Sens życia zanikł - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Sens życia zanikł

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1 Ostatnio edytowany przez Kwiatuszeq (2017-09-12 09:22:57)

Temat: Sens życia zanikł

Właściwie, chyba nigdy nie czułam się dobrze. Wyjechałam do Holandii z rodzicami w wieku jeszcze dziecięcym i powiem wam szczerze - od początku mi się nie podobało. W Polsce sielanka wręcz, uwielbiałam chodzić do szkoły, uczyć się, chętnie zaglądałam do podręczników, nawet matmę uwielbiałam, miałam pełno koleżanek, chociaż byłam dość nieśmiała. Po wyjeździe nagle nikt nie chciał się ze mną kolegować, bo nie umiałam języka, dzieci nawet nie próbowały, a ja spędzałam całe dnie w szkole sama z pogłębiającą się fobią społeczną. Płakałam, groziłam, prosiłam rodziców, bym mogła wrócić, w końcu babcia się zgodziła, by się mną zająć, ale oni na to tylko "nie wymyślaj". Strasznie przytyłam, wyglądałam jak pączek w maśle, nie chciało mi się uczyć, w podstawówce wagarowałam co drugi dzień. Doszło do tego, że nie skończyłam liceum, jeszcze pod koniec gimnazjum moja matka zaczęła pić codziennie na umór a ojciec interesował się tylko tym jak wygląda i żeby pokazać się dobrze przed znajomymi. Kiedy nie zdałam, zaczęło się większe piekło. Zaczęłam być wyzwana od idiotek i kretynek. Podjęłam prace w fabryce, a tam całkowicie się załamałam. Doszłam do punktu w życiu gdzie nie potrafię nawet powiedzieć dzień dobry w sklepie, tak bardzo boję się ludzi. Ciągle myślę, że zrobię wszystko źle, że muszę robić tak, by zadowolić rodziców, że jestem beznadziejna we wszystkim. Schudłam i to bardzo, codziennie liczę kalorie, a jak wyjdę poza limit to kolejna załamka. Teraz jestem w Polsce w odwiedzinach, przyjechałam na tydzień. Tu czuję się dobrze, bezpiecznie, nawet jestem rozmowniejsza. Moje marzenie to uciec, wrócić i wynająć pokój gdzieś w wojewódzkim mieście, stać się niezależna i odbudować psychikę. Wiem, że jak wrócę to zacznie się kolejne piekło, bo zrezygnowałam z pracy i zapewne szybko nowej nie znajdę. Nie wiem co mam zrobić, wszystkie rzeczy zostały tam, a najchętniej bym wszystko spakowała i uciekła przed wszystkimi, tam gdzie nikt mnie nie zna. To dziwne, ale już lepiej czuję się w towarzystwie pijanej matki, niż ojca. W jego oczach jest idealny i wszyscy to debile i idioci i najlepiej każdy powinien przepraszać, że ma własne zdanie. On potrafił mnie uderzyć, gdy nie rozumiałam zadania. Ciągle podnosi głos, nawet przez zapalone światło w kuchni. Nie umiem z nim rozmawiać o problemach i sprawach codziennych, bo wiem, że cokolwiek nie powiem, to zaraz zacznie się szyderstwo i chamskie odzywki. Już w podstawówce próbowałam się zabić, mam tak zjechaną psychikę, że płacze jak ktoś lekko podniesie głos. Myślę o śmierci każdego dnia, o tym jak dobrze by było, bo jestem niechciana przez każdego i nigdzie nie ma dla mnie miejsca. Nawet nie mogę na studia pójść. Nie wiem po co założyłam ten temat, chyba, żeby się wygadać...Co byście zrobili na moim miejscu? Jeszcze dodam, że oni nadal nie chcą słyszeć o wyjeździe, chociaż jestem pełnoletnia, gdy ich o tym poinformowałam w tamtym roku to odłączyli mnie od elektryki na tydzień, więc dałam sobie spokój.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Sens życia zanikł
Kwiatuszeq napisał/a:

Właściwie, chyba nigdy nie czułam się dobrze. Wyjechałam do Holandii z rodzicami w wieku jeszcze dziecięcym i powiem wam szczerze - od początku mi się nie podobało. W Polsce sielanka wręcz, uwielbiałam chodzić do szkoły, uczyć się, chętnie zaglądałam do podręczników, nawet matmę uwielbiałam, miałam pełno koleżanek, chociaż byłam dość nieśmiała. Po wyjeździe nagle nikt nie chciał się ze mną kolegować, bo nie umiałam języka, dzieci nawet nie próbowały, a ja spędzałam całe dnie w szkole sama z pogłębiającą się fobią społeczną. Płakałam, groziłam, prosiłam rodziców, bym mogła wrócić, w końcu babcia się zgodziła, by się mną zająć, ale oni na to tylko "nie wymyślaj". Strasznie przytyłam, wyglądałam jak pączek w maśle, nie chciało mi się uczyć, w podstawówce wagarowałam co drugi dzień. Doszło do tego, że nie skończyłam liceum, jeszcze pod koniec gimnazjum moja matka zaczęła pić codziennie na umór a ojciec interesował się tylko tym jak wygląda i żeby pokazać się dobrze przed znajomymi. Kiedy nie zdałam, zaczęło się większe piekło. Zaczęłam być wyzwana od idiotek i kretynek. Podjęłam prace w fabryce, a tam całkowicie się załamałam. Doszłam do punktu w życiu gdzie nie potrafię nawet powiedzieć dzień dobry w sklepie, tak bardzo boję się ludzi. Ciągle myślę, że zrobię wszystko źle, że muszę robić tak, by zadowolić rodziców, że jestem beznadziejna we wszystkim. Schudłam i to bardzo, codziennie liczę kalorie, a jak wyjdę poza limit to kolejna załamka. Teraz jestem w Polsce w odwiedzinach, przyjechałam na tydzień. Tu czuję się dobrze, bezpiecznie, nawet jestem rozmowniejsza. Moje marzenie to uciec, wrócić i wynająć pokój gdzieś w wojewódzkim mieście, stać się niezależna i odbudować psychikę. Wiem, że jak wrócę to zacznie się kolejne piekło, bo zrezygnowałam z pracy i zapewne szybko nowej nie znajdę. Nie wiem co mam zrobić, wszystkie rzeczy zostały tam, a najchętniej bym wszystko spakowała i uciekła przed wszystkimi, tam gdzie nikt mnie nie zna. To dziwne, ale już lepiej czuję się w towarzystwie pijanej matki, niż ojca. W jego oczach jest idealny i wszyscy to debile i idioci i najlepiej każdy powinien przepraszać, że ma własne zdanie. On potrafił mnie uderzyć, gdy nie rozumiałam zadania. Ciągle podnosi głos, nawet przez zapalone światło w kuchni. Nie umiem z nim rozmawiać o problemach i sprawach codziennych, bo wiem, że cokolwiek nie powiem, to zaraz zacznie się szyderstwo i chamskie odzywki. Już w podstawówce próbowałam się zabić, mam tak zjechaną psychikę, że płacze jak ktoś lekko podniesie głos. Myślę o śmierci każdego dnia, o tym jak dobrze by było, bo jestem niechciana przez każdego i nigdzie nie ma dla mnie miejsca. Nawet nie mogę na studia pójść. Nie wiem po co założyłam ten temat, chyba, żeby się wygadać...Co byście zrobili na moim miejscu? Jeszcze dodam, że oni nadal nie chcą słyszeć o wyjeździe, chociaż jestem pełnoletnia, gdy ich o tym poinformowałam w tamtym roku to odłączyli mnie od elektryki na tydzień, więc dałam sobie spokój.

Skoro jesteś PEŁNOLETNIA - jesteś odpowiedzialna za siebie i powinnaś być już NIEZALEŻNA od rodziców. Więc twój post jest chyba tylko takim usprawiedliwianiem się samej przed sobą, że z takich powodów (fobia społeczna, strach przed ojcem itp.) tkwisz w tym piekle nadal.
Jesteś PEŁNOLETNIA - nie musisz się pytać rodziców, nawet nie musisz ich informować (zwłaszcza takiego ojca) o swoich zamysłach - załatwiasz sobie jakiś kąt tymczasowy w kraju (u znajomych, przyjaciół, rodziny), pakujesz rzeczy i WYJEŻDŻASZ. To wszystko...
Dalsze tkwienie "tam" na takich jak opisałaś warunkach tylko dalej cię będzie wyniszczać...

3

Odp: Sens życia zanikł

Jeśli babcia nadal jest gotowa Cię przyjąć to na początek zamieszkaj u niej. Jesteś dorosła i masz prawo decydować o sobie. Podejmij decyzję i jej się trzymaj. Dobrze by było żebyś poszła do szkoły i uzupełniła wykształcenie. Być może wtedy rodzice Cię docenią i zrozumieją, że tu jest Ci lepiej, ale tak czy inaczej to Twoje życie.

Reklama

4

Odp: Sens życia zanikł

Kwiatuszku potrzebujesz rozmów z psychologiem. Koniecznie. Musisz wyprostowac to co zostało w Tobie skrzywione. Psycholog pomorze Ci obiektywnie spojrzeć. Zrobisz testy osobowościowe. Poznasz swoje mocne strony. Do psychologa można się zapisać na kase chorych, nie musisz płacić.
Im szybciej się wyrwiesz z dołującego środowiska tym lepiej dla Ciebie.
Postaw sobie cel i do niego dąż.
Życzę powodzenia.

Odp: Sens życia zanikł

NIE umiem Ci pomóc choć Cię rozumiem.odpowiedź,że usprawiedliwiasz samą siebie jest głupotą i nie wiem kto to pisze.
Rozumiem Cię miałam podobnie
Tylko,że ja uciekałam z domu przez niezrozumienie.Teraz jest inaczej.Kocham swój dom.Z rodzicami się poukładało.Są spięcia.bo to normalne.Nie sądzę ze się wyprowadzę.
Wkurza ich ,że nie pracuje,że sie nad sobą użalam.To NIE użalanie to bezradność..wierzę,że sobie poradzę.i tak zrobię ale napewno nie dziś.Dziś muszę powalczyć ze swoimi lękami i przyzwyczaić się,że jeszcze długo będę nie rozumiana..bo szczerze Ci powiem samej siebie nie lubię takiej jaką się stałam.taką totalną beznadzieją,ofiarą losu..Jeśli Bóg istnieje pomoże mi..

Reklama

6

Odp: Sens życia zanikł
gabriela.marcelina napisał/a:

....odpowiedź,że usprawiedliwiasz samą siebie jest głupotą i nie wiem kto to pisze..

Powołujesz się na Boga, a jednoczesnie obrażasz innego człowieka zarzucając mu głopotę smile
Taką sugestię napisał dojrzały już człowiek, który trochę już w życiu widział i trochę przeżył i nigdy się nad sobą nie użalał tylko brał swoje sprawy w swoje ręce niejednokrotnie ryzkując...
Akurat do takiej a nie innej "głupiej" sugestii natchnęła mnie końcówka wypowiedzi autorki, cyt.: "to odłączyli mnie od elektryki na tydzień, więc dałam sobie spokój".
Podtrzymuję swoje stanowisko: dorosła, pełnoletnia kobieta daje się tłamsić psychicznie i szantażować - w obawie o ewentualne konsekwencje swojego postępowania poddaje się i tuli po sobie uszy. A jest pełnoletnią osobą. Albo jest pełnoletnia i emocjonalnie dojrzała do samodzielności i nikomu nie pozwoli na takie upokorzenia (w domyśle w pięć minut wychodzi trzaskając drzwiami), albo jest emocjonalnie nadal małą dziewczynką, która wie, że mogłaby, ale tego nie zrobi bo..., bo..., bo...
A to jest już własnie USPRAWIEDLIWIANIEM przed samą sobą swojej biernej i podporządkowanej postawy.
Masz coś podobnego: "...wierzę,że sobie poradzę.i tak zrobię ale napewno nie dziś".
W taki sposób - odkładając "na kiedyś" można przeżyć całe swoje życie...
Zapewne to też "głupio" napisałem.

7

Odp: Sens życia zanikł

Z mojego punktu widzenia wypowiedz tadeusman'a to wypowiedz osoby patrzącej na syt z boku. Która trochę przeżyła, doświadczyła ale na dzień dzisiejszy jest już "wyrównana". Nie boi się wyjść do ludzi o głośno powiedzieć - "robię co chcę i i tak zrobię po swojemu".Twoje wypowiedzi tadeusman'ie są bezpośrednie, stanowcze i bez głaskania po ramieniu i mówienia "wszystko będzie dobrze, jakoś dasz rade". To konkrety. "Chcesz to rób, nie chcesz to nie rób". Powtórzę się, ale to świadectwo tego na jakim etapie emocjonalnym/psychicznym jesteś, a wydaj się ze pod względem działania i podejmowania konkretnych decyzji na bardzo dobrym.
Kwiatuszeq to z kolei osoba na tą chwilę bardzo pogubiona. Nie zna innego życia niż to, które prowadzi. Boi się zaryzykować, bo jeśli coś nie uda to będzie zmuszona wrócić do tego od czego uciekła.
W pierwszej kolejności Kwiatuszq'u uważam, że przydałaby Ci się jakaś terapia, która postawiłaby Cię twardo na ziemi, odbudowała poczucie własnej wartości. I pozwoliła zrozumieć, że mimo że dużo błędnych decyzji, które podjęłaś (np. porzucenie szkoły) to nie do końca są Twoją winą. Wyjechałaś jako dziecko, kreowana w tym czasie byłaś przez rodziców i najbliższe otoczenie. Mówisz o tym, że chcesz coś zmienić, kombinujesz jakby to zrobić a to już duuuuży pierwszy krok do tego żeby o zrobić. Na tą chwilę wg mnie nie masz jeszcze wystarczająco siły żeby to zrobić. Gdybyś wyjechała to mimo, że wiesz że będzie cięzko to przy pierwszej lepszej syt się "wyłożysz", podkulisz nogi i wrócisz do rodziców. A to chyba nie o to Ci chodzi.
Odbuduj najpierw siebie, uwierz w siebie i w to co chcesz zrobić (ALE z czyjąś pomocą na początek), ze choć by się waliło i paliło to sobie poradzisz. A dopiero potem spakuj manatki, kup bilet i przyjedz do miejsca w którym czujesz się dobrze. Zapewne znasz język/-ki, a to już będzie Twoim dużym atutem na polskim rynku pracy.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Sens życia zanikł

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016