, albo ją zakończyłbym, jeżeli dostałbym jasny sygnał, że przestałem być w jej oczach atrakcyjny i kochany.

o ile dawniej bez większego problemu mogła udawać pożądanie, o tyle po ponad dekadzie razem, zwyczajnie już jej się nie chce. Dla mnie znamiennym jest to, że żona ma czas na czatowanie z kolegą z pracy, ale nie może wykrzesać z siebie odrobiny entuzjazmu do seksu z mężem. Coś się wypaliło i chyba oboje przegapiliście ten moment, kiedy można jeszcze "dołożyć do ogniska". Pytasz Autorze co możesz zrobić? Według mnie - NIC. Jeśli ona nie zechce wskrzesić namiętności między wami i jeśli dla niej seks przestał mieć większe znaczenie, możesz jedynie tkwić w tym dalej albo się rozstać. Oba rozwiązania są równie złe i równie dobre - szkoda się rozwodzić, skoro nadal się kochacie, ale z drugiej strony małżeństwo bez seksu to kiepski deal. To raczej wątpliwe pocieszenie, ale przynajmniej masz fajne wspomnienia z dawnych lat smile

Tak, mało mnie szlag nie trafił, gdy to obserwowałem. Wygarnąłem co o tym myślę, ale efektu to nie przyniosło, przynajmniej na razie. Nie zamierzam stroić fochów, obrażać się czy odgrywać w inny sposób. Nie jestem nastolatkiem. A i jakiś nowoprzyjęty do jej pracy szczeniak 20+ nie jest dla mnie naprawdę kimś z kim miałbym rywalizować. Z czym do ludzi. I nie widzę w tym jakiejś lewizny, romansu, a raczej lekceważenie mojej osoby. Wyjścia nie są dwa, a jak sądzę pięć:

1) naprawić i kontynuować
2) nie naprawić i dalej tkwić
3) zakończyć
4) ktoś na boku na stałe
5) płatny seks na boku

Oprócz pierwszego każde inne rozwiązanie jest dla mnie na chwilę obecną dosyć ciężkie do zaakceptowania.

Gary napisał/a:

Wprawdzie to jest hardkor, nie zgadzam się z tym, nie akceptuję takiego traktowania kobiet, ale spójrz na forum "bracia samcy" i poczytaj historie facetów. Mądry jesteś, to wiem, że tego nie wdrożysz, ale przestań traktować źońcię jak księżniczkę.

Po prostu jak ja bym wszedł żonie pod przysznic, to bym się do niej nie łasił mimo jej zimnej miny -- skończyłbym zaloty od razu, aby nie narażać się na odrzucenie. Jak bym żonie zaproponował motel i ona mi tak powiedziała, że "traktuję ją jak panią za pieniądze", to bym powiedział, aby wyluzowała, bo psuje relację, i jak nie mam z tym problemu, więc ona strzela focha.

No nie chcę tego powiedzieć, ale czy ona nie pożąda Cię, bo nie jesteś duchowo silny?

Bracia samcy. Sprawdzę, chociaż pierwsze zerknięcie okiem nie nastraja optymistycznie. Na erotomanów - gawędziarzy szkoda mojego czasu. Ale zerknę, bo nigdy niczego nie skreślam dla zasady czy besserwisseryzmu. Ciekawą rzecz napisałeś - duchowo silny. Czym jest zatem wg. Ciebie ktoś duchowo silny? Czym jest ta siła duchowa? Trudno mnie z równowagi wyprowadzić, mam silny charakter. Nie przejawiam pierwszy zachowań agresywnych. Może też z uwagi na jedno z moich hobby (m.in broń palna). Broń oducza agresji i nie jest dla osób niestabilnych. Inna adrenalina? Nie wiem, np. 200 po autostradzie? Po co? To nie gra komputerowa i nie jestem nieśmiertelny. Mogę to zrobić, ale nie widzę w tym sensu. Umiem zadbać o rodzinę. Rozwój osobisty i zawodowy? Niczego mi nie brakuje. Może to, że żona to jedyna partnerka seksualna i nie mam porównania, większego doświadczenia z innymi kobietami na niwie związku i łoża? Że późno zacząłem (24 lata)? Tak, faktycznie późno, gdybym miał okazję i tę wiedzę co teraz, na pewno bym nie czekał ale wcześniej próbował. Ale jak pisałem, wtedy byłem zupełnie innym człowiekiem, niż teraz.

Dotyka się przy Tobie w ogóle? Przez minetkę nie ma orgazmu? Poza tym jak długo się kochacie? Czy może ona się tylko oddaje abyś Ty miał orgazm i czeka na koniec? A ona w ogóle Cię kocha?

Nie. Mówi, że nie ma takiej potrzeby robić sobie samej dobrze. Nie ma problemu, gdy ja jej to robię. Czas? Nie wiem, nie robię tego z zegarkiem w ręku. Bywały szybkie, paruminutowe akcje gdy oboje mieliśmy ochotę i było to aż za dobrze widać, bo parędziesiąt minut, z delektowaniem się, na spokojnie. Na ostatnie pytanie Ci nie odpowiem. Mówi, że tak.

Zamiast pytać jej czy Cię pożąda, to ja bym żońci postawił bardzo konkretne pytanie -- "Dlaczego tak dużo seksu mielismy w wakacje? Oddawałaś się aby mi było przyjemnie? Czy ten seks cokolwiek dla Ciebie znaczył?".

"Bo myślałam, że zajdę w końcu w ciążę"? "Bo się wyluzowałam i nie miałam codziennych obowiązków"? Obawiam się tej pierwszej odpowiedzi.


Ela210 napisał/a:

Nie obraź sie autorze, ale pozwolę sobie napisać, ze mimo widocznych zalet, odbieram Cię jako mało subtelnego, nie widzę zwracania szczególnej uwagi na potrzeby żony, po opisie Twoich zabiegów by zaciagnąć żonę do łóżka widzę takie podejscie jak do rozwiązywania problemów w firmie, jakieś takie techniczne.

Może faktycznie jestem wrażliwy jak drewniany kołek smile Może faktycznie w jej oczach stałem się monotematyczny. Ale tak jak pisane było wyżej - seks nie jest najważniejszy w małżeństwie. Ale gdy go nie ma, albo są jakieś problemy staje się problemem prymarnym. Palącym. Najistotniejszym. Rzutującym na pozostałe sfery życia i związku. Może lepiej pozwolić toczyć się sprawom swoim torem i poczekać na jej ruch, nie naciskać. Ale nie pozwolę, by życie w tej sferze przeciekało mi między palcami. Nie będę żył obok najbliższej mi osoby.

Ela210 napisał/a:

Pewnie, ze to jej rola wyrazić swoje obiekcje wprost, ale nie robi tego, a nie Ona tu pisze. Więc mozesz czekać i sie nie doczekać.
Jak dla mnie komunikatów było aż nadto- czuje się instrumentalnie traktowana, nie jest zadowolona z Waszzgo pożycia co gorsze doszła do wniosku że nigdy nie była. Mozesz oczywiscie wysmiać moje teorie i posłuchać Garego, Twoje życie..
Ja radziłabym Ci poprawiać wasze zycie w innych dziedzinach, nie skupiać się na tej sferze-to moze dać efekt.
A Ty traktujesz Wasze życie seksualne w oderwaniu od innych sfer, takie mam wrażenie. EDIT:  No i perełka z innego tematu:  Szkoda, że relacje M+K nie są tak proste, jak w biznesie wink to potwierdza, co napisałam.
Gary ciagnie cie w przepaść.. Te rady by traktować kobietę z samczą stanowczościa to dobre dla dwudziestek i to nie wszystkich,

Ja również nie jestem zadowolony z naszego pożycia i mówię to jej wprost. I wiem, że to nie biznes, a skomplikowana i delikatna materia. Pewnie też coś zawaliłem, nie jestem idealny i nigdy za takiego się nie uważałem. Przyjmuję krytykę. Ale niech to usłyszę, bo naprawdę nie wiem nad czym miałbym popracować. Jakie skille poprawić. Co zrobić inaczej, czego nie robić, a co zintensyfikować. Bez komunikacji sukcesu nie będzie. Bo mi bardzo zależy. Pytanie, czy nastąpi reakcja zwrotna.

pannapanna napisał/a:

Stawiam 100 do 1 że się zwyczajnie swojej żonie znudziłes.  A jeszcze bardziej prawdopodobne że nigdy jej nie kręciłes ale z jakiś tam ekonomicznych powodów małżeństwo z tobą jej się opłaciło. I to że byłeś biedny nie ma tu znaczenia.
Mało komu chce się udawać po dziesięciu latach.  Dzieci też nie ma cie. Takie nudne wypalone stare małżeństwo.
Mam takie podejrzenia graniczące z pewnością że ona już ma tam jakiegoś innego samca alfa na widok którego jest mokra.
Masz dwie możliwości. Albo tamten ją zleje albo wejdzie w romans i ona zostanie z tobą z braku lepszych perspektyw. Albo tamten będzie chciał z nią być i wtedy masz rozwód.
Wejdę tu za rok i zobaczę która z tych opcji sie sprawdziła.

Z jakich powodów to małżeństwo miało się wówczas jej opłacić? Jest z bogatszego domu niż ten, z którego ja pochodzę. Potraktowała mnie jak dobrze rokujący startup? Ryzykowną inwestycję z potencjalnie dużą stopą zwrotu, która nastąpiła? smile Rozwód z jej winy? W sumie to z mojej perspektywy gdyby przyszło co do czego ciekawa koncepcja. Ale tak sobie tylko dywagujemy.

34

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Ilekroć czytam wątki podobne do tego, dochodzę do wniosku, że osoby stroniące od seksu z mężem/żoną (pomijam związku toksyczne) są najzwyczajniej w świecie nieuczciwe. Ok, być może Unreal nie zna własnej żony, traktuje ją instrumentalnie, nie poznał jej preferencji, jest mało subtelny, nie skupia się na potrzebach żony i co ciekawe - może używać niewłaściwej wody toaletowej wink Ok - być może jeden z wymienionych powodów jest prawdziwym, ale na litość - dlaczego on ma się domyślać, dlaczego odcięła go od seksu? Autor sam przyznaje, że nie posiadł sztuki jasnowidzenia i nie dysponuje szklaną kulą, więc sorry - jak ma się dowiedzieć, w którym miejscu coś szwankuje, skoro żona woli odbębnić sprawę pod kołdrą i po ciemku, zamiast szczerze porozmawiać?

Nie łaska porozmawiać z mężem, powiedzieć co robi źle i nad czym mógłby popracować? Zamiast tego woli tłumaczyć swoją oziębłość pracą (ale na propozycję zmiany reaguje negatywnie) albo rzuca mu ochłapy w postaci wymuszonego seksu. W każdym tego typu wątku (a jest ich tu zatrważająco wiele) powtarza się ten sam schemat - brak konkretnej przyczyny (bo przecież partner musi się tego domyślić!) i odwracanie kota ogonem w stylu "bo ty myślisz tylko o seksie" albo "przecież wszystko jest ok, nie wiem o co ci chodzi". Autorzy tych wątków są coraz bardziej sfrustrowani, popadają w kompleksy, tracą pewność siebie i w efekcie zaczynają podejrzewać, że to z nimi coś jest nie tak i najwyraźniej są dewiantami, bo chcą "zmusić" żonę czy męża do seksu. A strona "aseksualna" ma się całkiem dobrze, bo seksu nie ma i mąż/żona przestaje się czepiać. Są różne sytuacje i tracimy zainteresowanie bliskością z wielu powodów, ale elementarna małżeńska uczciwość nakazuje, by porozmawiać z żoną/mężem i spróbować rozwiązać problem wspólnie.

Unreal napisał/a:

Lubię konkrety, a bez jasnego stanowiska drugiej strony nie jestem w stanie ich ustalić. Jak się coś psuje, to chcę to naprawić.

Podpisuję się pod tym obiema rękami. Nie znoszę niejasnych sytuacji, dlatego jak tylko pojawia się problem, lokalizuję jego przyczynę i staram się go naprawić, o ile zmiana leży w zasięgu moich możliwości. Przeczekanie problemu zwykle nic nie daje, a jedynie go pogłębia.

This will never end 'cause I want more

35 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-10-04 20:23:05)

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa
mobydick napisał/a:

Ilekroć czytam wątki podobne do tego, dochodzę do wniosku, że osoby stroniące od seksu z mężem/żoną (pomijam związku toksyczne) są najzwyczajniej w świecie nieuczciwe. Ok, być może Unreal nie zna własnej żony, traktuje ją instrumentalnie, nie poznał jej preferencji, jest mało subtelny, nie skupia się na potrzebach żony i co ciekawe - może używać niewłaściwej wody toaletowej wink Ok - być może jeden z wymienionych powodów jest prawdziwym, ale na litość - dlaczego on ma się domyślać, dlaczego odcięła go od seksu? Autor sam przyznaje, że nie posiadł sztuki jasnowidzenia i nie dysponuje szklaną kulą, więc sorry - jak ma się dowiedzieć, w którym miejscu coś szwankuje, skoro żona woli odbębnić sprawę pod kołdrą i po ciemku, zamiast szczerze porozmawiać?

Nie łaska porozmawiać z mężem, powiedzieć co robi źle i nad czym mógłby popracować? Zamiast tego woli tłumaczyć swoją oziębłość pracą (ale na propozycję zmiany reaguje negatywnie) albo rzuca mu ochłapy w postaci wymuszonego seksu. W każdym tego typu wątku (a jest ich tu zatrważająco wiele) powtarza się ten sam schemat - brak konkretnej przyczyny (bo przecież partner musi się tego domyślić!) i odwracanie kota ogonem w stylu "bo ty myślisz tylko o seksie" albo "przecież wszystko jest ok, nie wiem o co ci chodzi". Autorzy tych wątków są coraz bardziej sfrustrowani, popadają w kompleksy, tracą pewność siebie i w efekcie zaczynają podejrzewać, że to z nimi coś jest nie tak i najwyraźniej są dewiantami, bo chcą "zmusić" żonę czy męża do seksu. A strona "aseksualna" ma się całkiem dobrze, bo seksu nie ma i mąż/żona przestaje się czepiać. Są różne sytuacje i tracimy zainteresowanie bliskością z wielu powodów, ale elementarna małżeńska uczciwość nakazuje, by porozmawiać z żoną/mężem i spróbować rozwiązać problem wspólnie.

Unreal napisał/a:

Lubię konkrety, a bez jasnego stanowiska drugiej strony nie jestem w stanie ich ustalić. Jak się coś psuje, to chcę to naprawić.

Podpisuję się pod tym obiema rękami. Nie znoszę niejasnych sytuacji, dlatego jak tylko pojawia się problem, lokalizuję jego przyczynę i staram się go naprawić, o ile zmiana leży w zasięgu moich możliwości. Przeczekanie problemu zwykle nic nie daje, a jedynie go pogłębia.

No obiektywnie masz rację- tak powinno być, ale co z tego, jak ta rozmowa jakoś sie nie klei- idąc tym tropem jedyne rozwieść się i rzucić w wir romansów i płatnego seksu.
Nakreśliłam możliwe przyczyny i ścieżki poszukiwań- chociaż zgadzam się, że to nierówna sytuacja i nie czuję sympatii do żony autora za to zachowanie.
Sama byłam na jego miejscu i wiem jakie to trudne. 
Jeśli ktoś nie chce rozmawiać to albo kompletnie zlewa partnera i należy nim wstrząsnąć, albo sie go boi i konfrontacji z nim w rozmowie o trudnych problemach. To już Autor wie lepiej, czy jest guru w domu wink

Dont worry about me  smile and because of me
"Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny - pomyślał Mały Książę. - Ten kwiat jest bardzo skomplikowany."

36

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Ja tam nie wiem czy strona aseksualna ma się w takim układzie dobrze. Przez chwilę taką stroną w związku byłam i wspominam to jako najgorszy czas w życiu. Próbowałam komunikować co jest nie tak i czego mi potrzeba, ale druga strona zupełnie nie potrafiła przyjąć tego do wiadomości, do tego twierdząc, że musi być coś ze mną nie tak, bo przecież seks w związku jest naturalny.
No jest, ale jak są problemy to warto poszukać źródła. Ja bym dała na wstrzymanie. Może ona potrzebuje żebyś przez jakiś czas przestał marudzić, próbować i dopytywać? Może potrzebuje innych rodzajów Twojej bliskości?

37 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond (2017-10-05 06:26:14)

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Unreal, nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale .... Twoja historia jest bardzo szablonowa (tyle że dobrze opisana, dlatego tu odpisuję). Klasycznie wpisujesz się w schemat wielu wątków tutaj, ale to chyba wiesz. Podejrzewam, że już od jakiegoś czasu czytasz to forum, teraz zdecydowałeś się opisać swoją sytuację. I bardzo dobrze. To pomoże trochę odreagować realną frustrację.

Uprzedzę, że nie czytałam odpowiedzi innych forumowiczów nie chcąc się sugerować ich opiniami, a tylko Twoje posty.

Rzuciło mi się w oczy Twoje zdziwienie, że można nie chcieć seksu po 11 wspólnych latach razem. Nawet jak kiedyś ten seks był i namiętny  i bardzo częsty. Tak, to nie trzy dekady. Jednak... ten seks, który z nostalgią wspominasz, to taki jest ...2-3 lata, góra pięć (nie pamiętam w tej chwili dokładnie źródła tych "rewelacji"). Potem, drogi kolego, przychodzi rutyna i ...znudzenie. Przykro mi. Tak jest.

Oczywiście NALEŻY z rutyną walczyć i szukać rozwiązań, co Ty niniejszym tu robisz, ale jak sam widzisz, to frustrujące zajęcie. Niekoniecznie jednostronne, choć Ty swoimi oczami możesz tego nie widzieć. Lub oczywiście może tego nie być wcale. Narracji Twojej żony tu nie przeczytamy.

Kiedy kobieta nie chce seksu?  Kiedy:

-jest zmęczona;
-jest zestresowana;
-nie sprawia jej to przyjemności;
-jest chora.

Wspominałeś, że od trzech lat staracie się o dziecko. To długo. I jeśli ona tego dziecka bardzo chce, a nie wychodzi, to jest przyczyna, z powodu której ona paradoksalnie zbliżeń unika. Jeśli wykluczyć oczywiście udział osób trzecich.

Oprócz standardowego wypalenia po tylu latach razem dochodzi obciążenie w postaci fiksacji na dziecku. Seks u kobiety zaczyna się w głowie. Ciebie tam nie ma, Unreal , tam jest Wasze dziecko.

Z drugiej strony piszą tu net-faceci, że seksu nie ma odkąd urodziło się dziecko, ale o tym JESZCZE nie. wink

Z postów wynika, że kochasz żonę, zależy Ci na tej relacji i widzisz w niej człowieka, nie tylko obiekt seksualny. Być może uda Wam się tę relację uratować być może nie.

Chodzenie na divy odradzam. Tak jak piszesz, stać Cię na seks bez pieniędzy.

Braciasamcy.pl? Wczoraj tam zajrzałam po napisaniu posta w innym temacie. Przeczytałam jeden wpis i padłam ze śmiechu. Ciebie też powinno to odstresować.

Odradzam też angażowanie się w związek na boku zanim nie zakończysz tej relacji. Wbijesz żonie nóż prosto w serce.

Cóż, Amigo , powodzenia!

38 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2017-10-05 07:05:51)

Odp: Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa
mobydick napisał/a:

Motylki zdechły, a zamiast nich w brzuchu pojawił się tłusty robak, który stale drąży "czy to na pewno ten facet, z nim mam przeżyć całe życie??". Ile razy na tym forum pojawiały się tematy, w których kobiety skarżyły się, że mają wspaniałe małżeństwo, ale za cholerę nie czują pożądania i w rezultacie traktują męża jak stare kapcie? Wygodne i znajome, ale w końcu komu serce szybciej bije na widok kapci?

Podpisuję się pod tym obiema rękami smile Dla mnie związek bez pożądania to nie związek, tylko układ. Ja tak nie potrafię. Ale wiem, że jest mnóstwo kobiet, które potrafią.
Mnie by się nie chciało. Za dużo zachodu, a ja nie lubię udawać, kombinować. Ja mam proste zasady w tej kwestii. Ale nie każdy ma. Żona autora nie ma. Zakładam, że ona ma "za dużo do stracenia".

mobydick napisał/a:

Pytasz Autorze co możesz zrobić? Według mnie - NIC. Jeśli ona nie zechce wskrzesić namiętności między wami i jeśli dla niej seks przestał mieć większe znaczenie, możesz jedynie tkwić w tym dalej albo się rozstać.

Z tych dwóch rozwiązań tylko drugie jest skuteczne. Nie polecam tkwienia w tym dalej.
Tak jak pisałam wcześniej:
Nie da się nikogo zmusić, aby nas kochał. Nie da się nikogo zmusić, aby nas pożądał.  Nie da się nikogo zmusić, aby z nami był.
Uważam, że nie da się wskrzesić namiętności. Ona albo jest albo jej nie ma, koniec. Można wskrzesić seks. Tylko tyle i aż tyle. Ale to tak naprawdę nie rozwiązuje problemu.
Bo problemem jest najczęściej to, ze druga strona nie kocha.

mobydick napisał/a:

szkoda się rozwodzić, skoro nadal się kochacie

Nie, nie szkoda, bo prawdopodobnie kocha już tylko on, bez wzajemności. Ktoś, kto kocha, próbuje rozwiązywać problemy i o nich rozmawia, a nie zamiata te problemy pod dywan ignorując potrzeby drugiej strony. Żonie autora widocznie jest dobrze w tej sytuacji. Przecież to nie ona ma problem. Mówi, że kocha? A co ma powiedzieć?
A z drugiej strony do d...y z taką "miłością".

mobydick napisał/a:

małżeństwo bez seksu to kiepski deal.

Bardzo kiepski i tylko na chwilę. Długo się w czymś takim wytrzymać nie da. choć są na forum tacy/takie, którzy znoszą takie coś kilka lat. Podobno....
Ja nie polecam, odbija się to negatywnie na kazdej sferze życia, depresja gwarantowana, bo tłumienie własnych potrzeb nigdy nie kończy się dobrze.

EDIT

I_see_beyond napisał/a:

Kiedy kobieta nie chce seksu?  Kiedy:

-jest zmęczona;
-jest zestresowana;
-nie sprawia jej to przyjemności;
-jest chora.

Kiedy jest: zmęczona, zestresowana, chora - nie zgadzam się, poza tym seks wspaniale odprężą i rozładowuje napięcie, "zestresowana" wg mnie odpada w przypadku kobiety

Kobieta nie chce seksu z danym mężczyzną przede wszystkim kiedy:
- nie kocha
- robi to z innym

Kładę nacisk na "nie chce seksu z danym mężczyzną".

Nie czyń samej siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz (Janis Joplin)

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi (Edward Stachura)

Posty [ 1 do 38 z 422 ]

Strony 1 2 3 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Namiętność i erotyka uleciała z mojego małżeństwa

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016