miłośc jak z bajki i klops - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: miłośc jak z bajki i klops

3 lata temu poznałam na chacie miłego chłopaka -D. Pisaliśmy wiadomości przez kilka miesięcy- nie dzwoniliśmy, on nie odbierał telefonu, aż doszło do spotkania. Przyjechał do mnie w maju 2015 roku na drugi koniec polski- dzieliło nas 500 km. Nigdy z nikim nie rozmawiało mi się tak jak z nim, nie potrzebowaliśmy słów by się zrozumieć. Tego dnia przytulił mnie do siebie, a ja zrozumiałam, że to w tych ramionach chce już na zawsze być... I odjechał. Nasza znajomość pomimo odległości nabierała rozpędu.
Ja zanim go poznałam robiłam masę rzeczy. Studiowałam udzielałam się w kołach naukowych, miałam kilku naprawdę dobrych znajomych.  Z czasem jak nasz związek się rozwijał, znajomych ubywało, wtedy mój D. tłumaczył mi, że to dlatego że to nie byli prawdziwi przyjaciele i ze najważniejsze ze mamy siebie. Było mi z nim naprawdę dobrze.
Podczas naszego związku tęskniliśmy za sobą sporo- z uwagi na odległość, raz ja jechałam do niego raz on do mnie. Widywaliśmy się średnio raz na 2 lub 3 tygodnie. Czasem na kilka dni czasem na tydzień. Ja w miedzy czasie pracowałam i studiowałam na 2 kierunkach. Obecnie jestem na 4 roku pracuje w kancelarii i mam stypendium naukowe.
Mój D. nadal jest na 1 roku studiów, bo 6 razy nie zdał tego samego egzaminu. Nigdy nie pracował, gdy go w zeszłym roku ponownie wyrzucili ze studiów powiedziałam mu ze skoro ma teraz rok wolnego, (zanim znowu podejdzie do egzaminu) to ma iść do pracy. Szukał jej i szukał. Twierdząc, że w jego mieście – jedno z największych w Polsce, nie ma pracy dla mężczyzn i ze kobietom jest łatwiej. W końcu ja znalazł. – Jego rodzinka była na mnie zła, bo twierdzili ze jak pójdzie do pracy to nie nauczy się na egzamin, albo ze co gorsza, rzuci studia.
Nie przejmowałam się za bardzo ich opinia, gdyż w głębi wiedziałam ze dobrze robię, bo on 24 lata – mieszkający z rodzicami i żyjący na ich garnuszku musi się przecież choć trochę usamodzielnić,
Jakieś miesiąc temu przyszedł do niego – do D. email. E mail był ze strony z wideo porno na żywo( po prostu kazał mi sprawdzić kto napisał, myślał, ze to sms). Wściekłam się, a on wmawiał mi ze to pomyłka i że to na bank atak hakerów jest. Nie uwierzyłam, weszłam na ta stronę, okazało się ze ma tam profil. Nie chodziło o to ze od czasu do czasu sobie cos obejrzy, tylko o to że kłamał i się tego wypierał. W końcu się przyznał i się pogodziliśmy. Wszystko było ok. Jednak mi cos nie dawało spokoju, niby błahostka – każdy facet ogląda przecież porno, a nawet kobietom się to zdarza.
A jednak coś mnie pod kopułką dręczyło…. Sprawdziłam jego maila, tym razem bardzo dokładnie. Okazało się ze za nim mnie poznał, pisał z miliardem kobiet i ze wszystkimi głównie o seksie! Wysyłam im swoje nagie fotki. Fotki swoich najintymniejszych miejsc, oraz w niektórych przypadkach takie rzeczy pisał, że aż mi się niedobrze zrobiło. Kipiałam ze smutku, złości i niedowierzania, że on który obsypywał mnie kwiatami, dbał mnie gdy byłam chora i oficjalnie brzydził się takim czymś – jego ojciec robi to jego matce – o czym D. dowiedział się przez przypadek. Nie mogłam uwierzyć ze takie rzeczy robił mój D. W kłótni powiedziałam ze odchodzę, a on jest zboczony, ma się leczyć i spier**** ode mnie. On mieszka z rodzicami- jego matka słyszała wszystko. Wyszła na korytarz i z wielką urazą powiedziała, ze nie życzy sobie żebym tak się do D. zwracała. Ja spakowałam rzeczy i wyszłam. Po dobrych kilkudziesięciu minutach przybiegł do mnie na przystanek autobusowy. Poprosił o rozmowę, gadaliśmy w parku do wieczora. Przepraszał, mówił ze to błędy przeszłości, ze on taki nie jest, przecież go znam. Ze chce to dobudować. Ze mnie kocha najmocniej na świecie. Uległam, wróciłam z nim do domu. Gdy wróciłam do domu- do siebie, cały czas siedziało mi to w głowie, stwierdzałam że nie dam rady, że cały czas przed oczami mam te zdjęcia. On powiedział ze rozumie i ze mam rację, ze zasługuje na kogoś lepszego niż on.  Zasmuciło mnie to, bo myślałam, że przyjedzie, że on o mnie zawalczy, a on stwierdził tylko że widział to w mich oczach jak wsiadałam do pociągu. Ja dzwoniłam do niego jeszcze kilka razy, powiedziałam mu ze boli mnie to że nawet nie przyjedzie i nie zawalczy. On stwierdził ze nie ma jak bo pracuje. Powiedziałam ze przecież może wziąć zwolnienie lekarskie… Tak zrobił. Przyjechał. Pogodziliśmy się i wróciliśmy do siebie.
Był u mnie tydzień. W tym czasie miałam sporo nauki – pisałam pracę. Chodził ze mną do biblioteki ja pisałam on uczył się na egzamin. Zauważyłam, że spogląda na inne kobiety, nic mu nie mówiła, postanowiłam poobserwować. Gdy zaczął spoglądać na każdy tyłek studentki, która nas mijała, poinformowałam go że mi się to nie podoba i że dopiero co wróciliśmy do siebie, po tym wszystkim, mógłby sobie darować. On powiedział mi że nie patrzy się na ich tyłki, tylko ma takie zboczenie zawodowe, i patrzy czy nie mają krzywych nóg!!! ( On nie ma zawodu medycznego bo nadal jest na tym 1 roku) Wkurzyłam się z lekka, ale po rozmowie stwierdził że już nie będzie – powiedziałam ze rozumiem ze każdy facet się patrzy, ale żeby nie robił tego przy mnie. W miedzy czasie ustaliliśmy, ze on w końcu się usamodzielni, zacznie studia w moim mieście i się przeprowadzi do mnie ( ja do niego nie mogłam, nie studiuję tylko w Polsce i z racji tego nie mogę się ruszyć z obecnego miejsca).
Było ok, ale moje zaufanie do niego równało się zeru. Samej mnie to mega bolało, bo przecież wcześniej ufałam mu bardziej niż sobie samej. Stwierdziłam, ze muszę sprawdzić to czy on naprawdę chce się zmienić czy tylko mi tak mówi. Wiem to nie fair, ale obiecałam sobie, ze jeśli będzie ok, to zaufam mu tak jak wcześniej. Założyłam nieprawdziwy profil na Facebooku, zaprosiłam kilkunastu znajomych, i wstawiłam zdjęcia ładnej dziewczyny. Napisałam do D. jako ta „nowa” dziewczyna z nowego profilu, ze chce kilku porad co do uczelni, bo słyszałam ze on tam studiuje a ja od października zaczynam. D. powiedział mi że jakaś dziewczyna do niego pisze. Po chwili zaczęłam jako ta „nowa” pisać do niego że chciałabym jego fotki bo jest mega przystojny i ze ogólnie poświntuszyć. On powiedział ze nie bo ma dziewczynę i ją kocha. MEGA się ucieszyłam i stwierdziłam ze ma dobe intencje i ze go kocham. D. po kilku dniach zaczął się chełpić tym, ze tak dzielnie odmówił i ze teraz to chyba jest dowód na to że mogę mu zaufać i że w ogóle to taki super jest. Nigdy się tak nie zachowywał- zdziwiłam się i ponownie odpaliłam profil naszej „ nowej”. Napisałam do D. ze nie mogę o nim przestać myśleć, i że wyśle mu swoje nagie fotki jak chce. D przystał na to bez zastanowienia – w miedzy czasie pisał do mnie że mnie kocha. Wyszło na to, ze D. zwalił sobie konia przy fotach wymyślonej przeze mnie laski z Facebooka.  Zadzwoniłam do niego, nie dawałam znać ze o czymkolwiek wiem, spytałam się co robił wieczorem on na to że mnie kocha i że czekał na mnie. I ze jest zmęczony. Ja do niego powiedziałam ze jestem z niego mega dumna ze się tak zmienił i że tą laskę zignorował, a on do mnie że to dla mnie robi i ze mnie kocha. Jak to usłyszałam, to powiedziałam mu że to ja byłam tamtą laską. ZAMUROWAŁO go. Nie mógł uwierzyć. Powiedziałam mu, ze ja dałam mu 2 szansę a on jest okropny i że to koniec. Zadzwonił jeszcze 2 razy. Nie odebrałam.
Potem ja zadzwoniłam do niego, stwierdziłam, ze to jednak moja wina, ze nie powinnam go była podpuszczać. On powiedział ze mu ulżyło jak z nim zerwałam i ze on w cale nie chce wracać. Ze ja mu życie zniszczyłam i ze go wykańczam psychicznie, bo powiedziałam, że ma spierdalać i on od tego dostał zgagi. Dodatkowo powiedział, ze mi przeszkadza, ze on z rodzicami mieszka nie dlatego że chce dla niego dobrze, tylko dlatego że  mu zazdroszczę, bo ja musze sobie ze wszystkim sama radzić…

Ogólnie zrobił ze mnie z lekka psychopatkę. Teraz ja już do niego się nie odzywam. Wcześniej nie mówił nigdy tak do mnie. Nie mówił ze cokolwiek mu przeszkadza. Stwierdził dodatkowo, ze to ja go swoim zachowaniem zmusiłam do ukrywania uczuć, bo bał się mnie i że z tą laską teraz to zrobił bo też przeze mnie przez stres.
Pomóżcie, nie wiem czy to może ze mną jest cos nie tak. Było nam tak dobrze, mam wrażenie że to moja wina i że ja to spieprzyłam.  Cały czas o nim myślę, jestem gotowa jechać i go przeprosić.
Dodam, ze przez cały związek nigdzie nie wyjeżdżaliśmy – ja miałam swoich kolegów, ale on uważał ze każdy się do mnie podwala i tak zerwałam kontakty ze wszystkimi. Wszystkie koleżanki w jego mniemaniu były fałszywe. Teraz nie mam kontaktu z nikim. On za to nie miał żadnych znajomych ani nikogo poza rodzicami przez cały czas jak się spotykaliśmy. Ps. Za miesiąc mieliśmy się zaręczyć. ☹

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-09-21 21:13:46)

Odp: miłośc jak z bajki i klops
izabellakw napisał/a:

3 lata temu poznałam na chacie miłego chłopaka -D. Pisaliśmy wiadomości przez kilka miesięcy- nie dzwoniliśmy, on nie odbierał telefonu, aż doszło do spotkania. Przyjechał do mnie w maju 2015 roku na drugi koniec polski- dzieliło nas 500 km. Nigdy z nikim nie rozmawiało mi się tak jak z nim, nie potrzebowaliśmy słów by się zrozumieć. Tego dnia przytulił mnie do siebie, a ja zrozumiałam, że to w tych ramionach chce już na zawsze być... I odjechał. Nasza znajomość pomimo odległości nabierała rozpędu.
Ja zanim go poznałam robiłam masę rzeczy. Studiowałam udzielałam się w kołach naukowych, miałam kilku naprawdę dobrych znajomych.  Z czasem jak nasz związek się rozwijał, znajomych ubywało, wtedy mój D. tłumaczył mi, że to dlatego że to nie byli prawdziwi przyjaciele i ze najważniejsze ze mamy siebie. Było mi z nim naprawdę dobrze.
Podczas naszego związku tęskniliśmy za sobą sporo- z uwagi na odległość, raz ja jechałam do niego raz on do mnie. Widywaliśmy się średnio raz na 2 lub 3 tygodnie. Czasem na kilka dni czasem na tydzień. Ja w miedzy czasie pracowałam i studiowałam na 2 kierunkach. Obecnie jestem na 4 roku pracuje w kancelarii i mam stypendium naukowe.
Mój D. nadal jest na 1 roku studiów, bo 6 razy nie zdał tego samego egzaminu. Nigdy nie pracował, gdy go w zeszłym roku ponownie wyrzucili ze studiów powiedziałam mu ze skoro ma teraz rok wolnego, (zanim znowu podejdzie do egzaminu) to ma iść do pracy. Szukał jej i szukał. Twierdząc, że w jego mieście – jedno z największych w Polsce, nie ma pracy dla mężczyzn i ze kobietom jest łatwiej. W końcu ja znalazł. – Jego rodzinka była na mnie zła, bo twierdzili ze jak pójdzie do pracy to nie nauczy się na egzamin, albo ze co gorsza, rzuci studia.
Nie przejmowałam się za bardzo ich opinia, gdyż w głębi wiedziałam ze dobrze robię, bo on 24 lata – mieszkający z rodzicami i żyjący na ich garnuszku musi się przecież choć trochę usamodzielnić,
Jakieś miesiąc temu przyszedł do niego – do D. email. E mail był ze strony z wideo porno na żywo( po prostu kazał mi sprawdzić kto napisał, myślał, ze to sms). Wściekłam się, a on wmawiał mi ze to pomyłka i że to na bank atak hakerów jest. Nie uwierzyłam, weszłam na ta stronę, okazało się ze ma tam profil. Nie chodziło o to ze od czasu do czasu sobie cos obejrzy, tylko o to że kłamał i się tego wypierał. W końcu się przyznał i się pogodziliśmy. Wszystko było ok. Jednak mi cos nie dawało spokoju, niby błahostka – każdy facet ogląda przecież porno, a nawet kobietom się to zdarza.
A jednak coś mnie pod kopułką dręczyło…. Sprawdziłam jego maila, tym razem bardzo dokładnie. Okazało się ze za nim mnie poznał, pisał z miliardem kobiet i ze wszystkimi głównie o seksie! Wysyłam im swoje nagie fotki. Fotki swoich najintymniejszych miejsc, oraz w niektórych przypadkach takie rzeczy pisał, że aż mi się niedobrze zrobiło. Kipiałam ze smutku, złości i niedowierzania, że on który obsypywał mnie kwiatami, dbał mnie gdy byłam chora i oficjalnie brzydził się takim czymś – jego ojciec robi to jego matce – o czym D. dowiedział się przez przypadek. Nie mogłam uwierzyć ze takie rzeczy robił mój D. W kłótni powiedziałam ze odchodzę, a on jest zboczony, ma się leczyć i spier**** ode mnie. On mieszka z rodzicami- jego matka słyszała wszystko. Wyszła na korytarz i z wielką urazą powiedziała, ze nie życzy sobie żebym tak się do D. zwracała. Ja spakowałam rzeczy i wyszłam. Po dobrych kilkudziesięciu minutach przybiegł do mnie na przystanek autobusowy. Poprosił o rozmowę, gadaliśmy w parku do wieczora. Przepraszał, mówił ze to błędy przeszłości, ze on taki nie jest, przecież go znam. Ze chce to dobudować. Ze mnie kocha najmocniej na świecie. Uległam, wróciłam z nim do domu. Gdy wróciłam do domu- do siebie, cały czas siedziało mi to w głowie, stwierdzałam że nie dam rady, że cały czas przed oczami mam te zdjęcia. On powiedział ze rozumie i ze mam rację, ze zasługuje na kogoś lepszego niż on.  Zasmuciło mnie to, bo myślałam, że przyjedzie, że on o mnie zawalczy, a on stwierdził tylko że widział to w mich oczach jak wsiadałam do pociągu. Ja dzwoniłam do niego jeszcze kilka razy, powiedziałam mu ze boli mnie to że nawet nie przyjedzie i nie zawalczy. On stwierdził ze nie ma jak bo pracuje. Powiedziałam ze przecież może wziąć zwolnienie lekarskie… Tak zrobił. Przyjechał. Pogodziliśmy się i wróciliśmy do siebie.
Był u mnie tydzień. W tym czasie miałam sporo nauki – pisałam pracę. Chodził ze mną do biblioteki ja pisałam on uczył się na egzamin. Zauważyłam, że spogląda na inne kobiety, nic mu nie mówiła, postanowiłam poobserwować. Gdy zaczął spoglądać na każdy tyłek studentki, która nas mijała, poinformowałam go że mi się to nie podoba i że dopiero co wróciliśmy do siebie, po tym wszystkim, mógłby sobie darować. On powiedział mi że nie patrzy się na ich tyłki, tylko ma takie zboczenie zawodowe, i patrzy czy nie mają krzywych nóg!!! ( On nie ma zawodu medycznego bo nadal jest na tym 1 roku) Wkurzyłam się z lekka, ale po rozmowie stwierdził że już nie będzie – powiedziałam ze rozumiem ze każdy facet się patrzy, ale żeby nie robił tego przy mnie. W miedzy czasie ustaliliśmy, ze on w końcu się usamodzielni, zacznie studia w moim mieście i się przeprowadzi do mnie ( ja do niego nie mogłam, nie studiuję tylko w Polsce i z racji tego nie mogę się ruszyć z obecnego miejsca).
Było ok, ale moje zaufanie do niego równało się zeru. Samej mnie to mega bolało, bo przecież wcześniej ufałam mu bardziej niż sobie samej. Stwierdziłam, ze muszę sprawdzić to czy on naprawdę chce się zmienić czy tylko mi tak mówi. Wiem to nie fair, ale obiecałam sobie, ze jeśli będzie ok, to zaufam mu tak jak wcześniej. Założyłam nieprawdziwy profil na Facebooku, zaprosiłam kilkunastu znajomych, i wstawiłam zdjęcia ładnej dziewczyny. Napisałam do D. jako ta „nowa” dziewczyna z nowego profilu, ze chce kilku porad co do uczelni, bo słyszałam ze on tam studiuje a ja od października zaczynam. D. powiedział mi że jakaś dziewczyna do niego pisze. Po chwili zaczęłam jako ta „nowa” pisać do niego że chciałabym jego fotki bo jest mega przystojny i ze ogólnie poświntuszyć. On powiedział ze nie bo ma dziewczynę i ją kocha. MEGA się ucieszyłam i stwierdziłam ze ma dobe intencje i ze go kocham. D. po kilku dniach zaczął się chełpić tym, ze tak dzielnie odmówił i ze teraz to chyba jest dowód na to że mogę mu zaufać i że w ogóle to taki super jest. Nigdy się tak nie zachowywał- zdziwiłam się i ponownie odpaliłam profil naszej „ nowej”. Napisałam do D. ze nie mogę o nim przestać myśleć, i że wyśle mu swoje nagie fotki jak chce. D przystał na to bez zastanowienia – w miedzy czasie pisał do mnie że mnie kocha. Wyszło na to, ze D. zwalił sobie konia przy fotach wymyślonej przeze mnie laski z Facebooka.  Zadzwoniłam do niego, nie dawałam znać ze o czymkolwiek wiem, spytałam się co robił wieczorem on na to że mnie kocha i że czekał na mnie. I ze jest zmęczony. Ja do niego powiedziałam ze jestem z niego mega dumna ze się tak zmienił i że tą laskę zignorował, a on do mnie że to dla mnie robi i ze mnie kocha. Jak to usłyszałam, to powiedziałam mu że to ja byłam tamtą laską. ZAMUROWAŁO go. Nie mógł uwierzyć. Powiedziałam mu, ze ja dałam mu 2 szansę a on jest okropny i że to koniec. Zadzwonił jeszcze 2 razy. Nie odebrałam.
Potem ja zadzwoniłam do niego, stwierdziłam, ze to jednak moja wina, ze nie powinnam go była podpuszczać. On powiedział ze mu ulżyło jak z nim zerwałam i ze on w cale nie chce wracać. Ze ja mu życie zniszczyłam i ze go wykańczam psychicznie, bo powiedziałam, że ma spierdalać i on od tego dostał zgagi. Dodatkowo powiedział, ze mi przeszkadza, ze on z rodzicami mieszka nie dlatego że chce dla niego dobrze, tylko dlatego że  mu zazdroszczę, bo ja musze sobie ze wszystkim sama radzić…

Ogólnie zrobił ze mnie z lekka psychopatkę. Teraz ja już do niego się nie odzywam. Wcześniej nie mówił nigdy tak do mnie. Nie mówił ze cokolwiek mu przeszkadza. Stwierdził dodatkowo, ze to ja go swoim zachowaniem zmusiłam do ukrywania uczuć, bo bał się mnie i że z tą laską teraz to zrobił bo też przeze mnie przez stres.
Pomóżcie, nie wiem czy to może ze mną jest cos nie tak. Było nam tak dobrze, mam wrażenie że to moja wina i że ja to spieprzyłam.  Cały czas o nim myślę, jestem gotowa jechać i go przeprosić.
Dodam, ze przez cały związek nigdzie nie wyjeżdżaliśmy – ja miałam swoich kolegów, ale on uważał ze każdy się do mnie podwala i tak zerwałam kontakty ze wszystkimi. Wszystkie koleżanki w jego mniemaniu były fałszywe. Teraz nie mam kontaktu z nikim. On za to nie miał żadnych znajomych ani nikogo poza rodzicami przez cały czas jak się spotykaliśmy. Ps. Za miesiąc mieliśmy się zaręczyć. ☹

Oczywiście, że spieprzyłaś. Tak ładnie łykałaś jego chwalenie się zmianami i zamiast pozostać w stanie permanentnego zachwytu, postanowiłaś działać. I co? Spieprzyłaś. Przecież to Twoja wina, że on uganiał się i ugania za innymi, to Twoja wina, że Cię okłamywał, to Twoja wina... .

A teraz już poważnie.
Składaj sobie samej gratulacje za intuicję i to, że teraz, nie po ślubie, poznałaś prawdziwą twarz tego człowieka.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

3

Odp: miłośc jak z bajki i klops

Ale ja nie jestem osobą, która wymienia na nowy model gdy cos sie pieprzy. Może miłośc w cale nie jest łatwa i cudowna, może czasem trzeba przełknąć gorycz, by móc cos budować. Może powinnam po prostu pomóc mu z tego wyjść.

Reklama

4

Odp: miłośc jak z bajki i klops

wiem.. popieprzone to wszystko i aż nie chce się czytać... Ale potrzebuję obiektywnego spojrzenia na sprawę.

5

Odp: miłośc jak z bajki i klops

On chce pomocy?
Pomóc można tylko osobie, która tej pomocy oczekuje. Inaczej... .
Z Twych postów wynika, że jednego czego chce ten człowiek, to uzależnić Cię od siebie i używać. Póki co, jego metoda zdaje egzamin.

Pomyśl, czemu pozwalasz na naruszanie swych granic. Zwrot "Bo kocham" nie jest odpowiedzią, tylko wykrętem.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.
Reklama

6

Odp: miłośc jak z bajki i klops

Bo każdy popełnia w życiu błędy i nikt nie jest idealny... Boje się też, ze nikt mnie nie pokocha... Ze zostanę sama, bo mam zbyt wysokie wymagania.

7

Odp: miłośc jak z bajki i klops
izabellakw napisał/a:

Bo każdy popełnia w życiu błędy i nikt nie jest idealny... (...)

100% racji. Ale... o rację tu chodzi?


(...) Boje się też, ze nikt mnie nie pokocha... (...)

I to jest źródło problemów. Można takie myślenie zmienić.


(...) mam zbyt wysokie wymagania.

Bycie z kimś, kto odseparowuje Cię od znajomych, kto narusza Twe granice, kto nie szanuje Ciebie, kto stosuje przemoc, to efekt owych wysokich wymagań?

Oprzytomnij.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

8

Odp: miłośc jak z bajki i klops

"bo powiedziałam, że ma spierdalać i on od tego dostał zgagi"
mój ulubiony fragment big_smile trzeba było mu polecić ranigast.

Ok, więc sytuacja jest moim zdaniem niejednoznaczna.
Głowny problem wyniknął z tego, że uczepiłaś się że on w przeszłości miał ekshibicjonistyczne zapędy. no nawet jeśli miał to co z tego? każdy ma jakąś przeszłość. powinnaś była to olać, ale uznałaś, że to burzy twoje zaufanie więc wystawiłaś go na próbę, którą oblał (btw skąd wiesz, że sobie zwalił do fotki twojego alterego z fb?). Chociaż to też jest dla mnie nieoczywiste.
No dobra ale jak tak zsumować tą jego porno przeszłość+bezczelne oglądanie się na innymi+flirt na fb to faktycznie daje to niefajny jego obraz, jak do tego dodamy brak samodzielnosci, pracy, wieczne studia i stukniętych rodziców to mozliwe ze lista minusów przewyższy jego plusy.
Ale to takie dywagacje w ramach polepszenia twojego samopoczucia, bo moim zdaniem historia ta ma swój koniec w tym, że ja na jego miejscu w życiu bym nie chciała być z osobą która wystawiła mnie na taką próbę. Ja bym ci nie wybaczyła takiej zagrywki. Jeśli mu nie ufałaś to trzeba było z nim zerwać jak normalny człowiek, a nie odstawiać takie szopki. Po takiej akcji ani ty mu nie ufasz, ani on tobie. Moim zdaniem po zawodach.

9

Odp: miłośc jak z bajki i klops

Też myślę, że zaufanie nadszarpnięte z dwóch stron będzie bardzo trudno odbudować...

10

Odp: miłośc jak z bajki i klops

ok też mam właśnie takie myśli, ale czy skoro ja potrafiłam przegryźć za 1 razem tą jego przeszłość, to czy nie zasługuje teraz na to by on wybaczył mi moje zachowanie?
Ps. to że zrobił co zrobił z tą "nową" laską z Facebooka wiem, bo wysyłał na bieżąco zdjęcia tego co robi.

11

Odp: miłośc jak z bajki i klops

jezu to musiało być traumatyczne doświadczenie.
ty nie przegryzłaś jego przeszłosci za 1 razem, gdyby tak było to nie wystawiłabys go na tę fejsbukową próbę. nie ufałaś, powiedziałaś "sprawdzam" i przegrałaś.

12

Odp: miłośc jak z bajki i klops

chyba było jednak lepiej przegrać teraz, niż za parę lat po ślubie.

13

Odp: miłośc jak z bajki i klops

Rany, co za popaprany facet. Jak dobrze, że się rozstaliście.
Patrz, jest od 6 lat na pierwszym roku, z trudem znalazł prace co się jego rodzinie nie podobało, jego matka chyba nie widzi sytuacji bo go broni nawet jak on robi źle. Dla mnie to są symptomy jakiegoś chorego układu rodzinnego.
Przestałaś mieć znajomych, nie jesteś pewna kto jest normalny i kto zrobił dobrze a kto źle, nie masz do niego zaufania i go sprawdzasz a on odstawia numery na lewo i prawo i jeszcze zwala winę na ciebie.
Chcesz siedzieć w takim czymś?

Jeżeli pracujesz i masz 2 kierunki studiów w tym jedne zagraniczne to znajdź sobie kogoś na twoim poziomie a nie kolesia który nieznanej dziewczynie (mówię o profilu jaki stworzyłaś) wysyła fotki jak wali konia.

Żenada.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016