Zakochanie-uleczalna choroba? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zakochanie-uleczalna choroba?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: Zakochanie-uleczalna choroba?

Dzień dobry Wszystkim
Jestem po 30-stce, ustatkowane życie, mam męża, dziecko.
Zakochałam w innym mężczyźnie i próbuje się z tym uporać, jakoś wyleczyć z tego.  Zastanawiam się czy wykonalne jest zapanowanie nad swoimi emocjami i uczuciami, kontrolowanie ich. Obiektem moich westchnień jest starszy ode mnie o 10 lat, żonaty, dzieciaty mężczyna. Jest moim nauczycielem francuskiego, chodzę do niego na prywatne lekcje. Nie od razu mnie wzięło. Po roku konwersacji, kiedy zaczełam się więcej o nim dowiadywać (rozmawiamy na różne tematy w ramach ćwiczeń językowych) coś mnie
strzeliło. Od ponad miesiąca nie mogę jeść, spać itp. smile No szok.

W moim małżeństwie może nie układa się jakoś fantastycznie, ale nie planuję romansu. Zastanawiam się czy jedynym sposobem jest rezygnacja z lekcji. Wolałabym jednak nie rezygnować, bo nauczyciel jest bardzo dobry i ciężko byłoby mi znaleźć nowego. Jedyny pożytek jest taki, że zależy mi na tych rozmowach, przygotowuję się do lekcji i dzięki temu mój poziom językowy poprawia się w fantastycznym tempie. Jednak sporo mnie ta "znajomość" kosztuje, w sensie emocjonalnym.

Czy macie jakiś sposób żeby zapanować nad swoimi uczuciami? Nie czuć tych motyli w brzuchu.

Aaa dodam, że z moim nauczycielem utrzymujemy kontakty czysto formalne, żadnego flirtu, podtekstów. Czasem drobne żarty, ale wszystko w dobrym tonie. On jest profesjonalistą, ja również nie daję niczego po sobie poznać.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2017-09-09 05:00:27)

Odp: Zakochanie-uleczalna choroba?
nowa_kobieta napisał/a:

Dzień dobry Wszystkim
Jestem po 30-stce, ustatkowane życie, mam męża, dziecko.
Zakochałam w innym mężczyźnie i próbuje się z tym uporać, jakoś wyleczyć z tego.  Zastanawiam się czy wykonalne jest zapanowanie nad swoimi emocjami i uczuciami, kontrolowanie ich. Obiektem moich westchnień jest starszy ode mnie o 10 lat, żonaty, dzieciaty mężczyna. Jest moim nauczycielem francuskiego, chodzę do niego na prywatne lekcje. Nie od razu mnie wzięło. Po roku konwersacji, kiedy zaczełam się więcej o nim dowiadywać (rozmawiamy na różne tematy w ramach ćwiczeń językowych) coś mnie
strzeliło. Od ponad miesiąca nie mogę jeść, spać itp. smile No szok.

W moim małżeństwie może nie układa się jakoś fantastycznie, ale nie planuję romansu. Zastanawiam się czy jedynym sposobem jest rezygnacja z lekcji. Wolałabym jednak nie rezygnować, bo nauczyciel jest bardzo dobry i ciężko byłoby mi znaleźć nowego. Jedyny pożytek jest taki, że zależy mi na tych rozmowach, przygotowuję się do lekcji i dzięki temu mój poziom językowy poprawia się w fantastycznym tempie. Jednak sporo mnie ta "znajomość" kosztuje, w sensie emocjonalnym.

Czy macie jakiś sposób żeby zapanować nad swoimi uczuciami? Nie czuć tych motyli w brzuchu.

Aaa dodam, że z moim nauczycielem utrzymujemy kontakty czysto formalne, żadnego flirtu, podtekstów. Czasem drobne żarty, ale wszystko w dobrym tonie. On jest profesjonalistą, ja również nie daję niczego po sobie poznać.

To nie zakochanie, ale pożądanie. Kobiety mają niską świadomość seksualną i jak poczują cokolwiek, to już jest dla nich zakochanie i miłość.
To, co moźesz zrobić, to uświadomić sobie, że w Twoim małźeństwie wygasa namiętność a z tego, co piszesz, to wygląda, że nie ma także bliskości emocjonalnej, skoro zainteresowałaś się kimś, kto poświęca Ci uwagę, mówi o sobie, pyta o Ciebie. Tylko, że dla niego to jest praca, a Ty wygospodarowałaś w sobie przestrzeń dla nauczyciela francuskiego i pielęgnujesz w sobie emocje i odczucia, których brakuje Ci w Twoim związku. Moźe zatem zamiast myśleć o nauczycielu, zaczniesz myśleć o swoim mężu i robić cokolwiek w celu oźywienia Waszego małżeństwa.

3

Odp: Zakochanie-uleczalna choroba?

dobrakobieta90 gdyby to wszystko było takie proste...

Mogłabyś coś więcej napisać o świadomości seksualnej kobiet? Zaciekawiło mnie to. Jak odróżnić pożądanie od zakochania?

Zdaję sobie sprawę z tego co piszesz. Tak, brakuje w moim obecnym związku wielu, bardzo wielu rzeczy. Nie chcę się jednak nad tym rozwodzić, bo kto by to czytał. Łatwo powiedzieć: myśl o swoim mężu. Nie wiem czy to wykonalne. Starania oboje podejmujemy, ale idzie jak po grudzie.

Dawno tak się nie czułam jak czuję się teraz. Do tej pory jak zdarzały mi się podobne porywy serca np. poznanie nowego mężczyzny w grupie znajomych, który całkowicie mnie zauroczył, radykalnie, szybko ucinałam kontakt. Zawsze działało.

To napięcie w środku jest paraliżujące i odbiera chęć do wszystkiego. Ukojenie przynosi aktywność fizyczna, bieganie, pływanie. Ale to tylko rozladowuje stres tymczasowo. Eh...
Nie wiem czy da się pilnować swoich myśli. Próbowalam, długo się pilnowałam aby nie myśleć o nim. Ale poległam....Cokolwiek jest we mnie, nawet jeśli to nie uczucie, jest strasznie silne.

Reklama

4 Ostatnio edytowany przez random.further (2017-09-09 20:33:41)

Odp: Zakochanie-uleczalna choroba?

smile Sposób jest, nie spodoba Ci się prawdopodobnie, inny nauczyciel znaczy nauczycielka.
A serio bardziej : pomyśl spokojnie oboje tkwicie w małżeństwach, rozwazasz scenariusz na motyle nie rozważasz scenariusza na rozbicie rodziny, to jak ma być ? czego potrzebujesz ?

5 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2017-09-10 00:26:37)

Odp: Zakochanie-uleczalna choroba?

Nakręciłaś się na niego i tyle.
Miły, fajny, może przystojny, dogadujesz się z nim, dobrze czujesz się w jego towarzystwie, a przede wszystkim jest nowy! Twój mąż to już stara znajomość, rutyna, a tutaj powiew świeżości, tajemniczość. Odkrywasz jego reakcje na Twój widok, myślisz o tym jak się zachowa gdy Cię zobaczy itd, to takie fascynujące, dawno tego nie czułaś co?

Tylko uwaga: to jest tylko w Twojej psychice. Tak naprawdę to Ci po prostu czegoś w małżeństwie brakuje i warto zdać sobie sprawę czego. Czy mąż jest Twoim prawdziwym przyjacielem? Czy siadacie sobie od czasu do czasu wieczorem i gadacie do późnej nocy? Czy wychodzicie gdzieś na randki, czy są w waszym małżeństwie momenty zaskoczenia? Ubierasz się czasem seksownie dla swojego męża? Dbasz o to, żeby on dalej miał ten błysk w oczach na Twój widok?
I zadaj sobie ważne pytanie: co takiego ma ten nauczyciel w sobie, czego nie ma Twój mąż?

Widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
Reklama

6 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-09-10 14:40:29)

Odp: Zakochanie-uleczalna choroba?

Na zakochanie tego typu, najlepsze będzie zerwanie kontaktu. Ewentualnie przeczekanie, ale też nie zawsze każda opcja jest dla każdego. I jak najbardziej jest to zakochanie. Same uczucia nie muszą zatrzymywać się na jednej osobie.

Myszeczka23 napisał/a:

Tylko uwaga: to jest tylko w Twojej psychice.

Tak to można argumentować każdą emocję i odczucie wink

7

Odp: Zakochanie-uleczalna choroba?
random.further napisał/a:

smile Sposób jest, nie spodoba Ci się prawdopodobnie, inny nauczyciel znaczy nauczycielka.
A serio bardziej : pomyśl spokojnie oboje tkwicie w małżeństwach, rozwazasz scenariusz na motyle nie rozważasz scenariusza na rozbicie rodziny, to jak ma być ? czego potrzebujesz ?

To nie tak. Nie chcę rozbijać niczyjej rodziny. Nie postradałam zmysłów i jeszcze trzeźwo myślę. Staram się obiektywnie spojrzeć na całą sytuację dlatego prosiłam Was o pomoc, bo jest to trudne.

Myszeczka23 Nie jestem pewna czy to jest nakręcenie. To nie jest tak, że zobaczyłam przystojniaka z wakacyjną opalenizną i się ślinię.
Zdaję sobie sprawę, że nasze rozmowy wynikają z pewnego układu: nauczyciel - uczeń i są w pewnym stopniu wymuszone. Wiem, że to dla niego praca. Ale przecież istnieje mnóstwo innych sytuacji, w których dwoje ludzi musi ze sobą przebywać, współpracować i ze stosunków formalnych rodzą się przyjaźnie czy miłości. Jak rozmawiasz z drugim człowiekiem to może wytworzyć się nić porozumienia, albo i nie. Może Ci ta druga osoba pasować, albo i nie. Rozmawiamy na przeróżne tematy, poznajemy swoje poglądy, zamiłowania, co lubimy, co nas drażni, o polityce, życiu, kulturze itd. Tak, na początku może i było to sztywne i trochę na siłę, ale z czasem stało się miłym spędzeniem czasu. Oczywiście korzyści z nauki języka są nie do przecenienia.

Najchętniej to przekułabym to w przyjaźń, albo chociaż dobrą znajmość. Ale czy jest to możliwe?

8

Odp: Zakochanie-uleczalna choroba?
nowa_kobieta napisał/a:

dobrakobieta90 gdyby to wszystko było takie proste...

Mogłabyś coś więcej napisać o świadomości seksualnej kobiet? Zaciekawiło mnie to. Jak odróżnić pożądanie od zakochania?

Tak jak odróżnia się popęd od emocji.

Gdy jem, bo jestem głodna, to zaspakajać popęd, a gdy jem, żeby uśmierzyć swoje lęki lub żale, to zagłuszam emocje.

9

Odp: Zakochanie-uleczalna choroba?

Zakochanie to tylko wytwór wyobraźni - nakładasz sobie na tego nieznajomego (w gruncie rzeczy) faceta swoje fantazje, rzeczy, których brak ci obecnie w życiu i zachwycasz się, jakie emocje w tobie to wzbudza, bo dawno już nic i nikt takich emocji nie wzbudzał. Czysta przyjemność - on cię słucha, poświęca czas, pewnie też opowiada, jest ciekawy, interesujący, ale w sumie to taka "bezpieczna" fantazja, bo wiesz, że nic nie zrobisz i on też nie, bo "profesjonalista". Tylko to zakochanie to się nazywa "zdradą emocjonalną" nie bez powodu.

Gdzieś w małżeństwie czegoś brakuje. Zamiast nad tym pracować albo zerwać niesatysfakcjonującą umowę, ty sobie żyjesz w małżeństwie, a emocjonalne potrzeby zaspokajasz gdzieś indziej. Potrzebę bycia zauważoną, wysłuchaną, ważną itp.

Zakochanie jest tak, gdzie jest na to przestrzeń. To nie powód, dla którego małżeństwa się rozpadają, tylko symptom, że już dawno w nich było źle. Gdyby było dobrze, nie musiałabyś szukać spełnienia swoich potrzeb u kogoś innego. A że w związku są dwie osoby, to oboje jesteście temu winni i oboje jesteście za to odpowiedzialni i tylko wy możecie coś z tym  zrobić. Nie ty sama, nie on sam, tylko wy - razem, tak jak zaczęliście ten związek, budowaliście od podstaw, tak trzeba znów włożyć w niego wysiłek, by się nawzajem poznać, żeby być dla siebie. To  nie Disney, nie ma "żyli długo i szczęśliwie", jest tylko "żyli długo i pracowali razem nad związkiem, bo inaczej po kilku krótkich latach ona z dzieckiem, on z kochanką (albo na odwrót)"

"Nie proś o miłość. O prawdziwą nie musisz. O fałszywą nie warto."

"Miłość to spotkanie dwóch świadomych, pelnych i zaspokojonych uczuciowo osób, które szukają towarzyszy w rozwoju a nie powerbanków do emocjonalnego ładowania" (Tokarz)

10

Odp: Zakochanie-uleczalna choroba?

Tylko całkowite zerwanie kontaktu uchroni Cię przed zdradą.

Stronger and stronger ...

11

Odp: Zakochanie-uleczalna choroba?
theonlyone napisał/a:

Tylko całkowite zerwanie kontaktu uchroni Cię przed zdradą.

Nie zgadzam sie. odkochanie sie jest mozliwe, trzeba tylko wmowic sobie kontrole nad wlasnymi emocjami, wyobrazic to sobie, ze redukujemy cisnienie w glowie( trzeba sobie wyobrazic ta tarcze ze wskazowka ze spadajacym cisnieniem), usmiechnac sie do meza, isc razem do kina, a do dzieci wynajac kogos na jeden wieczor.

Mnie trzymalo ze dwa tygodnie w poprzedniej pracy zauroczenie jednym kolega, Argentynczykiem. On tez zonaty, dzieciaty. Mlodszy 10 lat, zawsze mily, usmiechniety, uprzejmy. Wysoki, postawny brunet. Rozmowy nasze w pracy nie wykraczaly poza standardowe "How are you" i rozmowy o jedzeniu, bo kiedys byl szefem kuchni. Dwa tygodnmie mi sie snil i przeszlo, bo sie meczylam sie z tym i powtarzalam sobie, ze trzeba przestac. I zniknelo. mOzg to komputer, najdoskonalszy na swiecie- mozna go "zaprogramowac". Co sie do niego wlozy, to tak zrobi.

Nad swoim zwiazkiem trzeba pracowac. Jesli do tej pory bylas zadowolona, to nie szukaj dziury w calym, tylko wyjdz gdzies z mezem. Wyobraz sobie, jak za 30lat, gdy jestescie starsi, trzyma Cie czule za reke. I niech Cie ta wizja "programuje". (PS. I nie jestem informatykiem ani nie pracuje w IT :-) ).

12

Odp: Zakochanie-uleczalna choroba?
dobrakobieta90 napisał/a:
nowa_kobieta napisał/a:

dobrakobieta90 gdyby to wszystko było takie proste...

Mogłabyś coś więcej napisać o świadomości seksualnej kobiet? Zaciekawiło mnie to. Jak odróżnić pożądanie od zakochania?

Tak jak odróżnia się popęd od emocji.

Gdy jem, bo jestem głodna, to zaspakajać popęd, a gdy jem, żeby uśmierzyć swoje lęki lub żale, to zagłuszam emocje.

A jeżeli jesz bo lubisz dany smak?
_________
_________

Zainteresowanym tematem pożądania i miłości polecam artykuł w Newsweeku "Miłość i pożądanie. Jak działają na mózg? Dlaczego się zakochujemy". Przystępnie podame kilka faktów na temat chemii uczuć.

Nic tu nie ma ;P

13 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2017-09-17 10:25:38)

Odp: Zakochanie-uleczalna choroba?
Iceni napisał/a:

A jeżeli jesz bo lubisz dany smak?

To idzie w parze. Zaspokajam głód tym, co mi smakuje. Gdy jestem najedzona i jem więcej niż potrzebuję nawet, tego, co mi smakuje, to oznacza, że gospodarka hormonalna (grelina-leptyna) w moim organizmie jest zakłócona. Albo coś "zajadam" wink

14

Odp: Zakochanie-uleczalna choroba?
Mama Emigrantka napisał/a:
theonlyone napisał/a:

Tylko całkowite zerwanie kontaktu uchroni Cię przed zdradą.

Nie zgadzam sie. odkochanie sie jest mozliwe, trzeba tylko wmowic sobie kontrole nad wlasnymi emocjami, wyobrazic to sobie, ze redukujemy cisnienie w glowie( trzeba sobie wyobrazic ta tarcze ze wskazowka ze spadajacym cisnieniem), usmiechnac sie do meza, isc razem do kina, a do dzieci wynajac kogos na jeden wieczor.

Mnie trzymalo ze dwa tygodnie w poprzedniej pracy zauroczenie jednym kolega, Argentynczykiem. On tez zonaty, dzieciaty. Mlodszy 10 lat, zawsze mily, usmiechniety, uprzejmy. Wysoki, postawny brunet. Rozmowy nasze w pracy nie wykraczaly poza standardowe "How are you" i rozmowy o jedzeniu, bo kiedys byl szefem kuchni. Dwa tygodnmie mi sie snil i przeszlo, bo sie meczylam sie z tym i powtarzalam sobie, ze trzeba przestac. I zniknelo. mOzg to komputer, najdoskonalszy na swiecie- mozna go "zaprogramowac". Co sie do niego wlozy, to tak zrobi.

Nad swoim zwiazkiem trzeba pracowac. Jesli do tej pory bylas zadowolona, to nie szukaj dziury w calym, tylko wyjdz gdzies z mezem. Wyobraz sobie, jak za 30lat, gdy jestescie starsi, trzyma Cie czule za reke. I niech Cie ta wizja "programuje". (PS. I nie jestem informatykiem ani nie pracuje w IT :-) ).

Wszystko fajnie,ale nie każdy ma taką samokontrolę,a zerwanie kontaktu,to najskuteczniejsza metoda.

Stronger and stronger ...

15

Odp: Zakochanie-uleczalna choroba?

Mama Emigrantka miło wiedzieć, że mój przypadek nie jest odosobniony. Miałam nadzieję spotkać tutaj osoby, które zmagały się z podobnym problemem.

Oczywiście, że najprostszym rozwiązaniem jest zerwać kontakt. Odcięcie się od źródła wywołującego emocje powinno zadziałać. To co mnie powstrzymuje to korzyści płynące z nauki u dobrego nauczyciela oraz chęć zwalczenia uczucia samemu. Myślę, że nie jestem w fazie ostrego zakochania, które odbiera rozum. Nie odchodzę od zmysłów. Istotny jest również fakt, że obiekt mojego zainteresowania nie jest zainteresowany mną (a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo). W innym wypadku na pewno nie chodziłabym już na lekcje. To było by tylko kuszenie losu. A tak, jeśli wszystko  rozgrywa się w mojej głowie (tak jak zresztą wszyscy piszecie) próbuje sobie z tym radzić. I myślę, że zaczyna mi to wychodzić. W zeszłym tygodniu udało mi się zbić to napięcie, "porozmawiałam" ze sobą i czuję się lepiej. Coś w środku jeszcze mnie wierci, ale jest zdecydowanie słabsze. Zobaczymy co przyniosą kolejne tygodnie. Jak mi się nie uda, zerwę kontakt. Jestem o tyle w "komfortowej" sytuacji, że nie pracuję z nim, nie widuję codziennie i poza tymi lekcjami nic mnie z nim nie łączy.

16

Odp: Zakochanie-uleczalna choroba?

Nie wiem kto ten swiat konstuowal ale musial byc to jakis idiota wink dlatego ze my kobiety NIESTETY NIESTETY jestesmy w wiekszosci bardziej uczuciowe i podatne na zakochanie, nic na to nie poradzimy. moja rada albo zerwij kontakt albo musisz przetrwac te "katusze duszy" na pocieszenie powiem ci ze mialam tak jak ty smile jeszcze rok po rozstaniu caly czas cierpialam i bardzo tesknilam, ale jakos widzisz zyje i mam sie dobrze, czas leczy rany i dawna milosc smile

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zakochanie-uleczalna choroba?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016