nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

Temat: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum

Cześć,
na czym polega stworzenie związku po 25 roku życia? Mam 26 lat i od 3 lat nie byłam z nikim. To nie jest normalne. Od kilku lat zdarzają mi się platoniczne miłości jak w gimnazjum, chowanie uczyć, a kiedy odważę się powiedzieć co czuję okazuje się, że to za szybko, że tylko przyjaźń wchodzi w grę- albo że jestem 2 opcją.

Problem w tym, że nie potrafię kolegować się z facetami, przyjaźnić z facetami, którzy mi się podobają. A inni moi koledzy albo nie chcą sięspotykać nawet koleżeńsko bo ni emają czasu albo są juz w związkach.
Nie wiem co robić, bo wiem, ze aby teraz zdobyc faceta powinnam byc szczesliwa, akceptowac siebie itp. A jak mam to zrobić jesli na około mnie nie ma fajnych mezczyzn, a Ci któzy są fajni mają mnie tylko za kolezankę? Do tego stopnia, ze wiedzą to i są do mnie mili aby mnie nie urazić jakimis zartami albo rozmowami o partnerkach innych?
Co jest nie tak?
Jak mogę zamienić tą 'moc' aby byc na przodzie, abym to ja dyktowała warunki, aby to domnie podchodzili a nie ja do nich? O co chodzi?
Zawsze slysze, ze jestem taka fajna a nie mam faceta a nikt nie wie dlaczego...
A flirtuję, daje sie poznać...
smile
Co jest nie tak?

Jak niektore dziewczyny wytrzymują kolezenstwo z chlopakiem i to one go przetrzymują tak dlugo ze to on je blaga o bycie razem? Zawsze bylo tak ze to ja bylam przytrzymywana...

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum

Musisz po prostu z kilkoma fajnymi tylko zacząć się kolegować. Po co? Żebyś się nauczyła na luzie podchodzić do relacji z facetami. Czemu każdy "fajny", ma być od razu kandydatem na chłopaka? Jak nauczysz się koleżeństwa w relacji z tymi ciekawszymi, to potem wejdzie Ci to w nawyk i nawet nie zauważysz, kiedy to faceci zaczną dostrzegać w Tobie kogoś więcej. Po prostu samoistnie oduczysz się sprawiania wrażenia zdesperowanej.

Widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

3 Ostatnio edytowany przez chcębyćlepsza (2017-09-18 09:12:40)

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
Myszeczka23 napisał/a:

Musisz po prostu z kilkoma fajnymi tylko zacząć się kolegować. Po co? Żebyś się nauczyła na luzie podchodzić do relacji z facetami. Czemu każdy "fajny", ma być od razu kandydatem na chłopaka? Jak nauczysz się koleżeństwa w relacji z tymi ciekawszymi, to potem wejdzie Ci to w nawyk i nawet nie zauważysz, kiedy to faceci zaczną dostrzegać w Tobie kogoś więcej. Po prostu samoistnie oduczysz się sprawiania wrażenia zdesperowanej.


ja nie musze sie kolegowac z facetami.
nie robie nic na sile. zawsze mialam kolezanki a facet to byl 'kandydat' na chlopaka. chociaz oczywiscie mialam tez kiedys kolegow ale to predzej czy pozniej ja sie zauraczalam i dostawalam kosza i koniec znajomosci.

w moim otoczeniu nie ma facetów. dlatego tez moge sie wydawac zdesperowana. nawet nie wiem juz co mam robic smile
wiem ze facetom kolezenstwo w miare latwo przychodzi ale zwiazek czy cos moze kiełkowac latami. a ja nie chce tyle czekac.

kolezanki lapią facetów na imprezach, w barach i jakos owijają ich wokol palca ze są z nimi.
nie wiem co robic.

jak mam sie z kims umowic to zawsze dostaje kosza. mimo ze np chce i sc z kims na piwo po kolezensku. dopiero jak ja odejde. przestane sie odzywac taki delikwent sam do mnie pisze bo jest przestraszony ze go zignorowalam, olalam...
pozniej juz mi nie zalezy i to nawet ja nie mowie wprost.


najgorszy kiedys byl moj znajomy z ktorym juz nie mam zadnej relacji. -poszlismy do lozka po roku znajomosci. ja myslalam, ze cos z tego bedzie. on mnie olał bardzo nieprzyjemnie nawet jesli sie kolezensko znalismy. czylam sie jak jakas szmata. myslalam, ze nawet to ze sie kolegujemy zaowocuje komunikacja czy jakims szacunkiem- nie. nic.
pozniej po roku, po półtora dziwił się, ze nie chce z nim utrzymywac kontaktu. dziwił się ze nie chce byc jego kolezanką.

po prostu czekał ponad rok na to aby isc ze mna do lozka i zerwal znajomosc. jedna z fajniejszych osob w ktorych sie zauroczylam. od tej pory nie musze sie kolegowac z facetami.
po prostu nie potrzebne mi to jest.

po prostu mam wrazenie, ze w zyciu brakowalo mi takiego etapu kolezenstwa z facetami. w liceum bylam kolezanka mialam duzo kolegów, mialam tez chłopaków. pozniej na studiach cos sie stalo . babski kierunek, duzo nauki, malo facetów, bój kobiet o faceta. nowi znajomi. zawsze te same baby.. nie wiedzialam co robie zle. zawsze bylam najbardziej otwarta, najfajniejsza ale zawsze sama. zawsze ten sam tekst. ty taka otwarta a zawsze sama.

pozniej ten czas dostawania koszy. zamknelam sie w sobie.
poza tym wychowanie tez ma tu pewien wplyw. mimo ze mam 26 lat nadal mieszkam z rodzicami. wkurza mnie to ale koncze studia i dopiero pozniej sie odbije. na wszystko zapracowywuje sama. nikt mi nie pomaga jest mi mega ciezko nawet na sercu.
mam wrazenie, ze mam pod górke wszedzie. nie wiem dlaczego.

Reklama

4

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum

Ja wiem jedno: nauczyłam się kolegować z facetami, nie brać każdego jako kandydata na chłopaka. Potrafię również kolegować się z takimi, z którymi kiedyś tam chciałam być, ale oni mnie nie chcieli. Rozumiem to, bo a sama nie każdego chce. Nie mam z tym żadnego problemu, nie czuję się wtedy gorsza, że jakiś facet chciał inną, zamiast mnie. Ale zaczęło się to własnie od tego, że nauczyłam się luźnej relacji z facetami. Dlatego napisałam Ci, że musisz sobie to wypracować. Tak, nic nie musisz, możesz tylko chcieć. Ale to Ci po prostu wiele w życiu ułatwi. wink

Widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

5

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum

Zgadzam się z Myszą.
Poza tym:
"wiem, ze aby teraz zdobyc faceta powinnam byc szczesliwa, akceptowac siebie itp. A jak mam to zrobić jesli na około mnie nie ma fajnych mezczyzn, a Ci któzy są fajni mają mnie tylko za kolezankę? "
Uzależniasz swoje szczęscie i samooakceptację od czynników zewnętrznych? NIEMĄDRZE wink
Myślisz, że z facetem u boku będziesz szczęsliwsza niż sama? to tak nie działa.
"Jak mogę zamienić tą 'moc' aby byc na przodzie, abym to ja dyktowała warunki, aby to domnie podchodzili a nie ja do nich? O co chodzi?"
nie zmienisz tego dopóki nie zmienisz swojego nastawienia. bo teraz to ty jesteś tą osobą potrzebującą tzw "needy". Dopiero jak staniesz się osobą która nie potrzebuje nikogo innego do szczęscia to zaczniesz dyktować warunki.
Co robiłaś przez te 3 lata jako singielka, że się teraz obudziłaś z ręką w nocniku?
Rozwijałaś jakoś swoje pasje, zainteresowania?

Reklama
Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
chcębyćlepsza napisał/a:

Cześć,
na czym polega stworzenie związku po 25 roku życia? Mam 26 lat i od 3 lat nie byłam z nikim. To nie jest normalne. Od kilku lat zdarzają mi się platoniczne miłości jak w gimnazjum, chowanie uczyć, a kiedy odważę się powiedzieć co czuję okazuje się, że to za szybko, że tylko przyjaźń wchodzi w grę- albo że jestem 2 opcją.

A co w tym nienormalnego? Są ludzie po 30, którzy nie mieli nikogo kilka lat i jakoś nie uważam ich za nienormalnych. Każdy ma swój czas na związek. Nie możesz wychodzić z założeń opartych na matematycznych wyliczeniach typu - 3 lata nikogo nie mam = jestem nienormalna.

Problem w tym, że nie potrafię kolegować się z facetami, przyjaźnić z facetami, którzy mi się podobają. A inni moi koledzy albo nie chcą sięspotykać nawet koleżeńsko bo ni emają czasu albo są juz w związkach.
Nie wiem co robić, bo wiem, ze aby teraz zdobyc faceta powinnam byc szczesliwa, akceptowac siebie itp. A jak mam to zrobić jesli na około mnie nie ma fajnych mezczyzn, a Ci któzy są fajni mają mnie tylko za kolezankę? Do tego stopnia, ze wiedzą to i są do mnie mili aby mnie nie urazić jakimis zartami albo rozmowami o partnerkach innych?
Co jest nie tak?
Jak mogę zamienić tą 'moc' aby byc na przodzie, abym to ja dyktowała warunki, aby to domnie podchodzili a nie ja do nich? O co chodzi?
Zawsze slysze, ze jestem taka fajna a nie mam faceta a nikt nie wie dlaczego...
A flirtuję, daje sie poznać...
smile
Co jest nie tak?

Może zbyt rygorystycznie i za szybko do tego podchodzisz. Przede wszystkim wrzuć na luz i zacznij myśleć o innych rzeczach - hobby, praca, spotkania ze znajomymi. Zadręczanie się nic Ci nie pomoże, tylko będzie psuło humor. Jesteś jeszcze młoda - serio w dzisiejszych czasach związki na dłużej po 30stce to nic nienormalnego. Najgorzej jest obiecywać sobie przy każdej znajomości, że to może już ten, że wreszcie się uda.... niestety tak to nie działa. Do każdej znajomości musisz podejść z dystansem, traktując ją jako... znajomość. Dopiero po kilku spotkaniach będziesz miała jakiś względny obraz tej drugiej osoby i ocenisz, czy warto poświęcać dalej czas czy sobie darować.

Poza tym ludzie nie mają na czole wypisanego CV, więc ciężko tak ocenić kto jest fajny, a kto nie wink

W jaki sposób szukasz facetów? Jakieś portale? Konkretne miejsca?

Jak niektore dziewczyny wytrzymują kolezenstwo z chlopakiem i to one go przetrzymują tak dlugo ze to on je blaga o bycie razem? Zawsze bylo tak ze to ja bylam przytrzymywana...

Niedawno poruszyliśmy kilka tematów związanych z friendzone. W większości z nich wypłynął temat, w którym to właśnie głównie niezdecydowani  faceci są przetrzymywani przez kobiety jako koledzy/przyjaciele. To chyba kwestia charakteru obu stron i podejścia oraz szczerości wobec siebie.

Life is an eternal search...
Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
Myszeczka23 napisał/a:

Ja wiem jedno: nauczyłam się kolegować z facetami, nie brać każdego jako kandydata na chłopaka. Potrafię również kolegować się z takimi, z którymi kiedyś tam chciałam być, ale oni mnie nie chcieli. Rozumiem to, bo a sama nie każdego chce. Nie mam z tym żadnego problemu, nie czuję się wtedy gorsza, że jakiś facet chciał inną, zamiast mnie. Ale zaczęło się to własnie od tego, że nauczyłam się luźnej relacji z facetami. Dlatego napisałam Ci, że musisz sobie to wypracować. Tak, nic nie musisz, możesz tylko chcieć. Ale to Ci po prostu wiele w życiu ułatwi. wink

nie bede sie kolegowac z kims kto doprowadza mnie do rozkmin  i do takich dolkow psychicznych, ze mam 7 miesieczne rozkminy.
dlaczego nie wyszlo nam po seksie jesli kolegowalismy sie bardzo normalnie , luzno. myslalam, ze 'chodzimy na randki i sie spotykamy'. a on po prostu wtedy taki byl i tak z kazda robil.

kiedys znowu napoczatku studiów ktos na kim mi zalezalo i byl jakis tam etap relacji- uderzyl mnie. nienawidzilam tego . usunelam go z zycia.

ten kolega  z ktorym myslalam, ze cos bedzie oczywiscie pomnie byl w zwiazkach. mial laski i skrzetnie ukrywal to abym ja sie nie dowiedziala, bo odkryl ze sie przejmuje. i myslal, ze jestem slaba. a ja nie bylam slaba a po prostu znienawidzilam czlowieka po ktorym mialam rozkminy ok 7 miesiecy.
a on nawet teraz dziwi się, ze nie chce byc jego kolezanką.
chora sytuacja.

( chodze tylko do lozka  z ludzmi na ktorych mi zalezy- dlatego tak to tez przezylam bo myslalam, ze cos z tego bedzie bo juz sie wkrecilam- oczywiscie historia jak z telenoweli typowa).

8 Ostatnio edytowany przez chcębyćlepsza (2017-09-18 09:23:23)

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
sosenek napisał/a:

Zgadzam się z Myszą.
Poza tym:
"wiem, ze aby teraz zdobyc faceta powinnam byc szczesliwa, akceptowac siebie itp. A jak mam to zrobić jesli na około mnie nie ma fajnych mezczyzn, a Ci któzy są fajni mają mnie tylko za kolezankę? "
Uzależniasz swoje szczęscie i samooakceptację od czynników zewnętrznych? NIEMĄDRZE wink
Myślisz, że z facetem u boku będziesz szczęsliwsza niż sama? to tak nie działa.
"Jak mogę zamienić tą 'moc' aby byc na przodzie, abym to ja dyktowała warunki, aby to domnie podchodzili a nie ja do nich? O co chodzi?"
nie zmienisz tego dopóki nie zmienisz swojego nastawienia. bo teraz to ty jesteś tą osobą potrzebującą tzw "needy". Dopiero jak staniesz się osobą która nie potrzebuje nikogo innego do szczęscia to zaczniesz dyktować warunki.
Co robiłaś przez te 3 lata jako singielka, że się teraz obudziłaś z ręką w nocniku?
Rozwijałaś jakoś swoje pasje, zainteresowania?

ponad pół roku rozkminiałam faceta na ktorym mi zalezalo a który mnie olał.
ale rozwijałam pasje, wyjechałam za granicę dopracy i na studia. zaczelam bardziej dbac o siebie.

za granica bylo mi latwiej. to ja zapraszalam napiwo zwykle siegodzili. bez podtekstów. u mnie wsrod znajomych sa wymowki bo od razu czuja, ze chce zwiazkualbo nie daj boze czegos innego. wink
masakra. a ja po prostu chce sie spotkac. normalnie wink

aha
i jeszcze cos. mam taka tendencje, ze jak uslysze 3 max 4 razy odmowe od kolegi to olewam go i juz nawet pozniej nie interesuje mnie kolezenstwo. bo ja nie mam czasu zabiegac o kolege.
nawet nikt nie zabiega o mnie jako o kolezanke wiec tutaj ja zawsze wychodze z inicjatywa.
nie boje sie odmow. nawet 2 pod rzad. ale jesli nie widze zainteresowania IDE DALEJ. OLEWAM NAWET KOLEGOW Z GRUPY IPOZNIEJ NAWTE NIE CHCE MI SIE Z NIMI WYCHODZI W GRUPIE.
a oni się dziwią dlaczego wink

9

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
chcębyćlepsza napisał/a:
Myszeczka23 napisał/a:

Ja wiem jedno: nauczyłam się kolegować z facetami, nie brać każdego jako kandydata na chłopaka. Potrafię również kolegować się z takimi, z którymi kiedyś tam chciałam być, ale oni mnie nie chcieli. Rozumiem to, bo a sama nie każdego chce. Nie mam z tym żadnego problemu, nie czuję się wtedy gorsza, że jakiś facet chciał inną, zamiast mnie. Ale zaczęło się to własnie od tego, że nauczyłam się luźnej relacji z facetami. Dlatego napisałam Ci, że musisz sobie to wypracować. Tak, nic nie musisz, możesz tylko chcieć. Ale to Ci po prostu wiele w życiu ułatwi. wink

nie bede sie kolegowac z kims kto doprowadza mnie do rozkmin  i do takich dolkow psychicznych, ze mam 7 miesieczne rozkminy.
dlaczego nie wyszlo nam po seksie jesli kolegowalismy sie bardzo normalnie , luzno. myslalam, ze 'chodzimy na randki i sie spotykamy'. a on po prostu wtedy taki byl i tak z kazda robil.

kiedys znowu napoczatku studiów ktos na kim mi zalezalo i byl jakis tam etap relacji- uderzyl mnie. nienawidzilam tego . usunelam go z zycia.

ten kolega  z ktorym myslalam, ze cos bedzie oczywiscie pomnie byl w zwiazkach. mial laski i skrzetnie ukrywal to abym ja sie nie dowiedziala, bo odkryl ze sie przejmuje. i myslal, ze jestem slaba. a ja nie bylam slaba a po prostu znienawidzilam czlowieka po ktorym mialam rozkminy ok 7 miesiecy.
a on nawet teraz dziwi się, ze nie chce byc jego kolezanką.
chora sytuacja.

( chodze tylko do lozka  z ludzmi na ktorych mi zalezy- dlatego tak to tez przezylam bo myslalam, ze cos z tego bedzie bo juz sie wkrecilam- oczywiscie historia jak z telenoweli typowa).


ale wiesz, że to nie on Cię do tego rozkminiania doprowadził, tylko Ty sama big_smile

zapominasz, że to Ty odpowiadasz za swoje życie - więc sama robić różne rzeczy i nikt Cię do niczego nie zmusza
skoro rozkminiasz przez siedem miesięcy, to znaczy, ze sama chcesz rozkminiać przez siedem miesięcy - proste smile

10

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum

Hmmm, moim zdaniem jesteś zbyt nastawiona na związek, zamiast na poznanie drugiej osoby. Tak jak Zatroskany wspomniał- ostatnio sporo wałkowaliśmy na forum takie tematy, ale się powtórzę- dlaczego jesteś zainteresowana ZWIĄZKIEM, a nie tym drugim człowiekiem? Dlaczego nie możesz się spotykać z kimś na luzie, bez ciśnienia i oczekiwań? To, że jeden facet zwodził cię 7mcy to jeszcze żadna reguła.
Zacznijmy od początku:
-Skąd wyczarowujesz tych swoich facetów, kolegów?
-Jak często randkujesz?
-Czy oni wychodzą z propozycją czy zawsze ty? Jak wyglądają te wasze spotkania? to randki?

11

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
chcębyćlepsza napisał/a:

Cześć,
na czym polega stworzenie związku po 25 roku życia? Mam 26 lat i od 3 lat nie byłam z nikim. To nie jest normalne. Od kilku lat zdarzają mi się platoniczne miłości jak w gimnazjum, chowanie uczyć, a kiedy odważę się powiedzieć co czuję okazuje się, że to za szybko, że tylko przyjaźń wchodzi w grę- albo że jestem 2 opcją.

Problem w tym, że nie potrafię kolegować się z facetami, przyjaźnić z facetami, którzy mi się podobają. A inni moi koledzy albo nie chcą sięspotykać nawet koleżeńsko bo ni emają czasu albo są juz w związkach.
Nie wiem co robić, bo wiem, ze aby teraz zdobyc faceta powinnam byc szczesliwa, akceptowac siebie itp. A jak mam to zrobić jesli na około mnie nie ma fajnych mezczyzn, a Ci któzy są fajni mają mnie tylko za kolezankę? Do tego stopnia, ze wiedzą to i są do mnie mili aby mnie nie urazić jakimis zartami albo rozmowami o partnerkach innych?
Co jest nie tak?
Jak mogę zamienić tą 'moc' aby byc na przodzie, abym to ja dyktowała warunki, aby to domnie podchodzili a nie ja do nich? O co chodzi?
Zawsze slysze, ze jestem taka fajna a nie mam faceta a nikt nie wie dlaczego...
A flirtuję, daje sie poznać...
smile
Co jest nie tak?

Jak niektore dziewczyny wytrzymują kolezenstwo z chlopakiem i to one go przetrzymują tak dlugo ze to on je blaga o bycie razem? Zawsze bylo tak ze to ja bylam przytrzymywana...


Przestan szukac romantycznej milosci, a zacznij szukac romantycznego seksu. Dobry kochanek znajdzie się szybciej, niż się spodziewasz o ile przestaniesz sie bac.

A bedac spelniona w seksie latwiej ci bedzie zdecydowac czego ci do tego seksu jeszcze brakuje i to znalezc.

Przestan byc wybierana, zacznij wybierac sama.

Nic tu nie ma ;P

12

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
sosenek napisał/a:

Hmmm, moim zdaniem jesteś zbyt nastawiona na związek, zamiast na poznanie drugiej osoby. Tak jak Zatroskany wspomniał- ostatnio sporo wałkowaliśmy na forum takie tematy, ale się powtórzę- dlaczego jesteś zainteresowana ZWIĄZKIEM, a nie tym drugim człowiekiem? Dlaczego nie możesz się spotykać z kimś na luzie, bez ciśnienia i oczekiwań? To, że jeden facet zwodził cię 7mcy to jeszcze żadna reguła.
Zacznijmy od początku:
-Skąd wyczarowujesz tych swoich facetów, kolegów?
-Jak często randkujesz?
-Czy oni wychodzą z propozycją czy zawsze ty? Jak wyglądają te wasze spotkania? to randki?

Mam podobne wrażenia.
Bije od ciebie desperacja, która w moim odczuciu jest doskonale wyczuwalna przez twoje ewentualne obiekty zainteresowania. To się czuje, gdy druga osoba kręci się w pobliżu, bo chce CZEGOŚ ode mnie, w odróżnieniu od sytuacji, gdy jest zainteresowaną mną jako człowiekiem.

13

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
sosenek napisał/a:

Hmmm, moim zdaniem jesteś zbyt nastawiona na związek, zamiast na poznanie drugiej osoby. Tak jak Zatroskany wspomniał- ostatnio sporo wałkowaliśmy na forum takie tematy, ale się powtórzę- dlaczego jesteś zainteresowana ZWIĄZKIEM, a nie tym drugim człowiekiem? Dlaczego nie możesz się spotykać z kimś na luzie, bez ciśnienia i oczekiwań? To, że jeden facet zwodził cię 7mcy to jeszcze żadna reguła.
Zacznijmy od początku:
-Skąd wyczarowujesz tych swoich facetów, kolegów?
-Jak często randkujesz?
-Czy oni wychodzą z propozycją czy zawsze ty? Jak wyglądają te wasze spotkania? to randki?

moze jestem nastawiona na zwiazek. ale moze to tez przez moj charakter.
jestem dosc charakterna ale przy 2 poznaniu pokazuje swoje oblicze normalne, lagodniejsze. wiem, ze moge sprawiac wrazenie osoby bardzo dominującej i pewnej siebie.
jestem tez ruda i mam dosc charakterystyczną twarz. dla niektrych piekna a dla niektorych zbyt meska.

ludzie po pijaku wieszają sie na mnie. kolezanki mowia mi ze mam piekne usta, faceci ze oczy i policzki.
tak jakbym byla jakims obiektem.

ubieram sie tez normalnie, na luzie, ale kolorowo. przebywam w srodowisku ludziczarnych, szarych. jakis takich rozmemłanych.
nawet  u nas w miescie w asp artysci chodza na czarno . nie ma 'normalnosci'.

jesli z kims sie umawiam idziemy na piwo. albo chodzimy na spacery jezdzimy autem i rozmawiamy.
zwykle jestem jakby na 2 opcji, pozycji bo koledzy interesują sie dziewczynami w szpilkach z nadumanymi ustkami a nienormalnymi - np porownanie jennifer aniston i angeliny. jestem aniston.
mam tez swietne poczucie  humoru. koledzy je chwala ale np do tanca i tak prosza laski w szpilach z nadmuchanymi ustami.
nie koloryzuje.
2 tyg temu bylam na urodzinach kolegi.
tylko jai 1 dziewczyna ubralysmy sie elegancko na luzie MLODZIEZOWO JAK NA NASZ WIEK. dziewczyny kolegow zalozyly zlote szpile, miniowki, kolczyki do ramion jakby szly na dyskoteke ( bylo to PIWO I DRINKI 3-4H W KLUBOKAWIARNI) . wiem, ze to nie ma sensu takie porownywanie. ale od zawsze bylo tak, ze wygladem troche odstawalam od reszty wszedzie i w liceum i na studiach bo np nie zakladalam ciagle szpilek albo zakietów tylkoraczej trampki swetry, jakies leginsy. nie mowie, ze nieladnie. wlasnie tak mialam wrazenie, jak w berlinie czy londynie.

a u nas wiocha, nawet na uczelni. zakiet leginsy i szpile na normalne zajęcia.
i taki kolega od razu zwroci uwage na taka laske a nie na mnie w tramkach.

14

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
Iceni napisał/a:
chcębyćlepsza napisał/a:

Cześć,
na czym polega stworzenie związku po 25 roku życia? Mam 26 lat i od 3 lat nie byłam z nikim. To nie jest normalne. Od kilku lat zdarzają mi się platoniczne miłości jak w gimnazjum, chowanie uczyć, a kiedy odważę się powiedzieć co czuję okazuje się, że to za szybko, że tylko przyjaźń wchodzi w grę- albo że jestem 2 opcją.

Problem w tym, że nie potrafię kolegować się z facetami, przyjaźnić z facetami, którzy mi się podobają. A inni moi koledzy albo nie chcą sięspotykać nawet koleżeńsko bo ni emają czasu albo są juz w związkach.
Nie wiem co robić, bo wiem, ze aby teraz zdobyc faceta powinnam byc szczesliwa, akceptowac siebie itp. A jak mam to zrobić jesli na około mnie nie ma fajnych mezczyzn, a Ci któzy są fajni mają mnie tylko za kolezankę? Do tego stopnia, ze wiedzą to i są do mnie mili aby mnie nie urazić jakimis zartami albo rozmowami o partnerkach innych?
Co jest nie tak?
Jak mogę zamienić tą 'moc' aby byc na przodzie, abym to ja dyktowała warunki, aby to domnie podchodzili a nie ja do nich? O co chodzi?
Zawsze slysze, ze jestem taka fajna a nie mam faceta a nikt nie wie dlaczego...
A flirtuję, daje sie poznać...
smile
Co jest nie tak?

Jak niektore dziewczyny wytrzymują kolezenstwo z chlopakiem i to one go przetrzymują tak dlugo ze to on je blaga o bycie razem? Zawsze bylo tak ze to ja bylam przytrzymywana...


Przestan szukac romantycznej milosci, a zacznij szukac romantycznego seksu. Dobry kochanek znajdzie się szybciej, niż się spodziewasz o ile przestaniesz sie bac.

A bedac spelniona w seksie latwiej ci bedzie zdecydowac czego ci do tego seksu jeszcze brakuje i to znalezc.

Przestan byc wybierana, zacznij wybierac sama.

no wlasnie tego tez szukam.

ale JAK TO ZROBIC? JAK ZACZAC WYBIERAC??

15

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
chcębyćlepsza napisał/a:

(...)Co jest nie tak? (...)

Po pierwsze:

chcębyćlepsza napisał/a:

(...) wiem, ze aby teraz zdobyc faceta powinnam byc szczesliwa, akceptowac siebie itp. A jak mam to zrobi  jesli na około mnie nie ma fajnych mezczyzn, a Ci któzy są fajni mają mnie tylko za kolezankę? (...)

Uzależnienie akceptacji siebie od bycia w związku jest kiepskim pomysłem. Nikt przytomny nie chce być domowym terapeutą, osobą odpowiedzialną za szczęście drugiej, warunkiem, by ta osoba siebie sama akceptowała.

Po drugie:

(...) Jak mogę zamienić tą 'moc' aby byc na przodzie, abym to ja dyktowała warunki (...)

Dyktować warunki? Czy Ty, aby, nie pomyliłaś tworzenia związku z handlem monopolisty?

Po trzecie:

(...)  tak to tez przezylam bo myslalam, ze cos z tego bedzie bo juz sie wkrecilam (...)

Zanim się "wkręcisz", spytaj czy Twoje wyobrażenia/marzenia mają odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

16

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
summerka88 napisał/a:
sosenek napisał/a:

Hmmm, moim zdaniem jesteś zbyt nastawiona na związek, zamiast na poznanie drugiej osoby. Tak jak Zatroskany wspomniał- ostatnio sporo wałkowaliśmy na forum takie tematy, ale się powtórzę- dlaczego jesteś zainteresowana ZWIĄZKIEM, a nie tym drugim człowiekiem? Dlaczego nie możesz się spotykać z kimś na luzie, bez ciśnienia i oczekiwań? To, że jeden facet zwodził cię 7mcy to jeszcze żadna reguła.
Zacznijmy od początku:
-Skąd wyczarowujesz tych swoich facetów, kolegów?
-Jak często randkujesz?
-Czy oni wychodzą z propozycją czy zawsze ty? Jak wyglądają te wasze spotkania? to randki?

Mam podobne wrażenia.
Bije od ciebie desperacja, która w moim odczuciu jest doskonale wyczuwalna przez twoje ewentualne obiekty zainteresowania. To się czuje, gdy druga osoba kręci się w pobliżu, bo chce CZEGOŚ ode mnie, w odróżnieniu od sytuacji, gdy jest zainteresowaną mną jako człowiekiem.

NO TO W TAKIM RAZIE  jak robią to moje koelzanki ze upatrują sobie kolege np z jakiejs innej grupy. szamoczą się miesiąc obok niego na imprezach. po ok miesiacu dwoch ciaglego imprezowania poznawania jego towarzystwa zaklepują go i 'zmuszaja' do bycia ze soba? same go wylapuja i jakby kontroluja sytuacje. idopiero po jakims pol roku on jest w miare dojrzaly do zwiazku bo wczesniej onawylapala go na imprezie bardzoszybko

17

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
chcębyćlepsza napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Mam podobne wrażenia.
Bije od ciebie desperacja, która w moim odczuciu jest doskonale wyczuwalna przez twoje ewentualne obiekty zainteresowania. To się czuje, gdy druga osoba kręci się w pobliżu, bo chce CZEGOŚ ode mnie, w odróżnieniu od sytuacji, gdy jest zainteresowaną mną jako człowiekiem.

NO TO W TAKIM RAZIE  jak robią to moje koelzanki ze upatrują sobie kolege np z jakiejs innej grupy. szamoczą się miesiąc obok niego na imprezach. po ok miesiacu dwoch ciaglego imprezowania poznawania jego towarzystwa zaklepują go i 'zmuszaja' do bycia ze soba? same go wylapuja i jakby kontroluja sytuacje. idopiero po jakims pol roku on jest w miare dojrzaly do zwiazku bo wczesniej onawylapala go na imprezie bardzoszybko

Bo są lepszymi od ciebie kokietkami, flirciarami, manipulantkami, ale nie są tak jak ty zdesperowane. Są na luzie, bawią się, flirtują.

18 Ostatnio edytowany przez sosenek (2017-09-18 10:07:03)

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum

Hehe, ja się ubieram zwykle na czarno wink jestem szarobura do granic możliwości, niespecjalnie ładna (i to nie fałszywa skromność) i się nie maluję, a jednak faceci się mną interesują, więc nie szukałabym przyczyny w czynnikach zewnętrznych.
Jesteś charakterna? to chyba dobrze? No chyba, że przejawiasz zbyt wiele męskich cech i tym samym sama robisz z siebie chłopa. Jak u ciebie z kobiecością? czujesz się kobieca, Jen? wink

19

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum

A może jest tak, jak sama napisałaś w tytule postu...?

20 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-09-18 10:26:09)

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
sosenek napisał/a:

Hehe, ja się ubieram zwykle na czarno wink jestem szarobura do granic możliwości, niespecjalnie ładna (i to nie fałszywa skromność) i się nie maluję, a jednak faceci się mną interesują, więc nie szukałabym przyczyny w czynnikach zewnętrznych.
Jesteś charakterna? to chyba dobrze? No chyba, że przejawiasz zbyt wiele męskich cech i tym samym sama robisz z siebie chłopa. Jak u ciebie z kobiecością? czujesz się kobieca, Jen? wink

Też ciekawy wątek z tą kobiecością, epatowania kobiecością, może seksapilem smile
Chociaż z drugiej strony są i tacy, którzy są zainteresowani "hersztami w spódnicy" tylko autorka wątku w takich może nie celować wink

21

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
summerka88 napisał/a:
sosenek napisał/a:

Hehe, ja się ubieram zwykle na czarno wink jestem szarobura do granic możliwości, niespecjalnie ładna (i to nie fałszywa skromność) i się nie maluję, a jednak faceci się mną interesują, więc nie szukałabym przyczyny w czynnikach zewnętrznych.
Jesteś charakterna? to chyba dobrze? No chyba, że przejawiasz zbyt wiele męskich cech i tym samym sama robisz z siebie chłopa. Jak u ciebie z kobiecością? czujesz się kobieca, Jen? wink

Też ciekawy wątek z tą kobiecością, epatowania kobiecością, może seksapilem smile
Chociaż z drugiej strony są i tacy, którzy są zainteresowani "hersztami w spódnicy" tylko autorka wątku w takich może nie celować wink


jestem bardzo delikatna w srodku a od zawsze czulam, ze mam tzw 'maske' nalozoną na siebie. juz od podstawówki. nie chodzi o udawanie czy cos. taka jestem. niektorzy tylko wiedza ze jestem bardzo wrazliwa itp.

nie wiem. chyba po prostu powinnam jakims cudem wpasc w inne towarzystwo albo wyjechac z miasta

22

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
chcębyćlepsza napisał/a:

Problem w tym, że nie potrafię kolegować się z facetami, przyjaźnić z facetami, którzy mi się podobają. A inni moi koledzy albo nie chcą sięspotykać nawet koleżeńsko bo ni emają czasu albo są juz w związkach.

bo taka czysta przyjaźń damsko-męska istnieje tylko wtedy, gdy facet jest gejem. Nie da się inaczej, zauważyłam, że w pewnym momencie zawsze któraś ze stron pomyśli sobie coś, zacznie się zastanawiać "a co by było gdyby", albo że tak super się gada, jestem sam, więc może spróbuję związku. No ale chyba nie szukasz kolegi?

chcębyćlepsza napisał/a:

Nie wiem co robić, bo wiem, ze aby teraz zdobyc faceta powinnam byc szczesliwa, akceptowac siebie itp.
A jak mam to zrobić jesli na około mnie nie ma fajnych mezczyzn, a Ci któzy są fajni mają mnie tylko za kolezankę?

No ale przecież szczęście nie jest jednoznaczne z byciem w związku. Można, a nawet trzeba, być szczęśliwym, gdy jest się samemu. To najważniejsze, bo miłość, jest, jutro jej nie ma, grunt to odnaleźć szczęście w sobie, a nie wymagać od jakiegoś faceta, żeby stał się całym Twoim życiem i sprawiał, że będziesz szczęśliwa. Bo nikt temu nie podoła, nikt nie udźwignie tej odpowiedzialności czynienia drugiej osoby cały czas szczęśliwą, są lepsze i gorsze momenty przecież. Znajdź pasje, zacznij dbać o siebie, to będziesz sama siebie akceptowała, a nie wymagała akceptacji od jakiegoś faceta. Zacznij ćwiczyć, biegać, ładnie się ubieraj, a już poczujesz się lepiej. A jak sama znajdziesz szczęście w sobie, to wtedy będziesz przyciągać ludzi i ktoś będzie mógł współtowarzyszyć w tym szczęściu, sam będąc szczęśliwym (dzięki sobie), a nie ciężko tyrać, żeby podwyższyć Ci poczucie własnej wartości, czy wywołać szczęście. Przecież to nie jest łatwe, sama u siebie nie możesz szczęścia wywołać, a wymagasz, żeby zrobił to jakiś facet? Tu jest problem i moim zdaniem to może ich odstraszać.


chcębyćlepsza napisał/a:

Jak mogę zamienić tą 'moc' aby byc na przodzie, abym to ja dyktowała warunki, aby to domnie podchodzili a nie ja do nich? O co chodzi?

Znajdując szczęście i radość  w sobie. Jak i pewność siebie, mieć wysokie poczucie własnej wartości, być świadomą swoich zalet i wartości. Wtedy zacznie to od Ciebie "promieniować", że ludzie będą chcieli Twojego towarzystwa i Ciebie, bo jak sama się będziesz dobrze oceniać, to pomyślą, że coś w tym musi być, skoro to Ty sama znasz siebie najlepiej.

23

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
chcębyćlepsza napisał/a:

ten kolega  z ktorym myslalam, ze cos bedzie oczywiscie pomnie byl w zwiazkach. mial laski i skrzetnie ukrywal to abym ja sie nie dowiedziala, bo odkryl ze sie przejmuje. i myslal, ze jestem slaba. a ja nie bylam slaba a po prostu znienawidzilam czlowieka po ktorym mialam rozkminy ok 7 miesiecy.
a on nawet teraz dziwi się, ze nie chce byc jego kolezanką.
chora sytuacja.

No chora, ale ze względu na gościa. Nie mówił Ci, bo myślał, że jesteś słaba, ale zgrywał dalej wolnego, żebyś była w razie czego, albo odskocznią na gorsze dni. To w nim jest problem, a nie w Tobie. Nie warto takim kimś się przejmować, tylko idź dalej, szukaj kogoś lepszego

24

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum

przyjaźń damsko-meska nie istnieje, bo wiekszosc ludzi to hipokryci i mysla tylko o dup**h

25 Ostatnio edytowany przez zatroskany internauta (2017-09-18 13:55:20)

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
_v_ napisał/a:

przyjaźń damsko-meska nie istnieje, bo wiekszosc ludzi to hipokryci i mysla tylko o dup**h

Owszem nie istnieje, bo takich stworzyła nas natura. Można się ograniczać, ale z czasem jakieś tam skłonności i pytania w naszych głowach się pojawiają. W sumie to też tyczy się koleżeństwa - nie jest na takim poziomie zaufania, jak przyjaźń, ale również i w takiej relacji z czasem może pojawić się skłonność do czegoś więcej.

Life is an eternal search...

26

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
zatroskany internauta napisał/a:
_v_ napisał/a:

przyjaźń damsko-meska nie istnieje, bo wiekszosc ludzi to hipokryci i mysla tylko o dup**h

Owszem nie istnieje, bo takich stworzyła nas natura. Można się ograniczać, ale z czasem jakieś tam skłonności i pytania w naszych głowach się pojawiają. W sumie to też tyczy się koleżeństwa - nie jest na takim poziomie zaufania, jak przyjaźń, ale również i w takiej relacji z czasem może pojawić się skłonność do czegoś więcej.

masz jeszcze jakieś inne mądrości zyciowe? wink

to zapytam po raz kolejny, bo w sumie pytalam kilka razy i nie dostalam odpowiedzi:

co mam zrobic ja, jako osoba biseksualna? uciec na bezludna wyspę?
w koncu podobaja mi sie i kobiety, i mezczyzni
związek moge stworzyc z osobnikiem kazdej plci.

czyli w ogóle nie powinnam miec przyjaciolek i przyjaciół, bo kazda taka relacja powinna sie skonczyc uczuciem z czyjejś strony

qrcze, strasznie sie musi żyć z takim ograniczeniem sobie narzucanym

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
_v_ napisał/a:

masz jeszcze jakieś inne mądrości zyciowe? wink

to zapytam po raz kolejny, bo w sumie pytalam kilka razy i nie dostalam odpowiedzi:

co mam zrobic ja, jako osoba biseksualna? uciec na bezludna wyspę?
w koncu podobaja mi sie i kobiety, i mezczyzni
związek moge stworzyc z osobnikiem kazdej plci.

czyli w ogóle nie powinnam miec przyjaciolek i przyjaciół, bo kazda taka relacja powinna sie skonczyc uczuciem z czyjejś strony

qrcze, strasznie sie musi żyć z takim ograniczeniem sobie narzucanym

Coś wymyślę wink

To w sumie masz lepiej - większe pole do wyboru smile

Life is an eternal search...

28 Ostatnio edytowany przez sosenek (2017-09-18 15:22:00)

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum

oczywiście, że istnieje przyjaźń damsko męska wink
ja mam przyjaciela już od kilkunastu lat (od podstawówki) tongue
moi ex go lubili, a on lubił ich, często spotykaliśmy się w trójkę na różne wyjścia (koncerty, basen, wspolne wakacje), czasem nawet spotykali się beze mnie tongue
ale wiem, że to przypadek jeden na tysiąc wink

29 Ostatnio edytowany przez _v_ (2017-09-18 15:25:54)

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
zatroskany internauta napisał/a:
_v_ napisał/a:

masz jeszcze jakieś inne mądrości zyciowe? wink

to zapytam po raz kolejny, bo w sumie pytalam kilka razy i nie dostalam odpowiedzi:

co mam zrobic ja, jako osoba biseksualna? uciec na bezludna wyspę?
w koncu podobaja mi sie i kobiety, i mezczyzni
związek moge stworzyc z osobnikiem kazdej plci.

czyli w ogóle nie powinnam miec przyjaciolek i przyjaciół, bo kazda taka relacja powinna sie skonczyc uczuciem z czyjejś strony

qrcze, strasznie sie musi żyć z takim ograniczeniem sobie narzucanym

Coś wymyślę wink

To w sumie masz lepiej - większe pole do wyboru smile

ale wyboru czego?
ja nie myślę cipką
i traktuję ludzi jak ludzi, a nie jak chodzące penisy do związku, czy chodzące cipki do związki
może dlatego nigdy nie miałam problemu z tym, że się zakochałam w przyjacielu czy przyjaciółce
a relacje miałam bardzo różne, łącznie ze spaniem w jednym łóżku z paniami i panami np. na praktykach
lub bliską przyjaźnią z kobietą albo mężczyzną - właścicie obie te przyjaźnie kontynuuję, choć każde z nas mieszka w innym mieście


nie traktuję też każdej nowo poznanej osoby jako potencjalnego kandydata do związku
to bardzo ułatwia wszelkie relacje i nie wprowadza zamętu

edit: straszne jest np. to, że w innym wątku dziewczyny się wypowiadają, że po rozstaniu nie chcą iść z kolegą na piwo, bo by się czuły, jakby zdradzały eksa. No litości.
Nie pójść na piwo z dawno nie widzianym kolegą? One już widzą tego kolegę jako potencjalnego kandydata do związku, ślubu, dzieci i bóg wie czego jeszcze. Masakra.
Zamiast po prostu zobaczyć w nim człowieka, spotkać się z nim i normalnie, po ludzku miło spędzić czas na rozmowie.

30

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum

za granicą jak mieszkałam kiedykolwiek nie miałam takiego myslenia. żyłam sobie z dniana dzien. mialam flow. w polsce nie wiem. moze to spowodowane jest tym, ze to jets rodzinne miasto, rodzina, rodzice, znajomi z podstawówki.juz sa sluby, zareczyny

31

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum

Niezależnie od tego, gdzie mieszkasz, to Ty podejmujesz decyzje o swych poglądach i zachowaniu.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

32

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
chcębyćlepsza napisał/a:
summerka88 napisał/a:
sosenek napisał/a:

Hehe, ja się ubieram zwykle na czarno wink jestem szarobura do granic możliwości, niespecjalnie ładna (i to nie fałszywa skromność) i się nie maluję, a jednak faceci się mną interesują, więc nie szukałabym przyczyny w czynnikach zewnętrznych.
Jesteś charakterna? to chyba dobrze? No chyba, że przejawiasz zbyt wiele męskich cech i tym samym sama robisz z siebie chłopa. Jak u ciebie z kobiecością? czujesz się kobieca, Jen? wink

Też ciekawy wątek z tą kobiecością, epatowania kobiecością, może seksapilem smile
Chociaż z drugiej strony są i tacy, którzy są zainteresowani "hersztami w spódnicy" tylko autorka wątku w takich może nie celować wink


jestem bardzo delikatna w srodku a od zawsze czulam, ze mam tzw 'maske' nalozoną na siebie. juz od podstawówki. nie chodzi o udawanie czy cos. taka jestem. niektorzy tylko wiedza ze jestem bardzo wrazliwa itp.

nie wiem. chyba po prostu powinnam jakims cudem wpasc w inne towarzystwo albo wyjechac z miasta

Wszystko się zgadza.
Ludzie którzy zakładają maski, całą swoją uwagę wkładają w to, żeby nie wypaść z roli. Nie ma wówczas przestrzeni na zainteresowanie drugą osobą. I trafia ona na mur, bo nie ma wymiany, życzliwego zainteresowania, ciekawości.

33

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum

co to za maska? maska niedostępnosci? oschłosci? dystansu?
moze tu tkwi problem, pragniesz ciepła i bliskosci, a twoje zachowanie prezentuje cos zupełnie innego?

34

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum
sosenek napisał/a:

co to za maska? maska niedostępnosci? oschłosci? dystansu?
moze tu tkwi problem, pragniesz ciepła i bliskosci, a twoje zachowanie prezentuje cos zupełnie innego?


nie wiem co to za maska. chyba twardzielki. laski bardzo ogarnietej i niezaleznej.
chociaz w domu placze z samotnosci i tylko pytam o pomoc w chwilach kryzysu.

nawet jesli na fb wstawie delikatne zdjecie czy ubiore sie kobieco w towarzystwie zawsze jest dystans ode mnie . tak jakbym albo miala zaraze albo moze wysylala jakies dziwne wibracje.

35

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum

Chowanie się za maską jest niezdrowe bo nie pozwalasz ludziom poznać się od swojej prawdziwej strony. I tu są dwa problemy:
raz- obojętnie jak idealna jest ta maska, zawsze da się odczuć, że to maska- ludzie wyczuwają ten fałsz, zwłaszcza Ci którzy są bardziej inteligentni emocjonalnie, dojrzali, empatyczni, wartościowi (bo ludziom powierzchownym to wisi czy nosisz maske czy nie, ale ci ludzie nie powinni Cie interesować jako znajomości), w efekcie czego mają do ciebie dystans bo jesteś dla nich sztuczna, być może przekoloryzowana - tak jakbyś grała jakąś rolę, ale kiepska z ciebie aktorka:)
dwa- maska oczywiście ukrywa Twoje prawdziwe ja, twoje emocje- w związku z tym nie dajesz ludziom szansy polubić cię taką jaka jesteś naprawdę. Wobec tego czujesz się "oszukana", rozczarowana kiedy oni wcale nie chcą odkryć warstw twojej cebuli wink
Oczywiście maska ma cechy których Ci naturalnie brakuje, ale nic w tym złego, że jesteś wrazliwa. I nic złego również w tym, że chciałabys być twardsza i bardziej niezależna. Tylko zdrowiej będzie jeśli zrzucisz tą maskę, przyznasz się do swoich słabości i taka "naga" zaczniesz budować swoją twardość i niezależność (bo moim zdaniem to bardzo pozytywne cechy).

Tego wątku o zdjęciu na fb nie kumam wink

36 Ostatnio edytowany przez chcębyćlepsza (2017-09-18 21:25:07)

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum

a co jesli obecnie jestem w takim etapie zycia, ze pisze dyplom. jak najszybciejchce sie obronic, isc do pracy, wyprowadzic sie. ogarnac. a mam wrazenie, ze i tak nie doscigne moich znajomych ktoryz wczesniej pokonczyli studia, maja inne zycie, juz pracuja. a ja siedze w domu sama i pisze dyplom. gdybym nie narzucila sobie samodyscypliny to ten dyplom pisalabym do czerwca 2018.
musze siejak najszybciejobronic. i isc do pracy.
mam wrazenie, ze odstaje ze dlatego tez nie chca sie ze mna umawiac jako kobieta bo jeszcze nie stoje na nogach. nie wiem sama.
niby swiat jest tolerancyjny ale facet zawsze wybierze kogos kto sam mieszka, ma podwojne lozko, pracuje itp.
a ja dopiero teraz koncze studia.

otaczalam sie kolezankami tylko po licencjatach ( nie obrazajac nikogo) ktore od razu poszly dopracy, mialy dochód i inne zycie.
ja nadal chodze na uczelnie, TYLKO ROBIE ZLECENIA i pisze ten dyplom ( sama jakbym pracowala w domu).
nikt do mnie nie pisze.
ludzie maja inne zycia.
mam wrazenie, ze zawsze odstaje, odstawałam.
łapie sie kurczowo jakis kolegów wolnych bo wiem ,ze oni maja jakies grupy.
staram sie 'bywac' na tyle ile moge.

a i tak faceci sa zainteresowani bardziej dziewczynami, ktore juz w pewien sposob bardziej odpowiadaja za siebie. smile

to sie tylko tak mowi, ze spokojnie a kazdego przyjdzie czas, ale zaraz bedzie 28-30.35 rok zycia i cos mi umknie smile

singielka do 30 w miare okej, ale juz po 30 to troche z nią cos nie tak. z mózgiem raczej, z psychiką. facet moze, mozebyc kawalerem do 40 i miec 20 latki inne co miesiąc.
nadal w spoleczenstwie panuje takie przekonanie.

37

Odp: nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum

Nie zakladając nastepnego tematu na forum mam do Was pytanie.

Dlaczego wazne jest to, z kim się czlowiek trzyma, do jakiej grupy należy?
Ja od liceum  miałam'gdzieś' grupy ludzi i robiłam w miarę to co chciałam. Oczywiscie kiedy szłam do klubu szłam z dziewczynami, kiedy było jakies ognisko duzo osob sie spotykało.
W moim miescie wazne jest to, zeby nalezec do jakiejs grupy. A jesli nie nalezysz to znaczy, ze albo jestes 'szpiegiem' ktory sprawdza, albo nolifem.

Ostatnio nawet tez uslyszalam od kogos, ze przyszlam na urodziny kolegi aby 'sprawdzic'. Bardzo sie zdziwilam bo przyszlam poniewaz mnie zaprosil.

Robie swoje, mam znajomych z moich studiow, z branzy. Jeszcze niepracuje, ale zawsze uwazalam, ze mozna zadawac sie z tym z kim sie chce. Nie obchodzily mnie jakies korelacje miedzyludzkie. Tzn nigdy tez np nie mialam haka na chlopaka mojej przyjaciolki czy cos w tym stylu. Nigdy tez nie robilam nic po trupach, ale nie wiem dlaczego ludzi bardzo to obchodzi w jakiej grupie w danym momencie jestes.
Jakby ludzie nie mogli robic swojego tylko specjalnie tagowali sie na facebooku czy instagramie i promowali nowe grupy znajmych.
Nie, nie piszę tego z zazdroscia ani z poczuciem winy i żalu, ze mnie nikt nie zaprasza. Owszem zapraszają mnie, tak samo jak pisalam, ze ja zapraszam ludzi.

Ale tego nie rozumiem. Szybka zmiana grup znajomych, chwalenie  się ze się 'nalezy' gdzies. Dlaczego tak jest? Czy to naprawde jest wazne? A moze to sa jakies instynkty jak wsrod zwierzat- przynaleznosc, wieksza akceptacja spoleczna, pewnosc siebie?
Zawsze bylam jakby jednostka indywidualna, mialam tez grupe z liceum ale kazdy z nas był indywidualny, nikt jakby na sile nie 'zamykal' grupy, nikt nie 'zabranial' nikomu sie zadawac z innymi.
A w takich grupach znajomych sa zawsze plotkarze, 'donosiciele' zawsze jest krolowa , ktora musi cos wiedziec( moja znajoma z liceum z innej grupy) .
Wtedy tez trzeba podtrzymywac swoja popularnosc i 'bywac'.

Dlaczego tak jest? Dlaczego obserwuje takie zachowanie? Dlaczego np ludzie z takich grup sa do mnie ( osoby z zewnatrz) bardzo niechetnie nastawieni nawet kiedy poznaja mnie 1 raz - jakbym wchodzila na ich terytorium?

( Nie chodzi mi o to ze czuje ze jestem ponad to, ze zadzieram nosa- po prostu lubie spotykac sie ze znajomymi, wychodzic, ale byc sama- nie mam w zwyczaju 'spowiadania sie ' innym ludziom czy plotkowania)

Co o tym sądzicie?

C

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » nie potrafię stworzyć związku, a później marudzę i piszę na forum

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016